Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
AnnaSikorska 
annasikorska.blogspot.com
Badaczka filmów Pedra Almodóvara (monografia naukowa "Hiszpania w filmach Pedra Almodóvara" 2015, "Rodzina w filmach Pedra Almodóvara" w druku; liczne artykuły w czasopismach naukowych), filozofii hiszpańskiej, etyki oraz rynku wydawniczego. Autorka opowieści dla małych i dużych "Świat okiem Tutusia" (http://annasikorska.blogspot.com/search/label/%C5%9Awiat%20okiem%20Tutusia)
kobieta, status: Autorka, dodała: 1 ksiązkę i 4 cytaty, ostatnio widziana 8 godzin temu
Teraz czytam

Pokaż biblioteczkę
Aktywności
2017-03-25 21:00:20
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

„Magia sprzątania” zrobiła furorę: sprzedała się w milionach egzemplarzy, odmieniła życie wielu rodzin, pozwoliła na cieszenie się z posiadanych rzeczy. Ład w otoczeniu miał sprzyjać lepszej jakości życia. Częściowo tak się stało, ale nie do końca. Ciągle czegoś jeszcze może wielu z nas brakować. Pewnie zastanawiacie się czego?
A co by było, gdybyście ze swojego życia usunęli wszystko to, co...
„Magia sprzątania” zrobiła furorę: sprzedała się w milionach egzemplarzy, odmieniła życie wielu rodzin, pozwoliła na cieszenie się z posiadanych rzeczy. Ład w otoczeniu miał sprzyjać lepszej jakości życia. Częściowo tak się stało, ale nie do końca. Ciągle czegoś jeszcze może wielu z nas brakować. Pewnie zastanawiacie się czego?
A co by było, gdybyście ze swojego życia usunęli wszystko to, co Was denerwuje/ zabiera wolny czas/ sprawia, że jesteście zmęczeni/ macie mniej pieniędzy? Na pewno wszystko, co robicie i z kim utrzymujecie kontakty jest warte zachodu? Jakbyście się czuli, gdybyście nie musieli chodzić na imprezy organizowane przez wkurzających Was współpracowników/ gdybyście nie musieli czuć się winni, że nie wsparliście cudzego projektu, nie pomogliście potrzebującym, którzy mają mniej niż Wy, a Wy pozwoliliście sobie na egoizm i macie z tego powodu wyrzuty sumienia, bo martwicie się, co inni pomyślą o Waszej szczodrości? A co z wszystkimi rodzinnymi imprezami, kiedy wypada być w kilku miejscach na raz albo nie macie najmniejszej ochoty uczestniczyć w cudzym cyrku pt. „mój szczęśliwy nasty ślub na dobre i złe”? A może po prostu wkurzają Was akwizytorzy, telemarketerzy, nieuczciwi sprzedawcy, nierzetelni współpracownicy? Do tego po powrocie do domu macie na głowie nachalną teściową, która lepiej wie jak dokładnie powinniście żyć/ wyglądać/ jaką rolę społeczną pełnić i chętnie przekaże Wam negatywne opinie wygłaszane przez jej kochanych przyjaciół, którzy są ekspertami od tworzenia toksycznego otoczenia? Macie ochotę trzasnąć drzwiami? Bardzo dobrze! Bo w takim świecie nie da się za długo normalnie funkcjonować. Trzeba zrobić w nim porządek i trzasnąć drzwiami swojej przestrzeni osobistej, ale trzeba zrobić to umiejętnie, aby nie wyjść na zołzę lub chama, bo tacy ludzie są toksyczni, a Wy przecież nie chcecie być toksyczni. Wystarczająco dużo powodów, by zmienić swoje życie?
To teraz opowiem Wam o poradniku „Magia olewania”. Poradnik przypomina troszkę „Magię sprzątania”, do czego zresztą autorka się przyznaje. Podobna okładka, podobny styl pisania, ale obszar życia inny. Sarah Knight dzieli się ze swoimi czytelnikami wiedzą, w jaki sposób nabrać do życia dystansu. Jej przygoda z uświadomieniem sobie, że nie ma wpływu na to, co inni o niej myślą oraz że te myśli nie wpływają na jakość jej życia. Rozstała się z pracą w wydawnictwie i została „wolnym strzelcem”, dzięki czemu zyskała wiele cennego czasu: nie musiała dojeżdżać, mogła lepiej zarządzać czasem, nie musiała uczestniczyć w cotygodniowych/ comiesięcznych/ corocznych zebraniach firmy, czytać długich regulaminów, umawiać się z ludźmi, którzy byli jej obojętni oraz kupować firmowej odzieży, bo wszyscy tak robią, a zaczęła zajmować się tym, co lubi oraz spotykać z najbliższymi i może ubierać się w to, na co ma ochotę. Swoją postawę nazywa olewaniem. Ja bym nazwała ją piękniej „zdrowym dystansem do życia”.
Autorka krok po kroku pokazuje czytelnikowi w jaki sposób nauczyć się nie przejmować wieloma sprawami, w jaki sposób uporządkować swoje życie i wyrzucić z niego wszystko to, co nie jest istotne.
Autorka czasami bywa bardzo poważna, innym razem jest humorystyczna, ale zawsze rzeczowo omawia krok po kroku, w jaki sposób pozbyć się balastu w postaci złych emocji. Dewizą jej olewania jest bycie uprzejmym, czyli w całym skupieniu się na sobie nie możemy zapominać o uczuciach innych osób. No, chyba, że te osoby są nadwrażliwe, kochają hejtować i mimo naszych jasnych komunikatów, że nie jesteśmy zainteresowani ich wciąganiem nas w bezsensowne kłótnie wtedy mamy prawo raz, a porządnie odciąć się od złego wpływu takiej osoby. Jak to zrobić, kiedy to jest ktoś z rodziny? A może są sposoby na uciążliwych sąsiadów, z którymi żyjecie blisko, ponieważ mieszkacie blisko siebie?
Jeśli poszukujemy czegoś zaskakującego i odkrywczego będziemy zawiedzeni. Sarah Knight pisze o rzeczach, z którymi powinien radzić sobie każdy wykształcony człowiek. Tak jednak nie jest i dlatego warto sięgnąć po poradnik, uporządkować swoje życie, wyznaczyć cele i zacząć odnosić sukcesy, cieszyć się większą wolnością, więcej czerpać z życia, mniej się stresować. Myślę, że bardzo wielu osobom aktywna lektura pomoże nabrać dystansu do otoczenia.
Książka oddzielona jest na cztery części. W każdej znajdziemy dokładne wskazówki dotyczące określonego etapu, spraw w nim omawianych. Można je potraktować jako kolejne kursy z kolejnymi zadaniami domowymi odmieniającymi nasze podejście do wielu spraw/ rzeczy/ osób. Wprowadzenie w życie planu Zero Żalu pozwala na nierozczulanie się i nie powracanie oraz unikanie ciągłego analizowania własnego postępowania.
Lekturę polecam szczególnie osobom, które przed wyjściem z domu muszą zerknąć w lustro i ocenić, czy na pewno tak ubrane mogą wyjść z domu, zastanawiających się ciągle czy koledzy i koleżanki z pracy ich lubią, co inni sądzą o ich dzieciach, samochodzie, domu, partnerze, pracy itd.

pokaż więcej

 
2017-03-24 10:09:43
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Lektury dla młodych czytelników poza zabawą mają ważny cel: przekazanie cennych wartości. Do jednych z wielu popularnych filmów animowanych należy „Kraina Lodu”. Od chwili pojawienia się Disney’owskiej produkcji obejrzało ją i pokochało miliony dzieci oraz ich rodziców. Animowana opowieść w wersji 3D oczarowała młodych widzów i zabrała ich w świat magii. Historia księżniczki posiadającej... Lektury dla młodych czytelników poza zabawą mają ważny cel: przekazanie cennych wartości. Do jednych z wielu popularnych filmów animowanych należy „Kraina Lodu”. Od chwili pojawienia się Disney’owskiej produkcji obejrzało ją i pokochało miliony dzieci oraz ich rodziców. Animowana opowieść w wersji 3D oczarowała młodych widzów i zabrała ich w świat magii. Historia księżniczki posiadającej niezwykłą i bardzo kłopotliwą moc wyczarowywania śniegu oraz lodu podbiła serca dziewczynek. Skazana na izolację bohaterka ujawnia się po śmierci rodziców. Koronacja całkowicie zmienia jej życie. Elsa w przeciwieństwie do wielu bohaterek klasycznych baśni nie czeka na księcia, ale marzy o prawdziwej przyjaźni z siostrą, od której została odizolowana. Męski bohater ubiegający się o rękę pięknej królowej okazuje się podstępnym oszustem pragnącym zdobyć władzę w Arendelle. Zupełnie innym typem jest pracowity Kristoff przyjaźniący się ze swoim reniferem Svenem. Chęć zaprzyjaźnienia się i otwartość są tu ważniejszymi wartościami niż konieczność stanięcia na ślubnym kobiercu, poślubienia księcia z bajki.

Przygody królowej Elsy, jej siostry Anny, Kristoffa, bałwanka Olafa i renifera Svena stały się też tematem wielu książek. Z czasem powstały różne wersje dalszych przygód bohaterów. Niedawno pisałam o propozycji Wydawnictwa Egmont. Przygody bohaterów „Krainy Lodu” trafiły do serii „Kocham ten film”. Piękne filmowe ilustracje, prosty tekst idealnie wychodzi naprzeciw miłośnikom filmu. Nie zabrakło też dłuższej lektury w postaci tomu „Wielka księga przygód. Kraina Lodu”, zawierającego trzy opowiadania o dalszych perypetiach filmowych bohaterów. Prosty język, duże litery, wartka akcja, niedługie rozdziały sprawiły, że stała się doskonałą lekturą na długie zimowe wieczory. Razem z bohaterami trafiamy do zawiłych, tajemnych korytarzy zamku.

Kolejny cykl zabiera młodych czytelników w świat niezwykłych świateł, pozwala dowiedzieć się czym jest zorza polarna. Niedawno ukazały się kolejne przygody Elsy i jej przyjaciół. „Podróż do świateł Północy” i „Kryształ Buldy” poruszają tematykę niezwykłości zorzy polarnej. Niezwykłe światła na niebie zaczarowują kryształy dając im niezwykłą moc i powodując, że one świecą. Udział w tej przygodzie wymaga wizyty u trolli, nietypowej rodziny Kristoffa.

„Kryształ Buldy” wychodzi naprzeciw młodszym czytelnikom kochającym piękne ilustracje, lubiącym niewielka ilość tekstu i prostą opowieść, której głównym przesłaniem jest konieczność pomagania przyjaciołom oraz bliskim, bo tylko gotowość poświęcenia czasu i energii możemy utrzymać bliską więź.

„Podróż do świateł Północy” formatem przypomina „Wielką księgę przygód. Kraina Lodu”. Tak jak w tej wcześniejszej lekturze znajdziemy tu interesujące przygody, rozbudowaną wartką akcję, niedługie rozdziały i pouczające przygody. Wielka przygoda zaczyna się od zaproszenia przez Kristoffa swoich przyjaciół na niezwykłe wydarzenie do Krainy Trolli. W blasku zorzy polarnej mają wziąć udział w kryształowej ceremonii, w czasie której młode trolle zostaną nagrodzone za pracowitość. Jeden z małych trolli ma problem. Nie zdołał naładować wszystkich kryształów, przez co nie będzie mógł skończyć pierwszej klasy. Kristoff zachęca go do wyruszenia w podróż i spełnienia ostatniego warunku mającego uaktywnić kryształ tropiciela. Niestety poza zapałem Skałek nie dysonuje żadnymi umiejętnościami tropienia. Gdyby nie wsparcie przyjaciół nie miałby szans ani wspiąć się na skałę, ani dostrzec śladów. Byłby skazany na błądzenie. Kiedy udaje mu się z pomocą przyjaciół znaleźć Baltazara jest rozczarowany: jego kryształ nie zaświecił. Dopiero po uświadomieniu sobie swoich słabych stron i konieczności korzystania z pomocy przyjaciół kryształ zaczyna błyszczeć. Dzięki temu Skałek może wziąć udział w niezwykłej ceremonii.

Główną akcję przelatają opowieści o zorzy polarnej. Przyjaciele dzielą się swoimi przygodami, aby urozmaicić długi marsz. Takie wplecenie doświadczeń bohaterów pozwala ożywić akcję, przemycić dodatkowe morały. Na końcu książki znajdziemy informacje przybliżające młodym czytelnikom czym jest zorza polarna.

„Podróż do świateł Północy” to kolejna pouczająca lektura dla młodych czytelników. Gruba, solidna oprawa, bardzo dobrze zszyte strony sprawiają, że jest to lektura trwała. Niedługie rozdziały sprawiają, że przedszkolaki chętnie słuchają opowieści o Elsie i jej przyjaciołach. Książka będzie także bardzo dobrą książką do samodzielnego czytania.

pokaż więcej

 
2017-03-24 09:22:52
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

„Kraina Lodu” stała się najpopularniejszym filmem animowanym dla dzieci. Od chwili pojawienia się Disney’owskiej produkcji obejrzało ją i pokochało miliony dzieci. Animowana opowieść w wersji 3D oczarowała dzieci i zabrała je w świat magii. Historia księżniczki posiadającej niezwykłą i bardzo kłopotliwą moc wyczarowywania śniegu oraz lody podbiła serca dziewczynek. Skazana na izolację... „Kraina Lodu” stała się najpopularniejszym filmem animowanym dla dzieci. Od chwili pojawienia się Disney’owskiej produkcji obejrzało ją i pokochało miliony dzieci. Animowana opowieść w wersji 3D oczarowała dzieci i zabrała je w świat magii. Historia księżniczki posiadającej niezwykłą i bardzo kłopotliwą moc wyczarowywania śniegu oraz lody podbiła serca dziewczynek. Skazana na izolację bohaterka ujawnia się po śmierci rodziców. Koronacja całkowicie zmienia jej życie. Elsa w przeciwieństwie do wielu bohaterek klasycznych baśni nie czeka na księcia, ale marzy o prawdziwej przyjaźni z siostrą, od której została odizolowana. Męski bohater ubiegający się o rękę pięknej królowej okazuje się podstępnym oszustem pragnącym zdobyć władzę w Arendelle. Zupełnie innym typem jest pracowity Kristoff przyjaźniący się ze swoim reniferem Svenem. Chęć zaprzyjaźnienia się i otwartość są tu ważniejszymi wartościami niż konieczność stanięcia na ślubnym kobiercu.
Przygody królowej Elsy, jej siostry Anny, Kristoffa, bałwanka Olafa i renifera Svena stały się też tematem wielu książek. Z czasem powstały różne wersje dalszych przygód bohaterów. Niedawno pisałam o propozycji Wydawnictwa Egmont. Przygody bohaterów „Krainy Lodu” trafiły do serii „Kocham ten film”. Piękne filmowe ilustracje, prosty tekst idealnie wychodzi naprzeciw miłośnikom filmu. Nie zabrakło też dłuższej lektury w postaci tomu „Wielka księga przygód. Kraina Lodu”, zawierającego trzy opowiadania o dalszych perypetiach filmowych bohaterów. Prosty język, duże litery, wartka akcja, niedługie rozdziały sprawiły, że stała się doskonałą lekturą na długie zimowe wieczory. Razem z bohaterami trafiamy do zawiłych, tajemnych korytarzy zamku.
Niedawno ukazały się kolejne przygody Elsy i jej przyjaciół. „Podróż do świateł Północy” i „Kryształ Buldy” poruszają tematykę niezwykłości zorzy polarnej. Niezwykłe światła na niebie zaczarowują kryształy dając im niezwykłą moc i powodując, że one świecą. Udział w tej przygodzie wymaga wizyty u trolli, nietypowej rodziny Kristoffa.
„Kryształ Buldy” wychodzi naprzeciw młodszym czytelnikom kochającym piękne ilustracje, lubiącym niewielka ilość tekstu i prostą opowieść. Kristoff odwiedza Buldę, która zastępuje Baltazara w zarządzaniu społecznością trolli. Przyszywana matka żali się swemu podopiecznemu, że gaśnie światło jej kryształu, który dostała jako symbol tego, jak bardzo chłopak pasuje do trollej rodziny. Kristoff obiecuje naładować kryształ. Rano wyrusza w drogę do Arendelle, gdzie w zamkowej bibliotece dowiaduje się, gdzie można uzupełnić moc kryształu. Przyjaciele wspólnie udają się na misję przywrócenia mocy kryształowi Buldy. Po drodze muszą pokonać wiele przeszkód. Anna i Kristoff wybierają tradycyjne rozwiązania, a Elsa korzystając ze swojej mocy pomaga Olafowi i Svenowi dotrzymać im kroku. Kiedy docierają na miejsce okazuje się, że naładowanie kryształów nie jest takie łatwe jak się początkowo wydawało. Ku zaskoczeniu bohaterów kryształ wcale nie chce świecić. Pozostaje im wrócić do osady trolli z poczuciem niespełnionej misji. Tam okazuje się, że to nie magiczne miejsce, ale trud jaki włożyli w przywrócenia światła magicznemu kamieniowi pomógł przywrócić jego moc. Wspólne staranie się o to, by zrobić coś dla osoby, którą kochają okazało się największą magią.
Pięknie ilustrowana książeczka w solidnej oprawie i z bardzo dobrze z szytymi, śliskimi stronami jest estetyczna i przyciąga wzrok młodych czytelników. Przewidywalna, ale pouczająca opowieść pomoże dzieciom wytłumaczyć, dlaczego trzeba pomagać bliskim.
Książkę polecam przedszkolakom oraz uczniom nauczania początkowego. Cierpliwym czytelnikom oraz samodzielnie czytającym polecam również tom „Podróż do świateł Północy” formatem przypominający „Wielką księgę przygód. Kraina Lodu”.

pokaż więcej

 
2017-03-21 11:45:56
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Samoświadomość jest pierwszym krokiem do sukcesu. Zrozumienie siebie, mechanizmów działania, wyszukanie zalet, świadomość wad i poczucie, że inne nie znaczy gorsze. Każdy z nas potrzebuje poczucia własnej wartości. Diagnoza świadcząca o odbieganiu od normy, do której należą neurotypowi może stać się łatką obniżającą naszą wiarę w siebie, degradującą nasze zdolności, przekonującą, że nie... Samoświadomość jest pierwszym krokiem do sukcesu. Zrozumienie siebie, mechanizmów działania, wyszukanie zalet, świadomość wad i poczucie, że inne nie znaczy gorsze. Każdy z nas potrzebuje poczucia własnej wartości. Diagnoza świadcząca o odbieganiu od normy, do której należą neurotypowi może stać się łatką obniżającą naszą wiarę w siebie, degradującą nasze zdolności, przekonującą, że nie posiadamy żadnych zdolności. W takiej sytuacji stawiane są osoby z różnymi formami zaburzeń. Do jednych z wielu należy autyzm.
„Autyzm… Co dla mnie znaczy?” to podręcznik z ćwiczeniami dla dzieci i dorosłych. Znajdziemy w nim rady, w jaki sposób rozmawiać i kształtować samoświadomość osób z autyzmem. Ćwiczenia można regularnie powtarzać, obserwować, w jaki sposób osoba, z którą prowadzimy terapię, żyjemy na co dzień zmienia swoje nastawienie do świata oraz siebie. Catherine Faherty pomaga odkrywać mocne strony, znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego pewne rzeczy nie działają, w jaki sposób wyglądają relacje społeczne, czym są i jak mogą wyglądać myśli różnych osób.
Książka oferuje bogaty zasób wiedzy, pomagającej rozwijać różnorodne umiejętności społeczne, dostrzegać komunikaty niewerbalne, przekazywania wiadomości, dzielenia się doświadczeniem, spostrzeżeniami oraz umiejętności odbierania go. Znajdziemy tam także praktyczne rady jak postępować w trakcie ataków, dlaczego panowanie nad emocjami przy osobie z autyzmem jest ważne, w jaki sposób uczyć uprzejmości. Autorka zachęca do eksperymentowania z różnymi metodami edukacji, sposobami organizacji przestrzeni pracy oraz nabywaniu samodzielności w pracy, wykorzystania technologii, kształtowanie umiejętności wykorzystania czasu wolnego, a także relacji panujących w szkole. Nie zabraknie tam również tematu osobistego asystenta, przygotowania materiałów dostosowanych do wymogów dziecka.
„Autyzm… Co dla mnie znaczy?” zawiera 12 rozdziałów, w których znajdziemy ćwiczenia dla osób z autyzmem, wskazówki dla rodziców oraz terapeutów. Pierwszy pomaga nam wejść w świat książki, sposobu korzystania z niej oraz pomoże zrozumieć czym jest autyzm. Drugi porusza kwestie doświadczenia zmysłowego. Pomaga zrozumieć, dlaczego otoczenia czasami może być drażliwe. Trzeci skupia się na sposobach myślenia, czwarty pomaga odkryć własne talenty, komunikować się z otoczeniem za pomocą własnej twórczości. Piąty pomaga w zrozumieniu relacji międzyludzkich, a szósty wyjaśnia czym jest rozumienie, w jaki sposób je kształtować. W siódmym mały czytelnik nabiera świadomości czym są myśli. Ósmy pomaga nauczyć się skutecznej komunikacji, odbierania bodźców z otoczenia, odczytywania sygnałów zawierających ukryte komunikaty. Dziewiąty pomaga zrozumieć i zorganizować przestrzeń w szkole. Jest to także bardzo ważny rozdział dla rodziców i nauczycieli. Pomoże im zrozumieć oraz zoptymalizować formalne nauczanie. Dziesiąty omawia przyjaciół, sposoby nawiązywania i podtrzymywania relacji społecznych. Odkryjemy również narzędzia pozwalające nawiązywać relacje. Jedenasty pomaga zrozumieć skomplikowany świat negatywnych emocji, a dwunasty skupia się na emocjach pozytywnych. Każdy z rozdziałów podzielony jest na ćwiczenia dla dzieci, ćwiczenia dla starszych czytelników oraz część dla rodziców i terapeutów. Poruszane tematy są dokładnie wyjaśnione, dzięki czemu pomagają osobom z autyzmem lepiej zrozumieć siebie oraz swoje otoczenie. Solidna, wielostronicowa publikacja będzie dobrym materiałem do ciągłej pracy. Z książki można korzystać wybiórczo, sięgać po tematy, które są dla dziecka ważne lub problematyczne. Do tych samych ćwiczeń można po jakimś czasie wrócić. To pozwoli na analizę zmiany osobowości dziecka.

pokaż więcej

 
2017-03-20 09:01:29
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Zabawa w Indian należy do jednej z popularnych zabaw wśród dzieci. Piękne pióropusze, odmienne obyczaje i przede wszystkim tipi (stożkowe namioty) przyciągają uwagę małych odkrywców. W prawdziwej wiosce małych pasjonatów odmienną kulturą nie może zabraknąć indiańskich opowieści, w których natura, duchy, przodkowie mają moc wpływania na nasze otoczenie.
Sat-Okh (Długie Pióro) już od ponad pół...
Zabawa w Indian należy do jednej z popularnych zabaw wśród dzieci. Piękne pióropusze, odmienne obyczaje i przede wszystkim tipi (stożkowe namioty) przyciągają uwagę małych odkrywców. W prawdziwej wiosce małych pasjonatów odmienną kulturą nie może zabraknąć indiańskich opowieści, w których natura, duchy, przodkowie mają moc wpływania na nasze otoczenie.
Sat-Okh (Długie Pióro) już od ponad pół wieku wprowadza młodych czytelników w świat gawęd przybliżających kulturę rdzennych mieszkańców Ameryki. Losy tego polskiego pisarza, który przez II wojną światową otrzymał nowe nazwisko (Stanisław Supłatowicz) są zawiłe i nieznane. Możemy polegać tylko na jego opowieściach zgodnie, z którymi urodził się w osadzie Indian w dorzeczu rzeki Mackenznie w Kanadzie, jako syn Stanisławy Supłstowicz (uciekinierkiz Syberii) oraz wojennego wodza plemienia Szawanezów, Leoo-Karko-Ono-Ma (Wysokiego Orła). Te korzenie stały się inspiracją do podzielenia się z polskim czytelnikiem niezwykłymi opowieściami z codziennego życia Indian.
W „Białym mustangu” znajdziemy legendy poruszające różne ważne tematy. Nie zabraknie tam pychy, zdrady, braku szacunku do starszych i przyrody, zapatrzenia w siebie, złośliwości. Każda ludzka przywara zostaje pięknie opisana, ukarana przez siły przyrody i bogów, którzy dbają, aby człowiek nie był za bardzo pewny siebie, aby potrafił uszanować decyzje starszych oraz godził się w własnym losem, kolejnymi etapami życia społecznego. Najlepszym przykładem zaniedbania przez pychę jest opowieść Owasesa. Opiekun, wychowawca i przewodnik grupki młodych Indian nocujących w górach przestrzega przed korzystaniem wody z górskiego jeziora, które stało się groźne po tym jak piękna córka wodza, Hanuate, szydziła z kolejnych kandydatów na męża. Jej duma z urody była tak wielka, że zapragnęła być żoną jednego z bogów. Duch ukaranej Hanuate mści się na ludziach i zwierzętach, dlatego zmusiła swoje plemię do przeprowadzki z okolic jeziora.
Inną piękną legendą jest opowieść o stworzeniu człowieka przez Wielkiego Ducha – Gichy Manitou. Ulepiony przez niego człowiek tak jak w innych kulturach powstał z gliny, ale z opowieści dowiadujemy się, dlaczego człowiek bywa zły, jadowity, poznajemy też przyczyna powstania różnych ras.
Nie zabraknie też pięknej historii o pościgu Białego Mustanga, którego przyprowadzenie do jednego z wielkich wodzów miało pozwolić na poślubienie jego pięknej córki.
Sat-Okh wprowadza nas w klimat indiańskiego życia, odmiennego patrzenia na czas, przyrodę, otoczenie. W legendach spotkamy abstrakcyjne kształtowanie czasu, z jakim mamy do czynienia w znanych nam legendach. Bliżej nieokreślona przeszłość ma uświadamiać nas o upływie czasu, a z drugiej strony pokazywać, że ludzie dawniej byli dokładnie tacy sami jak dziś, mieli te same słabości, borykali się z tymi samymi problemami, tak samo borykali się z problemami wynikającymi z niemożliwości opanowania potężnej natury.
Książkę wzbogacono rycinami wprowadzającymi w klimat legend. Standardowy format (A5) książki oraz dość ciasno rozmieszczony tekst będę nieco utrudniać samodzielne czytanie dziecka, ale za to lektura doskonale sprawdzi się jako propozycja do słuchania.
Lekturę polecam miłośnikom indiańskich opowieści, dzieciom zafascynowanych zabawami w Indian. Takie połączenie zabawy z literaturą pozwoli na rozwijanie zainteresowania innymi książkami.

pokaż więcej

 
2017-03-19 23:13:43
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Dzieci próbują sobie tłumaczyć świat po swojemu, starają się zrozumieć emocje dorosłych, niedoskonałość otoczenia i własne braki. Poważnym brakiem Emilia jest brak mowy. To sprawia, że jego wychowanie nie jest łatwe, a jemu nie jest łatwo być „wybrakowanym” dzieckiem. Stara się, próbuje, ale jedyne, na co go stać to wydanie zniekształconych dźwięków.
Kiedy na świat przychodzi jego siostra...
Dzieci próbują sobie tłumaczyć świat po swojemu, starają się zrozumieć emocje dorosłych, niedoskonałość otoczenia i własne braki. Poważnym brakiem Emilia jest brak mowy. To sprawia, że jego wychowanie nie jest łatwe, a jemu nie jest łatwo być „wybrakowanym” dzieckiem. Stara się, próbuje, ale jedyne, na co go stać to wydanie zniekształconych dźwięków.
Kiedy na świat przychodzi jego siostra Laura Emilio dochodzi do wniosku, że lepiej rodzić się wieczorem. Wtedy ma się czas na ukształtowanie wszystkich zmysłów. Rano rodzą się ludzie tacy jak on: czyli niedobudzeni, a przez to niemający czasu zadbać o każdy szczegół swojego ciała. Narodziny siostry wywróciły jego świat do góry nogami: musi stać się samodzielniejszy, sporo czasu przebywa z dokuczliwym ojcem, dla którego jest tylko głupim głuchym chłopcem. Na szczęście jest w jego otoczeniu ktoś jeszcze. Stary sklepikarz Javier doskonale dogaduje się z chłopcem. Jest otwarty, cierpliwy, daje mu sporo ciepła, pokazuje świat. Po ucieczce ojca z domu mężczyzna zastępuje mu tatę. Zawsze ma dla niego czas i energię. Mimo tego czasami życie toczy się nie tak jakbyśmy tego chcieli: nieumiejętność radzenia sobie z emocjami staje się przyczyną wizyty u pani psycholog, Anny, która pomaga mu się uporać z negatywnymi emocjami wobec ojca, złością z powodu braku mowy. Kiedy wszystko wraca do normy umiera Javier, jego najlepszy przyjaciel. Po raz kolejny świat zawala się po śmierci mamy. Głuchoniemy Emilio z siostrą trafiają pod opiekę Anny, która ma dla wyjątkowego chłopca czas, jest otwarta ja jego pomysły na zabawę, pozwala mu bawić się morzem.
„Morze ciche” porusza ważny temat akceptacji dziecka niepełnosprawnego. Mamy tu do czynienia z poszukiwaniem zrozumienia w otoczeniu oraz własnej miłości do siebie- niedoskonałego. Brak miłości ze strony ojca, przemoc psychiczna sprawiają, że Emilio czuje się gorszy, mniej inteligentny, mniej wartościowy. Z takiego punktu widzenia trudno kochać samego siebie. Akceptacja Javiera pozwala chłopcu odkrywać swoje umiejętności, rozwijać mocne strony, radzić sobie z życiem, co bardzo się przydaje, po utracie najbliższych. Jeoren Van Haele pozwala nam płynąć przez prosty, pełen zadumy tekst uświadamiający, że bariera między dzieckiem/ człowiekiem niepełnosprawnym nie wynika z braku dostosowania takiej osoby do otoczenia, ale przez dyskryminację, brak akceptacji, wykluczenie ich ze społeczeństwa. Dzięki autorowi stajemy się uczestnikami świata przepełnionego wrażliwością Emilia, który z powodu braku słuchu wyczulił inne swoje zmysły, a może także i emocje.
Tę niewielkich rozmiarów opowieść polecam zarówno przedszkolakom, uczniom, jak i dorosłym czytelnikom. Wejście w świat głuchoniemego, ale bardzo wrażliwego bohatera jest interesującym doświadczeniem pozwalającym na zrozumienie wielu problemów, z jakimi mogą borykać się inny ludzie.
Piękny tekst rozmieszczono na stronach tak, że czytanie wydaje się obcowaniem z poezją, choć nie mamy tu ani wiersza, ani rymów. Całość oprawiono w solidną okładkę i bardzo dobrze zszyto strony, przez co książka jest solidna. Piękne, ale zarazem bardzo proste ilustracje przyciągają nie tylko dziecięcy wzrok.
Książkę polecam każdemu, kto poszukuje książki nieco refleksyjnej, pokazującej życie niepełnosprawnych, przybliżających problemy z jakimi borykają się osoby głuchonieme.

pokaż więcej

 
2017-03-19 22:52:09
Została fanką autora: Van Haele Jaroen
 
2017-03-19 21:44:37
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Cienie mają w sobie coś magicznego, nieuchwytnego, tajemniczego i pozwalają przenieść się w świat wyobraźni. Kiedy byłam mała uwielbiałam zabawy z latarką i cieniami na ścianie. Czasami korzystałam z projektora do klisz fotograficznych (używanego do wyświetlenia bajek) „ania”. Ostre, ukierunkowane światło pozwalało na eksperymenty i obserwowanie tego, co pojawia się na ścianie. Jednak brak... Cienie mają w sobie coś magicznego, nieuchwytnego, tajemniczego i pozwalają przenieść się w świat wyobraźni. Kiedy byłam mała uwielbiałam zabawy z latarką i cieniami na ścianie. Czasami korzystałam z projektora do klisz fotograficznych (używanego do wyświetlenia bajek) „ania”. Ostre, ukierunkowane światło pozwalało na eksperymenty i obserwowanie tego, co pojawia się na ścianie. Jednak brak odpowiednich wskazówek oraz literatury sprawił, że ograniczałam się do misia, kaczuszki i zajączka. Zawsze nurtowało mnie pytanie jak stworzyć kolejne postacie swojego teatrzyku wyobraźni, wieczornych zabaw. Z tego powodu z zainteresowaniem sięgnęłam po dwie najnowsze publikacje Wydawnictwa Egmont: „Teatrzyk cieni” oraz „Chińskie cienie”. Obie idealnie nadają się do wieczornych zabaw z małą nocną lampką rzucającą ukierunkowane światło (świetnie do tego nadają się też lampki biurowe). Obszar światła staje się sceną, na której dziecko z rodzicem może stworzyć niepowtarzalne przedstawienie.
Taka zabawa pozwala na wyciszenie, rozwija wyobraźnię, a tworząc niezwykłe opowieści o bohaterach zachęca do mówienia, czyli bardzo ważnej pracy nad językiem. W „Teatrzyku cieni” znajdziemy słonia, wielbłąda, goryla, lwa, niedźwiedzia, lisa, rekina, kurę, świnię, kota, zamek, palmy, drzewa, człowieka idącego i biegnącego. Czarne kształty na białym trzeba wyciąć, dzięki czemu nasza pociecha może ćwiczyć swoje umiejętności motoryczne. Następnie nakleić je na patyki i rozpocząć zabawę.
Poza funkcją teatrzyku cieni publikacja doskonale sprawdza się jako karty kontrastowe. Po rozcięciu wszystkich kart. Można na początku wykorzystać ją do zabawy w rozpoznawanie kształtów. To pozwoli młodszym dzieciom na oswojenie się z szablonami oraz pracę nad koncentracją, skupieniem uwagi na określonym przedmiocie, rozwijanie myślenia globalnego, przez dopasowywanie zdjęć, pluszaków i innych zabawek z wizerunkami zwierząt.
Z kolei „Chińskie cienie” bazują na tradycyjnej zabawie palcami. Wymagają większej wprawy, umiejętności odtwarzania ułożenia dłoni, większego skupienia. Ponad to taka zabawa pozwala na ćwiczenie koordynacji, zachęca do eksperymentowania, pomaga w rozwijaniu wyobraźni.
W książce znajdziemy pomysły na stworzenie: Baby Jagi, osła, gęsi, Anglika, zająca, królika, słonia, koguta, chłopa, psa, , wilka, wesołego kuma, krowy, profesora, chłopca, św. Mikołaja, wielbłąda, walk kogutów, mówcy, kozy, orła, wesołych kumoszek, kota, żołnierza. Poza zabawą dłońmi autorka podaje przykłady wykorzystania wzorów, tworzenia własnych, dzięki czemu taki teatrzyk może się rozrastać.
„Chińskie cienie” formatem przypomina blok rysunkowy. Solidna oprawa, grube strony (blok techniczny) sprawiają, że książka jest solidna. Czarno-białe strony, niedługie rymowanki dotyczące każdej ilustracji, wskazówki dotyczące ułożenia dłoni zachęcają do zabawy. Lektura będzie doskonałym wstępem do rozwijania swoich umiejętności tworzenia wzorów. Proponowane połączenia dłoni i innych materiałów zachęcą do eksperymentowania.
Zabawa z cieniami jest świetnym pomysłem na terapię dla dzieci mających problem z naśladowaniem, odtwarzaniem, mówieniem. Naśladowanie ułożenia dłoni pomaga w nawiązaniu relacji społecznych, a mówienie pomaga w rozwijaniu mowy lub jej kształtowaniu. Zabawa pomaga zapewnić interesującą rozrywkę wieczorem, wzmocnić relacje rodzinne.

pokaż więcej

 
2017-03-14 22:33:28
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Matki, czyli córki (tom 3)

„Kobiety ciężkich obyczajów” to trzeci tom z cyklu „Matki czyli córki”. Natasza Socha zabiera nas w dalszy ciąg skomplikowanych relacji między Kunegundą, Kwiryną, Konstancją, Kaliną i Kirą. W tej części wyjaśniono wątki rozpoczęte w poprzednim tomie, ale z powodzeniem można rozpocząć lekturę od tego tomu, ponieważ pisarka przybliża swoim czytelnikom wcześniejszą akcję.
Tym razem bohaterkami...
„Kobiety ciężkich obyczajów” to trzeci tom z cyklu „Matki czyli córki”. Natasza Socha zabiera nas w dalszy ciąg skomplikowanych relacji między Kunegundą, Kwiryną, Konstancją, Kaliną i Kirą. W tej części wyjaśniono wątki rozpoczęte w poprzednim tomie, ale z powodzeniem można rozpocząć lekturę od tego tomu, ponieważ pisarka przybliża swoim czytelnikom wcześniejszą akcję.
Tym razem bohaterkami stają się kobiety pewne siebie. Można nawet stwierdzić, że zbyt pewne, a przez to będące zagrożeniem dla płci brzydkiej. Femme fatale, modliszki, pajęczyce – takimi etykietami obdarza się kobiety mające łeb na karku i potrafiące doskonale liczyć oraz bawić się mężczyznami, którzy są przekonani, że to oni bawią się płcią piękną i to oni górują. W chwili zerwania (chwilę wcześniejszego nim planowali) są wyprowadzeni z równowagi, bo to nie tak miało być, nie takie miało być zakończenie, to przecież ich kochanki miały płakać, być miękkie, błagać o jeszcze jedną szansę, a nie oni. Kira należy do kobiet, które potrafią nieźle namieszać w życiu innych, wstrząsnąć nimi. Czasami taka „terapia” pomagała rozpaść się nieudanemu związkowi, innym razem mężczyźni na nieudany romans reagowali przyspieszonym ślubem i większym zaangażowaniem w wieloletni związek. Oceniana z boku może wydawać się wyrachowana, egoistyczna i pozbawiona uczuć. Czy na pewno taka jest?
Inną kobietą przewracającą życia żonatych mężczyzn do góry nogami jest Kwiryna, prosta dziewczyna ze wsi, która bardzo szybko zauważa, że uczciwą pracą daleko nie zajdzie, a już na pewno nie będzie jej stać na luksusy, o których marzy. Dzięki poznanej w Warszawie doświadczonej przez życie Lucynie ma możliwość przekształcić się w luksusową damę do towarzystwa o tajemniczym imieniu Luiza. Przygotowania (ze względu na brak środków i odpowiednich nauczycieli) trwają długo, ale pozwalają osiągnąć oczekiwane rezultaty. Dzięki tym kobietom poznajemy przedwojenną Warszawę ociekającą seksem zamiatanym pod dywan pozorów i zacieranym przez pozorną wartość rodziny, Kobiety jeszcze niewiele znaczą, ale zaczynają czuć coraz większą potrzebą wyzwolenia się spod „opieki” mężów, ojców i braci. Jeśli nie mogą w łatwy sposób zdobyć środków na swoją samodzielność korzystają z własnych atutów. Nie jest to ani łatwe ani bezpieczne, o czym przekonują się bohaterki nazywające siebie „kobietami ciężkimi obyczajów”, ponieważ prostytucja w każdej formie jest ciężkim kawałkiem chleba. Jednak ta luksusowa pozwala odmienić życie wielu osobom, rodzinie przetrwać wojnę, co nie zawsze jest doceniane.
W książce nie zabraknie Konstancji, przypadkowej córki Kwiryny praz obecnej seniorki rodu niepotrafiącej wybaczyć mężowi zdrady, matce uwiedzenia jej męża, babce brak czułości w dzieciństwie. Jej zawiła historia zamknięta w ramy uprzedzenia i surowego wychowania Kunegundy. Jej macierzyństwo było całkowitym przeciwieństwem tego, czym została obdarzona przez bliskie jej kobiety. Kalinę obdarzyła tak wielką uwagą i miłością, że dopiero w wieku czterdziestu kilku lat zdecydowała się na stanowcze opuszczenie rodzinnego gniazda. Wcześniej nie pomagał jej fakt posiadania córki (Kiry) z mężczyzną, który ją opuścił. Dorosłe dziecko, brak zobowiązań, spontaniczna wycieczka – wszystko to stało się doskonałym wstępem do nowego życia, w którym nie zabraknie kolejnej małej kobiety, Helenki.
Na tle wyrazistych sylwetek kobiet pojawi się kilka osobowości mężczyzn: Józef, który szybko zdradził żonę, Adam, dla którego małżeństwo było nieporozumieniem, Kosma traktujący związek jak drugą szansę na normalność, Kordian ulegający urokowi innej kobiety i szereg innych, pospolitych.
Pragnienie lepszego życia przez Kwirynę żyjącą w przedwojennej Warszawie wpływa na życie wszystkich bohaterów. Wszyscy krążą wokół jej decyzji bycia ekskluzywną utrzymanką, na każdym pokoleniu ta decyzja się odbija. Nawet Kira staje się ofiarą relacji prababki z babką, które przełożyły się na relacje babki z matką. Niewtrącająca się w życie córki Kalina wychowuje zagubioną kobietę poszukującą kontaktów oraz uwagi innych ludzi. Jej obsesyjne dążenie do sprawdzania własnej wartości oraz pierwsze doświadczenia z miłością sprawiają, że pragnie mścić się na żonatych romansujących mężczyznach. "Od dzisiaj to męskie kotki będą płakać i prosić o jeszcze, a ona po prostu nie da im żadnej nadziei. Będzie szła po trupach, zdobywała tych najbardziej opornych, wywracała ich życie do góry nogami i z przyjemnością patrzyła, jak wiją się w pułapkach własnych emocji. Skoro dla większości facetów związek jest wart tyle, ile słynny funt kłaków, ona również nie ma zamiaru stawiać miłości na żadnym piedestale. Romans, zabawa, seks, rozrywka, pożegnanie. I niech ich boli". Czy w takim świecie znajdzie czas i miejsce na prawdziwe uczucie?
Wielkim plusem jest mieszanie tu teraźniejszości z przeszłością. Jednoczesne przyglądanie się życiu Kiry i Kwiryny – kobiet bardzo do siebie podobnych mimo dzielących je lat – pozwala na lepsze zrozumienie relacji. Jedno czego brakuje w książce to dat przy rozdziałach. Niewprawny lub nieuważny czytelnik może nieco pogubić się między bohaterkami, przeszłość i teraźniejszość nieco zlać się ze sobą (tym bardziej, że bohaterki nęcą swoje ofiary takimi samymi oczami).

Książki Nataszy Sochy cechuje lekkość stylu, obnażanie ludzkich przywar, pisanie o trudnych sprawach w zabawny sposób, pokazywanie rzeczywistości takiej jaką mamy na wyciągnięcie ręki. Tu jest dokładnie tak samo. W tej książce znajdziemy dwa typy mężczyzn (mimo, że męskich bohaterów jest więcej): ulegających kobiecym wdziękom i ulegających kobiecym nastrojom. To płeć piękna kreuje świat, któremu podporządkowują się jej mężowie, kochankowie, partnerzy. Powieść czyta się szybko i przyjemnie. Polecam.

pokaż więcej

 
2017-03-14 10:05:25
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Badania nad człowiekiem są jednymi z większymi wyzwań dla naukowców. Zachowania, podziały, rywalizacja lub jej brak, określony strój, mimika, relacje w grupie i wiele innych rzeczy – wszystko to może być ukształtowane przez biologię lub kulturę. Odkrywanie źródeł tych elementów może być nie lada wyzwaniem. Jednym z ciągle tajemniczych i fascynujących obszarów ludzkiego życia jest wiązanie się... Badania nad człowiekiem są jednymi z większymi wyzwań dla naukowców. Zachowania, podziały, rywalizacja lub jej brak, określony strój, mimika, relacje w grupie i wiele innych rzeczy – wszystko to może być ukształtowane przez biologię lub kulturę. Odkrywanie źródeł tych elementów może być nie lada wyzwaniem. Jednym z ciągle tajemniczych i fascynujących obszarów ludzkiego życia jest wiązanie się w pary, ukryta owulacja (nietypowe dla zwierząt) i ciągła gotowość na seks. Wielu badaczy zgłębia te obszary porównując człowieka z innymi zwierzętami (szczególnie z małpami naczelnymi), odkryciami archeologicznymi, źródłami pisemnymi, kulturami pierwotnymi. Wszędzie tam ludzka miłość jest zagadnieniem nieco magicznym, nieprzewidywalnym, zapewniającym spokój i szczęście lub przechodzącym niczym tajfun.
„Anatomia miłości” Helen Fisher jest jedną z kultowych prac naukowych opisujących nasze życie seksualne od flirtu po zakończenie związku. Amerykańska badaczka dzieli się nie tylko swoimi badaniami oraz spostrzeżeniami. Umiejętnie korzysta z bogactwa literatury przybliżającej określone obszary ludzkiego oraz zwierzęcego życia, umiejętnie je scala i podsumowuje. W książce poruszyła takie tematy jak zaloty, dobór partnerów, zdrady, kryzysy w związkach, monogamia, poligamia, uwodzenie, zależności płci od sposobu myślenia, polityka seksualna, dyskryminacja kobiet, powrót do stanu pierwotnego. Każdy z tematów omawiany jest szeroko, obrazowo i pozwala na lepsze zrozumienie tematu. Wprawnie tłumaczy ludzkie zachowania zależące od biologii, DNA i wydzielanych przez organizm związków. Podkreśla także wpływ leków antydepresyjnych na poziom satysfakcji ze związku.
Wielkim plusem jest nie tylko śledzenie relacji między ludźmi od flirtu przez budowanie po rozpad związku, ale także śledzenie historii życia rodzinnego od początków istnienia gatunku po współczesność. Dostrzeżenie momentu zachwiania równowagi między płciami, chwilowego odciągnięcia kobiet od ciężkich prac i jednoczesnego pozbawienia ich władzy oraz współczesne trendy dążenia do pierwotnej równowagi. Wśród wielu niewiadomych nie zabraknie odwołania do badań nad naczelnymi oraz naszymi prehistorycznymi przodkami wiodącymi bardziej skomplikowane życie niż nam się może wydawać. Znajdziemy także analizę plusów ukrytej płodności u ludzi, w jaki sposób kobiety wykorzystywały swoją seksualność, kiedy i dlaczego straciły na znaczeniu.
Dzięki oposowi współczesnych kultur pierwotnych możemy przyjrzeć się znaczeniu zdrady jako sposobowi na przetrwanie gatunku, a nie pozbyciu się zasad moralnych. Helen Fisher dostrzega, że jest to jedno z popularniejszych zjawisk wśród ludzi bez względu na kulturę.
Nowością w obecnym wydaniu jest wykorzystanie obserwacji oraz badań przy pomocy Internetu. Helen Fisher opisuje stosunek osób korzystających z portali randkowych do seksu, stałych związków, poszerzania kręgu znajomych. Dostrzega wiele paradoksów, wśród których znajdziemy także dotyczący facebooka: każdy użytkownik chce być popularny, a jednocześnie chce zachować prywatność. Dzięki badaczce uzmysławiamy sobie, że upragniona prywatność to stosunkowo nowy wynalazek. W nowych środkach komunikowania nie dostrzega zagrożenia, ale szansę na kontynuowanie relacji tylko przy wykorzystaniu technologii. Autorke dostrzega, że potrzeba tworzenia wspólnot ciągle jest bardzo duża i przechodzi do innego wymiaru, innego poziomu relacji, gdzie już nie związki krwi są ważne, ale poczucie bliskości.
Książka jest obowiązkową lekturą takich kierunków studiów jak filozofia, socjologia, antropologia, filologia, pedagogika, psychologia, historia oraz wielu innych humanistycznych. Pomoże wprowadzić czytelnika w zagadnienia relacji międzyludzkich oraz rozmnażania.

pokaż więcej

 
2017-03-11 13:53:58
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Każda nowość potrzebuje czasu do akceptacji. Jedne nowości są wprowadzane w życie bardzo szybko, inne bardzo długo. Wszystkie jednak łączy cecha wspólna: ludzie obserwują jak nowe rzeczy wpływają na nich i na wychowanie dzieci. Pierwsze komputery (maszyny do liczenia) powstały bardzo dawno i nikt z obecnie żyjących ludzi nawet nie śmiałby nazwać ich komputerami. Kolejna faza postępu przyszła w... Każda nowość potrzebuje czasu do akceptacji. Jedne nowości są wprowadzane w życie bardzo szybko, inne bardzo długo. Wszystkie jednak łączy cecha wspólna: ludzie obserwują jak nowe rzeczy wpływają na nich i na wychowanie dzieci. Pierwsze komputery (maszyny do liczenia) powstały bardzo dawno i nikt z obecnie żyjących ludzi nawet nie śmiałby nazwać ich komputerami. Kolejna faza postępu przyszła w XX wieku, kiedy na potrzeby wojsk wymyślano kolejne maszyny kodujące. Można w ten sposób stwierdzić, że wojna przyczyniła się do postępu technologii. Niektórzy w tych źródłach upatrują wielkie zło i chcą w obcowaniu dzieci z technologiami dostrzegać negatywne zjawisko. Pojawiają się wówczas takie argumenty jak: gorsza koncentracja, zmniejszona umiejętność formułowania myśli, gorsza pamięć i wiele innych znanych nam od starożytności, ale używanych w kontekście pisma. Tak, pismo także przez długi czas było uznawane za zagrożenie i wcale bym się nie zdziwiła, gdyby ówcześni rodzice (na wzór współczesnych) chwalili się, że wychowują i uczą dzieci bez wykorzystania pisma. W przypadku każdej nowości należy zachować zdrowy rozsądek i przyjąć do swojej świadomości, że świat bez technologii nie jest już możliwy. Zainteresowanie komputerami można jednak wykorzystać do zachęcenia czytania oraz poszerzania wiedzy dotyczącej zmian. Im więcej będą wiedziały i im bieglej dzieci będą posługiwały tym lepiej wykorzystają swoje umiejętności na rynku pracy. Nie będą musiały mozolnie uczyć się wszystkiego jak robili to nasi rodzice i dziadkowie, którzy mieli problem z przeskokiem technologicznym, dla których web 1.0 (biernego wykorzystania Internetu) było szczytem osiągnięć, a teraz nie wyobrażają sobie świata bez web 2.0 (interaktywnego podejścia do treści i tworzenie nowych).
Na rynku wydawniczym regularnie pojawiają się publikacje wprowadzające dzieci w świat technologii. Niedawno do naszych rąk trafiła książka Marcina Kozioła „Szalona historia komputerów”, w której poza historią maszyn fascynujących dzieci znajdziemy wiele cennych informacji dotyczących działania, sposobów kodowania, odmiennego podejścia matematycznego, programowania, jednostek pamięci. Nie zabraknie też bardzo interesującej historii, w której autor dzieli się nie tylko datami i faktami, które można znaleźć w innych książkach, ale pokazuje też wycinek własnego dzieciństwa i doświadczeń z mikrokomputerem oraz grami. Takie podejście sprawia, że młodzi czytelnicy bardziej identyfikują się z autorem książki, który ma zabawne przezwisko Docent Pięć Procent. Towarzyszy mu również jego wierny towarzysz πes, czyli pies. Chłopiec i jego zwierzak dali się wessać cyberprzestrzeni, dzięki czemu mogą z poziomu komputerowego świata oprowadzić młodych czytelników po historii, pokazać jak wielkie zmiany zaszły w rozwoju technologii oraz zachęcą do opisania własnych pomysłów na lepsze komputery, dzięki czemu poza zdobyciem wiedzy dzieci i młodzież może rozwijać swoją wyobraźnię, która jest niezbędna w tworzeniu coraz nowszych rzeczy.
Z książki dowiemy się wielu ważnych informacji na temat systemu dwójkowego, dlaczego w owym systemie dwójkowym są tylko liczby 0 i 1 oraz w jaki sposób łatwo z systemu dziesiętnego przejść do dwójkowego, dowiedzą się o myszkach, sztucznej inteligencji, robakach, kasetach magnetofonowych, maszyn do liczenia i pisania.
Zawiłe treści techniczne przedstawiono w bardzo prosty, przystępny sposób, co pozwala zarówno młodemu, jak i starszemu czytelnikowi wejść w świat technologii i się nim zainteresować, co może przełożyć się na zgłębianie tajników matematyki, naukę programowania. „Szalona historia komputerów” napisana jest w taki sposób, że dziecko w czasie czytania nie będzie znudzone lekturą.
Bardzo wielkie znaczenie mają tu także ilustracje, które przypominają młodym graczom Minecrafta. Zbudowane z „pikseli” ilustracje skutecznie przyciągają wzrok oraz wywołują zainteresowanie. Do tego liczne zdjęcia opisywanych przedmiotów pozawalają na poznanie wyglądu określonych urządzeń. Odpowiednie rozmieszczenie treści, duża czcionka, multimedialne odnośniki i zadania podsumowujące treść pozwalają na utrwalenie wiedzy. Multimedialny dodatek pozwalający na urozmaicenie czytania zabawom zachęca do dalszego czytania i przyswajania sobie informacji, zdobywania kolejnych. Autor pokazuje, że poznawanie technologii nie jest ani złe, ani trudne, a pomaga dostosować się do wymogów obecnego świata.
„Szaloną historię komputerów” polecam każdemu, kto chce poznać podstawy historii współczesnych technologii, odkryć, że umiejętne korzystanie z technologii jest rozwijające i przyjemne.

pokaż więcej

 
2017-03-10 10:16:07
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Lotta z ulicy Awanturników (tom 1-2)

Astrid Lindgren słynie ze specyficznego, lekkiego pokazywania dzieciom ich świata. Jej bohaterowie bawią się, psocą, bywają uparci, mają swoje marzenia, pasje, plany, chcą imponować, mieć kompanów zabawy, burzyć ład narzucony przez surowych dorosłych. Najbardziej rozpoznawalną postacią wykreowaną przez pisarkę jest Pippi Pończoszanka, która w naszym domu w wersji komiksu jest najpopularniejszą... Astrid Lindgren słynie ze specyficznego, lekkiego pokazywania dzieciom ich świata. Jej bohaterowie bawią się, psocą, bywają uparci, mają swoje marzenia, pasje, plany, chcą imponować, mieć kompanów zabawy, burzyć ład narzucony przez surowych dorosłych. Najbardziej rozpoznawalną postacią wykreowaną przez pisarkę jest Pippi Pończoszanka, która w naszym domu w wersji komiksu jest najpopularniejszą książką. Jednak poza nią Lindgren stworzyła bardzo wiele żywych i interesujących dziecięcych postaci. Tym razem opowiem Wam o Jonasie, Mii Marii oraz Lotcie Nymanach.
Dzieci razem z rodzicami mieszkają na prowincji przy ul. Garncarzy. Nie wiemy dokładnie jakie to miasteczko, ale musi być niewielkie, ponieważ dzieci same mogą się wyprawiać na rynek, a zieleń mają tuż pod nosem. Ich życie płynie bardzo spokojnie i toczy się wokół zabawy, wyjść do szkoły, sklepu oraz podróży do dziadków i świąt. W takim otoczeniu wydaje się nic nie dziać, życie płynąć bardzo spokojnie i leniwie. Nic bardziej mylnego. Trójka dzieci to wiele pomysłów nie tylko na zabawę, ale psoty. Jonas i Mia Maria bardzo często bawią się razem, ponieważ są starsi. Lotta każdego dnia próbuje się włączyć do ich zabawy. Jest jednak ciągle odtrącana. Jednak z czasem starsze rodzeństwo zaczyna ją akceptować i zapraszać do własnych zajęć.
W domu Nymanów wrze niczym w ulu, dlatego tata dzieci stwierdza, że nazwa ulicy jest nieadekwatna. Powinna nazywać się ulicą Awanturników. I tak zostaje w świadomości hałaśliwych i psotnych dzieci, których życie toczy się wokół ich relacji między sobą oraz licznych pomysłów. Rodzice w akcji są ważni, ale pojawiają się bardzo rzadko. Częściej uczestniczką zabaw (pod przymusem) staje się starsza sąsiadka, ciocia Berg, która przechodzących do nich urwisów wita z wielkim uśmiechem, a odchodzących z jeszcze większą radością żegna. Rodzeństwo jest bardzo pomysłowe, a przez to kłopotliwe. Dzieci nie ograniczają się do grzecznej zabawy, ale penetrują odwiedzany teren.
Wielkim plusem opowieści Astrid Lindgren jest to, że nie trącą one myszką. Mali bohaterowie co prawda nie mają nowych technologii, nie oglądają telewizji, ale bawią się wspólnie, wpadają na bardzo dziwne pomysły (robienie zastrzyku w zabawie igłą do szycia), mają swoje ulubione zabawki (Lotta ma Niśka), uwielbiają zabawy w domkach czy altankach, marzą o własnym gospodarstwie, mają potrzebę decydowania o własnym stroju.
Pisarka traktuje dzieci i ich spojrzenie na świat bardzo poważnie. Są oni tu tak samo ważnymi bohaterami jak dorośli (a nawet ważniejszymi). Dzieci mają swoje problemy i konflikty oraz hierarchię. Młodzi czytelnicy znajdą w książce to, co znają z życia: bardzo pomysłowe dzieci, z którymi trudno się nudzić. Zwykła codzienność jest tu wielką przygodą, a otoczenie wydaje się nieco zaczarowane. Bohaterzy po swojemu próbują zrozumieć świat dorosłych. To oczywiście (przez złą interpretację słów dorosłych) przekształca się w nieumyślne psoty. Największym psotnikiem jest tu oczywiście Lotta. Jako najmłodsza z rodzeństwa ciągle niewiele wie, niewiele może i jeszcze mniej rozumie. To sprawia, że słowa dorosłych odczytuje inaczej niż by tego chcieli sami mówiący. To staje się powodem stania Lotty w deszczu na kupce gnoju, ponieważ chce urosnąć i być tak duża jak Jonas i Mia Maria. Z ciekawości przykleja wędlinę do okna w pociągu. Ma także problem z odróżnieniem rzeczywistości od fantazji, dlatego kiedy śnią jej się złe rzeczy wstaje w bardzo złym humorze, co kończy się jej wyprowadzką z domu.
Solidnie oprawioną książkę z bardzo dobrze zszytymi stronami wzbogacono pięknymi ilustracjami przypominającymi klasyczne. Proste, ale żywe kolory, prosta kreska, spory realizm sprawiają, że ilustracje Ilon Wikladn przyciągają wzrok młodych czytelnikom. Dzięki stylistyce opowiadanych historii oraz ilustracji książkę z powodzeniem można czytać przedszkolakom. Bliska im wiekowo Lotta będzie bohaterką, z którą mali czytelnicy będą mogli się identyfikować, a liczne ilustracje pomogą skupić się na czytanym tekście. Wielkim plusem publikacji jest duża czcionka i jej rozmieszczenie. Dzięki temu lekturę czyta się szybko i bardzo przyjemnie. Niedługie rozdziały pozwolą początkującym samodzielnym czytelnikom na samodzielne przeczytanie kolejnych przygód.
W książkach Astrid Lindgren zaskakują także bohaterowie dorośli: są bardzo cierpliwi i wyrozumiali dla dzieci. Sposób wychowania odpowiada ideałom obecnie promowanym przez pedagogów. Bohaterzy nie używają tu przemocy. Ich sposobem na wychowanie grzecznych dzieci jest miłość oraz wyrozumiałość. Bardzo podoba mi się ich podejście do swoich pociech. Brak tu nakazów, krzyków, bicia, ustawiania po kątach wyzwisk, których doświadcza wiele dzieci. Nymanowie dostrzegają, że dzieci czasami powinny popełniać błędy i psocić, by się w ten sposób wiele nauczyć.
Książkę polecam przedszkolakom oraz uczniom nauczania początkowego.

pokaż więcej

 
2017-03-10 00:31:41
Została fanką autorki: Astrid Lindgren
 
2017-03-09 10:38:42
Została fanką autorki: Michelle Cuevas
 
2017-03-09 10:08:19
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Jacques Papier wiedzie dość normalne życie: ma siostrę, mamę, tatę i psa. Jedyną osobą, z którą doskonale się dogaduje jest jego siostra bliźniaczka, Fleur. Rodzice go nie rozumieją, ignorują i bardzo często pomijają, a pies François obszczekuje i warczy. W szkole koledzy, koleżanki i nauczyciele traktują go jak niewidzialnego. To szczególnie widoczne jest w czasie zadawania pytań przez... Jacques Papier wiedzie dość normalne życie: ma siostrę, mamę, tatę i psa. Jedyną osobą, z którą doskonale się dogaduje jest jego siostra bliźniaczka, Fleur. Rodzice go nie rozumieją, ignorują i bardzo często pomijają, a pies François obszczekuje i warczy. W szkole koledzy, koleżanki i nauczyciele traktują go jak niewidzialnego. To szczególnie widoczne jest w czasie zadawania pytań przez nauczycieli, kiedy nikt w klasie się nie zgłasza nauczyciele nigdy nie proszą go do odpowiedzi. Nawet kierowca szkolnego autobusu go ignoruje i zamyka drzwi pojazdu tuż przed jego nosem. Gdyby nie siostra nie raz pozostałby sam w domu i musiałby opuścić wiele lekcji. Przez takie traktowanie Jacques czyje się nielubiany. Stara się zrozumieć przyczyny tej niechęci, dlatego dużo rozmyśla o tym, dlaczego ludzie go nie dostrzegają. Gdyby nie jego siostra czułby się samotny. To ona dba o to, aby nikt o jej bracie bliźniaku nie zapominał, aby rodzice gotowali jego ulubione potrawy, podawali mu talerz, kupowali bilety do kina, teatru czy do innych miejsc, w których można się świetnie bawić.
Każdego tygodnia Jacques chodzi z Fleur na występy wielkiego Maurice’a, gdzie mogą oglądać magiczne sztuczki. Od maga Fleur dostaje magiczny kompas, który przekazuje Jacquesowi. W chwilach zwątpienia to ten kompas w złych chwilach pomoże mu przypomnieć lepsze czasy.
Takie posiadanie niewidzialnego brata może być jednak kłopotliwe, bo nawet najbardziej tolerancyjni rodzice w pewnym momencie zaczynają się irytować i chcą się pozbyć „intruza”. Uświadamiają córkę, że nikt poza nią nie widzi i nie znam Jacquesa. Stwierdzają też, że najwyższa pora przygotować Fleur do dorosłego życia bez zmyślonych przyjaciół. Podsłuchujący wszystko Jacques nie do końca rozumie, że chodzi właśnie o niego. Jest przekonany, że Fleur wymyśliła sobie przyjaciela i jemu o tym nie powiedziała, dlatego sam wymyśla swojego przyjaciela na niby: śledziosmoka.
Dylematy Jacquesa związane z pomijaniem go trwają do czasu, kiedy kowbojka na rolkach (zmyślona przyjaciółka dziewczynki, która lubiła jeździć na rolkach) uświadamia mu, że jest zmyślonym przyjacielem, dlatego jest widzialny tylko dla Fleur, która chciała mieć kogoś naprawdę bardzo bliskiego i wymyśliła sobie brata bliźniaka towarzyszącego jej w każdej zabawie, w dzień i w nocy, wspierającego ją w każdej chwili. Spojrzenie na życie z tej perspektywy staje się początkiem prawdziwej rewolucji: zmyślony brat bliźniak postanawia uwolnić się od siostry. Pomaga mu w tym Straszydło, od którego dostaje nożyce do przecięcia sznurków łączących go z Fleur. To jednak nie koniec jego historii oraz zależności od kaprysów dziecięcej wyobraźni. Jacques bardzo szybko odkrywa, że bez dzieci i ich wymyślania nie może istnieć. Szybko zmienia kolejnych przyjaciół, pomaga im dorosnąć i w końcu trafia do domu, z którego wyruszył w podróż: staje się zmyślonym przyjacielem młodszej siostry Fleur: śledziosmokiem, którego kiedyś sam wymyślił.
„Wyznania zmyślonego przyjaciela” to piękna opowieść o dorastaniu, wyobraźni oraz sile przyjaźni, której każdy z nas bardzo potrzebuje. Michelle Cuevas pokazuje nam dziecięcy świat, w którym zabrakło odpowiedniego rówieśnika, któremu można by zaufać. Bohaterka jednak nie ma problemu z samotnością, poczuciem opuszczenia. Po prostu wymyśla sobie komuś, to zawsze jej towarzyszy i dzięki temu zabieganie rodziców nie jest tak dotkliwe. Jej wymyślony przyjaciel ma więcej zalet niż prawdziwy, ponieważ może być wszystkim, czym ona zechce, a ona marzy o rodzeństwie, z którym będzie mogła się bawić, dzielić radościami i troskami, będzie dowcipny, pomysłowy, a wszystko to opowiedziane z perspektywy wymyślonego bohatera.
W książce spotkamy także Kowbojkę jeżdżącą ma rolkach, makabrycznie Śmierdzącą Skarpetę, Puszek wzorowany na puszku z „Horton słyszy Ktosia”.
Lektura jest piękną opowieścią o samoakceptacji, wiarze w swoje możliwości, odkrywaniu nieuświadomionych sobie talentów. Stworzony przez pisarkę bajkowy świat zamieszkały przez zmyślonych przyjaciół i ich dzieci jest bliska dziecięcego świata, w którym dzieci potrzebują towarzysza oraz kogoś, kto doceni drzemiące w nich talenty.
„Wyznania zmyślonego przyjaciela” wzbogacono prostymi, pięknymi ilustracjami. Duża czcionka, odpowiednie rozmieszczenie tekstu, prosty język – wszystko to sprawia, że mali czytelnicy chętnie sięgają po książkę. Zdecydowanie polecam.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
2198 896 8876
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (251)

Ulubieni autorzy (233)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (21)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd