Oby cię matka urodziła

Okładka książki Oby cię matka urodziła
Vedrana Rudan Wydawnictwo: Drzewo Babel literatura piękna
264 str. 4 godz. 24 min.
Kategoria:
literatura piękna
Wydawnictwo:
Drzewo Babel
Data wydania:
2016-06-02
Data 1. wyd. pol.:
2016-06-02
Liczba stron:
264
Czas czytania
4 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788364488290
Tłumacz:
Marta Dobrowolska-Kierył
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,2 / 10
116 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
58
93

Na półkach:

Szorstka, emocjonalna. Przypominająca spotkanie z osobą, która drugi, trzeci miesiąc koczuje w szpitalu, jest przewlekle niewyspana, szara, o nieruchomych już prawie, zmęczonych oczach.

Szorstka, emocjonalna. Przypominająca spotkanie z osobą, która drugi, trzeci miesiąc koczuje w szpitalu, jest przewlekle niewyspana, szara, o nieruchomych już prawie, zmęczonych oczach.

Pokaż mimo to

avatar
756
138

Na półkach: , ,

Książka prawdziwa o prawdziwym życiu, śmierci, bólu łącznie z tymi rzeczami brzydkimi, brudnymi, który każdy z nas robi, ale niektorzy nie chą dopuszczać ich nawet do swoich myśli, bo uważają, że życie ma pachnieć kwiatami i być kolorowe.

"Kto wie, gdzie wylądujemy i jak zdechniemy."
"- W DOMU, we własnym łóżku wszystko byłoby łatwiejsze, CZŁOWIEK, kiedy jest w DOMU, może sobie pomóc."
"... DZIECI mają prawo do szczerości wobec RODZICÓW."

Książka prawdziwa o prawdziwym życiu, śmierci, bólu łącznie z tymi rzeczami brzydkimi, brudnymi, który każdy z nas robi, ale niektorzy nie chą dopuszczać ich nawet do swoich myśli, bo uważają, że życie ma pachnieć kwiatami i być kolorowe.

"Kto wie, gdzie wylądujemy i jak zdechniemy."
"- W DOMU, we własnym łóżku wszystko byłoby łatwiejsze, CZŁOWIEK, kiedy jest w DOMU,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
2446
2372

Na półkach:

