Śnieżynka 
piorkonabiurko.pl, https://www.facebook.com/recenzjesniezynki
Czytam odkąd pamiętam, a od czasów Gimnazjum piszę również wiersze. W październiku 2015 roku założyłam blog. Głównie pojawiają się tam recenzje książek, jednak czasem natchnie mnie film, albo zdarzenie losowe. Gustuję głównie w wątkach romantycznych, literaturze obyczajowej, młodzieżowej, przygodówkach, romansach oraz dobrych poradnikach. Od niedawna coraz częściej sięgam po erotyki. Unikam tzw. "krwi i flaków", bo nie lubię się bać. Na moim blogu nie znajdziesz więc kryminałów, horrorów czy innych w tych klimatach. Uwielbiam romantyzm, ale gdy trzeba, potrafię rzucić w kogoś czymś ciężkim. Kocham kwiaty, naturę. Piękne widoki. Zapach przyrody. Jestem też leniwa :P A jeśli chcesz mnie poznać, wymienić opinię lub po prostu poczytać, co mam do powiedzenia, zapraszam Cię serdecznie na mój blog oraz fanpage.
status: Czytelnik, dodał: 1 ksiązkę i 8 cytatów, ostatnio widziany 1 dzień temu
Teraz czytam
  • Świąteczne marzenie
    Świąteczne marzenie
    Autor:
    Ciepła i poruszająca opowieść o miłości osadzona w świątecznym klimacie Nowego Jorku. W dzieciństwie Meg zawsze marzyła o idealnym Bożym Narodzeniu. W tym roku samotna matka przygotuje baśniową Gwia...
    czytelników: 889 | opinie: 64 | ocena: 6,52 (204 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-12-07 03:00:39
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Trylogia Światów (tom 1)

Choć zabrzmi to nieciekawie, to spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Miałam zdecydowanie odmienne od autorki wyobrażenie o różnicach między bohaterką a jej sobowtórem z drugiego świata. Miały się od siebie drastycznie różnić, ale ja na początku nie mogłam tego wyłapać. Poza tym w jednym świecie matka jest szczupłą, atrakcyjną babką, w drugim zbyt często pociągającą z butelki grubaską. W... Choć zabrzmi to nieciekawie, to spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Miałam zdecydowanie odmienne od autorki wyobrażenie o różnicach między bohaterką a jej sobowtórem z drugiego świata. Miały się od siebie drastycznie różnić, ale ja na początku nie mogłam tego wyłapać. Poza tym w jednym świecie matka jest szczupłą, atrakcyjną babką, w drugim zbyt często pociągającą z butelki grubaską. W jednym świecie tata jest biednym nieudacznikiem, w drugim powodzi mu się naprawdę nieźle Co jest tu białe, tam jest czarne i na odwrót. Ale czy to rzeczywiście tak miało wyglądać?

Dość szybko jednak przekonałam się do wizji autorki. Gdy przestałam wymyślać własną historię, dałam się wreszcie pochłonąć gotowej treści. Książkę czyta się bardzo szybko i z przyjemnością. Jest to lekka, naprawdę urocza historia zbudowana na czymś, co może nie jest nowym tematem, ale przedstawionym w innym świetle. W dodatku daje do myślenia, bo autorka zauważa problemy, które mogłyby nam realnie grozić, gdyby jakiś naukowiec faktycznie wymyślił portal łączący inne światy z naszym.

Tu pojawia się kolejny “problem”: fizyka kwantowa. Z jednej strony nie znoszę, bo w większości nie ogarniam, z drugiej strony uważam tę naukę za fascynującą i często chętnie słucham, jak luby opowiada mi o nowinkach, które wyłapał na swoich ulubionych stronach. A fizyki kwantowej jest tu jakoś dziwnie sporo.

Wydaje mi się, że autorka chciała, by korytarz między światami brzmiał realistycznie. Nie jestem jednak przekonana, że docelowy odbiorca to wszystko zrozumie. Zwłaszcza, że znalazłam w tekście słowa, które niby polskie, ale nijak ich nie łapię, np. ewaluacja koherentności czy polaryzacja systemu hydraulicznego skręcona w FK. Jakoś nie mam potrzeby szukania ich w słowniku i uważam, że tę część z powodzeniem można było sobie darować. Skoro to książka o nastoletniej dziewczynce, której z fizyką zupełnie nie ma po drodze, to po co tę fizykę wciskać jej rówieśnikom-czytelnikom? Na obronę powieści jednak dodam, że te wstawki nie utrudniają lektury na tyle, bym musiała uznać książkę za jakiś koszmarek. Ja je w zasadzie omijałam i nie czułam, bym cokolwiek przez to straciła.

Jest to lekka, naprawdę urocza historia zbudowana na czymś, co może nie jest nowym tematem, ale przedstawionym w innym świetle. W dodatku daje do myślenia, bo autorka zauważa problemy, które mogłyby nam realnie grozić, gdyby jakiś naukowiec faktycznie wymyślił portal łączący inne światy z naszym.

Nie byłabym sobą, gdybym nie powiedziała paru słów o moim ulubionym temacie. Na okładce znalazłam całkiem fajnie zapowiadającą się historię nastoletniej miłości. Spodziewałam się uroczego, delikatnego i powoli rozwijającego się uczucia między bohaterami. Cóż, jest miłe. Ale ginie zupełnie w kłębach całej historii. Potraktowane zostało jak nieznaczny dodatek, na którym nie ma sensu się bardziej skupiać i w sumie tak czuję się po lekturze. Bardzo lubię tę książkę. Uwielbiam pomysł i realizację. Ale wątek romantyczny? Oj, nie ten dział w bibliotece.

Jest za to kilka wątków, na których rozwinięcie bardzo liczę w następnym tomie. Przede wszystkim chodzi mi o relacje Nicky z jej nadużywającą alkohol matką, ojcowie obu dziewczyn czy też problem tego wyśnionego. Jeśli ten wątek zostanie pociągnięty dalej, to może się nieźle namieszać, choć po pierwszym tomie odczuwam, że raczej nie w tę stronę pójdzie akcja.

Nie wydaje mi się, by ta książka zachwyciła dorosłych. To powieść zbudowana na wyobraźni, pełnej tajemnic, jednak na tyle dziecinnie brzmiąca, że dorośli mogą się zwyczajnie nudzić. Chyba, że ktoś nastawi się konkretnie na baśń z nutą magii i nie będzie oczekiwał teorii spiskowych najwyższego szczebla. Ja sama w niektórych momentach miałam nadzieję na inny bieg wydarzeń i byłam odrobinę rozczarowana. Niestety nie dam rady tego omówić bez drastycznych spojlerów, więc omińmy ten temat 😉

Koniec końców jednak zakończenie zostawiło mnie z nutą ciekawości i nie mogę się doczekać kontynuacji tej historii.

http://www.piorkonabiurko.pl/powiesci/uwieziona-miedzy-swiatami-sara-oliver/

pokaż więcej

 
2018-11-21 00:09:19
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Kronika Wypadków Życiowych to książka wymagająca. Zmusza do wysiłku i jeśli masz akurat lenia, to zapomnij, żeby choć próbować poświęcić jej czas. Jeśli jednak zdecydujesz się dać jej swój czas i myśli, to zostaniesz wynagrodzony.

Książka zabiera Czytelnika w podróż po wspomnieniach. Dużo jest zadań, które dotyczą przeszłości. Szczególnie przypadły mi do gustu te, w których miałam przypomnieć...
Kronika Wypadków Życiowych to książka wymagająca. Zmusza do wysiłku i jeśli masz akurat lenia, to zapomnij, żeby choć próbować poświęcić jej czas. Jeśli jednak zdecydujesz się dać jej swój czas i myśli, to zostaniesz wynagrodzony.

Książka zabiera Czytelnika w podróż po wspomnieniach. Dużo jest zadań, które dotyczą przeszłości. Szczególnie przypadły mi do gustu te, w których miałam przypomnieć sobie jak wyglądał mój pokój w dzieciństwie, ulubiona zabawka czy osiedle, na którym mieszkałam.

Niektóre zadania zaskakują, inne są podobne do zadań, jakie można znaleźć w innych tego typu publikacjach. Co mi się spodobało na starcie, to przedmowa, w której autorzy nie każą mi przejść rzetelnie przez każdą stronę. Dają mi prawo wyboru co do zadań, które mam ochotę zrealizować. To ode mnie zależy, jaką część swojego życia poruszę i co przeleję na karty tej książki. Szczególnie polecam zadanie, by zacząć pisać cokolwiek przyjdzie Wam na myśl. Ja nie zrobiłam tego w książce, bo po prostu nie zmieściłabym się. Ale po wykonaniu tego zadania poczułam taką ulgę, jakbym uwolniła się na chwilę od wszystkich ciężkich myśli. Fajne to było. I mogłam wreszcie zobaczyć na kartce papieru, jaki mam bałagan w głowie :D

Wiele stron zawiera przeurocze kompozycje graficzne. Już one same przyciągają wzrok. Myślę, że w pewien sposób mają też działać na nasze zmysły, by łatwiej otworzyć się na zadany w poleceniu temat. Niestety jak właśnie zauważyłam, nie uchwyciłam żadnej z tych grafik na zdjęciach :/

I jeszcze coś. Mój egzemplarz poszedł ze mną na spacer. W parku pełnym liści i błota. Rzucałam nim na ziemię (tak, z premedytacją), stawiałam w różnych miejscach i trzeba mu przyznać jedno: wygląda po tym wszystkim naprawdę świetnie. Może nie jak z półki w księgarni, ale naprawdę ok.

Zabrakło mi tutaj tylko jednego. Spisu treści, w którym mogłabym zaznaczać sobie zadania, które już wykonałam. Dzięki temu nie musiałabym biegać po całej książce, szukając konkretnego zadania, na które miałam akurat ochotę. Widziałabym też bez problemu, na jakim etapie jestem. Zdecydowanie brak mi takiego udogodnienia.

To nie jest tytuł dla każdego. Na pewno trzeba poświęcić mu czas. Na pewno trzeba też przełamać się, by zrobić niektóre zadania, nawet jeśli nikt nigdy nie zobaczy Waszych odpowiedzi. A być szczerym przed samym sobą i otworzyć się tak, jak nigdy wcześniej? Nie każdy ma na to ochotę. Co ważniejsze? Nie każdy ma taką potrzebę.

http://www.piorkonabiurko.pl/poradnikibiografierozwoj/kronika-wypadkow-zyciowych-e-makis-a-cropper/

pokaż więcej

 
2018-10-18 07:36:49
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Okładka jest świetna. Ale na tym koniec. Już sam początek zrobił na mnie takie wrażenie, że zaczęłam się zastanawiać kiedy wreszcie dostanę wiedzę, której tu szukam. I co? I słabo.

Autorzy wyrażają się w bardzo naukowy sposób. Zdań naszpikowanych niezwykle prostymi i przyjemnymi słowami w stylu: neurobiologia interpersonalna czy trójkąt dobrostanu jest tu po prostu mnóstwo. Niby proste i po...
Okładka jest świetna. Ale na tym koniec. Już sam początek zrobił na mnie takie wrażenie, że zaczęłam się zastanawiać kiedy wreszcie dostanę wiedzę, której tu szukam. I co? I słabo.

Autorzy wyrażają się w bardzo naukowy sposób. Zdań naszpikowanych niezwykle prostymi i przyjemnymi słowami w stylu: neurobiologia interpersonalna czy trójkąt dobrostanu jest tu po prostu mnóstwo. Niby proste i po polsku. Ale bez tych uroczo brzmiących nazw, treść byłaby dużo bardziej przystępna i zdecydowanie bardziej sympatyczna.

Niestety konkretne rady bardzo ciężko wyłuskać szybko i sprawnie. Czułam się przy tym jak detektyw, lub kopciuszek odsiewający to, co dla mnie zbędne od tego co praktyczne. Po około 45 stronach zdałam sobie sprawę, że cała książka będzie utrzymana w takim tonie, a przecież całość to zaledwie 189 stron…

Trzeba przyznać, że autorom udało się wywołać we mnie emocje. Jednak przeważającą była tu niestety irytacja, Nijak nie lubię poradników, które męczą naukowym bełkotem, bo inaczej chyba nie jestem w stanie tego określić. Jak dla mnie treść jest po prostu przekombinowana i zdecydowanie zbyt skomplikowana.

W dodatku autorzy co rusz odsyłali mnie do innych swoich książek, co jeszcze bardziej męczyło, bo miałam wrażenie, że ten tytuł to głównie taka kryptoreklama ich innych publikacji.

Wrrr…
Nie rozumiem, dlaczego wyniki najnowszych badań naukowych są ważniejsze od konkretów: jak reagować. Każdy rodzic wie, jak wygląda napad szału u jego pociechy. Ale jak się zachować w takiej sytuacji? Jak do niej nie dopuścić w przyszłości? Podejrzewam, że przeciętna matka ma gdzieś te wyniki. Ona chce wiedzieć jak radzić sobie z dzieckiem, a nie co odkryli naukowcy na temat sfer i jak rozróżnić, w której z nich akurat znajduje się jej dziecko. Potrzebuje prostych rad do wcielenia od razu w życie. Nie ma czasu na taką zabawę w detektywa.

Dużo nauczyłam się z innych poradników, dzięki którym moje korepetycje zyskały na jakości. Moje podejście się zmieniło i naprawdę doceniam każdą rade, jaką uzyskałam z innych źródeł. Nigdy natomiast nie męczyłam się, by te rady znaleźć. Mi się, tak najzwyczajniej w świecie, ta książka po prostu nie podobała.

Czy komuś w ogóle polecam ten tytuł?

Oj tak. Osobom, które łakną wiedzy teoretycznej. Które uwielbiają poznawać dogłębnie psychologiczne mechanizmy, jakie rządzą naszym umysłem czy też elementy składowe poszczególnych reakcji, analizować, zastanawiać się, wyciągać własne wnioski. Czytelnikom, którzy chcą dowiedzieć się więcej, bardziej i nie przeszkadza im naukowy ton.

Obrazowo i konkretnie
Żeby tak do końca nie narzekać, znalazłam też coś fajnego. Treść przeplatają rysunki i są one naprawdę ładne i estetyczne, a dodane do nich opisy dają naprawdę wartościowe wskazówki. Można tu zobaczyć przykładowe wypowiedzi rodziców, jak się do dziecka odezwać, a jak nie. Jak pomóc mu zrozumieć daną sytuację, jak nastawić je pozytywnie do kolegów czy w ogóle życia. I to jest coś, co pomaga.

Dla osób zainteresowanych tym, jak działa mózg, ten poradnik będzie ciekawy. Niestety uważam, że rodzicom z dużymi problemami wychowawczymi autorzy przekazują wiedzę w bardzo ciężki, mało przystępny sposób i na pewno nie daje szybkich wskazówek do natychmiastowego wcielenia w życie.

Na mnie ten poradnik wrażenia nie zrobił i niestety nie trafi na półkę ulubionych. Doszłam do wniosku, że ja spodziewałam się tu czegoś zupełnie innego. Może takiej Superniani, ale w wersji pisanej?

http://www.piorkonabiurko.pl/poradnikibiografierozwoj/the-yes-brain-mozg-na-tak-d-j-siegel-t-p-bryson/

pokaż więcej

 
2018-10-09 23:13:50
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Ta książka to prawdziwe życie, jakie swoją wredotą niczym szalikiem potrafi opatulić niejedną sympatyczną kobietę.

W brawurowym stylu autorka przeprowadza nas przez kolejne etapy, jakie towarzyszą rozstaniom. Pokazuje wszystkie emocje, jakich może doświadczyć zdradzona kobieta. Gdzieniegdzie wplata przemyślenia, które doprowadzają czytelnika do śmiechu. Wiecie, takie wyrwane z naszej...
Ta książka to prawdziwe życie, jakie swoją wredotą niczym szalikiem potrafi opatulić niejedną sympatyczną kobietę.

W brawurowym stylu autorka przeprowadza nas przez kolejne etapy, jakie towarzyszą rozstaniom. Pokazuje wszystkie emocje, jakich może doświadczyć zdradzona kobieta. Gdzieniegdzie wplata przemyślenia, które doprowadzają czytelnika do śmiechu. Wiecie, takie wyrwane z naszej codzienności. Lepiej tego wszystkiego opisać już chyba nie można było. Dodatkowo narracja pierwszoosobowa pozwala wczuć się w sytuację bohaterki.

Wielkim, wściekle pikantnym smaczkiem powieści jest mama Zosi. Teściowa to teściowa i tu jakoś zaskoczona nie byłam, bo podobno żarty o nich zawsze kryją ziarno prawdy (choć ja na swoją nie narzekam). Jednak matka to ogromne zaskoczenie i szczęka mi opadła już przy jej pierwszym wystąpieniu. Jeśli autorka chciała zwalić mnie z nóg i zagotować od środka, to jej się udało. Gdy czytam o tej jędzy, szaleję z bezsilności, bo człowiek ma ochotę potrząsnąć szanowną panią, by się kobieta opamiętała.

Właściwie nie mam się do czego przyczepić w tej książce. Ładnie wydana, przyjemnie i lekko napisana (choć te epitety głupio brzmią w recenzji książki o zdradzie, wiem), dobrze rozgryziony temat rozpadu małżeństwa, ciekawy punkt zwrotny, różnorodni bohaterowie. Książkę przeczytałam z prawdziwą satysfakcją dobrze straconego czasu, jeśli można tak to określić. Nie męczyłam się, nie czekałam na następny rozdział, byle szybciej do końca. I naprawdę nie wiem co mogłabym skrytykować, więc nie będę tego robić na siłę.

Polecam ją, szczególnie miłośnikom obyczajówek, bo dostarczy Wam sporo emocji, może nawet da do myślenia. Książka jest bardzo życiowa i choć trochę przewidywalna, to ujęta w taki sposób, że aż chce się czytać. Szczerze mówiąc, chętnie poznałabym ciąg dalszy historii o Zosi i jej rodzinie, bo jestem ciekawa jak to wszystko dalej się potoczy.

http://www.piorkonabiurko.pl/powiesci/maz-na-niby-nina-majewska-brown/#more-2664

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
126 107 644
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (17)

Ulubione cytaty (17)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd