Kroniki Majipooru

- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Cykl:
- Kroniki Majipooru (tom 2)
- Tytuł oryginału:
- Majipoor chronicles
- Data wydania:
- 2009-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1996-01-01
- Liczba stron:
- 384
- Czas czytania
- 6 godz. 24 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788375900187
- Tłumacz:
- Krzysztof Sokołowski
Cudowna mieszanka science fiction i fantasy, jeden z najwspanialszych światów, jaki powstał w wyobraźni ludzkiej.
Gigantyczną planetę Majipoor o średnicy dziesięciokrotnie większej niż Ziemia, zasiedlili w odległej przeszłości koloniści z naszej planety, znajdując na niej miejsce wśród rasy tubylczej, którą nazwali Metamorfami, jako że potrafią oni zmieniać wygląd. W wyniku przegranej wojny z ludźmi, Zmiennokształtni zostają zmuszeni do zamieszkania w rezerwatach. Na Majipoor przybywają tymczasem inne rasy: maleńcy Vroonowie, czteroręcy Skandarzy i dwugłowi Su-Suherisi. Niektóre z tych istot posiadają umiejętności parazmysłowe umożliwiające uprawianie magii.
Czternastoletni Hissume, towarzysz Lorda Valentine’a z czasów wyprawy, która miała na celu odzyskanie tronu Koronala, urozmaica sobie monotonną pracę w archiwach Labiryntu nielegalnymi wyprawami do Rejestru Dusz. Dzięki specjalnym urządzeniom do odtwarzania myślowych zapisów można tam przeżyć to, czego doświadczały miliardy rozumnych istot zamieszkujących planetę przez kilkanaście tysięcy lat. Wcielając się na krótko w rozmaite postacie – władców, herosów, a także zwykłych mężczyzn i kobiet – Hissume w ciągu kilku lat zdobywa doświadczenie, które pozwoli mu zrozumieć Majipoor…
Kup Kroniki Majipooru w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Kroniki Majipooru
Poznaj innych czytelników
421 użytkowników ma tytuł Kroniki Majipooru na półkach głównych- Przeczytane 229
- Chcę przeczytać 188
- Teraz czytam 4
- Posiadam 116
- Fantastyka 18
- Fantasy 7
- Science Fiction 7
- Ulubione 3
- Solaris 2
- Science fiction 2




































OPINIE i DYSKUSJE o książce Kroniki Majipooru
"To na mój rozkaz pozwolono ci na swobodny dostęp do archiwum. Nie po to, żebyś gapił się na Ni-moya, a już zwłaszcza nie po to, byś podglądał ludzi, którzy uprawiają miłość, lecz byś zaczął rozumieć, czym właściwie jest Majipoor, byś mógł doświadczyć jednej milionowo milionowej cząstki tej całości, którą jest nasz świat. Uczyłeś się, Hissune. Czy mam rację?"
Drugi tom cyklu Planeta Majipoor zaskakuje. Robert Silverberg rozwija swoją wizję niesamowitego świata, który przedstawił w powieści "Zamek Lorda Valentine'a".
Chociaż Kroniki Majipooru to zbiór opowiadań, centralną postacią książki jest Hissune - urzędnik niższego szczebla w Labiryncie, który przyczynił się do odzyskania tronu przez Lorda Valentine'a w poprzednim tomie cyklu. Hissune pełni rolę archiwisty-dokumentalisty. Wspominając czasy, kiedy został zaproszony na koronację Valentine'a liczy na to, ze zostanie przez Koronala w końcu wezwany na Zamkową Górę gdzie będzie mu doradzał.
Czas jednak mija a Hissune nie otrzymuje zaproszenia od władcy Majipoor. Z nudów więc udaje się do Rejestru Dusz - miejsca gdzie magazynowane są wspomnienia właściwie wszystkich mieszkańców planety. Rejestr to miejsce, gdzie zainteresowany daną historią badacz może obejrzeć dane wspomnienia, będąc jednocześnie ich uczestnikiem. Wcielając się w rolę złodziejki, kochanka, władcy, malarza czy kupca poznaje on świat Majipoor ze wszystkich możliwych stron, wychodząc poza Labirynt w którym spędził całe swoje życie, nawet jeżeli tylko we wspomnieniach innych, niezyjacych już od tysięcy lat ludzi...
Kroniki Majipooru bardziej wciągnęły mnie niż Zamek Lorda Valentine'a. Silverberg w interesujący sposób rozwinął swoją wizję tego cyklu, pozwalając dotknąć nam postaci absolutnie pobocznych, które zapewne później już nie wrócą, jak i tych z głównego nurtu. Dzięki książce całkowicie zatracamy się w tym świecie przedstawionym i jesteśmy gotowi na dalszą podróż po Majipoorze. A przynajmniej ja jestem, kontynuując swoją przygodę z kolejnym tomem cyklu - Valentine Pontifex.
Opowiadania dostają już rumiencow Silverbergowskich, czyli emanują w niektórych miejscach seksem, ale im więcej się Silverberga czyta, tym mniej to przeszkadza i szokuje.
"To na mój rozkaz pozwolono ci na swobodny dostęp do archiwum. Nie po to, żebyś gapił się na Ni-moya, a już zwłaszcza nie po to, byś podglądał ludzi, którzy uprawiają miłość, lecz byś zaczął rozumieć, czym właściwie jest Majipoor, byś mógł doświadczyć jednej milionowo milionowej cząstki tej całości, którą jest nasz świat. Uczyłeś się, Hissune. Czy mam rację?"
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDrugi tom...
Dobra proza przypomina muzykę. Zdania mają swój rytm, melodię, kompozycję i nie inaczej jest z „Kronikami Majipooru”. Talent pisarski Roberta Silverberga sprawia, że przez książkę się po prostu płynie, każda linijka opisu sprawia przyjemność, nie nuży, wciąga mocniej w odkrywanie bogatego świata. Konstrukcyjnie książka dzieli się na 10 opowiadań na przestrzeni których poznajemy dogłębnie Majipoor, planetę 10-krotnie większą od Ziemi, skolonizowaną przez ludzi oraz inne rasy kosmosu przed 10 tysiącami lat. W tle bardzo delikatnie przebijają echa nowoczesnych technologii, na pierwszych plan wysuwa się niezwykle klimatycznie zarysowany, niemal dziewiczy świat, który pomalutku zostaje odkrywany, zasiedlany, brany w posiadanie.
Władza, odpowiedzialność, samotność, mitotwórstwo, obowiązki, poczucie winy, pokuta, odkupienie, wolność, potrzeba rozgrzeszenia – z tymi tematami mierzy się Silverberg, w prostych historiach dokonuje destylacji tych pojęć. Ich uniwersalny charakter oraz dobrze skrojone postacie sprawiają, że opowieści leżą bardzo blisko ludzkiego doświadczenia. Wbrew pozorom najtrudniej jest chyba powołać do życia nieskomplikowanych bohaterów, którzy będą się jednak wydawali zupełnie realni, ludzcy w swoich dylematach, potrzebach, obawach. Duża zasługa leży ponownie w umiejętności Silverberga do kreślenia bardzo naturalnie brzmiących wewnętrznych monologów.
Opowiadania rozgrywają się na 3 zupełnie różnych kontynentach, są często bardzo minimalistyczne, pomimo tego w zupełności wciągają czytelnika w wizję świata przedstawionego. Niby sceneria bardzo znajoma, niemal ziemska – pustynie, lasy, góry, rzeki, oceany, wioski, miasta. Zawsze jednak pojawia się ten pierwiastek fantastyczny, który nasyca obrazy indywidualnym pięknem. Znakomicie brzmiące nazwy własne miejsc i roślin niczym u Tolkiena nadają Kronikom niepowtarzalny klimat obcości. Skala Majipooru robi wrażenie, gdyż podróże po tej krainie zajmują bohaterom miesiące, a czasem i lata. Nieustannie towarzyszyło mi wrażenie obcowania z bogactwem wyobraźni, ze światem, który na każdym kroku ma coś ciekawego do zaoferowania, który tylko czeka, aby być odkrytym. Świat Majipooru po prostu wciąga – klimatem, ale i opowieściami, nieskomplikowanymi ale docierającymi w sedno egzystencji.
O pomysłach nie będę nic mówił, niech tajemnica eksploracji będzie skutecznym afrodyzjakiem, który zmusi was do sięgnięcia po tę pozycję. Zrobię tylko jeden wyjątek aby zaznaczyć mój absolutnie ulubiony motyw, czyli sny. Marzenia i koszmary są na Majipoorze mechanizmem społeczno-moralnej kontroli. Król Snów oraz Pani Wyspy potrafią wpływać na sny dziesiątek miliardów mieszkańców, zsyłać pomyślne wróżby lub nagany. Ten pierwszy dręczy w snach zbrodniarzy, natomiast Pani jest niemal religijną patronką, jej posłania są traktowane z czcią i szacunkiem. Wszystko to odbywa się oczywiście za pomocą jakiegoś technologicznego cudu, ale o nim nie dowiecie się nic. I wspaniałe – bo to tworzą tą aurę niesamowitości, tajemnicy, mostu pomiędzy mistyką, a technologią, między wiarą a rozumem. Bo sami pomyślcie, jakby wpłynęło na wasze zachowanie fakt, że na świecie są dwie realnie istniejące osoby (lub grupy osób, nie wiadomo jak to technicznie działa),które widzą każdy Twój uczynek i w snach mogą zesłać Ci swoją dezaprobatę lub pochwałę? Zupełnie inaczej się na to patrzy przez pryzmat religijnej abstrakcji, a inaczej gdy taki mechanizm faktycznie funkcjonuje w życiu codziennym ludzi. W Majipoorze sny są wiadomością od Potęg przekraczających ludzkie pojmowanie - fascynująco jest po pokazane.
Nie trzeba znać pierwszego tomu, aby cieszyć się z lektury tego zbioru. Powiem więcej, bardzo się cieszę, że nie zacząłem od Zamku Lorda Valentine’a ze względu na dosyć mieszane opinie, ponieważ w interludiach jeszcze mocniej odczuwałem ciekawość i chęć przybliżenia losów Valentine’a (władcy Majipooru) i Hissune, 14-letniego chłopca, który korzystając z Rejestru Dusz w Labiryncie bezpośrednio doświadcza wspomnień bohaterów tychże opowiadań. Interludia są z jednej strony spoiwem niczym wstawki z Człowieka Ilustrowanego Bradbury’ego, z drugiej potrafią wskazać czytelnikowi, czego o ludziach i świecie dowiaduje się Hissune (który całe swoje życie spędził w podziemiach i świat zewnętrzny zna wyłącznie z owych reminiscencji). Poza tym jest tu ciekawie podkreślone, jak za pomocą opowieści (czy to realnych, czy tych zupełnie fikcyjnych) otwierają nam się oczy na świat, jak książki są doskonałą metodą doświadczenia żyć innych ludzi, którzy egzystują w zupełnie innych czasach/miejscach/warunkach i jak ich historie dogłębnie wpływają na nas i sposób, w jaki postrzegamy przeszłość, teraźniejszość, przyszłość. Ten transfer przeżyć za pomocą literatury jest (przynajmniej dla mnie) czymś absolutnie wyjątkowym.
Ach Majipoorze, zahipnotyzowałeś mnie, zawładnąłeś moją wyobraźnią na trzy wspaniałe dni. Nie mówię żegnaj, a do widzenia! A wszystkim, którzy wahają się, czy sięgnąć po tę serię zdecydowanie polecam, szczególnie tym, którzy lubią powolniejsza narrację, doskonałe opisy, proste historie ale niezwykle ludzkie i zapadające w pamięć, klimat, fantastykę z delikatną posypką SF, motywy podróżnicze i różnorodność, którą najskuteczniej oddać w serii opowiadań. Bardzo dobra z ogromnym plusem.
Dobra proza przypomina muzykę. Zdania mają swój rytm, melodię, kompozycję i nie inaczej jest z „Kronikami Majipooru”. Talent pisarski Roberta Silverberga sprawia, że przez książkę się po prostu płynie, każda linijka opisu sprawia przyjemność, nie nuży, wciąga mocniej w odkrywanie bogatego świata. Konstrukcyjnie książka dzieli się na 10 opowiadań na przestrzeni których...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo pierwszym tomie i oswojeniu w pewnym stopniu, z trochę pokrętnym nazewnictwem, muszę przyznać, że jestem bardzo mile zaskoczony.
Lekko i przyjemnie tak można określić czytanie drugiego tomu z tej serii. Z zapartym tchem razem z Hissune przeżywałem każdą kolejną historię z Rejestru Dusz.
Wspaniale było się przenieść i odkrywać różne epoki , tego ogromnego świata .
Teraz ciekawi mnie jakie różne przygody czekają młodego , przewodnika labiryntu. Bo nie będę ukrywał że jego postać najbardziej mnie zaintrygowała , i z wielką chęcią ale też i dużymi oczekiwaniami przystąpię do kolejnego tomu.
Po pierwszym tomie i oswojeniu w pewnym stopniu, z trochę pokrętnym nazewnictwem, muszę przyznać, że jestem bardzo mile zaskoczony.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLekko i przyjemnie tak można określić czytanie drugiego tomu z tej serii. Z zapartym tchem razem z Hissune przeżywałem każdą kolejną historię z Rejestru Dusz.
Wspaniale było się przenieść i odkrywać różne epoki , tego ogromnego świata ....
Hissune nudząc się codziennością w Domu Kronik znajdującym się w czeluściach Labiryntu odkrywa tajemniczy Rejestr Dusz, w którym są zapisywane wspomnienia osadników Majiporu sprzed tysiącleci. Każda opowieść jest swoistą mądrością życiową, dowodem na istnienie przeznaczenia, uczy go nowych zachowań i przeżyć. Słowem ubogaca jego wahlarz doznań i wniosków tworząc z niego bardziej kompletnego człowieka zdolnego do podejmowania rozawżniejszych decyzji i rozstrzygnięć. Każda opowieść ubogaca naszą wiedzę o Majiporze i jego mieszkańcach. Warto przeczytać, bo magia tego miejsca wcale nie blednie.
Hissune nudząc się codziennością w Domu Kronik znajdującym się w czeluściach Labiryntu odkrywa tajemniczy Rejestr Dusz, w którym są zapisywane wspomnienia osadników Majiporu sprzed tysiącleci. Każda opowieść jest swoistą mądrością życiową, dowodem na istnienie przeznaczenia, uczy go nowych zachowań i przeżyć. Słowem ubogaca jego wahlarz doznań i wniosków tworząc z niego...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMamy tu kilka opowiadań różnych postaci od złodziejki poprzez urzednika a kończąc na Koronalu.Hissune z nudów szpera sobie w rejestratorze dusz cos jakby myslodsiewnia z Pottera ,wspomnienia dłuższe bo trwajace tygodnie miesiące.Może autor lepiej radzi sobie z krótkimi opowiesciami bo postacie z tego tomu są żywsze od tego co czytałem w poprzednim tomie.Poznajemy m.in.kobiete która chce zrobic na złośc wszystkim i uważa sie za lepszą od rodziny,złodziejke która zostaje oszukana , kapitana który chce opłynąc wielkie morze a także malarza który zakochał sie w metamorfie opowiadan głównych bohaterów jest chyba 7.Dość ciekawe uniwersum ,ale nie dla wszystkich raczej do powolnego czytania .
Mamy tu kilka opowiadań różnych postaci od złodziejki poprzez urzednika a kończąc na Koronalu.Hissune z nudów szpera sobie w rejestratorze dusz cos jakby myslodsiewnia z Pottera ,wspomnienia dłuższe bo trwajace tygodnie miesiące.Może autor lepiej radzi sobie z krótkimi opowiesciami bo postacie z tego tomu są żywsze od tego co czytałem w poprzednim tomie.Poznajemy...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo poprzednim tomie do tego podchodziłem z rezerwą. Całe szczęście nie uzasadnioną.
Książkę bardzo dobrze się czyta, nie ma tu zbyt wiele akcji a bardziej mamy doi czynienia z skokiem przez historie Majipooru opowiedzianą w serii mniejszych opowieści. Każda pokazuje Majipoor z innej perspektywy i czasu oczami innej osoby. A całość spięta osobą głównego bohatera.
Mamy tu prozę w starym stylu sf. Takie książki pisali Asimov, Lem czy Le Guin. Więcej jest o człowieku i jego interakcjach z światem a mniej wybuchowych przygód rodem z Gwiezdnych Wojen. Majipoor postrzegam jako projekt utopię, gdzie ludzie pozbawieni swoich najgorszych cech żyją w harmonii z obcymi i samymi sobą. Dobrzy ludzie, przeżywający spokojnie swoje życie bez pogoni, w bezpiecznym i wolnym od morderstw i wojny świecie. Zdarzają się wyjątki, ale tu kara jest nieuchronna. Król snów czeka.
W porównaniu do pierwszej części postacie są żywe i ciekawe. Wszystkie są oczywiście dobre. Nawet ci źli w końcu są i tak dobrzy albo spotyka ich zasłużona kara. Utopia.
Pierwszy tom czytałem w tłumaczeniu Pani Haliny Michalskiej a drugi w tłumaczeniu Krzysztofa Sokołowskiego. Może to daje wielką różnice. Nie wiem. Poszukam innego tłumaczenia i sprawdzę, jeśli takie jest.
Po poprzednim tomie do tego podchodziłem z rezerwą. Całe szczęście nie uzasadnioną.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę bardzo dobrze się czyta, nie ma tu zbyt wiele akcji a bardziej mamy doi czynienia z skokiem przez historie Majipooru opowiedzianą w serii mniejszych opowieści. Każda pokazuje Majipoor z innej perspektywy i czasu oczami innej osoby. A całość spięta osobą głównego bohatera.
Mamy tu...
Przeczytałem drugi tom cyklu „Kroniki Majipooru” , i jest on o tyle nietypowy, że w praktyce mamy do czynienia tutaj ze zbiorem opowiadań. Ciągłość zdarzeń jest zachowana, ale jest ona na tyle mało istotna, że nie ma większego znaczenia. Po prostu jest i tyle. Hiisune, który pracuje w labiryncie pontifexa poznaliśmy już w pierwszym tomie, kiedy oprowadzał koronala Valentine’a po podziemiach labiryntu, kiedy ten zmierzał do pontifexa, żeby uznał go, odmienionego Valentine’a, za prawowitego władzę Majipooru. Tutaj Hiisune po kilku latach jest urzędnikiem niskiego szczebla w labiryncie. Wykorzystuje swój urząd do korzystania z pomieszczenia, w którym znajduje się urządzenie zwane Rejestrem dusz. Są w nim, oprócz samego urządzenia, pewnie jakiegoś superkomputera, czyli odtwarzacza, zawarte na nośnikach przypominających płyty CD lub DVD na których są zgrane przeżycia miliardów mieszkańców Majipooru na przestrzeni kilku tysięcy lat. Dane, czyli myśli są aktualizowane co 10 lat. Nawet trudno sobie to wyobrazić wielkość tego bezprecedensowego przedsięwzięcia. Chociażby tego, że ktoś przez kilka tysięcy lat dba o to, żeby dane systematycznie wpływały, no i dba o obsługę tego sprzętu. No bo przecież niewątpliwie jest to wysoko wyspecjalizowana technologia, bo i zgranie myśli w taki sposób, żeby odbiorca był, przez godzinę lub dwie, tą postacią, i przeżywał zarówno wewnętrznie, czyli psychologicznie, jak i zewnętrznie, czyli po prostu użytkownik zwiedza te miejsca i uczestniczy w wydarzeniach z przeszłości, również historycznych, jakie przeżywała konkretna postać, której plik, czy płytę z danymi użytkownik akurat odtwarzał. Niewątpliwie fascynujący koncept. Dla nas czytelników jest okazja do poznania jedenastu historii jedenastu bohaterów, którzy żyli na przestrzeni kilku tysięcy lat. Tym samym poznajemy wyrywkowo historię Majipooru, tej wielkiej, niesamowitej planety. Czytelnik przekonuje się, że Silverberga interesuje mentalność zwykłych ludzi, bywa, że stają się niezwykłymi, i takich też spotykamy na kartach książki. Na całe szczęście zresztą. Historycy nieklasyczni z francuskiej szkoły Annales wychodzą z założenia, że historię powinno się opisywać całościowo w trzech zasadniczych kontekstach: politycznym, intelektualnym, materialnym. Widać do tworzenia koncepcji fantastycznych również to się odnosi i tu niewątpliwie mamy te wszystkie konteksty, które decydują o tym, że koncepcja danego autora jest spójna i logiczna.
Czytelnik czytając te 11 opowiadań odbywa literacką podróż po całym Majipoorze, poznając geografię poszczególnych terenów, a także historię. Dowiadujemy się jak ludzie trafili ze starej Ziemi na Majipoor i tysiące innych planet. Główni bohaterowie to zarówno kobiety jak i mężczyźni, którzy po prostu żyją swoim życiem i w pewnym momencie spotyka ich coś ciekawego. Przy czym trzeba zwrócić uwagę, że Silverberg skandalizuje co nie co w tym drugim tomie „Kronik Majipooru”, pojawiają się sceny seksu. Chyba najbardziej prowokujący jest seks Tesmy z Ghayrogiem o imieniu Visman, czyli po prostu obcym, osobnikiem inteligentnym wyglądem przypominającym gada. On będąc u Tesmy, kurując się z rany w nodze chciał ją pocieszyć, bo jakimś szóstym zmysłem to wyczuł. Potem, gdy wyzdrowiał opuściwszy ją związał się z kobietą Ghayrogiem, czyli swojej rasy. A z Thesmą spotkał się wielokrotnie później i zostali przyjaciółmi. Niby proste, ale…
Na tym nie koniec z prowokacyjnymi rewelacjami, pontifex Arioca po kilku latach pontyfikatu uznał, że nudzi mu się w labiryncie, i kombinował co tu z tym zrobić, znalazł honorowe, acz hardcorowe rozwiązania, postanowił, że jest kobietą i objął urząd Pani Snów, akurat był wakat, i co jest dziwne ten numer przeszedł. Historia go zapamiętała jako osobę szaloną, Hissume przyglądając się sprawie z bliska ma co do tego wątpliwości.
Co z tego wynika?
O tolerancji wręcz nieziemskiej w sensie dosłownym na Majipoorze mamy w tym opowiadaniu i wielu innych. Ludzie dobrze zapamiętali sobie lekcję chociażby drugiej wojny światowej, mimo iż zapewne o takim wydarzeniu wiedzą tylko historycy, specjaliści historii Starej Ziemi, jak przypuszczam. Czy rzeczywiście świadomość ludzi może aż tak radykalnie zmienić po opuszczeniu Starej planety i pamięci o tym co tam się działo.
Pojawia się motyw ekologiczny, koronal lord Maribor jest powszechnie potępiany, że chodzi na polowania i urządza w Zamku na Wysokiej Wieży kilka sal z wypchanymi trofeami łowieckimi. Skończył marnie skonsumowany przez wielkiego morskiego smoka.
Motyw podróży morskiej pojawił się również w pierwszym tomie, i niewiele tu nowego będziemy mieli w tym drugim tomie. Co najwyżej motyw tajemniczych morskich roślin, która jest w stanie pochłonąć statek w całości. Psychologiczny motyw jest ciekawy, tutaj potencjalni odkrywcy nowych kontynentów cofnęli się, bo jednak ta przygoda wywołała duże perturbacje zginał jeden marynarz. Pytanie czy warto było, czy trzeba było płynąć naprzód. Tłumaczyć ich może długi czas podróży, minęło ładnych parę lat i to może uzasadniać ich znużenie zniecierpliwienie wszak Majipoor jest wielką planetą.
Pojawił się motyw kampanii wojennej przeciwko Metamorfom, gospodarzom planety Majipoor, którzy zostali zepchnięci do rezerwatów i dzikich leśnych terenów po przybyciu ludzi i innych nieludzi z innych planet. W pewnym momencie podjęto decyzje o przyśpieszeniu działań wojennych decydując się na spalenie żywym ogniem resztek zmiennokształtnych rebeliantów. Jeden uparty możnowładca postanowił zostać na tym terenie wiedząc, ze to czyste szaleństwo, bo spłonie on, cały dobytek, budynek piękny, bogaty, ale drewniany, no i służba. Postawa na pewno irytująca i intrygująca zarazem, wiadomo, że w warunkach wojny bycie uchodźcą to nic niezwykłego, ale on jednak postanowił pozostać na swojej ziemi nawet za cenę życia. Majipoor jest planetą zróżnicowaną, mamy wiele stref klimatycznych.
Mamy też pustynię, miejsce wyjątkowo niebezpieczne bo giną ludzie z niewyjaśnionych przyczyn. Dekkert, urzędnik pracujący w Wysokim Zamku miał pewną misję na pustyni. W sumie mógłby się z tego gładko wymigać, ale uważał, że potrzebuje czegoś w rodzaju pokuty i stąd ta wyprawa na jedno z najniebezpieczniejszych miejsc na planecie. Szybko przekonał się, że ktoś kradnie sny. Te fajne sympatyczne, zastępowane są koszmarami. Prowadzi to do śmierci, bo albo ktoś gdzieś po nocy zawędruje, albo mrówki go wyniosą, tacy szybko giną będąc w obłędzie, a potem z pragnienia i głodu. Deekert wyjaśnił co za czort za tym stoi, niejaki Barjazid przewoźnik Deekerta sam skonstruował przyrząd do kontrolowania snów i uprzykrzania życia ludziom. Dekkert zabrał go ze sobą do Wysokiego Zamku, żeby koronal rozsądził sprawę. Barjazid został królem snów Tym sposobem ród Barjazidów objął jeden z najbardziej wpływowych urzędów, obok koronala, pontifexa, no i pani snów.
A o tym, że król snów potrafi spaskudzić komuś życie czytelnik przekona się już w kolejnym opowiadaniu handlarz z Stee Haligome popełnił morderstwo. Zostało ono niewyjaśnione, wypadek. No ale król snów nie dał się wykiwać i prześladował handlarza. Ten długo uciekał. Aż w końcu dotarł na wyspę Pani Snów żeby zaznać jako takiego ukojenia. Czy to było możliwe?
Znalazła się historia Tissany, którą czytelnik miał okazję poznać w pierwszym tomie, kiedy Tissana jako tłumaczka snów pomogła Valentine’owi i jako pierwsza rozpoznała w nim prawowitego koronala. Tutaj jako młoda dziewczyna jest w przededniu egzaminu na tłumaczkę snów. Wyglada to bardzo podobnie przez co przeszedł Valentine udowadniając, że numer z podmianą osobowości nie jest przekrętem, że to on jest prawowitym koronalem.
Bardzo ciekawa jest historia złodziejki z Ni – Moja Inyana prowadziła sklep gdzieś na prowincji w górach, pewnego dnia dowiedziała się, że jest szczęściarą bo odziedziczyła majątek w Ni Moja. Musiała zapłacić podatek 20 reali, spora suma pieniędzy. Wszystkie oszczędności Inyany. Po tym jak przez kilka miesięcy nie nadeszły żadne wieści podążyła do Ni - Moja, żeby wyjaśnić sprawę. To było oszustwo. Ktoś oferował Niderlandy, bo to był majątek księcia. Inyana została złodziejką na Wielkim Targu. Zapewniam, że to dopiero początek tej niesamowitej historii, którą warto poznać, przy okazji pochodzić po ulicach tego pięknego miasta.
Książka jest niezwykła, czytelnik poznaje nowe miejsca na Majiporze, i oswaja się z tymi, które już poznał. Po za tym jest okazja, żeby przekonać się, że w świetny sposób Silverbeerg kreuje swoich bohaterów. Zdecydowanie polecam i kontynuuję czytanie cyklu.
Przeczytałem drugi tom cyklu „Kroniki Majipooru” , i jest on o tyle nietypowy, że w praktyce mamy do czynienia tutaj ze zbiorem opowiadań. Ciągłość zdarzeń jest zachowana, ale jest ona na tyle mało istotna, że nie ma większego znaczenia. Po prostu jest i tyle. Hiisune, który pracuje w labiryncie pontifexa poznaliśmy już w pierwszym tomie, kiedy oprowadzał koronala...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajlepsze na przemian z Zamkiem...
Najlepsze na przemian z Zamkiem...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI znowu przenosimy się do wspaniałego i kolorowego świata Majipooru.:) Cudowny zbiór opowiadań różnych bohaterów z bogatymi i niesamowitymi historiami. Bardzo polecam!
I znowu przenosimy się do wspaniałego i kolorowego świata Majipooru.:) Cudowny zbiór opowiadań różnych bohaterów z bogatymi i niesamowitymi historiami. Bardzo polecam!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoczątek mnie nie ujął i obawiałam się, że nie będzie to zbyt wciągająca pozycja. Jednak okazało się, iż nie warto się zniechęcać. Chociaż wydaje się, że opis cudzych wspomnień nie będzie tak interesujący jak przygody danej postaci opisane "na żywo", to jednak okazało się to dość ciekawe. Polecam.
Początek mnie nie ujął i obawiałam się, że nie będzie to zbyt wciągająca pozycja. Jednak okazało się, iż nie warto się zniechęcać. Chociaż wydaje się, że opis cudzych wspomnień nie będzie tak interesujący jak przygody danej postaci opisane "na żywo", to jednak okazało się to dość ciekawe. Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to