Hobbit, czyli tam i z powrotem

Tłumaczenie: Maria Skibniewska
Wydawnictwo: Wydawnictwo Iskry
7,7 (43034 ocen i 2248 opinii) Zobacz oceny
10
5 878
9
8 246
8
10 281
7
10 742
6
4 323
5
2 068
4
556
3
618
2
124
1
198
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Hobbit or There and Back Again
data wydania
ISBN
8320714745
liczba stron
315
słowa kluczowe
Gandalf, Bilbo, Baggins
język
polski

Hobbit to istota większa od liliputa, mniejsza jednak od krasnala. Fantastyczny, przemyślany do najdrobniejszych szczegółów świat z powieści Tolkiena jest również jego osobistym tworem, a pod barwną fasadą nietrudno się dopatrzyć głębszego sensu i pewnych analogii do współczesności. Opowiada o wyprawie podjętej przez hobbita Bilba Bagginsa, trzynastu krasnoludów (Thorin, Oin, Glóin, Balin,...

Hobbit to istota większa od liliputa, mniejsza jednak od krasnala. Fantastyczny, przemyślany do najdrobniejszych szczegółów świat z powieści Tolkiena jest również jego osobistym tworem, a pod barwną fasadą nietrudno się dopatrzyć głębszego sensu i pewnych analogii do współczesności.
Opowiada o wyprawie podjętej przez hobbita Bilba Bagginsa, trzynastu krasnoludów (Thorin, Oin, Glóin, Balin, Dwalin, Fíli, Kíli, Dori, Nori, Ori, Bifur, Bofur, Bombur) i czarodzieja Gandalfa do siedziby smoka Smauga w celu zabicia go i odzyskania zagarniętego przez niego skarbu. Grupa wędrowców w czasie swej podróży doznaje wielu niebezpiecznych przygód. Zawsze jednak wychodzi z nich cało dzięki znalezionemu w jaskini Golluma magicznemu pierścieniowi, który czyni Bilba niewidzialnym.
Powieść uznawana jest za prolog Władcy Pierścieni.

 

pokaż więcej

książek: 907
Agnessa | 2011-10-09
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 19 lipca 2011

Chciałoby się rzec: "W końcu!". Wreszcie przestałam się bać i po prostu chwyciłam byka za rogi. Bałam się, że pomimo powszechnego zachwytu - nie polubię Tolkiena, a bardzo tego nie chciałam. Odkąd pamiętam, brakowało w moim otoczeniu przewodnika, który nie tylko podsuwałby różne tytuły, ale też nie dyskredytował własnych wyborów. Tak naprawdę od trzech lat moje czytanie jest coraz intensywniejsze, bardziej świadome. Mam gdzieś zapisaną listę nazwisk, które powinnam poznać poprzez ich dorobek literacki. Obok chęci kiełkuje się przekonanie: "dzieło wybitne - jak nie zrozumiem/nie podzielę zachwytu, to mogę usiąść w jednej ławce z amebą". Wiem, że to głupie - do pewnych postaw trzeba zwyczajnie dojrzeć. Jeszcze 5 lat temu byłoby dla mnie nie do pomyślenia, żebym wyszła na miasto w związanych włosach. Rozpuszczone maskują moje aparaty słuchowe, a teraz mam to w nosie.

O "Hobbicie" napisano już chyba wszystko. Kiedy wzięłam się za czytanie, uświadomiłam sobie jedną rzecz - kompletnie nie znam tej historii. O ile posiadam pojęcie o fabule "Władcy Pierścieni" dzięki filmom wyreżyserowanym przez Petera Jacksona, tak o "Hobbicie" nie wiedziałam nic. Spłynęło na mnie błogosławieństwo niewiedzy i z jeszcze większym entuzjazmem podeszłam do lektury. A czytało się wyśmienicie, z ciężkim sercem odkładałam książkę. Niecierpliwie wyczekiwałam chwili, kiedy znów wkroczę w świat wykreowany przez Tolkiena.

Historia tak naprawdę jest prosta, ale dynamiczna, wyrazista i wciągająca. Do dzisiaj jestem w stanie przytoczyć koleje wyprawy Bilba i krasnoludów. Nie powiem, obrazy z adaptacji "Władcy pierścieni" pomogły mojej wyobraźni. Wiem jak paskudne mają być gobliny, wielkie trole, a olbrzymie pająki to sama przyjemność. Tylko jednego do dzisiaj nie mogę pojąć. Czemu ktoś zawirusował mi podświadomość podkładając w miejsce Smauga, smoka z filmowego "Wiedźmina"? Wiem, to się w głowie nie mieści. To tylko drobnostka, którą skutecznie przesłania przyjemność w stanie czystym, sącząca się z każdej strony.

Może to dobrze, że decyzja o przeczytaniu była moją własną? Wypożyczony egzemplarz, który ma stałe miejsce wśród lektur szkolnych, powiedział mi wystarczająco. Pierwsze 30 stron nosi wyraźne ślady czytania, nawet zdarzyło mi się zakląć w duchu widząc podkreślane (ołówkiem, uff...) istotne fakty. Potem zaczęłam podejrzewać, że jestem pierwszym czytelnikiem, który doczytał do końca.

Teraz cierpliwie czekam na film, którego premiera światowa została przewidziana na 14 grudnia 2012 roku. Wiem, że historia zostanie nieco zmodyfikowana, ale obiecuję sobie już nie oglądać zdjęć. Wystarczy mi zwiastun i późniejsze odliczanie do polskiej premiery. Z obsady jestem mocno zadowolona. Martin Freeman jako Bilbo, Lee Pace jako król Thranduil, Luke Evans jako Bard. Wystarczy samemu spojrzeć na calutką obsadę, gdzie przeważają świetni i uznani aktorzy. Teraz spokojnie mogę przymierzać się do lektury "Władcy Pierścieni", oczywiście w tłumaczeniu Marii Skibniewskiej.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Szalona wiosna

"Szaloną wiosną" zakończyłam czytać cykl "Cztery pory roku".Nieprawdopodobna nawet trochę absurdalna historia ,ale taką "...

zgłoś błąd zgłoś błąd