NIEnaczytana 
https://nieprzeszkadzajterazczytam.blogspot.com, https://www.facebook.com/NIEnaczytana
status: Czytelnik, dodał: 3 cytaty, ostatnio widziany 22 godziny temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-10-21 17:28:43
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki

"(...) człowiek jest jak ten latawiec. Wciąż musi starać się wzbić w górę, bo tylko wtedy jest wolny. Każdy człowiek potrzebuje wolności jak powietrza..."

Zapraszam was do przedwojennego teatru, gdzie zacumowało kilka zagubionych latawców...

Zuzanna pracuje w kobiecym piśmie, jednak to zajęcie jest poniżej jej kwalifikacji. Jej kariera dziennikarska została przerwana przez dużą aferę i teraz...
"(...) człowiek jest jak ten latawiec. Wciąż musi starać się wzbić w górę, bo tylko wtedy jest wolny. Każdy człowiek potrzebuje wolności jak powietrza..."

Zapraszam was do przedwojennego teatru, gdzie zacumowało kilka zagubionych latawców...

Zuzanna pracuje w kobiecym piśmie, jednak to zajęcie jest poniżej jej kwalifikacji. Jej kariera dziennikarska została przerwana przez dużą aferę i teraz musi pogodzić się z losem i obecnym życiem. Konieczność zebrania materiałów do świątecznego wydania magazynu, niespodziewanie zmienia jej życie o 180 stopni. Wkracza ona bowiem w świat teatru, a to za sprawą Eleny, sąsiadki, którą dotychczas uważała za zdziwaczałą staruszkę. Młoda kobieta nawet nie wie, co szykuje dla niej los i jak bardzo przyjaźń z dawną gwiazdą teatru, zmieni ją samą.
Wiecie o czym myślałam kiedy czytałam najnowszą książkę Ilony Gołębiewskiej? O moim pamiętniku. Każdy chyba jako dziecko miał swój, a w nim wiele wpisów od towarzyszy dziecięcych zabaw. Dla mnie dużą wartość stanowiły także dedykacje od nauczycieli, a zwłaszcza jedna, która idealnie nawiązuje, w moim odczuciu, do treści "Teatru pod Białym Latawcem". I chociaż dziś już nie pamiętam kto wpisał te słowa, ani kto był autorem cytatu, ale utkwił on w mojej pamięci tak głęboko, że do teraz mam go przed oczami:

"Życie jest jak szpital, ludzie jak chorzy
Życie jest jak teatr, ludzie jak aktorzy.
Jedni swą rolę grają znakomicie,
inni zaś cierpią, cierpią całe życie..."

W swojej najnowszej książce Ilona Gołębiewska zabiera nas do Teatru Starego na Woli. Od pierwszych stron poznajemy losy Eleny Nilsen i jej matki - aktorki przedwojennej Warszawy. Autorka tak pięknie oddała klimat tamtych lat, że oczami wyobraźni jesteśmy w stanie zobaczyć scenę, światła, kurtynę, usłyszeć orkiestrę, czy brawa widzów spektaklu...
I chociaż o życiu obu pań dowiadujemy się głównie z opowiadań Eleny, to nie sposób się nie zachwycić. Fascynujący świat historii odgrywanych na deskach teatru, porywa nas i sprawia, że najchętniej sami poszlibyśmy na przedstawienie, aby poczuć te emocje "na żywo".

Tak wiele mamy, a jednak nie zawsze potrafimy docenić fakt, że możemy rano wstać i cieszyć się pięknem tego świata. Więcej w naszym życiu jest powodów do narzekania, niż do radości, bo przecież wciąż tak wiele nam brakuje, tak wiele jeszcze byśmy chcieli... A potem następuje coś, jedna chwila, która zmienia nasz dotychczasowy świat i sprawia, że nasza codzienność już nigdy nie będzie taka sama. Często dopiero wtedy potrafimy docenić to, co mamy. Tylko dlaczego dopiero wtedy, kiedy zostajemy do tego niejako zmuszeni przez sytuację?
Ilona Gołębiewska w "Teatrze pod Białym Latawcem" dosyć dobitnie pokazuje, jak jeden moment, jedno wydarzenie, może zniszczyć czyjeś życie. W osobie Jakuba Bilewicza możemy zobaczyć człowieka, który cierpi, a swoje życie podporządkowuje zemście. Odcina się od wszystkiego co może być w życiu piękne. Odzwierciedla postać nieszczęśliwego mężczyzny, pogrążonego w beznadziei ojca, który nie widzi przyszłości dla swojego niepełnosprawnego syna. Uważa, że wypadek przekreślił jego szansę na w miarę normalne życie.

W książce autorka zwraca również uwagę na temat niepełnosprawności. Ukazuje życie podopiecznych Fundacji Złotych Serc, od których każdy zdrowy człowiek może uczyć się radości życia. Plus za to, że Ilona Gołębiewska nie uprościła tematu opieki i życia z osobą niepełnosprawną. Podopieczni fundacji są jednak optymistycznym dowodem na to, że można nawet w zwykłych, prozaicznych czynnościach, odnaleźć powód do uśmiechu. Bo przecież w życiu należy cieszyć się tym, że ma się blisko kochające osoby.
Podsumowując:

Teatr jest stanowczo motywem przewodnim tej książki. Nie tylko dlatego, że jest miejscem większości wydarzeń, ale dlatego, że każdy z bohaterów odgrywa w całej historii ważną rolę. Ilona Gołębiewska stworzyła doskonały spektakl, który jest mieszanką emocji i ludzkich charakterów. Uważam, że to najlepsza książka autorki, która porywa czytelnika tak bardzo, jak świat teatru - widza. Ma w sobie wszystko to, czego oczekuję od dobrej obyczajówki. Jest ciepła, wzruszająca, mądra, refleksyjna, a przede wszystkim jest o "czymś". Przypomina nam o wartościach, których nigdy nie powinniśmy stracić z oczu. Polecam wam ją serdecznie. Na pewno się nie zawiedziecie!

"Człowiek nie zdaje sobie sprawy. Z każdego upadku można powstać. Potrzebna jest silna wola walki, chęć dostrzegania cudu w małych codziennych sprawach i pomocna dłoń przyjaciół, którzy są jak zapasowe skrzydła latawca. Podnoszą nas, gdy sami zapominamy, że wciąż potrafimy latać..."

https://nieprzeszkadzajterazczytam.blogspot.com/2018/10/teatr-pod-biaym-latawcem-ilona.html?showComment=1540135495901#c4444577661656668411

pokaż więcej

 
2018-10-13 17:52:20
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki

Miś Koralik to wyjątkowa seria stworzona z myślą o dzieciach do drugiego roku życia. Każdy z tomów opowiada nieskomplikowane, ale przy tym bardzo zabawne historie. Bogato ilustrowane opowieści są dostosowane do wieku i wiedzy dziecka.
Jestem mamą 2-letniego Leosia i maluch od razu zwrócił uwagę na te książeczki. Myślę, że przyciągnęły go wyraziste kolory oraz postać misia, którą bardzo lubi.

...
Miś Koralik to wyjątkowa seria stworzona z myślą o dzieciach do drugiego roku życia. Każdy z tomów opowiada nieskomplikowane, ale przy tym bardzo zabawne historie. Bogato ilustrowane opowieści są dostosowane do wieku i wiedzy dziecka.
Jestem mamą 2-letniego Leosia i maluch od razu zwrócił uwagę na te książeczki. Myślę, że przyciągnęły go wyraziste kolory oraz postać misia, którą bardzo lubi.

Mieliśmy okazję przeczytać cztery opowiadania o losach małego bohatera. Pierwszym z nich było to o "Okularach".
Dziadek Koralika nie mógł znaleźć swoich okularów, a wnuczek pomagał mu w szukaniu. Był ciekawy dlaczego okulary są magiczne. Jakie było jego zdziwienie, kiedy po ubraniu ich okazało się, że miś nie widzi wyraźnie. Dziadek wytłumaczył mu, że okulary noszą tylko ci, którzy mają chore oczy. Maluch zauważył, że w jego rodzinie tata nosi, a nawet ma dwie pary, podczas gdy mama nie ma ani jednej. Dlatego rezolutny Koralik ofiarował jej magiczne okulary z uśmiechami.
Książeczka wyjaśnia małemu czytelnikowi po co nosi się okulary. W przystępny sposób tłumaczy, dlaczego są "magiczne".
Dziecko znajdzie w książeczce szablon do wycięcia swoich okularów, jak również mini zagadkę na rozpoznawanie kolorów. Na końcu bajki znajdują się też proste pytania, które można mu zadać, aby sprawdzić co zapamiętało z lektury.

Kolejna historyjka nosi tytuł "Rysa". Opowiada o wyjściu małego misia na spacer z tatą. Koralik jechał hulajnogą, jednak mimo ostrzeżeń nie uważał podczas wycieczki.

Spowodowało to małe zderzenie ze słupkiem i rysę na hulajnodze. Kiedy tata obiecał zamalować uszkodzenie, miś postanowił je zostawić jako przypomnienie o tym, aby być bardziej uważnym podczas zabawy.
To opowiadanie uczy zasad zachowania bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Zwraca uwagę na odpowiednie zabezpieczenie dziecka w kask oraz konieczność poruszania się wyznaczonymi trasami do jazdy rowerem lub hulajnogą. Na końcu książeczki dziecko znajdzie szablon wiatraczka, który może przy pomocy rodzica złożyć i jak Miś Koralik przyczepić sobie np. do rowerka.
Kolejna historia przypadła mi do gustu z powodu odwiecznego problemu ze "Skarpetkami". Podobnie jak u Koralika mamy mnóstwo par, które wiecznie są zdekompletowane.
Ciągłe poszukiwanie odpowiedniej pary może być fajną zabawą dla malucha. Nie tylko zajmie na jakiś czas jego uwagę, ale także pomoże w rozwoju spostrzegawczości. Podobnie jak w książeczce, w której mama misia zaproponowała synkowi zabawę w parowanie.
Opowiadanie zwraca uwagę nie tylko na rozwijaniu u dziecka spostrzegawczości, ale także na wykorzystanie niepotrzebnych przedmiotów w kreatywny sposób np. zamiana skarpetek w pacynki. Wzory kukiełek znajdziecie także do wycięcia na końcu książeczki, podobnie jak "skarpetkowe zagadki".
Ostatnia historyjka nosi ciekawy tytuł "Bulbul". Tym razem nasz bohater szuka tajemniczego bulbula, którego słyszy w rurach, w doniczce, w czajniku i zastanawia się kim on właściwie jest.
Chcąc go znaleźć odkręca kran i słucha płynącej wody. Mama tłumaczy Koralikowi, że wodę należy oszczędzać. Misio w końcu wpada na to, kim jest Bulbul. On mieszka w wodzie i należy o nią dbać, wtedy zostanie na zawsze.
Kolejna mądra historia, która uczy małego czytelnika ekologicznego podejścia do życia w tak prozaicznych czynnościach jak zakręcanie wody, czy uważne podlewanie kwiatów. Dzięki niej dziecko może zrozumieć, dlaczego tak ważne jest oszczędzanie wody. Na końcu nagroda za uwagę w postaci wycinanki do samodzielnego ozdobienia pokoju zabaw.

Podsumowując:

Seria książeczek "Miś Koralik" to świetna propozycja dla maluchów. Zwracają uwagę barwnymi ilustracjami Anny Zboiny oraz przyjaźnie nastawionym bohaterem. Dziecko chociaż małe, już teraz może utożsamiać się z misiem i tak jak on poznawać nowe rzeczy, uczyć się i bawić. Mój synek z zainteresowaniem słuchał opowieści o Koraliku i jego przygodach. Martwił się, kiedy misio uszkodził hulajnogę, cieszył się kiedy podczas czytania naśladowałam bulgotanie wody. To idealna propozycja, która angażuje zarówno dzieci, jak i rodziców. Umieszczenie na końcu każdej książeczki zagadek oraz szablonu do wycięcia, dodatkowo podnosi jej atrakcyjność.

pokaż więcej

 
2018-10-13 17:51:48
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki

Miś Koralik to wyjątkowa seria stworzona z myślą o dzieciach do drugiego roku życia. Każdy z tomów opowiada nieskomplikowane, ale przy tym bardzo zabawne historie. Bogato ilustrowane opowieści są dostosowane do wieku i wiedzy dziecka.
Jestem mamą 2-letniego Leosia i maluch od razu zwrócił uwagę na te książeczki. Myślę, że przyciągnęły go wyraziste kolory oraz postać misia, którą bardzo lubi.

...
Miś Koralik to wyjątkowa seria stworzona z myślą o dzieciach do drugiego roku życia. Każdy z tomów opowiada nieskomplikowane, ale przy tym bardzo zabawne historie. Bogato ilustrowane opowieści są dostosowane do wieku i wiedzy dziecka.
Jestem mamą 2-letniego Leosia i maluch od razu zwrócił uwagę na te książeczki. Myślę, że przyciągnęły go wyraziste kolory oraz postać misia, którą bardzo lubi.

Mieliśmy okazję przeczytać cztery opowiadania o losach małego bohatera. Pierwszym z nich było to o "Okularach".
Dziadek Koralika nie mógł znaleźć swoich okularów, a wnuczek pomagał mu w szukaniu. Był ciekawy dlaczego okulary są magiczne. Jakie było jego zdziwienie, kiedy po ubraniu ich okazało się, że miś nie widzi wyraźnie. Dziadek wytłumaczył mu, że okulary noszą tylko ci, którzy mają chore oczy. Maluch zauważył, że w jego rodzinie tata nosi, a nawet ma dwie pary, podczas gdy mama nie ma ani jednej. Dlatego rezolutny Koralik ofiarował jej magiczne okulary z uśmiechami.
Książeczka wyjaśnia małemu czytelnikowi po co nosi się okulary. W przystępny sposób tłumaczy, dlaczego są "magiczne".
Dziecko znajdzie w książeczce szablon do wycięcia swoich okularów, jak również mini zagadkę na rozpoznawanie kolorów. Na końcu bajki znajdują się też proste pytania, które można mu zadać, aby sprawdzić co zapamiętało z lektury.

Kolejna historyjka nosi tytuł "Rysa". Opowiada o wyjściu małego misia na spacer z tatą. Koralik jechał hulajnogą, jednak mimo ostrzeżeń nie uważał podczas wycieczki.

Spowodowało to małe zderzenie ze słupkiem i rysę na hulajnodze. Kiedy tata obiecał zamalować uszkodzenie, miś postanowił je zostawić jako przypomnienie o tym, aby być bardziej uważnym podczas zabawy.
To opowiadanie uczy zasad zachowania bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Zwraca uwagę na odpowiednie zabezpieczenie dziecka w kask oraz konieczność poruszania się wyznaczonymi trasami do jazdy rowerem lub hulajnogą. Na końcu książeczki dziecko znajdzie szablon wiatraczka, który może przy pomocy rodzica złożyć i jak Miś Koralik przyczepić sobie np. do rowerka.
Kolejna historia przypadła mi do gustu z powodu odwiecznego problemu ze "Skarpetkami". Podobnie jak u Koralika mamy mnóstwo par, które wiecznie są zdekompletowane.
Ciągłe poszukiwanie odpowiedniej pary może być fajną zabawą dla malucha. Nie tylko zajmie na jakiś czas jego uwagę, ale także pomoże w rozwoju spostrzegawczości. Podobnie jak w książeczce, w której mama misia zaproponowała synkowi zabawę w parowanie.
Opowiadanie zwraca uwagę nie tylko na rozwijaniu u dziecka spostrzegawczości, ale także na wykorzystanie niepotrzebnych przedmiotów w kreatywny sposób np. zamiana skarpetek w pacynki. Wzory kukiełek znajdziecie także do wycięcia na końcu książeczki, podobnie jak "skarpetkowe zagadki".
Ostatnia historyjka nosi ciekawy tytuł "Bulbul". Tym razem nasz bohater szuka tajemniczego bulbula, którego słyszy w rurach, w doniczce, w czajniku i zastanawia się kim on właściwie jest.
Chcąc go znaleźć odkręca kran i słucha płynącej wody. Mama tłumaczy Koralikowi, że wodę należy oszczędzać. Misio w końcu wpada na to, kim jest Bulbul. On mieszka w wodzie i należy o nią dbać, wtedy zostanie na zawsze.
Kolejna mądra historia, która uczy małego czytelnika ekologicznego podejścia do życia w tak prozaicznych czynnościach jak zakręcanie wody, czy uważne podlewanie kwiatów. Dzięki niej dziecko może zrozumieć, dlaczego tak ważne jest oszczędzanie wody. Na końcu nagroda za uwagę w postaci wycinanki do samodzielnego ozdobienia pokoju zabaw.

Podsumowując:

Seria książeczek "Miś Koralik" to świetna propozycja dla maluchów. Zwracają uwagę barwnymi ilustracjami Anny Zboiny oraz przyjaźnie nastawionym bohaterem. Dziecko chociaż małe, już teraz może utożsamiać się z misiem i tak jak on poznawać nowe rzeczy, uczyć się i bawić. Mój synek z zainteresowaniem słuchał opowieści o Koraliku i jego przygodach. Martwił się, kiedy misio uszkodził hulajnogę, cieszył się kiedy podczas czytania naśladowałam bulgotanie wody. To idealna propozycja, która angażuje zarówno dzieci, jak i rodziców. Umieszczenie na końcu każdej książeczki zagadek oraz szablonu do wycięcia, dodatkowo podnosi jej atrakcyjność.

pokaż więcej

 
2018-10-13 17:51:18
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki

Miś Koralik to wyjątkowa seria stworzona z myślą o dzieciach do drugiego roku życia. Każdy z tomów opowiada nieskomplikowane, ale przy tym bardzo zabawne historie. Bogato ilustrowane opowieści są dostosowane do wieku i wiedzy dziecka.
Jestem mamą 2-letniego Leosia i maluch od razu zwrócił uwagę na te książeczki. Myślę, że przyciągnęły go wyraziste kolory oraz postać misia, którą bardzo lubi.

...
Miś Koralik to wyjątkowa seria stworzona z myślą o dzieciach do drugiego roku życia. Każdy z tomów opowiada nieskomplikowane, ale przy tym bardzo zabawne historie. Bogato ilustrowane opowieści są dostosowane do wieku i wiedzy dziecka.
Jestem mamą 2-letniego Leosia i maluch od razu zwrócił uwagę na te książeczki. Myślę, że przyciągnęły go wyraziste kolory oraz postać misia, którą bardzo lubi.

Mieliśmy okazję przeczytać cztery opowiadania o losach małego bohatera. Pierwszym z nich było to o "Okularach".
Dziadek Koralika nie mógł znaleźć swoich okularów, a wnuczek pomagał mu w szukaniu. Był ciekawy dlaczego okulary są magiczne. Jakie było jego zdziwienie, kiedy po ubraniu ich okazało się, że miś nie widzi wyraźnie. Dziadek wytłumaczył mu, że okulary noszą tylko ci, którzy mają chore oczy. Maluch zauważył, że w jego rodzinie tata nosi, a nawet ma dwie pary, podczas gdy mama nie ma ani jednej. Dlatego rezolutny Koralik ofiarował jej magiczne okulary z uśmiechami.
Książeczka wyjaśnia małemu czytelnikowi po co nosi się okulary. W przystępny sposób tłumaczy, dlaczego są "magiczne".
Dziecko znajdzie w książeczce szablon do wycięcia swoich okularów, jak również mini zagadkę na rozpoznawanie kolorów. Na końcu bajki znajdują się też proste pytania, które można mu zadać, aby sprawdzić co zapamiętało z lektury.

Kolejna historyjka nosi tytuł "Rysa". Opowiada o wyjściu małego misia na spacer z tatą. Koralik jechał hulajnogą, jednak mimo ostrzeżeń nie uważał podczas wycieczki.

Spowodowało to małe zderzenie ze słupkiem i rysę na hulajnodze. Kiedy tata obiecał zamalować uszkodzenie, miś postanowił je zostawić jako przypomnienie o tym, aby być bardziej uważnym podczas zabawy.
To opowiadanie uczy zasad zachowania bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Zwraca uwagę na odpowiednie zabezpieczenie dziecka w kask oraz konieczność poruszania się wyznaczonymi trasami do jazdy rowerem lub hulajnogą. Na końcu książeczki dziecko znajdzie szablon wiatraczka, który może przy pomocy rodzica złożyć i jak Miś Koralik przyczepić sobie np. do rowerka.
Kolejna historia przypadła mi do gustu z powodu odwiecznego problemu ze "Skarpetkami". Podobnie jak u Koralika mamy mnóstwo par, które wiecznie są zdekompletowane.
Ciągłe poszukiwanie odpowiedniej pary może być fajną zabawą dla malucha. Nie tylko zajmie na jakiś czas jego uwagę, ale także pomoże w rozwoju spostrzegawczości. Podobnie jak w książeczce, w której mama misia zaproponowała synkowi zabawę w parowanie.
Opowiadanie zwraca uwagę nie tylko na rozwijaniu u dziecka spostrzegawczości, ale także na wykorzystanie niepotrzebnych przedmiotów w kreatywny sposób np. zamiana skarpetek w pacynki. Wzory kukiełek znajdziecie także do wycięcia na końcu książeczki, podobnie jak "skarpetkowe zagadki".
Ostatnia historyjka nosi ciekawy tytuł "Bulbul". Tym razem nasz bohater szuka tajemniczego bulbula, którego słyszy w rurach, w doniczce, w czajniku i zastanawia się kim on właściwie jest.
Chcąc go znaleźć odkręca kran i słucha płynącej wody. Mama tłumaczy Koralikowi, że wodę należy oszczędzać. Misio w końcu wpada na to, kim jest Bulbul. On mieszka w wodzie i należy o nią dbać, wtedy zostanie na zawsze.
Kolejna mądra historia, która uczy małego czytelnika ekologicznego podejścia do życia w tak prozaicznych czynnościach jak zakręcanie wody, czy uważne podlewanie kwiatów. Dzięki niej dziecko może zrozumieć, dlaczego tak ważne jest oszczędzanie wody. Na końcu nagroda za uwagę w postaci wycinanki do samodzielnego ozdobienia pokoju zabaw.

Podsumowując:

Seria książeczek "Miś Koralik" to świetna propozycja dla maluchów. Zwracają uwagę barwnymi ilustracjami Anny Zboiny oraz przyjaźnie nastawionym bohaterem. Dziecko chociaż małe, już teraz może utożsamiać się z misiem i tak jak on poznawać nowe rzeczy, uczyć się i bawić. Mój synek z zainteresowaniem słuchał opowieści o Koraliku i jego przygodach. Martwił się, kiedy misio uszkodził hulajnogę, cieszył się kiedy podczas czytania naśladowałam bulgotanie wody. To idealna propozycja, która angażuje zarówno dzieci, jak i rodziców. Umieszczenie na końcu każdej książeczki zagadek oraz szablonu do wycięcia, dodatkowo podnosi jej atrakcyjność.

pokaż więcej

 
2018-10-13 17:50:00
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki

Miś Koralik to wyjątkowa seria stworzona z myślą o dzieciach do drugiego roku życia. Każdy z tomów opowiada nieskomplikowane, ale przy tym bardzo zabawne historie. Bogato ilustrowane opowieści są dostosowane do wieku i wiedzy dziecka.
Jestem mamą 2-letniego Leosia i maluch od razu zwrócił uwagę na te książeczki. Myślę, że przyciągnęły go wyraziste kolory oraz postać misia, którą bardzo lubi.

...
Miś Koralik to wyjątkowa seria stworzona z myślą o dzieciach do drugiego roku życia. Każdy z tomów opowiada nieskomplikowane, ale przy tym bardzo zabawne historie. Bogato ilustrowane opowieści są dostosowane do wieku i wiedzy dziecka.
Jestem mamą 2-letniego Leosia i maluch od razu zwrócił uwagę na te książeczki. Myślę, że przyciągnęły go wyraziste kolory oraz postać misia, którą bardzo lubi.

Mieliśmy okazję przeczytać cztery opowiadania o losach małego bohatera. Pierwszym z nich było to o "Okularach".
Dziadek Koralika nie mógł znaleźć swoich okularów, a wnuczek pomagał mu w szukaniu. Był ciekawy dlaczego okulary są magiczne. Jakie było jego zdziwienie, kiedy po ubraniu ich okazało się, że miś nie widzi wyraźnie. Dziadek wytłumaczył mu, że okulary noszą tylko ci, którzy mają chore oczy. Maluch zauważył, że w jego rodzinie tata nosi, a nawet ma dwie pary, podczas gdy mama nie ma ani jednej. Dlatego rezolutny Koralik ofiarował jej magiczne okulary z uśmiechami.
Książeczka wyjaśnia małemu czytelnikowi po co nosi się okulary. W przystępny sposób tłumaczy, dlaczego są "magiczne".
Dziecko znajdzie w książeczce szablon do wycięcia swoich okularów, jak również mini zagadkę na rozpoznawanie kolorów. Na końcu bajki znajdują się też proste pytania, które można mu zadać, aby sprawdzić co zapamiętało z lektury.

Kolejna historyjka nosi tytuł "Rysa". Opowiada o wyjściu małego misia na spacer z tatą. Koralik jechał hulajnogą, jednak mimo ostrzeżeń nie uważał podczas wycieczki.

Spowodowało to małe zderzenie ze słupkiem i rysę na hulajnodze. Kiedy tata obiecał zamalować uszkodzenie, miś postanowił je zostawić jako przypomnienie o tym, aby być bardziej uważnym podczas zabawy.
To opowiadanie uczy zasad zachowania bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Zwraca uwagę na odpowiednie zabezpieczenie dziecka w kask oraz konieczność poruszania się wyznaczonymi trasami do jazdy rowerem lub hulajnogą. Na końcu książeczki dziecko znajdzie szablon wiatraczka, który może przy pomocy rodzica złożyć i jak Miś Koralik przyczepić sobie np. do rowerka.
Kolejna historia przypadła mi do gustu z powodu odwiecznego problemu ze "Skarpetkami". Podobnie jak u Koralika mamy mnóstwo par, które wiecznie są zdekompletowane.
Ciągłe poszukiwanie odpowiedniej pary może być fajną zabawą dla malucha. Nie tylko zajmie na jakiś czas jego uwagę, ale także pomoże w rozwoju spostrzegawczości. Podobnie jak w książeczce, w której mama misia zaproponowała synkowi zabawę w parowanie.
Opowiadanie zwraca uwagę nie tylko na rozwijaniu u dziecka spostrzegawczości, ale także na wykorzystanie niepotrzebnych przedmiotów w kreatywny sposób np. zamiana skarpetek w pacynki. Wzory kukiełek znajdziecie także do wycięcia na końcu książeczki, podobnie jak "skarpetkowe zagadki".
Ostatnia historyjka nosi ciekawy tytuł "Bulbul". Tym razem nasz bohater szuka tajemniczego bulbula, którego słyszy w rurach, w doniczce, w czajniku i zastanawia się kim on właściwie jest.
Chcąc go znaleźć odkręca kran i słucha płynącej wody. Mama tłumaczy Koralikowi, że wodę należy oszczędzać. Misio w końcu wpada na to, kim jest Bulbul. On mieszka w wodzie i należy o nią dbać, wtedy zostanie na zawsze.
Kolejna mądra historia, która uczy małego czytelnika ekologicznego podejścia do życia w tak prozaicznych czynnościach jak zakręcanie wody, czy uważne podlewanie kwiatów. Dzięki niej dziecko może zrozumieć, dlaczego tak ważne jest oszczędzanie wody. Na końcu nagroda za uwagę w postaci wycinanki do samodzielnego ozdobienia pokoju zabaw.

Podsumowując:

Seria książeczek "Miś Koralik" to świetna propozycja dla maluchów. Zwracają uwagę barwnymi ilustracjami Anny Zboiny oraz przyjaźnie nastawionym bohaterem. Dziecko chociaż małe, już teraz może utożsamiać się z misiem i tak jak on poznawać nowe rzeczy, uczyć się i bawić. Mój synek z zainteresowaniem słuchał opowieści o Koraliku i jego przygodach. Martwił się, kiedy misio uszkodził hulajnogę, cieszył się kiedy podczas czytania naśladowałam bulgotanie wody. To idealna propozycja, która angażuje zarówno dzieci, jak i rodziców. Umieszczenie na końcu każdej książeczki zagadek oraz szablonu do wycięcia, dodatkowo podnosi jej atrakcyjność.

pokaż więcej

 
2018-10-09 19:00:49
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki
Cykl: Kawiarenka za rogiem (tom 1)

"- Wiesz, to tak jak z espresso, o którym ci kiedyś wspominałam. (...) - Jest z natury gorzkie. Możemy się do takiego przyzwyczaić i tolerować tę gorycz. Jednak dlaczego go nie posłodzić? Szczególnie, jeżeli cukier stoi tuż obok".


Kiedy w mediach społecznościowych pojawiła się informacja, że Karolina Wilczyńska wydaje pierwszy tom nowej serii, nie mogłam się doczekać, kiedy znajdzie się w...
"- Wiesz, to tak jak z espresso, o którym ci kiedyś wspominałam. (...) - Jest z natury gorzkie. Możemy się do takiego przyzwyczaić i tolerować tę gorycz. Jednak dlaczego go nie posłodzić? Szczególnie, jeżeli cukier stoi tuż obok".


Kiedy w mediach społecznościowych pojawiła się informacja, że Karolina Wilczyńska wydaje pierwszy tom nowej serii, nie mogłam się doczekać, kiedy znajdzie się w moich rękach. Jak tylko to się stało, nie potrafiłam się więcej powstrzymywać i zasiadłam do lektury. Czy urzekła mnie 'Kawiarenka za rogiem'?

Tuż przed śmiercią, babcia zdradza Miłce sekret. Wiadomości przekazane przez staruszkę rujnują dotychczasowy świat dziewczyny i sprawiają, że postanawia opuścić rodzinny dom, aby spróbować zacząć żyć na własną rękę. Nie jest to jednak łatwe zważywszy na to, że do tej pory zdobywała swoje doświadczenie zawodowe, pracując w rodzinnym pensjonacie. Czy Miłce uda się znaleźć zatrudnienie i zadomowić w Kielcach?
Urokliwy klimat Buska - Zdroju zwiastował lekką i sielską lekturę. Jednak w miarę zagłębiania się w fabule odkryłam, że autorka nie tą drogą poprowadziła losy Miłki. Kochająca rodzinna została wystawiona na próbę, a tajemnica, która towarzyszyła mi podczas lektury, nadal bardzo mnie intryguje i nie daje spokoju. Czytając, cały czas się zastanawiałam, co takiego mogła przekazać dziewczynie babcia, że zdecydowała się ona zrezygnować z poczucia bezpieczeństwa i uciec od dotychczasowego życia. A może przed nim?

Mogę śmiało powiedzieć, że Karolina Wilczyńska oddała w ręce swoich czytelników mocne książkowe espresso. Wiele w jej nowej powieści trudnych tematów. Autorka porusza problem braku wiary w siebie i kompleksów, które wpływają na życie młodej kobiety. Ten temat zwrócił moją szczególną uwagę, gdyż sama przez wiele lat walczyłam z taką "przypadłością" i wiem z autopsji, jak negatywnie może wpływać ona na powodzenie lub jego brak w każdej dziedzinie naszego życia. Wilczyńska nie boi się sięgnąć po coraz częściej spotykany temat stalkingu, czyli obsesji polegającej na uporczywym nękaniu, powodującym u ofiary uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub naruszenie jej prywatności. I robi to tak sugestywnie, że czytając czułam strach Miłki i podobnie jak ona bałam się... przewrócić kolejną stronę.
Jednak poza trudnościami, z którymi będzie musiała zmierzyć się główna bohaterka, Karolina Wilczyńska w swojej nowej książce nie zapomina o pozytywnych emocjach. W "Życiu na zamówienie..." nie zabraknie ciepła, przyjaźni, nadziei na to, że są obok nas także ludzie, którzy potrafią wyciągnąć pomocną dłoń, nie oczekując niczego w zamian, a dobro zawsze wraca, czasem nawet w dwójnasób.
Podsumowując:

Najnowsza książka autorki to mądra historia o życiu i smakach jakie ze sobą niesie. Czasem serwuje nam słodką latte, otwierając przed nami serca innych ludzi, usuwając spod nóg wszelkie przeszkody. Przychodzi jednak czas, kiedy potrząsa nami i czujemy się tak, jak po mocnym espresso. W dużej mierze to od nas zależy, którą z 'kaw' dostaniemy. Bo nie zawsze uda się zamówić coś tak po prostu w 'życiowej kawiarence'. Czasem trzeba pomóc losowi, a wtedy szczęście będzie na wyciągnięcie ręki.

https://nieprzeszkadzajterazczytam.blogspot.com/2018/10/zycie-na-zamowienie-czyli-espresso-z.html?showComment=1539104366156#c2120529063233248154

pokaż więcej

 
2018-10-07 14:45:47
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki

"Czasem przeglądam mój czerwony notes. Jest jak mapa mojego życia. Przepiszę go specjalnie dla ciebie. Żebyś ty, jako jedyna,, która o mnie pamięta, poznała również moje życie. To będzie mój testament. Powierzę ci swoje wspomnienia. To najcenniejsze, co mam".

Opis tej książki mówił sam za siebie. Zwiastował ciepłą i mądrą historię z przesłaniem. Czy tak było naprawdę? Czy lektura...
"Czasem przeglądam mój czerwony notes. Jest jak mapa mojego życia. Przepiszę go specjalnie dla ciebie. Żebyś ty, jako jedyna,, która o mnie pamięta, poznała również moje życie. To będzie mój testament. Powierzę ci swoje wspomnienia. To najcenniejsze, co mam".

Opis tej książki mówił sam za siebie. Zwiastował ciepłą i mądrą historię z przesłaniem. Czy tak było naprawdę? Czy lektura "Czerwonego notesu" wywołała we mnie emocje, o jakie ją podejrzewałam?

Doris znajduje się u schyłku swojego życia. Ma 96 lat i wie, że jej dni są policzone. Nieszczęśliwy upadek sprawia, że kobieta trafia do szpitala i musi przejść operację biodra. To powoduje, że jej organizm słabnie i nieuchronne wydaje się to, że będzie musiała pożegnać się z życiem. Jej światełkiem, które rozświetla smutne dni w samotności, są rozmowy z krewną Jenny przez komunikator internetowy. To jej Doris chce przekazać zapiski z czerwonego notesu. Zostawić jej ślad po swoim życiu i wspomnienia utrwalone na jego stronach. Czy zdąży?
Są takie książki, które na myśl przywodzą mi obrazy. Barwne i zachwycające lub mroczne i niepokojące. I takie skojarzenie wywołał we mnie "Czerwony notes". Głowna bohaterka - Doris zabiera czytelnika w podróż do czasów swojego dzieciństwa, młodości, opisuje swoją karierę modelki w wielkim Paryżu. Nie pomija w niej czasu smutku, trudów wojny, walki z głodem i strachem, bólem po stracie ukochanej osoby i tęsknoty za tymi, którzy zniknęli z jej życia. Oczami wyobraźni widzimy utrwalone jak na pocztówkach widoki ze Szwecji, Paryża, Stanów Zjednoczonych. Poznajemy za jej sprawą świat wielkiej mody, który jednocześnie zachwyca i odpycha, tak silnie kontrastujący z opisami z okresu II wojny światowej. Piękna i wciągająca opowieść, jak świat zamknięty w ramie obrazu...

W książce podobał mi się pomysł na jej konstrukcję. Poszczególne rozdziały są mini historiami, rozpoczynającymi się od nazwisk osób, które odegrały znaczącą rolę w życiu Doris. Od nazwisk z tytułowego czerwonego notesu, przy których po pewnym czasie pojawiły się adnotacje "zmarł/zmarła".

Akcja toczy się w dwóch strefach czasowych: współczesnej, kiedy to główna bohaterka jest już u schyłku życia oraz minionej, zawartej w notatkach pozostawionych dla Jenny w formie wspomnień z przeszłości. Dzięki temu zabiegowi możemy poznać nie tylko bogaty życiorys Doris, ale zobaczyć świat widziany jej oczami, jako 96-letniej kobiety.
Podsumowując:

"Czerwony notes" to przejmująca opowieść o życiu kobiety. Kobiety, która bardzo szybko musiała dorosnąć, w brutalny sposób rozstać się z dzieciństwem. Kobiety, która odniosła sukces, która kochała i była kochana. Która walczyła o swoje szczęście i szczęście bliskich jej osób. To niezwykła historia kilku pokoleń kobiet, których życie nie oszczędzało. Jedne z nich wyszły zwycięsko ze starcia z przewrotnym losem, a inne się poddały. I wreszcie, to opowieść o sile miłości, bo na samym końcu liczy się tylko ona...
Polecam wam ją serdecznie. Przygotujcie pudełko chusteczek i dajcie się porwać w piękną literacką podróż.
https://nieprzeszkadzajterazczytam.blogspot.com/2018/10/czerwony-notes-sofia-lundberg.html

pokaż więcej

 
2018-10-04 19:08:00
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki

"Czasem jednak i w takich dziwnych warunkach potrafi narodzić się miłość, jak delikatna roślina w gąszczu cierni. Przedostanie się przez splątany labirynt i zakwitnie ku zaskoczeniu otoczenia".

W momencie, w którym zobaczyłam okładkę książki Krystyny Mirek pomyślałam, że będzie to sielankowa opowieść, pełna barw i kolorów, lekka obyczajówka, która po prostu umili mój wieczór. Czy moje...
"Czasem jednak i w takich dziwnych warunkach potrafi narodzić się miłość, jak delikatna roślina w gąszczu cierni. Przedostanie się przez splątany labirynt i zakwitnie ku zaskoczeniu otoczenia".

W momencie, w którym zobaczyłam okładkę książki Krystyny Mirek pomyślałam, że będzie to sielankowa opowieść, pełna barw i kolorów, lekka obyczajówka, która po prostu umili mój wieczór. Czy moje przypuszczenia były słuszne?

Justyna przeżywa tragedię. Nie potrafi się po niej otrząsnąć i nawet odejście partnera nie wyciąga jej za marazmu, w jaki popadła. Dopiero pomysł wyjazdu do dawno niewidzianej babci sprawia, że kobieta postanawia stanąć na nogi. Nie spodziewa się jednak, że wyjazd do małej miejscowości i oryginalna próba odpokutowania swoich win, stanie się początkiem jej nowego życia.
Kiedy zaczęłam czytać "Szczęście za horyzontem", od razu przypomniało mi się spotkanie z Krystyną Mirek, podczas którego opowiadała ona o swoich początkach jako pisarki. W mojej pamięci utknęła przede wszystkim historia o losach jej pierwszej książki i o tym, że tak naprawdę to pierwsze 30 sekund czytanego tekstu decyduje, czy ma on szansę zostać wydany, czy nie. W przypadku tej książki ta zasada też się sprawdza. Już pierwsze linijki sprawiły, że przepadłam w świecie bohaterów i niemal z wypiekami na twarzy śledziłam kolejne wydarzenia w niej opisane. Do tego stopna mnie wciągnęło, że noc była za krótka, a jedynie zdrowy rozsądek nakazał mi odłożenie lektury w celu przespania chociażby kilku godzin.

Jak to się dzieje? Jak Krystyna Mirek to robi, że zachwyca kolejne pokolenia kobiet? Czy jest to zasługa stylu, języka, a może pomysłu na historię? Czy to pełnokrwiści bohaterowie sprawiają, że czytelniczki utożsamiają się z nimi i z chęcią sięgają po książki autorki? Myślę, że wszystko po kolei. Ale jest coś jeszcze... W moim odczuciu autorka czaruje. Pozornie ciepła i klimatyczna historia, kryje w sobie drugie dno. Jej książki są życiowe i niosą ze sobą jakieś przesłanie, poruszają ważny problem lub temat społeczny.

W przypadku "Szczęście za horyzontem" jest to, moim zdaniem, kwestia małomiasteczkowości oraz braku wrażliwości na ludzkie nieszczęście. Ile razy słyszeliśmy lub mieliśmy do czynienia z tragediami rodzin, które zostały bez pomocy, bo pomimo starań nie udało im się podołać przeciwnością losu? Rodzice tracili dzieci, chociaż tak bardzo o nie walczyli. A społeczeństwo udawało, że tego nie widzi, dając ku temu ciche przyzwolenie. Dopiero w momencie, w którym pojawiał się ktoś, kto miał odwagę pomóc, znajdywało się wielu "ojców sukcesów", gotowych zebrać laury za dobre serce.
Podsumowując:

Książka Krystyny Mirek jest ciepłą, ale nie pozbawioną goryczy historią, która wciąga od pierwszej strony. Trzymamy kciuki za powodzenie działań Justyny i skrycie wierzymy, że opowieść zakończy się happy endem. A to wszystko osadzone w pięknym miejscu, gdzie wschód słońca sprawia, iż nie sposób się nie zakochać. Otulone aromatem jeżynowego ciasta i zapachem kwiatów. Po prostu zatopisz się w lekturze, dasz się oczarować tej historii i uwierzysz, że klucz do szczęścia można znaleźć wszędzie, nawet jeśli się wcale go nie szuka...

https://nieprzeszkadzajterazczytam.blogspot.com/2018/10/szczescie-za-horyzontem-krystyna-mirek.html

pokaż więcej

 
2018-09-27 16:14:30
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki

"Czy pamiętasz swoje pierwsze razy? Pierwszy krok? Pierwszą randkę? Pocałunek? A może pierwsze upicie do nieprzytomności? Ja pamiętam, no, może prócz pierwszego kroku, bo tego nikt nie pamięta poza naszymi rodzicami. – Zaśmiała się cicho, wyobrażając sobie małego Iuliana drepczącego z Cristiną, która trzyma go za rękę. – Pamiętamy nasze pierwsze razy, chociaż były dawno temu. Pamiętamy te... "Czy pamiętasz swoje pierwsze razy? Pierwszy krok? Pierwszą randkę? Pocałunek? A może pierwsze upicie do nieprzytomności? Ja pamiętam, no, może prócz pierwszego kroku, bo tego nikt nie pamięta poza naszymi rodzicami. – Zaśmiała się cicho, wyobrażając sobie małego Iuliana drepczącego z Cristiną, która trzyma go za rękę. – Pamiętamy nasze pierwsze razy, chociaż były dawno temu. Pamiętamy te ulotne chwile, jakby zdarzyły się zaledwie wczoraj. Przywiązujemy się do nich, dbamy i pielęgnujemy, wydobywając z pamięci systematycznie i z należytą troską. A teraz pomyśl, czy pamiętasz, z kim pocałowałaś się pierwszy raz? Kiedy poczułaś to miłe łaskotanie w dole brzucha? Na pewno nie zapomniałaś. Ja też. Ale jest coś jeszcze cenniejszego, nasze wszystkie ostatnie razy. To one są ważniejsze. Nie wiedziałaś? Ostatnie razy i ci, którzy byli wtedy z nami".

"Zapisane w chmurze" to trzeci tom 'owocowej serii' Beaty Majewskiej. Jakie ludzkie dylematy poruszyła tym razem autorka? Czy winogronowa okładka kryje w sobie lekką literaturę kobiecą?

Magda ma poczucie, że jej małżeństwo utknęło w martwym punkcie. Dominujący mąż jest wciąż zajęty swoimi sprawami, podobnie jak dwie nastoletnie córki. Kobieta czuje się lekceważona, dlatego podejmuje decyzję o samotnej wyprawie do Rumunii. Na miejscu okazuje się, że wynajęta przez nią przewodniczka nie jest kobietą, a przystojnym młodym mężczyzną o imieniu Iulian. Mimo początkowych wątpliwości oraz sprzeciwu męża, Magda postanawia wyruszyć w dalszą drogę w nieznane, nie spodziewając się, że będzie to podróż jej życia...
Mówi się, że o miłość należy dbać, stale podsycać jej ogień, aby nie zgasł pod wpływem pierwszego kryzysu, którym jest niczym wiatr potrafiący zniszczyć wszystko co napotka na swojej drodze. Nie warto zatracać się w codziennym zabieganiu, bo można stracić z oczu to, co jest naprawdę istotne. Życie na autopilocie, jak pisze w swojej książce Beata Majewska, nie jest dobre dla związku i może być początkiem końca. "Zapisane w chmurze" ukazuje sytuację dwójki małżonków, którzy od dłuższego czasu trwali w zawieszeniu. Nawet rocznice ślubu, które należałoby celebrować, stały się zaprogramowaną czynnością, schematem powielanym co roku. Czy taka sytuacja może doprowadzić do rozpadu małżeństwa? Kiedy jedna ze stron czuje, iż czara goryczy została przelana, ma prawo uciec, aby zostać zauważoną. Tak jak to zrobiła Magda - główna bohaterka. Tylko czy w takiej sytuacji jest jeszcze szansa, aby wszystko posklejać?

W swojej najnowszej książce Beata Majewska nie spoczywa na laurach i bierze na warsztat kolejną, trudną miłosną konfigurację. Historia uczuciowego trójkąta dwojga pogubionych małżonków i młodego chłopaka, który postanowił postawić wszystko na jedną kartę, zabiera czytelnika wprost do pięknej Rumunii. Nie sposób bowiem nie wspomnieć o malowniczo przedstawionych krajobrazach i zabytkach tego kraju, o opisach, z których można wyczytać zachwyt i zauroczenie autorki kulturą tego regionu. Razem z Magdą i Iulianem zwiedzamy bowiem kolejne ciekawe miejsca, włącznie z Konstancą, która staje się 'miłosną alkową' dwojga zakochanych. Czy płomienne uczucie pomiędzy dwojgiem ludzi, których dzieli różnica wieku i doświadczenie życiowe, może mieć szansę? Odpowiedź na to i wiele innych pytań znajdziecie w ostatnim tomie owocowej serii.

Podsumowując:

"Zapisane w chmurze" to książka, która ukazuje miłość na różnych jej etapach. Potwierdza tezę, że o każde uczucie należy dbać, bo wystarczy tylko chwila, aby stracić ukochaną osobę. To historia, która udowadnia, że czasem warto zaryzykować, bo można przeżyć coś wyjątkowego, nawet jeśli zakończenie naszej przygody nie zawsze jest takie, jak byśmy sobie tego życzyli. I zawsze trzeba pamiętać, że to od nas zależy, jak będzie wyglądało nasze życie i powinniśmy z niego "wycisnąć" dla siebie jak najwięcej!
https://nieprzeszkadzajterazczytam.blogspot.com/2018/09/zapisane-w-chmurze-beata-majewska.html

pokaż więcej

 
2018-09-22 18:24:26
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki

"(...) Ponieważ kartka jest czysta, możesz narysować taką mapę, jaką tylko zechcesz, wytyczyć dowolną drogę. Wszystko zależy wyłącznie od ciebie. Jesteś wolny i masz nieograniczone możliwości. To wspaniała wiadomość. Proszę uwierz w siebie i wykorzystaj życie w pełni, tak by niczego nie żałować".

Czasem tak bywa, że jakaś książka zwróci waszą uwagę i sami nie wiecie, co tak bardzo was do niej...
"(...) Ponieważ kartka jest czysta, możesz narysować taką mapę, jaką tylko zechcesz, wytyczyć dowolną drogę. Wszystko zależy wyłącznie od ciebie. Jesteś wolny i masz nieograniczone możliwości. To wspaniała wiadomość. Proszę uwierz w siebie i wykorzystaj życie w pełni, tak by niczego nie żałować".

Czasem tak bywa, że jakaś książka zwróci waszą uwagę i sami nie wiecie, co tak bardzo was do niej ciągnie. Kiedy zobaczyłam gdzieś w mediach społecznościowych książkę Keigo Higashino, od razu wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Czy intuicja mnie nie zawiodła?

Pewnego dnia trójka drobnych złodziejaszków - Shōta, Atsuya i Kōheitrafia trafiają do opuszczonego sklepu. Ich plan jest prosty - przeczekać w tej nietypowej kryjówce noc i wyruszyć w dalszą drogę, z dala od ewentualnego pościgu. Jednak nie wiedzą, jak niezwykłe okaże się to miejsce. Jakie jest ich zdziwienie, kiedy przez roletę w oknie do sklepu wpada list. Młoda kobieta prosi o radę właściciela sklepu pana Yūji Namiya. Okazuje się, że opuszczone lokum, w którym się znaleźli, było kiedyś miejscem, w którym ludzie szukali rozwiązania swoich problemów. Listy z pytaniami wrzucali przez wspomniany otwór w rolecie, a odpowiedzi odbierali w skrzynce na mleko. Wszystko działo się anonimowo. Działo się, ponieważ trójka tymczasowych lokatorów odkrywa, że list znaleziony przez nich pochodzi prawdopodobnie z przeszłości, kiedy to dawny właściciel prowadził tutaj swoją 'działalność doradczą'.
Kto z nas nie ma problemów? Boryka się z tymi bardziej lub mniej poważnymi, próbując znaleźć najlepsze dla siebie wyjście. Często szuka rady u najbliższych, jednak oni nie zawsze są dobrym organem doradczym, zwłaszcza w sprawach, w których należałoby zachować dystans. A gdyby tak, na naszej drodze ktoś postawił sklep, taki jak ten pana Namiya, do którego moglibyśmy zwrócić się anonimowo i otrzymać odpowiedź na nasze wszelkie wątpliwości? Kogoś kto nie oceniałby, ani nie wnikał zbyt głęboko w nasze życie prywatne, a jedynie byłby dla nas swego rodzaju drogowskazem? Czy nie byłoby idealnie?
Książka "Cuda za rogiem" to historia inna niż wszystkie. Nie znajdziemy w niej powielanego w wielu książkach schematu: on, ona, miłość, zdrada, happy end. I chociaż nie mam nic przeciwko książkom zbudowanych na takim "szkielecie", to miło jest czasem sięgnąć po konkretną pozycję wydawniczą i pozytywnie się zaskoczyć.
Ta opowieść wciąga od pierwszej strony. Jesteśmy ciekawi jak potoczą się losy trójki rabusiów, jak odnajdą się w roli doradców, czy będą potrafili ze swojego współczesnego punktu widzenia, wczuć się w problemy osób z przeszłości? Czy ludzie korzystający z ich pomocy, podejmą słuszne decyzje i jaki to będzie miało wpływ na ich życie? Wszystko to powoduje, że nie można się od niej oderwać.
Książka składa się z kilku historii, których pozornie nic nie łączy. Jednak jeśli dotrzecie do jej zakończenia z zaskoczeniem zauważycie, że mają one ze sobą dużo wspólnego, a każda z nich jest elementem układanki, którą stworzył Keigo Higashino.

Podsumowując:

"Cuda za rogiem" to historia, która potrafi zauroczyć. Magiczna otoczka, którą jest owiana, nadaje jej charakteru, a opisane w niej przykłady ludzkich problemów oraz wskazówek pana Namyia sprawiają, że nie raz się uśmiechniecie. To opowieść, którą porównałabym do bajki dla dorosłych: mamy odrobinę czarów, ale także morał i puentę, która daje nadzieję na to, że zawsze można zacząć od nowa i spróbować narysować swoją własną mapę życia. Z przyjemnością dałam się oczarować.

https://nieprzeszkadzajterazczytam.blogspot.com/2018/09/cuda-za-rogiem-keigo-higashino.html

pokaż więcej

 
2018-09-22 18:23:57
Ma nowego znajomego: MerLinka
 
2018-09-22 18:23:51
Ma nowego znajomego: Katula
 
2018-09-22 18:23:43
Ma nowego znajomego: Owca
 
2018-09-22 18:23:35
Ma nowego znajomego: Kasia
 
2018-09-17 09:34:09
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki
Cykl: Matylda i Kosma (tom 2)

"Powieliłam nasz świat dziesiątki razy. Rozciągnęłam go do granic, do których tylko zdołałam dotrzeć. Z kadrów naszych nocy i dni wyłuskiwałam drobiny słów i gestów, które posłużyły mi za kanwę kolejnych. Do przeczekania, do wymilczenia, do oddychania".

"Odkrywałem świat przy tobie. Jakbym zaczynał od zera, każdy wspólny krok, dzień czy noc, śmiech i płacz. Znów zrozumiałem, ile radości dają...
"Powieliłam nasz świat dziesiątki razy. Rozciągnęłam go do granic, do których tylko zdołałam dotrzeć. Z kadrów naszych nocy i dni wyłuskiwałam drobiny słów i gestów, które posłużyły mi za kanwę kolejnych. Do przeczekania, do wymilczenia, do oddychania".

"Odkrywałem świat przy tobie. Jakbym zaczynał od zera, każdy wspólny krok, dzień czy noc, śmiech i płacz. Znów zrozumiałem, ile radości dają pocałunki. Dziś wiem, że mogłem być bardziej zachłanny. Gdybym mógł cofnąć czas..."

Na tę książkę czekałam z niecierpliwością. "Napisz do mnie" tak bardzo mnie urzekła, że wprost nie mogłam się doczekać, kiedy poznam dalsze losy Matyldy i Kosmy. Dowiem się, jaki ciąg dalszy będzie miała historia o miłości, która zdarzyła się pomimo wszystko...

O spotkaniu Matyldy i Kosmy zdecydował los. Żadne z nich nie spodziewało się, że list stanie się początkiem ich wspólnej przyszłości. Ale tak jak los dał im tę szansę, tak zaraz potem z nich zadrwił... Otrzymawszy wiadomość o swojej chorobie, Kosma zadecydował za nich dwoje. Zniknął z życia Matyldy, a ją zostawił z listem, który zatrząsł jej światem w posadach. Ona musiała poradzić sobie bez niego i całą swoją miłość przelała na dzieci. A On pogrążył się w poczuciu beznadziei, jaką wywołała w nim diagnoza. Czy tych dwoje ma jeszcze szansę?
W recenzji "Napisz do mnie" wspominałam, że ta książka jest dla mnie jak przyjaciel. Pokochałam ją za całokształt i za to jaka jest niezwykła. To uczucie trwało we mnie także podczas lektury "Zaczekaj na mnie". Tym razem było jednak trochę inaczej...
Byłam obok, patrzyłam jak cierpią, jak ból ich obezwładnia i sprawia, że nie potrafią znaleźć dla siebie miejsca w zastanej rzeczywistości. Obserwowałam jak nie godzą się z wyrokiem, z tym co zgotował dla nich los. Widziałam to i nic nie mogłam zrobić. Co ze mnie za przyjaciel? - chciałam krzyknąć! A emocje buzowały we mnie, nie znajdując ujścia. Napięcie jakie czułam podczas lektury książki, było wszechogarniające. Bo jak mogłoby być inaczej, kiedy byłam jedynie niemym świadkiem bólu przyjaciela...?

"Zaczekaj na mnie" to książka o ogromnym ładunku emocjonalnym. Podczas czytania dominują smutek i strach przed tym, co przyniesie kolejna strona. Jest jednak także i nadzieja, która nieśmiało tli się w naszej głowie. Czy bohaterom uda się ułożyć życie na nowo? Czy poradzą sobie żyjąc osobno, a jednak nadal razem. A to za sprawą uczucia, które nigdy w nich nie umarło... ?
Tak trudno jest mi napisać coś więcej, nie zdradzając jednocześnie zbyt wiele z fabuły, ale jedno mogę powiedzieć na pewno: jeśli po lekturze "Napisz do mnie" wasze serce rozpadło się, jak zwierciadło "Królowej Śniegu" na milion kawałków, to "Zaczekaj na mnie" sprawi, że poczujecie, jak te odłamki przeszywają na wskroś waszą duszę.
Podsumowując:

Najnowsza książka Lidii Liszewskiej i Roberta Kornackiego jest jak emocjonalny rollercoaster. W trakcie czytania będziecie czuć napięcie i z zapartym tchem czekać na ciąg dalszy. Aż do samego zakończenia, które sprawi, że poczujecie się tak, jakbyście wysiedli z tej pędzącej kolejki, a nawet z niej wypadli... Będziecie musieli odreagować ten napływ emocji i uspokoić oddech. Jej lekturę porównałabym do rytmu w jakim bije serce: przyspiesza i zwalnia, a momentami będziecie mieli wrażenie, że się zatrzymało... Z całą pewnością mogę jednak stwierdzić, że TAK o dojrzałej miłości nie pisze NIKT inny!

Polecam! Polecam! Polecam!
https://nieprzeszkadzajterazczytam.blogspot.com/2018/09/zaczekaj-na-mnie-lidia-liszewska-robert.html

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
107 95 756
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (13)

Ulubieni autorzy (1)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (3)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd