Wilimowski

Okładka książki Wilimowski
Miljenko Jergović Wydawnictwo: Książkowe Klimaty Seria: Bałkańskie Klimaty powieść historyczna
180 str. 3 godz. 0 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Seria:
Bałkańskie Klimaty
Tytuł oryginału:
Wilimowski
Wydawnictwo:
Książkowe Klimaty
Data wydania:
2016-04-01
Data 1. wyd. pol.:
2016-04-01
Liczba stron:
180
Czas czytania
3 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788364887451
Tłumacz:
Magdalena Petryńska
Tagi:
Chorwacja Dalmacja literatura chorwacka piłka nożna historia podróż dziecko choroba radio mundial futbol Ernest Wilimowski literatura XXI wieku
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

Pocztówka sprzed zagłady


Link do recenzji

1916 14 296

Oceny

Średnia ocen
6,8 / 10
111 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
906
831

Na półkach: ,

"Wilimowski" - dlatego, że jak i on, także sam Jergović ma bardzo rozmytą, wręcz płynną świadomość narodową.. Niby Chorwat, ale jaki z niego Chorwat, skoro nie darzy ustaszowców taką estymą jak jego rodacy. Niby Bośniak, bo z Sarajewa, ale dziś "prawdziwych Bośniaków juz nie ma"... Za to jest literatura i w niej Autor się odnajduje, niczym Wilimowski w piłce nożnej. Bo i on żaden Niemiec, mimo że żył tam ponad 50 lat i tam umarł. Ale i nie do końca Polak, mimo że w koszulce z orłem na piersi strzelał i strzelał te gole Brazylii... Takie to polplątania tożsamościowe są, były i znów są czymś zwykłym w "naszej Europie""". Przepiękna książka, jak to u Jergovicia

"Wilimowski" - dlatego, że jak i on, także sam Jergović ma bardzo rozmytą, wręcz płynną świadomość narodową.. Niby Chorwat, ale jaki z niego Chorwat, skoro nie darzy ustaszowców taką estymą jak jego rodacy. Niby Bośniak, bo z Sarajewa, ale dziś "prawdziwych Bośniaków juz nie ma"... Za to jest literatura i w niej Autor się odnajduje, niczym Wilimowski w piłce nożnej. Bo i on...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
1718
648

Na półkach: , , , , ,

Minipowieśc albo duża nowela Milenko Jergovića. Tym razem z ewidentnym wątkiem polskim, aczkolwiek rozgrywa się (akcja – retrospekcje niekoniecznie) w przedwojennym Królestwie Jugosławii, na terenach dzisiejszej Chorwacji.
Profesor Mieroszewski przybywa z synem, chorym na gruźlice kości i jego nauczycielem do wiejskiego hotelu w Dalmacji, prowadzonego przez Niemkę. Obiekt polecił im z przyczyn zdrowotnych polecił im pewien jugosłowiański dyplomata, sam chory na suchoty (postać stylizowana na Ivo Andrića, późniejszego noblistę). Towarzyszy im radio z anteną, dzięki któremu zamierzają wysłuchać transmisji radiowej z rozgrywanego na mistrzostwach Świata w piłce nożnej w 1938 roku we Francji meczu Polska – Brazylia. I tu właśnie pojawia się nazwisko naszego ówczesnego najskuteczniejszego napastnika – Ernesta „Eziego” Wilimowskiego. Opis transmisji to swego rodzaju majstersztyk relacji radiowej „z drugiej ręki”.
Ale jak zwykle u Jergovića mecz jest tylko pretekstem do rozważań, tu akurat o Hitlerze, Niemcach, antysemityzmie i atmosferze nadciągającej wojny, mieszaniu się kultur (matka syna profesora byłą Żydówką), tolerancji i jej braku oraz konieczności wyboru. Przed taką koniecznością, ale dotyczącą innej sfery staje także profesor. I pobyt w hotelu w miejscowości Mirile kończy się przedwcześnie.
Warto przeczytać, nie tylko po to, aby zobaczyć, jak patrzą na nas inni.

Minipowieśc albo duża nowela Milenko Jergovića. Tym razem z ewidentnym wątkiem polskim, aczkolwiek rozgrywa się (akcja – retrospekcje niekoniecznie) w przedwojennym Królestwie Jugosławii, na terenach dzisiejszej Chorwacji.
Profesor Mieroszewski przybywa z synem, chorym na gruźlice kości i jego nauczycielem do wiejskiego hotelu w Dalmacji, prowadzonego przez Niemkę. Obiekt...

więcej Pokaż mimo to

71
avatar
222
91

Na półkach: ,

Byłem zaskoczony czytając tę książkę. Spodziewałem się zupełnie czegoś innego a trafiłem na chorwackiego Wiesława Myśliwskiego. Prosta albo i nie prosta historia opisana w sposób ... no właśnie. Polecam

Byłem zaskoczony czytając tę książkę. Spodziewałem się zupełnie czegoś innego a trafiłem na chorwackiego Wiesława Myśliwskiego. Prosta albo i nie prosta historia opisana w sposób ... no właśnie. Polecam

Pokaż mimo to

1
Reklama
avatar
2855
747

Na półkach: , , , , , ,

Wydarzyło się to 82 lata temu, Polska po raz pierwszy była na Mistrzostwach Świata Piłki Nożnej - 5 czerwca 1938 roku.
Był taki dzień w historii futbolu, gdy świat stał się świadkiem niezwykłego widowiska. Polska - Brazylia zgotowała niezrównaną ucztę fanom na całym świecie...w Polsce miliony ludzi słuchało transmisji na żywo z radiowego odbiornika z entuzjastycznym przekazem Michała Franka.
5 czerwca 1938 roku w meczu padło 11 bramek i wtedy dla Polskiego Radia Michał Frank powiedział, że "dla oglądania tego Leonidasa warto było pojechać do Strasburga, moknąć i zmordować się fizycznie i nerwowo".
Spektakl miał dwóch bohaterów Leonidasa i Wilimowskiego i wynik 6:5 (4 gole Wilimowskiego, co ciekawe dopiero w 1994 Mistrzostwa Świata w USA rekord pobił Oleg Salenko w meczu Rosja - Kamerun 6:1, strzelił 5 bramek reprezant Rosji ),cały świat rozpisywał się w superlatywach o wielkich przegranych, a byliśmy o krok, by za burtą znalezła się Brazylia (Brazylia zajeła 3 miejsce, Węgry 2 miejsce, Włochy mistrzem)
...Okazja do rewanżu pojawiła się dopiero 36 lat później, gdy podczas mundialu w 1974 roku w meczu o trzecie miejsce Grzegorz Lato strzelił zwycięskiego gola i "Orły" Kazimierza Górskiego stanęły na podium.

Niekwestionowanym bohaterem tego spektaklu po stronie polskiej był "Ezi" Wilimowski, który urodził się w Katowicach, grał w reprezentacji jako lewy łącznik, niezrównany drybler i strzelec. Zawodnik Ruchu Wielkie Hajduki (dziś Ruch Chorzów) w którym występował w latach 1934-39 i zdobył z nimi cztery tytuły mistrza Polski. Kadra narodowa z debiutem w 1934 roku i łącznie 22 spotkania z 21 golami. Król strzelców w 1934 - 33 gole, 1936 - 18 goli, 1939 - 26 goli, rozgrywki przerwane wybuchem wojny. 21 maja 1939 roku w Chorzowie podczas meczu ligowego z Union - Touring Łódź (12:1) Wilimowski strzelił 10 bramek, co do dnia dzisiejszego pozostaje rekordem ekstraklasy.
Ostani mecz z Węgrami, zwycięstwo 4:2 z czego 3 bramki Wilimowskiego miał miejsce w Warszawie 27 sierpnia 1939 roku...
Po wybuchu II wojny światowej piłkarz przyjął niemieckie obywatelstwo i grał w barwach 1.FC Kattowitz i innych klubach niemieckich...burzliwe losy wojenne zmieniły wszystko...rudowłosy z odstającymi uszami piegowaty chłopak, któremu uśmiech nie schodził z twarzy mógł zawojować światem piłkarskim...za udział w reprezentacji Rzeszy po II w.ś wymazany z historii polskiej piłki.

Tę niezwykłą postać, którą przed wojną zachwycił się świat i Polska przypomniał Miljenko Jergović.
Przenosimy się do 1938 roku do Dalmacji, hotel Orion wysoko w górach niczym klimatem "Czarodziejskiej Góry" Manna profesor Mieroszewski, fizyk z Krakowa w towarzystwie chorego syna na gruźlicę kości, bony i nauczyciela postanowił odbyć ważną rozmowę. Podjęcie decyzji profesor połączył z ważnym meczem, połączenie tych wątków miało być remedium na skomplikowaną sytuację społeczno - obyczajowo - polityczno - moralną.
Metafizyka miejsca odurza nas statycznym obrazem uzdrowiska zawieszonego w czasoprzestrzeni trącającej dekadencją, filiżanką porcelanową z herbem rodowym polskim, rozmowami o sztuce i literaturze, bardzo ciekawe spostrzeżenia dojrzałego nad wiek dziecka, wznosimy się na wyżyny słuchając transmisji z meczu, by za chwilę znaleźć się w wiosce, która zabobonem jest zakorzeniona i izolacją. Tajemnica, którą spowita jest sceneria, ulegamy sennej jawie, niedopowiedzeniom, fascynacjom, zapachom i bałańskiej kulturze, urwanym wątkom, które zawisły niczym nad przepaścią.
Czy losy bohaterów w drodze powrotnej zawędruja do słynnego sanatorium nad Adriatykiem - Kraljevic, czy będzie to Kraków czy ktoś zostanie ?

"...Człowiek zapomina, a w końcu umiera. Nieopowiedziany..."
Polecam.

Wydarzyło się to 82 lata temu, Polska po raz pierwszy była na Mistrzostwach Świata Piłki Nożnej - 5 czerwca 1938 roku.
Był taki dzień w historii futbolu, gdy świat stał się świadkiem niezwykłego widowiska. Polska - Brazylia zgotowała niezrównaną ucztę fanom na całym świecie...w Polsce miliony ludzi słuchało transmisji na żywo z radiowego odbiornika z entuzjastycznym...

więcej Pokaż mimo to

24
avatar
222
218

Na półkach: ,

Tomasz Mieroszewski wyrusza wraz z 8 letnim, chorym na gruźlicę kości synem-Dawidem w podróż do chorwackiej, nadmorskiej wioski by ulokować się w tzw. Niemieckim Hotelu. Miejsce ma przynieść ukojenie, wyleczyć bądź być ostatnim przystankiem w życiu chłopca. Podróżującym towarzyszą opiekunka Dawida-Róża i nauczyciel-Henryk. Malowniczy zakątek i właściciele hotelu uwalniają pozamykane badź nieznane przez Tomasza i Dawida emocje,trudności, tęsknoty i marzenia. Kulminacją podróży jest odsłuchanie radiowej transmisji meczu Polska- Brazylia i pamiętnych bramek Wilimowskiego. Tłem opowieści jest zbliżająca się wojna oraz lęki i zabobony wymyślane przez okoliczną ludność, związane z pojawieniem się obcych i " dziwnych". Słodko-gorzka historia. Polecam.

Tomasz Mieroszewski wyrusza wraz z 8 letnim, chorym na gruźlicę kości synem-Dawidem w podróż do chorwackiej, nadmorskiej wioski by ulokować się w tzw. Niemieckim Hotelu. Miejsce ma przynieść ukojenie, wyleczyć bądź być ostatnim przystankiem w życiu chłopca. Podróżującym towarzyszą opiekunka Dawida-Róża i nauczyciel-Henryk. Malowniczy zakątek i właściciele hotelu uwalniają...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
784
670

Na półkach:

Uwielbiam takie książki, w których sport czy wydarzenie sportowe jest pretekstem do pokazania czegoś więcej, opowiedzenia jakiejś historii. Wszak mecz piłkarski nie musi sprowadzić się tylko do suchego wyniku czy strzelców bramek, może być punktem wyjścia ciekawej opowieści. 5 czerwca 1938 roku, mecz mistrzostw świata w piłce nożnej. Na boisko w Strasburgu wychodzą reprezentacje Polski i Brazylii. Spotkanie przeszło do historii polskiego sportu, Ernest Wilimowski strzela cztery bramki, ale po heroicznym boju zakończonym porażką 5:6 żegnamy się z mistrzostwami.
Głównymi bohaterami książki jest Tomasz Mieroszewski, który wraz z synem Dawidem chorującym na gruźlicę kości, wyruszają do położonego w górach Dalmacji hotelu Orion. Oprócz schorowanego dziecka, tragarze wnoszą na szczyt także radio i antenę, dzięki którym nasi bohaterowie usłyszą relacje ze Strasburga. Tomasz głęboko wierzy, że Polska wygra mecz, co stanie się punktem zwrotnym jego relacji z synem. Pomimo niedużej objętości, książka ma wszystko czego potrzebuje dobra powieść. Poruszone zostają problemy odrzucenia, samotności, cierpienia, idealnie skrojone pod coraz bardziej zbliżającą się jesień. Oczywiście, błędem byłoby rzec, że książka ma tylko wpędzić czytelnika w depresję. Emanuje z niej także mądrość, wiara czy miłość, co pozwala spojrzeć na opowieść w znacznie szerszej perspektywie. Przyznam, że dla mnie sam pomysł zestawienia meczu piłkarskiego z metaforą życia jest z założenia doskonały i chylę czoła przed autorem nie tylko za samą ideę, ale także znakomitą realizację swojej myśli.

Uwielbiam takie książki, w których sport czy wydarzenie sportowe jest pretekstem do pokazania czegoś więcej, opowiedzenia jakiejś historii. Wszak mecz piłkarski nie musi sprowadzić się tylko do suchego wyniku czy strzelców bramek, może być punktem wyjścia ciekawej opowieści. 5 czerwca 1938 roku, mecz mistrzostw świata w piłce nożnej. Na boisko w Strasburgu wychodzą...

więcej Pokaż mimo to

23
avatar
443
160

Na półkach:

Kilka dobrych książek już w tym roku czytałem. Nie byłem dotąd jednak tak zachwycony, jak po przeczytaniu niepozornej, krótkiej (175 stron) powieści/noweli "Wilimowski" chorwackiego pisarza Miljenko Jergowića. Pozycja 41 tego roku to tzw. dzieło optymalne. Forma i treść tak dobrze są ze sobą skalibrowane, że nie powstaje wrażanie nadmiaru, czy też braku. W innych książkach, nawet tych doskonałych, często można napotkać na fragmenty, które wydają się nam zbędne. Można też odczuwać niedosyt jakby w powieści brakowało wątku, fragmentu umożliwiającego pełne uchwycenie idei powieści. W przypadku tej książki zarzut taki nie jest możliwy. Chorwat pisze wspaniale. Krótko, szarpiąc (niczym struny harfy) wątkami, aż do zaskakującego, nie wyjaśnionego (z premedytacji) finału.

Kilka dobrych książek już w tym roku czytałem. Nie byłem dotąd jednak tak zachwycony, jak po przeczytaniu niepozornej, krótkiej (175 stron) powieści/noweli "Wilimowski" chorwackiego pisarza Miljenko Jergowića. Pozycja 41 tego roku to tzw. dzieło optymalne. Forma i treść tak dobrze są ze sobą skalibrowane, że nie powstaje wrażanie nadmiaru, czy też braku. W innych książkach,...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
706
15

Na półkach:

Świetne psychologiczno-społeczne studium trudnej relacji pomiędzy niepełnosprawnym dzieckiem i ojcem oraz ich społecznym otoczeniem w niezwykłej scenografii - odizolowanej od świata górskiej wsi na Bałkanach.

Świetne psychologiczno-społeczne studium trudnej relacji pomiędzy niepełnosprawnym dzieckiem i ojcem oraz ich społecznym otoczeniem w niezwykłej scenografii - odizolowanej od świata górskiej wsi na Bałkanach.

Pokaż mimo to

4
avatar
287
175

Na półkach:

"Człowiek zapomina, a w końcu umiera. Nieopowiedziany."
Większość ludzi spotka ten los a całe miliardy istnień ludzkich zostały już zapomniane. Człowiek żyje, kocha, wierzy, nienawidzi tylko do momentu śmierci. Później żyje jeszcze chwilę we wspomnieniach innych, aż nadchodzi czas, gdy nikt już go nie pamięta. Nawet kamień nagrobny z czasem zapomni, co było na nim wyryte. Znikniemy na zawsze...

Ernest Wilimowski nie zniknął. Przeszedł do legendy, podobnie jak jego niesamowity mecz podczas mistrzostw świata we Francji w 1938 roku przeciwko Brazylii. Polska przegrała 5-6, a Wilimowski zdobył dla niej cztery bramki. Nikt wcześniej ani nikt później nie strzelił wielkiej Brazylii tylu bramek w jednym meczu. "Ezi" został bohaterem, herosem, legendą. Później wybuchła wojna, która wszystko zmieniła. Po wojnie Wilimowski został okrzyknięty zdrajcą narodu polskiego. Został skazany na zapomnienie.

Zastanawiam się, co zainspirowało chorwackiego pisarza, żeby w centralnej części swojej powieści umieścić tamten historyczny mecz, a nazwiskiem naszego zawodnika zatytułować książkę. Nie był to raczej wabik na polskiego czytelnika (choć na mnie podziałał).
Sama fabuła powieści jest prosta i nieskomplikowana (czego nie można powiedzieć o bohaterach). Stary profesor Mieroszewski wyrusza z Krakowa do małej, jugosłowiańskiej wioski, gdzie znajduje się pewien hotel. W drodze towarzyszy mu śmiertelnie chory, ośmioletni syn, dla którego jest to zapewne ostatnia wyprawa w życiu, jego opiekunka i stary nauczyciel. Dziwny ten orszak dociera w końcu do hotelu w dniu meczu. Gdy nadchodzi jego pora, wszyscy w skupieniu słuchają relacji radiowej. Najbardziej podekscytowany jest chłopiec, który kocha piłkę i który z całych sił wierzy w zwycięstwo. Niestety, po heroicznym boju Polacy schodzą z boiska pokonani.
Po kilku dniach Polacy opuszczają. Nie wiemy, jakie były ich dalsze losy. Minęły lata i tylko czasami okoliczni mieszkańcy wspominają tamto wydarzenie. Wspominają wyniszczonego chorobą chłopca, strasznego Karadoza, który przybył niegdyś w te okolice ze swym dziwnym orszakiem. Po kilku dniach odeszli by nigdy nie powrócić...

Późniejsza zawierucha wojenna zatarła wszelki ślad po profesorze i jego chorym synu. Wydarzenia opisane w książce są fikcją literacką, ale równie dobrze mogły wydarzyć się naprawdę. Ileż takich chwil i ludzi odeszło na zawsze. Jak śpiewał Stanisław Sojka,
„Co było wczoraj odeszło w cień
Niepamięci, niech się święci
Cud niepamięci…"
Jesteśmy skazani na zapomnienie...

"Człowiek zapomina, a w końcu umiera. Nieopowiedziany."
Większość ludzi spotka ten los a całe miliardy istnień ludzkich zostały już zapomniane. Człowiek żyje, kocha, wierzy, nienawidzi tylko do momentu śmierci. Później żyje jeszcze chwilę we wspomnieniach innych, aż nadchodzi czas, gdy nikt już go nie pamięta. Nawet kamień nagrobny z czasem zapomni, co było na nim wyryte....

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
675
352

Na półkach: ,

Emerytowany profesor wyrusza do pensjonatu w górach Dalmacji ze swoim chorym synem i tam słuchają relacji z meczu Polska-Brazylia z 1938 roku, w którym Ernest Wilimowski strzela 4 bramki. Nie sądziłam, że przeczytam książkę z takim opisem, ale nie żałuję, bo tak naprawdę chodzi o coś innego. Podobał mi się cytat, że chory chłopiec jest "mądry mądrością dzieci, które długo nie pożyją" i coś w tym jest, bo patrzy na świat zupełnie inaczej, niż przeciętny ośmiolatek. Podobają mi się miejscowi Chorwaci (a właściwie wtedy mieszkańcy Jugosławii), którzy biorą chłopca za jakiegoś potwora, a całą ekipę z Polski za siły szatańskie i to tylko na podstawie tego, że mówią niby językiem podobnym do nich, ale jednak innym - a to najlepszy dowód na to, że są diabłami. Ciekawe jest to, że cała opowieść wpasowuje się w pewien kontekst historyczny. Piłkarz Wilimowski był postacią która po zmianach II wojny światowej nie do końca umiała się określić, czy jest Polakiem, czy Niemcem i jak się okazuje był to dosyć istotny problem górnoślązaków. I choć było to na marginesie całej fabuły, to jednak interesujące.

www.fb.com/jedenakapit

Emerytowany profesor wyrusza do pensjonatu w górach Dalmacji ze swoim chorym synem i tam słuchają relacji z meczu Polska-Brazylia z 1938 roku, w którym Ernest Wilimowski strzela 4 bramki. Nie sądziłam, że przeczytam książkę z takim opisem, ale nie żałuję, bo tak naprawdę chodzi o coś innego. Podobał mi się cytat, że chory chłopiec jest "mądry mądrością dzieci, które długo...

więcej Pokaż mimo to

5

Cytaty

Więcej
Miljenko Jergović Wilimowski Zobacz więcej
Miljenko Jergović Wilimowski Zobacz więcej
Miljenko Jergović Wilimowski Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd