Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
AnnaSikorska 
annasikorska.blogspot.com
Badaczka filmów Pedra Almodóvara (monografia naukowa "Hiszpania w filmach Pedra Almodóvara" 2015, "Rodzina w filmach Pedra Almodóvara" w druku; liczne artykuły w czasopismach naukowych), filozofii hiszpańskiej, etyki oraz rynku wydawniczego. Autorka opowieści dla małych i dużych "Świat okiem Tutusia" (http://annasikorska.blogspot.com/search/label/%C5%9Awiat%20okiem%20Tutusia)
kobieta, status: Autorka, dodała: 1 ksiązkę i 4 cytaty, ostatnio widziana 4 godziny temu
Teraz czytam

Pokaż biblioteczkę
Aktywności
2017-04-28 10:24:46
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Rodzice Zuli w poczuciu oprawiania świata wyruszają do Afryki leczyć dzieci, a swoją dziewięcioletnią córkę oddają pod opiekę sióstr mamy dziewczynki. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że bliźniaczki nie widziały siostrzenicy już kilka lat. Rodzice izolowali dziewczynkę od złego wpływu Meli i Heli oraz ich matki (a babci Zuli) Lilianny. Coś ich jednak przekonało, że muszą... Rodzice Zuli w poczuciu oprawiania świata wyruszają do Afryki leczyć dzieci, a swoją dziewięcioletnią córkę oddają pod opiekę sióstr mamy dziewczynki. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że bliźniaczki nie widziały siostrzenicy już kilka lat. Rodzice izolowali dziewczynkę od złego wpływu Meli i Heli oraz ich matki (a babci Zuli) Lilianny. Coś ich jednak przekonało, że muszą koniecznie na rok wyjechać (czyżby manipulacja za pomocą czarów?). Zula jednak nie może z nimi jechać, ponieważ musi chodzić do szkoły. Przeprowadzka do dziwnych ciotek nie napawa bohaterki radością. Jest zła na rodziców za porzucenie, ale poddaje się ich decyzji.
Po przyjeździe do Poziomkowa Zula odkrywa, że u ciotek wcale nie jest tak źle: nie tylko urządziły wspaniały pokój, ale też potrafią spełniać jej kulinarne zachcianki. Problemem okazuje się brzydka szkoła: szary, odrapany budynek z zaniedbanym placem zabaw, który jest zwykłym wydeptanym trawnikiem. Krytyczne obejrzenie budynku z nowym kolegą, wymiana pomysłów na idealną szkołę pozwalają dziewczynce odkryć, że drzemią w niej moce, których nie była świadoma: za pomocą wyobraźni może kształtować otoczenie. To pomaga jej w zrozumieniu wielu dziwnych wydarzeń z przeszłości oraz pozwala na utarcie nosa klasowej terrorystce. „Druzjanna uważała, że ma nie tylko imię księżniczki, lecz także książęce pochodzenie, i kazała wszystkim dzieciom z klasy sobie usługiwać. Nosiły za nią plecak, podawały kurtkę i czapkę, a także odrabiały zadania domowe”. Autorytet władzy zbudowanej przez kilka lat sprawił, że nowa uczennica była na przegranej pozycji. Jednak umiejętność czarowania pozwoliła jej nie tylko uniknąć konieczności podporządkowania się kapryśnej koleżance, ale i uwolniła całą klasę od jej terroru.
Magię można używać rozsądnie (jak w przypadku opanowania Druzjanny) jak i bardzo nieodpowiedzialnie przez psocenie. Zula jest jeszcze tylko dzieckiem, które pragnie eksperymentować, sprawdzać swoje umiejętności, bawić się nimi. To sprawia, że bardzo często używa swoich czarów niepotrzebnie, przez co wyczerpuje swoje magiczne siły. Jak na złość wtedy właśnie okazuje się, że jej niezwykłe umiejętności bardzo przydałyby się, aby rozwiązać zagadkowe zniknięcie ukochanego psa nauczycielki. Kropek wydaje się ulotnić w powietrzu lub zapaść pod ziemię, ponieważ ogrodzenie nie wskazuje, aby mógł się przez nie przecisnąć mały zwierzak. Nie ma też śladów włamania. Wówczas Zula z przyjaciółmi odkrywa, że warto też umieć korzystać z intelektu, przyjaźni i otoczenia.
„Zula i porwanie Kropka” to piękna, pełna magii opowieść o dziewczynce, która wydaje się być przeciętną uczennicą. Jej otwartość, odmienne podejście do wielu spraw, chęć przeżywania przygód, odwaga, sprawiają, że nie sposób jej nie lubić. W książce nie zabraknie wielu humorystycznych wydarzeń, a do tego jest pouczająca. Antybohaterami są tu Druzjanna oraz porywaczka Kropka. Obie kosztem innych pragną spełniać swoje ambicje, dążą do wykorzystywania innych, krzywdzą ludzi. Takie zachowanie zostaje ukarane, a otoczenie uwolnione od ich kaprysów i złośliwości.
„Zula i porwanie Kropka” to również piękna historia przyjaźni. Zula sprawia, że dwaj nielubiący się chłopcy stają się najlepszymi kolegami. Wspólne spędzanie ze sobą czasu pozwala na wzajemną akceptację i uczenie się nowych rzeczy.
Prosty żywy język sprawia, że książkę czyta się bardzo przyjemnie także na głos. Doskonałym dodatkiem do całej opowieści są przyciągające dziecięcą uwagę ilustracje Agnieszki Antoniewicz, które pozwalają dzieciom na wyobrażenie sobie niezwykłego świata niezwykłej bohaterki. Sfera fabularna i wizualna bardzo dobrze współgrają ze sobą. Odpowiednie rozmieszczenie tekstu i ilustracji oraz niedługie rozdziały sprawiają, że książkę czyta się dziecku bardzo przyjemnie, a na historii o Zuli mogą się skupić także przedszkolaki lubiące posłuchać o szkolnych przygodach nieco starszych dzieci.
„Zula i porwanie Kropka” to interesująca propozycja książkowa dla uczniów nauczania początkowego. Bardzo podoba mi się przesłanie płynące z tej książki: nie wolno wywyższać się, ponieważ posiadane umiejętności są naszym darem, a nie powodem do dyskryminowania i prześladowania innych. Pisarka porusza też problem choroby, wykluczenia, dziecięcych złośliwości i umiejętnego przeciwdziałania im.
Do tej pory twórczość Nataszy Sochy znałam z książek dla dorosłych. Jej zaskakujące spojrzenie i otwartość na wiele ważnych spraw w każdej z nich przyciągała moją uwagę oraz intrygowała. „Zula i porwanie Kropka” okazała się równie dobrą książką świadczącą o umiejętności opowiadania i dostosowania się do wieku czytelników. Zdecydowanie polecam.

pokaż więcej

 
2017-04-28 09:04:26
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-04-28 09:03:39
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-04-28 09:03:33
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-04-28 09:03:27
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-04-28 09:02:57
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-04-28 09:02:46
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-04-28 09:02:26
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-04-28 09:02:17
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2017-04-27 20:15:19
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Umiejętność mówienia i rozumienia to przede wszystkim znajomość kodów językowych wychodzących poza dosłowne znaczenie słów i głęboko osadzone w naszej kulturze. Nauka mówienia nie jest niczym innym, jak nauką kultury z całym bogactwem symboli. Mitologia oraz „Biblia” są ważniejszymi źródłami pozwalającymi odczytać znaczenia słów. Z tego powodu warto wracać do tych książek, poszukiwać znaczeń.... Umiejętność mówienia i rozumienia to przede wszystkim znajomość kodów językowych wychodzących poza dosłowne znaczenie słów i głęboko osadzone w naszej kulturze. Nauka mówienia nie jest niczym innym, jak nauką kultury z całym bogactwem symboli. Mitologia oraz „Biblia” są ważniejszymi źródłami pozwalającymi odczytać znaczenia słów. Z tego powodu warto wracać do tych książek, poszukiwać znaczeń. Wersje opowieści dostosowanych dla dzieci pozwalają od najmłodszych lat kształtować tę świadomość językową.
O „Biblii” jak i mitologii pisałam już kilka razy w kontekście różnych wydań, kolejnych odsłon. Mitologia (mimo braku znaczenia religijnego) czytana i przetwarzana jest od wieków nie posiadała zdecydowanie mniej wersji dostosowanych dla dzieci. Dzięki bogatej sztuce starożytnej, licznym odwołaniom do wierzeń w pracach pierwszych greckich filozofów oraz wzrostowi zainteresowania antykiem w czasach renesansu motywy z mitologii ciągle do nas wracają, urozmaicają nasz język. XV wiek stał się znaczącym przełomem, kiedy artyści wykorzystywali elementy wierzeń starożytnych Greków do urozmaicenia swojej twórczości. Nie brakuje tych zabiegów i w polskiej literaturze. Pojawiają się satyrowie, nimfy, cyklopi i wiele innych. Motywów mitologicznych nie zabraknie też w naszym języku. Ich nieznajomość przekłada się na małe kompetencje językowe. Kształcenie wymaga rozszerzania umiejętności i poznawania źródeł symboli takich jak „narcyz”, „syzyfowa praca”, „słup soli”, „strzała amora”, „nić Ariadny”, „złote runo”, „Arkadia” i wiele innych symboli, związków frazeologicznych wymagających znajomość mitologii, zmuszających do poznania kontekstu. Wczesne wprowadzenie dzieci w świat językowych symboli jest tu bardzo ważnym elementem kształcenia pozwalającego – zgodnie z zasadą Wittgensteina (Granice naszego języka są granicami naszego świata) - poszerzyć spojrzenie na świat.
Kilka lat temu na rynku wydawniczym pojawiła się bardzo interesująca propozycja dla wszystkich miłośników niezwykłych opowieści oraz dzieci, których rodzice mają świadomość wagi solidnego kształcenia językowego. Poznawane w dzieciństwie opowieści sprawiają, że łatwiej sięgamy, wykorzystujemy i rozumiemy język. Niedawno pisałam o dwutomowej „Mojej pierwszej mitologii” Katarzyny Marciniak. Narratorami są tu zwierzęta. Ich codzienne życie staje się pretekstem do opowiedzenia kolejnych mitów, po których znajdziemy wyjaśnienie oraz zastosowanie symboliki we współczesnym języku. W ten sposób od prostej opowieści dziecko może w łatwy sposób przejść do własnego stosowania mitów w codziennej mowie. Doskonałe wyczucie dziecięcych potrzeb przez autorkę przełożyło się na sukces jej książki przybliżającej kulturę grecką dzieciom, a to zaowocowało kolejną odsłoną "Mojej pierwszej mitologii".
Dziś kolejna odsłona mitologii dla dzieci. Tym razem mamy do czynienia z książką adresowaną do dużo młodszego czytelnika, ponieważ mogą z niej korzystać zarówno dzieci dopiero siadające oraz przedszkolaki, a nawet uczniowie nauczania początkowego. „Mity greckie dla dzieci w obrazkach” to przede wszystkim obrazkowe opowieści znanych nam historii. Nikola Kucharska znana z takich prac jak „Opowiem ci, mamo, co robią koty”, „Koci blok rysunkowy”, „Królestwo jakich wiele”, „Legendy polskie dla dzieci w obrazkach”, „Podróż dookoła świata” zabiera młodych czytelników w świat greckiej mitologii. Znajdziemy w niej stworzenie świata, opowieść o bogach greckich, Prometeuszu, Demeter i Korze, puszcze Pandory, Dedalu i Ikarze, dwunastu pracach Heraklesa. Podobnie jak w „Legendach polskich dla dzieci w obrazkach” w „Mitach greckich dla dzieci w obrazkach” na pierwszej stronie znajdziemy czytanki, które dopiero na kolejnych stronach są zilustrowane. Dzięki temu zabiegowi mamy książkę podzieloną na czytanki do poduszki oraz ilustracje do oglądania oraz wykorzystania w czasie ćwiczenia mowy z dzieckiem. Po przeczytaniu opowieści możemy sobie (na podstawie tekstu) opowiadać poszczególne mity. Komiksowe rysunki zachęcają do samodzielnego czytania uczniów nauczania początkowego, natomiast bogate w szczegóły ilustracje stanowią interesujący materiał do ćwiczenia spostrzegawczości, poszerzania słownictwa. Znajdziemy tam liczne przedstawienia bóstw, mitycznych stworów, a także zwierząt. Przemawiające do dziecięcej wyobraźni ilustracje pozwalają na lepsze zapamiętywanie mitologii.
Grube, kartonowe, solidne i matowe w dotyku strony sprawiają, że książka jest trwała. Jedyna rzecz, do której mam zastrzeżenie to rozmiar czcionki w opowieściach na pierwszych stronach. Gdyby była o rozmiar lub może dwa większa rodzicowi dużo lepiej czytałoby się w półmroku (czyli warunkach usypiania dziecka).
Całość bardzo atrakcyjna dla dzieci. Lekturę polecam głównie przedszkolakom, ale z powodzeniem można ją wykorzystać w pracy z uczniami nauczania początkowego do nauki tworzenia własnych powieści, trenowania umiejętności językowych.

pokaż więcej

 
2017-04-26 11:49:55
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Marek Żak to pisarz, z którego twórczością po raz pierwszy miałam kontakt już w 2010 roku, kiedy zadebiutował kontrowersyjną powieścią „Szczęśliwy w III Rzeszy”. Jego niezwykła umiejętność kreślenia prostego obrazu, spojrzenia na patriotyzm z innej perspektywy niż bohaterskich żołnierzy ginących na polach bitwy, poruszający problem przymusowych wyjazdów do pracy do III Rzeszy i dbanie tam o... Marek Żak to pisarz, z którego twórczością po raz pierwszy miałam kontakt już w 2010 roku, kiedy zadebiutował kontrowersyjną powieścią „Szczęśliwy w III Rzeszy”. Jego niezwykła umiejętność kreślenia prostego obrazu, spojrzenia na patriotyzm z innej perspektywy niż bohaterskich żołnierzy ginących na polach bitwy, poruszający problem przymusowych wyjazdów do pracy do III Rzeszy i dbanie tam o swoje życie wywołała sporo szumu i oburzenia, a mnie zachwyciła. Kontynuacja tej książki, „Szczęśliwy w Ameryce” poruszyła kolejne ważne, ale przemilczane problemy społeczne. Trzecia książka idealnie wpisywała się w krąg powieści o życiu osób pracujących dla przemysłu farmaceutycznego. „Bieg” bardzo ładnie obnaża procesy rządzące rynkiem. Natomiast „Globalne ocieplenie” pozwala na wejście w świat nauki, rozwiązywania zagadek i po raz kolejny porusza problem obcości oraz akceptacji. Ostatnia książka to „Gwałt w Nowym Jorku” będąca studium problemów społecznych w formie opowiadań. Pisarz swoją twórczością przekonał mnie, że jest niezwykle wnikliwym obserwatorem.
Marek Żak swoją twórczością dowodził, że umiejętnie obserwuje społeczeństwo i chętnie uwypukla kwestie społecznych tarć oraz bolączek. Tom satyr doskonale wpisuje się w jego twórczość i stanowi doskonałe podsumowanie wszystkiego, co do tej pory pisarz wydał, dlatego polecam czytanie chronologiczne. Jeśli jesteście ciekawi samych wierszy, a nie powieści i opowiadań to z powodzeniem można czytać je bez znajomości wcześniejszej twórczości.
Pisarz-poeta doskonale rozumie wzajemne powiązanie tego, co polityczne (społeczne) z tym co seksualne (biologiczne). Obie sfery łączą się w tym, co nazywamy kulturą i prowadzą na jej obszarze do tarć, prowadzenia wojen damsko – męskich, politycznych, religijnych. Życie ludzkie jest tu wyścigiem mającym na celu zaspokojenie biologicznych potrzeb: od jedzenia, przez seks po miłość. Dostrzega znaczenie oraz współczesne formy wyścigu o lepszy materiał genetyczny. W wierszu „Chodzi o kobiety” podmiot liryczny daje trafną lekcję swojemu synowi:
„Czemu uczyć się należy,
Musisz synku mi uwierzyć.
Żadne przecież to sekrety
Chodzi głównie o kobiety.

O nie nasze są starania,
Aby ich oczekiwania,
Były przez nas wypełnione.
Wtedy będą nam oddane.

Będą miłe, kochające,
Grzeczne i ociągające,
Zawsze do współpracy chętne,
Sympatyczne i ponętne”.
Za Jaredem Diamondem dostrzega, że wojna między płciami polega na wzajemnych staraniach w celu zdobycia lepszej partnerki lub partnera, zapewnienie wygodniejszego życia bez wielkiego starania się o przedstawicieli płci przeciwnej. Odpowiednie wykształcenie poszerza pole możliwości znalezienia kogoś bliskiego. Kobiety marzą o księciu z bajki, mężczyźni o kobiecie gotowej dogadzać im o każdej porze dnia i nocy. Jedni i drudzy są rozczarowani. Mężczyźni poszukują łatwiejszych rozwiązań w masturbacji, dmuchanych lalkach, socjalu, emeryturze, a kobiety o mężczyźnie wykształconym, dobrze zarabiającym, z którym może uciec ze wsi, na której pozostają tylko lenie i nieudacznicy. Taka rozbieżność marzeń prowadzi do narastania konfliktów, w których przedstawiciele obu płci są zarazem myśliwym i zwierzyną: mężczyzna ma podbijać, zdobywać kobiety, ona ma uwodzić, by zdobyć męża, on ma zadbać, aby ona nie zaszła w ciążę, ona musi złapać go na ciążę. Sołeczna spirala interesów się nakręca, a gdzieś z boku pozostają single marzący, aby do niej wejść i uczestniczyć w tym wojennym korowodzie zalotów.
W tomie nie zabraknie też bardzo aktualnego problemu kreowania własnych wizerunków w sieciach, przekonań dotyczących anonimowości, udawania lepszych nich jesteśmy, osądzania, plucia, krytykowania. Obok wirtualnych problemów tworzenia własnych osobowości znajdziemy bardzo bezpośrednie erotyki opisujące zbliżenie, doznanie fizycznej miłości, pragnienia dotyku, ciepła, zawłaszczania ciała.
Każda relacja ludzi tworzy wzorce społeczne, a wszystko, co społeczne jest polityczne. Jednak Marek Żak nie ogranicza się do takiego kulturowego pokazania polityki. W tomie nie zabraknie trafnych opisów starć różnych ugrupowań, konfliktów wywołanych odmiennymi poglądami i wizjami świata. Jedną z politycznych bolączek jest zawłaszczanie władzy, hejtowanie, chorobliwe poszukiwanie teorii spiskowych, skupianie się na ciągłym żonglowaniu trupami.
„Polityka i Seks” to interesujący zbiór wierszy o bolączkach społecznych. Autor nie boi się pokazać naszego trybu życia w krzywym zwierciadle, nie boi się przyłożyć lupy, obserwować wprawnym okiem i umiejętnie opisać to, co dostrzega. Wycinki rzeczywistości pięknie budują to, co jest obecne w społeczeństwie: od kochających związków, współpracy, wytężonej pracy po przemoc, pretensje, krytykę, zazdrość, niszczenie, przeinaczanie faktów.
Całość w postaci lekkich, rymowanych wierszyków, które pozornie wydają się być zbyt lekkie, by mogły poruszać jakiekolwiek poważne sprawy. Lekkość stylu to uroda autora, który w ten sposób przekazuje wiele trafnych uwag na temat współczesnego życia.

pokaż więcej

 
2017-04-25 11:04:36
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Ptaki – piękne, majestatyczne, zachwycające budową i możliwością latania zwierzęta, od wieków przyciągają uwagę ludzi marzących o przełamywaniu barier, miłujących piękno. Niektórzy jak Dedal i Ikar marzyli o lotach, inni jak Leonardo da Vinci dokładnie studiowali ich budowę, aby pokonać prawa grawitacji, malarze utrwalali na obrazach, pisarze i poeci korzystali z bogatej symboliki ptaków, a... Ptaki – piękne, majestatyczne, zachwycające budową i możliwością latania zwierzęta, od wieków przyciągają uwagę ludzi marzących o przełamywaniu barier, miłujących piękno. Niektórzy jak Dedal i Ikar marzyli o lotach, inni jak Leonardo da Vinci dokładnie studiowali ich budowę, aby pokonać prawa grawitacji, malarze utrwalali na obrazach, pisarze i poeci korzystali z bogatej symboliki ptaków, a religijni twórcy dodawali skrzydła bytom doskonalszym od ludzi – aniołom.
Michael Roher korzysta z tego bogactwa, inspiruje się nim i przetwarza na własny przekaz pozwalający poruszyć niezwykle ważne kwestie migracji, tolerancji, asymilacji. W jego prostej opowieści do lasu przylatują wędrowne taki. Jedyną osobą, która je wita jest Łukasz, który stara się lepiej poznać przybyszów, którzy budowali gniazda, stały się elementem otoczenia. Ich kolory i śpiew urozmaicał codzienność. Dzięki codziennej obserwacji i przebywaniu w towarzystwie ptaków Łukasz coraz lepiej je rozumie. Poznał ich sposób komunikacji, zwyczaje. Kiedy nadeszła jesień jego przyjaciele żegnają się z nim. Jeden z ptaków (Paulinka) chce pozostać w mieście. Madame Petrowa boi się, że zimą nie będą mieli gdzie mieszkać i co jeść. Jest jednak w mieście takie miejsce, w którym mogą znaleźć wsparcie: dom pani Lorenz, która stwierdza: „Nie macie łatwego życia. Ludzie często boją się obcych, dlatego nie chcą się z nimi niczym dzielić ani nawet zbliżać do nich”.
Niedługa opowieść o wędrownych ptakach to tak naprawdę historia ludzi migrujących, szukających nowych miejsc zamieszkania, skazanych na niepewność jutra oraz dobroci nieskażonych uprzedzeniami, zainteresowanych innością napotkanych. Wrażliwy chłopiec nawiązuje przyjaźń z przybyszami. Jego otwartość odmienia życie wędrowców. Czują się mniej samotni, odizolowani i w końcu znajdują miejsce, w którym mogą zamieszkać. Dobroć, zrozumienie, otwartość i rodząca się z tego przyjaźń pozwalają obcym na asymilację.
Piękna metafora wędrownych ptaków pozwala na nieco inne spojrzenie na problem uchodźców i jakichkolwiek przybyszów, którzy z różnych powodów zmuszeni są wędrować o świecie. Jedni uciekają przed kataklizmami, inni przed wojną, a jeszcze inni (jak Polacy) szukają pracy, lepszej przyszłości. Każdy z nas jest w jakimś stopniu wędrownym ptakiem, który zmienia miejsce zamieszkania, szuka akceptacji w nowej społeczności, a później musi ruszać dalej, aby realizować marzenia lub zdobywać środki do życia.
„Wędrowne ptaki” to doskonała lektura pozwalająca na poruszenie problemu tolerancji, przeprowadzek, wchodzenia w inne społeczności, dawania i otrzymywania pomocy, osiedlania się, nawiązywania przyjaźni. Każdy z nas jest wędrownym ptakiem, który choć raz w życiu zmienił miejsce swojego pobytu, napotkał nieznanych ludzi, wchodził do obcej rodziny przez ślub czy nawiązanie nowej znajomości, stawał się nową osobą w przedszkolu, szkole, pracy. „Wędrowne ptaki” to opowieść o każdym z nas i naszym zawiłym losie oraz potrzebie akceptacji.
Całość jest niezwykle atrakcyjna wizualnie. Brązy, szarości i pomarańcze wykorzystane na pięknych, prostych i bardzo wymownych ilustracjach, że dzieci nieco inaczej patrzą na tekst niż sugerują to treści. Ludzkie postaci wędrownych ptaków i inność wyrażona w formie dziobów sprawiają, że lektura jest odbierana jako opowieść o osobach wędrujących, a alegoria ptaków: pięknych, egzotycznych i ignorowanych pozwala lepiej zrozumieć sytuację takich ludzi. Całość oprawiono w solidną okładkę, strony bardzo dobrze zszyto, przez co książka jest estetyczna i trwała.

pokaż więcej

 
2017-04-24 13:31:54
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

„Imię Róży” to kryminał nie tylko osadzony w realiach średniowiecznych, ale doskonale pokazujący zachowanie ludzi przynależnych do różnych grup, dbających albo o swoje dobro, albo instytucji przez zamaskowanie prawdy za pomocą przesądów. Jacek Ostrowski skorzystał z tego bardzo popularnego chwytu pisząc „Tajemnice tumskiej góry”. Mógł to zrobić pisarz-filozof, więc i naszemu pisarzowi wypada... „Imię Róży” to kryminał nie tylko osadzony w realiach średniowiecznych, ale doskonale pokazujący zachowanie ludzi przynależnych do różnych grup, dbających albo o swoje dobro, albo instytucji przez zamaskowanie prawdy za pomocą przesądów. Jacek Ostrowski skorzystał z tego bardzo popularnego chwytu pisząc „Tajemnice tumskiej góry”. Mógł to zrobić pisarz-filozof, więc i naszemu pisarzowi wypada zastosować. O ile u Eco mamy do czynienia z masami i elitami wierzącymi w cuda i znaki to współcześni bohaterowie są już zdecydowanie bardziej sceptyczni i szukają bardziej namacalnych dowodów na zbrodnie niż spotkanie z duchem, który okaże się niezwykle prawdziwy. Pogańska wiara zostaje tu wymieszana z chrześcijańską tradycją, co jest bliskie (choć nie są tego świadomi) wielu ludziom wierzącym.

Wszystko zaczyna się od porannych biegów, które mają pozwolić bohaterowi utrzymać dobrą formę (lekarz zalecił inżynierowi w średnim wieku gimnastykę). Przypadkowo spotyka nagiego, obitego i w dodatku oślepionego człowieka na tumskim wzgórzu przy klasztorze Benedyktynów (a to, że takie klasztory od wieków kryją wiele tajemnic nie trzeba przekonywać, bo istnieje wiele powieści z benedyktynami w tle np. wspomniane „Imię Róży”). Wymarzniętemu człowiekowi daje okrycie i biegnie, aby uzyskać pomoc. Zamiast niej trafia do aresztu za brak dokumentów i zostaje przebadany na obecność narkotyków we krwi. Typowo polskie służby porządkowe stanęły na wysokości zadania utrudniając niesienie pomocy.

Sprawa by przycichła, gdyby ci dwaj policjanci, którzy upokorzyli Andrzeja Kulickiego nie zginęli tajemniczą śmiercią trzymając jego kurtkę, którą dał poszkodowanemu. Kolejne tropy wskazują na niego (bo wiadomo, że policja chwyta się najoczywistszych rozwiązań) jako seryjnego mordercę policjantów. Kto jest w stanie uwierzyć w śmiercionośnego ducha? Nieliczni, którzy wiedzą o nim od zmarłych bliskich. Ale Andrzej przeżył, a duch nie zostawia żywych. To zmusza inżyniera do rozpoczęcia poszukiwań. Na szczęście ma on prowadzić prace remontowe klasztoru, kontaktuje się z mężczyzną, który wie dużo o duchach, a o płockim najwięcej, i wspólnie rozpoczynają poszukiwania, które prowadzą ich mentalnie do czasów Piastów, ale zahaczą przy okazji o kilka innych wydarzeń ważnych do Polski.

Dlaczego Płock jest miastem tak ważnym w całej tej historii? Jakie mroczne tajemnice może kryć mało znaczące i mało znane miasto. Większe niż byśmy przypuszczali. Zostało ono przed wiekami wyznaczone na stolicę kraju, tu zginęły insygnia królewskie, tu zniknęły pokłady bogactw ukradzionych przez Niemców w czasie II wojny światowej. Wszyscy po latach wracają do klasztoru: duch przyciąga tu osobę dla niego ważną, skarby wabią starego Niemca i bandę zbójów, tajemnica klasztoru i pradawne kulty nęcą osoby, które chcą zniszczyć lub wzmocnić działalność podziemnych organizacji. Wszystkie te grupki wchodzą do podziemnych lochów, które nawet nie mają planów, a pełne są pułapek jak we faraońskich piramidach. Wzajemny pościg, próba odkrycia tajemnicy skarbów, insygniów, zachowania tajemnicy kultu i wiele innych sprawią, że kilku bohaterów na pewno straci życie. Jak z całej opresji wyjdzie Andrzej Kulicki? Czego zażąda duch? Przekonajcie się sami.

„Tajemnice Tumskiej Góry” Jacka Ostrowskiego to książka wciągająca zarówno akcją, jak i pomysłowym tworzeniem rzeczywistości. Prawdziwy (realny) świat miesza się z magicznym, a magia z wykorzystaniem niewiedzy. Polecam wszystkim miłośnikom kryminałów oraz legend o różnych regionach Polski. Autor sięga tu po jeszcze jedną legendę, którą można znaleźć w „Kronice wielkopolskiej” i przypomnianą przez prof. Aleksandra Gieysztora o możliwości kontynuacji rodu Piastów z linii Zbigniewa, brata Bolesława Krzywoustego. Dlaczego, jeśli żyli musieli się ukrywać? O tym przeczytacie dowiecie się z książki, która jest warta poświęconego jej czasu.

pokaż więcej

 
2017-04-24 13:31:05
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
Seria: Na F/Aktach
 
2017-04-24 13:29:05
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
Cykl: Łowiska (tom 2)
 
Moja biblioteczka
2323 945 9533
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (255)

Ulubieni autorzy (239)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (23)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd