Mini-wykłady o maxi-sprawach. Seria druga

Okładka książki Mini-wykłady o maxi-sprawach. Seria druga autora Leszek Kołakowski, 8370068782
Okładka książki Mini-wykłady o maxi-sprawach. Seria druga
Leszek Kołakowski Wydawnictwo: Znak filozofia, etyka
112 str. 1 godz. 52 min.
Kategoria:
filozofia, etyka
Format:
papier
Data wydania:
1999-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1999-01-01
Liczba stron:
112
Czas czytania
1 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
83-7006-878-2
Średnia ocen

7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Mini-wykłady o maxi-sprawach. Seria druga w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Mini-wykłady o maxi-sprawach. Seria druga

Średnia ocen
7,3 / 10
85 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Mini-wykłady o maxi-sprawach. Seria druga

avatar
606
275

Na półkach: ,

"Wolno podejrzewać, że monogamia jest wynalazkiem dobrym i wartościowym, niezależnie od tego, jak naprawdę funkcjonuje w czysto seksualnych sprawach, i że sukcesy intelektualne, artystyczne i techniczne Europy mają monogamię za jeden z filarów" (58-59).

"Sumienie nie składa się z zasad, nie jest doktryną ani ideologią, jest raczej polem wrażliwości, wewnętrzną instancją, której obecność znamy, gdyż ujawnia się w doświadczeniu, i która coś nakazuje albo czegoś zakazuje" (77).

"Pacyfizm absolutny jest właściwie przyzwoleniem na najgorszą zbrodniczą tyranię" (95).

"Takich męczarni, jakie ludzie ludziom zadawali, żadne zwierzę nie znosi. [...] Nie ma miłosierdzia w przyrodzie pozaludzkiej i ludzie niewiele albo i nic do jej okrucieństw nie dodają" (108-109).

"Wolno podejrzewać, że monogamia jest wynalazkiem dobrym i wartościowym, niezależnie od tego, jak naprawdę funkcjonuje w czysto seksualnych sprawach, i że sukcesy intelektualne, artystyczne i techniczne Europy mają monogamię za jeden z filarów" (58-59).

"Sumienie nie składa się z zasad, nie jest doktryną ani ideologią, jest raczej polem wrażliwości, wewnętrzną instancją,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1291
1291

Na półkach: ,

Drugi tomik z serii wykładów Profesora Kołakowskiego. Dużo w nim odniesień do religii i etyki, ale to znak firmowy autora. Pisze jak zwykle prostym językiem, zrozumiałym dla laika. Jak zwykle zmusza do podjęcia własnych przemyśleń i zastanowienia nad rzeczami może oczywistymi, ale nad którymi zbyt łatwo przechodzimy do porządku dziennego. Zastrzeżenie (bardzo subiektywne) mam jedno, w sumie odnoszące się do wszystkich trzech tomików: zdecydowanie lepiej odbierałem wersję telewizyjną programu „Mini-wykłady o maxi sprawach.” Być może wynika to z faktu, iż teksty od początku były przygotowywane do emisji wizualnej.

Drugi tomik z serii wykładów Profesora Kołakowskiego. Dużo w nim odniesień do religii i etyki, ale to znak firmowy autora. Pisze jak zwykle prostym językiem, zrozumiałym dla laika. Jak zwykle zmusza do podjęcia własnych przemyśleń i zastanowienia nad rzeczami może oczywistymi, ale nad którymi zbyt łatwo przechodzimy do porządku dziennego. Zastrzeżenie (bardzo subiektywne)...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
62
61

Na półkach:

Książka dla laików, któzy postanowili poświęcić trochę czasu na rozważania o sprawach, które zdają się być oczywiste. Co zastanawiającego może być w śmiechu, młodości i nicnierobieniu...? Ci, którzy nigdy sie nad tymi tematami nie pochylili, powinni przeczytać książeczkę pana Kołakowskiego. Osobom mającym za sobą przemyślania filozoficzne radzę sięgnąć po inne dzieło pana Leszka, bardziej wymagające.

Książka dla laików, któzy postanowili poświęcić trochę czasu na rozważania o sprawach, które zdają się być oczywiste. Co zastanawiającego może być w śmiechu, młodości i nicnierobieniu...? Ci, którzy nigdy sie nad tymi tematami nie pochylili, powinni przeczytać książeczkę pana Kołakowskiego. Osobom mającym za sobą przemyślania filozoficzne radzę sięgnąć po inne dzieło pana...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

186 użytkowników ma tytuł Mini-wykłady o maxi-sprawach. Seria druga na półkach głównych
  • 125
  • 61
38 użytkowników ma tytuł Mini-wykłady o maxi-sprawach. Seria druga na półkach dodatkowych
  • 25
  • 5
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Mini-wykłady o maxi-sprawach. Seria druga

Inne książki autora

Leszek Kołakowski
Leszek Kołakowski
Leszek Kołakowski - filozof zajmujący się głównie historią filozofii, historią idei politycznych oraz filozofią religii, eseista, publicysta i prozaik. Do 1966 roku był jednym z najbardziej znanych ideologów marksizmu, członkiem PZPR od 1947 do 1966 roku, współtwórcą warszawskiej szkoły historyków idei. W 1966 roku odebrano mu katedrę i usunięto z PZPR za zbyt radykalną krytykę władz i odchodzenie w nauczaniu studentów od oficjalnego kanonu marksizmu (m.in. za wystąpienie z okazji 10. rocznicy „Październikowej Odwilży”). W 1968, za udział w Wydarzeniach Marcowych, odebrano mu prawo wykładania i publikowania, co zmusiło go do emigracji. Po krótkim pobycie w Paryżu Profesor Kołakowski osiadł ostatecznie w Anglii, gdzie zmarł w lipcu 2009 r. Jego słynny esej "Tezy o nadziei i beznadziejności", opublikowany w paryskiej „Kulturze” w 1971, stworzył intelektualny fundament dla strategii opozycji antykomunistycznej, inspirując powstanie KOR-u i Uniwersytetu Latającego. W latach 1977-1980 Profesor był oficjalnym przedstawicielem KOR-u za granicą i odpowiadał za kontakty między środowiskiem KOR-u i emigracją. W Anglii Profesor Kołakowski na stałe związał się z Uniwersytetem Oksfordzkim, gdzie w latach 1972–1991 był wykładowcą w All Souls College, a po przejściu na emeryturę przyznano mu tytuł Honorary Member of Staff. Oprócz tego wykładał m.in. w Yale University, Univeristy of New Heaven, Berkeley University, oraz Chicago University, gdzie otrzymał oficjalną pozycję visiting profesor. W 1991 został członkiem rzeczywistym Polskiej Akademii Nauk. Był członkiem Fundacji im. Stefana Batorego oraz Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Profesor Leszek Kołakowski został pierwszym laureatem nagrody im. Johna Klugego, przyznawanej przez Bibliotekę Kongresu Stanów Zjednoczonych. Nagroda, nazywana amerykańskim Noblem, jest przyznawana za osiągnięcia w naukach humanistycznych.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Czas ciekawy, czas niespokojny. Z Leszkiem Kołakowskim rozmawia Zbigniew Mentzel. Część I Leszek Kołakowski
Czas ciekawy, czas niespokojny. Z Leszkiem Kołakowskim rozmawia Zbigniew Mentzel. Część I
Leszek Kołakowski Zbigniew Mentzel
Wywiad rzeka nie jest moją ulubioną formą obcowania z twórcą: choć w dialogu wykuwają się niekiedy ciekawe myśli, rzadko zdarza się, by przy spotkaniu dwóch ludzi, co najmniej jeden nie usiłował błyszczeć. Na szczęście tej rozmowy w ogóle nie sposób rozpatrywać w tak prostych, jednoznacznych kategoriach. Okresowo następuje w niej swoiste odwrócenie ról – wobec mglistej pamięci Kołakowskiego to Mentzel, wsparty dokumentami, udziela na własne pytania odpowiedzi, które Kołakowskiemu pozostaje potwierdzić lub najwyżej zlekceważyć. Najmniej interesującą wydała mi się część traktująca o dzieciństwie, z którego Kołakowski mało już pamięta, co nie dziwi, wziąwszy pod uwagę, jak dawno temu się to dzieciństwo rozegrało. Ale też miejscami zdaje się mu służyć niepamięć jako wygodna wymówka do przemilczenia spraw bolesnych, choć zdarza mu się i mówić na tematy, w odniesieniu do których deklarował milczenie, co rodzi podejrzenie o niezbyt inwazyjną redakcję wywiadu albo też odwrotnie – o świadome nadanie mu w jego trakcie bardziej dzikiej formy. Czas wygładził w każdym razie kontury sądów Kołakowskiego. Uderza jego próba możliwie uczciwego oddania tamtych czasów, wypowiedzenia zdań, które nie będą krzywdzące, uwzględnienia okoliczności łagodzących i złożoności sytuacji, w jakich znaleźli się poszczególni ludzie. Ta skłonność do wyważonych sądów, do wybaczania błędów przy jednoczesnym braku pobłażania dla nikczemności, jawi się dziś, ledwie 15 lat po wydaniu książki, niczym opowieść o zamierzchłych, na poły legendarnych czasach
Voudini - awatar Voudini
ocenił na74 lata temu
Mini wykłady o maxi sprawach. Seria pierwsza Leszek Kołakowski
Mini wykłady o maxi sprawach. Seria pierwsza
Leszek Kołakowski
Zbiór wykładów Leszka Kołakowskiego z pozoru mało filozoficznych, bo traktujących m.in. o sławie, podróżach, długach, zabobonach, terroryźmie, nicnierobieniu, przyjaźni, zazdrości. Autor przedstawia swoje obserwacje w sposób niepowtarzalny - przenikliwie, dowcipnie, w sposób przystępny dla czytelnika. Przenikliwość i poczucie humoru Filozofa generują zaskakujące i celne obserwacje dotyczące zarówno życia codziennego, jak i odwiecznych praw ludzkiej natury. Jednocześnie zapewniają chwilę refleksji i prawdziwą czytelniczą przyjemność. "Inna jest też przyjaźń mężczyzny z kobietą (tam gdzie nie ma żadnej strony erotycznej; podejrzliwi twierdzą, że zawsze jest, ale to nieprawda) niż dwóch mężczyzn; mężczyźni bowiem przyuczeni są zwykle pokazywać, że są cynikami, ale kobiety nie muszą, z nimi więc łatwiej, gdy jest przyjaźń, porozumiewać się bez udawania." "Być może kryje się w tej pasji rekordów i w tym zaciekawieniu ekstremami jakiś korzeń metafizyczny: potrzeba wykraczania poza to, co jest, jakaś dziwnie wyrażona, nieraz w groteskę i absurd przechodząca – jak wszystko co ludzkie – nadzieja nieskończoności." "Matematyka jest moralnie obojętna, również diabeł, jak się domyślamy, może być wybornym matematykiem." "Żart (...) bodaj sprzed pierwszej wojny światowej: w Austrii to, co nie jest zakazane, jest dozwolone; w Niemczech to, co nie jest dozwolone, jest zakazane; we Francji wszystko jest dozwolone, również to, co jest zakazane; w Rosji wszystko jest zakazane, również to, co jest dozwolone." Warto przeczytać.
Melissa Tygrys - awatar Melissa Tygrys
ocenił na82 lata temu
Kultura w płynnej nowoczesności Zygmunt Bauman
Kultura w płynnej nowoczesności
Zygmunt Bauman
Dla mnie to pierwsza książka Zygmunta Baumana i to chyba nie był zły wybór. Znakomity rozdział o modzie doskonale ilustruje sytuację człowieka w płynnej nowoczesności i odwieczną dychotomię potrzeby bezpieczeństwa i wolności. "Żyjemy w rojowiskach, które zastąpiły kolumny marszowe". I bardzo pesymistyczne: "Ucieczka urasta do rangi najpopularniejszego (a w rzeczywistości obowiązkowego) zajęcia." Natomiast najciekawszym problemem tego zbioru jest multikulturowość, zwana też przez Baumana pejoratywnie multikulturalizmem. I wynikający z niej konflikt między szacunkiem dla swobody wyboru wspólnot a swobodą wyboru jednostki (ujmując inaczej: między kulturową polityką różnicy a społeczną polityką równości). Rozwiązaniem są poszukiwania uniwersalności człowieczeństwa czy też powszechnej natury ludzkiej ("teologiczna solidarność poszukiwaczy" w języku Baumana jest dużo poczucia humoru). Bez tego polityka multikulturalizmu odgradza od siebie poszczególnych jej uczestników, zaś współistnienie bez rozmowy zawsze kończy się katastrofalnie. Do tego, jak ujmuje to Bauman, logika walki o uznanie powoduje absolutyzowanie różnicy i intensywne konstruowanie kolejnych wspólnot. Bauman ostro krytykuje przekształcanie tolerancji w obojętność, co jego zdaniem jest przebieraniem akceptacji nierówności społecznych w szaty zróżnicowania kulturowego. "na mocy lingwistycznego zabiegu moralna brzydota nędzy przedzierzga się jak za dotknięciem różdżki czarodziejskiej w estetyczną urodę kulturowej różnorodności. " I może najlepsza moralna wskazówka wywodu "Rozsądne przekonywanie ludzi oznacza dzisiaj pomaganie im w osiągnięciu własnej autonomii." Fakt że Bauman w płynnej rzeczywistości widzi cele, oznacza też, że jego zdaniem nie sięgnęliśmy żadnego "końca", a jedynie nowych wyzwań. Co warto podkreślić, bo to tchnienie optymizmu. Natomiast nie przekonuje mnie Bauman kiedy używa praw rynku (albo "nowej globalnej eksterytorialnej władzy" - co to u licha jest?) jako straszaka, złej Baby Jagi, która szkodzi i jest naszą zgubą, bo przynajmniej w tej książeczce nigdy tematu nie pogłębia. Zdecydowanie zgadzam się z tezą, że globalna ekonomia nie powinna egzystować poza prawem, czy też może ściślej ujmując, poza etyką, kryzys roku 2008 dowiódł i tego, i co gorsza, naszej bezsilności, ale nie podoba mi się samo konstruowanie wroga. Ekonomia i jej prawa to po prostu nauka, globalny rynek jest jej konsekwencją zaś za sposób funkcjonowania odpowiadamy my, nie jacyś oni. Oczywiście to wciąż skandal, że bogaci nie trafiają za kratki, widziałam "Big Short" ;) Zastanawia mnie też przekonanie o tym że "obfitość różnicy to najcenniejszy skarb Europy". Po pierwsze trzeba dużej pewności siebie żeby ocenić, że to właśnie my bardziej niż inni specjalizujemy się w tej harmonii różnic. Po drugie mi Europa wydaje się raczej homogeniczna. Po trzecie osiągnęliśmy tę homogeniczność barbarzyńskimi metodami. Założenie, że gdzie indziej jest gorzej jest dość przerażające i chyba europocentryczne. Ale to ciekawa idea, może dałabym się jej uwieść, gdybym poczytała więcej. do zapamiętania: prawo W.I. Thomasa "jeśli ludzi definiują sytuacje jako realną, staje się ona w konsekwencji realna" Na koniec jest tu trochę rozważań o tym szczególnym przejawie kultury jakim jest sztuka. Moje czytanie tego rozdziału było usiane wątpliwościami (co z pewnością oznacza też niedostatki wiedzy). np. czy podstawowym zadaniem sztuki jest nieustanne korygowanie świata, nanoszenie szlaków? (jest nim wg Baumana) ja trochę czuję się jak z problemem jajka i kury, sztuka jest przejawem świata, najważniejszą jej kategorią jest coś tak abstrakcyjnego jak piękno, sztuka pcha świat ale świat rodzi sztukę, konflikt tego związku jest pozorny, więc oświadczenie że podstawowym zadaniem sztuki jest korygowanie świata to po prostu stwierdzenie, że świat się zmienia. No chyba że założymy, że płynna nowoczesność to rzeczywistość stagnacji. także teza, iż to, że rynki konsumpcyjne faworyzują kicz ma dla sztuki groźne konsekwencje wydaje mi się kontrowersyjna. Kicz jak cała reszta rzeczywistości to gleba z której sztuka wyrasta, nadmiar kiczu jest uciążliwy w życiu codziennym, ale nie ma to związku ze sztuką. Kicz zmienia sztukę tylko w taki sposób w jaki ona na niego odpowiada czy z niego korzysta. To pasożytniczy związek, ale to sztuka pozostaje beneficjentem. Natomiast jeśli moda faworyzuje kicz, to jednak trzeba pamiętać że moda to chwila, dziś; czyli aspekty czasu, w których sztuka nie operuje. Nie mogą być dla niej groźne. Nawet jeśli założenie że sztuka sama się obroni (przed rynkiem czy kiczem) może brzmieć niebezpiecznie, to chyba tak właśnie to widzę. Natomiast zupełnie inne zagadnienie to korzyści jakie przynosi społecznościom czy narodom sztuka i oczywiście jak najbardziej popieram wspieranie jej rozwoju. Swoją drogą polityka promocyjna książek na LC jest znakomitym przykładem tego, co tak niepokoi Baumana. Ja jednak nie sądzę żeby LC mogło zaszkodzić tej gałęzi sztuki jaką jest literatura (choć niestety niekiedy wydaje mi się, że jej nie pomaga). Jest tu też interesująca analiza wydarzeń kulturalnych czyli zjawiska, które dominuje na rynku szeroko rozumianej sztuki ("obliczone na niezwłoczny efekt i natychmiastową dezaktualizację"). Po kolejne książki Baumana sięgnę na pewno, zresztą wiele ciekawych zagadnień (na przykład to rozdzielenie państwa i mocy) jest w tej książeczce poruszonych tylko marginalnie. Czyta się to bardzo dobrze także dzięki bardzo ładnemu, bogatemu, specyficznie ekwilibrystycznemu językowi. Wywód jest zawsze klarowny.
Agnieszka - awatar Agnieszka
oceniła na86 lat temu
Klucz niebieski albo opowieści biblijne zebrane ku pouczeniu i przestrodze Leszek Kołakowski
Klucz niebieski albo opowieści biblijne zebrane ku pouczeniu i przestrodze
Leszek Kołakowski
Czy wiecie jaki jest ulubiony napój Jahwe? Często sączy go w barze Cocofli, spierając się z Szatanem, na przykład o losy Hioba. Wiecie? Nie wiecie: solanka ciechocińska 😉 „Bóg uczynił świat dla chwały swojej. Wiadomość ta – z punktu widzenia Pisma nie pozostawia wątpliwości, i co więcej, należy do najbardziej przystępnych naszemu rozumieniu. Łatwo pojąć w istocie, że wielkość, której nikt nie może oglądać, czuje się nieswojo.” Napisana w 1957, wydana przez PIW w 1965 roku, malutka niepozorna książeczka o niezwykłym ciężarze refleksyjnym i cudownej lekkości fabularnej. Siedemnaście mikro-przypowieści biblijnych w interpretacji filozofa. Rzecz po prostu zachwycająca! Lekkość pióra i dowcip, w sam raz na popołudnie, gdy za oknem ciemna zima i w wyjącym wietrze wiruje śnieg (podobno wiosna idzie…). Czy istnieje wina obiektywna? Jak dalece boskie są boskie motywy? Jakie są skutki bezinteresownej miłości Jahwe do Narodu Wybranego? Czy sprawiedliwość boża uwzględnia okoliczności łagodzące? Czy po bożemu jest zdradzić swych braci i ciągnąć korzyści z lizusostwa? Czy istnieje filozofia lub postawa życiowa, która chroni nas przed fatalnymi skutkami naszych decyzji? Na takie i wiele podobnych pytań odpowiadają biblijne opowieści, a Kołakowski przepięknie je interpretuje, tu i ówdzie coś dopowiadając, tu i tam dorzucając bolesne pytanie lub tylko przywołując nasze doświadczenie. Na przykład takie: „Natura rzadko kojarzy w jednej osobie siłę charakteru i siłę intelektu. (…) Wyjątkowo tylko kojarzy talenty wojskowe z rozległością horyzontów umysłowych i inteligencją ogólną. Rzecz zrozumiała, bo też są to talenty sprzeczne. (…) Oficer zbyt inteligentny, któremu kazano stoczyć drobną potyczkę, zechce przy okazji wygrać całą wojnę lub zgoła zbawić ludzkość.” Los, który spotkał króla Saula dobrze ilustruje konsekwencje wybiegania inteligencji przed posłuszeństwo…
MO_ Orlińska - awatar MO_ Orlińska
oceniła na92 lata temu
Sto zabobonów. Krótki filozoficzny słownik zabobonów Józef Maria Bocheński
Sto zabobonów. Krótki filozoficzny słownik zabobonów
Józef Maria Bocheński
Zabobon to wierzenie, które jest w wysokim stopniu fałszywe, a mimo to uważa się je za prawdziwe – wyjaśnia w przedmowie do słownika nieoceniony ojciec Bocheński – proponując zbiór stu haseł, w których rozprawia się z różnymi zabobonami. Na przykład że astrologia jest zabobonem wynika z trzech racji: 1) wszyscy uczeni kompetentni w tej dziedzinie (astronomowie, astrofizycy, psychologowie) ją odrzucają, 2) tzw. dowody astrologów urągają elementarnym zasadom metodologii naukowej, zwłaszcza statystyce, 3) ludzie urodzeni w tym samym miejscu i czasie powinni mieć wg astrologii ten sam los, tymczasem doświadczenie temu przeczy. Wokół pojęcia "kobieta" powstały z kolei dwa przeciwstawne zabobony: 1) kobietę uważa się za człowieka niższego rodzaju niż mężczyzna (np. w islamie),2) kobietę postrzega się tak samo jak mężczyznę i usiłuje się ją do niego upodobnić. Jeszcze innym zabobonem jest wiara w ciągły postęp ludzkości. Źródłem tego złudzenia jest przenoszenie kategorii biologicznych (teoria ewolucji) na życie społeczne. Można, rzecz jasna, zauważyć znaczący postęp w naukach przyrodniczych, ale już rozwój moralny człowieka na przestrzeni wieków budzi wątpliwości. Podobnie rozwój kultury, twórczości artystycznej itp. Poza tym postęp dokonuje się zwykle w ramach określonej cywilizacji, po czym następuje regres (jak w starożytnym Rzymie czy Egipcie). Nie da się więc mówić o postępie w odniesieniu do całości. Brak jakiejkolwiek gwarancji, że nasza cywilizacja będzie się stale rozwijać. Lektura tekstów filozofa z Fryburga umożliwia porządkowanie oraz rozjaśnianie pojęć. Jest szkołą logicznej argumentacji i nieustającą inspiracją dla wszystkich, którzy starają się myśleć samodzielnie.
Wojtek Kusiński - awatar Wojtek Kusiński
ocenił na71 miesiąc temu
Filozofia dramatu Józef Tischner
Filozofia dramatu
Józef Tischner
Smakowicie rozprawia się z ludzkim teatrem - dramatem obcowania. Krótkie rozdziały. Liczne podpunkty. Rozprawia się z wizją zbrodni, twarzami narażonymi na blask i trwogę. Tischner lubi obcować z Bogiem na poziomie estetycznym, drążąc w skali nieograniczonej łaski, ale ostrzega i dopytuje, jak dalece jesteśmy narażeni na krytykę i samosąd. Dużo uwagi zwraca na ludzką postać, która dla Boga jest pokrewieństwem i przekleństwem dla niecnych uczynków. Ksiądz, który filozofuje na tematy Kierrergardowskie. Próbując dojść do sedna chrześcijaństwa, narażając się na pułapki moralne. Otrzymujemy oczywiste rozprawy z literaturą wielkich pisarzy czy myślicieli, ale nie papuguje w ilościach hurtowych. Cytuje, ale z naczelną zasadą, że pytania około duchowe nie zostały wyczerpane. Lekko zahacza o dzienniki duszpasterza, który ujawnia własne zmagania z ludzkimi pytaniami, jak pojąć dobro, kiedy stajemy się ofiarami potępienia i dlaczego ludzka twarz narażona jest na złowrogie spojrzenie. ,,W jednej z kluczowych prac Levinasa czytamy: Drugi jest jedynym bytem, którego mógłbym zamordować (...). Twarz, powie Levinas, jakby zaprasza do aktu przemocy, by następnie rzec, nie morduj''. Tak sobie skacze od kwiatka do kwiatka, od jednej myśli do drugiej, nie przejmując się niewyczerpanym tematem, polemizując z implikacjami dawnych, zmarłych filozofów. ,,Odpowiadając na pytanie, zaczynam być - o ile odpowiadam na pytanie - ,,dla kogoś''. Innymi słowy: staję się odpowiedzialny. Istotny sens pytania polega na tym, że budzi ono w zapytanym poczucie odpowiedzialności''. (...) ,,Odpowiadający nie tylko daje odpowiedź innemu, ale daje ją również sobie - sobie jako uczestnikowi dramatu dobra i zła''. Mógłbym rzucać cytatami czy ścianami tekstu, ale sam powielałbym zasadę - nie masz własnego zdania?, udzielaj się rad. Nawet, jeśli nie chcemy ćwiczeń z zasad semantyki czy ontologii - Tischner bez większego upiększania, snobowania w zakrętach językowych, stosuje proste słownictwo, aby nie komplikować rzeczywistości. Bo i po co? Zadaje ciekawe pytania, ale bez błazenady, poprzedzając je a priori i duchową intuicją. W sumie: najlepsze w ,,Filozofii dramatu'' jest dążenie do prawdy, ale we własnym zakresie, nie szukając finału, bo pytania można rozszerzyć i ofiarować uczniom, tak, aby inni badali daną dziedzinę i szukali nowych rozwiązań. Kontynuując wątek, który został przerwany przez Tischnera. To jest dobra metoda, żeby nie zamykać się dla uszu pozostałych uczestników. Tischner zgrabnie pomyka po dawnej szkole myślenia, czuć tę potrzebę obcowania z drugim, który stał się sednem problemu pracy jako księdza. ,,Znamiennym rysem poznawczego obcowania z drugim winna być, zdaniem Marcela, postawa wyrażająca się słowami: pozwolić drugiemu być. Cechuje ją dążenie do dialogu na równych prawach''. Fajne jest to, że szuka wartości w abstrakcyjnych pojęciach i nie traktuje filozofii życia przez pryzmat taniej propagandy. Tischner nie uczy, jak masz żyć, woli sprawdzić, jak postrzegasz życie, relacje z Bogiem i czy Twoje potępienie nie wynika z grzechów ludzkości (społeczeństwa).
Chris3z8 - awatar Chris3z8
ocenił na85 lat temu
Moralność myślenia Michał Heller
Moralność myślenia
Michał Heller
*** http://ratowniklektur.blogspot.com/ *** O tej krótkiej lekturce można też krótko napisać - ciekawy odnośnik do dzieł współczesnych filozofów. Szukając poznania moralności, można trafić na coś zupełnie innego, co skłoni do badania czegoś innego. Zagadnieniem autora było: jak głupot jest możliwa? Oraz udowodnienie, że myślenie w kategoriach moralnych jest myśleniem racjonalnym, ma nas zająć jako drugie zagadnienie. Ze swojego pytania o głupocie szybko wybrnął dzięki zaskakującej odpowiedzi jednego profesora, mówiącego, że głupota jest argumentem na istnienie duchowości. Nasuwa się pytanie jak autor, będący księdzem, pojmuje duchowość. Klerycy często mylą duchowość z tym, co charakteryzuje kościół, Boga, w trzech osobach i wyglądającego jak starzec, który jest jedynym bytem duchowym. Również z innymi religijnymi atrybutami. Natomiast duchowość to coś innego i coś zupełnie odwrotnego, coś więcej. A ksiądz, dodatkowo naukowiec powinien znać duchowość w prawdziwej jej formie. Niestety czytamy o pewnym odrzuceniu natury przez autora, która ma więcej wspólnego z duchowością niż kościół. Zatem wniosek o głupocie argumentującej duchowość, może wydać się sam w sobie głupi. Co do drugiego zagadnienia Heller wiele nie wyjaśnia i bardziej owija w bawełnę, co dla niego bywa typowe, niemniej zaręcza nam, że myślenie moralne jest mocno związane z racjonalnością. Nie da się temu zaprzeczyć, aczkolwiek autor nie wziął pod uwagę chorych umysłowo, którzy nie odróżniają dobra od zła, gdzie pierwsze jedynie przypisane racjonalności i co autor nawet chce zasygnalizować poprzez logikę i jej matematyczną stronę. W interesujący sposób zaś przywołuje Blake'a, Proppera i Husserla chcąc nam chyba zasugerować rozważania nad pewnym upadkiem. Kończymy bowiem lekturę z pytanie, czy pokolenie jest skazane na wymarcie. Prawdopodobnie autor nieświadomie nawiązał do kilku postaw filozoficznych skłaniających się ku nihilizmowi, jednak podparł swym pytaniem zatrważający upadek moralny cywilizacji. Mówi się, że dalsi filozofowie po starożytni są tylko odnośnikami i przypiskami do tych starożytnych filozofów. Michał Heller w swym dziełku wydaje się także odnośnikiem i przypiskiem do współczesnych filozofów. Z naukowym zacięciem i po trosze pragmatyzmem zachęca nas do lektur badanych przez siebie, ale nie wnosi nic nowego do pojmowania moralności lub myślenia - chyba że z tą głupotą miał rację. Warto sięgnąć, chociażby po to, aby przemyśleć czy myślenie powinno prowadzić do pytań o wymarcie. Spodziewałem się czegoś gorszego, ale to wciąż nie było odpowiedzią na postawione pytania (przynajmniej wg mnie, bo nic nie narzucam). Dla siebie znalazłem więcej, niż się spodziewałem, dlatego daję szansę autorowi.
RatownikLektur - awatar RatownikLektur
ocenił na65 lat temu

Cytaty z książki Mini-wykłady o maxi-sprawach. Seria druga

Więcej
Leszek Kołakowski Mini-wykłady o maxi-sprawach. Seria druga Zobacz więcej
Leszek Kołakowski Mini-wykłady o maxi-sprawach. Seria druga Zobacz więcej
Leszek Kołakowski Mini-wykłady o maxi-sprawach. Seria druga Zobacz więcej
Więcej