Vedrana Rudan (ur.1949) - chorwacka pisarka, delikatnie mówiąc - kontrowersyjna. Ciekawostka, której polskojęzyczna Wikipedia nie podaje (cha, cha):
„…..Rudan has been accused of antisemitism twice. In a column in Nacional, she complained that Croatian Jews condemn some right-wing nationalists as fascists while condoning others who have close ties with Israel. In 2009, Rudan made statements during International Holocaust Remembrance Day on Nova TV, comparing the situation in Gaza to the Holocaust. She was subsequently dismissed from further appearances in the network, for which she claimed the reason was that the owner of Nova TV belonged to the World Jewish Council. In 2011, Rudan was laid off from ‘Nacional’ for calling the Catholic Church "a criminal organisation"….”
W Polsce - Krystyna Janda od 2005 roku, ma wielkie wzięcie w monodramie „Uch, gardło, nóż” na podstawie książki Rudan. Z notki Wydawnictwa:
„W Oby cię matka urodziła Vedrana Rudan, zawsze prowokująca i zawsze gotowa swoje intelektualne i pisarskie żądło wbić w najboleśniejsze i zazwyczaj nietykalne miejsca naszej społecznej rzeczywistości, bezlitośnie rozprawia się z mitem o świętości Matki. W powieści o relacjach matki i córki, bezustannie wibrujących na granicy między miłością a nienawiścią, przewijają się też wątki starzenia się, śmierci, konfliktu pokoleń, mentalności, która każe ukrywać wszystko w czterech ścianach własnego domu…”
Niby temat oklepany: relacja ze starą matką. Dla mnie najgenialniejsze w tej materii jest opowiadanie Raymonda Clevie Carvera „Boxes” (w „Cathedral”). U Rudan dogorywająca matka w domu starców inspiruje córkę do prowokacyjnej negatywnej samoanalizy.
Nim przejdę do treści odnotowuję jedną wpadkę autorki, bo choć nie jestem fanatykiem religijnym, to poniższe porównanie jest samo w sobie haniebne i skrajnie bezsensowne. Jednym słowem żenada (s.13 z 180 pdf):
„..Wyglądała, taka goła i chuda, jak zasuszony stary Jezus z przetłuszczoną trwałą na głowie..”
Atmosferę relacji między egoistyczną córką a umierającą matką oddają dwa retoryczne pytania:
s.159: „..– Mamo, dlaczego mi to robisz? ..”
s.169: „..Ona wie, że jej nie kocham, sama nie kocha mnie, czy to nie straszna starość?...”
Uzupełniają je oskarżenia:
(s.152): „..Egoistyczna stara kobieta, zawsze miała na uwadze tylko własny interes…”
(s.174): „..Dosięgła ją kara boża, choć nigdy w Boga nie wierzyła, płaci straszną cenę za swoje zbrodnie, powinnam być szczęśliwa…”
(s.125): „Super, stara! Nigdy nie interesowali cię mężczyźni – nigdy, przenigdy. A jednak co najmniej dwa razy w życiu bzyknęłaś się? Dlaczego? Żeby zadowolić moją babcię? Żeby zadowolić ludzi? Żeby, pieprząc się wbrew swojej woli, stać się normalna? A co z przypadkowymi ofiarami?..”
Za „przypadkową ofiarę” córka uważa siebie!! To prowokacja autorki w celu stworzenia negatywnego wizerunku córki, co poniekąd uzupełnia stwierdzenie jej - nowobogackiej:
s.128 „..Nie lubię rozmawiać z biedakami, to jest silniejsze ode mnie..”
A już groteską jest, że to ona handluje aniołami – stróżami, bo każdy Chorwat takiego opiekuna chce w domu mieć.
Wracając do głównego wątku, zmagającą się (niby) z samą sobą córkę, wspierają rozmówcy:
(s.123): „..– A mnie się wydaje, że ty po prostu chcesz, żeby ci stara jak najprędzej umarła i żeby mieć ją z głowy, dlatego czujesz się winna i płaczesz, patrząc na starą torbę. Przyznaj się do tego przed samą sobą, a poczujesz ulgę…”
(s.162): „..– Tak jest, stara, walcz o swoje prawo do życia, nie chce zębów, to nie chce, nie chce okularów, to nie chce, nie chce fryzjera, to nie chce, srał ją pies. Albo ona, albo ty….”
Audiatur et altera pars: umierająca matka powtarza:
(s.158): „..-Chcę umrzeć w domu, w swoim łóżku, chcę ostatni raz zobaczyć Zekę...”
Biedna stara, bo..
(s.158): „..Moja matka nie wiedziała, że zwróciliśmy klucze właścicielce jej mieszkania i że Zeka mieszka teraz u nas…”
A więc do jeszcze niedawno biednej, zacofanej Chorwacji, dotarł amerykański styl, według którego wystarczy matce staruszce zapewnić luksusową umieralnię, zadzwonić od czasu do czasu z nieodzownym zapewnieniem „I love you” i odwiedzić raz w roku z rytualnym indykiem.
Książka jest adresowana do szerokiego, niewymagającego czytelnika, zawiera wiele elementów satyrycznych i ironicznych, nic nowego nie wnosi, lecz porusza sumienia i pobudza do empatii z obiema stronami. Dobre czytadło 7/10
PS Naturalne wydaje się skojarzenie z arcydziełem Różewicza „Matka odchodzi”, które polecam

Vedrana Rudan (ur.1949) - chorwacka pisarka, delikatnie mówiąc - kontrowersyjna. Ciekawostka, której polskojęzyczna Wikipedia nie podaje (cha, cha):
„…..Rudan has been accused of antisemitism twice. In a column in Nacional, she complained that Croatian Jews condemn some right-wing nationalists as fascists while condoning others who have close ties with...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
184
36

Na półkach:

Są pewne tematy tabu. Do niedawna takim tematem było macierzyństwo. Matka musiała być zawsze szczęśliwa, ciągle z radością poświęcać się wychowywaniu dzieci. Zawsze tryskać energią. Nie, matka nie mogła mieć dość, nie mogła chcieć rzucić wszystkiego w cholerę i pójść w siną dal. Na szczęście teraz pozwala się już matkom odczuwać zmęczenie, a nawet złość. A ta książka to głos (dla mnie pierwszy w literaturze) o prawa do złości dorosłych dzieci starych rodziców. To książka o "córeczyństwie" (dlaczego do jasnej cholery nie istnieje takie słowo!). O opiece córki nad starą matką. O zmaganiu się z bezsilnością, z przeszłością, z chęcią wybaczenia, o ambiwalentnych uczuciach do matki i o poczuciu winy, o kłamstwach dla świętego spokoju i wyrzutach sumienia. Myślę, że to bardzo ważny głos, bo chyba prawdziwy i przełamujący tabu. Bardzo polecam.

Są pewne tematy tabu. Do niedawna takim tematem było macierzyństwo. Matka musiała być zawsze szczęśliwa, ciągle z radością poświęcać się wychowywaniu dzieci. Zawsze tryskać energią. Nie, matka nie mogła mieć dość, nie mogła chcieć rzucić wszystkiego w cholerę i pójść w siną dal. Na szczęście teraz pozwala się już matkom odczuwać zmęczenie, a nawet złość. A ta książka to...

więcej Pokaż mimo to

avatar
832
657

Na półkach: ,

osinskipoludzku.blogspot.com

Vedrana Rudan zabiera nas w swojej książce w autobiograficzną podróż dla której punktem wyjścia staje się umieranie matki. Towarzysząc jej w trakcie choroby i zmian wynikających z demencji starczej autorka dokonuje rozliczenia z własnym życiem mierząc się przy okazji z rozmaitymi mitami na temat rodzicielstwa, przebaczenia czy też bycia kobietą. Świetna jest ta książka gdyż Rudan decyduje się na szczerość o bezpośrednio kiedy mówi o nieprzepracowanych traumach z dzieciństwa jak również towarzyszących jej emocjach dotyczących z nieżyjącego ojca i matki, której towarzyszy w powolnym umieraniu i do tego przychodzi jej to robić wbrew sobie.

Pomimo faktu, że tematyka tej książki już od samego początku wydawać się może trudna i męcząca, to paradoksalnie kiedy dochodzimy do ostatniej strony ogarnia nas uczucie katharsis ( a przynajmniej tak się stało w moim przypadku). Vedrana Rudan odkłamuje rzeczywistość i podczas gdy sama pozwala sobie na odejście od konwenansów i pokazuje, że nie ma już u niej zgody na to by wbrew sobie udawać coś czego nie czuje, zachęca do tego samego czytelników. Zazwyczaj możemy przecież usłyszeć, iż ludzie w obliczu śmierci bliskich, a już tym bardziej rodziców starają się zapomnieć o tym co złe, a pamiętać tylko te dobre chwile, choćby ich było jak na lekarstwo. Przeważnie otoczenie zachęca nas do przebaczenia na zasadzie "zostaw, zapomnij, pozwól spokojnie umrzeć". Tym bardziej w naszym kraju tendencja do "dźwigania własnego ( o wszystkich innych) krzyża" jest mocno lansowana w przekonaniach społecznych. Z ulgą czytałem więc o irytacji, zniecierpliwieniu, niezgodzie narratorki na opiekowanie się i poświęcanie czasu matce, która w swojej roli rodzicielskiej najdelikatniej mówiąc się nie sprawdziła. Bardzo blisko mi było do autentycznego gniewu wobec ojca, który był krzywdzicielem i do końca nie okazywał skruchy. Mimo, że sam w stosunku do swoich rodziców odczuwam wdzięczność, to nie ma u mnie zgody na to by to uczucie rodzicom należało się z nadania. Jeżeli że swojej roli się nie wywiążą jak miało to miejsce w przypadku Vedrany to moim zdaniem powinno się ich traktować również adekwatnie do ich czynów.

"Oby Cię matka urodziła" poza wspomnianymi kwestiami porusza jeszcze inne uniwersalne tematy ze szczególnym naciskiem na rolę kobiety i jej coraz mocniej zaznaczający się bunt wobec oczekiwań w stosunku do niej narzucanych. Kobieta w jej wydaniu nie jest męczennicą, ale przede wszystkim nie jest też świętą. Autorka postuluje o jej prawo do kojarzonego raczej z mężczyzną egoizmu, gniewu, złości i frustracji. Społeczeństwo często przyzwyczaiło się do tego, iż znosi ona wszystko co przyniesie jej los w ciszy i pokorze, z tego też względu budzą zdziwienie, a czasem nawet są potępiane kiedy upominają się o swoje choćby przy okazji słynnego już w Polsce "Czarnego protestu". Kobieta walcząca o swoje na ulicy zamiast pilnować ciepła domowego ogniska? Otóż jak pokazuje Vedrana Rudan czasy się zmieniają i słusznie kobiety zaczynają nie tylko domagać się równego traktowania, ale i chcą mieć prawo do wyrażania swych opinii za pomocą tych samych, często bezkompromisowych środków wyrazu i całkiem dobrze (jak dla mnie) prezentują się w tym wydaniu. Vedrana Rudan nie bawi się w jakieś wyszukane opisy, nie ukrywa tego co siedzi jej w głowie i w sercu poprzez zakamuflowane środki literackie. Jej przekaz jest prosty, treściwe, a przy tym dobitny, co w dobie dzisiejszej literatury stało się towarem na wagę złota. Pewnie nie do każdego ten styl przemówi, ale z pewnością zasługuje na uwagę. Tak jak na uwagę zasługuje głos współczesnych kobiet, które nie chcą być pokorne i ułożone pod męską wizję świata, a co najważniejsze nie duszą tej niezgody w sobie, a coraz odważnej manifestują ją na zewnątrz. Nie tylko nie zgadzają się na przemoc, ale prezentują gotowość przeciwstawiania się jej i piętnowania takich zachowań przy użyciu wszelkich możliwych środków. Było by jeszcze długo pisać o tym co znajdziecie w "Oby Cię matka urodziła", ale wtedy pozbawił bym was frajdy z lektury. Na mnie zrobiła ona takie wrażenie, iż z pewnością nie poprzestanę tylko na tej książce i mam już w planach przede wszystkim głośny debiut Vedrany Rudan pod tytułem "Ucho, gardło, nóż".

osinskipoludzku.blogspot.com

Vedrana Rudan zabiera nas w swojej książce w autobiograficzną podróż dla której punktem wyjścia staje się umieranie matki. Towarzysząc jej w trakcie choroby i zmian wynikających z demencji starczej autorka dokonuje rozliczenia z własnym życiem mierząc się przy okazji z rozmaitymi mitami na temat rodzicielstwa, przebaczenia czy też bycia...

więcej Pokaż mimo to

avatar
78
19

Na półkach:

Jedna z tych książek, która przeszywa i pozostawia ból w kościach na długi czas. Tak, "ból w kościach".

Jedna z tych książek, która przeszywa i pozostawia ból w kościach na długi czas. Tak, "ból w kościach".

Pokaż mimo to

avatar
788
654

Na półkach: ,

Mogłoby się wydawać, że to książka dla mnie. Przecież lubię i dobrze odnajduję się w tym typie literatury. W gęstych i bezpośrednich opowieściach pełnych brzydoty i najgorszych cech ludzkich. Wypowiadających to, co istnieje, ale nie mówi się o tym głośno. Nazywających rzeczy po imieniu.
Tym razem muszę przyznać, że to nie była książka dla mnie. Z trudem przebrnęłam. Walczyłam, ze sobą, żeby skończyć, doczytać. Towarzyszyło mi uczucie obrzydzenia i chęć zamknięcia się na treść książki. Może właśnie o to chodziło, nie wiem, nie chcę wiedzieć.

Mogłoby się wydawać, że to książka dla mnie. Przecież lubię i dobrze odnajduję się w tym typie literatury. W gęstych i bezpośrednich opowieściach pełnych brzydoty i najgorszych cech ludzkich. Wypowiadających to, co istnieje, ale nie mówi się o tym głośno. Nazywających rzeczy po imieniu.
Tym razem muszę przyznać, że to nie była książka dla mnie. Z trudem przebrnęłam....

więcej Pokaż mimo to

avatar
893
200

Na półkach: , , , ,

To autobiograficzna powieść autorki poświęcona matce i wydana po jej śmierci.
Opowiada o słabości kobiet, ale również o ich sile. Pokazane skomplikowane relacje między córka a matką udowadniają, że dobre stosunki między nimi są prawie niemożliwe.
To "relacja" z powolnego umierania matki, która przebywa w najdroższym z chorwackich domów opieki. Trafiła tam po udarze. Nie tyle choruje, co jest tymczasowo niesamodzielna. Uzależniona od silnych środków przeciwbólowych, alkoholu skupia się na sobie. Domaga się od córki nieustannej obecności. Córka nie chcąc przyjąć jej do swojego domu, zapewnia poprzez wybrany dom opieki najlepszą możliwą obsługę, ale miłości jej nie jest w stanie dać. Dlaczego?
Autorka opowiada o smutnych relacjach między nimi, o braku więzi. Czy wolno nie chcieć być opiekunką matki? Co może wpłynąć na odrzucenie tej roli?
"Moja matka nigdy mnie nie uderzyła. Nigdy. Kiedy z nią rozmawiałam, nie słyszałam świstu bata z przeszłości. A jednak rzadko ją odwiedzałam. Żal mi, że nie wiem, jak pachniała moja matka, zawsze wykańczało mnie poczucie winy, że patrzyłam na tę kobietę, jakby była waszą matką. Nie głaskałam jej siwych włosów, a powinnam, przecież okazywałabym jej czułość, gdyby nie była moją matką, nie klepałam jej po białym kościstym ramieniu, a robiłabym to, gdyby nie była moją matką, nie patrzyłam jej w zmętniałe oczy, a robiłabym, gdyby nie była moją matką... Jak rozmawiać z matką, której się nie kocha?"
Wspaniała, pełna kobiecych losów i emocji powieść.

To autobiograficzna powieść autorki poświęcona matce i wydana po jej śmierci.
Opowiada o słabości kobiet, ale również o ich sile. Pokazane skomplikowane relacje między córka a matką udowadniają, że dobre stosunki między nimi są prawie niemożliwe.
To "relacja" z powolnego umierania matki, która przebywa w najdroższym z chorwackich domów opieki. Trafiła tam po udarze. Nie...

więcej Pokaż mimo to

avatar

Świetna, przeczytałam jednym tchem.

Świetna, przeczytałam jednym tchem.

Pokaż mimo to

avatar
97
88

Na półkach:

Nie jest to oczywiście lektura z gatunku łatwych i przyjemnych. Porusza trudne tematy. Skłania do refleksji. Polecam!!!

Nie jest to oczywiście lektura z gatunku łatwych i przyjemnych. Porusza trudne tematy. Skłania do refleksji. Polecam!!!

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Vedrana Rudan Oby cię matka urodziła Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd