pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!
Cmentarz w Pradze
"Cmentarz w Pradze" to powieść kryminalno-szpiegowska, której akcja rozgrywa się w XIX wieku.
Umberto Eco przedstawia w niej genezę okrytych złą sławą tzw. Protokołów Mędrców Syjonu, które stanowiły d...
"Cmentarz w Pradze" to powieść kryminalno-szpiegowska, której akcja rozgrywa się w XIX wieku.
Umberto Eco przedstawia w niej genezę okrytych złą sławą tzw. Protokołów Mędrców Syjonu, które stanowiły dla Hitlera jedno ze źródeł jego obłąkańczej idei zagłady Żydów i były elementem nazistowskiej propagandy.
Autor podkreśla, że oprócz głównego bohatera wszystkie postacie w książce są autentyczne.
"Cmentarz w Pradze" ukazał się 30 lat po "Imieniu róży" - debiutanckiej powieści profesora semiotyki.
pokaż więcej.
źródło opisu: nota wydawcy
źródło okładki: http://www.noir.pl/ksiazka/534/Umberto_Eco_Cmentarz%20w%20Pradze%20
Moja Biblioteczka
Gdzie kupić?
Oficjalna recenzja
Historia jako intryga literacka
Simonini – główny bohater powieści „Cmentarz w Pradze”, to osobnik stojący w cieniu mechanizmów historii, a zarazem te mechanizmy poruszający. To wcielenie spiskowych teorii rządzących światem, sposobu myślenia o świecie, w którym trzeba na kogoś zwalić winę za to, co złego nam się przydarzyło. Simonini to jedyny fikcyjny bohater powieści; pozostali są autentyczni, jednak Simonini, stojący w cieniu, w cylindrze i pelerynie, to zarazem najbardziej prawdziwa i ponadczasowa postać tej historii.
Będę szczery – nasłuchałem się wcześniej od różnych znajomych o „Protokołach mędrców Syjonu”, moja świętej pamięci babcia też opowiadała mi o dzieciach porywanych przez Żydów, aby uzyskać krew na rytualną macę. To nie jest tak, że te legendy można dziś odłożyć do skansenu antysemickich osobliwości. Do dziś słyszę czasem, że Adam Szechter Michnik kręci trybami masońskich mechanizmów, wpływających na polityczne elity. To właśnie dlatego powieść Umberto Eco jest taka potrzebna – dzięki niej łatwiej będzie nam zmierzyć się z widmami, które krążą nad naszymi głowami i budzą nasze głęboko skrywane lęki.
To wielka pokusa być takim „nieruchomym poruszycielem” jak Simonini. Jest w tej makiawelicznej koncepcji iście szatańska próba kreowania ludzkich dziejów wedle własnego widzi mi się. A wszystko polega na tym, aby na kogoś zrzucić winę. Jeśli jest się wychowanym w duchu katolickiej tradycji, tego winowajcę nietrudno będzie wskazać – oczywiście będą to Żydzi, którzy sprzeciwili się Bożej woli i skazali na ukrzyżowanie Jezusa z Nazaretu. Teraz wystarczy już tylko odrobina fantazji, która stworzy mroczne historie o światowym spisku, który dąży do panowania nad światem. Choć nie do końca – przecież sławetne „Protokoły...” to osobliwa kompilacja literackich prób Dumasa, Joly’ego, Goedschego i Taxila, bo, aby historia była wiarygodna, musiała już być przez kogoś wcześniej opowiedziana.
Może tak właśnie wygląda cała historia literatury - nieustanne dokładanie i wykorzystywanie cudzych pomysłów. Różnica jest tylko taka, że „zwykła” literatura nie ma ambicji wpływania na losy świata, pragnie jedynie dokonać pewnej syntezy, zatrzymać to, co ulotne. Historia Simoniniego mówi czytelnikowi o niebezpieczeństwie, wynikającym z dosłowności idei. Coś funkcjonującego jako potencja wyobraźni, staje się nagle prawdą. Ktoś z rozmysłem tworzy swoją historię nie jako opowieść, ale jako obiektywnie istniejący element rzeczywistości, na domiar złego przesycony wrogością wobec świata. Ktoś budzi drzemiące w mroku ludzkiego jestestwa demony, by stały się one nikczemnym usprawiedliwieniem naszego zła i małości.
Simonini i jemu podobni szerokie pole do działania zyskali pod koniec XIX wieku, gdy głodne masy zaczęły napływać do miast w poszukiwaniu lepszych warunków egzystencji. Niebezpieczeństwa płynące z rozczarowania i nędzy stawały się zarzewiem coraz większych konfliktów społecznych. Wykorzystywali to coraz liczniejsi pobratymcy Raskolnikowa, którzy, wierząc w swą wielkość i ignorując moralność, pragnęli podjąć rząd dusz i decydować o losach narodów. Myślę, że „Cmentarz w Pradze” jest doskonałym komentarzem do tego momentu historii, gdy siła drukowanego słowa miała taką moc, że mogła zmieniać losy świata i decydować o życiu i śmierci narodów. W taki sposób spełniała się romantyczna idea o sprawczej mocy poetyckiego słowa, które niestety nieraz stawało się ciałem. Cóż – świat literackiej fikcji rządzi się swoimi prawami. Problem w tym, że każdy może tę fikcję interpretować po swojemu. Zawsze znajdą się chętni zaserwować radykalną wersję popularnych poglądów, zniekształcając je pod swoim kątem.
Moja bardzo wysoka ocena powieści Umberto Eco jest, jak zawsze w przypadku tego autora, nieco na wyrost. Tyle, że to wina mojej ignorancji, a nie włoskiego pisarza. Autor przytacza w swoim dziele tyle kontekstów historycznych, postaci, prezentujących taką wielość poglądów, że można się w tym gąszczu pogubić. Dla przybliżenia tematu warto poczytać u cioci Wiki o „Protokołach mędrców Syjonu” oraz artykuł Janusza Tazbira na ten temat, do którego link umieszczam poniżej*. Warto też zbliżyć się nieco do karbonariuszy i Garibaldiego, komunardów czy sprawy Dreyfussa. Dla większych erudytów możliwość buszowania w historii w kontekście teorii spisków to będzie, jestem przekonany, dzika rozkosz. Dla zwykłych zjadaczy książek będą jezuici i sataniści, masoni i agenci wywiadu, zamachy, spiski, morderstwa... A dla fanów psychoanalizy – Doktor Freud. „Cmentarz w Pradze” to potężna i potrzebna książka, wielka myśl i głęboka refleksja podane w sensacyjnym sosie. Zapomniałem dodać, że Simomini był smakoszem, więc znajduje się tu także kilka ciekawych przepisów kulinarnych. Pozostaje mi zatem życzyć smacznego.
Sławomir Domański
*artykuł Janusza Tazbira o „Protokołach mędrców Syjonu” można znaleźć tutaj http://niniwa2.cba.pl/protokoly_janusz_tazbir_1.htm
Opinie znajomych
-
392
-
74
-
373
Opinie czytelników
Cmentarz w Pradze
http://lubimyczytac.pl/oficjalne-recenzje/250/historia-jako-intryga-literacka
Historia wielkiego spisku
Dzisiejsza premiera najnowszej powieści Umberto Eco stanowi niewątpliwie bardzo istotne wydarzenie literackie ostatnich miesięcy, a pewnie i całego roku.
Jest to powieść obszerna, wielowątkowa, intrygująca, niepokojąca, ale przede wszystkim pozostawiająca czytelnika z ogromną ilością pytań o to, jak łatwo
można sprawić, by kłamstwo stało się prawdą, jak bardzo najróżniejsze środowiska manipulują opinią publiczną i to od wielu lat, a nawet wieków i w co tak
naprawdę należy wierzyć?
Akcja powieści rozgrywa się w drugiej połowie XIX wieku. Główny bohater – kapitan Simone Simonini jest dziwakiem, samotnikiem, wielbicielem dobrej kuchni,
ale reagującym niemal histerycznie na kobiece wdzięki. Przede wszystkim jednak jest zajadłym antysemitą. Choć czytelnik pozna niemal całą historię jego
życia, w istocie nie o nią tu chodzi, ale o to, czego ów zdecydowanie antypatyczny człowiek zdołał dokonać. Tak się bowiem zdarzyło, że zajął się on fałszowaniem
dokumentów. Początkowo ich waga nie była wielka, z czasem jednak stał się w swoim fachu mistrzem i zaczął podejmować zadań o wiele poważniejszych. Tak
właśnie pewnego dnia stworzył Protokoły Mędrców Syjonu, rzekomy zapis tajemniczego spotkania na praskim cmentarzu, który to dokument po dziś dzień stanowi
pożywkę dla wszelkiego autoramentu antysemitów.
Dlaczego Simonini to zrobił? Z jednej strony oczywiście dla pieniędzy, z drugiej jednak z przekonania. Nie był zresztą w tym odosobniony. Na kartach powieści
spotkamy całe mnóstwo spiskowców, ludzi chcących za wszelką cenę manipulować opinią publiczną dla dowiedzenia swoich racji, dla zniszczenia pewnych grup
społecznych, którymi stali się oczywiście Żydzi, a także masoni.
Fabuła dosłownie ocieka trującym antysemityzmem, niech nikt jednak nie sądzi, że są to poglądy autora książki. On ukazuje jedynie zdecydowanie negatywne
postaci, ich przekonania, pokazuje czytelnikowi ludzi karmiących się bezinteresowną nienawiścią. Ukazuje, jak powstają spiski, jak się fabrykuje podstawy
wszelkich spiskowych teorii, jak długo i wytrwale powtarzane kłamstwo w końcu staje się prawdą, bo o protokołach jest głośno w prasie, pojawiają się w
powieściach, jednym słowem obiegają świat w tempie zawrotnym, zwłaszcza jak na tamte czasy.
Nie dajmy się też zwieźć przekonaniu, że jest to tylko powieść, a więc od początku do końca wymysł autora. Sam Umberto Eco twierdzi, że Simonini jest postacią
w połowie autentyczną, natomiast cała reszta bohaterów żyła naprawdę, tak samo, jak istnieją wspomniane w książce dokumenty. Wiele z występujących tu postaci
zresztą dobrze znamy, znajdziemy tu bowiem np. Garibaldiego czy młodego Freuda.
Fabuła powieści jest dość skomplikowana i wielowarstwowa, trudno oprzeć się wrażeniu, że autor bawi się z czytelnikiem, wskazuje mu często fałszywe tropy,
wyprowadza na manowce wyobraźni, odwraca uwagę. Poza bowiem głównym wątkiem związanym z powstaniem Protokołów Mędrców Syjonu, mamy również wątek związany
z fabrykowaniem informacji na temat masonerii, a także śledzimy ciekawą przypadłość głównego bohatera. Czytając jego pamiętnik szybko się bowiem przekonujemy,
że cierpi on na rozszczepienie osobowości. Raz jest znanym nam kapitanem Simoninim, później niespodziewanie przeistacza się w księdza, który pamięta i
opisuje to, co Simonini chciałby ukryć, lub co po prostu usunął ze swej pamięci. Jest tego sporo, bo bohater jest nie tylko fałszerzem, ale też bezwzględnym
zabójcą, szpiegiem podwójnym lub nawet potrójnym, naprawdę niełatwo się w tym wyznać, i generalnie nie kieruje się żadnymi zasadami poza kultywowaniem
nienawiści.
Powieść jest bardzo interesująca, tym bardziej, że oparta na pieczołowicie zebranych i opracowanych historycznych dokumentach i faktach. Autor jak zwykle
intryguje swoją erudycją i niezwykłymi pomysłami. Momentami miałam wrażenie, że niektóre fragmenty powieści są nieco rozwlekłe, z drugiej jednak strony
myślę sobie, że po pierwsze, jest to pewien nieco starodawny styl pisania, który świetnie buduje klimat epoki, po drugie, właściwie nawet wtedy książkę
dobrze się czyta. Jest to powieść dość obszerna, co zresztą wielbicieli Umberto Eco zapewne ucieszy, tak samo jak występowanie wszystkich charakterystycznych
elementów jego stylu i podjęcie tematu trudnego, drażliwego czy wręcz kontrowersyjnego. Wiem, że niektóre środowiska zarzucały autorowi zbytnie szafowanie
nienawiścią i antysemityzmem, dla mnie jest jednak oczywiste, że zostały one w tej książce wyraźnie potępione. Nie wierzę, by powieść ta wpłynęła negatywnie
na czyjeś postrzeganie Żydów czy masonerii, sądzę natomiast, że tego typu spiski należy bezwzględnie demaskować i nie powielać kłamstw. My ludzie tak jakoś
mamy, że często szukamy winnych całego zła tego świata, a takimi winowajcami najczęściej są właśnie Żydzi. Jaki był efekt tego typu zapatrywań i propagandy,
mogliśmy się bardzo dokładnie przekonać podczas II Wojny Światowej, a przecież takie poglądy wcale nie odeszły do lamusa, przeciwnie, wciąż żyją i mają
się całkiem dobrze, a o sfałszowaniu Protokołów Mędrców Syjonu podobno całkiem niedawno orzekał sąd w Rosji.
Należę do tych szczęśliwców, którzy mieli okazję przeczytać tę powieść jeszcze przed oficjalną polską premierą. Bardzo się z tego cieszę i polecam wszystkim,
których taka tematyka może zainteresować, no i oczywiście wszystkim wielbicielom twórczości tego uznanego autora, jestem przekonana, że się nie zawiodą.
O jednym tylko chciałam uprzedzić, na wstępie pogódźmy się z tym, że nie znajdziemy tu ani jednej pozytywnej postaci, ani chociażby takiej, która wzbudziłaby
odrobinę sympatii. Takich bohaterów po prostu tutaj nie ma.
Bardzo cenię i lubię twórczość Umberto Eco. Ostatnio przy lekturze jego książek tak wielkie emocje towarzyszyły mi ponad 20 lat temu - gdy czytałam "Imię róży". W międzyczasie poznałam kilka innych tytułów, ale żaden nie zrobił na mnie tak dużego wrażenia.
"Cmentarz w Pradze" to powieść intrygująca i interesująca. Lektura wymaga od czytelnika skupienia, gdyż naszpikowana jest kontekstami historycznymi i kulturowymi, licznymi szczegółami i nazwiskami; od pierwszych do ostatnich stron skłania do wielu refleksji. Emocje są tym większe, że postacie (z wyjątkiem głównego bohatera) są autentyczne.
Dla mnie to przede wszystkim opowieść o sile manipulacji, która pozwala sterować poglądami - nie tylko jednostek, ale całych środowisk, także twórczych, wykształconych i inteligentnych.
Autor pokazał mechanizmy rodzenia się i funkcjonowania antysemityzmu i szowinizmu, ale sposób narzucania ludziom określonych postaw może dotyczyć każdej innej ideologii (a raczej pseudo ideologii).
Książka ukazuje m.in. historię powstania słynnych "Protokołów mędrców Syjonu", które wywarły ogromny wpływ na stosunek Europejczyków do Żydów. I choć wydawać by się mogło, że dziś żaden inteligentny człowiek nie powinien traktować ich poważnie, wciąż znajdują się szaleńcy, którzy na bazie teorii spiskowej potrafią przekonać innych do swoich racji. Dokładnie tak jak w XIX wieku zrobił to główny bohater - Simonini, a w dwudziestym stuleciu - Hitler.
W zakończeniu powieści narrator stwierdza: "Powiedzmy sobie otwarcie: Simonini jeszcze obraca się wśród nas".
I to - moim zdaniem - najbardziej lapidarna i trafna puenta książki.
Powiem przekornie: „dla studentów architektury historii - witalnych dwudziestolatków poddanych presji współczesnej kultury z właściwym jej pojęciowym mętlikiem i bagażem przesądów”.
Niestety wulgarny i nachalny język z różnych gazet codziennych udzielił się również Panu Eco (oszczędzę Wam cytatów), a jego próba opisania rzeczywistości przy wykorzystaniu konstrukcji myślowej złożonej z postaci historycznych oraz z konfabulacji, które nawet w dzieciach budzą teraz śmiech, jest próbą manipulacji i odwracania uwagi od faktów. Tak naprawdę Pan Eco nie konfrontuje w książce żadnej teorii spiskowej, a jedynie ich mity, co z przykrością stwierdzam. Dla bardziej ciekawych i zainteresowanych tzw. teorią spiskową dziejów polecam książkę Sumlińskiego - i nie pytajcie mnie czy fakty w niej opisane Pan Eco zaklasyfikowałby jako spiskową teorię?
Powiem więcej, niestety to kolejny dowód na to, iż Pan Eco skończył się dawno temu, teraz siedzi i odcina kupony, i liczy srebrniki, i zaciera ręce niczym...he, he. Z całym szacunkiem trzy raz NIE. Choć fanom Baudoliniego będzie się podobać.
Pomieszanie faktów i teorii spiskowych, których nadmiar świadczy o powierzchownym potraktowaniu tematu oraz o dopasowywaniu na siłę nie pasujących do siebie elementów układanki nie sprzyja pozytywnemu odbiorowi.
"To kolejny autor, który wytykając jednostkom i narodom antysemityzm i pochylając się w związku z tym nad dolą Obcego – Żyda, nie zauważa tego samego problemu z drugiej strony. Bo jeśli goj odrzuca napawającego go wstrętem Żyda, to dla Żyda goj będzie równie godny pogardy".
Kolejny raz powiem niestety: niestety kolejny przykład książki gdzie nazwisko i odpowiednia promocja mają zapewnić rynek zbytu w bezwzględnym świecie ekonomii. A tak na marginesie to polecam Roberta Nye, który bawiąc się historią zachęca do myślenia i do tego posługuje się językiem, który świetnie bawi nawet wymagającego czytelnika. Porusza się w podobnych sferach i tematyce, z tą różnicą, że wcześniej dobrze odrobił pracę domową.
Poprzestanę na tym bo nie chcę być posądzony o brak poprawności - wszak nie jestem krytykiem. Przepraszam wiernych fanów Pana Eco, a w natłoku pochwalnych laurek, które niechybnie zagoszczą na portalu moja recenzja pozostanie i tak niewiarygodna.
Cieszę się, że jednak książka komuś się podoba, ale nie ukrywam, że ucieszę się równie, jeśli choć 1 osoba się ze mną zgodzi (dodam po cichu, że Eco, ma zawsze wyżej postawioną poprzeczkę).
A tak już zupełnie na marginesie to w sławnych Protokołach niestety nie ma jeszcze bardziej sławnego przepisu na macę, więc nie szukajcie, w książce zresztą też nie, mimo kilku przepisów kulinarnych, które niestety wyglądają tak jak przepisy serialowego pana Jerzego) z harcerskim pozdrowieniem Czuwaj ...
Z przykrością muszę to stwierdzić, ale ta książka, to największe rozczarowanie w moim czytelniczym życiu!
Ale zacznę od początku. Bardzo chciałam ją przeczytać, bardzo. Książka musiała chwilę na mnie poczekać, bo pisanie pracy mgr skutecznie uniemożliwiało mi zagłębienie się w lekturę. Ale w końcu nadszedł ten wiekopomny moment. Pierwsza strona, druda, piata, dziesiąta, dwudziesta, trzydziesta siódma, sto druga i co? I nic! Właśnie nic!
Sama nie wiem co jest z tą książką nie tak. Niby pomysł fajny: autentyczne wydarzenia, dwóch bohaterów, forma dziennika...Ale prawda jest taka, że nic mi się w niej nie podobało. Była nudna, jak flaki z olejem! Szczerze mówiąc, zmuszałam się do jej przeczytania. A po rozdziale nr 4 pt. "Czasy dziadka", miałam ochotę rzucić ją w najciemniejszy kąt.
Nie ma w niej żadnej intrygi, żadnej tajemnicy, żadnej sensacji. Historia Simoniniego i Księdza Dalla Piccoli jest prosta jak drut, od początku wiadomo, jaka jest prawda i kto jest kim. Na dodatek ilość postaci w tej książce przyprawia o zawrót głowy. Niejednokrotnie gubiłam się w tym, kto jest kim i jakie ma zadanie. No i muszę się do czegoś przyznać: nieraz omijałam nudne opisy historyczne. I były one nudne nie dlatego, że były opisami historii, ale dlatego, że ciągnęły się w nieskończoność, a nie wnosiły nic do fabuły. I to zakończenie...takie, jakby Eco sam znudził się pisaniem tej powieści.
To co jeszcze mnie bardzo raziło, to język, jakim posługiwał się pisarz- takie prostacki a miejscami wulgarny. Nie pasuje to kompletnie do Umberto Eco.
Jestem kompletnie rozczarowana. Znam Umberto Eco nie tylko z powieści, ale także jako teoretyka literatury. Zawsze Go bardzo ceniłam, bo mądrze pisał o teoretycznej stronie powstawania powieści. Ale po lekturze "Cmentarza w Pradze" mam wrażenie, że sam zapomniał, jakie są wyznaczniki dobrej powieści.
I żeby nie było, że nic mi się nie podobało, napiszę, że okładka jest bardzo intrygująca a ryciny w książce są miłym urozmaiceniem, gdy już się przysypia nad kolejną stroną.
P.S. Czy ktoś mi wytłumaczy, po jaką cho***ę te przepisy kulinarne??
Rewelacja. Eco w najlepszej formie przeczytałem w dwa dni, oderwać się nie można. Ksiązka mimo, że dzieje się w XIX wieku mówi o współczesności - o mediach konkretnie. O tym jak manipulować opinią publiczną. Dla mnie BOMBA - POLECAM WSZYSTKIM.
gggagg
Ogólnie zawód. Ale po kolei.
Naczekaliśmy się trochę na kolejną powieśc Eco, nie ma co... Chociaż ja akurat przeczytałem tylko jedną jego książkę (zgadujcie którą ;)) a drugiej nie zmęczyłem do końca (Wachadełko). W każdym razie w mojej głowie Eco jest autorem od którego "się wymaga" - intrygi, erudycji, języka - mówimy wszak o niedoszłym nobliście. Wszystko to zawodzi w tej powieści.
Intryga choc prowadzona jest ciekawie - dwutorowa narracja prowadzona przez jedną osobę to zabieg nieczęsto stosowany - to jednak nie angażuje czytelnika emocjonalnie. Forma dziennika powoduje, że dystans do historii jest dosyc spory i przynajmniej ja nie potrafiłem się wciągnąc i poczuc klimat jak miało to miejsce w "imieniu róży". Owszem jest jakaś akcja ale w zasadzie kolejne postaci przewijają się przez strony by za chwilę zniknąc bezpowrotnie (najczęściej) lub uciec na margines historii.
Książka opowiada o losach fałszerza Simoniniego i o tym jak powstały (nie)słynne "Protokoły mędrców syjonu". Bohater jest mocno antypatyczny - otwarcie antysemicki, wrogi kobietom, mężczyznom, religii... ogólnie kocha jedynie dwie rzeczy - pieniądze i dobrą kuchnię (w książce jest nawet kilka przepisów) - dostaje on kolejne zamówienia, w końcu w trakcie realizacji jednego z nich powstaje zapis fikcyjnego spotkania rabinów na cmentarzu w Pradze. Dokument ten Simonini będzie jeszcze wielokrotnie modyfikował i sprzedawał kolejnym zainteresowanym prześladowaniami Żydów. I cóż, to w sumie cała fabuła - brakuje tu zaskakujących zwrotów akcji, napięcia, budowania klimatu. Ba, brakuje nawet dłuższych przemyśleń czy popisów erudycyjnych (pomijam tę nużącą śpiewkę o Żydach, która przewija się przez całą książkę). Językowo również nie zachwyca, brakuje tej kunsztowności z Imienia róży, książka jest napisana bardzo prostym i przystępnym stylem, co akurat w przypadku Eco niekoniecznie musi byc plusem.
Otrzymaliśmy więc książkę, którą czyta się łatwo i przyjemnie ale bez większych emocji, zaskoczeń czy przemyśleń. Jako czytadło na dwa wieczory się sprawdza, ja oczekiwałem więcej.
Spodziewałem się, że będzie lepsza. Jak na mój gust zbyt wiele tu polityki i historii politycznej, która w niektórych partiach po prostu mnie nużyła (szczególnie Komuna Pryska i powstanie Garibaldiego w Italii). Poza tym odnosiłem wrażenie, że Eco poszedł na łatwiznę i zamiast wykazać się porządnym warsztatem w konstruowaniu złożonej, wielowymiarowej narracji powieściowej, uciekł w oderwane od siebie notatki, dzienniki i relacje różnych osób. Sprawiało to, że lektura trochę męczyła, a całość rozczarowywała. Szkoda, bo pomysł rewelacyjny i główny bohater równie intrygujący, co odrażający. Podziwiać trzeba jednak autora za erudycję (znowu!) oraz zgrabne połączenie tylu postaci i wydarzeń historycznych w jedną opowieść.
"Cmentarz w Pradze" Umberto Eco to dla mnie wielkie rozczarowanie. Niby literatura z górnej półki, niby nazwisko, które daje gwarancję dobrej lektury, niby piękny styl, niby duże nagromadzenie szczegółów, niby ciekawy temat, a jednak klapa na całej linii.
Teorie spiskowe. Co jakiś czas słyszymy to hasło, przy okazji co dramatyczniejszych wydarzeń na światowej scenie, czy to politycznej, czy społecznej, czy wreszcie w odniesieniu do historii. Działania jednostki lub grupy ludzi mające na celu wpojenie do opinii publicznej zafałszowanej prawdy o danym wydarzeniu czy sytuacji, aby osiągnąć swój osobisty cel. Manipulacja, manewrowanie każdym człowiekiem na świecie, kreowanie zrozumienia zaistniałych sytuacji w taki sposób, aby było to zgodne z zamierzeniami i planami autorów spisku. Czy jest to możliwe. Aby na globalną skalę przeprowadzić takie działania? Co należy zastosować? Na pewno efekt synergii. Poza tym synchronizm, konsekwencję, bezlitosne trzymanie się planu. A może to tylko wymysł tych, którzy wszędzie doszukują się podstępu i nie wierzą w nieszczęśliwe zbiegi okoliczności, tragiczne wydarzenia, które spłatał tylko i wyłącznie los? Prawda, jak zawsze, może leżeć po środku, jednakże jako materiał literacki jest to na pewno interesujący i dający wiele możliwości motyw.
To właśnie wykorzystał w swojej najnowszej powieści Umberto Eco. Stworzył enigmatyczną postać Simona Simoniniego, który staje się odpowiedzialnym za sfabrykowanie kolejnej spiskowej historii dziejów, swoistej urban legend, która powtarzana i przekazywana przez kolejne i następne pokolenia, stała się prawdą czasów przeszłych. Ale czy ta prawda jest prawdziwa? Skoro sam autor twierdzi, że większość postaci z „Cmentarza w Pradze” jest realna? Na kartach powieści spotkamy Garibaldiego, młodego Freuda, a i sam Simonini jest podobno postacią na wpół autentyczną. Rzeczony bohater to postać co najmniej zagadkowa. Wydawać by się mogło, że cierpi na rozdwojenie osobowości, zajmuje się fałszerstwami, a także bezlitosnymi zabójstwami, szpiegostwem, jest człowiekiem pozbawionym wszelkich zasad. Nienawidzi Żydów i rzeczony antysemityzm jest wyznacznikiem jego działań. Generalnie historia aż ocieka nienawiścią do narodu żydowskiego, zresztą inne narodowości też dostają coś od krytycznego Simoniniego.
„Włoch jest podstępny, kłamie i zdradza, woli sztylet od szpady, truciznę od lekarstwa”.
„Francuzi sądzą, że cały świat mówi po francusku. (…) Są źli, zabijając z nudów.”
„Niemców charakteryzuje wydzielanie cuchnącego potu. (…) Niemiec cierpi stale na niestrawność spowodowaną nadmierną konsumpcją piwa i kiełbasy wieprzowej, za którymi przepada.”
Wiedziony krytykanctwem i nienawiścią do ludzi i świata bohater, dokonuje fałszu stulecia, o ile nie milenijnego sfabrykowania pewnego dokumentu, który zamienia się w legendę. Tworzy Protokoły Mędrców Syjonu, prawdopodobny dokument, który powstał po spotkaniu na cmentarzu w Pradze, a mający na celu osiągnięcie przez naród żydowski bezwzględnej dominacji nad światem. Jest to jeden z licznych wątków, które ocierają się o spiskową teorię dziejów, generalnie bohater zieje nienawiścią do wszelkich nacji i organizacji i działa szeroko na tej niwie, aby dokonać ich zniszczenia.
Powieść Eco to wielowątkowa, myląca tropy, stylowa, nieco zagmatwania historia człowieka, który w swojej nienawiści do świata posunął się tak daleko, że zatracił zdolność postrzegania tego, co jest dobre, a co złe, co jest prawdą, a co sfabrykowaną historią, fałszerstwem, podróbką. Eco bawi się czytelnikiem, bawi się słowem, czasami nieco nuży, innym razem wciąga czytającego w pasjonującą opowieść. Innym razem też bawi swoim sardonicznym poczuciem humoru.
Nie powiem, że jest to łatwa powieść, czytać ją należy w skupieniu a i tak czasami można pogubić się w meandrach mylnych tropów, którymi zmierza autor. Jednakże taka jest proza Umberto Eco, w ociekających erudycją wersach można znaleźć wiele dla duszy i umysłu, trzeba tylko umieć szukać i wczytać się całym sobą. Dla wielbicieli tego autora na pewno lektura obowiązkowa.
http://agnesscorpio.blogspot.com/2011/12/umberto-eco-cmentarz-w-pradze.html
Książka trudna w czytaniu i odbiorze, tylko miejscami Ecco, którego uwielbiam. Wybitnie erudycyjna, przesiąknięta ideą, której do końca nie rozumiem. Polecam ale...tylko na własną odpowiedzialność czytelnika.
Już sam gatunek powieści, spowodował, że podchodziłam do niej z dużym dystansem (pomyślałam jednak, że Eco gwarantuje pewien poziom). Nie jestem szczególną wielbicielką literatury przygodowo-szpiegowskiej (w stylu A. Dumasa) czy sensacyjno-kryminalnej.
Duża erudycja, wiadomości i umiejętności literackie, pozwoliły autorowi zamieścić w tej "rozrywkowej" formie całe mnóstwo informacji na temat autentycznych wydarzeń rozgrywających się w XIX-wiecznej Europie, rzeczywistych postaci historycznych i życia społeczno-obyczajowego tamtych lat. Tekst "iskrzy" co jakiś czas błyskotliwymi, ironicznymi uwagami, celnymi, dowcipnymi spostrzeżeniami - do tego Eco nas przyzwyczaił. Większość postaci, w tym główny bohater należy do środowiska szpiegów, tajnych agentów, fałszerzy, osobników mocno podejrzanych, knujących intrygi, nienawidzących wszystkich wokół, ciągle planujących kolejne spiski. To niezbyt miła kompania.
Przyznaję, że Eco dobrze wywiązał się z postawionego zadania, utrzymując konwencję tego rodzaju literatury. Dla mnie minusem jest to, że za dużo tu wstawek o kulinariach - przepisów i dokładnego opisywania potraw. Niewątpliwie ten temat jest bliski sercu autora, ale mnie w ogóle, ale to w ogóle nie kręci - kwestia gustu.
Podsumowując, nie jestem jakoś szczególnie pod wrażeniem tej książki, czytałam lepsze powieści tego autora, choćby "Wahadło Foucalta".
Udało mi się jednak znaleźć w tej lekturze wartość - dobrze niekiedy uświadomić sobie, że istniały kiedyś i istnieją dziś (o zgrozo!) paranoiczne, ksenofobiczne światy, gdzie królują ludzie ograniczeni, manipulujący otoczeniem, pełni nienawiści, kierujący się nieuzasadnionymi, bezpodstawnymi uprzedzeniami wynikającymi z niewiedzy, braku zrozumienia i ignorancji. I z taką, smutną refleksją pozostaję.
Osobiście, wolę Eco w roli dowcipnego, skrzącego humorem, semiologa-felietonisty potrafiącego trafnie skomentować naszą codzienność.
Naprawdę podziwiam siebie za wytrwałość. Książkę przesłuchałam - ta czynność zajęła mi około miesiąca. I tak naprawdę gdyby nie recenzja @Lapsusa - chyba nie dobrnęłabym do końca. Ja rozumiem - intrygi, Francja, podwójne osobowości, zakon, księża, Garibaldi, powstańcy, ale to wszystko podane tak chaotycznie, że dla historycznego laika, wręcz nie do przyjęcia. Po kilkudziesięciu minutach zupełnie nie miałam pojęcia po co, kto, z kim. A dalej było tylko gorzej. I do tego irytujące opisy przestrzeni, czyli wymienianie rzeczy, które się znajdują. Jakieś długie listy, w stylu: stare krzesło, komoda, kubek, lustro, obdrapana szafa, pióro itd. Mnóstwo opisów potraw, oczywiście z precyzyjną wymianą składników. O co chodziło autorowi? Ja nie wiem - przeczytajcie opinię Lapsusa, on pojął i nawet wyciągnął z tego bałaganu jakiś sens.
ALE! Jest ale - dla jednej myśli warto przeczytać tę książkę. I zachowam dla siebie - dla jakiej :).
Gdy najnowsza powieść Umberto Eco ukazała się we Włoszech przeszło rok temu, od razu zarobiła kąśliwą recenzję w kontrolowanym przez Watykan czasopiśmie Osservatore Romano. Według autora recenzji, czytelnik narażony jest na silną perswazję i może zostać zarażony antysemityzmem forsowanym przez główną postać Cmentarza w Pradze. Eco jednak nie powinien się lękać watykańskich złorzeczeń - podobnie jak inni autorzy potępiani przez Kościół, Dan Brown czy J.K. Rowling, sprzedaje miliony książek, nawet w krajach katolickich jak Włochy czy Hiszpania.
Ciężko stwierdzić co tak ubodło pismaka z Watykanu. Cmentarz w Pradze to po prostu połączenie dobrej rozrywki, która wciąga na ładnych paręnaście godzin (jeśliby czytać bez przerwy). Książka przedstawia złowieszczy obraz dzięwiętnastowiecznej Europy wypełnionej antysemityzmem, morderstwami, satanistami i masonami. Fabuła toczy się wokół opowieści o Żydach, którzy spotkali się na praskim cmentarzu w celu przejęcia władzy nad światem. Historia zmyślona zaczyna być plagiatowana, następnie jej plagiaty są plagiatowane i tak powstaje rzekomy dokument, który ma być dowodem na żydowskie plany. Nie jest jednak wątek całkowicie główny. Powiedziałbym nawet, że książka ta nie ma bardzo liniowej fabuły i nie trzeba jej czytać w całości, od początku do końca, ale to tylko moje zdanie. Poszczególne wątki opowiadane są w taki sposób, że mogłyby stanowić krótkie, osobne historyjki.
Głównym bohaterem jest kapitan Simone Simonini, ohydny antysemita nienawidzący nie tylko Żydów, których wini za wszystkie choroby dotykające ludzkość, ale także księży, masonów, satanistów, kobiet, Francuzów, Włochów czy Niemców. Opowieść prowadzona jest w większości w formie pamiętnika Simoniniego oraz osoby, która wydaje się być jego alter ego - księdza Dalla Piccola. Resztę opowiada narrator, który nazywa siebie po prostu narratorem i czyta nam pamiętniki Simoniniego i Piccoli.
Simonini działa jako fałszerz dokumentów oraz podwójny agent dla kogo tylko się da. Jego losy splatają się z ważnymi wydarzeniami w Europie. Związany jest między innymi z Garibaldim, Alexandrem Dumas, rozmawia z doktorem Freudem, knuje spiski i po cichu miesza na europejskiej scenie podziemnej.
Umberto Eco chciał, aby Simonini stał się najbardziej nienawistną postacią literacką w historii, starał się zaszczepić w nim siedem grzechów głównych (możemy czytać między innymi o ucztach w paryskich restauracjach, w których nie obce są posiłki złożone z pięciu czy więcej wyszukanych dań). Dlatego właśnie obawa Kościoła o to, że książka może zasadzić ziarno antysemityzmu w umysłach czytelników wydaje się chybiona. Równie dobrze fani książek o Jamesie Bondzie mogliby próbować przejąć kontrolę nad światem. Czytelnik ma przyjemność w odczuwaniu pogardy dla głównego bohatera, na którego można zrzucić winę za najgorsze koszmary. Myślę, że na kanwie powieści mógłby powstać naprawdę dobry film. Cóż, pożywiom, uwidim.
Mam nadzieję, że drugi raz w tym roku już tak się nie zmęczę przy czytaniu. Jak dla mnie książka przeintelektualizowana, chaotyczna, nierówna z mnóstwem postaci wśród których się po chwili zagubiłem. Docenią ją pewnie pasjonaci historii, polityki czy intryg, dla mnie jednak trudna przez którą tylko przebrnąłem zamiast się nią delektować.
Straszna książka. Dołącza do mojego grona, w sumie nielicznego, ale istniejącego grona, książek niepotrzebnie przeczytanych. "Imię róży" zachwyca, ale Cmentarz w Pradze skutecznie odrzuca. Mówię to z perspektywy młodego człowieka, który nie chce się mieszać (i interesować) w żadne teorie spiskowe rządzące światem. Książka traktuje o szeroko pojętym antysemityzmie, temat trudny dla większości z nas, bo szaleńców od wsadzania kija w mrowisko nie brakuje. Młode pokolenie na pewno nie jest odbiorcą tego typu książek. Mało tego, nie wiem kto miał być odbiorcą według autora (Żydzi? czy skryci antysemici?). Ja sięgnąłem po tę książkę bez czytania ani jednej recenzji i żałuję. Fakty w książce są łączone jakby na siłę, żeby to była spójna historia. Czasami dogania nawet szalone "Dan Brown-owskie mason-fantasy". I to nie jest wcale zaleta książki. Książka dla wytrwałych, ludzi o bardzo, bardzo szerokich horyzontach literackich. Dla mnie za ciężka, choć przyznam, że za literackiego ignoranta się nie uważam.
Skończyłam "Cmentarz" dzisiaj. Powieść jest oczywiście bardzo dobra, grzechem byłoby powiedzieć cokolwiek innego o książce autorstwa Eco, ale czegoś mi jednak zabrakło. Owszem styl jest piękny, nagromadzenie szczegółów, nazwisk, historii imponujące, a opisy przyrządzanych dań tak dokładne, że ślinka leci, ale... czasami historia zwyczajnie nuży, były takie momenty, kiedy z trudem się przez nią przebijałam. Kiedy czytałam fragmenty o Freudzie, nie mogłam uniknąć odniesień do moich ukochanych "Pasji utajonych" Stone'a i czułam niedosyt, z kolei tam, gdzie Eco, opisując inne postacie, zdarzenia, używa aluzji i czasami niedomówień, czułam się, co tu kryć, lekko głupia, bo nie znam tych wątków zbyt dobrze.
Cieszę się, że sięgnęłam po "Cmentarz w Pradze", ale raczej do niego nie wrócę.
Lektura książki wymaga znajomości historii i dziejów Francji, obserwujemy rozkwit obłudy i fałszerstwa, łatwowierność ludzi, przede wszystkim zaś stereotypy i zaściankowe uprzedzenia co do ras i pochodzeń, pokazywane nieraz w świetle wręcz żałosnym i absurdalnym, do książki trzeba również podejść z pewnym dystansem i ustosunkować się do tego co chce przekazać nam autor.
Będę następnym heretykiem, albo raczej niepoprawnym optymistą. Po zachwycie w latch 90 nad Imieniem i Wahadłem, nadszedł czas zawodów przy Wyspie i Baudolino, gdy sięgałem po Cmentarz miałem dreszcz emocji tak, tak, to będzie to! Ale, niestety NIE! Poprawne, jak zwykle erudycyjne i nic pozatym i nawet trudno mi to napisać ale momentami nudne.
Pomimo wszystkich atutów, które niewątpliwie posiada Umberto Eco..mnie nie przekonuje. Może dlatego, że patrzę na niego przez pryzmat książki "Imię róży"..nie potrafię się w to wgryźć, nie potrafię się skupić..Zbyt nużąca
Na półkach
Cytaty z książki
- „Ludzie nigdy nie czynią zła w tak szerokim zakresie i z takim zapałem jak wtedy,gdy robią to z prz...” - 8 osób to lubi
- „Ktoś powiedział, że patriotyzm to ostatnie schronienie łajdaków; ludzie bez zasad moralnych owijają...” - 7 osób to lubi
- „Za sobą samym szczególnie nie przepadał, ale do innych żywił niechęć tak wielką, że siebie samego ja...” - 4 osoby to lubią
Cena: 25,01 zł
Cena: 34,90 zł

Legimi
Selkar
Albertus
Zinamon
Audioteka
Matras
Weltbild
Empik





