AnnaSikorska 
annasikorska.blogspot.com
Badaczka filmów Pedra Almodóvara (monografia naukowa "Hiszpania w filmach Pedra Almodóvara" 2015, "Rodzina w filmach Pedra Almodóvara" w druku; liczne artykuły w czasopismach naukowych), filozofii hiszpańskiej, etyki oraz rynku wydawniczego. Autorka opowieści dla małych i dużych "Świat okiem Tutusia" oraz "Filozofia dla najmłodszych". Na blogu oraz LC umieszcza opinie wyłącznie o książkach, które otrzymała w ramach współpracy w wersji papierowej. E-booki i książki z biblioteki posiadają tylko oceny.
kobieta, status: Autorka/Oficjalna recenzentka, dodała: 1 ksiązkę i 57 cytatów, ostatnio widziana 11 godzin temu
Teraz czytam

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-10-19 10:57:20
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Kroniki Drugiego Kręgu (tom 2)

Czas na dalsze przygody bohaterów książki „Kroniki Drugiego Kręgu” Ewy Białołęckiej. Nim opowiem Wam o księdze trzeciej pt. „Kamień na szczycie” przybliżę Wam klimat stworzonego przez pisarkę świata. Autorka zabiera nas do bliżej nieokreślonego czasu i miejsca, w którym istnieje niezwykła kraina dość bliska temu, co znamy z książek historycznych. To łączenie historii z sf przypomina... Czas na dalsze przygody bohaterów książki „Kroniki Drugiego Kręgu” Ewy Białołęckiej. Nim opowiem Wam o księdze trzeciej pt. „Kamień na szczycie” przybliżę Wam klimat stworzonego przez pisarkę świata. Autorka zabiera nas do bliżej nieokreślonego czasu i miejsca, w którym istnieje niezwykła kraina dość bliska temu, co znamy z książek historycznych. To łączenie historii z sf przypomina skojarzenia, jakie mamy czytając „Władcę Pierścieni” J. R. R. Tolkiena. Złe siły ścigają dobrych bohaterów. W książce Ewy Białołęckiej zło jest nieco inne niż u brytyjskiego naukowca i pisarza. Przybiera ono formę grzeszków instytucji pragnącej kontrolować każdego. Elitarny krąg magów jest tu kastą uprzywilejowaną, ale przynależność do niego ma też swoją cenę, a kiedy ma się duży talent to ucieczki z niej nie ma. To troszkę przypomina książki o mafii i jej mackach.
W stworzonym przez pisarkę świecie spotkamy pasterzy, wojowników, złodziei, niewidomych, głuchoniemych, badaczy przyrody, kuglarzy, prostytutki, dzieci mające problem z przetwarzaniem bodźców (autyzm), artystów, pisarzy, możnych, dziewczynę pozbawioną pigmentu, nierosnącego młodzieńca. Ten dość zwyczajny świat wzbogacono sporą ilością magii sprawiającej, że niepełnosprawne dziecko jest tu pokazane jako jednostka, która z nadmiaru magicznych mocy może być pozbawione zwyczajnych umiejętności i czasami może wymagać stałej opieki innych, być oceniane po wyglądzie, czy mieć problem z odbieraniem dźwięków. Bycie wielkim magiem wiąże się z zyskaniem fizycznej ułomności, a to sprawia, że nie można do końca wykorzystać potencjału swoich magicznych mocy. Natura płata tu bohaterom psikusa, z którym przyjdzie im się mierzyć przez całe życie. Taka myśl wydaje się towarzyszyć wszystkim głównym bohaterom: począwszy od Białego Rogu z nierozwijającymi się nogami, przez Nocnego Śpiewaka bardziej przypominającego zwierzę niż człowieka i głuchego Kamyka, pozbawioną pigmentu Jagodę, czy przypominającego dziewczynkę Myszkę. Wszystkich łączy niezwykły talent do robienia rzeczy, których inni nie mogą, a jednocześnie niesprawność fizyczna lub defekt wprowadzający w ich życie wiele ograniczeń, które wydawałoby się, że mogą rozwiązać dzięki swoim niezwykłym mocom. Jednak magia to rzecz niebezpieczna. Zwłaszcza nie do końca opanowana i takiej, której nie stawiamy granic w rozwijaniu. Talent wydaje nam się darem, ale może być przeklęciem sprawiającym, że musimy podołać większym wyzwaniom zamiast wieźć spokojne życie na prowincji. Naznaczeni przez niezwykły dar bohaterzy muszą stawiać czoło nie tylko swoim słabościom, ale i temu, jakie miejsce wyznaczyli im w społeczeństwie inni ludzie. Im talent magiczności potężniejszy tym bardziej okalecza i tym bardziej dziecko bezbronne wobec dorosłych stających się jego katami.
„Naznaczeni Błękitem” Ewy Białołęckiej to piękna opowieść o wychodzeniu poza cielesne bariery, odnajdywaniu przeznaczenia, wyznaczaniu nowych szlaków nie tylko we własnym życiu. Czyny potężnych młodych magów, jak łatwo się domyślić, nie są bez znaczenia dla innych, którymi są nie tylko ludzie. Takie pokazanie świata jest kontynuowane również w drugiej księdze pierwszej części. „Drugi Krąg” pozwala poznać nam niezwykłą dziewczynę, Jagodę, która jest jedyną kobietą magiem znaną Kamykowi.
W pierwszej Księdze do stworzonego przez pisarkę świata wchodzimy powoli. Poznajemy Białego Roga wyczesującego wełnę razem z bratem. Stajemy się świadkami wielkiego buntu, ucieczki i niezwykłej obrony domostwa. Bohaterska postawa sprawia, że nie do końca sprawny mag staje się legendą, którą będą wspominać kolejne pokolenia. Nim do tego dojdzie bohatera czeka niełatwy los: znienawidzony przez ojca pierworodny ze względu na swoją niepełnosprawność nie może liczyć na przychylność rodzica. Odtrącony, wyjęty poza społeczność Biały Róg mimo wszystko dba o wszystkich i chroni to, co od lat należy do jego rodziny.
Opowieść o Nocnym Śpiewaku zabiera nas w okrutne realia traktowania dziecka jak zwierzęcia, znęcania się, alkoholizmu, biedy, przemocy. Socjalizacja zranionej psychiki to proces niełatwy. Zwłaszcza, że pod odmiennym wyglądem kryje się mag niepanujący nad swoją mocą.
Pierwsze dwie krótkie opowieści stają się pięknym wprowadzeniem do snucia losów o głuchym Kamyku, który jest niezwykle utalentowany, mimo że urodził się w zwykłej, wiejskiej rodzinie. Dar magii sprawił, że chłopiec jest głuchy, a przez to odcięty od rówieśników, a także możliwości całkowitego wykorzystania swojej mocy. Jego losy są kontynuowane w kolejnej księdze, w której zostajemy świadkami wojny między nastoletnimi magami, smoczych umizgów do ludzkiej dziewczyny, walki o serce, poczucia osamotnienia z powodu zmiany priorytetów przez przyjaciela. Znany i podziwiany przez wszystkich Jeździec Smoków (jak nazywany jest Kamyk) trafia na wyspę Pazura do domu Słonego. Dzięki temu ma okazję bliżej poznać takie niezwykłe istoty jak lamie, wydrzyki, smoki i wiele innych
Ewa Białołęcka zabiera nas w niezwykły świat pełen magii, stworów znanych z legend i mitów, ale stworzonych na nowo. Morskie i lądowe człekopodobne stworzenia, a także smoki przybierają tu nowe kształty, daje im się nowe życie wynikające z innego wyglądu. Niezwykle plastyczny świat porywa od pierwszych stron. W miarę rozwoju akcji pisarka stopniuje napięcie i porusza coraz więcej ważnych społecznie tematów. Księga druga to przede wszystkim opowieść o granicach inwigilacji, poznawania cudzych myśli, kierowania się społecznymi wzorcami piękne, oceniania po wyglądzie, a także umiejętności powstrzymania się od zabiegania o zaszczyty i cichego, systematycznego działania na korzyść ludzkości i społeczności magów.
Księga trzecia pt. „Kamień na szczycie” to dalsze przygody grupki zbuntowanych magów, którzy razem z Kamieniem schronili się na wyspie zamieszkałej prze Słonego z rodziną i smoki. Jagoda w tym czasie bardzo wyładniała. Z brzydkiej, przerażająco chudej i nieproporcjonalnej dziewczyny stała się ponętną kobietą. To sprawia, że banda nowych mieszkańców wyspy spędza czas na podglądaniu jej w czasie kąpieli. Dziewczyna jednak jest niewzruszona na zaloty gości. Wolałaby związać się z kimś, komu jest obojętna i z kim wcześniej prowadziła walki, z Kamieniem. Do zadania zabiera się z kobiecą determinacją.
Poza wątkiem miłosnym poruszono ważny problem lojalności, inwigilacji, wierności własnym zasadom. Po raz kolejny bohaterzy będą zmuszeni uciekać, zaczynać życie od nowa, porzucić cenne księgi znalezione na wyspie, która dała im schronienie przed karzącymi rękami kręgu, a z drugiej strony przyczyniła się do izolacji, demoralizacji, degradacji. Wszyscy widzą potrzebę powrotu na ląd. Problemem jest to jakie miejsce będzie dla nich bezpieczne.
Powrót na ląd to możliwość odnowienia starych znajomości, doświadczenia na kim tak naprawdę można polegać. Kolejne strony pozwolą na odkrycie, w jaki sposób członkowie Kręgu załatwiają swoje prywatne i rodzinne interesy przekraczając granice nie tylko tego, co wypada, a co nie, ale też utrudniając i niszcząc życie innym magom oraz ich klientom. Tym razem akcja jest dużo szybsza, zyskuje na napięciu wywołanym próbą ciągłego ukrywania się.
Fantastyczna opowieść Ewy Białołęckiej ma już ponad dwudziestoletnią historię zaczynającą się od nagradzanej opowieści „Tkacz Iluzji”, w której poznajemy ostatniego z bohaterów „Naznaczonych Błękitem” i jego przyjaciela smoka. Niedługie opowiadanie obrosło w kolejne przygody, nowych bohaterów i ważne wątki, które stały się „Kronikami Drugiego Kręgu”. Z niedługiej historii wyłania się niezwykły świat pełen magii, przekraczania granic własnych możliwości oraz łamania konwenansów w kontaktach z innymi istotami.
Bohaterzy „Kronik drugiego kręgu” są dość prości, ale też bardzo ludzcy z całym bagażem wad, uprzedzeń sprawiających, że głównym narzędziem wywoływania posłuchu jest dla nich przemoc słowna lub fizyczna. Pisarka pokazuje nam brutalny świat, w którym nie jest łatwo żyć, nie każdy jest idealny, ale główni bohaterzy małymi kroczkami zmierzają do szczęścia i jak największej użyteczności, mimo własnej „niepełności”, odmienności. Po przeczytaniu kolejnych części czytelnik może odnieść wrażenie, że to właśnie niepełnosprawność jest najważniejszym tematem cyklu. Ciągle powracającym tematem jest umiejętność radzenia sobie z własnymi niedoskonałościami, tym w jaki sposób inni traktują ze względu na te doskonałości. Pokazanie, z jakimi problemami muszą borykać się obdarzeni magią bohaterzy płacący za posiadanie mocy wysoką cenę, ponieważ różnego rodzaju wadu utrudniają im w pełni korzystać z niezwykłego daru. Na mnie największe wrażenie zrobił w pierwszej księdze chłopiec słyszący wszystkie dźwięki i widzący wszystkie wydarzenia, z całego świata. Jego całkowita nieobecność w miejscu, w którym przebywa, konieczność ciągłego nadzorowania jego ruchów, uczenia go funkcjonowania przywołała na myśl to, w jaki sposób świat odbierają osoby z autyzmem. Tu w książce problem spotęgowany darem magii, czyli umiejętnością daleko widzenia. W drugiej takim bohaterem przykuwającym uwagę jest bezwzględnie kochający ojciec, Słony, który tworzy takie warunki, dla córki, aby nie czuła się inna i nie zadawała sobie pytań o urodę. W trzecim na główny plan wysuwa się Myszka, który z powodu swojej subtelnej urody brany jest za dziewczynę. Książkę czyta się szybko i bardzo przyjemnie. Delikatnie snuta opowieść w specyficzny sposób wciąga w swój świat.

pokaż więcej

 
2018-10-18 10:43:46
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Kroniki Drugiego Kręgu (tom 1.2)

W bliżej nieokreślonym czasie i miejscu istnieje niezwykła kraina dość bliska temu, co znamy z książek historycznych. Spotkamy w niej pasterzy, wojowników, złodziei, niewidomych, głuchoniemych, badaczy przyrody, kuglarzy, prostytutki, dzieci mające problem z przetwarzaniem bodźców (autyzm), artystów, pisarzy, możnych. Ten dość zwyczajny świat wzbogacono sporą ilością magii sprawiającej, że... W bliżej nieokreślonym czasie i miejscu istnieje niezwykła kraina dość bliska temu, co znamy z książek historycznych. Spotkamy w niej pasterzy, wojowników, złodziei, niewidomych, głuchoniemych, badaczy przyrody, kuglarzy, prostytutki, dzieci mające problem z przetwarzaniem bodźców (autyzm), artystów, pisarzy, możnych. Ten dość zwyczajny świat wzbogacono sporą ilością magii sprawiającej, że niepełnosprawne dziecko jest tu pokazane jako jednostka, która z nadmiaru magicznych mocy może być pozbawione zwyczajnych umiejętności, wymagać stałej opieki innych, być oceniane po wyglądzie, czy mieć problem z odbieraniem dźwięków. Będąc magiem zyskuje się jakąś fizyczną ułomność, a to sprawia, że nie można do końca wykorzystać potencjału swoich magicznych mocy. Natura płata tu bohaterom psikusa, z którym przyjdzie im się mierzyć przez całe życie. Taka myśl wydaje się towarzyszyć wszystkim głównym bohaterom: począwszy od Białego Rogu z nierozwijającymi się nogami, przez Nocnego Śpiewaka bardziej przypominającego zwierzę niż człowieka i głuchego Kamyka, pozbawioną pigmentu Jagodę. Wszystkich łączy niezwykły talent do robienia rzeczy, których inni nie mogą, a jednocześnie niesprawność fizyczna lub defekt wprowadzający w ich życie wiele ograniczeń, które wydawałoby się, że mogą rozwiązać dzięki swoim niezwykłym mocom. Jednak magia to rzecz niebezpieczna. Zwłaszcza nie do końca opanowana i takiej, której nie stawiamy granic w rozwijaniu. Talent wydaje nam się darem, ale może być przeklęciem sprawiającym, że musimy podołać większym wyzwaniom zamiast wieźć spokojne życie na prowincji. Naznaczeni przez niezwykły dar bohaterzy muszą stawiać czoło nie tylko swoim słabościom, ale i temu, jakie miejsce wyznaczyli im w społeczeństwie inni ludzie. Im talent magiczności potężniejszy tym bardziej okalecza i tym bardziej dziecko bezbronne wobec dorosłych stających się jego katami.
„Naznaczeni Błękitem” Ewy Białołęckiej to piękna opowieść o wychodzeniu poza cielesne bariery, odnajdywaniu przeznaczenia, wyznaczaniu nowych szlaków nie tylko we własnym życiu. Czyny potężnych młodych magów, jak łatwo się domyślić, nie są bez znaczenia dla innych, którymi są nie tylko ludzie. Takie pokazanie świata jest kontynuowane również w drugiej księdze pierwszej części. „Drugi Krąg” pozwala poznać nam niezwykłą dziewczynę, Jagodę, która jest jedyną kobietą magiem znaną Kamykowi.
W pierwszej Księdze do stworzonego przez pisarkę świata wchodzimy powoli. Poznajemy Białego Roga wyczesującego wełnę razem z bratem. Stajemy się świadkami wielkiego buntu, ucieczki i niezwykłej obrony domostwa. Bohaterska postawa sprawia, że nie do końca sprawny mag staje się legendą, którą będą wspominać kolejne pokolenia. Nim do tego dojdzie bohatera czeka niełatwy los: znienawidzony przez ojca pierworodny ze względu na swoją niepełnosprawność nie może liczyć na przychylność rodzica. Odtrącony, wyjęty poza społeczność Biały Róg mimo wszystko dba o wszystkich i chroni to, co od lat należy do jego rodziny.
Opowieść o Nocnym Śpiewaku zabiera nas w okrutne realia traktowania dziecka jak zwierzęcia, znęcania się, alkoholizmu, biedy, przemocy. Socjalizacja zranionej psychiki to proces niełatwy. Zwłaszcza, że pod odmiennym wyglądem kryje się mag niepanujący nad swoją mocą.
Pierwsze dwie krótkie opowieści stają się pięknym wprowadzeniem do snucia losów o głuchym Kamyki, który jest niezwykle utalentowany, mimo że urodził się w zwykłej, wiejskiej rodzinie. Dar magii sprawił, że chłopiec jest głuchy, a przez to odcięty od rówieśników, a także możliwości całkowitego wykorzystania swojej mocy. Jego losy są kontynuowane w kolejnej księdze, w której zostajemy świadkami wojny między nastoletnimi magami, smoczych umizgów do ludzkiej dziewczyny, walki o serce, poczucia osamotnienia z powodu zmiany priorytetów przez przyjaciela. Znany i podziwiany przez wszystkich Jeździec Smoków (jak nazywany jest Kamyk) trafia na wyspę Pazura do domu Słonego. Dzięki temu ma okazję bliżej poznać takie niezwykłe istoty jak lamie, wydrzyki, smoki i wiele innych
Ewa Białołęcka zabiera nas w niezwykły świat pełen magii, stworów znanych z legend i mitów, ale stworzonych na nowo. Morskie i lądowe człekopodobne stworzenia, a także smoki przybierają tu nowe kształty, daje im się nowe życie wynikające z innego wyglądu. Niezwykle plastyczny świat porywa od pierwszych stron. W miarę rozwoju akcji pisarka stopniuje napięcie i porusza coraz więcej ważnych społecznie tematów. Księga druga to przede wszystkim opowieść o granicach inwigilacji, poznawania cudzych myśli, kierowania się społecznymi wzorcami piękne, oceniania po wyglądzie, a także umiejętności powstrzymania się od zabiegania o zaszczyty i cichego, systematycznego działania na korzyść ludzkości i społeczności magów.
Fantastyczna opowieść Ewy Białołęckiej ma już ponad dwudziestoletnią historię zaczynającą się od nagradzanej opowieści „Tkacz Iluzji”, w której poznajemy ostatniego z bohaterów „Naznaczonych Błękitem” i jego przyjaciela smoka. Niedługie opowiadanie obrosło w kolejne przygody, nowych bohaterów i ważne wątki, które stały się „Kronikami drugiego kręgu”. Z niedługiej historii wyłania się niezwykły świat pełen magii, przekraczania granic własnych możliwości oraz łamania konwenansów w kontaktach z innymi istotami.
Bohaterzy „Kronik drugiego kręgu” są dość prości, ale też bardzo ludzcy z całym bagażem wad, uprzedzeń sprawiających, że głównym narzędziem wywoływania posłuchu jest dla nich przemoc słowna lub fizyczna. Pisarka pokazuje nam brutalny świat, w którym nie jest łatwo żyć, nie każdy jest idealny, ale główni bohaterzy małymi kroczkami zmierzają do szczęścia i jak największej użyteczności, mimo własnej „niepełności”, odmienności. Po przeczytaniu kolejnych części czytelnik może odnieść wrażenie, że to właśnie niepełnosprawność jest najważniejszym tematem cyklu. Ciągle powracającym tematem jest umiejętność radzenia sobie z własnymi niedoskonałościami, tym w jaki sposób inni traktują ze względu na te doskonałości. Pokazanie, z jakimi problemami muszą borykać się obdarzeni magią bohaterzy płacący za posiadanie mocy wysoką cenę, ponieważ różnego rodzaju wadu utrudniają im w pełni korzystać z niezwykłego daru. Na mnie największe wrażenie zrobił w pierwszej księdze chłopiec słyszący wszystkie dźwięki i widzący wszystkie wydarzenia, z całego świata zrobił największe wrażenie. Jego całkowita nieobecność w miejscu, w którym przebywa, konieczność ciągłego nadzorowania jego ruchów, uczenia go funkcjonowania przywołała na myśl to, w jaki sposób świat odbierają osoby z autyzmem. Tu w książce problem spotęgowany darem magii, czyli umiejętnością daleko widzenia. W drugiej takim bohaterem przykuwającym uwagę jest bezwzględnie kochający ojciec, Słony, który tworzy takie warunki, dla córki, aby nie czuła się inna i nie zadawała sobie pytań o urodę. Książkę czyta się szybko i bardzo przyjemnie. Delikatnie snuta opowieść w specyficzny sposób wciąga w swój świat.

pokaż więcej

 
2018-10-18 09:24:51
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Z upływem czasu, wymyślaniem nowej strategii, powstawaniem wynalazków i odkrywaniem zarówno trujących, jak i leczniczych substancji wojna zmieniała się. Czasy bitew na miecze zatarło wynalezienie prochu, doskonalenia narzędzi do użycia go zmieniły obraz pól bitewnych. Do tego dochodziła skala prowadzonych działań wojennych. Lokalne wojenki przerodziły się w państwowe starcia, a te przeobraziły... Z upływem czasu, wymyślaniem nowej strategii, powstawaniem wynalazków i odkrywaniem zarówno trujących, jak i leczniczych substancji wojna zmieniała się. Czasy bitew na miecze zatarło wynalezienie prochu, doskonalenia narzędzi do użycia go zmieniły obraz pól bitewnych. Do tego dochodziła skala prowadzonych działań wojennych. Lokalne wojenki przerodziły się w państwowe starcia, a te przeobraziły się w globalne konflikty. Jak może wyglądać wojna w czasach komputerów, sieci bezprzewodowych, robotów, pojazdów sterowanych zdalnie, rakietom, bombie atomowej? Nowe wynalazki poza zasięgiem, strategią i wykorzystywanymi narzędziami zmienia także spojrzenie na wojnę jako konflikt zbrojny, w którym niezbędni są silni mężczyźni. Może się okazać, że współczesne starcia wymagają tęgich umysłów, niesamowitej wiedzy z wielu dziedzin: od humanistycznych przez biologiczne po techniczne. Dziś wojna to manipulacja, podtruwanie, wykradanie danych, okradanie w sieci, a także konflikty zbrojne wprowadzające duże zamieszanie, bo dopóki wróg się nie przyzna nie możemy być pewni kto nas zaatakował.
Jak dokładnie mogą wyglądać przyszłe wojny, jakie przyniosą zagrożenie opowie nam w swojej książce Robert H. Latiff, emerytowany generał armii amerykańskiej będący naukowcem korzystającym z systemu stypendialnego US Army, który w ramach spłaty tego wsparcia (w USA system stypendialny to taki bardziej mecenat pozwalający na zdobycie zdolnych pracowników) musiał wstąpić do wojska, gdzie miał okazję dokładniej poznać to, czym dzieli się z nami w swojej publikacji. Łączenie służby wojskowej z pracą badawczą przyniosło interesujące efekty, szerokie spojrzenie i specyficzne wizjonerstwo pozwalające mu na bycie doradcą nie tylko wojska, ale i korporacji i rządowi, a także uczelniom. Wiele lat badań i eksperymentów poświęcił na tworzenie technologii, o której jeszcze nie tak dawno mogliśmy przeczytać w książkach SF. I właśnie tą swoją pracą dzieli się w publikacji „Wojna przyszłości”, w której poruszy temat oprogramowania szpiegowskiego, mikrochipów, komputerów kwantowych, nanotechnologii, dronów, laserów, torped, egzoszkieletów, kombinezonów, biologii syntetycznej pozwalającej na odczytywanie fal mózgowych umożliwiających podsłuchiwanie naszych myśli, programowania społecznego, bezzałogowych platform latających, automatycznych pojazdów. Wszystko to opisano w sposób prosty, przystępny, a do tego Robert H. Latiff porusza kwestie etyczne, przekraczania norm moralnych w czasie konfliktów, granicy szacunku prywatności jednostek oraz możliwości usamodzielnienia się maszyn. Uświadamia nam, że te problemy nie są wcale tak odległe i nieistotne, jakby mogło nam się wydawać.
„Wojna przyszłości” to książka trudna, ale napisana łatwym językiem. Porusza bardzo poważne tematy skłaniające do zadania sobie ważnych pytań o granice wolności i prywatności, zmusza do zastanowienia się nad tym, czy chcemy dać rządom możliwość czytania w naszych myślach, manipulowania nami dla abstrakcyjnego i niepewnego bezpieczeństwa. Zachęca do zadania sobie pytań dotyczących odpowiedzialności jednostki za własne życie. Dostajemy całkiem realną wizję zagłady ludzkości. Myślę, że doskonałym uzupełnieniem tej publikacji jest książka "To żyje!" Toby'ego Walsha

pokaż więcej

 
2018-10-16 05:49:23
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Seria: Na F/Aktach

Życie potrafi pisać najbardziej zaskakujące i najokrutniejsze scenariusze – niejednokrotnie przekonują się o tym policjanci i detektywi prowadzący sprawy zabójstw oraz porwań. Śledztwo zwykle jednocześnie jest wyścigiem z czasem i z przestępcą, który przecież w końcu musi popełnić błąd. A co jeśli nie popełni? Co jeśli jest doskonale wyszkolonym sowieckim majorem mającym na swoim sumieniu... Życie potrafi pisać najbardziej zaskakujące i najokrutniejsze scenariusze – niejednokrotnie przekonują się o tym policjanci i detektywi prowadzący sprawy zabójstw oraz porwań. Śledztwo zwykle jednocześnie jest wyścigiem z czasem i z przestępcą, który przecież w końcu musi popełnić błąd. A co jeśli nie popełni? Co jeśli jest doskonale wyszkolonym sowieckim majorem mającym na swoim sumieniu wiele nieodkrytych ofiar, działającym z premedytacją i mającym wpływowych znajomych, którzy się go boją? Czy taki człowiek może się kogoś lub czegoś bać?
„Ostatnia wizyta” Jacka Ostrowskiego to powieść zmuszająca do zadania takich pytań. Mroczny, zimny Konin z lat 70 XX wieku staje się miejscem brutalnych wydarzeń, które w pamięci żyjących wówczas pozostają do dziś. Opowieść o porwanej lekarce z Płocka i tajemniczym zaginięciu jej ciała oraz udziału w tych wydarzeniach Zygmunta Bielaja (Ivana Ślezki), co jakiś czas powraca. Tym razem w formie powieści należącej do serii na F/Aktach w Wydawnictwie Od deski do deski. Niemająca zakończenia historia (do dziś nie wiadomo, co stało się z ciałem ofiary) stają się inspiracją do napisania powieści o Zbigniewie Pielachu, postaci mrocznej i konsekwentnie złej, wykreowanej w taki sposób, abyśmy na moment nie poczuli do niego ani odrobiny sympatii czy zrozumienia. A jednak ona się pojawia. Dlaczego?
Życie bohatera umieszczono w bardzo trudnych czasach. Lata 70 XX wieku to czas, kiedy następuje zwątpienie w idealny komunizm, a służby specjalne zaczynają na nowo wykorzystywać swoich agentów, zastraszać ich, prowadzić brutalną grę, w której życie żadnego człowieka nie jest cokolwiek warte. Szarość, beznadziejność, panującą biedę podkreśla klimat, w którym osadzono akcję. Przez to mamy ciągłe wrażenie, że panuje zima, że dni są bardzo krótkie, a ludzie zderzają się z jakąś niewidzialną przeszkodą prowadzącą do pogarszania się ich losu. A przecież mija rok między pierwszą, a ostatnią stroną powieści. Pojawia się wiosna, lato, słoneczne dni.
Opowieść zaczyna się od próby samobójstwa żony głównego bohatera. Kobieta pracująca w księgarni ma już dość utrzymywania całej rodziny i noszenia w sobie tajemnic męża traktującego ją jak własność potrzebną do urodzenia dzieci, których ojciec wcale nie kocha (nie potrafi tego okazać), ale potrzebne są mu do przekazania DNA. Podobnie jak w prawdziwych wydarzeniach bohater ma podwójną tożsamość. Ta sowiecka bardzo mu ciąży i robi wszystko, aby wśród znajomych nie mieć nikogo, kto wiedziałby, kim jest naprawdę. Dbanie o to, by nowa tożsamość nie była podważona wymaga czasami ofiar, których Ivan nie waha się złożyć w imię obrony obecnego - wcale niewygodnego, ale dużo bezpieczniejszego - życia w Polsce Ludowej. Kiedy już mu się wydaje, że ukraińska młodość odeszła w niepamięć i jedynym jego problemem jest walka z lawiną długów powstałych po nieudanych przedsięwzięciach na horyzoncie pojawiają się towarzysze z KGB doskonale znający jego słabe punkty i gotowi je wykorzystać, aby uzyskać bezwzględne posłuszeństwo.
Zbigniew Pielach to bohater tragiczny: z jednej strony niepotrafiący nawiązać satysfakcjonujących więzi rodzinnych, posiadający bardzo złe doświadczenia z dzieciństwa, z drugiej sowiecki bandyta z czasów wojennych i powojennych, a z trzeciej przedsiębiorca-bankrut żyjący w ciężkich czasach utrudniających wszelką inicjatywę jednostek. Jeżdżący sypiącym się trabantem Pielach nie marzy o nowym samochodzie tylko o minimalnym oddaleniu się spłaty kolejnej kredytu, aby pęta długi mu się na szyi nie zacisnęła i dom nie został sprzedany. Rozczarowany i wściekły z powodu swojego trudnego życia bohater zostaje wciągnięty w grę, z której nie może wyjść cało. Jakąkolwiek podejmie decyzję będzie przegrany. Zamiast podziwów, orderów, odpowiedniego wynagrodzenia zostaje skazany na ciągłe ukrywanie się i czekanie na kolejne zlecenia KGB. W całej tej otoczce brutalności, walki z okolicznościami, brakiem umiejętności okazania komukolwiek uczuć myśli o dzieciach, o ich dobru i bezpieczeństwie. To zmusza go do złego zachowania, aby rodzina nie chciała wracać do domu w czasie, kiedy postawiony pod ścianę porwie i będzie przetrzymywał swoją ofiarę. A kto nią jest? To znana i szanowana lekarka, Stanisława Krzemińska znająca działaczy opozycji. Zdobyte od niej informacje mają pomóc w rozbiciu działalności „antypaństwowej”. Czy agentom uda się zdobyć takie informacje i co stanie się z porwaną musicie się sami przekonać. Mogę Was tylko zapewnić, że powieść wciąga od pierwszej strony i mimo bardzo trudnego, brutalnego tematu jest subtelna, ponieważ autor doskonale operuje w niej niedomówieniami.
Po raz kolejny przekonałam się, że Jacek Ostrowski to bardzo dobry pisarz potrafiący budować klimat, portret przestępcy, towarzyszące jego czynom wydarzenia, okoliczności sprawiające, że jest on także ofiarą państwowej machiny gotowej zmiażdżyć każdą ilość obywateli. Przy okazji poznawania sprawy sprzed lat mamy okazję wejść w dobrze odrysowany, depresyjny klimat lat 70 XX. I tacy troszkę są bohaterzy: z jednej strony przygnębieni, mający poczucie beznadziejności, a z drugiej brutalni, złośliwi, cieszący się z czyjegoś nieszczęścia, a przy całej tej radości doskonale tworzący siatki zależności i dbający o pozory. To właśnie skłania ich do tuszowania sprawy próby samobójstwa żony Pielacha, która z powodu religijnych i społecznych przekonań nie jest w stanie odejść od męża, z którym łączą ją jego tajemnice z przeszłości i wielki dług. Jacek Ostrowski umiejętnie pokazuje nam realia bylejakości, szarości, ciągłych braków towarów, powolnego walenia się systemu, który miał być idealny i zapewnić ludziom dostatek. Zmęczeni ciężkim życiem bohaterzy z każdym dniem uświadamiają sobie coraz bardziej, że nie o takiej przyszłości marzyli, a jednak nie są w stanie wyjść poza młodzieńcze ideały. Ten portret PRL-u jest bardzo wymowny i bardzo dobrze przemawia do wyobraźni czytelnika.
„Ostatnia wizyta” to książka, po którą warto sięgnąć nie tylko ze względu na fabułę, pokazanie przeszłości, ale i na poruszenie wielu ważnych problemów społecznych, obnażanie mechanizmów zniewalania jednostek przez szeroko pojęty system.

pokaż więcej

 
2018-10-15 16:29:25
Ma nowego znajomego: magia_stron
 
2018-10-15 13:34:53
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Umiejętność liczenia – obok umiejętności czytania – jest jedną z ważniejszych i oczywistych cech kształtowanych w naszej kulturze. Są tak powszechne, że kiedy czytamy o kulturach nieznających cyfr, nieposiadających żadnego wyobrażenia matematycznego zadajemy sobie pytanie: jak to możliwe? Mimo tej powszechności ciągle jest to zdolność źle lub słabo rozwijana, a to sprawia, że dzieci nie tylko... Umiejętność liczenia – obok umiejętności czytania – jest jedną z ważniejszych i oczywistych cech kształtowanych w naszej kulturze. Są tak powszechne, że kiedy czytamy o kulturach nieznających cyfr, nieposiadających żadnego wyobrażenia matematycznego zadajemy sobie pytanie: jak to możliwe? Mimo tej powszechności ciągle jest to zdolność źle lub słabo rozwijana, a to sprawia, że dzieci nie tylko nie lubią matematyki i nie potrafią liczyć, praktycznie wykorzystać wyniesionej z niej wiedzy, ale też istnieje dziwne przeświadczenie, że humanistom matematyka jest niepotrzebna. Nic bardziej mylnego. Potrzebują oni tak samo umiejętności liczenia, jak i czytania, ale o tym często przekonują się dopiero na studiach, co sprawia, że przeżywają wielkie rozczarowanie kierunkiem, na którym przecież mieli w końcu uwolnić się od znienawidzonej matematyki. Warto dzieciom oszczędzić tego typu przeżyć i pokazać, że liczenie to taka magia jak w przypadku baśni czy niezwykłych opowieści przygodowych, że liczenie jest tak samo przyjemne jak czytanie, ale trzeba mu poświęcić tak samo dużo czasu i wejść w świat zagadek oraz fantazjowania. Tak, fantazjowania. Bez niego nie powstałoby wiele pomysłów w matematyce. Bez wyobraźni nie byłoby zadań z jedną, dwoma, trzema niewiadomymi. Brzmi groźnie no nie? Ale to tylko pozory. Oczywiście pod warunkiem, że opanujemy podstawy i zadania matematyczne potraktujemy jak zagadki kryminalne. Aby mogło nam się to udać musimy sięgnąć po odpowiednie pomoce dydaktyczne. Tych w Wydawnictwie Nasza Księgarnia jest naprawdę bardzo wiele: od „Porachunków Robota Mata” Moniki Hałuchy po „Matematyczną pizzę” Anny Ludwickiej. Pierwsza wprowadza w świat liczb, zagadek, labiryntów. To pozwala na oswajanie się z trudną dziedziną wiedzy, rozwijania spostrzegawczości oraz niezbędnej w nauce koncentracji. Mali rysownicy mogą odkryć wiele praktycznych zastosowań matematyki, oswoić się z liczbami, przestrzenią i przekonać się, że matematyka wcale nie jest taka straszna, na jaką wygląda. Natomiast w „Matematycznej pizzy” znajdziemy bardzo praktyczne zadania dotyczące podziału koła, wykorzystania kolorów, rysowania bez odrywania kredki od papieru, rysowanie z wykorzystaniem systemu binarnego, opis tworzenia model rozprzestrzeniania populacji, a nawet zabawy z rachunkiem prawdopodobieństwa oraz nieskończonością, liczbami Fibanocciego, złotą proporcją, odwzorowywaniem, powiększaniem, symetrią oraz poznają zasady działania komputerów. Wszystko brzmi dość skomplikowanie i groźnie dla osób nielubiących matematyki, dlatego nim sięgniemy po te dwa ćwiczenia warto zacząć od podstaw, a te znajdziemy w „Nauce liczenia” Agnieszki Łubkowskiej. Solidną i estetyczną książkę podzielono na pięć części zawierających inne zagadnienie, podwajające ćwiczyć kolejną umiejętność i utrwalać już nabytą. Przy jej pomocy wprowadzimy dziecko w świat dodawanie, odejmowanie, mnożenia i dzielenia, a na końcu sięgniemy po różności matematyczne pozwalające na oswojenie się z ułamkami, godzinami, szacowaniem długości, system dziesiętnym, wagą, liczbami ujemnymi, liczbami parzystymi i nieparzystymi. Wszystko tu jest pięknie po kolei rozpisane. Każda strona to kolejny krok przybliżający do opanowania podstaw. Agnieszka Łubkowska z wprawą stopniuje poziom trudności, a z jej książki śmiało mogą korzystać laicy matematyczni, rodzice niecierpiący matematyki. Być może razem z dzieckiem odkryją piękno tej nauki. Proponowane ćwiczenia są bardzo dobrze dostosowane do kolejnych umiejętności, jakie dziecko powinno posiadać. W czasie korzystania z tej pomocy warto pamiętać, że nauka to nie wyścigi, ale rozwój i każde dziecko będzie przechodziło przez kolejne stopnie we właściwym sobie tempie. Czasami warto zatrzymać się przy rzeczach sprawiających pociechom trudność, aby nie ciągnęły się one za nimi przez cały proces edukacji.
Wszystkie zadania bardzo dokładnie opisano tak, aby osoba pracująca z dzieckiem, niemająca wykształcenia matematycznego, posiadająca minimum wiedzy matematycznej potrafiła je poprawnie wykonać, by dziecko mogło zrozumieć dany temat. Zawarte w książce przykłady dają duże pole do popisu dla dorosłych, zachęcają do odłożenia podręcznika i zabrania matematyki na spacer, gdzie można z powodzeniem ćwiczyć nowe umiejętności na nowym materiale.
Poza zadaniami matematycznymi w książce znajdziemy ćwiczenia pomagające rozwinąć koncentrację, zrelaksować i pozytywnie nastawić do pracy. Plusem jest zachęcanie autorki do sięgania po przedmioty z otoczenia dziecka, co pozwoli mu uzmysłowić, że cała przestrzeń to różne oblicza matematyki, że cyframi można bawić się na różne sposoby. Do tego w czasie zadań dziecko będzie miało realne przedmioty pomagające wyobrazić sobie abstrakcyjne zagadnienia. W czasie lektury poznamy również elementy metody Dennisona. Do tego z wstępu czytelnicy dowiedzą się, w jaki sposób pomagać dzieciom z trudnościami matematycznymi. Każde zawarte w książce ćwiczenie podzielone jest na role: część dla dziecka i część dla dorosłego, dzięki czemu możemy być partnerami w nauce naszej pociechy. Ważnym warunkiem w czasie korzystania z książki jest posiadanie przez dziecko umiejętności czytania ze zrozumieniem, znajomości liczb i ich stosunków (co większe od czego).
„Nauka liczenia” Agnieszki Łubkowskiej to bardzo dobra publikacja wychodząca naprzeciw potrzebom dzieci i rodziców. Pozwala nie tylko zrozumieć trudne zagadnienia, ale i oswoić z matematyką, przećwiczyć podstawy w taki sposób, żeby kolejne zgłębianie zagadnień matematycznych nie było męką dla dziecka i rodzica. Zdecydowanie polecam.

pokaż więcej

 
2018-10-15 08:16:24
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Dorastanie to piękne zjawisko: z jednostki niesamodzielnej, całkowicie zależnej od innych powoli kształtuje się osoba niezależna. Dzieci czasami marzą o tym, aby szybciej urosnąć, a niektórzy dorośli chcieliby wrócić do czasów dzieciństwa, żyć pełnią beztroski, nieświadomości wielu rzeczy i zjawisk. Dorosłość często jawi nam się jako cała masa obowiązków, kłopotów, zagraconej ważnymi sprawami... Dorastanie to piękne zjawisko: z jednostki niesamodzielnej, całkowicie zależnej od innych powoli kształtuje się osoba niezależna. Dzieci czasami marzą o tym, aby szybciej urosnąć, a niektórzy dorośli chcieliby wrócić do czasów dzieciństwa, żyć pełnią beztroski, nieświadomości wielu rzeczy i zjawisk. Dorosłość często jawi nam się jako cała masa obowiązków, kłopotów, zagraconej ważnymi sprawami męczącej codzienności. To jednak nie jedyne cechy dorosłości. „Bo dorosłość to nie tylko większa odpowiedzialność i więcej kłopotów, ale też większe możliwości”. Czasami jednak nadmiar tych możliwości bywa także kłopotliwy. Zwłaszcza, kiedy w końcu mamy możliwość decydowania o losie innych (np. w czasie wyborów czy popierania określonych pomysłów społecznych). Taka perspektywa układania życia innym „po naszemu” często nas cieszy. Rozczarowujemy się, kiedy okazuje się, że to układanie wpływa również na nasze życie. „Każdy jest pewien swego tylko do czasu, kiedy sam nie ponosi odpowiedzialności”.
„Kandela, Czarny Lew i planeta Kumpligświst” Iwony Wilmowskiej to właśnie opowieść o takich ważnych sprawach ubranych w dziecięco-młodzieżowy kostium. Prosta powieść fantastyczna dla młodych czytelników kryje w sobie wiele prawd o życiu. Pokazuje w jaki sposób wypieramy ze swojej codzienności wyobraźnię, jak czasami unikamy odpowiedzialności i za wszelką cenę chcemy albo bujać w obłokach albo ciągle twardo stąpać po ziemi, a przecież życie każdego z nas wymaga odrobinę niezwykłości, dla której musimy zrobić sobie miejsce przez uporządkowanie rzeczy ważnych.
„Mózg człowieka ma określoną pojemność i jeśli musi pamiętać o tym, żeby ugotować obiad, wstawić pranie, zapłacić rachunki, zrobić zakupy, zamieść podłogę, wytrzeć blat, zapisać dziecko na szczepienie i o wielu innych rzeczach, to już po prostu nie ma w im już miejsca dla niezwykłości. A niezwykłości lubią mieć trochę miejsca, by móc się wygodnie zagnieździć”.
Kiedy już mamy wystarczająco dużo tego miejsca możemy znaleźć czas na niespieszenie się, radosną zabawę z naszą pociechą, sięgnięcie po książki dla dzieci i wyciągnięcie z nich dla siebie i dziecka naprawdę bardzo ważnych wniosków, tematów do rozmów o dzieciństwie, dorastaniu, odpowiedzialności, wyobraźni, kontemplowaniu chwili, podziale obowiązków tak, abyśmy mogli wspólnie robić więcej rzeczy.
Przygoda w książce pt. „Kandela, Czarny Lew i planeta Kumpligświst” zaczyna się dość banalnie: główna bohaterka nudzi się w czasie wakacji (zwykle nim wielcy bohaterzy ruszają do akcji nudzą się). Jej rodzice kończą kolejną książkę i nie mają czasu na zabawy z nią. Wędrówki po ogrodzie i lesie tylko troszkę urozmaicają codzienność. Dziewczynka chodzi naburmuszona, ponieważ potrzebuje towarzystwa, a mieszka zbyt daleko, aby pójść do koleżanki. W najbliższej okolicy nikt nie mieszka i przez to nie ma z kim spędzić kolejne mijające dni wakacji. Może tylko spacerować po okolicy i przyglądać się przyrodzie. W czasie jednej z takich wypraw do lasu spotyka Czarnego Lwa namawiającego ją na wielką przygodę.
„Czytałam sporo książek, widziałam niejeden film i wiem, jaki powinien być bohater. Powinien być dzielny, sprawny i szybki. Powinien nie znać strachu i przed niczym się nie cofać. Powinien szybko biec, gdy trzeba uciekać i nie wahać się ani chwili, gdy misja wymaga skoku nad przepaścią. A ja… ja taka nie jestem. Ja jestem tylko zwykłą dziewczyną, może nie najgłupszą, ale z pewnością żaden ze mnie materiał na bohaterkę”.
Ot, taka sobie przeciętna dziewczynka, która nie potrafi ześlizgiwać się po rynnie jak dzieciaki w amerykańskich filmach, czy mająca super moce jak superbhaterzy. Kandela bardziej przypomina nieporadnego mola książkowego, który sporo czytał, przebył wiele wypraw, ale fizycznie nie należy do najsprawniejszych. A mimo tego została wybrana przez Czarnego Lwa do bardzo ważnej misji, której celem jest uratowanie Krainy Kumpligświst przed królem pragnącym być dzieckiem i zachowującym się jak dziecko. Kapryśny i nieodpowiedzialny władca nie zastanawia się nad własnymi decyzjami. Po prostu wydaje rozkazy, którzy inni mają spełnić. W jaki sposób uda się Kandeli do niego dotrzeć i go odmienić musicie dowiedzieć się sami. Mogę Was zapewnić, że jest to pouczająca opowieść również dla dorosłych.
Całość oprawiona w piękną okładkę, wzbogacona kolorowymi, prostymi i przyciągającymi dziecięcy wzrok ilustracjami Kasi Nowowiejskiej. Duża czcionka, niedługie rozdziały, odpowiednio rozmieszczony tekst sprawiają, że lekturę czyta się bardzo przyjemnie. Żywy język, szybka akcja skutecznie zachęcają do czytania.

pokaż więcej

 
2018-10-14 11:48:42
Została fanką autorki: Agnieszka Surma
 
2018-10-14 11:48:32
Została fanką autorki: Agnieszka Żelewska
 
2018-10-14 11:48:27
Została fanką autorki: Katarzyna Kozłowska
 
2018-10-14 11:47:59
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Naukę czytania i rozwijania zainteresowania książkami macie już za sobą? Czas na wielkie wejście w świat książek i nałogowe czytanie w wykonaniu najmłodszych. Nie wierzycie, że jest to możliwe? A może po prostu sięgaliście po nieodpowiednie lektury? Zapewniam Was, że po nauce z „Czytam sobie”, w którym znajdziemy niesamowite bogactwo opowieści za bardzo przystępną cenę (nawet bez promocji na... Naukę czytania i rozwijania zainteresowania książkami macie już za sobą? Czas na wielkie wejście w świat książek i nałogowe czytanie w wykonaniu najmłodszych. Nie wierzycie, że jest to możliwe? A może po prostu sięgaliście po nieodpowiednie lektury? Zapewniam Was, że po nauce z „Czytam sobie”, w którym znajdziemy niesamowite bogactwo opowieści za bardzo przystępną cenę (nawet bez promocji na kilka egzemplarzy) i przejściu do serii „Czytam sobie z bakcylem” Wasze pociechy będą chętnie sięgały po książki. Najważniejsze to nie poganiać dzieci w przechodzeniu przez kolejne stopnie tylko pozwolić nabrać mu wprawy, pokazać, że czytanie może być łatwe, przyjemne i bardzo pouczające. bogactwo tematyki, gatunków, przemycanych tematów na pewno pozwoli na przemycanie informacji z historii, kultury, zachęci do rozwiązywanie zagadek. „Czytam sobie z bakcylem” wychodzi naprzeciw oczekiwaniom młodych czytelników poszukujących nieco bardziej rozbudowanej fabuły. Wielkim plusem (podobnie jak we wcześniejszej serii) jest wypisanie wyrazów trudniejszych, nowych, mało używanych, a przez to pomoże we wzbogacaniu słownictwa. Każda z opowieści zawarta w tej serii ma swój klimat i wciągającą fabułę. Dziś opowiem Wam o dwóch książkach. Jedna jest o kocie, a druga o syrence. Obie poruszają ważny temat odmienności, dążenia do spełnienia własnych marzeń, wyzbywania się uprzedzeń, nabierania wiary we własne możliwości oraz nawiązywania satysfakcjonujących relacji z innymi.
Pierwsza z książek to opowieść Katarzyny Kozłowskiej „Maurizio. Kot w okularach” z prostymi, niemal dziecięcymi ilustracjami Agnieszki Żelewskiej zabiera nas w świat problemów z okularami. Tytułowy bohater to koci celebryta, znany na całym świecie lider zespołu Stalowe Wibrysy. Jego życie pełne jest wygód, przyjemności i beztroski oraz rzesze fanów. Wszystko to traci, kiedy w końcu decyduje się na zakup okularów, pozwalających mu lepiej widzieć. Jego dom oblegają żądni sensacji dziennikarze, a on pragnie schować się przed światem, ponieważ boi się, że ze względu na noszone okulary już nikt nie będzie go podziwiał, kupował bilety na jego koncerty, uwielbiał. Pomyślicie sobie, że takie podejście jest głupie? A zastanówcie się, kiedy ostatnio sami coś ukrywaliście przed światem bojąc się, że w ten sposób stracicie uznanie czy sympatię znajomych? Jak widać temat ważny i bardzo potrzebny nie tylko dzieciom. Naszemu bohaterowi uda się schować przedświatem: zaszyje się w schronisku, gdzie pozna koty z prawdziwymi problemami, a nie takim wymyślonym jak jego. Kilka tygodni w towarzystwie bezdomnych zmienią podejście Maurizia do siebie i nauczą go cieszenia się z małych rzeczy, doceniania tego, co uważał za oczywistość. Ponad to Katarzyna Kozłowska przekona swoich czytelników, że ocenianie po wyglądzie nie jest dobre, że warto dawać ludziom szansę, być dobrym, przyjaznym. Do tego młodzi czytelnicy dowiedzą się jak media wpływają na nasze życie, kształtują nasze upodobania, mogą komuś zniszczyć życie lub pokazać go jako bohatera. Nie zabraknie też tematu pokonywania własnych ograniczeń, ciągłego stawiania sobie wyzwań.
Druga lektura to opowieść Zofii Staneckiej „Tajemnica namokłej gąbki” z ilustracjami Agnieszki Surmy. Tajemnice wydarzenia w szkole zmuszają dwójkę przyjaciół do wszczęcia śledztwa. Bratek (Bartosz) i Ziutek (Józef) chodzący do trzeciej klasy szkoły podstawowej postanawiają wyjaśnić zagadkę namokłych gąbek pachnących stawem, pozamienianych i znikających tenisówek z pozostałościami jakiejś dziwnej, wodnej roślinności. Pierwszą detektywistyczną naradę podsłuchuje młodsza siostra Bratka, Klara, która oczywiście także chce wziąć udział w ekscytującym śledztwie, bo jest już duża (chodzi do zerówki). Nim chłopcy się obejrzą w sprawę zostaną wciągnięte ich siostry (za którymi za bardzo nie przepadają) i odkryją, że czasami bez ich pomocy byłoby trudniej nie tylko rozwiązać zagadkę, ale i uporać się z konsekwencjami wynikającymi z ich rozwiązania.
Zofia Stanecka umiejętnie wykorzystuje baśń o syrence i wprowadza je w polskie, szkolne realia, pokazuje treść tej opowieści z perspektywy takich niezwykłych istot. To pozwala jej na pokazanie czytelnikom, że nie należy zwracać uwagi na własne ograniczenia, że trzeba uparcie dążyć do spełnienia marzeń, na które trzeba systematycznie i ciężko zapracować. Pojawia się też problem przemocy i wyłudzania.
Książki czyta się szybko, przyjemnie, mają dużą czcionkę, dużą ilość ilustracji, tekst dobrze rozmieszczony, niedługie rozdziały. Wszystko to sprawia, że młody czytelnik będzie czerpał przyjemność z lektury posiadającej szybką i wciągającą akcję pełną tajemnic i problemów do rozwiązania. Obie książki poruszają ważny temat samoakceptacji, wykorzystywania swoich mocnych stron, dążenia do celu, pomagania innym, nieoceniania po wyglądzie, otwartości. Lekkie pióro, dobrze zarysowani bohaterzy z ich realistycznymi dialogami (cięty język, nieporozumienia i kłótnie między rodzeństwem, ocenianie po pozorach) i wiele cennych rad sprawiają, że książki te są nie tylko ciekawe fabularnie, a całe opowieści są bardzo pouczające.

pokaż więcej

 
2018-10-14 11:47:43
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Naukę czytania i rozwijania zainteresowania książkami macie już za sobą? Czas na wielkie wejście w świat książek i nałogowe czytanie w wykonaniu najmłodszych. Nie wierzycie, że jest to możliwe? A może po prostu sięgaliście po nieodpowiednie lektury? Zapewniam Was, że po nauce z „Czytam sobie”, w którym znajdziemy niesamowite bogactwo opowieści za bardzo przystępną cenę (nawet bez promocji na... Naukę czytania i rozwijania zainteresowania książkami macie już za sobą? Czas na wielkie wejście w świat książek i nałogowe czytanie w wykonaniu najmłodszych. Nie wierzycie, że jest to możliwe? A może po prostu sięgaliście po nieodpowiednie lektury? Zapewniam Was, że po nauce z „Czytam sobie”, w którym znajdziemy niesamowite bogactwo opowieści za bardzo przystępną cenę (nawet bez promocji na kilka egzemplarzy) i przejściu do serii „Czytam sobie z bakcylem” Wasze pociechy będą chętnie sięgały po książki. Najważniejsze to nie poganiać dzieci w przechodzeniu przez kolejne stopnie tylko pozwolić nabrać mu wprawy, pokazać, że czytanie może być łatwe, przyjemne i bardzo pouczające. bogactwo tematyki, gatunków, przemycanych tematów na pewno pozwoli na przemycanie informacji z historii, kultury, zachęci do rozwiązywanie zagadek. „Czytam sobie z bakcylem” wychodzi naprzeciw oczekiwaniom młodych czytelników poszukujących nieco bardziej rozbudowanej fabuły. Wielkim plusem (podobnie jak we wcześniejszej serii) jest wypisanie wyrazów trudniejszych, nowych, mało używanych, a przez to pomoże we wzbogacaniu słownictwa. Każda z opowieści zawarta w tej serii ma swój klimat i wciągającą fabułę. Dziś opowiem Wam o dwóch książkach. Jedna jest o kocie, a druga o syrence. Obie poruszają ważny temat odmienności, dążenia do spełnienia własnych marzeń, wyzbywania się uprzedzeń, nabierania wiary we własne możliwości oraz nawiązywania satysfakcjonujących relacji z innymi.
Pierwsza z książek to opowieść Katarzyny Kozłowskiej „Maurizio. Kot w okularach” z prostymi, niemal dziecięcymi ilustracjami Agnieszki Żelewskiej zabiera nas w świat problemów z okularami. Tytułowy bohater to koci celebryta, znany na całym świecie lider zespołu Stalowe Wibrysy. Jego życie pełne jest wygód, przyjemności i beztroski oraz rzesze fanów. Wszystko to traci, kiedy w końcu decyduje się na zakup okularów, pozwalających mu lepiej widzieć. Jego dom oblegają żądni sensacji dziennikarze, a on pragnie schować się przed światem, ponieważ boi się, że ze względu na noszone okulary już nikt nie będzie go podziwiał, kupował bilety na jego koncerty, uwielbiał. Pomyślicie sobie, że takie podejście jest głupie? A zastanówcie się, kiedy ostatnio sami coś ukrywaliście przed światem bojąc się, że w ten sposób stracicie uznanie czy sympatię znajomych? Jak widać temat ważny i bardzo potrzebny nie tylko dzieciom. Naszemu bohaterowi uda się schować przedświatem: zaszyje się w schronisku, gdzie pozna koty z prawdziwymi problemami, a nie takim wymyślonym jak jego. Kilka tygodni w towarzystwie bezdomnych zmienią podejście Maurizia do siebie i nauczą go cieszenia się z małych rzeczy, doceniania tego, co uważał za oczywistość. Ponad to Katarzyna Kozłowska przekona swoich czytelników, że ocenianie po wyglądzie nie jest dobre, że warto dawać ludziom szansę, być dobrym, przyjaznym. Do tego młodzi czytelnicy dowiedzą się jak media wpływają na nasze życie, kształtują nasze upodobania, mogą komuś zniszczyć życie lub pokazać go jako bohatera. Nie zabraknie też tematu pokonywania własnych ograniczeń, ciągłego stawiania sobie wyzwań.
Druga lektura to opowieść Zofii Staneckiej „Tajemnica namokłej gąbki” z ilustracjami Agnieszki Surmy. Tajemnice wydarzenia w szkole zmuszają dwójkę przyjaciół do wszczęcia śledztwa. Bratek (Bartosz) i Ziutek (Józef) chodzący do trzeciej klasy szkoły podstawowej postanawiają wyjaśnić zagadkę namokłych gąbek pachnących stawem, pozamienianych i znikających tenisówek z pozostałościami jakiejś dziwnej, wodnej roślinności. Pierwszą detektywistyczną naradę podsłuchuje młodsza siostra Bratka, Klara, która oczywiście także chce wziąć udział w ekscytującym śledztwie, bo jest już duża (chodzi do zerówki). Nim chłopcy się obejrzą w sprawę zostaną wciągnięte ich siostry (za którymi za bardzo nie przepadają) i odkryją, że czasami bez ich pomocy byłoby trudniej nie tylko rozwiązać zagadkę, ale i uporać się z konsekwencjami wynikającymi z ich rozwiązania.
Zofia Stanecka umiejętnie wykorzystuje baśń o syrence i wprowadza je w polskie, szkolne realia, pokazuje treść tej opowieści z perspektywy takich niezwykłych istot. To pozwala jej na pokazanie czytelnikom, że nie należy zwracać uwagi na własne ograniczenia, że trzeba uparcie dążyć do spełnienia marzeń, na które trzeba systematycznie i ciężko zapracować. Pojawia się też problem przemocy i wyłudzania.
Książki czyta się szybko, przyjemnie, mają dużą czcionkę, dużą ilość ilustracji, tekst dobrze rozmieszczony, niedługie rozdziały. Wszystko to sprawia, że młody czytelnik będzie czerpał przyjemność z lektury posiadającej szybką i wciągającą akcję pełną tajemnic i problemów do rozwiązania. Obie książki poruszają ważny temat samoakceptacji, wykorzystywania swoich mocnych stron, dążenia do celu, pomagania innym, nieoceniania po wyglądzie, otwartości. Lekkie pióro, dobrze zarysowani bohaterzy z ich realistycznymi dialogami (cięty język, nieporozumienia i kłótnie między rodzeństwem, ocenianie po pozorach) i wiele cennych rad sprawiają, że książki te są nie tylko ciekawe fabularnie, a całe opowieści są bardzo pouczające.

pokaż więcej

 
2018-10-10 10:57:22
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

„Bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy;
Młodości! dodaj mi skrzydła!
Niech nad martwym wzlecę światem
W rajską dziedzinę ułudy:
Kędy zapał tworzy cudy,
Nowości potrząsa kwiatem
I obleka w nadziei złote malowidła”.
„Od do młodości” Adam Mickiewicz
Młodzieńcze ideały, siła, wiara w spełnienie marzeń niejednokrotnie były tematem w sztuce. Bohaterzy zwykle są wówczas pokazani jako osoby dążące...
„Bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy;
Młodości! dodaj mi skrzydła!
Niech nad martwym wzlecę światem
W rajską dziedzinę ułudy:
Kędy zapał tworzy cudy,
Nowości potrząsa kwiatem
I obleka w nadziei złote malowidła”.
„Od do młodości” Adam Mickiewicz
Młodzieńcze ideały, siła, wiara w spełnienie marzeń niejednokrotnie były tematem w sztuce. Bohaterzy zwykle są wówczas pokazani jako osoby dążące do spełnienia pragnień, mające wielkie ideały i wierzą, że ciężką pracą można osiągnąć wszystko. Wystarczy tylko chcieć. Życie oczywiście weryfikuje ich zapał, brutalnie z różnymi przeszkodami, uwypukla słabości, odbiera wiarę, ale to tylko chwilowe, bo kolejne pomysły są początkiem kolejnych zrywów, zmagań ze światem i wielkich prób. Takie realia ukazuje nam książka Pawła Beręsewicza „Szeptane”.
Akcja zaczyna się dość prosto. Czwórka bohaterów rozdaje ulotki przy jednym z warszawskich wyjść z metra.
„Kiedy po raz pierwszy usłyszałem, że Bartek zatrudnił się w fachu, pomyślałem, że mu odbiło. Wstawać przed piątą? Snuć się po ciemku po zasmrodzonych podziemiach? Wciskać ulotki zaspanym zombie? Musiałbym chyba upaść na głowę.
Albo mieć wielkie marzenie”.
Oczywiście w przypadku bohaterów w grę wchodzi tylko ta druga opcja. Marzą o zobaczeniu finału Ligi Mistrzów, który ma być rozegrany na Stadionie Narodowym w Warszawie/ Co zrobić, kiedy cena biletów przekracza ich możliwości? Oczywiście trzeba iść do pracy. Rozdawanie ulotek to jedno z zajęć, do którego nie potrzebne są szczególne umiejętności, można je robić bardzo dorywczo. Szybko okazuje się, że zebrane w ten sposób fundusze są za małe, a praca zbyt męcząca i trzeba podjąć się kolejnego wyzwania. Bohaterzy angażuj się w promocję biznesu przez „szeptanie” w sieci. Praca wydaje się prosta i bezproblemowa, a do tego nie koliduje ze szkołą i polega na pisaniu pochlebnych opinii. Szybko okazuje się, że takie „szeptanie” to bardzo poważne wojny internetowe, w którą daje się wciągnąć Filip zbyt poważnie podchodzący do swojego zajęcia. Zmaganie się z internetowymi trollami i przeciwnikami nie pozostanie bez śladu w jego osobistym życiu.
„Szeptane” Pawła Beręsewicza to przede wszystkim opowieść o młodzieńczych ideach zderzonych z brutalnym światem interesów dużych firm, dla których ludzie to pionki, którymi można sterować za pomocą pieniędzy. Lektura zachęci nas do zadania sobie pytania o czyhające w sieci niebezpieczeństwa oraz możliwość zaufania innym. Staniemy się świadkami tego, jak przemoc internetowa oraz ślepe zapatrzenie w cel wpływa na życie bohaterów. Zbyt łatwowierny i pewny siebie Filip zostaje poddany ważnej próbie, w której odkryje prawdziwe oblicze swoich przyjaciół. Jak te doświadczenia zmienią jego życie musicie przekonać się sami.
Myślę, że warto sięgnąć po tę książkę ze względu na poruszaną przez nią problematykę. Młodzi czytelnicy i ich rodzice mogą dowiedzieć się jak wiele manipulacji jest w Internecie i jak bardzo trudno o sprawdzone informacje, ponieważ te mogą być dziełem jednej osoby piszącej z różnych kont. Nigdy nie wiemy kto tak naprawdę kryje się po drugiej stronie, więc musimy zachować czujność i nieufność.
Paweł Beręsewicz umiejętnie opisał problem oszustw w sieci, pokazał prawdopodobne realia, w które każdy z nas może być wciągnięty. Wielkim plusem jest to, że bohaterzy są nastolatkami i akcja toczy się wokół spraw bliskich młodym czytelnikom, dzięki czemu chętnie po nią sięgną i będą mogli wyciągnąć wnioski z doświadczeń Filipa, a tym samym uniknąć we własnym życiu podobnych doświadczeń. Prosty język wzbogacony słowami, których nikt z nas na co dzień nie używa, szybka akcja, młodzieżowa codzienność podzielona między szkołę, znajomych, bliskich, Internet i dążenie do spełnienia marzeń sprawiają, że lektura jest pouczająca.

pokaż więcej

 
2018-10-08 17:25:21
Została fanką autora: Stanisław Sławomir Nicieja
 
2018-10-08 16:00:39
Ma nowego znajomego: Aniaczyanka
 
Moja biblioteczka
6596 1606 27503
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (541)

Ulubieni autorzy (390)
Lista ulubionych autorów
Ulubieni tłumacze (6)
Lista ulubionych tłumaczy
Ulubione cytaty (82)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd