rozwińzwiń

Mini-wykłady o maxi-sprawach

Okładka książki Mini-wykłady o maxi-sprawach autora Leszek Kołakowski, 9788324065356
Okładka książki Mini-wykłady o maxi-sprawach
Leszek Kołakowski Wydawnictwo: Znak filozofia, etyka
288 str. 4 godz. 48 min.
Kategoria:
filozofia, etyka
Format:
papier
Data wydania:
2022-08-29
Data 1. wyd. pol.:
2003-01-01
Liczba stron:
288
Czas czytania
4 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324065356
Średnia ocen

7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Mini-wykłady o maxi-sprawach w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Mini-wykłady o maxi-sprawach



książek na półce przeczytane 1073 napisanych opinii 859

Oceny książki Mini-wykłady o maxi-sprawach

Średnia ocen
7,3 / 10
845 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Mini-wykłady o maxi-sprawach

avatar
21
21

Na półkach: , , ,

Bardzo przystępnie traktuje o istotnych tematach. To, co kluczowe dla sensu życia, zawarte zostało w niniejszej publikacji.

Bardzo przystępnie traktuje o istotnych tematach. To, co kluczowe dla sensu życia, zawarte zostało w niniejszej publikacji.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
83
5

Na półkach: ,

Tak jak piszą inni czytelnicy: książka bardzo nasycona katolickim światopoglądem autora.

Niektóre ze stwierdzeń autora wzbudziłyby dzisiaj oburzenia/kontrowersji.

Czytając ją ma się wrażenie, że teksty pisane pod tezę; a czy tak powinno uprawiać się filozofię? Nie wiem, nie jestem filozofem, mogę się tylko domyślać.

Pierwsza połowa słabsza od drugiej. Ogólnie można przeczytać.

Tak jak piszą inni czytelnicy: książka bardzo nasycona katolickim światopoglądem autora.

Niektóre ze stwierdzeń autora wzbudziłyby dzisiaj oburzenia/kontrowersji.

Czytając ją ma się wrażenie, że teksty pisane pod tezę; a czy tak powinno uprawiać się filozofię? Nie wiem, nie jestem filozofem, mogę się tylko domyślać.

Pierwsza połowa słabsza od drugiej. Ogólnie można...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1068
1067

Na półkach:

Z wybranymi esejami spotkałem się chyba w liceum. Jakoś w pamięć mi zapadł o tubce kleju. Jak to powstawanie kolejnych dziur może poruszyć do przemyśleń filozoficznych? A no może. To są właśnie te tytułowe "maksy". Te "mini" to ilość tron, jakie zajmuje taki esej. Waha się od 5 do 7. Na jesienną zadumę to wręcz pozycja obowiązkowa.

Z wybranymi esejami spotkałem się chyba w liceum. Jakoś w pamięć mi zapadł o tubce kleju. Jak to powstawanie kolejnych dziur może poruszyć do przemyśleń filozoficznych? A no może. To są właśnie te tytułowe "maksy". Te "mini" to ilość tron, jakie zajmuje taki esej. Waha się od 5 do 7. Na jesienną zadumę to wręcz pozycja obowiązkowa.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2326 użytkowników ma tytuł Mini-wykłady o maxi-sprawach na półkach głównych
  • 1 200
  • 1 060
  • 66
472 użytkowników ma tytuł Mini-wykłady o maxi-sprawach na półkach dodatkowych
  • 360
  • 38
  • 36
  • 22
  • 6
  • 5
  • 5

Tagi i tematy do książki Mini-wykłady o maxi-sprawach

Inne książki autora

Leszek Kołakowski
Leszek Kołakowski
Leszek Kołakowski - filozof zajmujący się głównie historią filozofii, historią idei politycznych oraz filozofią religii, eseista, publicysta i prozaik. Do 1966 roku był jednym z najbardziej znanych ideologów marksizmu, członkiem PZPR od 1947 do 1966 roku, współtwórcą warszawskiej szkoły historyków idei. W 1966 roku odebrano mu katedrę i usunięto z PZPR za zbyt radykalną krytykę władz i odchodzenie w nauczaniu studentów od oficjalnego kanonu marksizmu (m.in. za wystąpienie z okazji 10. rocznicy „Październikowej Odwilży”). W 1968, za udział w Wydarzeniach Marcowych, odebrano mu prawo wykładania i publikowania, co zmusiło go do emigracji. Po krótkim pobycie w Paryżu Profesor Kołakowski osiadł ostatecznie w Anglii, gdzie zmarł w lipcu 2009 r. Jego słynny esej "Tezy o nadziei i beznadziejności", opublikowany w paryskiej „Kulturze” w 1971, stworzył intelektualny fundament dla strategii opozycji antykomunistycznej, inspirując powstanie KOR-u i Uniwersytetu Latającego. W latach 1977-1980 Profesor był oficjalnym przedstawicielem KOR-u za granicą i odpowiadał za kontakty między środowiskiem KOR-u i emigracją. W Anglii Profesor Kołakowski na stałe związał się z Uniwersytetem Oksfordzkim, gdzie w latach 1972–1991 był wykładowcą w All Souls College, a po przejściu na emeryturę przyznano mu tytuł Honorary Member of Staff. Oprócz tego wykładał m.in. w Yale University, Univeristy of New Heaven, Berkeley University, oraz Chicago University, gdzie otrzymał oficjalną pozycję visiting profesor. W 1991 został członkiem rzeczywistym Polskiej Akademii Nauk. Był członkiem Fundacji im. Stefana Batorego oraz Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Profesor Leszek Kołakowski został pierwszym laureatem nagrody im. Johna Klugego, przyznawanej przez Bibliotekę Kongresu Stanów Zjednoczonych. Nagroda, nazywana amerykańskim Noblem, jest przyznawana za osiągnięcia w naukach humanistycznych.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Czas ciekawy, czas niespokojny. Z Leszkiem Kołakowskim rozmawia Zbigniew Mentzel. Część I Leszek Kołakowski
Czas ciekawy, czas niespokojny. Z Leszkiem Kołakowskim rozmawia Zbigniew Mentzel. Część I
Leszek Kołakowski Zbigniew Mentzel
Wywiad rzeka nie jest moją ulubioną formą obcowania z twórcą: choć w dialogu wykuwają się niekiedy ciekawe myśli, rzadko zdarza się, by przy spotkaniu dwóch ludzi, co najmniej jeden nie usiłował błyszczeć. Na szczęście tej rozmowy w ogóle nie sposób rozpatrywać w tak prostych, jednoznacznych kategoriach. Okresowo następuje w niej swoiste odwrócenie ról – wobec mglistej pamięci Kołakowskiego to Mentzel, wsparty dokumentami, udziela na własne pytania odpowiedzi, które Kołakowskiemu pozostaje potwierdzić lub najwyżej zlekceważyć. Najmniej interesującą wydała mi się część traktująca o dzieciństwie, z którego Kołakowski mało już pamięta, co nie dziwi, wziąwszy pod uwagę, jak dawno temu się to dzieciństwo rozegrało. Ale też miejscami zdaje się mu służyć niepamięć jako wygodna wymówka do przemilczenia spraw bolesnych, choć zdarza mu się i mówić na tematy, w odniesieniu do których deklarował milczenie, co rodzi podejrzenie o niezbyt inwazyjną redakcję wywiadu albo też odwrotnie – o świadome nadanie mu w jego trakcie bardziej dzikiej formy. Czas wygładził w każdym razie kontury sądów Kołakowskiego. Uderza jego próba możliwie uczciwego oddania tamtych czasów, wypowiedzenia zdań, które nie będą krzywdzące, uwzględnienia okoliczności łagodzących i złożoności sytuacji, w jakich znaleźli się poszczególni ludzie. Ta skłonność do wyważonych sądów, do wybaczania błędów przy jednoczesnym braku pobłażania dla nikczemności, jawi się dziś, ledwie 15 lat po wydaniu książki, niczym opowieść o zamierzchłych, na poły legendarnych czasach
Voudini - awatar Voudini
ocenił na74 lata temu
Filozofia dramatu Józef Tischner
Filozofia dramatu
Józef Tischner
Smakowicie rozprawia się z ludzkim teatrem - dramatem obcowania. Krótkie rozdziały. Liczne podpunkty. Rozprawia się z wizją zbrodni, twarzami narażonymi na blask i trwogę. Tischner lubi obcować z Bogiem na poziomie estetycznym, drążąc w skali nieograniczonej łaski, ale ostrzega i dopytuje, jak dalece jesteśmy narażeni na krytykę i samosąd. Dużo uwagi zwraca na ludzką postać, która dla Boga jest pokrewieństwem i przekleństwem dla niecnych uczynków. Ksiądz, który filozofuje na tematy Kierrergardowskie. Próbując dojść do sedna chrześcijaństwa, narażając się na pułapki moralne. Otrzymujemy oczywiste rozprawy z literaturą wielkich pisarzy czy myślicieli, ale nie papuguje w ilościach hurtowych. Cytuje, ale z naczelną zasadą, że pytania około duchowe nie zostały wyczerpane. Lekko zahacza o dzienniki duszpasterza, który ujawnia własne zmagania z ludzkimi pytaniami, jak pojąć dobro, kiedy stajemy się ofiarami potępienia i dlaczego ludzka twarz narażona jest na złowrogie spojrzenie. ,,W jednej z kluczowych prac Levinasa czytamy: Drugi jest jedynym bytem, którego mógłbym zamordować (...). Twarz, powie Levinas, jakby zaprasza do aktu przemocy, by następnie rzec, nie morduj''. Tak sobie skacze od kwiatka do kwiatka, od jednej myśli do drugiej, nie przejmując się niewyczerpanym tematem, polemizując z implikacjami dawnych, zmarłych filozofów. ,,Odpowiadając na pytanie, zaczynam być - o ile odpowiadam na pytanie - ,,dla kogoś''. Innymi słowy: staję się odpowiedzialny. Istotny sens pytania polega na tym, że budzi ono w zapytanym poczucie odpowiedzialności''. (...) ,,Odpowiadający nie tylko daje odpowiedź innemu, ale daje ją również sobie - sobie jako uczestnikowi dramatu dobra i zła''. Mógłbym rzucać cytatami czy ścianami tekstu, ale sam powielałbym zasadę - nie masz własnego zdania?, udzielaj się rad. Nawet, jeśli nie chcemy ćwiczeń z zasad semantyki czy ontologii - Tischner bez większego upiększania, snobowania w zakrętach językowych, stosuje proste słownictwo, aby nie komplikować rzeczywistości. Bo i po co? Zadaje ciekawe pytania, ale bez błazenady, poprzedzając je a priori i duchową intuicją. W sumie: najlepsze w ,,Filozofii dramatu'' jest dążenie do prawdy, ale we własnym zakresie, nie szukając finału, bo pytania można rozszerzyć i ofiarować uczniom, tak, aby inni badali daną dziedzinę i szukali nowych rozwiązań. Kontynuując wątek, który został przerwany przez Tischnera. To jest dobra metoda, żeby nie zamykać się dla uszu pozostałych uczestników. Tischner zgrabnie pomyka po dawnej szkole myślenia, czuć tę potrzebę obcowania z drugim, który stał się sednem problemu pracy jako księdza. ,,Znamiennym rysem poznawczego obcowania z drugim winna być, zdaniem Marcela, postawa wyrażająca się słowami: pozwolić drugiemu być. Cechuje ją dążenie do dialogu na równych prawach''. Fajne jest to, że szuka wartości w abstrakcyjnych pojęciach i nie traktuje filozofii życia przez pryzmat taniej propagandy. Tischner nie uczy, jak masz żyć, woli sprawdzić, jak postrzegasz życie, relacje z Bogiem i czy Twoje potępienie nie wynika z grzechów ludzkości (społeczeństwa).
Chris3z8 - awatar Chris3z8
ocenił na85 lat temu
Czy Pan Bóg jest szczęśliwy i inne pytania Leszek Kołakowski
Czy Pan Bóg jest szczęśliwy i inne pytania
Leszek Kołakowski
Lektura daje jakiś rodzaj przyjemności, powiedziałabym, ze jest w tonie bardziej refleksyjna niż np. dochodzaca do jakichs wnioskow, co chyba mnie troche zawiodło: idzie w takie pytania otwarte, tematyka raczej "powazna", "obszerna", ale jak ktos liczyl na jakies krotkie, blyskotliwe olsnienia z efektem eureka, to chyba też moze byc nie do konca zadowolony. Troche bym porownala do elastycznej gumy oporowej do cwiczen, takiej raczej nie stawiającej duzego oporu, jakos to działa i cos sie dzieje, ale zeby cos wydedukowac to, mi chyba jakos slabo szlo. Tytulowy tekst niby spoko, chociaz poxniej dochodzi w innym fragment, ze "Boska perspektywa" zaklada, ze jest i sprawiedliwosc, i dobro, co mysle, ze mogloby już stanowić przeslanke do podwazenia przeswiadczenia o nie-szczesciu. Jakies takie niedopowiedziane, choc sam ton jest przyjemny, duzo bardziej do mnie przemawial niż niektóre bardziej demagogiczne, ale jednak liczylabym na wiecej jakichs, hmm, "odnalezien". Troche jalowo wyszlo? No nie wiem, może nie mialam czasu na te pozycje i kiedys by mi się spodobala bardziej, na razie mam takie "no dobra, spoko, ciekawe tematy i nie jest denerwujacy, ale no, niebardzo mnie to przyciagnelo tresciowo". Moze też kompilacja jest beznadziejna i jeszcze pogarsza przekaz poszczegolnych czastek. Nie bede ferować wyrokami, niby ok, ale w sumie jak na filozofie to mialam jakies takie ogolne i szczegolne nieusatysfakcjonowanie i dosyt.
olaleksandra - awatar olaleksandra
oceniła na610 miesięcy temu
Ucieczka od wolności Erich Fromm
Ucieczka od wolności
Erich Fromm
"W każdej spontanicznej aktywności jednostka ogarnia cały świat. Jej indywidualne „ja" nie tylko pozostaje nienaruszone, ale staje się silniejsze i mocniej skonsolidowane. Bowiem „ja" jest na tyle silne, na ile jest aktywne. Prawdziwa siła nie polega na samym posiadaniu ani własności materialnej, ani właściwości duchowych, takich jak uczucia czy myśli. Nie polega też na używaniu i manipulowaniu przedmiotami; to czego używamy, nie jest nasze tylko dlatego, że tego używamy. Nasze jest tylko to, z czym jesteśmy autentycznie powiązani przez naszą twórczą aktywność — obojętne, czy będzie to osoba, czy przedmiot nieożywiony. Jedynie wartości zrodzone z naszej aktywności spontanicznej przydają sił naszemu „ja" i tym samym tworzą podstawę jego integralności. Niezdolność działania spontanicznego, wyrażania tego, co się naprawdę czuje i myśli, i wynikająca stąd konieczność ukazywania innym i sobie swego fałszywego „ja" — oto źródło poczucia niższości i słabości. Czy jesteśmy tego świadomi, czy nie, niczego się bardziej nie wstydzimy aniżeli tego, że nie jesteśmy sobą; nic natomiast nie daje nam większego szczęścia i większego powodu do dumy niż myśleć, czuć i mówić to, co od nas samych pochodzi." *** "Jakie zatem jest znaczenie wolności dla człowieka współczesnego? Uwolnił się od zewnętrznych więzów, które mogłyby go krępować w działaniu i myśleniu według własnych upodobań. Miałby swobodę postępowania wedle własnej woli, gdyby wiedział, czego chce, co myśli i co czuje. Lecz on nie wie. Nagina się do bezimiennych autorytetów i przyswaja sobie jakieś „ja", które nie jest jego. Im usilniej to czyni, tym bardziej czuje się bezsilny i tym bardziej musi się naginać do oczekiwań innych. Mimo pozorów optymizmu i inicjatywy, człowiek współczesny przepojony jest głębokim uczuciem niemocy, która sprawia, że martwym wzrokiem wpatruje się w zbliżającą się katastrofę, jak gdyby był tknięty paraliżem." *** "Spełniając oczekiwania innych, nie wyróżniając się, człowiek tłumi wątpliwości co do swej tożsamości i osiąga pewien stopień bezpieczeństwa. Ale drogo to okupuje. Rezygnacja ze spontaniczności i indywidualności prowadzi do zablokowania życia. Choć żywy biologicznie, człowiek staje się emocjonalnie i umysłowo martwym automatem. Wykonuje czynności życiowe — ale życie przesypuje mu się przez palce niczym piasek. Za fasadą optymizmu i zadowolenia współczesny człowiek jest głęboko nieszczęśliwy; w istocie znajduje się na granicy rozpaczy. Desperacko lgnie do idei indywidualizmu; chce być „inny" i nie ma dla niego lepszej rekomendacji niż ta, że „coś jest inne". Kupując bilet kolejowy, dowiadujemy się, jak się nazywa kasjer, który nas obsługuje; torebki ręczne, karty do gry i przenośne radia mają charakter „osobisty" dzięki umieszczeniu na nich inicjałów właściciela. Wszystko to wskazuje na głód „odmienności", są to jednak już tylko szczątki indywidualizmu. Człowiek nowoczesny jest żądny życia. Nie mogąc jednak jako automat doświadczać życia rozumianego jako spontaniczna aktywność, chwyta się zastępczo każdego rodzaju podniety i dreszczyku; emocji picia, sportów, przeżywania zastępczo wzruszeń fikcyjnych postaci na ekranie." *** "Szczególna trudność w rozeznaniu, do jakiego stopnia nasze pragnienia — podobnie jak myśli i uczucia — są nam w rzeczywistości narzucone z zewnątrz, wiąże się ściśle z problemem władzy i wolności. W dziejach nowożytnych autorytet Kościoła przejęło państwo, autorytet państwa zastąpiło sumienie, a w naszej epoce rolę tę objęła z kolei bezimienna władza zdrowego rozsądku i opinii publicznej jako narzędzi konformizacji. A że wyzwoliliśmy się spod dawnych jawnych autorytetów władzy, nie dostrzegamy, że staliśmy się ofiarą nowych autorytetów. Staliśmy się automatami żyjącymi w złudzeniu, że są istotami rozporządzającymi własną wolą. Dzięki temu złudzeniu jednostka nie uświadamia sobie niebezpieczeństwa, ale na tym kończy się cała pomoc, jaką daje złudzenie. W istocie rzeczy „ja" jednostki ulega osłabieniu, na skutek czego czuje się ona bezsilna i nad wyraz niepewna. Żyje w świecie, z którym straciła prawdziwą łączność, gdzie każdy i wszystko zostało zinstrumentalizowane, gdzie jednostka stała się częścią zbudowanej własnymi rękami maszyny. Człowiek myśli, czuje i chce tak, jak mu się wydaje, że powinien myśleć, czuć i chcieć; w toku tego procesu zatraca swoje „ja", bez którego nie ma prawdziwego bezpieczeństwa wolnej jednostki." *** "Inny sposób paraliżowania krytycznego myślenia polega na niszczeniu wszelkich ustrukturalizowanych obrazów świata. Fakty zatracają jakość, którą mogą posiadać tylko jako części ustrukturalizowanej całości, a zachowują jedynie znaczenie abstrakcyjne, ilościowe; każdy fakt — to po prostu jeszcze jeden fakt, a liczy się tylko to, czy wiemy więcej, czy też mniej. Radio, filmy i gazety sieją pod tym względem spustoszenie. W środku komunikatu o zbombardowaniu miasta i śmierci setek ludzi — albo tuż po nim — pojawia się reklama mydła czy wina. Ten sam spiker tym samym sugestywnym, przymilnym i autorytatywnym głosem, którym przekonywał słuchaczy o powadze sytuacji politycznej, poleca im szczególny gatunek mydła produkowanego przez fabrykę opłacającą utrzymanie radiostacji. Kroniki filmowe pokazują sceny torpedowania okrętów, a zaraz po nich pokazy mody. Dzienniki przytaczają wyświechtane myśli jakiejś wschodzącej „gwiazdki" albo opisują jej śniadania, poświęcając temu tyleż miejsca i uwagi co relacjom o wybitnych wydarzeniach naukowych czy artystycznych."
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na92 miesiące temu
Bojaźń i drżenie; Choroba na śmierć Søren Kierkegaard
Bojaźń i drżenie; Choroba na śmierć
Søren Kierkegaard
Zacząłem czytać w tłumaczeniu Bienestocka z 1911 roku (odradzam),ale kontynuowałem w tłumaczeniu Iwaszkiewicza z 1966 roku (polecam). Bienestock tłumaczył z przekładu niemieckiego - to wydanie ma zupełnie zmienioną strukturę, pełne jest streszczeń, interpretacji; raczej zabytek historyczny dla tych, którzy chcą się czegoś dowiedzieć o recepcji Kierkegaarda w Polsce, a nie dla tych, którzy chcą poznać dzieło Kierkegaarda. Sięgnąłem po "Bojaźń i drżenie" po lekturze Mitu Syzyfa Camusa - Kierkegaard był tam krytykowany za swój "skok" wiary, który autor "Dżumy" ocenił jako "samobójstwo filozoficzne". Chciałem się dowiedzieć w zasadzie czym ten skok jest bezpośrednio u źródła i czyje pisanie bardziej mnie przekonuje. Bo sam chyba skłaniam się bardziej ku teizmowi niż ateizmowi, choć jak ze wszystkim dzisiaj - i tutaj jestem pewnie gdzieś na spektrum ;) Nie jestem specjalnie obyty w lekturach filozoficznych - ale w przypadku egzystencjalistów to nie przeszkadza, bo oni są bardzo "literaccy". Obydwaj - i Kierkegaard i Camus w odwołują się do fundamentalnych postaci z europejskiej mitologii antyczno-chrześcijańskiej; u Camusa mamy Hamleta, Don Juana i w końcu Syzyfa, który jest główną postacią jego eseju, a u Kierkegaarda jest to Abraham - ojciec wiary nie tylko chrześcijańskiej, też judaizmu i islamu. Mamy u Duńczyka też odwołania między innymi do Szekspira, Eurypidesa, Goethego, ale i wielu innych postaci literackich. Skupia się on na bohaterach tragicznych, próbując narysować różnicę między nimi a "rycerzami wiary", który mogą dokonywać podobnych czynów, ale z innych pobudek - pierwsi w ramach etyki, drudzy w ramach osobistego stosunku do absolutu, czyli ponad (lub poza) etyką. U Kierkeegarda odpowiedzią na trwogę w obliczu braku sensu jest wiara, u Camusa bunt. U Kierkegaarda Bóg jest absolutem, u Camusa Bóg jest nieobecny i człowiek musi żyć bez transcendencji, w pełniej świadomości absurdu. To są bardzo odrębne odpowiedzi na doświadczenie egzystencjalnej trwogi i poczucia absurdu istnienia. Bojaźń i drżenie to dziełko średnio trudne, ale - że tak powiem - przyjemne. Dużo odniesień, ironiczny, subkiektywny styl celujący we współczesnych sobie, aluzje do aktualnych mu pisarzy. Autor stosuje tutaj lirykę maski - wydaje tę książkę pod pseudonimem Johannes de Silentio, który próbuje pojąć czyn Abrahama. Taki zabieg pozwala się zdystansować do tematu i popłynąć w rozważaniach - co zresztą robi. I nie ma tutaj jednoznacznych odpowiedzi - jest raczej oglądanie paradoksu wiary, próby uchwycenia jej istoty, z bardzo subiektywnej perspektywy. Jak zauważa Iwaszkiewicz (w znakomitej przedmowie),Kierkegaard "bardzo często mówi o "wierze" jak gdyby w oderwaniu od tego, w co wierzy. Wiarę uważa za pewien stan, euforię (...). Ta wiara jako namiętność, nieuchronnie połączona z cierpieniem, zawrotem głowy, z szaleństwem absurdu, daleka jest od ukojenia mistyków. (...) Nie ma obcowania z absolutem (...). Bóg milczy."
melizmat - awatar melizmat
ocenił na71 miesiąc temu
Koniec historii Francis Fukuyama
Koniec historii
Francis Fukuyama
Nieszczęściem dla tak fajnego tytułu, jaki ma ta książka jest to, że niestety zupełnie i dość bezrefleksyjnie przytaczany jest jako "literalnie" rozumiany koniec historii. Tymczasem w gruncie rzeczy nie o koniec dziejów chodzi. Autor omawia granice ewolucji ustrojów społeczno-politycznych w odniesieniu do kluczowych wartości. I tutaj jest tzw. pies pogrzebany. Jeżeli dla odbiorcy/czytelnika, wartości takie jak: wolność, prawo wyboru, równość wobec prawa, kadencyjność władz, poszanowanie życia, czyli sumarycznie: demokracja liberalna, są zupełnie inaczej rozumiane, to też przekaz tej książki będzie rozmijał się z oczekiwaniami. Moim zdaniem, biorąc pod uwagę ewolucje systemów społeczno-politycznych od zarania oraz to, jakie reprezentują wartości, demokracja liberalna jest finałem. Historia się nie skończy, ale nic nie wymyślono lepszego w zakresie systemów politycznych dla "dobra człowieka". Żadne despotie, tyranie, autokratyzmy, teokratyzmy, fundamentalizmy, konserwatyzmy długo się nie utrzymały chyba, że ich agonie wymagają kroplówki przemocy. Wolności nie da się niczym lepszym zastąpić i to jest granica końca. Za nią niekoniecznie będzie lepiej, ale nie gorzej niż w cytowanych wcześniej "...izmach". Pytanie jest zasadnicze, którym pasowało by w tej książce się zaopiekować: co uczynić, aby demokracja liberalna nie zdryfowała w owe "izmy" i związane z nimi: populizmy, szowinizmy, fundamentalizmy.
Art - awatar Art
ocenił na818 dni temu

Cytaty z książki Mini-wykłady o maxi-sprawach

Więcej
Leszek Kołakowski Mini wykłady o maxi sprawach. Trzy serie Zobacz więcej
Leszek Kołakowski Mini wykłady o maxi sprawach. Trzy serie Zobacz więcej
Leszek Kołakowski Mini wykłady o maxi sprawach. Trzy serie Zobacz więcej
Więcej