-
Artykuły
Czytamy w weekend. 1 maja 2026
LubimyCzytać425 -
Artykuły
Literacki fenomen z Zurychu. „Lázár” hitem roku i międzynarodowym sukcesem!
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Najpierw książka, później film - nadchodzące ekranizacje (30.04)
LubimyCzytać3 -
Artykuły
Przeczytaj fragment nowej powieści szpiegowskiej Roberta Michniewicza!
LubimyCzytać2
Polaków portret niewłasny, czyli polscy bohaterowie w książkach pisarzy obcojęzycznych
Czytacie sobie książkę niepolskiego autora i nagle, niczym filip z konopi, wyskakuje jak najbardziej polski bohater. Brniecie dalej w lekturę i co odczuwacie: cieszycie się, że wspomniano o naszym rodaku, uśmiechacie pod nosem czy raczej – irytujecie?
To był zimny jesienny październikowy dzień 2015 roku, zmierzchało. W Krakowie odbywał się Festiwal Conrada, a w ramach wydarzenia trwało spotkanie z Jonathanem Franzenem, autorem m. in. „Korekt”, „Silnego wstrząsu” czy „Wolności”. Tłumy przyszły nieprzebrane, ale udało mi się zająć miejsce z przodu i zadać pisarzowi pytanie: „Szanowny Panie! W imieniu wszystkich mieszkańców Europy Środkowo-Wschodniej proszę o wytłumaczenie: dlaczego jeden z bohaterów >>Korekt<< – Chip, trafia na Litwę, którą przedstawia Pan jak istną Sodomę i Gomorę, miejsce, w którym nie ostała się żadna praworządna władza, a prym wiodą oszuści, złodzieje i bandyci?”. Po tej wypowiedzi umarłam z nerwów, ale później powiedziano mi, że Franzen przyznał, iż pytanie jest nad wyraz słuszne, że mnie rozumie i się ze mną zgadza, ale chodziło mu o ukazanie w powieści kraju, który dla Amerykanów jest całkowicie egzotyczny – padło na Litwę. On sam nie uważa, że Europa Środkowo-Wschodnia jest mniej cywilizowana niż USA czy Europa Zachodnia.
Polskie sprzątaczki i polscy budowlańcy. Biedni Polacy
I choć Franzen nie pisał o Polsce a o Litwie, to obraz naszego kraju w wielu książkach autorów zagranicznych jest bardzo podobny. Nierzadko Polacy występują w tych utworach jako bohaterowie dziesiątego planu i pełnią na nim rolę biednych emigrantów. Wspomina o tym w swoich książkach z serii o Erice Foster Robert Bryndza. Nazwisko brzmi znajomo? Nic dziwnego – sam autor jest co prawda Anglikiem, ale przejął nazwisko swojego słowackiego męża i na Słowacji obecnie mieszka. Słowaczką uczynił też samą Foster, która z kolei bywa mylona z Polką. Z jedną z nich nawet przy okazji jednego ze śledztw rozmawiała i obie doszły do wniosku, że są przedstawicielkami narodów, które nigdy nie będą w Anglii traktowane na równi z osobami pochodzącymi z Europy Zachodniej, zawsze będą musiały coś udowadniać.
Polka w roli uczynnej i seksownej sprzątaczki pojawia się u samej J. K. Rowling, a właściwie u Roberta Galbraitha – w „Wołaniu kukułki”. Kobieta pracuje w mieszkaniu, które stało się miejscem zbrodni i co prawda strasznie kaleczy angielski, ale za to „zajebiście odkurza”, a dzięki temu ekipie techników udało się zebrać wyraźne odciski palców. Z drugiej strony, w „Harrym Potterze i Zakonie Feniksa” wspomina się o Barrym Ryanie, który podczas zawodów quidditcha musiał zmierzyć się ze wspaniałym polskim ścigającym Władysławem (Ladislawem) Zamojskim.
Wracając jednak na ziemię, a konkretnie na tę toskańską – o Polakach pisze również Frances Mayes w „Pod słońcem Toskanii”. Budowlańcy znad Wisły pomagają przybyłej do Włoch pisarce w remoncie jej (jeszcze nie) pięknej willi. Panowie są mili i sympatyczni, zaprzyjaźniają się z Amerykanką. Jeden z nich jest profesorem literatury, więc rozmawia z główną bohaterką o Miłoszu, do którego to ona go przekonuje. Jako że Mayes oparła treść książki na własnych doświadczeniach, w jednym z wywiadów wspomina, że zatrudnieni przez nią Polacy byli bardzo pracowici, a na prośby o to, by odpoczęli, zawsze odpowiadali, że „wyśpią się w Polsce”. Od tej pory sama Mayes, gdy musi pchnąć jakiś projekt do przodu, a nie ma na to sił, przypomina sobie, że: „wyśpi się w Polsce”.
Polski nie brakuje również w powieściach Grahama Mastertona. Żona pisarza, choć dorastała w Walii, jest z pochodzenia Polką, oboje odwiedzali nasz kraj nie raz. „Dziecko ciemności” to pierwsza książka brytyjskiego pisarza, której akcja odbywa się w całości w Polsce, a konkretnie – w Warszawie lat 90. XX wieku. I choć autor w wywiadach zapewnia, że lubi i żubrówkę, i bigos, a na towarzyszkę życia wybrał przecież Polkę, to tej znakomitej wiedzy o naszym kraju w książce nie widać. Obraz stolicy przypomina raczej to, o czym wspominał Franzen – wyobrażenie kraju gdzieś na końcu świata, o którym coś się słyszało, ale nigdy w nim nie było. W „Dziecku ciemności” Warszawa to miasto bez oczyszczalni ścieków, więc wszystko spływa do Wisły (no dobrze, w ostatnim czasie to temat dość aktualny!). Ludzie jeżdżą starymi samochodami, słońce raczej nie świeci, jest szaro, buro i ponuro, Polacy chodzą z foliowymi siatkami, a Polki mają wąsy.
Polacy? Całkiem niesympatyczni
Warto też dodać, że obraz Polski i Polaków albo stereotypowy, albo pozbawiony sympatii pojawia się nie tylko w literaturze współczesnej. Już Szekspir w „Hamlecie” opisywał Polaków co prawda jako walecznych, ale poruszających się na… saniach i ze skutego lodem świata przybywających.
Nie zapominajmy o Dostojewskim, u którego Polacy są przedstawieni zawsze w sposób negatywny. Jak w „Braciach Karamazow”, gdzie pozują na pełnych honoru i godności, a za chwilę chcą sprzedawać swoje kochanki. W „Idiocie” jedna z bohaterek dostaje się w zdradzieckie szpony Polaka, a przez to – i pod wpływ katolickiego księdza. Z kolei w „Graczu” – opowiadaniu, którego akcja dzieje się w kasynie, Polacy sami nie grają, ale innym wygraną podbierają. Zresztą, u Dostojewskiego to zawsze „Polaczkowie”.
Twardy orzech do zgryzienia mają w tej kwestii również fani Stephena Kinga. Oto w „Nocnej zmianie” pojawia się Wisconsky, „aż komicznie uświniony, jego tłusta, pełna jak księżyc twarz przypominała upaćkaną buzię małego chłopca, który przeczołgał się przez wszystkie śmietniki w mieście”. Z kolei w „Zielonej mili” Brad rzuca dowcipami, o tym, ilu Polaczków trzeba, żeby wkręcić żarówkę. Z drugiej strony Wilma ze „Sklepiku z marzeniami” ma naturę „polskiego Kozaka”. I choć z tym określeniem pod względem historycznym należałoby dyskutować, to akurat wspomina się o tym w kontekście pozytywnym – Wilma jest waleczna, łatwo się nie poddaje. Podobnie jak Polak z „Martwej strefy”, który przeżywa nawet uderzenie głową w lód. „Mogło zabić dorosłego. Ale nie Polaka”. I gdyby zapomnieć o towarzyszącej temu stwierdzeniu ironii, można by się z tego stwierdzenia nawet ucieszyć.
Polska i Polacy z charrrakterem
Byli jednak i tacy, którzy Polskę doceniali. Przykładem Heinrich Heine, jeden z najwybitniejszych twórców doby romantyzmu, niestety – jak Norwid – zmarł zapomniany i niedoceniony, w Polsce nadal taki pozostaje. A szkoda, bo, jak pisał tłumacz i krytyk literacki Roman Karst, jego „wynurzenia w sprawie polskiej zdumiewały stanowczością tonu, konsekwencją i ostrością, na jaką niewielu pisarzy w Europie się zdobyło”. Heine otwarcie wspierał dążenia polskiego narodu do niepodległości. Często odwiedzał polskie ziemie, studiował z Polakami w Berlinie, co opisał w „Listach z Berlina”. Stworzył także szkic „O Polsce” czy opowiadanie „Z pamiętników pana Schnabelewopskiego”, którego głównym bohaterem uczynił wielkopolskiego szlachcica. Prywatnie przyjaźnił się z Chopinem, którego nazywał „drogim Chopem”, za to – o dziwo jak na niego, bo stereotypowo, uważał, że polskie nazwiska są nie do wymówienia.
Nie zapominajmy również o Polaku niedoszłym – Kapitanie Nemo. Według zamiarów Juliusza Verne’a bohater „Dwudziestu tysięcy mil podmorskiej żeglugi” miał być Polakiem. Autor bardzo kibicował powstańcom styczniowym, chcącym uwolnić się spod rosyjskich rządów. I to właśnie powstańcem, który szuka odwetu na Rosjanach za wywiezienie jego rodziny na Syberię, miał być Kapitan Nikt. Niestety, ostateczny głos miał wydawca Verne’a, który na takie rozwiązanie się nie zgodził – stwierdził, że Rosja to zbyt duża liczba potencjalnych odbiorów, którym lepiej się nie narażać. Słynął też z antysemickich i antypolskich poglądów. Pamiętajmy jednak, że Kapitanowi Nemo udało się chociaż przemycić portret Tadeusza Kościuszki, który powiesił w swoim gabinecie.
Przenieśmy się teraz do Wenecji na początku XX wieku. To tutaj, a konkretnie na wyspie Lido, Tomasz Mann spędzał w 1911 roku wakacje. Do Miasta na Wodzie przyjechał również 11-letni Władzio Moes, który wraz z rodziną pojawił się tam, by podreperować zdrowie płuc. Mann wypatrzył młodzieńca na plaży i przepadł, zauroczony jego pięknem. Pisarz twierdził później, że niczego w swoim opowiadaniu nie wymyślił, poza zmianą imienia – słyszał tylko, jak rodzina woła za chłopcem: „…adzio”, więc wymyślił Tadzia. Tadzio, w utworze obiekt obserwacji pisarza Gustawa von Aschenbacha, jest jeszcze niewinnym dzieckiem, nie emanującym seksualnością (inaczej niż w nakręconym w 1971 roku filmie Viscontiego). Co ciekawe, Władysław Moes odniósł się lata później do swojej postaci przedstawionej w dziele Manna. Był zdziwiony, z jaką dbałością o szczegóły pisarz opisał jego stroje czy zachowanie. Choć Tadzio ze „Śmierci w Wenecji” jest raczej przedmiotem, któremu oddaje się cześć, muzą, niż pełnokrwistym bohaterem, to bez wątpienia Polak-postać niestereotypowa, nie jeden z wielu, a konkretny – jeszcze dziecinny, jeszcze rozpieszczony – charakter.
Polacy, którzy przeżyli niemało
Obraz Polski i Polaków w literaturze obcojęzycznej byłby niepełny bez wspomnienia o książkach poświęconych II wojnie światowej. Jedną z najbardziej znanych powieści amerykańskich na ten temat jest „Wybór Zofii” Williama Styrona. Tytułowej bohaterce przez całe życie przyjdzie się mierzyć z syndromem ocaleńca i z tragiczną decyzją, którą musiała podjąć, będąc więźniarką Auschwitz. Historię Zawistowskiej poznajemy z perspektywy Stingo, któremu ta jako jedynemu zwierza się ze swoich przeżyć już po latach, gdy mieszka na Brooklynie. W „Wyborze Zofii” znów mamy mnóstwo stereotypów i negatywnych obrazów naszych rodaków: Polka jest oczywiście piękna, w książce nie zabrakło również Polaka-antysemity – ojciec tytułowej bohaterki, pan Biegański, choć był profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego, reprezentował sobą obraz prymitywnego polskiego nacjonalisty, chcącego zrobić „porządek z kwestią żydowską”. Nazwisko tej postaci znalazło się również w książce Danushy V. Goski, Amerykanki polskiego pochodzenia pt.: „Biegański. Stereotyp Polaka bydlaka w stosunkach polsko-żydowskich i literaturze amerykańskiej”. Z drugiej strony to właśnie w „Wyborze Zofii” przedstawiono II wojnę światową jako ludobójstwo skierowane nie tylko przeciwko Żydom, za co również książkę skrytykowano.
Bywa też i inaczej. Jak w „Od Auschwitz do Ameryki. Niezwykłej historii polskiego pływaka”, napisanej przez amerykańską dziennikarkę Katrinę Shawver. Kobieta przygotowywała cykl artykułów do „The Arizona Republic” i tak trafiła na postać Henry’ego Zgudy, polskiego pływaka, którego wojenne losy prowadziły przez obozy Auschwitz, Buchenwald, Flossenbürg i Dachau. Przeżył, ale to życie przyszło mu prowadzić w PRL-u. W końcu trafił do Ameryki i tam, nie znając języka, znów zaczął z sukcesami pływać. W odnalezieniu się po drugiej stronie Atlantyku pomogli mu przyjaciele, m. in. Jerzy Kosiński. Zguda to błyskotliwy, pełen humoru starszy pan, którego opowieści, choć niełatwej, nie chce przestać się słuchać.
Polakiem jest również żyjący w czasach II wojny światowej, choć skutecznie przed nią uciekający, Ernst Stavro Blofeld, czarny charakter w powieściach Iana Fleminga o Jamesie Bondzie. Dzięki powieści „Operacja Piorun” dowiadujemy się, że Blofeld urodził się w Gdyni, a gdy dorósł, studiował na Uniwersytecie Warszawskim i Politechnice Warszawskiej, wtedy jeszcze Warszawskim Instytucie Politechnicznym. Miał kontakty w rządzie polskim, próbował podbić Giełdę Papierów Wartościowych. Przed wybuchem II wojny światowej skopiował tajne depesze, które sprzedał Rzeszy i udał się do Turcji. Podczas konfliktu przekazywał informacje obu zaangażowanym w niego stronom, a jeszcze przed założeniem organizacji WIDMO wyemigrował na jakiś czas do Ameryki Południowej. Blofelda pozytywnym charakterem nazwać więc raczej nie można, ale intrygującym – jak najbardziej.
Za to i pozytywna, i charakterna jest Petra Chérie, a właściwie Petra de Karlowitz, dwudziestoletnia polsko-francuska szlachcianka, bohaterka włoskiego komiksu Attillio Micheluzziego. Komiks zaczął być wydawany w 1977 roku na łamach tygodnika „Il Giornalio”, później pojawiał się w miesięczniku i w końcu – w postaci książek. Petra była absolwentką studiów w Chinach, po których przeniosła się do Holandii, gdzie walczyła nie tylko w I wojnie światowej, ale i ze stereotypami związanymi z jej płcią. Była silną i niezależną kobietą.
To tylko niektóre z polskich postaci pojawiających się na kartach literatury obcojęzycznych. Kogo byście do tej listy dodali? Jak przedstawiany jest obraz Polski i Polaków, w utworach, w których natrafiliście właśnie na bohaterów pochodzących z kraju nad Wisłą? Zapraszamy do dyskusji.
komentarze [44]
W "Wołaniu kukułki" szczerze mnie wątek polki zirytował- niby ładna, więc niby ok ale nieznająca języka, nie potrafiąca mówić po angielsku- paskudny stereotyp. Od wczesnych lat szkolnych jesteśmy w przeważającej części uczeni właśnie tego języka, są ludzie którzy mówią słabo, ale wyjeżdżając do pracy bardzo szybko potrafią się języka nauczyć. Myślę, że taki obraz Polaka nie potrafiącego mówić po angielsku jest nieaktualny od dobrych kilkunastu lat, jak nie dłużej 😉 Ponadto, rozumiem, że to postać poboczna i mało istotna, a przesłuchujący ją to stereotypowi faceci, ale poczułam tu jakby przytyk od pani Rowling, jakoby Polki były może faktycznie ładne ale głupiutkie, jakby w ich istnieniu tylko ich du*a była w jakikolwiek sposób wartościowa 😈
W "Wołaniu kukułki" szczerze mnie wątek polki zirytował- niby ładna, więc niby ok ale nieznająca języka, nie potrafiąca mówić po angielsku- paskudny stereotyp. Od wczesnych lat szkolnych jesteśmy w przeważającej części uczeni właśnie tego języka, są ludzie którzy mówią słabo, ale wyjeżdżając do pracy bardzo szybko potrafią się języka nauczyć. Myślę, że taki obraz Polaka nie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Tony Parsons, Klub wisielców.
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4608434/klub-wisielcow
Andrej Wozniak, woźny w sądzie Old Bailey.
"- Był samotny, nigdy się nie ożenił, nie miła dzieci, trzydzieści dziewięć lat. Trzecie pokolenie Anglików polskiego pochodzenia. Jego dziadek przyjechał tu w tysiąc dziewięćset trzydziestym dziewiątym roku, żeby latać w RAF-ie na myśliwcach Hurricane.
- Polscy lotnicy... Było ich dwadzieścia pięć tysięcy. Największy niebrytyjski wkład w Bitwę o Anglię."
Tony Parsons, Klub wisielców.
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4608434/klub-wisielcow
Andrej Wozniak, woźny w sądzie Old Bailey.
"- Był samotny, nigdy się nie ożenił, nie miła dzieci, trzydzieści dziewięć lat. Trzecie pokolenie Anglików polskiego pochodzenia. Jego dziadek przyjechał tu w tysiąc dziewięćset trzydziestym dziewiątym roku, żeby latać w RAF-ie na myśliwcach...
I kolejna książka: Alfie kot wielorodzinny[bookLink]255045|Alfie kot wielorodzinny[/bookLink]. Rodzina polskich emigrantów w Londynie przedstawiona jest w pozytywnym świetle.
I kolejna książka: Alfie kot wielorodzinny[bookLink]255045|Alfie kot wielorodzinny[/bookLink]. Rodzina polskich emigrantów w Londynie przedstawiona jest w pozytywnym świetle.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamCytat z książki, którą obecnie czytam: "Płuca pracowały mi jak harmonia na polskim weselu, a w głowie poczułem pierwsze bryzgi fali ciemności." Ale to chyba jedyny polski akcent w Bramy w piasku[bookLink]58118|Bramy w piasku[/bookLink]
Cytat z książki, którą obecnie czytam: "Płuca pracowały mi jak harmonia na polskim weselu, a w głowie poczułem pierwsze bryzgi fali ciemności." Ale to chyba jedyny polski akcent w Bramy w piasku[bookLink]58118|Bramy w piasku[/bookLink]
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Wartym wspomnienia wydaje mi się Stanley Kowalski.
Tramwaj zwany pożądaniem i inne dramaty[bookLink]149199|Tramwaj zwany pożądaniem i inne dramaty[/bookLink]
Wartym wspomnienia wydaje mi się Stanley Kowalski.
Tramwaj zwany pożądaniem i inne dramaty[bookLink]149199|Tramwaj zwany pożądaniem i inne dramaty[/bookLink]
A o słynnej "autobiograficznej" powieści Jerzego Kosińskiego ani słowa?
A może coś o książkach Tomasza Grossa, wszak to też beletrystyka horrorowo - fantastyczna.
A o słynnej "autobiograficznej" powieści Jerzego Kosińskiego ani słowa?
A może coś o książkach Tomasza Grossa, wszak to też beletrystyka horrorowo - fantastyczna.
A ja przypomnę świetną powieść w całości poświęconą Polakom - Witkacemu i Bronisławowi Malinowskiemu, Stasiowi i Broniowi, słynnemu antropologowi i znakomitemu artyście, ich wspólnej wyprawie w tropiki, książkę o ich dziwnej przyjaźni/uzależnieniu, życiu na emigracji, rozstaniu - zerwaniu przyjaźni.
Jest to powieść szwedzkiej pisarki Agnety Pleijel
Lord Nevermore[bookLink]37797|Lord Nevermore[/bookLink]
Naprawdę nie wiem, czemu tak mało osób ją przeczytało - jest naprawdę znakomita: bezbłędnie oddany klimat międzywojnia w Zakopanem, pogłębione studium psychologicznie postaci obu Polaków, którzy tworzyli żarliwy, burzliwy związek, pełen zazdrości i rywalizacji. Książka z wieloma kontekstami historycznymi, kulturowymi; nie ma tu żadnych uproszczeń, żadnego stereotypowego/protekcjonalnego postrzegania Polaków; nie ma - moim zdaniem - żadnej fałszywej nuty. Przeczytałam ją już dawno, chętnie sięgnęłabym po nią ponownie - jest to lektura wymagająca spokoju i dłuższego czasu, aby spokojnie przeanalizować wszystkie znaczenia. Po prostu niesamowita praca pisarska. Gorąco polecam!
A ja przypomnę świetną powieść w całości poświęconą Polakom - Witkacemu i Bronisławowi Malinowskiemu, Stasiowi i Broniowi, słynnemu antropologowi i znakomitemu artyście, ich wspólnej wyprawie w tropiki, książkę o ich dziwnej przyjaźni/uzależnieniu, życiu na emigracji, rozstaniu - zerwaniu przyjaźni.
Jest to powieść szwedzkiej pisarki Agnety Pleijel
Lord Nevermore...
Niestety, mało kto czyta książki nie-anglosaskie (chodzi mi o masówkę, a nie o niszową lub specjalistyczną /kryminały, fantasy etc./ beletrystykę). Poza tym tylko jedno wydanie i w wydawnictwie nie szalejącym z kampaniami reklamowymi. Z dużym zainteresowaniem dodałem na półkę oczekujących.
Niestety, mało kto czyta książki nie-anglosaskie (chodzi mi o masówkę, a nie o niszową lub specjalistyczną /kryminały, fantasy etc./ beletrystykę). Poza tym tylko jedno wydanie i w wydawnictwie nie szalejącym z kampaniami reklamowymi. Z dużym zainteresowaniem dodałem na półkę oczekujących.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Ostatnia granica[bookLink]72546|Ostatnia granica[/bookLink]
Akcja rozgrywa się na Węgrzech w czasie Zimnej Wojny, jednym z bohaterów jest Hrabia (były powstaniec warszawski jeśli dobrze pamiętam), który w końcowej fazie powieści oddaje życie pomagając uciec brytyjskiemu agentowi.
Ostatnia granica[bookLink]72546|Ostatnia granica[/bookLink]
Akcja rozgrywa się na Węgrzech w czasie Zimnej Wojny, jednym z bohaterów jest Hrabia (były powstaniec warszawski jeśli dobrze pamiętam), który w końcowej fazie powieści oddaje życie pomagając uciec brytyjskiemu agentowi.
Ja zawsze cieszę się z nawet najmniejszych polskich elementów w obcej literaturze i filmie. Dlaczego? Bo zdaję sobie sprawę, że nie jesteśmy znaczącym krajem na mapie. I może być mi przykro, ale prawdą jest że sami nie potrafimy zadbać o swój wizerunek. A co do roli jaką standardowo jest przypisywana Polakom we współczesnych książkach, to wynika z doświadczeń autorów. Większość z nich w codziennym życiu spotkała sprzątaczkę, kelnerkę, czy kierowcę o wschodnoeuropejskich korzeniach. Im wyżej w hierarchi społecznej tym słabiej odznaczamy swoją obecność w zachodnich kulturach. Czy nam się podoba, czy nie stanowimy tanią siłę roboczą na zachodzie Europy. Najsmutniejsze jest to, że sami nie jesteśmy w stanie zapewnić bytu tym wszystkim ludziom i jest im po prostu łatwiej żyć na zachodzie wykonując proste prace, nawet kosztem dyplomów schowanych w szufladzie.
Ja zawsze cieszę się z nawet najmniejszych polskich elementów w obcej literaturze i filmie. Dlaczego? Bo zdaję sobie sprawę, że nie jesteśmy znaczącym krajem na mapie. I może być mi przykro, ale prawdą jest że sami nie potrafimy zadbać o swój wizerunek. A co do roli jaką standardowo jest przypisywana Polakom we współczesnych książkach, to wynika z doświadczeń autorów....
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejPolski wątek w Pod słońcem Toskanii[bookLink]38690|Pod słońcem Toskanii[/bookLink] odbieram bardzo pozytywnie, zarówno książka, jak też film z niesamowitą Diane Lane oddają ten aspekt w sposób, do którego trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia. Wybór Zofii[bookLink]4912004|Wybór Zofii[/bookLink] znam jedynie z flmu, choć jak dotąd nigdy jeszcze nie udało mi się poznać go w całości... książka... wciąż jest gdzieś daleko w świadomości.
Polski wątek w Pod słońcem Toskanii[bookLink]38690|Pod słońcem Toskanii[/bookLink] odbieram bardzo pozytywnie, zarówno książka, jak też film z niesamowitą Diane Lane oddają ten aspekt w sposób, do którego trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia. Wybór Zofii[bookLink]4912004|Wybór Zofii[/bookLink] znam jedynie z flmu, choć jak dotąd nigdy jeszcze nie udało mi się poznać go w...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejSeria kryminalna o inspektorze Banks'ie Petera Robinsona w wielu odsłonach (być może wszystkich) chwali wiedzę, rzetelność Polaka - szefa policyjnych techników kryminalnych. Pewnie odosobniony przypadek docenienia umiejętności współczesnych Polaków w literaturze obcojęzycznej.
Seria kryminalna o inspektorze Banks'ie Petera Robinsona w wielu odsłonach (być może wszystkich) chwali wiedzę, rzetelność Polaka - szefa policyjnych techników kryminalnych. Pewnie odosobniony przypadek docenienia umiejętności współczesnych Polaków w literaturze obcojęzycznej.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
"(...) Franzen przyznał, iż pytanie jest nad wyraz słuszne, że mnie rozumie i się ze mną zgadza, ale chodziło mu o ukazanie w powieści kraju, który dla Amerykanów jest całkowicie egzotyczny – padło na Litwę."
Jaka dyplomatyczna odpowiedź. Nie wiem czy Franzen kiedykolwiek był na Litwie, trzeba było polecić mu jakąś wycieczkę do tego kraju. Nie czytałam jego książek to nie wypowiem się jaka to litewska Sodoma i Gomora ale jeśli chciał ukazać Litwę jako egzotyczny kraj dla Amerykanów to mam pewne wątpliwości czy wybrał dobry sposób. Chyba bardziej utwierdził czytelników w przekonaniu, że "egzotyczny" wschód Europy to dzicz, która rządzi się własnymi prawami. Równie dobrze można byłoby ukazać "egzotykę" Stanów Zjednoczonych pisząc, że co drugi Amerykanin je na śniadanie, obiad i kolację tylko hamburgery i jest tak mało rozgarnięty, że do włączenia odkurzacza potrzebuje instrukcji obsługi z której wyczyta, że "aby włączyć odkurzacz wyciągnij kabel i włóż wtyczkę do kontaktu".
To jak postrzega się Polaków za granicą i opisuje w literaturze zależy od doświadczeń z Polakami poszczególnych pisarzy oraz tego na jakim stereotypach bazują. Emigrujący do Stanów ubodzy i niewykształceni polscy robotnicy zapoczątkowali dowcipy o "głupich Polakach". W czasach II wojny Polacy zyskali sobie zagraniczne uznanie jako szlachetny, honorowy i waleczny naród. Obecnie można spotkać się z wyobrażeniem Polaka jako pracowitego emigranta, który sprząta komuś dom albo zasuwa na budowie. My także mamy swoje wyobrażenia o innych narodach i krajach. Nadal utrzymuje się u nas ta ślepa i gorąca miłość do Ameryki oraz głębokie przekonanie, że życie w USA to istne El Dorado.
Główny bohater cyklu powieści sf o Enderze jest w połowie Polakiem. Orsonowi Scottowi Cardowi podobno zaimponowała odwaga i niezłomność Polaków walczących z peerelowską władzą i komuną, dlatego wybrał dla swojego bohatera takie, a nie inne pochodzenie.
Alan Dean Foster napisał kiedyś opowiadanko z alternatywną historią "Polacy to ludzie łagodni", w którym Polska jest światowym supermocarstwem podbijającym kosmos, a przedstawiciele zubożałych Stanów Zjednoczonych dopraszają się o audiencje u polskiego króla ;)
Pamiętam też kontrowersje związane z komiksem Maus opowiadającym o Holokauście. Żydzi pojawili się w nim pod postaciami myszy, Niemcy kotów, a Polacy świń. Rysownik tłumaczył się, że nie chciał obrażać Polaków i negować ich poświecenia w ratowaniu Żydów, a te świnki miały być sympatyczne a nie obraźliwe.
Norman Davies pisze dużo o Polsce i żywi sympatię do naszego narodu, chociaż jego książki to historyczne opracowania (w których zdarzają się potknięcia), a nie powieść.
"(...) Franzen przyznał, iż pytanie jest nad wyraz słuszne, że mnie rozumie i się ze mną zgadza, ale chodziło mu o ukazanie w powieści kraju, który dla Amerykanów jest całkowicie egzotyczny – padło na Litwę."
Jaka dyplomatyczna odpowiedź. Nie wiem czy Franzen kiedykolwiek był na Litwie, trzeba było polecić mu jakąś wycieczkę do tego kraju. Nie czytałam jego książek to nie...
W powieściach Alistaira MacLeana często pojawiają się postacie Polaków i są to zawsze najszlachetniejsi bohaterowie, przyjaciele protagonisty, zazwyczaj giną i zostają pomszczeni. Sam MacLean w czasie II Wojny często spotykał Polaków i niezmiernie nas jako naród cenił.
Natomiast w "Ani z Zielonego Wzgórza" wspominany jest wiersz "Upadek Polski", a w "Rilli ze Złotego Brzegu" pojawiały się doniesienia o sytuacji na froncie wschodnim w czasie I Wojny Światowej.
Poniżej fragment "Upadku Polski" Thomasa Campbella:
Sztandar jej łopocze rankiem w wiatru wiewie,
Przy łoskocie bębna i przy trąby śpiewie;
Groza przerażenia panowała w bród,
Wieszcząc gniew na Polskę - oraz na jej lud!
Obrońca Warszawy spojrzał ocalały,
Gdzie szerokim polem riuny leżały:
"O Boże!" - zawołaj - kraj mój biedny chroń!
Czy nie ma nikogo, by mu podać dłoń?
Mimo że ruiny zniszczenie pokryje,
Powstańcie rodacy, jeszcze Polska żyje!
W jej imię właśnie wznieśmy w górę miecz,
Przysięgając dla niej żyć - albo wraz z nią leć!
Powiedział i prowadził z pozycji obronnych,
Wiernych wojowników, nielicznych, lecz niezłomnych.
Powolny, lecz jak mur ich front się wynurza.
Słaby jako wiatr, lecz straszny jak burza;
W cichy szmer ich flag wplotła się zapowiedź:
"Zemsta albo śmierć!" - hasło i odpowiedź [...]
źródło: https://polskaniepodlegla.pl/magazyn-patriotyczny/itemlist/tag/Szkocki%20poeta%20Thomas%20Campbell
W powieściach Alistaira MacLeana często pojawiają się postacie Polaków i są to zawsze najszlachetniejsi bohaterowie, przyjaciele protagonisty, zazwyczaj giną i zostają pomszczeni. Sam MacLean w czasie II Wojny często spotykał Polaków i niezmiernie nas jako naród cenił.
Natomiast w "Ani z Zielonego Wzgórza" wspominany jest wiersz "Upadek Polski", a w "Rilli ze Złotego...
George Eliot "Miasteczko Middlemarch" i bohater Will Ladislaw.
George Eliot "Miasteczko Middlemarch" i bohater Will Ladislaw.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
W uzupełnieniu ww. autorów:
.King - w "Podpalaczce" pojawia się bardzo wydumany wątek zydowsko-polskiego pochodzenia farmera udzielajacego schronienia bohaterce, którego ujawnieniem (władzom PRL...) szantażują go rządowi agenci.
.Dostojewski - w "Zbrodni i karze" dwaj Polaczki wpraszają się i obżerają na stypie u Katarzyny Iwanowny, a w "Biesach" młody Wierchowieński dołuje starego W. wynikającymi ponoć z listów matki sugestiami, że jego biologicznym ojcem był jakiś Polak - z czego wychodziłoby, iż ten oberszwarccharakter Dostojewskiego został mocno skażony polskimi genami...
.Mann - w zakończeniu "Czarodziejkiej góry" przybywają do sanatorium jacyś pęczniejący do rozmiarów Zeppelina honorem Polacy.
Tak na marginesie to "Hannibal Rising" Harrisa dość mocno sugeruje, że polskie pochodzenie można przypisać słynnemu doktorowi Lecterowi - przedwojenny syn szlachcica spod Wilna, znający język polski., czegóż trzeba więcej? :)
W uzupełnieniu ww. autorów:
.King - w "Podpalaczce" pojawia się bardzo wydumany wątek zydowsko-polskiego pochodzenia farmera udzielajacego schronienia bohaterce, którego ujawnieniem (władzom PRL...) szantażują go rządowi agenci.
.Dostojewski - w "Zbrodni i karze" dwaj Polaczki wpraszają się i obżerają na stypie u Katarzyny Iwanowny, a w "Biesach" młody Wierchowieński...
Child Lee, Siła perswazji
- To jajogłowy, niejaki Gorowski...
- Rosjanin? - Potrząsnęła głową.
- Polak, milion lat temu. Żadnych wzmianek o ideologii.
- Czy na uczelni był fanem Red Soksów?
- Czemu?
- To sami dziwacy - wyjaśniłem.
Child Lee, Siła perswazji
- To jajogłowy, niejaki Gorowski...
- Rosjanin? - Potrząsnęła głową.
- Polak, milion lat temu. Żadnych wzmianek o ideologii.
- Czy na uczelni był fanem Red Soksów?
- Czemu?
- To sami dziwacy - wyjaśniłem.
Pozytywna postać Polaka ( czy raczej polskiego Żyda) występuje w książce francuskiego pisarza Didiera Decoin "John Piekło".
Pozytywna postać Polaka ( czy raczej polskiego Żyda) występuje w książce francuskiego pisarza Didiera Decoin "John Piekło".
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Węgierski autor i polonista György Spiró napisał dwie powieści o Polakach, postaciach historycznych: Iksowie[bookLink]161774|Iksowie[/bookLink] oraz Mesjasze[bookLink]56743|Mesjasze[/bookLink] a także dramat "Szalbierz" o Wojciechu Bogusławskim (brak na LC). Z kolei Milenko Jergović w powieści Wilimowski[bookLink]292546|Wilimowski[/bookLink] uczynił bohaterami dwóch Polaków i Niemkę.
Polskie wątki i bohaterowie pojawiają się w opowiadaniach Jaroslava Haška (m.in. świetne opowiadanie "Umarł Maciek umarł"), u Bułhakowa Pan Piłsudski i inne opowiadania[bookLink]4871919|Pan Piłsudski i inne opowiadania[/bookLink], u Singera np. w Sztukmistrz z Lublina[bookLink]294813|Sztukmistrz z Lublina[/bookLink]. Przy czym tylko u Spiró i Jergovića (no i w opowiadaniu Haška o Maćku) są to główni bohaterowie.
Nie czytałem, ale to klasyka literatury chorwackiej: Osman : poemat historyczny o wojnie chocimskiej z r. 1621 w XX pieśniach; ze wstępem o Gunduliću[bookLink]138894|Osman : poemat historyczny o wojnie chocimskiej z r. 1621 w XX pieśniach; ze wstępem o Gunduliću[/bookLink]
Węgierski autor i polonista György Spiró napisał dwie powieści o Polakach, postaciach historycznych: Iksowie[bookLink]161774|Iksowie[/bookLink] oraz Mesjasze[bookLink]56743|Mesjasze[/bookLink] a także dramat "Szalbierz" o Wojciechu Bogusławskim (brak na LC). Z kolei Milenko Jergović w powieści Wilimowski[bookLink]292546|Wilimowski[/bookLink] uczynił bohaterami dwóch...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
[bookCover]161774|Iksowie[/bookCover]
[bookCover]56743|Mesjasze[/bookCover]
[bookCover]292546|Wilimowski[/bookCover]
[bookCover]4871919|Pan Piłsudski i inne opowiadania[/bookCover]
[bookCover]294813|Sztukmistrz z Lublina[/bookCover]
[bookCover]138894|Osman : poemat historyczny o wojnie chocimskiej z r. 1621 w XX pieśniach; ze wstępem o Gunduliću[/bookCover]
Ten artykuł natchnął mnie do utworzenia jeszcze jednaj półki w mojej wirtualnej biblioteczce. Co prawda zawsze zwracam uwagę na polskie wątki w zagranicznych książkach, ale jak się okazuje po latach nie bardzo o nich pamiętam. Myślę, że "polskie akcenty" to będzie dobry nagłówek.
Na pewno umieszczę na niej Londyn we krwi[bookLink]177093|Londyn we krwi[/bookLink] (jeden z trzecio- lub czwartoplanowych bohaterów to polski emigrant służący w brytyjskiej policji, nawet przedstawiony raczej pozytywnie) i Mury Smoleńska[bookLink]172002|Mury Smoleńska[/bookLink] (tu Polacy przedstawieni są negatywnie, to książka historyczna i to polskie wojska oblegają Smoleńsk, więc trudno się dziwić).
Ten artykuł natchnął mnie do utworzenia jeszcze jednaj półki w mojej wirtualnej biblioteczce. Co prawda zawsze zwracam uwagę na polskie wątki w zagranicznych książkach, ale jak się okazuje po latach nie bardzo o nich pamiętam. Myślę, że "polskie akcenty" to będzie dobry nagłówek.
Na pewno umieszczę na niej Londyn we krwi[bookLink]177093|Londyn we krwi[/bookLink] (jeden z...
Peter Watts często umieszcza polskich bohaterów w swojej twórczości, a to za sprawą sympatii jaką darzy nasz naród, który jako jeden z pierwszych na świecie docenił jego talent.
Peter Watts często umieszcza polskich bohaterów w swojej twórczości, a to za sprawą sympatii jaką darzy nasz naród, który jako jeden z pierwszych na świecie docenił jego talent.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Zawsze mnie cieszy kiedy w książkach obcych autorów odnajdę wątki polskie. Naturalnie zawsze by się chciało by wzmianki te były pozytywne. Ale przecież nikt kryształowy nie jest i może być, że autor miał akurat złe doświadczenia z Polakami. Zwyczajnie jak w życiu. Trzeba do tego podejść filozoficznie i z dystansem. Jest nas w Polsce jakieś 38 milionów, nie mówiąc już o zagranicznej diasporze. Nie jesteśmy święci. tylko JEDNA sprawa! Niech wina kilku nie ciąży na całym narodzie bo to jawna nieuczciwość.
Ciekawa wzmianka o Polsce i Polakach występuje w książce Kira Bułyczowa "Wakacje w kosmosie". Występuje tam pozytywny bohater, Tadeusz. A ptak Gaj-Do towarzyszy mu i jego żonie, mieszkając z nimi pod Wrocławiem. Kiedy płakała córka Tadeusza, śpiewał jej Mazurka Dąbrowksiego po polsku :)
U zbiorku opowiadań Williama Gibsona "Johnny Mnemonic" jest polski watek, bohater jednego z opowiadań wspomina polski zespół Brygada Kryzys :) (opowiadanie Czerwona gwiazda, orbita zimowa).
Wspomniany już w artykule Juliusz Verne w "Dzieciach Kapitana Granta" pisał o Adamie Mierosławskim. Nasz rodak ponownie odkrył wyspę Amsterdam i oddał ją pod zwierzchnictwo Francji. Wobec natychmiastowej interwencji Korony Brytyjskiej oświadczył, że „raz zatkniętej chorągwi nie zwinie, a jeżeli kto bądź użyje siły przeciwko niemu, natenczas wywiesi polską flagę i pod nią się zagrzebie”. Verne skwitował to słowami "Polak to prawie Francuz" i nic dziwnego, że oddal republice odkrytą wyspę. Został mianowany na gubernatora wyspy :)
Zawsze kiedy czytam książki zwracam wiec uwagę na wątki polskie i umieszczam je w moich opiniach. Nie mamy się czego wstydzić - nie jesteśmy ani lepsi ani gorsi niż inne narody. Jesteśmy po prostu Polakami :)
Zawsze mnie cieszy kiedy w książkach obcych autorów odnajdę wątki polskie. Naturalnie zawsze by się chciało by wzmianki te były pozytywne. Ale przecież nikt kryształowy nie jest i może być, że autor miał akurat złe doświadczenia z Polakami. Zwyczajnie jak w życiu. Trzeba do tego podejść filozoficznie i z dystansem. Jest nas w Polsce jakieś 38 milionów, nie mówiąc już o...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Mnie pierwsze co przyszło na myśl to Wybór Zofii [bookLink]4912004|Wybór Zofii [/bookLink].
Generalnie cieszę się jak są wspominani Polacy w literaturze.
Nawet wtedy gdy są przedstawieni źle. Każdy widzi nas jak widzi, tylko nam ciężko swoje wady dostrzec.
Mnie pierwsze co przyszło na myśl to Wybór Zofii [bookLink]4912004|Wybór Zofii [/bookLink].
Generalnie cieszę się jak są wspominani Polacy w literaturze.
Nawet wtedy gdy są przedstawieni źle. Każdy widzi nas jak widzi, tylko nam ciężko swoje wady dostrzec.
Jeffrey Archer "Córka marnotrawna", zresztą w całej trylogii "Kane i Abel" jest silny wątek polski i to bardzo pozytywny. O ile dobrze pamiętam, to córka polskiego emigranta zostaje w pewnym momencie prezydentem USA. Jeffrey Archer w pewnym momencie każe córce być dumną ze swojego pochodzenia gdy amerykańskie buraki pokpiwają z Polaków. Że USA, to zaledwie kilka stuleci tradycji i kultury, a Polska ma tradycje i kulturę tysiącletnią. Zamyka burakom paskudne burackie gęby.
Nie wiem, jak można było w takim artykule nie napisać o Archerze.
Jeffrey Archer "Córka marnotrawna", zresztą w całej trylogii "Kane i Abel" jest silny wątek polski i to bardzo pozytywny. O ile dobrze pamiętam, to córka polskiego emigranta zostaje w pewnym momencie prezydentem USA. Jeffrey Archer w pewnym momencie każe córce być dumną ze swojego pochodzenia gdy amerykańskie buraki pokpiwają z Polaków. Że USA, to zaledwie kilka stuleci...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejW powieści Pierra Lemaitre "Trzy dni i jedno życie" jest taki jeden pan Kowalski :)
W powieści Pierra Lemaitre "Trzy dni i jedno życie" jest taki jeden pan Kowalski :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamSzkoda, że przy omawianiu dzieł Szekspira nie wspomniała Pani, Pani Anno, o Polonusie z "Hamleta" - postaci co prawda nie polaka, ale za to nazwanej na cześć polskiego autora tekstów politycznych z epoki - Goślickiego, którego "De optimus senatore" było hitem wydawniczym w Anglii elżbietańskiej. Cóż to za interesująca inspiracja!
Szkoda, że przy omawianiu dzieł Szekspira nie wspomniała Pani, Pani Anno, o Polonusie z "Hamleta" - postaci co prawda nie polaka, ale za to nazwanej na cześć polskiego autora tekstów politycznych z epoki - Goślickiego, którego "De optimus senatore" było hitem wydawniczym w Anglii elżbietańskiej. Cóż to za interesująca inspiracja!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamW jednej z książek, Rollinsa.Polscy byli opisani ,w bardzo pozytywnym świetle.
W jednej z książek, Rollinsa.Polscy byli opisani ,w bardzo pozytywnym świetle.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Gdy uda mi się wyłapać jakiś polski akcent w zagranicznej prozie z jednej strony cieszę się, że ktoś o nas wspomniał, z drugiej zwykle zżymam się na przedstawiony obraz Polski i Polaków.
Orson Scot Card uczynił Endera synem Polaka. Na polskie akcenty można się też natknąć w utworach Neila Giamana. A najpiękniejszą powieścią z polskimi bohaterami, którą było mi dane przeczytać był Azyl. Opowieść o Żydach ukrywanych w warszawskim ZOO[bookLink]4258775|Azyl. Opowieść o Żydach ukrywanych w warszawskim ZOO[/bookLink], ale to powieść biograficzna.
Gdy uda mi się wyłapać jakiś polski akcent w zagranicznej prozie z jednej strony cieszę się, że ktoś o nas wspomniał, z drugiej zwykle zżymam się na przedstawiony obraz Polski i Polaków.
Orson Scot Card uczynił Endera synem Polaka. Na polskie akcenty można się też natknąć w utworach Neila Giamana. A najpiękniejszą powieścią z polskimi bohaterami, którą było mi dane...
Trudno się dziwić, że Amerykanie przedstawiają nas głównie jako tanią siłę roboczą, gdyż właśnie taką rolę odrywaliśmy w amerykańskim społeczeństwie tuż po wojnie i tak właśnie byliśmy do niedawna kojarzeni za oceanem. To tak jak obecnie u nas z imigrantami z Ukrainy. Kojarzeni są głównie jako tania siła robocza i tak też są przedstawiani w literaturze, jak chociażby w Grand[bookLink]220565|Grand[/bookLink] Janusza Leona Wiśniewskiego. Stereotypowe żarty o Polakach też niestety przesiąknęły do amerykańskiej świadomości, i choć od jakiegoś czasu się od nich odchodzi, to myślę, że minie jeszcze trochę czasu, zanim uda nam się całkowicie przełamać stereotypy.
Sama często czuję niesmak i zgrzyt, kiedy natknę się na jakiś stereotypowy obraz Polaków w literaturze czy mediach.
Trudno się dziwić, że Amerykanie przedstawiają nas głównie jako tanią siłę roboczą, gdyż właśnie taką rolę odrywaliśmy w amerykańskim społeczeństwie tuż po wojnie i tak właśnie byliśmy do niedawna kojarzeni za oceanem. To tak jak obecnie u nas z imigrantami z Ukrainy. Kojarzeni są głównie jako tania siła robocza i tak też są przedstawiani w literaturze, jak chociażby w ...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejMam tak samo. Najgorsze, że w książkach autorzy czasem naginają historię (albo ją wręcz przekłamują). Przeczytałem jedną, w której autorka kombinowała w historii wysiedlania Niemców.
Mam tak samo. Najgorsze, że w książkach autorzy czasem naginają historię (albo ją wręcz przekłamują). Przeczytałem jedną, w której autorka kombinowała w historii wysiedlania Niemców.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPrzecież każdy z narodów ma wielkie mniemanie o sobie i stara się pokazać w jak najlepszym świetle. Dlaczego ma być to zarzut, skoro to robią Francuzi, Anglicy i inne kraje. Natomiast nikt jak my nie jest tak krytyczny dla swojego narodu. Czy Francuzi, czy Holendrzy rozważają ile było ludzi, którzy wydawali Żydów na pewną śmierć, a przecież z tamtych krajów jechały pełne pociągi do Obozów Zagłady.
Przecież każdy z narodów ma wielkie mniemanie o sobie i stara się pokazać w jak najlepszym świetle. Dlaczego ma być to zarzut, skoro to robią Francuzi, Anglicy i inne kraje. Natomiast nikt jak my nie jest tak krytyczny dla swojego narodu. Czy Francuzi, czy Holendrzy rozważają ile było ludzi, którzy wydawali Żydów na pewną śmierć, a przecież z tamtych krajów jechały pełne...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejA w ilu krajach był/a Pan/i na tyle długo, by wejść na tyle głęboko w lokalną społeczność, by z całą pewnością stwierdzić, że inne narody tego nie rozważają. Owszem. Ten temat dotyczy wielu krajów, nie tylko Polaków.
A w ilu krajach był/a Pan/i na tyle długo, by wejść na tyle głęboko w lokalną społeczność, by z całą pewnością stwierdzić, że inne narody tego nie rozważają. Owszem. Ten temat dotyczy wielu krajów, nie tylko Polaków.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamWe "Władcy Pierścieni" J.R.R. Tolkiena, podczas obrony stolicy Gondoru jest odwołanie do polskiego hymnu "... póki my żyjemy". Nie wiem tylko czy to nie pani Skibniewska tak przetłumaczyła, bo oryginału nie czytałem.
We "Władcy Pierścieni" J.R.R. Tolkiena, podczas obrony stolicy Gondoru jest odwołanie do polskiego hymnu "... póki my żyjemy". Nie wiem tylko czy to nie pani Skibniewska tak przetłumaczyła, bo oryginału nie czytałem.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam








