7,97 (214 ocen i 90 opinii) Zobacz oceny
10
33
9
39
8
71
7
48
6
16
5
3
4
1
3
1
2
0
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Somewhere Inside of Happy
data wydania
ISBN
9788327620712
liczba stron
400
język
polski
dodał
HarperCollins

Zerkam niespokojnie na widownię. Czy znajdę dość sił, by opowiedzieć ludziom o moim synu? Jeremy był dobrym, wrażliwym chłopcem, kochałam go tak, jak potrafią tylko matki. Mam poczucie winy, bo daleko mi do ideału. Za długo tkwiłam w związku z jego ojcem-katem, który terroryzował mnie przez lata. Nie zawsze ogarniałam rzeczywistość, czasami przytłaczała mnie proza życia. Nie było mi łatwo...

Zerkam niespokojnie na widownię. Czy znajdę dość sił, by opowiedzieć ludziom o moim synu?

Jeremy był dobrym, wrażliwym chłopcem, kochałam go tak, jak potrafią tylko matki. Mam poczucie winy, bo daleko mi do ideału. Za długo tkwiłam w związku z jego ojcem-katem, który terroryzował mnie przez lata. Nie zawsze ogarniałam rzeczywistość, czasami przytłaczała mnie proza życia. Nie było mi łatwo pracować na dwa etaty, opiekować się chorą matką, która przestała być sobą, i znosić zmienne nastroje nastoletniej córki. Ból po stracie syna nigdy nie zelżeje, ale wciąż mam dla kogo żyć. Co cię nie zabije, to cię wzmocni…
Mój syn umarł 1 stycznia 1995 roku. Minęło dwadzieścia lat, a ja stoję przed grupą obcych ludzi, by im o nim opowiedzieć.
Głęboki wdech. Zaczynajmy

 

źródło opisu: HarperCollins Polska

źródło okładki: HarperCollins Polska

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Karolina książek: 165

Prawo do miejsc szczęśliwych

Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu... Szczęśliwym, czyli takim, gdzie wszystko przychodzi naturalnie i bez trudu. Gdzie własne pragnienia nie budzą w nas lęku, lecz ekscytację i chęć do działania. Uskrzydlają, a nie wpędzają w poczucie winy. Szczęśliwym, czyli takim, gdzie każdy może żyć w zgodzie z samym sobą, a miłość i wsparcie nie są dobrem luksusowym zarezerwowanym wyłącznie dla wybranych.

Najpierw pomyślałam, że książka Anny McPartlin to opowieść o poszukiwaniu tytułowego, szczęśliwego miejsca. Później, że o tragicznych konsekwencjach wynikających z jego braku. A ostatecznie doszłam do wniosku, że chyba przede wszystkim o tym, że do własnego, szczęśliwego miejsca prawo ma każdy z nas. Wszystko to powiedziane zostało poprzez historię utkaną z całej gamy skrajnych emocji, określających zarówno jasne, jak i ciemne strony ludzkiej natury. Historię, na której niezwykłość i piękno składają się łzy rozpaczy, promyki nadziei, rozdzierające serce tragedie oraz optymistyczne spojrzenia w przyszłość. Historię, która trafia i pozostaje. Na długo. Dokładnie tam, gdzie powinna.

Jeremy Bean był kochającym synem, wnukiem i bratem, ambitnym uczniem, oddanym przyjacielem. Chętny do bezinteresownej pomocy; jako mały chłopiec potrafił postawić się ojcu terroryzującemu matkę. Jednak młodszą siostrę przekonuje: "nie chciałabyś być taka, jak ja". Zaginął 1 stycznia 1995 roku. Czytelnik od początku książki wie, że zrozpaczona rodzina i przyjaciele nie doczekają jego powrotu do domu. Że...

Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu... Szczęśliwym, czyli takim, gdzie wszystko przychodzi naturalnie i bez trudu. Gdzie własne pragnienia nie budzą w nas lęku, lecz ekscytację i chęć do działania. Uskrzydlają, a nie wpędzają w poczucie winy. Szczęśliwym, czyli takim, gdzie każdy może żyć w zgodzie z samym sobą, a miłość i wsparcie nie są dobrem luksusowym zarezerwowanym wyłącznie dla wybranych.

Najpierw pomyślałam, że książka Anny McPartlin to opowieść o poszukiwaniu tytułowego, szczęśliwego miejsca. Później, że o tragicznych konsekwencjach wynikających z jego braku. A ostatecznie doszłam do wniosku, że chyba przede wszystkim o tym, że do własnego, szczęśliwego miejsca prawo ma każdy z nas. Wszystko to powiedziane zostało poprzez historię utkaną z całej gamy skrajnych emocji, określających zarówno jasne, jak i ciemne strony ludzkiej natury. Historię, na której niezwykłość i piękno składają się łzy rozpaczy, promyki nadziei, rozdzierające serce tragedie oraz optymistyczne spojrzenia w przyszłość. Historię, która trafia i pozostaje. Na długo. Dokładnie tam, gdzie powinna.

Jeremy Bean był kochającym synem, wnukiem i bratem, ambitnym uczniem, oddanym przyjacielem. Chętny do bezinteresownej pomocy; jako mały chłopiec potrafił postawić się ojcu terroryzującemu matkę. Jednak młodszą siostrę przekonuje: "nie chciałabyś być taka, jak ja". Zaginął 1 stycznia 1995 roku. Czytelnik od początku książki wie, że zrozpaczona rodzina i przyjaciele nie doczekają jego powrotu do domu. Że poszukiwania, które z bijącym sercem śledzimy przez kilkaset stron nie doprowadzą do upragnionego zakończenia; że nie pozostanie nawet cień nadziei.

Tak, zgadza się, ja również o wszystkim zostałam uprzedzona. Mimo to, przedstawionego finału nie akceptowałam ani przez chwilę, nie pogodziłam się z nim, wypierałam nieuniknione i do końca zaciskałam kciuki. Nie pamiętam, bym przy jakiekolwiek innej pozycji tak mocno pragnęła happy endu. Być może po części dlatego, że już na początku został mi on odebrany. Ale najważniejszą cegiełkę dołożyli niesamowici bohaterowie. Niezwykle silna, próbująca zacząć nowe życie Maisie, zmagająca się z demencją starczą, przeurocza Bridie, zbuntowana Valerie o niewyparzonej buzi, Jeremy oraz Rave - przyjaciele trafiający się raz na milion, którzy na swoich młodych barkach dźwigać musieli zdecydowanie zbyt wiele. Wszyscy nadzwyczajni w swojej zwyczajności, doświadczeni przez życie, do bólu prawdziwi, aż wychodzący ze stron książki i siadający obok nas. Bohaterowie, o których - jak o najbliższych - myśli się, że po prostu zasługują na szczęście.

Autorka zdecydowała się ukazać opowiadaną historię z perspektywy wielu postaci. Dzięki ogromnemu wyczuciu oraz empatii na linii pisarz-czytelnik zdołała nie tylko swój wybór obronić i udowodnić jego zasadność, ale także przekuć na (kolejny!) atut. Zastosowanie narracji trzecioosobowej oszczędza nam konieczności oswajania się co kilka akapitów z nowym opowiadającym. Dostajemy cenną szansę na poznanie każdej postaci od środka, lecz bez wrażenia niepotrzebnego chaosu. Zmienia się rozłożenie akcentów - nie cały sposób budowania narracji - więc mimo przeplatania różnych perspektyw i przestrzeni czasowych, wszystko pozostaje klarowne i spójne.

Zdradzenie na samym początku zakończenia historii pozwala odbierać „Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu” w zupełnie innym wymiarze niż większość powieści opartych na podobnym motywie. Wbrew pozorom – intensywniej, bardziej. Autorka zadbała o wystarczającą ilość wątpliwości i niewiadomych, by przez cały czas utrzymać zainteresowanie czytelnika na najwyższym poziomie, a wiedza dotycząca finału daje możliwość uważniejszego wychwytywania szczegółów, rozpracowywania związków przyczynowo-skutkowych oraz spijania emocji. Do tych ostatnich Anna McPartlin ma wyjątkowy dar. Działający w dwie strony, bo potrafi je zarówno pięknie kreować, jak i wywoływać. Językiem ogromny ładunek emocjonalny opakowuje w prostotę. A potem wypuszcza go w świat, niczym doskonale znającego zaplanowaną drogę gołębia pocztowego. Bez patosu czy ciężaru przerysowania. Do celu, w punkt - trafiając prosto w serce i poruszając jego najdelikatniejsze struny.

Tej książki nie da się po prostu przeczytać. Trzeba ją przeżyć. Trzeba poczuć się naprawdę źle, przygotować na ból i przeszywający smutek współodczuwany wraz z bohaterami, by za chwilę oddać się wyciskającemu z oczu łzy wzruszeniu oraz drobinom szczęścia, które na tych kartkach zyskują nadzwyczajną moc. A po dotarciu do ostatniej kropki i opanowaniu rezedrganego od emocji oddechu, zadać sobie pytanie o nasze własne szczęśliwe miejsce. I albo zacząć je tworzyć, albo bardziej doceniać.

Karolina Drabik

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (739)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2232
Książniczka | 2018-03-27

Jestem kompletnie roztrzęsiona i połamana psychicznie... Skończyłam tę powieść wczoraj wieczorem, a wciąż, kiedy o niej pomyślę, chce mi się płakać. I to wcale nie dlatego, że zakończenie było zaskoczeniem - my od razu wiemy, że wydarzyła się tragedia. Natomiast aż do końca nie wiemy, co tak naprawdę się stało - ta wiedza mnie emocjonalnie zmasakrowała.

Nie sposób chyba, by ktokolwiek nie przeżył mocno tej historii, by nie dała mu ona naprawdę do myślenia. To przede wszystkim uświadomienie nam, do jak strasznego nieszczęścia może przyczynić się nietolerancja. Tutaj akurat to nietolerancja dotycząca orientacji seksualnej, ale tak naprawdę to każda przyczynia się do zła. Tutaj ginie nastoletni chłopiec - a przecież wcale nie musiało tak być. Chłopiec dobry, kochający, troskliwy, o złotym sercu... Jak można w ogóle pogodzić się z tak niepotrzebną, tragiczną śmiercią? Nie można. Można dalej żyć, ale pogodzić się nie można.

Ta opowieść miażdży serce i powoduje potoki łez. Musicie ją...

książek: 1422
kryminalnakuchnia | 2017-10-08
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Perełki

ZACZĄĆ Z WYSOKIEGO C

Jak wyjątkowa i niepowtarzalna musi być książka Anny McPartlin " Gdzieś tam w szczęśliwym miejscu", świadczy fakt, że od jej przeczytania minęło pół roku, a ja wciąż mam przed oczyma tą niesamowitą historię.

Treść książki zaprząta moją głowę, gdy tylko pomyślę o mojej mamie, o ukochanej babci, o domu rodzinnym.

Książka uświadomiła mi, że my kobiety, jesteśmy prawdziwymi "siłaczkami". Mimo przeciwności losu nie poddajemy się tak łatwo i nie załamujemy rąk, a o dobro i honor rodziny potrafimy walczyć niczym lwice.

Anna McPartlin w doskonały wręcz sposób przedstawiła niełatwe wielopokoleniowe relacje rodzinne. Bardzo rzeczywiste, realne i naturalne, tak bliskie każdemu z nas. Bez słodzenia i owijania w bawełnę.

Kapitalna narracja powoduje, że opisywaną sytuację możemy poznać przez pryzmat kilku osób.

Dopełnieniem książki są jej bohaterowie. Zdecydowanie jedyni w swoim rodzaju, wyjątkowi i niepowtarzalni. Nie sposób ich nie pokochać od pierwszego...

książek: 992
Joanna | 2017-01-13
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 13 stycznia 2017

Książka jest dramatyczną opowieścią matki, która dopiero po dwudziestu latach od śmierci nastoletniego syna w bezstronny i analityczny sposób odnosi się do okoliczności dni, których nigdy nie zapomni . Odtworzone zostały zachowania i myśli rodziny chłopca, jego babci , siostry i znajomych.
Maisie opisuje ze szczegółami życie swojej rozbitej rodziny i dzień 1 stycznia 1995roku, w którym jej życie oraz najbliższych na zawsze zmieniło się. Dzień, w którym zaginął jej szesnastoletni syn Jeremy i jego najlepszy przyjaciel Rave. Chłopcy idealnie rozumiejący się, zawsze uśmiechnięci na swój widok, pomagający w potrzebie i promieniejący radością z bycia razem. Odnaleźli nawet swoje szczęśliwe miejsce - niedostępne dla innych.
Co jednak doprowadziło do zaginięcia chłopców, a potem tragedii w tamten niezapomniany Nowy Rok. Czy winą należy obarczać patologiczne środowisko z którego wywodzą się chłopcy, przemoc domową, narkomanię rodziców , porzucenie jednego z chłopców przez matkę,...

książek: 0
| 2017-08-17
Na półkach: Przeczytane

Jeśli wydaje Ci się, że jestes w sytuacji gdy nie masz za co dziękować, bądź wdzięczna za to co Ci się nie przytrafiło.

Nigdy nie zostałam uderzona - Maisie miała złamaną żuchwę, nadgarstek, rękę i mnóstwo sińców.
Nigdy żaden mężczyzna nie wyładował na mnie swojej agresji - jej głową uderzano o ścianę aż ciekła z niej krew.
Nigdy też nie doznałam upokorzenia ze strony męża - ją mąż katował na oczach dzieci, a potem musiała wszystko zeznawać obcemu człowiekowi w mundurze.

Przemoc domowa - dwa słowa, o obojętnych konotacjach, dla kogoś, kto tego nie doświadczył na własnej skórze
To tylko książka, ale w tym wypadku i tak mniej dosadna niż życie. Koleżanka miała podobnie jak Maisie i gdy opowiadała mi o tym, jak były mąż ciągnął ją po podłodze za włosy, nie byłam w stanie tego pojąć. Nadal nie pojmuję.

Kwestia druga, homoseksualizm.
Ten temat mnie rozbił. Nie, wcale nie dlatego, że się popłakałam nad losem chłopaków, lecz ze względu na szeroko pojmowaną TOLERANCJĘ.
Wszystko za...

książek: 1113
Izabela Pycio | 2016-09-14
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 14 września 2016

"To właśnie ten moment, w którym wszystko się zaczyna...
Wytrzymaj. Nie daj się. Żyj dalej i nie poddawaj się."

Dla takich książek warto odłożyć wszelkie czynności, przesunąć plany, czy tak jak ja, zarwać niemal całą noc. Sięgając po powieść, chciałam tylko w nią zerknąć, podejrzeć jaka historia na mnie czeka. Jednak po przeczytaniu kilku stron przekonałam się, że nie potrafię się od niej oderwać, fascynująco wciągnęła mnie w swój świat, oferując bardzo ciekawą fabułę, przedstawioną z ogromną wrażliwością i zrozumieniem, piękną narracją. Anna McPartlin porusza trudne, bolesne i istotne tematy, które warte są uwagi, poświęconego im czasu, przemyślanych refleksji. Dotykają istoty ludzkiego życia, zawierają pełną paletę emocjonalnych barw, różnorodnych odcieni miłości, przyjaźni, zaufania, szacunku, ale również krzywdy, zdrady, tęsknoty, niedojrzałości i nietolerancji.

Powieść wzruszająco przemawia do czytelnika, głęboko wstrząsa, wiele w niej czułości, ciepła i delikatności,...

książek: 538
talia44 | 2018-01-23
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 22 stycznia 2018

"-Mój pierworodny,Jeremy,został poczęty na skutek przemocy i zmarł na skutek przemocy,ale dopóki żył,pozostawał światłem mojego życia"
Tak główna bohaterka Maisie rozpoczyna opowieść o swoim synu Jeremym,który zginął ponad dwadzieścia lat temu.Jest to opowieść o strachu,poczuciu winy i największej stracie jaką może ponieść matka.O wydarzeniach,które doprowadziły do tragedii dowiadujemy się też z perspektywy wszystkich bohaterów,co czyni powieść niezmiernie ciekawą.
W swojej powieści autorka porusza wiele ważnych problemów takich jak:przemoc w rodzinie,demencja,homoseksualizm i brak tolerancji.Pokazuje jak łatwo skrzywdzić drugiego człowieka i jak trudno zaakceptować odmienność.
"Nikt nie powinien czuć się obywatelem drugiej kategorii ze względu na płeć czy orientację seksualną.
"Gdzieś tam w szczęśliwym miejscu" to świetna wielowątkowa powieść,która porusza,skłania do przemyśleń i czyta się ją jednym tchem.

książek: 4959
Wkp | 2016-09-12

ŻYCIE WZIĘTE GWAŁTEM

W tym roku mija dokładnie dziesięć lat, od chwili, w której zaczęła się pisarska kariera irlandzkiej autorki Anny McPartlin. To dobra okazja by na naszym rynku pojawiła się kolejna powieść jej pióra – szczególnie, że pierwsza wydana w naszym kraju, „Ostatnie dni Królika” była naprawdę znakomitą książką potrafiącą poruszyć chyba każdego. Przed „Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu” stało więc nie lada zadanie zaspokojenia czytelniczych oczekiwań, ale powieści udało się z niego wybrnąć naprawdę w dobrym stylu.

Masie nigdy nie miała łatwego życia. Kiedy była zaledwie osiemnastoletnią dziewczyną, randka, na którą poszła, bo łatwiej było się zgodzić niż odmówić, miała tragiczny finał. Pocałunek zamienił się w gwałt, choć Masie dopiero dekadę później zrozumiała w pełni prawdę o tym, co jej się przytrafiło. Ze strachu została „dziewczyną” Danny’ego, swojego oprawcy, którego planowała jak najszybciej rzucić. Niestety wtedy okazało się, że jest w ciąży i młodziutka Masie...

książek: 355
Ewelina229 | 2018-04-03
Przeczytana: 03 kwietnia 2018

Po przeczytaniu tak wielu 10-cio gwiazdkowych opinii byłam nastawiona na totalny kataklizm w mojej głowie, zaczęłam czytać i tak czekałam, czekałam i się chyba nie tak do końca doczekałam. Książka jest owszem dobra i wciągająca a tematyka niezwykle trudna, ale nie poczułam się "rozjechana" emocjonalnie.
Jeremy to niezwykle dobry nastolatek, pomimo młodego wieku ma już dość solidny bagaż doświadczeń, który pozostawił na Jego psychice swój odcisk ale nie sprawił, że zło przejęło nad nim kontrolę. Jest wzorowym synem, bratem i wnukiem a kiedy pewnego dnia znika Jego rodzina gotowa jest poruszyć niebo i ziemię by Go odnaleźć.

Czytało się ją dość szybko i łapczywie chcąc poznać zakończenie, niezwykle trudno ponieważ też jestem mamą i niewyobrażalny był dla mnie ból, który odczuwała matka Jeremiego. Bardzo łatwo domyślić się tutaj wielu aspektów z życia bohaterów, ale też niezwykle trudno wejść w Ich rolę stawiając siebie na ich miejscu...

książek: 2319
andzia12 | 2017-06-16
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 17 czerwca 2017

Ta książka jest z rodzaju takich, które dotyczą dość trudnych tematów. Przemocy domowej, odwagi na znalezieni siły, aby odejść od takiego kata męża... Jak i inności w orentacji seksualnej. I tak jak główna bohaterka stwierdziła, że do tragedi doprowadziło strach przed reakcją społeczności...

Książka, która poprzez kolejne rozdziały rozwiązuje zagadkę zaginięcia dwóch przyjaciół, w tym syna Mai. A tym samym tak życiowych problemów.

"...Czyli gdzie? Dokąd chodzi Jeremy?-…
- Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu.”

I faktycznie tam był...

Polecam!

książek: 361
SIA | 2016-09-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2016
Przeczytana: 11 września 2016

Są rzeczy, o których z reguły się nie mówi, bo… co pomyślą sobie inny, uznają nas za dziwaków, wyśmieją. A czasami w człowieku po prostu pojawia się strach, który spowodowany jest stereotypami – niektóre zachowania od wieków nie są akceptowane i uchodzą za nieodpowiednie. A osoby, które są „inne” zostają pozostawiane ze swoim problemem same sobie. Główna bohaterka powieści „Gdzieś tam w szczęśliwym miejscu” autorstwa Anny McPartlin po 20 latach postanawia jednak opowiedzieć historię swojego syna i zmienić myślenie oraz wrogie nastawienie wielu ludzi.

Maisie, mając nieco ponad 18 lat, przeżyła pierwszą traumę, która na długo pozostawiła strach w jej świadomości. Kobieta została zgwałcona przez własnego chłopaka, tego samego, z którym później wzięła ślub, miała dwójkę dzieci, i który bezwątpienia był chory psychicznie. Wiele wycierpiała, będąc z nim w związku, ale także dzięki temu doświadczeniu wiele się nauczyła, stała się wewnętrznie silniejsza. Jednak taka informacja załamała by...

zobacz kolejne z 729 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd