rozwińzwiń

Mit Syzyfa

Okładka książki Mit Syzyfa Albert Camus
Okładka książki Mit Syzyfa
Albert Camus Wydawnictwo: De Agostini, Ediciones Altaya Polska Seria: Arcydzieła Wielkich Myślicieli klasyka
142 str. 2 godz. 22 min.
Kategoria:
klasyka
Seria:
Arcydzieła Wielkich Myślicieli
Tytuł oryginału:
Mythe de Sisyphe
Wydawnictwo:
De Agostini, Ediciones Altaya Polska
Data wydania:
2001-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2001-01-01
Liczba stron:
142
Czas czytania
2 godz. 22 min.
Język:
polski
ISBN:
8373160108
Tłumacz:
Joanna Guze
Tagi:
szkice literackie francuskie literatura francuska
Średnia ocen

7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Ładowanie Szukamy ofert...

Patronaty LC

Książki autora

Mogą Cię zainteresować

Oceny

Średnia ocen
7,8 / 10
318 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
102
11

Na półkach: ,

Nigdy nie czytałam żadnego eseju filozoficznego i momentami ciężko mi było przebrnąć przez taką treść, szczególnie, gdy omawiane były systemy filozoficzne innych filozofów.

Niestety bardzo ciężko jest mi wyobrazić sobie Syzyfa szczęśliwym. Co gorsza, nie wiem jak wyzbyć się świadomości absurdalności swojej tułaczki, a przeczucie, że jest to niemożliwe, jest skrajnie niekomfortowe. Obym ulgę znalazła w nieprzerwanej walce.

------
„Nie ma namiętności bez walki. (...) Być Werterem albo nikim.”

„Podbój albo gra, miłość niewymierna, absurdalny bunt są hołdami, jakie człowiek składa własnej godności, wiedząc, że w tej bitwie jest z góry pokonany.”

„Szukajmy wytchnienia tam, gdzie można je znaleźć, czyli w walce.”

Nigdy nie czytałam żadnego eseju filozoficznego i momentami ciężko mi było przebrnąć przez taką treść, szczególnie, gdy omawiane były systemy filozoficzne innych filozofów.

Niestety bardzo ciężko jest mi wyobrazić sobie Syzyfa szczęśliwym. Co gorsza, nie wiem jak wyzbyć się świadomości absurdalności swojej tułaczki, a przeczucie, że jest to niemożliwe, jest skrajnie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
89
63

Na półkach:

Aby wypełnić ludzkie serce, wystarczy walka prowadząca ku szczytom. Trzeba wyobrażać sobie Syzyfa szczęśliwym.

Aby wypełnić ludzkie serce, wystarczy walka prowadząca ku szczytom. Trzeba wyobrażać sobie Syzyfa szczęśliwym.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1197
590

Na półkach:

Gdyby świat był jasny, nie byłoby sztuki.

Gdyby świat był jasny, nie byłoby sztuki.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
99
56

Na półkach: ,

Z książką mam dwa zasadnicze problemy. Pierwszy jest taki, że praktycznie 90% treści opiera się na odwołaniach do innych utworów, których niestety nie czytałem, a co za tym idzie, bardzo trudno było mi zrozumieć część interpretacji, na które powołuje się autor. Drugi problem to przesadne intelektualizowanie. Wiem, że to książka poruszająca w dużej mierze aspekty filozofii, ale naprawdę czasem miałem dość słowotoku, który się z niej wylewał, a rozległość opisów często przekładała się u mnie na mniejsze zrozumienie treści. Może po prostu nie jestem dość wykształcony do tej lektury. Udało mi się jednak dotrwać do końca i coś niecoś z "Mitu Syzyfa" wyciągnąłem. Warto moim zdaniem sięgnąć chociaż do jednego rozdziału tego utworu, zatytuowanego tak samo jak sama książka, ale być może przemawia przeze mnie umiłowanie do greckich mitów.

Z książką mam dwa zasadnicze problemy. Pierwszy jest taki, że praktycznie 90% treści opiera się na odwołaniach do innych utworów, których niestety nie czytałem, a co za tym idzie, bardzo trudno było mi zrozumieć część interpretacji, na które powołuje się autor. Drugi problem to przesadne intelektualizowanie. Wiem, że to książka poruszająca w dużej mierze aspekty filozofii,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
354
259

Na półkach:

Mit Syzyfa i inne eseje - Albert Camus

Nie będę ukrywał, ta lektura była dla mnie zbyt trudna. Wymaga ona od czytelnika pełnego zaangażowania, czytania przed 22-00 i dobrego wykształcenia humanistycznego. Niestety brak u mnie tych czynników. Nie podaje się - zostawiam kilka moich przemyśleń.

“Orzec, czy życie jest czy nie jest warte trudu, by je przeżyć, to odpowiedzieć na fundamentalne pytanie filozofii.”

Powyższy cytat stanowi fundament pod dalsze rozważania autora. Musimy wyciągnąć wartość oczekiwaną z przyszłych radości i cierpień w naszym życiu i podjąć decyzję. Autor dość łatwo przechodzi do analizy poczucia absurdu. Myślę, że każdy człowiek zna to uczucie, a tylko niektórzy potrafią z nim walczyć. Czy ta walka ma jednak sens?

“Poczucie absurdu może porazić byle jakiego człowieka na zakręcie byle jakiej ulicy.”

Dostojewski i Kierkegaard mówią, że właśnie w tym poczuciu absurdu, tam gdzie kończy się logika, wkracza konieczność istnienia Boga. Krótko mówiąc, by żyć i walczyć z absurdem potrzebna jest wiara w większy sens. Zazwyczaj jest to Bóg, który w tym wypadku, nawet jak wartość oczekiwana jest negatywna, z jakieś przyczyny chce byśmy żyli dalej, a najlepiej godnie cierpieli. Na zgłębianie tych zagadnień można poświęcić całe życie.

“I tak Edyp wpierw posłuszny jest przeznaczeniu, którego nie zna. Tragedia zaczyna się, kiedy Edyp wie.”

W przypadku ateistów sprawa jest trudniejsza, gdyż wyższe cele, takie jak rodzina, samorealizacja, a nawet egoistyczna maksymalizacja użyteczności jednostki, według autora prowadzą donikąd. Są zbyt słabe by dodać siły do walki z absurdem.

“Nie ma takiego losu, którego nie przezwycięży pogarda”

Jedynym rozwiązaniem jest świadomy wybór walki i oszustwo liczenia wspomnianej wartości oczekiwanej albo zaakceptowanie ujemnej wartości oczekiwania i po prostu oddanie się życiu, takim jakim jest. Ciągłe pchanie kamienia ku górze. Mimo absurdu tej czynności, Syzyf decyduje się ją wykonywać dla samej decyzji, dla samego wyboru. Buntuje się absurdalnie, buntuje się przeciw absurdalnej rzeczywistości, której nie chce się poddać.

“Bogowie nie bez racji doszli do wniosku, że nie ma straszniejszej kary niż praca bezużyteczna i bez nadziei.”

Mit Syzyfa i inne eseje - Albert Camus

Nie będę ukrywał, ta lektura była dla mnie zbyt trudna. Wymaga ona od czytelnika pełnego zaangażowania, czytania przed 22-00 i dobrego wykształcenia humanistycznego. Niestety brak u mnie tych czynników. Nie podaje się - zostawiam kilka moich przemyśleń.

“Orzec, czy życie jest czy nie jest warte trudu, by je przeżyć, to odpowiedzieć...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
280
250

Na półkach:

Camus to bodaj najbardziej nierówny spośród wszystkich autorów jakich czytałem. Obok znakomitego Obcego mamy Dżumę lub taki Mit Syzyfa, który jest kompletna katastrofą. Widać, że Camus nie miał z filozofią zbyt wiele wspólnego, jego dywagacje są kiepsko napisane, bardzo mętne a sama koncepcja traktowania życia jako absurdu jest przedstawiona wyjątkowo nieatrakcyjnie jako idea. Z kilku esejów Noblisty wyłuskać zaledwie dwie wartościowe myśli?

Camus to bodaj najbardziej nierówny spośród wszystkich autorów jakich czytałem. Obok znakomitego Obcego mamy Dżumę lub taki Mit Syzyfa, który jest kompletna katastrofą. Widać, że Camus nie miał z filozofią zbyt wiele wspólnego, jego dywagacje są kiepsko napisane, bardzo mętne a sama koncepcja traktowania życia jako absurdu jest przedstawiona wyjątkowo nieatrakcyjnie jako...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
39
20

Na półkach: , ,

„Mit Syzyfa” jest moją pierwszą stycznością z esejami filozoficznymi, a z filozofią się spotkałem tylko czytając „Świat Zofii”. Jak można się domyślić, nie do końca wiedziałem w co się pakuję. I jestem co najmniej mile zaskoczony! Nie była to łatwa lektura, ale za to bardzo satysfakcjonująca, bo czuję jej wpływ na mnie i moje podejście do życia, co jest nowym doświadczeniem (oczywiście nie doświadczyłem jakiegoś wewnętrznego oświecenia, ale o tym rozpiszę się gdzieś później). Chce się podzielić myślami, które zwróciły moją uwagę, ale wymaga to streszczenia niektórych jego myśli, więc cała recenzja i analiza będzie mieć wybrzmienie streszczenia. Dodatkową będę wciskać wszystkie moje ulubione cytaty, po polsku i francusku, bo w takich językach go czytałem.


“Absurd rodzi się z tej konfrontacji: ludzkie wołanie i bezsensowne milczenie świata.[...]Irracjonalność, ludzka nostalgia i absurd z ich spotkania zrodzony oto trzy osoby dramatu, który koniecznie musi skończyć się z całą logiką, do jakiej zdolne jest istnienie.”
“Ce divorce entre l’homme de sa vie, [...] c’est proprement le sentiment de l’absurdité.”
Pierwszy dział „Absurdalne rozumowane” skupia się na wytłumaczeniu procesu myślowego Camus prowadzącego do absurdu i czym ten absurd jest. Jest coś niesamowicie przyjemnego w jego sposobie zabawy myślami i konceptami. Jest tu sama teoria, a znaczenie absurdu nigdy nie jest sprecyzowany. Według mnie brak definicji nawet nie zachęca, a zmusza osobę do odnalezienia absurdu w swojej rzeczywistości. Bardzo lubię tą niejasność i brak konkretów, ale z rozmów wiem, że to może zniechęcić do czytania „Mitu Syzyfa”. Rzeczywiście filozofowanie Camus musi przypaść ci do gustu żeby dało się przebrnąć przez ten esej.

Żeby zachować logikę, zacznę od tego, że Camus dochodzi do wniosku, że życie samo w sobie nie ma żadnego sensu. Ale w przeciwieństwie do egzystencjalistów nie chce temu życiu nadać sensu, bo nadając życiu sens wznosimy bariery wokół tego czym życie może być. Jednocześnie przez ustalenie celu, skazujemy się na życie przyszłością, gdyż wszystko co robimy będzie dążyć do niego. I tu możemy zauważyć absurd, niezgodność duszy i ciała - człowiek żyjąc przyszłością, żyje pędząc ku czemuś co go skończy, czyli śmierci.
Myślę, że nie tylko ja to regularnie doświadczam. Jako osoba młoda, często słyszę pytanie o przyszłość. Czy to o prace, edukacje, lub o plany – nie ma to większego znaczenia. Jestem w stanie stwierdzić co teraz chcę, lubię itd., ale im dalej w przyszłość, tym bardziej nie wiem nic i jest to przytłaczające. Świat nie chce pozwolić na życie „chwilą”, nie w hedonistycznym, ale w absurdalnym sensie. Chcę móc skupić się na moim obecnym życiu – docenić ludzi, miejsca, nawet jedzenie czy moje hobby. Myślenie o przyszłości odrywa mnie od tego i każe zapomnieć o wszystkim, by dążyć ku jakiemuś odległemu celowi, który może być niewykonalny, lub po prostu z czasem straci sens. Dodam do tego jedną myśl, którą gdzieś przeczytałem – mianowicie powinniśmy żyć chwilą, gdyż tylko nad nią mamy kontrolę, żyjąc przyszłością oddajemy przypadkowi władzę nad naszym życiem. Myśl Camus pozwala mi się uspokoić i docenić piękno chwili.

“Chcę aby wszystko zostało mi wyjaśnione - albo nic. I rozum jest bezsilny wobec tego krzyku serca.”
“Człowiek może poznać jedynie mury które go otaczają.”
“Le désir profond de l’esprit même dans ses démarches les plus évoluées rejoint le sentiment inconscient de l’homme devant son univers: il est exitance de familiarité, appétit de clarté. Comprendre le monde pour un homme, c’est le rèduire à l’humain”
Kolejny absurd naszej egzystencji polega na tym, że człowiek dąży do całkowitego poznania świata(ludzi, natury – wszystkiego),mimo że świat nie da się prawdziwie poznać. Możemy opisać odczucia z nim związane i jego wygląd. To jest jedynie analiza, opis zewnętrzny a nie prawdziwe, dogłębne poznanie. Próba zdefiniowania czym jest serce jest możliwa, ale gdy tylko spróbujemy siebie zdefiniować to jesteśmy bezsilni. Świat sam w sobie jest co najwyżej bez sensu. Absurdem jest chęć znalezienia w nim sensu i przejrzystości. Tylko przez ludzką, naiwną nadzieję wydaje nam się, że możemy poznać wszystko.

“[...]w świecie zamkniętym i ograniczonym do istoty ludzkiej , przez szczególne rozumowanie przypisują one boskość temu, co je miażdży i znajdują rację nadziei w tym, co je nadziei pozbawia.”
“Żądam dla tego stanu reguły życia, a to, co mi proponują, pomija zasadę, neguje jeden z członów bolesnej opozycji, każe mi zrezygnować. Pytam, co pociąga za sobą kondycja, którą uznaję za własną, wiem, że kryje w sobie ciemność i niewiedzę: zapewniają mnie, że ta niewiedza tłumaczy wszystko i że ta noc jest moim światłem. Nie ma tu dla mnie odpowiedzi i ów rozpłomieniający liryzm nie może skryć przede mną tego paradoksu.”
Jako osoba młoda wychowana i nadal żyjąca w Polsce, religia była w moim życiu, czy tego chciałem czy nie. Jednak mimo to, to co krytykuje Camus w religii mnie zaciekawiło. Myślałem, że słyszałem każdą możliwą krytykę, ale jak myślę o tym trochę więcej, to rzeczywiście krytyka religii w Polsce ogranicza się do praktycznej strony, gdzie „Mit Syzyfa” atakuje ją od strony filozoficznej. W podanych cytatach Camus zawarł myśli, które bardzo mi się spodobały.
Mój wewnętrzny socjalista ma potrzebę omówienia jeszcze jednej rzeczy. W moich oczach, absurd przejawia się w jeszcze jednej rzeczy - świat jest przepełniony rzeczami stworzonymi przez człowieka przeciwko człowiekowi - od wojen po kapitalizm. Jedyne co pozwala mi korzystać z życia, oraz podążać za absurdem jest fakt, że dzięki przypadkowi mam do tego finansowe możliwości. W dodatku, osoba zmuszona do codziennej walki o przeżycie nie będzie w stanie docenić swojego życia, czyli nie będzie w stanie ‘żyć absurdem’.


“Kimże jest człowiek absurdalny? Ten, który nie negując wieczności, nie czyni nic dla niej. [...] Odwaga uczy go, aby żył bez odwołań i zadowalał się tym co ma; rozumowanie pozwala mu znać własne granice. Pewien wolności, która ma swój kres, buntu bez przyszłości i świadomości, która nie przetrwa, zamyka swoją przygodę w czasie życia. Oto jego dziedzina i jego działalność, która wyłącza go spod każdego sądu prócz własnego.”
W następnym dziale pt. „Człowiek absurdu” Camus omawia kilka osób, których postawy uznaje za absurdalne. Zaznacz jednak, że nie są to przykłady za którymi mamy podążać, każdy może być człowiekiem absurdu i może to zrobić na swój sposób. Autor też zaznacza, że osoby przedstawione nie robią tego co on opisuje świadomie. Ale tu znajduje się cała magia tego działu. Camus niczym dziecko patrzy z fascynacją na banalnie prostych ludzi i tworzy z nich filozofów. Dosłownie bawi się rzeczywistością i nadaje jej nowego sensu. Tak mnie ten rozdziały cieszył, że cały czytałem uśmiechnięty. Jego kreatywność i pomysłowość jest co najmniej godna podziwu.

“[...]uczciwość nie potrzebuje reguł.”
“Absurd nie wyzwala, ale wiąże.[...] Wszystko jest dozwolone, nie znaczy: nic nie jest zabronione. Absurd przydaje jedynie równowartość konsekwencjom tych czynów.” Zanim Camus przedstawia swoje postacie, przedstawia swoje poglądy na temat moralności i doświadczeń. Wspomnę o nich, bo każdy z nich do mnie przemawia.
Zaczyna od tego, że tworzenie ogólnych zasad moralnych jest bez sensu, gdyż dobry człowiek nie potrzebuje zasad. Ta myśl implikuje, że ludzie są, a właściwie umieją być dobrzy. Obecnie jest tendencja do mówienia, że o człowiek jest zły bo niszczy środowisko, lub bo ludzie w korpo wykorzystują biednych. Ale kompletnie ignoruje to dlaczego te osoby takie są - według mnie przez system w którym jesteśmy wychowani.
Następnie Camus mówi, że powód czynu nie ma znaczenia, bo czyn ocenia się po jego konsekwencjach. Można być dobrym z czystego kaprysu. Człowieka powinno się oceniać po tym co robi lub po tym czego nie mówi na głos, a nie po jego myślach. Ostatnia myśl jest dziwna. Mnie i moją dziewczynę najbardziej intrygowało to, gdyż to kłóci się z tym w co wszyscy wierzą.
Potem Camus twierdzi, że nie ma znaczenia jakość naszych doświadczeń, a ich ilość. Mimo, że konsumpcjonizm uczy nas, że ilość>jakość, to myślę, że większość gdy zapytana co jest lepsze, ilość czy jakość, odpowiedziałaby, że jakość. Ciężko było znaleźć w tym sens, ale szukając różnych interpretacji znalazłem stwierdzenie, że chodzi o to, by doświadczać nasze życie w pełni. Czasami może to znaczyć, że robimy coś nowego, ale czasami można też po prostu docenić naszą rutynę. Taka interpretacja mi się podoba, jednak nie zmienia to faktu, że trochę dziwnie powiedziana została ta myśl.

“Ten szaleniec jest mędrcem.”
Pierwszą postacią za którą się Camus zabiera to Don Juan. Od razu wydawał mi się to dziwny wybór, gdyż kobieciarze nie są raczej szanowani, wręcz przeciwnie. Autor jednak argumentuje, że Don Juan jest człowiekiem absurdu gdyż jest świadom tego że jest uwodzicielem. Słucha się tylko swoich zasad moralnych, próbuje jak najwięcej doświadczyć. Nie kolekcjonuje kobiet i nie boi się konsekwencji jego sposobu życia. Wie o nadchodzącej śmierci i próbuje pociągnąć swój styl bycia do swoich granic. Według jednego z zakończeni opowiadania o Don Juanie, gdy poczuł się spełniony, tylko czekał na śmierć w spokoju, dokonując komedii. W innych zakończeniach, w których np. jest zabijany, doczekał się losu, nie kary, gdyż był on niewinny (w końcu nie robił nic przeciwko swojej moralności, a tylko rozwścieczył innych ludzi, czego się spodziewał).
Uwielbienie jego przez Camus mnie nie dziwi, gdyż patrząc na jego inne teksty nie darzy on największym szacunkiem kobiet - a przynajmniej widzi je jako osoby z którymi uprawia seks. Mimo to, Camus doszukuje się ciekawych lekcji które możemy wyciągnąć z życia Don Juana. Po pierwsze, coś co jest zabawne jako lekcja z tekstu filozoficznego, nie każdy ma takie samo podejście do miłości. Rzeczywiście patrząc na rówieśników, ale przede wszystkim na miliony nieudanych małżeństw, widać, że ludzie zbyt starają się wpasować w społeczne normy. Każdy powinien znaleźć rodzaj związku, lub jego brak, który mu pasuje. I chodzi mi tu o wszelkiego rodzaju drobnostki – czy to, że kobieta musi gotować, czy że trzeba chodzić na wystawne randki – dosłownie wszystko. Każdy powinien samemu poznać jego sposób na miłość. Po drugie Don Juan trzyma się jego sposobu na miłość. Nie ugina się przed niczym i trzyma się swojego. A po trzecie Don Juan ceni to co nietrwałe, o czym już mówiłem wcześniej w kontekście absurdu. Bawi mnie jakiej głębi Camus się doszukał w tej postaci. Na pewno robi to by okazać swój bunt, ale nie zmienia to tego ile przyjemności ten dział mi sprawił.

“Cela s’appelle se perdre pour se retrouver”
“[...]wszystkie sławy są przelotne.”
“Aktor włada tym, co przemijające.”
“Aktor ma powodzenie, albo go nie ma. Pisarz żywi nadzieję[...].”
Rozdział pt. Komedia jest zdecydowanie moim ulubionym, gdyż gimnastyka umysłowa Camus osiąga coś przepięknego. Zajmuje się on aktorem, konkretnie teatralnym nie rozrywkowym. Mimo, że aktorzy na pewno nie myślą tak jak to opisuje, myśl i tak jest przepiękna. Aktor to człowiek absurdu gdyż jego egzystencja jest sprzecznością - jedno ciało i wiele dusz. Wie że jego życie to tylko jego twarz. Nie żył jako on tylko grał różne osoby przez które wydaje się że żył on. Wskrzesza i zabija losy, a każdy z nich przeżywa w całej swojej pełni. Te doświadczenia nigdy go nie opuszczają. Jest to też dowód, że człowiek może być kim chce, gdyż w którym momencie granie zamienia się w bycie? Inny aspekt absurdu aktora rodzi się z faktu, że jego zawód wymaga umiłowania teraźniejszości, tak ukochanej przez Camus. Może on osiągnąć sławę tylko za życie, jak tylko przestanie grać pójdzie w zakończenie, dzięki czemu żyje bez nadziei na sławę w przyszłości – żyje teraźniejszością. Kocham takie podejście do rzeczywistości. Powoduje, że wszystko nagle staje się nieznane, ale w magiczny sposób, wciągający i fascynujący. Nie wyciągam z tego rozdziału za dużo, jest on raczej dowodem miłości Camus do sztuki, ale sposób w jaki on przedstawia aktorów jest niesamowity. Następny rozdział nazywa się Podbój. Tutaj odnajduję duch anarchisty Camus, a przynajmniej tok myślenia przedstawiony mnie do takich wniosków prowadzi. Camus mówi o zdobywcach, ale nie chodzi mu o zdobywców geograficznych, a o np. Prometeusza sprzeciwiającego się wyższym wartościom, władzom lub hierarchii. Wielkość zdobywcy polega na proteście przeciwko czemuś i walce bez przyszłości i nadziei. Ciężko nie zauważyć tu podejścia wielu anarchistów do rewolucji – trzeba ciągłej walki od podstaw, bez wiary w rewolucje za życia, a tym bardziej w osiągnięcie prawdziwego anarchizmu. W dodatku autor zaznacza, że ludzie, i relacje z nimi, to dla zdobywców luksus - kolejna myśl popularna pośród anarchistów. Do reszty książki będę chciał wrócić kiedyś jeszcze raz. Jest trochę o sztuce, o postaciach Dostojewskiego i jest o Zamku Kafki, ale jako, że nie znam żadnego z tych to wolę wrócić jeszcze kiedyś. Zgodzę się za to z tym, że gdy autor używa symboli, jest zmuszony mówić więcej niż mu się wydaje – jego słowa będą podlegać różnym interpretacjom.
Jeszcze jedna rzecz, która mnie uwiodła w końcu jest interpretacja tytułowego „Mitu Syzyfa”. Autor twierdzi, że aby Syzyf był szczęśliwy, musi zaakceptować swój los. Będąc świadomy swojego losu nic mu nie jest straszne. Camus twierdzi, że współczesny człowiek jest takim Syzyfem -pracuje bezsensowną pracę, która nie sprawia mu żadnej przyjemności. Co prawda według mnie w prawdziwym życiu człowiek może wierzyć w polepszeniu systemu funkcjonowania świata, ale uwielbiam myśl, że Syzyf może być szczęśliwy. Myślę, że potrzebuję wrócić do tego rozdziału jeszcze raz, gdyż myśl jest ciekawa, ale trochę skomplikowana, więc zobaczę co wymyślę w przyszłości. „Mit Syzyfa” jest bardzo skomplikowany i nadal nie jestem pewien co do wszystkich myśli, ale przez kreatywność i odwagę Camus zakochałem się w tej książce. Ledwo co skończyłem czytać, a już mam ochotę ją przeczytać jeszcze raz. Zrobię sobie jednak przerwę i z przyjemnością przeczytam jeszcze raz. Serdecznie polecam, ale jestem świadomy tego, że wybaczam Camus wiele błędów, więc nie każdemu spodoba się.

„Mit Syzyfa” jest moją pierwszą stycznością z esejami filozoficznymi, a z filozofią się spotkałem tylko czytając „Świat Zofii”. Jak można się domyślić, nie do końca wiedziałem w co się pakuję. I jestem co najmniej mile zaskoczony! Nie była to łatwa lektura, ale za to bardzo satysfakcjonująca, bo czuję jej wpływ na mnie i moje podejście do życia, co jest nowym doświadczeniem...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
207
16

Na półkach:

Tekst nie broni się w kontekście współczesnej wiedzy psychologicznej.

Tekst nie broni się w kontekście współczesnej wiedzy psychologicznej.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
993
216

Na półkach: , ,

Otacza nas abstrakcja. Żyjemy, choć wiemy, że czeka na nas śmierć. Walczymy, choć nasza walka nie ma sensu. Mamy zasady i ideały, choć nikt ich nie wynagrodzi. Znamy bezsens swojego losu i przejściowość istnienia. Nie zmienimy przeznaczenia. Ale w pogardzie i akceptacji znajdziemy wolność i zwycieństwo. Tyle z Syzyfa w wykonaniu Camus.

Otacza nas abstrakcja. Żyjemy, choć wiemy, że czeka na nas śmierć. Walczymy, choć nasza walka nie ma sensu. Mamy zasady i ideały, choć nikt ich nie wynagrodzi. Znamy bezsens swojego losu i przejściowość istnienia. Nie zmienimy przeznaczenia. Ale w pogardzie i akceptacji znajdziemy wolność i zwycieństwo. Tyle z Syzyfa w wykonaniu Camus.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
205
39

Na półkach: ,

"Il faut imaginer Sisyphe heureux."

"Il faut imaginer Sisyphe heureux."

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Książka na półkach

  • Chcę przeczytać
    835
  • Przeczytane
    549
  • Posiadam
    44
  • Ulubione
    19
  • Chcę w prezencie
    19
  • Teraz czytam
    15
  • Filozofia
    13
  • Klasyka
    8
  • Literatura francuska
    6
  • Nie posiadam
    4

Cytaty

Więcej
Albert Camus Mit Syzyfa Zobacz więcej
Albert Camus Mit Syzyfa Zobacz więcej
Albert Camus Mit Syzyfa Zobacz więcej
Więcej

Podobne książki

Przeczytaj także