Cafe pod Minogą

Wydawnictwo: Wydawnictwo Iskry
7,56 (258 ocen i 32 opinie) Zobacz oceny
10
20
9
41
8
68
7
78
6
37
5
13
4
1
3
0
2
0
1
0
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
liczba stron
199
słowa kluczowe
Warszawa, Wiech, okupacja, komedia
kategoria
satyra
język
polski
dodała
Ania Ostrowska

Perypetie Konstantego Aniołka, właściciela restauracji III kategorii z wyszynkiem napojów alkoholowych, jego żony, Serafiny, Celestyna Konfiteora (właściciela sąsiadującego z barem zakładu pogrzebowego) oraz "szoferaków": Maniusia Kitajca, Miecia Pigułoszczaka, Wacusia Małpy i Jamba.

 

źródło opisu: opracowanie własne użytkownika takisobiejac

źródło okładki: ze zbiorów użytkownika takisobiejac

książek: 1353
Andrew Vysotsky | 2015-09-22
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 22 września 2015

Jakiś czas temu w me łapki wpadły dzięki uprzejmości znajomych dwie wersje (mówiona i czytana) książki Cafe „Pod Minogą” pióra nieżyjącego już polskiego prozaika, satyryka, publicysty i dziennikarza, Stefana Wiecheckiego „Wiecha ”uznawanego za symbol warszawskości z uwagi na jego twórczość pisaną w międzywojennej gwarze stolicy. Przez długi czas obie pozycje dojrzewały, a może to ja do nich dojrzewałem. Pewnie nadal by sobie czekały na swoją kolej, gdyby nie jakieś zmęczenie oczu, które kazało mi skłonić się ku jakiemuś audiobookowi. No i padło na wydanie rodem z audioclub.pl w którym rolę lektora objął Zbigniew Buczkowski.

Cafe „Pod Minogą” to lekka i potoczysta opowieść o różnych perypetiach osób powiązanych z lokalem gastronomicznym o takim właśnie, nieco dziwacznym, szyldzie. Owa restauracja kategorii trzeciej (z prawem do wyszynku napojów alkoholowych) położona na warszawskiej Starówce gromadziła różne barwne postacie, od elementów z półświatka aż po dziennikarzy i szanowanych właścicieli drobnych biznesów. Książka obejmuje czasy od przedwojnia, przez okupację z Powstaniem, aż po początki PRL.

Rzecz czyta się, właściwie w moim przypadku słucha, z niesamowitą przyjemnością. Plastyczne obrazy dawnej Warszawy odmalowane ze znajomością tematu urzekają i wciągają odbiorcę w sentymentalny nastrój, a dodatkowym atutem jest głos lektora (Zbigniew Buczkowski), który świetnie podkreśla koloryt dawnej gwary stolicy, aczkolwiek kilka drobnych potknięć przy czytaniu się zdarzyło. W warstwie rozrywkowej jest Cafe „Pod Minogą” świetnym wyborem, pozwalającym odstresowywać się przez dobrych kilka godzin (w przypadku audiobooka). Zwykłe scenki obyczajowe przeplatają się z elementami kryminalnymi, a nawet sensacyjnymi, do których później dochodzą i wojenne. Niestety jest to tylko tania rozrywka, która tyle ma wspólnego z historią, co Czterej Pancerni, albo nawet jeszcze mniej. I nie dotyczy to tylko okupacji czy powstania (oczywiście tylko naszego, to w getcie nie zostało nawet zauważone). Eufemizmem jest stwierdzenie, iż nawet okres przedwojenny daleki jest od oddania ówczesnych realiów społecznych, a o powojennym, to lepiej w ogóle nie wspominać. Jakby było tego mało, zdaje się, że Wiech, niczym Zagłoba, tak lubił koloryzować rzecz swoją, iż teraz już chyba nawet biegli mają problemy z oddzieleniem rzeczywistej warszawskiej gwary od elementów zmyślonych przez autora.

To wszystko byłoby jeszcze do przełknięcia w kanonie, w którym Wiech Cafe napisał, nawet do przyjemnego przełknięcia. Tym bardziej, iż wszędzie aż skrzy się od niepowtarzalnego humoru. Najgorsze jest jednak to, że ta książka to jeden wielki pean na cześć wódki i stanu upojenia alkoholowego. Nie ma żadnych rozrywek w Warszawie poza chlaniem! Ani kart czy wyścigów konnych, ani teatrów czy kin. Tylko wódka! Nie ma przy tym niczego, co by czytelnikowi mogło sugerować, że alkoholizm wcale nie jest niczym chwalebnym, a upodlenie się i zalewanie w trupa wcale nie jest synonimem dobrej zabawy. Specjalnie przeglądnąłem recenzje w internecie pod tym kątem i jakoś żadnej krytyki nie znalazłem. Ale gdyby ktoś powiedział za granicą, że to kolejny dowód na kult alkoholizmu w Polsce, to jaki by się krzyk podniósł! Tyle, że w kraju nikt o tym nie mówi, a jak nawet znajdzie się taki, co powie, to wszyscy udają, że nic nie słyszą. Ciekawe jak się ma Cafe „Pod Minogą” do ustawy o wychowaniu w trzeźwości?

Najtragiczniejsze jest to, że tę książkę czyta się (słucha) bardzo przyjemnie i działa ona na odbiorcę niczym reklama ukazująca spożywających alkohol w sposób, który u mniej refleksyjnego, mniej krytycznego odbiorcy wywołuje podświadome sprzężenie – wódka równa się relaks, dobra zabawa, dobrzy znajomi, itd.

Osobom, które mnie pytają, co bym polecił do poczytania, na pewno Cafe „Pod Minogą” bym nie zarekomendował. No chyba, że wyrobionemu czytelnikowi, który chce bezstresowej bajeczki w międzywojennych klimatach i którego żadna lektura nie zdeprawuje. W tej kategorii jest opowieść Wiecha prześwietna i przyznaję, że po stłumieniu oczekiwań poznawczych, miałem z niej prawdziwą radość. Na pewno jednak nie jest to rzecz dla młodzieży ani ludzi ze słabością do alkoholu czy podatnych na reklamy i sugestie sytuacyjne

tekst opublikowany również na klub-aa.blogspot.com

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Baśniobór

Prościutka historia, napisana równie prostym językiem i tak samo przetłumaczona (jest trochę błędów przekładu - kalki językowe, "nadal pozostaje...

zgłoś błąd zgłoś błąd