Zrób sobie raj

Seria: Sulina
Wydawnictwo: Czarne
7,6 (2814 ocen i 278 opinii) Zobacz oceny
10
172
9
426
8
875
7
928
6
317
5
67
4
13
3
10
2
3
1
3
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-7536-223-7
liczba stron
292
słowa kluczowe
reportaż, Czechy
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodał
Snoopy

Ze wstępu autora: "Marzyła mi się książka o moim ulubionym kraju bez napinania się. Żeby nie musiała odzwierciedlać, obiektywizować, syntetyzować. Jestem niechlujnym czechofilem, ta książka nie jest ani kompetentnym przewodnikiem po kulturze czeskiej, ani po Czechach. Nie jest obiektywna. Nie rości sobie pretensji do niczego. Jest wyłącznie o tym, co mnie za fascynowało przez ostatnich 10 lat,...

Ze wstępu autora:
"Marzyła mi się książka o moim ulubionym kraju bez napinania się. Żeby nie musiała odzwierciedlać, obiektywizować, syntetyzować.
Jestem niechlujnym czechofilem, ta książka nie jest ani kompetentnym przewodnikiem po kulturze czeskiej, ani po Czechach.
Nie jest obiektywna.
Nie rości sobie pretensji do niczego.
Jest wyłącznie o tym, co mnie za fascynowało przez ostatnich 10 lat, od kiedy pierwszy raz przyjechałem do tego kraju. Jest wielką notatką z lektur i ze spotkań z ludźmi, których chciałem
tam spotkać.
Słowem, jest o miłości przedstawiciela jednego kraju do innego kraju.
Może jest jeszcze o czymś, ale to już zostawiam Państwu".

 

pokaż więcej

książek: 156
Magdalena Szyszka | 2011-09-14
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: luty 2011

W naszych czasach przestaliśmy zwracać uwagę na granice. Gdy będziemy przekraczali południowy kraniec naszego kraju, nikt nie zapyta o paszport, nie przyjdą
celnicy by sprawdzić, czy przypadkiem czegoś nie przemycamy. Przy odrobinie roztargnienia można w ogóle nie zauważyć, że jest się już w innym kraju. Mariusz
Szczygieł w swojej książce pokazuje jednak, że za tą granicą rozciąga się świat tak odmienny od naszego, jak to tylko możliwe.

Dla mnie Czesi to bliscy sąsiedzi, do granicy mam niedaleko. Jeździ się tam powszechnie na narty, bo bliżej, niż w nasze góry, czeskie stacje radiowe notorycznie
zagłuszają nasze polskie, a dowcipy z dziecinnie brzmiącego, czeskiego języka są na porządku dziennym. Nie słyszałam nigdy, by Czesi się z tego powodu
burzyli, wprost przeciwnie do Polaków, gdy się z nich żartuje. Kiedyś kupowało się tam też tańszy alkohol i słodycze. Dziś różnice w cenach są symboliczne,
a tym, po co warto się wyprawić do Czech z pewnością nie jest piwo, słynne Lentilki, czekolada studencka czy nawet knedliki. Największy chyba Czechofil
w Polsce pokazuje nam, że do Czech warto się wybrać po dobra, których u nas od wieków jest deficyt, czyli dobry humor, pogodę ducha, czy dystans do samych
siebie.

Czesi są od nas kompletnie różni, a tych odmienności można by wyliczyć wiele. Przede wszystkim są w zdecydowanej większości ateistami, do tego bardzo dumnymi
z tego faktu, podczas kiedy u nas się uważa, że bez katolicyzmu świat zmieniłby się w piekło. Czechom się jednak całkiem dobrze żyje bez Boga. Zwykle za
nim nie tęsknią, a co najważniejsze robią, co mogą dla poprawienia jakości swojego życia tu i teraz, co z kolei pociąga za sobą występowanie ich kilku
kolejnych, narodowych Cech. Czesi chcą żyć lekko, łatwo i przyjemnie. W tym celu wykorzystują poczucie humoru, by rozprawić się ze wszelkimi przeciwnościami
i niepowodzeniami, by wyśmiać trudne tematy i sprawić w ten sposób, by mniej bolały. Ach, jakże takie podejście przeciętnemu Polakowi wyda się niepojętym,
i oczywiście nagannym. Nam, którzy od wieków cierpimy i owym cierpieniem się napawamy, tworząc cierpiętniczą literaturę, muzykę, stawiając kolejne pomniki
upamiętniające cierpienia, rozpamiętując aż do bólu mękę Jezusa, który umarł za nas na krzyżu. Oczywiście, taka czeska cecha ma swoje daleko idące konsekwencje
w postaci odrzucania trudnych tematów, tego, co bolesne, a przecież wiadomo, że z tym zwykle i tak w końcu się trzeba zmierzyć, że nie od wszystkiego można
tak po prostu uciec w śmiech i nie ze wszystkiego da się zrobić naprawdę zabawny żart.

Nasi południowi sąsiedzi mają też niesamowity dystans do siebie i do własnej historii i to jest cecha, która bardzo mi się podoba. Nie znoszą patosu, nie
tworzą na siłę narodowych bohaterów, wręcz przeciwnie, często umniejszają dokonania tych, którym my zbudowalibyśmy monumentalne pomniki i czcili nieustannie
ich wielkie czyny. Czy istnieje zatem w ogóle coś takiego jak narodowa duma Czechów? Polską dumę niezwykle łatwo jest urazić, czeskiej prawie się nie da,
a skoro ktoś sam się nie daje krzywdzić, to i nie cierpi. No tak, ale tu znowu wracamy do wszechobecnego cierpienia i tej zasadniczej różnicy między nami.
Oni cierpieć nie lubią, my uwielbiamy.

Autor tej książki w bardzo wnikliwy sposób opowiada o Czechach i czeskich cechach narodowych, o ich godnym pozazdroszczenia zachwycie własnym krajem, o
braku kompleksów i właściwych Polakom skłonności paranoicznych na tle czających się wszędzie niebezpieczeństw i spisków. Nie skupia się jednak tylko na
większości, ale dociera również do nielicznej rzeszy ludzi wierzących, do tych, którzy wyłamują się ze wszechobecnych schematów postępowania i traktowania
życia. Mimo swojej Czechofilii Mariusz Szczygieł bardzo wyraźnie ukazuje nam również czeskie wady. Sama kiedyś zostałam np. w bardzo podobny do opisanego
sposób oszukana w czeskiej restauracji. Mimo wszystko, część z tych wad wydaje się jakaś taka mała i nieistotna przy naszych, polskich wadach.: „…dlatego
uwielbiamy Czechów. Bo to naród, który ma zupełnie inne wady.

Nigdy nie należałam do ludzi, którzy z lubością by się rozwodzili nad tym, jak to dużo lepiej jest wszędzie poza granicami naszego kraju. Nigdy też nie
wpadałam w patriotyczne furie, gdy ktoś skrytykował naszą ojczyznę, a przecież Polacy zwykle robią i jedno, i drugie i w ogóle nie widzą w tym sprzeczności.
W tej książce, poza wieloma fascynującymi informacjami o Czechach, których jak się okazuje mimo tak bliskiego sąsiedztwa, prawie wcale nie znałam, znalazłam
jednak równie wiele o Polakach, znalazłam to, co sama czuję, co mnie również drażni, boli, czego czasem nie mogę wprost znieść.

Moja konkluzja płynąca z lektury tej książki jest prosta. Czesi robią wszystko, by otaczającą ich rzeczywistość przemienić w raj, a może zgodnie ze swoją
tendencją do zdrabniania w taki mały raik? Oczywiście z różnym skutkiem, ale takie jest ich podejście. Oni zwykle nie mają wizji żadnego raju po śmierci.
Polacy natomiast często sami generują sobie cierpienie, by odkupić swoje winy, a przede wszystkim, by w końcu kiedyś zasłużyć na ten pośmiertny raj, po
drodze stwarzając sobie życiowe piekło. A gdyby tak cichaczem, po kryjomu przemycić przez granicę trochę czeskiego humoru, odrobinę zdrowego rozsądku,
trochę dystansu do samych siebie, ich poczucia własnej wartości i zadowolenia z życia. Czyż wtedy i my nie moglibyśmy sobie zrobić swojego, polskiego raju,
nie kiedyś tam, ale tu i teraz? Jakże miło jest o tym pomarzyć!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Imię róży

"Imię róży" przeczytałam przed laty, później co najmniej dwukrotnie obejrzałam film. Niedawno wróciłam do powieści, choć rzadko czytam coś p...

zgłoś błąd zgłoś błąd