ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać11
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać10
ArtykułyUmrę, jeśli tego nie polubisz - weź udział w konkursie i wygraj wspomnienia influencerki
LubimyCzytać35
ArtykułyDlaczego poziom czytelnictwa w Polsce nie rośnie? Raport Biblioteki Narodowej
Iza Sadowska170
Opowieści z Blarnii: Lewa ladacznica i stara szafa

- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- The Chronicles of Blarnia: The Lying Bitch in the Wardrobe
- Data wydania:
- 2005-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2005-01-01
- Liczba stron:
- 256
- Czas czytania
- 4 godz. 16 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 8374800089
- Tłumacz:
- Jacek Drewnowski
Ukochany klasyk fantasy, dzieło małomównego, palącego fajkę naukowca w cuchnącej tytoniem tweedowej marynarce - przerobione na przebój kinowy, święcący tryumfy na całym świecie. Skąd my to znamy? "Władca Pierścieni" poddany hollywoodzkiej obróbce stał się gigantycznym hitem. Narnia z pewnością mu dorówna. Mike Gerber, świeżo po sukcesach (pół miliona nakładu!) Barry`ego Trottera, bierze na cel kolejny fenomen medialny jakim są "Opowieści z Narnii" C. S. Lewisa. Autor, Michael Gerber żartuje bez przerwy od czasów, gdy zatrudnił się w "The Yale Record", najstarszym amerykańskim studenckim piśmie satyrycznym. Od tego czasu jego teksty pojawiały się w najróżniejszych miejscach, choćby w "The New Yorkerze", "Playboyu", "The Wall Street Journal", "NPR", i słynnym programie telewizyjnym "Saturday Night Live".
Kup Opowieści z Blarnii: Lewa ladacznica i stara szafa w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Oceny książki Opowieści z Blarnii: Lewa ladacznica i stara szafa
Poznaj innych czytelników
438 użytkowników ma tytuł Opowieści z Blarnii: Lewa ladacznica i stara szafa na półkach głównych- Przeczytane 337
- Chcę przeczytać 101
- Posiadam 107
- Ulubione 6
- Fantastyka 4
- Chcę w prezencie 3
- Fantasy 3
- 2013 3
- Książki 3
- 2015 2
Tagi i tematy do książki Opowieści z Blarnii: Lewa ladacznica i stara szafa
Inne książki autora







































OPINIE i DYSKUSJE o książce Opowieści z Blarnii: Lewa ladacznica i stara szafa
Nie zainteresowała mnie.
Nie zainteresowała mnie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBLA BLA BLA O DZIECIAKACH I LADACZNICY
Szukając jakiejś książki w zimowym klimacie, której jeszcze bym nie czytał, przeglądając półki, pudła i szuflady, natrafiłem w końcu na zapomnianą, od lat zbierającą kurz parodię „Narnii”. No dobra, w sumie może, czemu nie. Dobre nie będzie, ale zimowe i odmóżdżające, a czasem trzeba wyluzować. No i właśnie książka taka jest – zimowa i odmóżdżająca. Parodia w stylu parodii kinowych, z głupim, fizjologicznym dowcipem, ale i całkiem nieźle napisana. Wartości literackich, artystycznych i jakichkolwiek innych nie macie co tu szukać, ale jednak niewybredne obśmiewanie „Narnii” potrafi być momentami zabawne.
Historia opowiada losy rodzeństwa Perversie – Pici, Zuzki, Ediego i Wygódki – które zostaje sprzedane przez swoich rodziców na eksperymenty medyczne, pewnemu podejrzanemu Profesorowi. Dzieci w większości są tępe, pozbawione instynktu samozachowawczego albo o wprost samobójczych skłonnościach. Jak inaczej uwierzyliby w czasach obecnych, że trwa druga wojna światowa a Londyn jest bombardowany? Tylko Edi ma co nieco w głowie, ale jemu charakterem i moralnością bliżej jest do Profesora, niż rodzeństwa. I to on stara się nakłonić swoje rodzeństwo nie tylko by zrozumiało, co naprawdę czeka ich w tym przybytku, ale i do ucieczki.
Pewnego dnia, kryjąc się przed kolejnymi eksperymentami Profesora, Wygódka – nie pytajcie dlaczego się tak nazywa – ukrywa się w szafie, gdzie zjada kostkę cukru znalezioną w hipisowskim wdzianku i nagle trafia do Blarnii, zimowej krainy, gdzie spotyka szatana. A nie, czekajcie, to jednak nie szatan, tylko faun, zdarza się. Faun, Tuman, jest typkiem podejrzanym, ale ośmioletnia dziewczynka pchana swoim samobójczym instynktem, udaje się z nim do jego domostwa pełnego książek o kidnapingu i podejrzanych, serwowanych jej specyfików, które mają ją otumanić. Tak odkrywa prawdę o tej krainie, rządzonej przez pewną ladacznicę, ale… No właśnie, dlaczego ta władczyni chce informacji o takich ludzkich dzieciach? I co będzie, jak dzieciaki Perversie trafią do Blarnii?
https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2025/12/opowiesci-z-blarnii-michael-gerber.html
BLA BLA BLA O DZIECIAKACH I LADACZNICY
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzukając jakiejś książki w zimowym klimacie, której jeszcze bym nie czytał, przeglądając półki, pudła i szuflady, natrafiłem w końcu na zapomnianą, od lat zbierającą kurz parodię „Narnii”. No dobra, w sumie może, czemu nie. Dobre nie będzie, ale zimowe i odmóżdżające, a czasem trzeba wyluzować. No i właśnie książka taka jest – zimowa...
Czy często zdarza Wam się DNF? Przyznaję, że ja porzucam książki ekstremalnie rzadko, ale będzie trzeba to zmienić. Szkoda mi czasu na słabe lektury, gdy tyle innych czeka. Dzisiaj o moim ostatnim DNFie, czyli "Opowieściach z Blarnii" - tak Blarnii. Jest to parodia "Opowieści z Narnii".
Uwielbiam parodie! Te filmowe mogłabym oglądać w kółko, a moim top jest "Poznaj moich Spartan", i liczyłam że i przy książkowej będę się równie dobrze bawić, tym bardziej, że kiedyś czytałam parodię "Zmierzchu" ("Zmrok") i nie była zła. Jak bardzo się przeliczyłam wiem tylko ja. Zacznijmy może od tego, że nie mogłam się pozbyć z głowy filmowej parodii i czytając wyobraźnia podsuwała mi tamtych bohaterów. Okazuje, się, że na początku właśnie to ratowało "Opowieści z Blarnii", bo gdy tylko się otrząsnęłam ze skojarzenia z filmem, dotarło do mnie co mam przed oczami. Było tam kilka żartów, z których się szczerze uśmiałam, ale cała reszta była zwyczajnie żenująca, a ja potrzebowałam co kilka rozdziałów odpocząć, bo przestawałam trawić ten tekst. I jakby było mało, że książka próbowała być zabawna, a wyszła żałosna, autor postanowił tam jeszcze wsadzić dialogi narratora z bohaterami, np. poganiane ich itd. Nie dałam rady, moje zdrowie psychiczne jest ważniejsze. Zostanę przy filmie - "Wielkie kino" i tak to już na zawsze będzie dla mnie jedyna akceptowalna parodia "Opowieści z Narnii", nawet jeśli też ma gorsze momenty.
Moja ocena 1/10 - DNF
Czy często zdarza Wam się DNF? Przyznaję, że ja porzucam książki ekstremalnie rzadko, ale będzie trzeba to zmienić. Szkoda mi czasu na słabe lektury, gdy tyle innych czeka. Dzisiaj o moim ostatnim DNFie, czyli "Opowieściach z Blarnii" - tak Blarnii. Jest to parodia "Opowieści z Narnii".
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUwielbiam parodie! Te filmowe mogłabym oglądać w kółko, a moim top jest "Poznaj moich...
Jezusie Nazaryjski i Lordzie Voldemorcie.
Co za badziew. Co za męka. Co za koszmar. W całym swoim życiu nie czytałam tak żenującej, nędznej, pozbawionej absolutnie wszystkiego, kretyńskiej książki. Tylko moja wrodzona upartość kazała mi dotrwać do końca, bo nigdy nie odpuszczam książek. A ten "twór" powinno się zmielić i jak najszybciej o nim zapomnieć.
Dno.
Jezusie Nazaryjski i Lordzie Voldemorcie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCo za badziew. Co za męka. Co za koszmar. W całym swoim życiu nie czytałam tak żenującej, nędznej, pozbawionej absolutnie wszystkiego, kretyńskiej książki. Tylko moja wrodzona upartość kazała mi dotrwać do końca, bo nigdy nie odpuszczam książek. A ten "twór" powinno się zmielić i jak najszybciej o nim zapomnieć.
Dno.
Co to było??? Nędzna parodia.
Co to było??? Nędzna parodia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpowieści z Blarnii to zupełnie nie moja bajka. Okropnie mnie ta książka wymęczyła. Tytuł nieprzypadkowo nawiązuje do słynnej książki C.K. Lewisa Opowieści z Narnii, Blarnia to taka sparodiowana Narnia. Jest czwórka dzieciaków, tajemne przejście w szafie i czarownica. Nie ma lwa, jest za to kot. Poza tym wszystkie postacie są ostro porąbane, zaczynając od ich imion: Picia, Zuzka, Edi i Wygódka, a kończąc na ich zachowaniu. Picia jest świrem, Edi socjopatą, Zuzka niezbyt rozgarniętą, anemiczną postacią, robiącą przeważnie tło dla reszty, a najmłodsza Wygódka, to wariatka o skłonnościach samobójczych.
Rodzeństwo trafia do domu starego profesora, ponieważ rodzice “wypożyczyli” ich na eksperymenty medyczne. I dalej fabuła toczy się podobnie jak w oryginalnych opowieściach, ale jednak zupełnie inaczej. Wchodzą do szafy, ale nie wiadomo, czy to przejście do Blarnii jest prawdziwe, bo akurat w tej szafie profesor trzyma halucynogenne narkotyki. Niewykluczone więc, że cała przygoda w Blarnii to tylko majaki. Czarownica jest grubym kanibalem pożerającą wszystko i wszystkich dookoła i zamieniającą ludzi w watę cukrową, którą zima powstrzymuje przed roztopieniem. A Aslan został zmieniony w kota Astmę, który jest właściwie bezsilny wobec tego całego szaleństwa.
Absurd goni absurd
Po pierwszych paru stronach wrażenie absurdu było tak duże, że zastanawiałam się co autor brał w trakcie pisania, żeby połączyć te wszystkie wydarzenia w jednym wątku i jak mu się to udało, że nie czuć w treści przesytu. Michael Gerber bezlitośnie wyśmiewa i parodiuje najbardziej oczywiste uproszczenia i skróty fabularne Opowieści z Narnii takie jak łatwowierność oryginalnego rodzeństwa, niedociągnięcia postaci i wątków, skróty myślowe Lewisa oraz same przygody.
Po kilkudziestu stronach dopadło mnie jednak znużenie i zniechęcenie. Kolejne absurdy zaczęły mnie męczyć i trudno mi było nawet czytać tę książkę dla samej przyjemności czytania. Nie wiem nawet właściwie dlaczego. Czy to przez styl autora, czy przez samą ideę powieści – parodii, która często przekracza czwartą ścianę i zwraca się bezpośrednio do czytelnika.
Dla smakoszy
Nigdy nie czytałam niczego podobnego do Blarnii, ale już wiem, że już raczej nie sięgnę po nic, co by ją przypominało. Taki eksperyment pisarski może i był ciekawy na raz, ale nie więcej. To nie jest książka dla mnie. Nie jest to też książka dla dzieci. Trudno byłoby im zrozumieć jej analogie i strukturę. Inna rzecz, że częste sugestie seksualne niekoniecznie się dla dzieci nadają. Ale wiem, że to niewielkie dziełko Gerbera może się jednak podobać. Uwielbia ją na przykład moja przyjaciółka, która mi zresztą ją pożyczyła. Może to kwestia tego, że do mnie nie trafia absurdalny humor, którym Opowieści z Blarnii są wypełnione po brzegi. Może to tylko dla smakoszy.
Opowieści z Blarnii to zupełnie nie moja bajka. Okropnie mnie ta książka wymęczyła. Tytuł nieprzypadkowo nawiązuje do słynnej książki C.K. Lewisa Opowieści z Narnii, Blarnia to taka sparodiowana Narnia. Jest czwórka dzieciaków, tajemne przejście w szafie i czarownica. Nie ma lwa, jest za to kot. Poza tym wszystkie postacie są ostro porąbane, zaczynając od ich imion: Picia,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiestety, odłożyłam tę książkę już po pierwszym rozdziale. Bo cóż to za parodia, skoro mnie nie śmieszy, a usypia. Sprawdziły się słowa z okładki „nikomu nie potrzebna”. Zgadzam się w stu procentach. Żart nie był nawet na poziomie Terry’ego Pratcheta. Wiem, to zdanie dla niektórych zakrawa na bluźnierstwo, cóż pocznę, że ten angielski pisarz bawi mnie z rzadka. Zatem z ulgą odłożyłam, po co się męczyć, jeśli w kolejce czeka tyle ciekawszych lektur.
Niestety, odłożyłam tę książkę już po pierwszym rozdziale. Bo cóż to za parodia, skoro mnie nie śmieszy, a usypia. Sprawdziły się słowa z okładki „nikomu nie potrzebna”. Zgadzam się w stu procentach. Żart nie był nawet na poziomie Terry’ego Pratcheta. Wiem, to zdanie dla niektórych zakrawa na bluźnierstwo, cóż pocznę, że ten angielski pisarz bawi mnie z rzadka. Zatem z ulgą...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMega ! Mega, mega i jeszcze raz mega ! Już dawno się tak nie uśmiałam. Nie wierzę, że to piszę ale lepsza niż ta "prawdziwa". Szybko się czyta. Zasługuje na miano najśmieszniejszej książki przeczytanej przeze mnie w tym roku. Rewelacja. Polecam wszystkim, którzy chcą się trochę rozerwać. Zdecydowanie warto. Nie będziecie żałować ;)
Mega ! Mega, mega i jeszcze raz mega ! Już dawno się tak nie uśmiałam. Nie wierzę, że to piszę ale lepsza niż ta "prawdziwa". Szybko się czyta. Zasługuje na miano najśmieszniejszej książki przeczytanej przeze mnie w tym roku. Rewelacja. Polecam wszystkim, którzy chcą się trochę rozerwać. Zdecydowanie warto. Nie będziecie żałować ;)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajgorsza książka jaką kiedykolwiek czytałam, nic mi się w niej nie podobało...
Najgorsza książka jaką kiedykolwiek czytałam, nic mi się w niej nie podobało...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW każdym razie jest lepsza od "Barry'ego Trottera". I jestem naprawdę ciekawa, jak niektóre słowa brzmiały w oryginale ;)
W każdym razie jest lepsza od "Barry'ego Trottera". I jestem naprawdę ciekawa, jak niektóre słowa brzmiały w oryginale ;)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to