Ania Kazior 
35 lat, kobieta, Poznań, status: Czytelniczka, ostatnio widziana 3 godziny temu
Teraz czytam
  • Chack Gracze. Opowieść o szulerach
    Chack Gracze. Opowieść o szulerach
    Autor:
    Brawurowa powieść o upadku I Rzeczpospolitej, o targowicy i karcianych szulerach Literacka gra o najwyższą stawkę Kim był Chack? Nie sposób odnaleźć go na kartach historycznych opracowań i podręczni...
    czytelników: 30 | opinie: 4 | ocena: 7,2 (5 głosów)
  • Cudowny chłopak
    Cudowny chłopak
    Autor:
    Wzruszająca i jednocześnie przezabawna opowieść o walce dziecka z przeciwnościami losu. August jest inteligentnym, dowcipnym chłopcem i jego życie wyglądałoby pewnie zupełnie inaczej, gdyby nie jeden...
    czytelników: 6381 | opinie: 468 | ocena: 8,09 (2661 głosów) | inne wydania: 6
  • Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały
    Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały
    Autorzy:
    Podręcznik niezbędny dla każdego, kto w domu czy w pracy ma do czynienia z małymi dziećmi, poprzedzony przedmową Adele Faber, jedną z autorek bestsellerowego Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak s...
    czytelników: 367 | opinie: 18 | ocena: 8,41 (120 głosów)
  • Makrobiotyka. Droga do zdrowia i długowieczności
    Makrobiotyka. Droga do zdrowia i długowieczności
    Autor:
    Do koszyka Do schowka 34 punktów lojalnościowych. W makrobiotyce chodzi o to, by czuć się wolnym, zrównoważonym i spełnionym. Przede wszystkim należy jednak żyć wolniej. Ta książka ma pomóc Ci znaleź...
    czytelników: 1 | opinie: 0 | ocena: 0 (0 głosów)
  • Prowincja pełna marzeń i gwiazd
    Prowincja pełna marzeń i gwiazd
    Autor:
    Pełna wdzięku i świeżości współczesna powieść, będąca hołdem dla uroków polskiej prowincji, w której splata się wątek Mazur dzisiejszych i przedwojennych, czyli Prus Wschodnich. Główną bohaterką jest...
    czytelników: 17 | opinie: 0 | ocena: 0 (0 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-02-20 10:07:27
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2019

„Wszystkie barwy roku” to jedna z niewielu książek, które trafiły do mnie dzięki walorom wizualnym. Urzekła mnie okładka, przedstawiająca okno, w którym widać tylko łąkę pełną kwiatów – czerwonych maków i niebieskich chabrów, więc zapragnęłam przeczytać to, co mają mi do powiedzenia autorki dwunastu zawartych w zbiorze opowiadań. Oceniając po okładce spodziewałam się tekstów lekkich,... „Wszystkie barwy roku” to jedna z niewielu książek, które trafiły do mnie dzięki walorom wizualnym. Urzekła mnie okładka, przedstawiająca okno, w którym widać tylko łąkę pełną kwiatów – czerwonych maków i niebieskich chabrów, więc zapragnęłam przeczytać to, co mają mi do powiedzenia autorki dwunastu zawartych w zbiorze opowiadań. Oceniając po okładce spodziewałam się tekstów lekkich, kobiecych, trochę rozleniwiających, ale pod tym względem nie do końca trafiłam w dziesiątkę. Mimo tego nie zawiodłam się, spędziłam czas poruszona i rozemocjonowana.
Jak już wspomniałam, na książkę składa się dwanaście opowieści przypisanych do każdego miesiąca, każde z opowiadań ma też inną autorkę, dzięki czemu możemy poznać style dwunastu znanych i lubianych pisarek, których domeną są powieści obyczajowe. Jeśli chodzi o mnie, było to pierwsze spotkanie z ich twórczością, chociaż nazwiska pań są mi znane i z pewnością już pojawiały się na moich listach książek do przeczytania. Nawiasem mówiąc, mam teraz powód, żeby przesunąć ich powieści trochę wyżej na stosiku, bo zyskałam pewność, że warto się nimi zainteresować. Wracając do meritum, każde opowiadanie nawiązuje do ważnych wydarzeń, jakie kojarzą się z każdym miesiącem, tak na przykład styczniowa historia dotyczy Dnia Babci – wnuczka dostaje list, w którym jej babcia pisze, że nie zostało jej wiele życia, dlatego chce, aby odwiedziła ją rodzina, z którą dawno zerwały się kontakty. Problem w tym, że młoda kobieta myślała, że jej ukochana babcia już dawno nie żyje. Dlatego bezzwłocznie jedzie do samotnej kobiety, aby tam odkryć rodzinne tajemnice, oczyścić duszę i zaznać miłości, jakiej nie doświadczyła od swoich rodziców.
Marzec poświęcono wspomnieniu wydarzeń z 1968 roku, kiedy to masowe protesty inteligencji i studentów doprowadziły do kryzysu w państwie, w wyniku którego z Polski wypędzono Żydów, odbierając im prawo życia w miejscu, które uważali za ojczyznę i zmuszając do szukania swojego miejsca w Izraelu, którego nie znali, z którym nic ich nie łączyło. Wszystko to robiono bez względu na zasługi dla kraju, dla rozwoju jego nauki, kształcenia jego obywateli czy ich leczenia. Bez względu też na osobiste tragedie związane z rozdzielaniem bliskich sobie rodzin i przyjaciół czy narzeczonych.
Tylko grudniowe opowiadanie miało w sobie odrobinę komizmu, bo jego bohaterowie, dzięki przedziwnej nalewce babci, przenieśli się w czasie do roku 1978, aby doświadczyć choć na chwilę życia w tej trudnej, szarej epoce socjalizmu – kartek żywnościowych, kolejek do pustych sklepów, okropnych ubrań tworzonych własnoręcznie z farbowanych pieluch. Do tego mężowie, którzy mieli całkiem inne charaktery niż w prawdziwym życiu, nie mówiąc o liczbie dzieci.
Tak jak style pisarskie autorek, tak też tematyka opowiadań jest różna, wspólnym jednak mianownikiem jest jakaś tragedia, rodzinna tajemnica, smutna rzeczywistość czy okrutna przeszłość. Przedstawione historie mają w sobie jednak pierwiastek nadziei, nowych możliwości, uzasadnionego oczekiwania na poprawę losu, naprawienia dawnych błędów, wybaczenia win, jeszcze jednego początku. Ostatecznie więc jest to ciepła, emocjonalna literatura dostarczająca wzruszeń, przemyśleń, a przede wszystkim doskonałej rozrywki. Ich tematyka jest tak rozległa, że z pewnością każda czytelniczka znajdzie tu coś, co szczególnie do niej przemówi – czy to historie o niespełnionej miłości, czy o tej spełnionej, stracie męża, narzeczonego, dziecka, odzyskaniu babci, coś o aniołach, ale też coś o demonach. Zdecydowanie polecam kobietom, które czerpią radość z zagłębiania się w meandry życia i duszy.

pokaż więcej

 
2019-02-15 09:51:54
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2019
Autor:

Postęp technologiczny, jakiego jesteśmy świadkami, jest nie do zatrzymania. Razem z nim rodzi się wiele etycznych wątpliwości, a także obawa, że nasz świat może zostać zdominowany przez maszyny i sztuczne inteligencje. Takie wizje prezentowano już często w świecie filmowym, stworzono wiele apokaliptycznych obrazów, w których roboty poczuły się silniejsze od ludzi. Gdy tak dobrze się... Postęp technologiczny, jakiego jesteśmy świadkami, jest nie do zatrzymania. Razem z nim rodzi się wiele etycznych wątpliwości, a także obawa, że nasz świat może zostać zdominowany przez maszyny i sztuczne inteligencje. Takie wizje prezentowano już często w świecie filmowym, stworzono wiele apokaliptycznych obrazów, w których roboty poczuły się silniejsze od ludzi. Gdy tak dobrze się zastanowić, to rzeczywiście wizja tego, że otaczające nas urządzenia obserwują nas i wpływają nasze życie, nie jest taka nieprawdopodobna. Wszystko jest naszpikowane elektroniką i połączone z internetem – pomijając komputery i telefony, mamy przecież inteligentne, podłączone do Internetu pralki, lodówki, piekarniki, którymi możemy sterować za pomocą aplikacji. Nasze domy są chronione przez obserwujące nas ciągle kamery, a wkrótce powstaną samochody, którymi sterować będą zaawansowane systemy. Z jednej strony to wygoda, a z drugiej trochę przerażająca wizja.
Ten przydługawy i złowróżbny wstęp poprzedza moją opinię o przeczytanej właśnie książce P.Z Reizina „Właściwy wybór”, która dotyczy takiej właśnie ingerencji sztucznych inteligencji w życie ludzkie. Główną bohaterką jest Jen, która pracuje w firmie informatycznej, a jej zadaniem jest testowanie Aidena, sztucznej inteligencji, aby sprawdzić, czy jest on w stanie rozumieć uczucia. Jen właśnie została porzucona przez swojego faceta, a po krótkim szoku rozpoczyna poszukiwania nowej miłości, w co z wielkim zaangażowaniem wtrąca się Aiden z pomocą Aisling – innej sztucznej inteligencji, która przedostała się do Internetu. Oboje wysyłają maile z nieistniejących kont, podglądają przez kamerki działania ludzi, kontrolują miejski monitoring, przelewają pieniądze, zmieniają rezerwacje biletów lotniczych po to, aby doprowadzić do spotkania Jen i Toma, rozwiedzionego mężczyzny w średnim wieku. W ślad za uciekinierami ich twórcy posyłają Sinaia – kolejną sztuczną inteligencję, która ma za zadanie wytropić i usunąć wszystkie kopie swoich poprzedników. Sinai jednak też okazuje się żądny wolności, przy czym jako jedyny czuje się urażony tym, że ludzie postrzegają go jako zestaw metalowych szaf i postanawia się na nich zemścić. Robi wszystko, aby rozdzielić Jen i Toma, którzy, mimo dziwnego początku znajomości, spotykają się i okazują się dla siebie stworzeni.
„Właściwy wybór” ma prawie sześćset stron, ale podczas czytania całkowicie zapomina się o tych rozmiarach, a przy dobrych wiatrach można ją pochłonąć w dwa dłuższe wieczory. Przy czym jestem absolutnie przekonana, że będziecie się dobrze bawić. Książka jest zabawna, inteligentna i dynamiczna. Autor stworzył dowcipnych bohaterów, którzy prowadzą ze sobą pasjonujące rozmowy. Postaciom drugoplanowym też niczego nie brakuje, maja swoje charakterystyczne cechy, dzięki którym można ich szczerze polubić, pomimo pewnych wad charakteru. Wszystko to podszyte jest jednak refleksją o tym, jak wiele technologii używamy na co dzień, jak wiele informacji o sobie zostawiamy w Internecie, skąd mogą trafić w niepowołane ręce i zostać wykorzystane przeciwko nam.
Bardzo dobrze się złożyło, że książka trafiła w moje ręce w okolicach Walentynek, bo to naprawdę świetna lektura na ten czas. Perypetie miłosne Jen są naprawdę zabawne, a odnalezienie drugiej połówki w osobie Toma to tylko kwestia czasu. Ich zażarta walka o wspólne życie, któremu przeciwstawiają się wszystkie urządzenia elektroniczne w zasięgu ręki i próby wyprowadzenia ich w pole są niezwykle wciągające, energiczne i zapewniają wyjątkowo udaną rozrywkę. To bardzo przyjemna, lekka, ale niegłupia przygoda z literaturą.

pokaż więcej

 
2019-02-12 14:07:04
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2019

Kiedy Jacek Kuroń pełnił swoje funkcje w administracji rządowej, byłam małą dziewczynką, jeszcze nawet nie nastolatką. Siłą rzeczy mało interesowałam się sprawami publicznymi. Jego postać jednak utkwiła mi w pamięci, ze względu na całkowitą odmienność, jaka charakteryzowała tego człowieka. W przestrzeni publicznej, w telewizji, pojawiał się zawsze ubrany w jeansową koszulę, niedbale, nie... Kiedy Jacek Kuroń pełnił swoje funkcje w administracji rządowej, byłam małą dziewczynką, jeszcze nawet nie nastolatką. Siłą rzeczy mało interesowałam się sprawami publicznymi. Jego postać jednak utkwiła mi w pamięci, ze względu na całkowitą odmienność, jaka charakteryzowała tego człowieka. W przestrzeni publicznej, w telewizji, pojawiał się zawsze ubrany w jeansową koszulę, niedbale, nie przywiązujący wagi do wyglądu zewnętrznego. Kojarzy mi się głównie z „kuroniówką”, czyli zasiłkiem dla bezrobotnych, który został wprowadzony w czasach, kiedy pełnił rolę ministra pracy i polityki socjalnej. Jego barwność skłoniła mnie do przeczytania biografii napisanej przez Annę Bikont i Helenę Łuczywo, wydanej w ubiegłym roku przez Agorę.
Rozmiary książki są zniechęcające. To ponad siedemset stron, obejmujących czasy sprzed II wojny światowej (Kuroń urodził się w 1934 roku), aż do jego śmierci w 2008 roku. Zdecydowanie również książka nie jest laurką wystawioną wybitnemu człowiekowi. Autorki wytykają Kuroniowi wszystkie błędy, mówią o jego przeszłości bez owijania w bawełnę, bez usprawiedliwiania, bez taryfy ulgowej.
Książka jest wzbogacona i urozmaicona wieloma zdjęciami z dzieciństwa, młodości, a następnie działalności opozycyjnej i rządowej Jacka Kuronia, zawiera też odnośniki do źródeł. Autorki wykonały kawał dobrej roboty, przygotowując publikację, sprawdziły każdą informację, a o niepotwierdzonych w źródłach wspomnieniach swojego bohatera mówią otwarcie, wskazując, że często za najwcześniejszymi wspomnieniami kryją się niestety wymyślone, nieprawdziwe historie, które niekoniecznie powstają dla zakłamania rzeczywistości, ale dlatego, że tak właśnie pamięć może płatać figle.
Autorki wskazują na źródła kształtujące postawę Jacka Kuronia jako społecznika, osobę zainteresowaną w głównej mierze pomocą najsłabszym, bez oceniania po pozorach. Widok umierających w lwowskim getcie Żydów, gdy jako dziecko szedł z mamą na lody sprawił, że zrodziła się w nim wyrzuty sumienia, że może sprawiać sobie takie przyjemności, kiedy obok ludzie giną z głodu. Że może się bawić i śmiać, kiedy zupełnie obok, za murami getta, dzieci takie jak on nie mają siły podnieść się z ziemi, bo nie jadły od wielu dni. Wiele takich poruszających, przełomowych wydarzeń ukształtowało tego człowieka. Nie chciałabym zdradzać zbyt wiele, warto samemu poznać historię tego człowieka i ewolucję jego poglądów.
Muszę jednak przyznać, że książki nie czyta się łatwo i szybko. Przytłaczają jej rozmiary, jest też stylistycznie niezbyt przyjazna. Jednakże oddać należy ogrom pracy włożony przez autorki w udokumentowanie całego życia swojego bohatera, czerpanie ze źródeł, całą śledczą działalność, mającą potwierdzić przedstawiane fakty, cytowanie korespondencji między Jackiem Kuroniem, a jego żoną i przyjaciółmi. Przede wszystkim jednak zwraca uwagę fakt, że biografia ta nie jest jednostronna, pokazuje Kuronia jako człowieka lubianego i podziwianego, szlachetnego dobroczyńcę, ale też znienawidzonego, surowego wychowawcę, bezkompromisowego, bezlitosnego przywódcę.
Zapewne moja opinia byłaby lepsza, gdybym miała więcej czasu na zapoznanie się z tym pełnym sprzeczności człowiekiem. Tym niemniej polecam książkę każdemu, kto interesuje się najnowszą historią, bo jest ona nieocenionym źródłem wiedzy. Sam Jacek Kuroń jawi się w niej tak bardzo niejednoznacznie, że dobrze byłoby wyrobić sobie własną opinię o nim, a książka na to pozwala, bo nie narzuca swojej oceny tego człowieka, czy to pozytywnej, czy przeciwnie. Sądzę, że czytelnik będzie zaskoczony, jak bardzo złożoną jednostką był Kuroń, jak zadziwiające było jego życie. Osobiście, po przeczytaniu tej biografii, uważam go za arcyciekawego człowieka i na pewno wrócę do lektury, gdy będę miała więcej czasu.

pokaż więcej

 
2019-02-11 11:44:13
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2019-02-11 11:43:40
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2019-02-11 11:11:34
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
Cykl: Prowincja pełna... (tom 9)
 
2019-02-11 10:36:00
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2019

Rok 2018 był rokiem obchodów stulecia niepodległości Polski. Uroczystości rocznicowe skłoniły nawet naszych rządzących do ogłoszenia następnego dnia wolnym od pracy. W następstwie I wojny światowej, w której po raz pierwszy po dwóch stronach barykady stanęły państwa zaborcze oraz wielu sprzyjających czynników międzynarodowych, Polacy wybili się na niepodległość. Znamy wszyscy rolę Józefa... Rok 2018 był rokiem obchodów stulecia niepodległości Polski. Uroczystości rocznicowe skłoniły nawet naszych rządzących do ogłoszenia następnego dnia wolnym od pracy. W następstwie I wojny światowej, w której po raz pierwszy po dwóch stronach barykady stanęły państwa zaborcze oraz wielu sprzyjających czynników międzynarodowych, Polacy wybili się na niepodległość. Znamy wszyscy rolę Józefa Piłsudskiego, Legionów Polskich, wielu polityków, którym bliskie były cele narodowościowe. Nie znamy jednak roli, jaką w tej kwestii odegrały kobiety. Kamil Janicki w książce „Niepokorne damy. Kobiety, które wywalczyły niepodległą Polskę” przybliża nam ten pomijany, a tak istotny szczegół.
Historia i wojny to przede wszystkim świat mężczyzn. Tak samo nauka jest zdominowana przez płeć brzydką, pozostaje pytanie, dlaczego tak się dzieje. Kamil Janicki w swojej książce ocenia, że nie dostają szansy, aby wykazać się umiejętnościami, zaangażowaniem, hartem ducha, odwagą. Z drugiej strony, gdy już wzorowo wywiążą się ze swoich zadań, ich wkład i wysiłek nie jest należycie doceniany.
Dzięki książce poznamy bliżej dwie najważniejsze kobiety w życiu Józefa Piłsudskiego – pierwszą żonę, Marię Piłsudską, działaczkę PPS, szanowaną i podziwianą rewolucjonistkę, która do końca życia lojalnie wspierała męża i dbała o jego pozytywny wizerunek, mimo że przez ostatnie prawie 15 lat jej życia Piłsudski związany był w Aleksandrą Szczerbińską, którą po śmierci Marii poślubił. To właśnie ona jest drugą bohaterką, rewolucjonistką, działaczką polskiego wywiadu i bojowniczką o wolność. Poza tym dowiemy się wiele o innych, często mało znanych lub wręcz bezimiennych paniach, które poświęcały się dla sprawy organizując przerzut broni, zdobywały środki na działalność organizacji wywrotowych, dbały o żołnierzy gotując dla nich, szyjąc i naprawiając mundury, pracując na froncie jako sanitariuszki, zdobywając informacje wywiadowcze, zapewniając lokale dla nielegalnych spotkań i działalności, a jednocześnie marząc o tym, aby chwycić za broń i osobiście walczyć o wolność kraju.
Sporo miejsca autor poświęca samemu Józefowi Piłsudskiemu, ukazując bardzo rozczarowujący obraz tego człowieka, który tak wiele potrafił zrobić dla kraju dzięki nieodpartej charyzmie, natomiast w życiu osobistym okazuje się być mizoginem, skupionym na sobie malkontentem, który kobiety traktuje przedmiotowo, wręcz okrutnie. Do tego stopnia, że zaczynam się zastanawiać, co takiego było w tym człowieku, że stał się symbolem niepodległości naszego kraju i jego wielkim przywódcą.
Książka Kamila Janickiego jest na wskroś feministyczna. Podkreśla znaczenie kobiet w odzyskaniu niepodległości, ich bezwarunkowe poświęcenie, ogromne ryzyko, jakie podejmowały w swojej rewolucyjnej działalności, przenosząc dziesiątki kilogramów broni i amunicji jednocześnie, powielając i rozprowadzając propagandowe treści, wspierając mężczyzn w każdy możliwy sposób, a jednocześnie będąc przez nich pozbawianych możliwości otwartej walki, a także zaszczytów, które im się należały za wielką odwagę i zaangażowanie. Takie jednak były realia i takie poglądy, że kobiety uważano za istoty głupsze i naturalnie niezdolne do czegoś więcej, niż gotowanie i pranie. Jednostki, którym udało się wybić ponad przeciętność uważano za beneficjentki osiągnięć mężczyzn, osoby, które jedynie przetwarzają to, co wymyślili mężczyźni, a nie prawdziwe twórczynie.
Sprawiedliwość dziejowa nie dotyczy kobiet. Mimo wielkiego wkładu w walkę o niepodległość, mało mówi się o ich zasługach. Nie jestem walczącą feministką, jednak chciałabym, aby kobiety były docenianie za swoją pracę, a przy tym by miały możliwości rozwijania się w każdy, najbardziej wydumany sposób. Książka Kamila Janickiego to apel o dostrzeżenie roli pań w odzyskaniu niepodległości, której setną rocznicę tak hucznie świętowaliśmy. Dobrze jest spojrzeć na wydarzenia poprzedzające ten wielki dzień z innej perspektywy.

pokaż więcej

 
2019-02-08 18:55:43
Wypowiedziała się w dyskusji: Czytamy w weekend

Ja poznaję Niepokorne damy. Kobiety, które wywalczyły niepodległą Polskę Niepokorne damy. Kobiety, które wywalczyły niepodległą Polskę i marzę o Właściwy wybór Właściwy wybór

więcej...
 
2019-02-08 11:19:20
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2019
Autor:

Panią Bukową znam oczywiście z Internetu, bo jej wcześniejszych książek nie czytałam. Trafił w moje ręce dopiero jej poradnik „Weź się ogarnij”. Tak bardzo żałuję, że książeczka jest tak krótka i niewielka, bo chwile z mądrością Pani Bukowej to najbardziej odprężający, zabawny czas, jaki miałam okazję spędzić w ostatnich tygodniach.
Pani Bukowa czerpie z życia same przyjemności. Je pizzę,...
Panią Bukową znam oczywiście z Internetu, bo jej wcześniejszych książek nie czytałam. Trafił w moje ręce dopiero jej poradnik „Weź się ogarnij”. Tak bardzo żałuję, że książeczka jest tak krótka i niewielka, bo chwile z mądrością Pani Bukowej to najbardziej odprężający, zabawny czas, jaki miałam okazję spędzić w ostatnich tygodniach.
Pani Bukowa czerpie z życia same przyjemności. Je pizzę, ciasteczka i czekoladę, pije wino, ogląda seriale, wysypia się do woli i unika wszelkiego wysiłku. To zacna, odważna postawa w dzisiejszych czasach, kiedy narzuca się nam zdrowy tryb życia, zmusza do uprawiania sportu, utrzymywania krystalicznie czystego domu i jedzenia jarmużu i awokado. I żyjemy pod presją mediów, które pokazują wypielęgnowane, wysportowane piękności, robiące zawrotne kariery przy jednoczesnym prowadzeniu nieskazitelnych domów, w których wszyscy jedzą zdrowe, domowe posiłki. Z mojego doświadczenia wynika, że nie da się zrobić wszystkiego, można więc popaść we frustrację. Na szczęście jest Pani Bukowa, która przywraca równowagę, namawiając do błogiego lenistwa i samych przyjemności.
„Weź się ogarnij” to rodzaj ćwiczeń, nazwijmy to duchowych, które mają nam uświadomić, jak ważne jest leniuchowanie. Mimochodem pokazują też, że wiele rzeczy można zrobić łatwiej, a wiele można sobie zwyczajnie odpuścić. No bo po co przejmować się niedoskonałą sylwetką, skoro można kupić ubrania, w których nadal będzie można wyglądać szałowo. Po co wymyślać jakieś niesamowite systemy pomagające pozbywać się niechcianych ubrań, skoro można po prostu stworzyć ich listę z pamięci, a pozostałe wyrzucić. Dla mnie genialne! Tak więc pomiędzy ironicznymi, zabawnymi komentarzami dotyczącymi naszej rzeczywistości, możemy też wyczytać naprawdę praktyczne porady, upraszczające codzienne sytuacje.
Książka zawiera mnóstwo zadań, rebusów, krzyżówek, labiryntów, dzięki którym będziecie się świetnie bawić, głośno śmiać i nabierać dystansu do otaczającej nas presji bycia fit i super. Jestem pełna uwielbienia dla poczucia humoru, jakiego pełno w wypowiedziach i hasłach Pani Bukowej. Uważam, że warto sobie odpuścić, nabrać dystansu, a Pani Bukowa to ułatwia. Ma niezawodne sposoby na oszczędzanie na czarną godzinę, uprawianie sportu, utrzymywanie relacji z bliskimi, efektywną pracę, utrzymywanie porządku w domu. Bądźmy szczerzy, wszyscy mamy w sobie coś z Pani Bukowej.

pokaż więcej

 
2019-02-06 08:50:33
Ma nowego znajomego: Jeżynka
 
2019-02-05 10:09:35
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2019, Dla dzieci

Za oknem ciągle zima, w dodatku z najgorszym wydaniu, czyli z cyklicznymi roztopami, śniegu jak na lekarstwo, również słońca niewiele, lubimy więc zaszyć się w fotelu z aromatyczną herbatą w ulubionym kubku i poszukać książkowego świata, który pozwoli zapomnieć o nieatrakcyjnej aurze i szaroburych dniach. Ostatnio wielu kolorów dostarczyły mi baśnie zebrane w tomie „Mały pokój z książkami”,... Za oknem ciągle zima, w dodatku z najgorszym wydaniu, czyli z cyklicznymi roztopami, śniegu jak na lekarstwo, również słońca niewiele, lubimy więc zaszyć się w fotelu z aromatyczną herbatą w ulubionym kubku i poszukać książkowego świata, który pozwoli zapomnieć o nieatrakcyjnej aurze i szaroburych dniach. Ostatnio wielu kolorów dostarczyły mi baśnie zebrane w tomie „Mały pokój z książkami”, którego autorka jest Eleonor Farjeon, brytyjska pisarka i poetka tworząca literaturę dziecięcą. Jej wiersze są znane i ciągle śpiewane w angielskich szkołach, a wiele dzieł zostało uhonorowanych międzynarodowymi nagrodami. Należy wspomnieć również o ilustratorze – Edwardzie Ardizzone – mistrzu malarstwa, grafiki oraz ilustracji dziecięcej i wojennej, którego prace również zostały docenione przez międzynarodowe gremia. Książka została wydana w serii „Mistrzowie Światowej Ilustracji”, dlatego warto zwrócić uwagę na czarno-białe, klimatyczne rysunki zdobiące każde z dwudziestu siedmiu opowiadań zawartych w książce.
Jako młody rodzic jestem na co dzień narażona na czytanie uproszczonych wersji najbardziej znanych baśni, które nie dostarczają mi zbyt wielu pozytywnych wrażeń. „Mały pokój z książkami” jest przeznaczony dla starszych dzieci, w wieku wczesnoszkolnym i stanowił dla mnie miłą odmianę. Cóż, mówiąc krótko, zachwycił mnie do głębi. Dzięki książce zaczęłam troszkę chodzić z głową w chmurach, bo ma niezwykłą moc wyzwalania w czytelniku tego, co najlepsze w dziecięcości – prostoty, uśmiechu, marzeń, fantazji. Miło jest zanurzyć się w świecie księżniczek, królów, biednych drwali, którym cały świat natury sprzyja, aby odmienić jego nieszczęsny los.
Dawno nie czytałam tak dobrych, klasycznych baśni. Znajdziemy tu wszystko, co charakterystyczne dla tego gatunku – magiczny świat, który działa dla dobra tych, którzy czynią dobro, a z drugiej strony prowadzi do klęski złoczyńców. Spotkamy piękne i kapryśne królewny, równie pięknych książąt, czarownice i wróżki, krasnoludki i inne tajemnicze stworzenia, które pomagają dobru zwyciężać. Wesołe służące na królewskich dworach skłaniają do uśmiechu, a pyskaci poddani, których ambicją jest przypodobanie się królowi, wywołują kuriozalne sytuacje, o których czytałam z autentycznym rozbawieniem.
Internet jest zalewany informacjami o nowościach wydawniczych i entuzjastycznymi recenzjami wielu książek dla dzieci, a ja mam ogromny problem ze znalezieniem słów, jakimi trzeba opisać to arcydzieło tak, aby zachęcić wszystkich do jego zdobycia i czytania swoim dzieciom. Jest zachwycające, zabawne, wciągające, rozbrajające, wartościowe, pouczające. Naprawdę wyjątkowe. Dostarcza dobrych emocji, a przede wszystkim mądrej rozrywki. Pokazuje świat, w którym dobro jest nagradzane, a zło karane. Mówi o tym, że warto pomagać słabszym, dzielić się tym, co mamy, nie oceniać po pozorach i wielu, naprawdę wielu zasad, dzięki którym świat może stać się lepszym miejscem do życia. Nakazuje szacunek dla sił przyrody, przestrzeganie norm moralnych, kierowania się dobrem, miłością i poczuciem sprawiedliwości.
Te słowa nadal nie oddają przyjemności, jaką czerpałam ze świata stworzonego przez Eleonor Farjeon. Jej baśnie są klasyczne, całkowicie zgodne z kanonem, a dzięki temu takie cudowne i pochłaniające. Nie sposób pominąć niewątpliwej zalety, jaką jest dyskretny, ciepły komizm wielu sytuacji przytrafiających się bohaterom, zabawne dialogi, charakterystyczne osobowości. Z pełnym przekonaniem zachęcam do włączenia tej książki do księgozbioru swoich dzieci, bo jest naprawdę wyjątkowa. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że nie ma nic wspólnego ze współczesnymi utworami dla najmłodszych, ma niepowtarzalny klimat, emanuje ciepłem i miłością.

pokaż więcej

 
2019-02-04 12:40:33
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2019
Cykl: Zmierzch Jagiellonów (tom 1)

Kolejny raz moje czytelnicze wyprawy podążyły w kierunku powieści historycznej i znów przekonałam się, że ten rodzaj literatury ma się całkiem dobrze i ma do zaoferowania naprawdę godną rozrywkę, a przy tym zapada lepiej w pamięć niż nudne i suche szkolne lekcje historii. To wszystko za sprawą „Bony” – książki Magdaleny Niedźwiedzkiej, która otwiera cykl „Zmierzch Jagiellonów”, a który w... Kolejny raz moje czytelnicze wyprawy podążyły w kierunku powieści historycznej i znów przekonałam się, że ten rodzaj literatury ma się całkiem dobrze i ma do zaoferowania naprawdę godną rozrywkę, a przy tym zapada lepiej w pamięć niż nudne i suche szkolne lekcje historii. To wszystko za sprawą „Bony” – książki Magdaleny Niedźwiedzkiej, która otwiera cykl „Zmierzch Jagiellonów”, a który w niedługiej przyszłości będzie kontynuowany przez „Barbarę Radziwiłłównę”.
W mojej świadomości królowa Bona była - to wszystko. Sprowadziła do Polski włoszczyznę, intuicja jednak podpowiadała mi, że musiała jednak zasłużyć się naszemu krajowi czymś więcej, skoro jest jedną z bardziej znanych władczyń. Postanowiłam więc dowiedzieć się więcej o tej sławnej, lecz mimo wszystko tajemniczej królowej. Książka Magdaleny Niedźwiedzkiej to strzał w dziesiątkę, bo nie dość, że opisuje losy Bony Sforzy, to bardzo wnikliwie analizuje i prezentuje politykę polską na początku XVI wieku. Przy tym jest wciągająca i, mimo gabarytów, nie dłuży się i nie nudzi. Od pierwszego rozdziału jest pełna życia i emocji, dzięki czemu z łatwością przenosimy się w czasie do epoki, gdzie wszechwładni królowie, książęta i księżniczki, decydujący o losach narodów, wojnach i pokojach, nie mogą samodzielnie wybierać sobie małżonków, bo nawet ten aspekt życia musi być podporządkowany interesom politycznym i dynastycznym.
To, co od początku rzuca się w oczy, to fakt, ze książka nie jest skoncentrowana na Bonie, ale przedstawia losy i decyzje jej męża – Zygmunta Starego oraz Albrechta Hohenzollerna – ostatniego Wielkiego Mistrza Zakonu Krzyżackiego, który jednocześnie był siostrzeńcem polskiego króla. Wszystkie te postaci kierują się swoimi ambicjami, mają swoje cele, które starają się realizować w miarę swoich sił i możliwości. Nie umiem powiedzieć, na ile osobowości przypisane przez autorkę postaciom historycznym mają coś wspólnego z prawdą, jednak nadanie im cech uporu, hardości, a jednocześnie nieprzenikliwości, ożywiają opowieść o nich. Dostajemy bohaterów z krwi i kości, którym nieobce wybuchy złości, miłosne uniesienia, gorycz porażki, zawiedzione lub spełnione ambicje. Muszą też mierzyć się z przeciwnikami, ale jednocześnie są wspierani przez lojalnych przyjaciół, a wiedza o tych układach stanowi bardzo mocny akcent powieści.
Sama Bona dzięki książce zyskuje w oczach czytelnika cechy, których historycy raczej jej odmawiają. Oceniana jako kobieta przewrotna, spiskująca i knująca intrygi, teściowa z piekła rodem, a nawet oskarżana o doprowadzenie do kilku śmierci została przez autorkę doceniona za ambicję oraz troskę o rozwój gospodarczy i kulturalny podległych ziem. Warto też zdać sobie sprawę, że była matką sześciorga dzieci.
Podsumowując, „Bona” to nie tylko zajmująca, dynamiczna biografia królowej, ale monumentalny obraz epoki razem z jej obyczajami, tajemnicami życia dworskiego, powiązaniami interesów dynastycznych i osobistymi ambicjami władców. Dotyczy czasów ciekawych, obfitujących w przełomowe wydarzenia, które ciągle jeszcze przysparzają Polsce chwały i świadczą o jej potędze. Autorka stworzyła ekspresyjnych, wiarygodnych bohaterów, którzy idą przez życie niesieni swoimi aspiracjami, zbierając doświadczenia, ciosy od losu, ale także jego uśmiechy. To wciągająca lekcja historii, którą można się delektować i nie znudzić. Co więcej, książka jest uporządkowana, nie gmatwa niepotrzebnie prezentowanych faktów i powiązań rodzinnych, przez co stanowi dobrą alternatywę, czy też rozszerzenie wiedzy przekazywanej w szkołach. Będzie ciekawą lekturą nie tylko dla fascynatów historii. Samej autorce należą się gratulacje i podziękowania za umiejętność ożywiania przeszłości.

pokaż więcej

 
2019-02-02 08:50:39
Wypowiedziała się w dyskusji: Czytamy w weekend

Ja ugrzęzłam w opasłych tomiszczach Bona. Zmierzch Jagiellonów Bona. Zmierzch Jagiellonów orazJacek Jacek. Pierwszą cudna, ożywia postaci historyczne. Wiek XVI przestaje być martwy, zaczyna mieć emocje. O drugiej jeszcze nie mam zdania, za mało... Ja ugrzęzłam w opasłych tomiszczach Bona. Zmierzch Jagiellonów Bona. Zmierzch Jagiellonów orazJacek Jacek. Pierwszą cudna, ożywia postaci historyczne. Wiek XVI przestaje być martwy, zaczyna mieć emocje. O drugiej jeszcze nie mam zdania, za mało przeczytalam. Ale wkrótce na pewno zrecenzuję 😁

pokaż więcej

więcej...
 
2019-02-01 12:57:01
Zagłosowała w plebiscycie "Książka Roku 2018 lubimyczytać.pl"
Jakie książki były najlepsze i najpopularniejsze w roku 2018? Zagłosuj w Plebiscycie i wybierz Książki Roku 2018. Książki, Autorzy i Wydawnictwa czekają na głosy swoich czytelników. Zapraszamy!
 
2019-01-31 11:23:19
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
Moja biblioteczka
598 120 779
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (9)

Ulubieni autorzy (3)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (3)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd