Mit Syzyfa

Okładka książki Mit Syzyfa
Albert Camus Wydawnictwo: De Agostini, Ediciones Altaya Polska Seria: Arcydzieła Wielkich Myślicieli klasyka
142 str. 2 godz. 22 min.
Kategoria:
klasyka
Seria:
Arcydzieła Wielkich Myślicieli
Tytuł oryginału:
Mythe de Sisyphe
Wydawnictwo:
De Agostini, Ediciones Altaya Polska
Data wydania:
2001-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2001-01-01
Data 1. wydania:
2013-01-01
Liczba stron:
142
Czas czytania
2 godz. 22 min.
Język:
polski
ISBN:
8373160108
Tłumacz:
Joanna Guze
Tagi:
szkice literackie francuskie literatura francuska
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Korespondencja 1945–1959 Albert Camus, Nicola Chiaromonte
Ocena 7,5
Korespondencja... Albert Camus, Nicol...

Podobne książki

Reklama
Tania Książka
bestsellery TaniaKsiazka.pl

Oceny

Średnia ocen
7,9 / 10
280 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
52
7

Na półkach: , ,

„Mit Syzyfa” jest moją pierwszą stycznością z esejami filozoficznymi, a z filozofią się spotkałem tylko czytając „Świat Zofii”. Jak można się domyślić, nie do końca wiedziałem w co się pakuję. I jestem co najmniej mile zaskoczony! Nie była to łatwa lektura, ale za to bardzo satysfakcjonująca, bo czuję jej wpływ na mnie i moje podejście do życia, co jest nowym doświadczeniem (oczywiście nie doświadczyłem jakiegoś wewnętrznego oświecenia, ale o tym rozpiszę się gdzieś później). Chce się podzielić myślami, które zwróciły moją uwagę, ale wymaga to streszczenia niektórych jego myśli, więc cała recenzja i analiza będzie mieć wybrzmienie streszczenia. Dodatkową będę wciskać wszystkie moje ulubione cytaty, po polsku i francusku, bo w takich językach go czytałem.


“Absurd rodzi się z tej konfrontacji: ludzkie wołanie i bezsensowne milczenie świata.[...]Irracjonalność, ludzka nostalgia i absurd z ich spotkania zrodzony oto trzy osoby dramatu, który koniecznie musi skończyć się z całą logiką, do jakiej zdolne jest istnienie.”
“Ce divorce entre l’homme de sa vie, [...] c’est proprement le sentiment de l’absurdité.”
Pierwszy dział „Absurdalne rozumowane” skupia się na wytłumaczeniu procesu myślowego Camus prowadzącego do absurdu i czym ten absurd jest. Jest coś niesamowicie przyjemnego w jego sposobie zabawy myślami i konceptami. Jest tu sama teoria, a znaczenie absurdu nigdy nie jest sprecyzowany. Według mnie brak definicji nawet nie zachęca, a zmusza osobę do odnalezienia absurdu w swojej rzeczywistości. Bardzo lubię tą niejasność i brak konkretów, ale z rozmów wiem, że to może zniechęcić do czytania „Mitu Syzyfa”. Rzeczywiście filozofowanie Camus musi przypaść ci do gustu żeby dało się przebrnąć przez ten esej.

Żeby zachować logikę, zacznę od tego, że Camus dochodzi do wniosku, że życie samo w sobie nie ma żadnego sensu. Ale w przeciwieństwie do egzystencjalistów nie chce temu życiu nadać sensu, bo nadając życiu sens wznosimy bariery wokół tego czym życie może być. Jednocześnie przez ustalenie celu, skazujemy się na życie przyszłością, gdyż wszystko co robimy będzie dążyć do niego. I tu możemy zauważyć absurd, niezgodność duszy i ciała - człowiek żyjąc przyszłością, żyje pędząc ku czemuś co go skończy, czyli śmierci.
Myślę, że nie tylko ja to regularnie doświadczam. Jako osoba młoda, często słyszę pytanie o przyszłość. Czy to o prace, edukacje, lub o plany – nie ma to większego znaczenia. Jestem w stanie stwierdzić co teraz chcę, lubię itd., ale im dalej w przyszłość, tym bardziej nie wiem nic i jest to przytłaczające. Świat nie chce pozwolić na życie „chwilą”, nie w hedonistycznym, ale w absurdalnym sensie. Chcę móc skupić się na moim obecnym życiu – docenić ludzi, miejsca, nawet jedzenie czy moje hobby. Myślenie o przyszłości odrywa mnie od tego i każe zapomnieć o wszystkim, by dążyć ku jakiemuś odległemu celowi, który może być niewykonalny, lub po prostu z czasem straci sens. Dodam do tego jedną myśl, którą gdzieś przeczytałem – mianowicie powinniśmy żyć chwilą, gdyż tylko nad nią mamy kontrolę, żyjąc przyszłością oddajemy przypadkowi władzę nad naszym życiem. Myśl Camus pozwala mi się uspokoić i docenić piękno chwili.

“Chcę aby wszystko zostało mi wyjaśnione - albo nic. I rozum jest bezsilny wobec tego krzyku serca.”
“Człowiek może poznać jedynie mury które go otaczają.”
“Le désir profond de l’esprit même dans ses démarches les plus évoluées rejoint le sentiment inconscient de l’homme devant son univers: il est exitance de familiarité, appétit de clarté. Comprendre le monde pour un homme, c’est le rèduire à l’humain”
Kolejny absurd naszej egzystencji polega na tym, że człowiek dąży do całkowitego poznania świata(ludzi, natury – wszystkiego), mimo że świat nie da się prawdziwie poznać. Możemy opisać odczucia z nim związane i jego wygląd. To jest jedynie analiza, opis zewnętrzny a nie prawdziwe, dogłębne poznanie. Próba zdefiniowania czym jest serce jest możliwa, ale gdy tylko spróbujemy siebie zdefiniować to jesteśmy bezsilni. Świat sam w sobie jest co najwyżej bez sensu. Absurdem jest chęć znalezienia w nim sensu i przejrzystości. Tylko przez ludzką, naiwną nadzieję wydaje nam się, że możemy poznać wszystko.

“[...]w świecie zamkniętym i ograniczonym do istoty ludzkiej , przez szczególne rozumowanie przypisują one boskość temu, co je miażdży i znajdują rację nadziei w tym, co je nadziei pozbawia.”
“Żądam dla tego stanu reguły życia, a to, co mi proponują, pomija zasadę, neguje jeden z członów bolesnej opozycji, każe mi zrezygnować. Pytam, co pociąga za sobą kondycja, którą uznaję za własną, wiem, że kryje w sobie ciemność i niewiedzę: zapewniają mnie, że ta niewiedza tłumaczy wszystko i że ta noc jest moim światłem. Nie ma tu dla mnie odpowiedzi i ów rozpłomieniający liryzm nie może skryć przede mną tego paradoksu.”
Jako osoba młoda wychowana i nadal żyjąca w Polsce, religia była w moim życiu, czy tego chciałem czy nie. Jednak mimo to, to co krytykuje Camus w religii mnie zaciekawiło. Myślałem, że słyszałem każdą możliwą krytykę, ale jak myślę o tym trochę więcej, to rzeczywiście krytyka religii w Polsce ogranicza się do praktycznej strony, gdzie „Mit Syzyfa” atakuje ją od strony filozoficznej. W podanych cytatach Camus zawarł myśli, które bardzo mi się spodobały.
Mój wewnętrzny socjalista ma potrzebę omówienia jeszcze jednej rzeczy. W moich oczach, absurd przejawia się w jeszcze jednej rzeczy - świat jest przepełniony rzeczami stworzonymi przez człowieka przeciwko człowiekowi - od wojen po kapitalizm. Jedyne co pozwala mi korzystać z życia, oraz podążać za absurdem jest fakt, że dzięki przypadkowi mam do tego finansowe możliwości. W dodatku, osoba zmuszona do codziennej walki o przeżycie nie będzie w stanie docenić swojego życia, czyli nie będzie w stanie ‘żyć absurdem’.


“Kimże jest człowiek absurdalny? Ten, który nie negując wieczności, nie czyni nic dla niej. [...] Odwaga uczy go, aby żył bez odwołań i zadowalał się tym co ma; rozumowanie pozwala mu znać własne granice. Pewien wolności, która ma swój kres, buntu bez przyszłości i świadomości, która nie przetrwa, zamyka swoją przygodę w czasie życia. Oto jego dziedzina i jego działalność, która wyłącza go spod każdego sądu prócz własnego.”
W następnym dziale pt. „Człowiek absurdu” Camus omawia kilka osób, których postawy uznaje za absurdalne. Zaznacz jednak, że nie są to przykłady za którymi mamy podążać, każdy może być człowiekiem absurdu i może to zrobić na swój sposób. Autor też zaznacza, że osoby przedstawione nie robią tego co on opisuje świadomie. Ale tu znajduje się cała magia tego działu. Camus niczym dziecko patrzy z fascynacją na banalnie prostych ludzi i tworzy z nich filozofów. Dosłownie bawi się rzeczywistością i nadaje jej nowego sensu. Tak mnie ten rozdziały cieszył, że cały czytałem uśmiechnięty. Jego kreatywność i pomysłowość jest co najmniej godna podziwu.

“[...]uczciwość nie potrzebuje reguł.”
“Absurd nie wyzwala, ale wiąże.[...] Wszystko jest dozwolone, nie znaczy: nic nie jest zabronione. Absurd przydaje jedynie równowartość konsekwencjom tych czynów.” Zanim Camus przedstawia swoje postacie, przedstawia swoje poglądy na temat moralności i doświadczeń. Wspomnę o nich, bo każdy z nich do mnie przemawia.
Zaczyna od tego, że tworzenie ogólnych zasad moralnych jest bez sensu, gdyż dobry człowiek nie potrzebuje zasad. Ta myśl implikuje, że ludzie są, a właściwie umieją być dobrzy. Obecnie jest tendencja do mówienia, że o człowiek jest zły bo niszczy środowisko, lub bo ludzie w korpo wykorzystują biednych. Ale kompletnie ignoruje to dlaczego te osoby takie są - według mnie przez system w którym jesteśmy wychowani.
Następnie Camus mówi, że powód czynu nie ma znaczenia, bo czyn ocenia się po jego konsekwencjach. Można być dobrym z czystego kaprysu. Człowieka powinno się oceniać po tym co robi lub po tym czego nie mówi na głos, a nie po jego myślach. Ostatnia myśl jest dziwna. Mnie i moją dziewczynę najbardziej intrygowało to, gdyż to kłóci się z tym w co wszyscy wierzą.
Potem Camus twierdzi, że nie ma znaczenia jakość naszych doświadczeń, a ich ilość. Mimo, że konsumpcjonizm uczy nas, że ilość>jakość, to myślę, że większość gdy zapytana co jest lepsze, ilość czy jakość, odpowiedziałaby, że jakość. Ciężko było znaleźć w tym sens, ale szukając różnych interpretacji znalazłem stwierdzenie, że chodzi o to, by doświadczać nasze życie w pełni. Czasami może to znaczyć, że robimy coś nowego, ale czasami można też po prostu docenić naszą rutynę. Taka interpretacja mi się podoba, jednak nie zmienia to faktu, że trochę dziwnie powiedziana została ta myśl.

“Ten szaleniec jest mędrcem.”
Pierwszą postacią za którą się Camus zabiera to Don Juan. Od razu wydawał mi się to dziwny wybór, gdyż kobieciarze nie są raczej szanowani, wręcz przeciwnie. Autor jednak argumentuje, że Don Juan jest człowiekiem absurdu gdyż jest świadom tego że jest uwodzicielem. Słucha się tylko swoich zasad moralnych, próbuje jak najwięcej doświadczyć. Nie kolekcjonuje kobiet i nie boi się konsekwencji jego sposobu życia. Wie o nadchodzącej śmierci i próbuje pociągnąć swój styl bycia do swoich granic. Według jednego z zakończeni opowiadania o Don Juanie, gdy poczuł się spełniony, tylko czekał na śmierć w spokoju, dokonując komedii. W innych zakończeniach, w których np. jest zabijany, doczekał się losu, nie kary, gdyż był on niewinny (w końcu nie robił nic przeciwko swojej moralności, a tylko rozwścieczył innych ludzi, czego się spodziewał).
Uwielbienie jego przez Camus mnie nie dziwi, gdyż patrząc na jego inne teksty nie darzy on największym szacunkiem kobiet - a przynajmniej widzi je jako osoby z którymi uprawia seks. Mimo to, Camus doszukuje się ciekawych lekcji które możemy wyciągnąć z życia Don Juana. Po pierwsze, coś co jest zabawne jako lekcja z tekstu filozoficznego, nie każdy ma takie samo podejście do miłości. Rzeczywiście patrząc na rówieśników, ale przede wszystkim na miliony nieudanych małżeństw, widać, że ludzie zbyt starają się wpasować w społeczne normy. Każdy powinien znaleźć rodzaj związku, lub jego brak, który mu pasuje. I chodzi mi tu o wszelkiego rodzaju drobnostki – czy to, że kobieta musi gotować, czy że trzeba chodzić na wystawne randki – dosłownie wszystko. Każdy powinien samemu poznać jego sposób na miłość. Po drugie Don Juan trzyma się jego sposobu na miłość. Nie ugina się przed niczym i trzyma się swojego. A po trzecie Don Juan ceni to co nietrwałe, o czym już mówiłem wcześniej w kontekście absurdu. Bawi mnie jakiej głębi Camus się doszukał w tej postaci. Na pewno robi to by okazać swój bunt, ale nie zmienia to tego ile przyjemności ten dział mi sprawił.

“Cela s’appelle se perdre pour se retrouver”
“[...]wszystkie sławy są przelotne.”
“Aktor włada tym, co przemijające.”
“Aktor ma powodzenie, albo go nie ma. Pisarz żywi nadzieję[...].”
Rozdział pt. Komedia jest zdecydowanie moim ulubionym, gdyż gimnastyka umysłowa Camus osiąga coś przepięknego. Zajmuje się on aktorem, konkretnie teatralnym nie rozrywkowym. Mimo, że aktorzy na pewno nie myślą tak jak to opisuje, myśl i tak jest przepiękna. Aktor to człowiek absurdu gdyż jego egzystencja jest sprzecznością - jedno ciało i wiele dusz. Wie że jego życie to tylko jego twarz. Nie żył jako on tylko grał różne osoby przez które wydaje się że żył on. Wskrzesza i zabija losy, a każdy z nich przeżywa w całej swojej pełni. Te doświadczenia nigdy go nie opuszczają. Jest to też dowód, że człowiek może być kim chce, gdyż w którym momencie granie zamienia się w bycie? Inny aspekt absurdu aktora rodzi się z faktu, że jego zawód wymaga umiłowania teraźniejszości, tak ukochanej przez Camus. Może on osiągnąć sławę tylko za życie, jak tylko przestanie grać pójdzie w zakończenie, dzięki czemu żyje bez nadziei na sławę w przyszłości – żyje teraźniejszością. Kocham takie podejście do rzeczywistości. Powoduje, że wszystko nagle staje się nieznane, ale w magiczny sposób, wciągający i fascynujący. Nie wyciągam z tego rozdziału za dużo, jest on raczej dowodem miłości Camus do sztuki, ale sposób w jaki on przedstawia aktorów jest niesamowity. Następny rozdział nazywa się Podbój. Tutaj odnajduję duch anarchisty Camus, a przynajmniej tok myślenia przedstawiony mnie do takich wniosków prowadzi. Camus mówi o zdobywcach, ale nie chodzi mu o zdobywców geograficznych, a o np. Prometeusza sprzeciwiającego się wyższym wartościom, władzom lub hierarchii. Wielkość zdobywcy polega na proteście przeciwko czemuś i walce bez przyszłości i nadziei. Ciężko nie zauważyć tu podejścia wielu anarchistów do rewolucji – trzeba ciągłej walki od podstaw, bez wiary w rewolucje za życia, a tym bardziej w osiągnięcie prawdziwego anarchizmu. W dodatku autor zaznacza, że ludzie, i relacje z nimi, to dla zdobywców luksus - kolejna myśl popularna pośród anarchistów. Do reszty książki będę chciał wrócić kiedyś jeszcze raz. Jest trochę o sztuce, o postaciach Dostojewskiego i jest o Zamku Kafki, ale jako, że nie znam żadnego z tych to wolę wrócić jeszcze kiedyś. Zgodzę się za to z tym, że gdy autor używa symboli, jest zmuszony mówić więcej niż mu się wydaje – jego słowa będą podlegać różnym interpretacjom.
Jeszcze jedna rzecz, która mnie uwiodła w końcu jest interpretacja tytułowego „Mitu Syzyfa”. Autor twierdzi, że aby Syzyf był szczęśliwy, musi zaakceptować swój los. Będąc świadomy swojego losu nic mu nie jest straszne. Camus twierdzi, że współczesny człowiek jest takim Syzyfem -pracuje bezsensowną pracę, która nie sprawia mu żadnej przyjemności. Co prawda według mnie w prawdziwym życiu człowiek może wierzyć w polepszeniu systemu funkcjonowania świata, ale uwielbiam myśl, że Syzyf może być szczęśliwy. Myślę, że potrzebuję wrócić do tego rozdziału jeszcze raz, gdyż myśl jest ciekawa, ale trochę skomplikowana, więc zobaczę co wymyślę w przyszłości. „Mit Syzyfa” jest bardzo skomplikowany i nadal nie jestem pewien co do wszystkich myśli, ale przez kreatywność i odwagę Camus zakochałem się w tej książce. Ledwo co skończyłem czytać, a już mam ochotę ją przeczytać jeszcze raz. Zrobię sobie jednak przerwę i z przyjemnością przeczytam jeszcze raz. Serdecznie polecam, ale jestem świadomy tego, że wybaczam Camus wiele błędów, więc nie każdemu spodoba się.

„Mit Syzyfa” jest moją pierwszą stycznością z esejami filozoficznymi, a z filozofią się spotkałem tylko czytając „Świat Zofii”. Jak można się domyślić, nie do końca wiedziałem w co się pakuję. I jestem co najmniej mile zaskoczony! Nie była to łatwa lektura, ale za to bardzo satysfakcjonująca, bo czuję jej wpływ na mnie i moje podejście do życia, co jest nowym doświadczeniem...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
152
127

Na półkach:

Nie zgadzam się, ze tekst nie broni się współcześnie. Fakt, myślenie Camusa jest z lekka archaiczne. To jednak, ma swój sens. Przesłanie tego tekstu w pewien sposób jest takie, że Camus postrzega życie ludzkie jako pełnię absurdu, jednak może być ono (to życie) także radością, wówczas gdy zrozumiemy na czym polega nasza udręka. Świadomość pomaga nam zwyciężać. Pytanie pozostaje otwarte... czy zwyciężamy, bo rozumiemy nasz los, czy dlatego ze rozumiejąc go możemy zmienić... to otwarte pytanie, bo obecnie jest tendencja iż człowiek jest sam architektem swego losu i życia.

Nie zgadzam się, ze tekst nie broni się współcześnie. Fakt, myślenie Camusa jest z lekka archaiczne. To jednak, ma swój sens. Przesłanie tego tekstu w pewien sposób jest takie, że Camus postrzega życie ludzkie jako pełnię absurdu, jednak może być ono (to życie) także radością, wówczas gdy zrozumiemy na czym polega nasza udręka. Świadomość pomaga nam zwyciężać. Pytanie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
189
9

Na półkach:

Tekst nie broni się w kontekście współczesnej wiedzy psychologicznej.

Tekst nie broni się w kontekście współczesnej wiedzy psychologicznej.

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
823
216

Na półkach: , ,

Otacza nas abstrakcja. Żyjemy, choć wiemy, że czeka na nas śmierć. Walczymy, choć nasza walka nie ma sensu. Mamy zasady i ideały, choć nikt ich nie wynagrodzi. Znamy bezsens swojego losu i przejściowość istnienia. Nie zmienimy przeznaczenia. Ale w pogardzie i akceptacji znajdziemy wolność i zwycieństwo. Tyle z Syzyfa w wykonaniu Camus.

Otacza nas abstrakcja. Żyjemy, choć wiemy, że czeka na nas śmierć. Walczymy, choć nasza walka nie ma sensu. Mamy zasady i ideały, choć nikt ich nie wynagrodzi. Znamy bezsens swojego losu i przejściowość istnienia. Nie zmienimy przeznaczenia. Ale w pogardzie i akceptacji znajdziemy wolność i zwycieństwo. Tyle z Syzyfa w wykonaniu Camus.

Pokaż mimo to

avatar
186
39

Na półkach: ,

"Il faut imaginer Sisyphe heureux."

"Il faut imaginer Sisyphe heureux."

Pokaż mimo to

avatar
469
371

Na półkach: , , , ,

Jest to najpiękniejszy esej, jaki do tej pory przeczytałam w życiu!
Jest to najpiękniejszy obraz człowieka złamanego, ale nie pokonanego.

Autor w sposób mistrzowski przedstawia postać, którą wszyscy znamy z mitologii, a raczej przedstawia sam moment kary, na jaki bogowie skazali Syzyfa. Widzimy ten moment, kiedy głaz, pchany przez Syzyfa leci w dół, choć był niemal na szczycie i moment, kiedy Syzyf schodzi z góry, by rozpocząć swój niekończący się trud od początku.

Ile jest podziwu autora dla całego trudu Syzyfa. ..."Widzę, jak ten człowiek schodzi ciężkim, ale równym krokiem ku udręce, której końca nie zazna. Ten czas, który jest jak oddech i powraca niezawodnie jak przeznaczone Syzyfowi cierpienie, jest czasem jego świadomości. W każdej z owych chwil, kiedy ze szczytu idzie ku kryjówkom bogów, jest ponad swoim losem. Jest silniejszy niż jego kamień"...

Jest Syzyf wielkim buntownikiem, bo przeciwstawia się swojemu absurdalnemu losowi, swojej karze, która nie ma końca. A jego świadomość pozwala mu ocalić własne człowieczeństwo, własną niezależność i wolność.

..."Nie ma takiego losu, którego nie przezwycięży pogarda"...

Autor zauważa świadomość Syzyfa, zauważa że bohater wie, że jego trud jest daremny. Syzyf akceptuje swój los, bo jest silniejszy niż jego kara, a jego pogarda dla nakazów bogów nie zmalała ani przez chwilę.

Uwielbiam ten fragment, kiedy autor pisze: "Aby wypełnić ludzkie serce, wystarczy walka prowadząca ku szczytom"... Jaka to piękna myśl i jak trudno, jest moim zdaniem, postępować zgodnie z filozofią egzystencjalizmu, jaką przesiąknięty jest ten esej!

Uświadomienie sobie własnej nicości, bezradności, bezsilności i przyszłej śmierci, która zakończy wszystko, jest udręką. Taka świadomość sprawia, że życie człowieka jest dla niego absurdem. Ale jednocześnie, ta świadomość i ta bolesna wiedza, jest dla każdego źródłem wolności. To jest cena, jaką musimy zapłacić.

Jest to najpiękniejszy esej, jaki do tej pory przeczytałam w życiu!
Jest to najpiękniejszy obraz człowieka złamanego, ale nie pokonanego.

Autor w sposób mistrzowski przedstawia postać, którą wszyscy znamy z mitologii, a raczej przedstawia sam moment kary, na jaki bogowie skazali Syzyfa. Widzimy ten moment, kiedy głaz, pchany przez Syzyfa leci w dół, choć był niemal na...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Albert Camus Mit Syzyfa Zobacz więcej
Albert Camus Mit Syzyfa Zobacz więcej
Albert Camus Mit Syzyfa Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd