Mam na imię Lucy

Okładka książki Mam na imię Lucy autorstwa Elizabeth Strout
Elizabeth Strout Wydawnictwo: Wielka Litera Cykl: Lucy Barton (tom 1) literatura piękna
208 str. 3 godz. 28 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Cykl:
Lucy Barton (tom 1)
Tytuł oryginału:
My Name Is Lucy Barton
Data wydania:
2024-03-27
Data 1. wyd. pol.:
2016-05-18
Data 1. wydania:
2016-01-16
Liczba stron:
208
Czas czytania
3 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383600543
Tłumacz:
Bohdan Maliborski
Lucy Barton, dojrzałą kobietę, pisarkę, matkę dwójki dzieci, podczas przedłużającego się pobytu w szpitalu odwiedza niewidziana od lat matka. Niewinne rozmowy o ludziach z przeszłości otwierają furtkę do bolesnych wspomnień: biedy, wykluczenia i rodzinnych tajemnic. Pomiędzy kobietami po raz pierwszy pojawia się krucha nić, a ta niespodziewana pięciodniowa wizyta staje się najintymniejszym momentem ich relacji. Strout misternie konstruuje, wydawać by się mogło, uporządkowany świat, który na naszych oczach się rozpada. Nie znajdujemy w tym jednak dramatu, lecz cichą akceptację i zrozumienie dla ludzkich słabości.

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Mam na imię Lucy w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Mam na imię Lucy



1417 200

Oceny książki Mam na imię Lucy

Średnia ocen
6,5 / 10
2287 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Mam na imię Lucy

avatar
197
40

Na półkach: ,

Tylko dzięki lektorce (Danuta Stenka) słuchałam i słuchałam, aż po kolejnym omawianiu cudzego życia w tonie plotek umieściłam książkę na polce " nie zmoglam"

Tylko dzięki lektorce (Danuta Stenka) słuchałam i słuchałam, aż po kolejnym omawianiu cudzego życia w tonie plotek umieściłam książkę na polce " nie zmoglam"

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
126
69

Na półkach:

Do końca czekałam na szczegóły "Tego Czegoś". To, Czego Imienia Nie Wolno Wymawiać. Po lekturze (w jedno popołudnie) pozostaje nierozładowane napięcie.
Czy to jest pogodzenie, akceptacja bohaterki?
Dużo niedopowiedzeń między słowami.
Zespół stresu pourazowego.
Poszukiwanie w literaturze lustra w innej pisarce?
Każdy ma swoją opowieść - opowiadając, nie mówiąc o samym jądrze ciemności.
Fobia wobec węży.

Do końca czekałam na szczegóły "Tego Czegoś". To, Czego Imienia Nie Wolno Wymawiać. Po lekturze (w jedno popołudnie) pozostaje nierozładowane napięcie.
Czy to jest pogodzenie, akceptacja bohaterki?
Dużo niedopowiedzeń między słowami.
Zespół stresu pourazowego.
Poszukiwanie w literaturze lustra w innej pisarce?
Każdy ma swoją opowieść - opowiadając, nie mówiąc o samym...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
24
10

Na półkach:

Dobrze napisana, momentami intrygująca, ale lektura niczego po sobie nie zostawia. Myślę, że jakbym się spotkała z koleżanką na kawę i słuchała tej opowieści to byłabym zainteresowana. Od książki wymagam jednak więcej.

Dobrze napisana, momentami intrygująca, ale lektura niczego po sobie nie zostawia. Myślę, że jakbym się spotkała z koleżanką na kawę i słuchała tej opowieści to byłabym zainteresowana. Od książki wymagam jednak więcej.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

4380 użytkowników ma tytuł Mam na imię Lucy na półkach głównych
  • 2 820
  • 1 560
630 użytkowników ma tytuł Mam na imię Lucy na półkach dodatkowych
  • 355
  • 76
  • 42
  • 36
  • 32
  • 31
  • 30
  • 28

Inne książki autora

Elizabeth Strout
Elizabeth Strout
Jest autorką bestsellera „New York Times” Olive Kitteridge, powieści, za którą dostała nagrodę Pulitzera (2009). Napisała też Nie odstępuj ode mnie oraz Amy and Isabelle (nagroda „Los Angeles Times” Art Seidenbaum i „Chicago Tribune” Heartland Prize). Była finalistką nagrody PEN/Faulkner i londyńskiej Orange Prize, do której jest ponownie nominowana za swoją najnowszą powieść Mam na imię Lucy. Mieszka w Nowym Jorku.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Mam na imię Lucy przeczytali również

Klaśnięcie jednej dłoni Richard Flanagan
Klaśnięcie jednej dłoni
Richard Flanagan
Cyt.: „Mógłby płakać, ale wierzył, że łzy są dla żywych tym samym, czym kwiaty dla zmarłych: dowodem na daremność uczuć.” Richard Flanagan, „Klaśniecie jednej dłoni” „Klaśnięcie jednej dłoni” to wydana w 1997 roku, trzy lata po prozatorskim debiucie jakim była „Śmierć przewodnika rzecznego” powieść Richarda Flanagana, późniejszego zdobywcy Nagrody Bookera. Te dwie pierwsze powieści w dorobku australijskiego pisarza zostały uznane za jeden z najbardziej zaskakujących i efektownych debiutów australijskiego pisarstwa. „Klaśnięcie jednej dłoni” sprzedało się w Australii w ponad 150 tys. nakładzie. Już w tych pierwszych powieściach Australijczyka widać niezwykłą dojrzałość i wielki talent. „Klaśnięcie jednej dłoni” to opowieść o powojennych europejskich uchodźcach dla których Australia miała się stać ziemią obiecaną. Miała być nowym początkiem, nowym otwarciem życiowego rozdziału dla powojennych tułaczy: Polaków, Niemców, Litwinów, Czechów, Włochów, Słoweńców czy Serbów. A czym się stała? Słoweńskie małżeństwo uchodźców, Maria i Bojan Buloh ze swoją trzyletnią córką Sonią, po długiej tułaczce, trafiają do niewielkiej, zagubionej gdzieś w ostępach Tasmanii osady, w której Bojan dostaje pracę przy budowie zapory wodnej. Pewnego wieczoru 1954 roku, podczas szalejącej śnieżycy Maria wychodzi z domu zostawiając w nim córkę i już nigdy do niego nie wraca. Tak zaczyna się ta niezwykła i przepełniona smutkiem powieść. Próba budowania życia na nowo na gruzach poprzedniego, gdy okazuje się, że ten kraj który miał stać się dla wielu nowym początkiem wcale takim się nie stał. To życie na końcu świata staje się przekleństwem przed którym uciekali. Brak perspektyw, wykluczenie, alkohol, przemoc i praca ponad siły. To jednocześnie niezwykły zapis relacji ojca z córką, pełnej przemocy, braku miłości i zrozumienia. Nielinearna konstrukcja powieści rozpisana na kilka głosów, którą zaproponował Richard Flanagan zmusza czytelnika aby z odkrywanych fragmentów i wydarzeń spróbował wejrzeć w te rodzinne historie, poznając ich tło i motywy. To świetna powieść o trudnych relacjach rodzinnych, o wydarzeniach, które definiują naszą przyszłość, o próbie poszukiwania swojego miejsca na świecie, o potrzebie akceptacji, rozmowy i miłości ale i o ogromnej sile, jaką niesie za sobą wybaczenie. Smutna i przygnębiająca. Kolejna znakomita powieść Richarda Flanagana.
Sławek - awatar Sławek
ocenił na711 miesięcy temu
Czy miałaś kiedyś rodzinę? Bill Clegg
Czy miałaś kiedyś rodzinę?
Bill Clegg
Rodzina to źródło szczęścia czy nieustannych nieporozumień i bólu? Bill Clegg przygląda się rodzinie właśnie, powołując do życia różnorodne przykłady. Historie opowiadane przez kolejnych narratorów dotyczą przyczyn i skutków pewnego pożaru, który wybuchł w domu June. W pożarze zginęło czworo ludzi, a ci, którzy przeżyli, sprawiają wrażenie zamrożonych. Cierpią w ciszy, rozważają przeszłość, szukają przyczyn dawnych konfliktów. Minione sprzeczki, złe słowa bolą, niewłaściwe wybory nie dadzą się już naprawić: "Nigdy nie zwracamy uwagi na to , co trzeba [...] póki nie jest za późno". O swoim życiu opowiadają nie tylko członkowie rodzin nieżyjących, ale tez inni - sąsiedzi, znajomi i przypadkowi ludzie, którzy zetknęli się z matką nieżyjącej panny młodej. Plotkarze w miasteczku wiedzą swoje, ale prawda powoli wyłania się z okruchów wspomnień. O tym też jest ta powieść, że często się mylimy myśląc o ludziach różne rzeczy. To książka o sile i bezpieczeństwie miłości, o dobrych i złych wyborach między rozmaitymi potrzebami, o chaosie i przypadkowości wydarzeń, o brutalności świata, o trudach dorastania w skomplikowanym świecie, o nieumiejętności rozpoznawania własnych uczuć we właściwym czasie, o skomplikowanych relacjach między rodzicami i dziećmi, między kochankami czy w małżeństwie. Do głosu dochodzą też uprzedzenia rasowe, naiwność i podejrzliwość, nieufność i strach przed plotkami, ale też prawość i uczciwość, życzliwość, odwaga, współczucie. Bohaterowie zastanawiają się nad pytaniami, dlaczego niektóre decyzje tak trudno podjąć, choć z perspektywy czasu wydają się być oczywiste, dlaczego dopiero trauma pozwala na dostrzeżenie najważniejszych rzeczy w życiu?
Anna - awatar Anna
oceniła na710 miesięcy temu
Fatum i furia Lauren Groff
Fatum i furia
Lauren Groff
To dopiero była jazda bez trzymanki. W "Fatum i furii" Lauren Groff mistrzowsko wodzi czytelnika za nos w obu połowach. Narracja jest wykonana mistrzowsko i świetnie oddaje mentalność Lotta (melodramatyczny, cierpiący, wszystko kręci się wokół jego życia miłosnego) i Mathilde (zimna, skryta, w swojej części wyrzucająca z siebie lata frustracji i nienawiści). Jest to znakomity przykład nierzetelnej narracji; choć od początku wiedziałem, że Lotto nie jest kimś, komu można wierzyć na słowo, to jednak nie spodziewałem się, że wersja Mathilde zmieni historię ich małżeństwa o 180 stopni. Podoba mi się komentarz polityczny i feministyczny powieści. Motyw "eat the rich" przewija się przez całą powieść, zwłaszcza w narracji Lotta, który niczym Łęccy z "Lalki" wciąż myśli jak bogacz, mimo dłuższego czasu, gdy jest całkowicie pozbawiony pieniędzy. Opowieść Mathilde znakomicie wzmacnia przedstawienie seksizmu jej męża, który jest tak zaaferowany własną osobą i swoim pragnieniem zdrady, że w ogóle nie zauważa kobiety, która przez całe lata kierowała jego życiem. "Fatum i furie" stają się o wiele mroczniejsze w drugiej połowie, kiedy do głosu dochodzi Mathilde. Lotto jest tak rozpieszczony, że żyje we własnym świecie, gdzie największą tragedią jest jego upadek ze schodów na lotnisku; tymczasem historia Mathilde i jej doświadczenia są znacznie bardziej niepokojące i obrzydliwe. Bardzo niekomfortowo czytało mi się wątek jej i Ariela, choć rozumiem też, że był konieczny, żeby skrytykować grooming i amerykański kapitalizm. Bardzo podobała mi się przedstawiona w historii sztuka Lotta o Antygonie; uważam, że była niesamowita. Z postaci najbardziej lubię Rachel, Sallie i Bóg, podczas gdy najbardziej irytowali mnie Chollie i Antoinette; Mathilde uważam za postać fascynującą pod względem jej złożoności. Powieść niesamowicie mi się podobała i z chęcią sięgnę po inne książki Lauren Groff.
Fox - awatar Fox
ocenił na83 miesiące temu
Małe eksperymenty ze szczęściem Hendrik Groen
Małe eksperymenty ze szczęściem
Hendrik Groen
Koleżanka powiedziała mi kiedyś, że starość chyba nie jest taka tragiczna, skoro możemy się do niej stopniowo przyzwyczajać. No bo jak wzrok siada to zakładamy okulary i od czasu do czasu zmieniamy na silniejsze. Na niedosłuch są aparaty, na zmęczenie – częstsze drzemki. Teoretycznie ma rację – jednak nikt nie wie, czy w pewnym wieku wszystkie nasze organy nie zastrajkują solidarnie w pretensjach o wieloletnie złe traktowanie i nie uczynią z naszej starości pola bitwy i wieloletniej udręki. Pan Hendrik Grohen nie ma zbyt wielu powodów do śmiechu. Samotny jak palec, ze wspomnieniem ciężko chorej żony i przedwcześnie zmarłej córeczki, z niewielkimi dochodami, żyje sobie spokojnie w domu złotej jesieni prowadzonym przez despotyczną panią dyrektor. Chociaż dokucza mu niemal każda część ciała, łącznie z nieszczelnym układem moczowym, to jak na osiemdziesięciolatka prezentuje się jak okaz zdrowia, zwłaszcza na tle innych pensjonariuszy ośrodka! Samodzielnie się porusza, dba o siebie, w głowie nie szaleje mu demencja, ma sporo energii, którą chce mu się wykorzystać w dobry sposób. Czas mierzony kolejnymi wpisami w pamiętniku bohatera płynie szybko i zarazem bardzo leniwie. Mieszkańcy domu nie są rozpieszczani szczególnymi rozrywkami, dzieląc czas między lekturę gazet, ploteczki i nerwowe szepty na temat choroby lub śmierci kogoś ze znajomych. Czy Hendrik ma za cel zmienić bieg rzeczy? Nie ucieknie przed czasem, ale może postarać się aby pozostałe mu chwile bycia na tym świecie były troszkę bardziej ciekawe i nieco mniej ponure. Zatem organizuje sobie grono przyjaciół, flirtuje z jedną z mieszkanek domu opieki, wymyśla małe wypady na miasto, projektuje wycieczki i w ogóle stara się by każdy dzień był ważny i nie upływał na jałowym gapieniu się w okno. Tylko tyle i aż tyle. Książka z jednej strony mnie zasmuciła i wpędziła z zły nastrój, a z drugiej dała jakąś nadzieję i zrozumienie, że człowiek jest odpowiedzialny za swoje życie do samego końca. Jeśli nie zaatakuje wyłączająca umysł groźna choroba, to głównie od nas samych zależy, czy na starość będziemy utrapieniem i postrachem otoczenia, czy też będziemy żyć z podniesioną głową, starać się do samego końca nie tracić resztek godności i z ufnością patrzeć w przyszłość, choćby ta przyszłość miała oznaczać zaledwie kilka dni. A to trudne, oj diablo trudne!
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na61 miesiąc temu
Serce umiera ostatnie Margaret Atwood
Serce umiera ostatnie
Margaret Atwood
Fabuła książki wydawała się interesująca. Bezrobocie, bezdomność , walka o przetrwanie, to wszystko początkowo trzymała miłość. Tajemniczy eksperyment dla wybranych sprawił ,że główni bohaterzy szybko zostali przeprogramowani wedle zarządu. Czy z nami tutaj nie ma podobnie? Niby wszystko ok, w porównaniu z mieszkaniem w samochodzie , młode małżeństwo otrzymuje pracę, lokum, godne warunki. Muszą tylko co miesiąc zamieniać się w więźniów. Każdy wykonuje dziwaczne profesje , niby zwyczajne,a jednak człowiek do wszystkiego się przyzwyczaja. Znajdziemy tutaj wiele profesji , które gdzieś tam na świecie prężnie działają. Handel krwią dziecka, przerabianie ludzi w pasze na kurczaki, eutanazja niepotrzebnych jednostek. Zdrowych ludzi usadowili w więzieniu ,a bandytów i złoczyńców pozostawili na wolności. I jedni i drudzy mają w tym interes. Książka nie ma może zbyt nachalnej , emocjonującej fabuły. Dla mnie brzmi ona jak " Nic się nie stało". A stało się wiele, tylko jakoś nikt się tym nie przejął,ani autorka,ani bohaterowie. Pokazano jak psychopaci kreują swoje żądze i zawsze potrzebują do tego innych. Czy małżonkowie zostaną sobie wierni? Czy zabicie bliskiej osoby poruszy serce " wykonawcy zadania?" Czy istnieje coś takiego jak wolność? W jaki sposób możemy być programowani? Nie jest to do końca mało prawdopodobny scenariusz dla współczesnego świata i ludzi. Pokazano tutaj schematy , które myślę, że w całkiem niedalekiej przyszłości będą jak wyjście po bułki na śniadanie - np. eutanazja. Nie wnikam w styl pisarki , bo podoba mi się prosty język , emocje jednak są przedstawione jak u robota,a i o nich też będzie,więc może był to zamierzony cel. Na pewno myliło mi się , która wersja bohaterów jest prawdziwa,a która to tylko roboty. I chyba o to chodziło. Całkiem dobra pozycja do rozkminy.
Elizabeth - awatar Elizabeth
ocenił na720 dni temu

Cytaty z książki Mam na imię Lucy

Więcej

Interesuje mnie to, jak znajdujemy sposoby, by czuć się lepszym od innej osoby lub grupy. Tak jest zawsze i wszędzie. Nieważne, jak to nazwiemy, ale uważam, że to najgorsza strona naszej osobowości, ta potrzeba znalezienia kogoś, kogo moglibyśmy poniżyć.

Interesuje mnie to, jak znajdujemy sposoby, by czuć się lepszym od innej osoby lub grupy. Tak jest zawsze i wszędzie. Nieważne, jak to nazwi...

Rozwiń
Elizabeth Strout Mam na imię Lucy Zobacz więcej

Strach przed cierpieniem jest zbędnym cierpieniem.

Strach przed cierpieniem jest zbędnym cierpieniem.

Elizabeth Strout Mam na imię Lucy Zobacz więcej

Książki dały mi różne rzeczy. I właśnie to chce to powiedzieć. Dzięki nim czułam się mniej samotna.

Książki dały mi różne rzeczy. I właśnie to chce to powiedzieć. Dzięki nim czułam się mniej samotna.

Elizabeth Strout Mam na imię Lucy Zobacz więcej
Więcej