7,43 (480 ocen i 69 opinii) Zobacz oceny
10
40
9
68
8
130
7
137
6
67
5
19
4
8
3
8
2
1
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Born To Run. a Hidden Tribe, Superathletes and The Greatest Race The World Has Never Seen.
data wydania
ISBN
9788375791235
liczba stron
328
kategoria
sport
język
polski
dodała
jelen

Autor, dziennikarz wojenny, zajmujący się sportami ekstremalnymi, w wieku 40 lat zaczyna biegać. Niestety trapią go kontuzje. Wysłany do Meksyku, dowiaduje się przypadkiem o plemieniu Tarahumara, zwanym też Rarámuri (Biegający Ludzie). Indianie ci, mieszkający z dala od cywilizacji, w trudno dostępnym kanionie, potrafią biegać na dystansach kilkuset kilometrów. Znamienne jest to, że kontuzje...

Autor, dziennikarz wojenny, zajmujący się sportami ekstremalnymi, w wieku 40 lat zaczyna biegać. Niestety trapią go kontuzje. Wysłany do Meksyku, dowiaduje się przypadkiem o plemieniu Tarahumara, zwanym też Rarámuri (Biegający Ludzie). Indianie ci, mieszkający z dala od cywilizacji, w trudno dostępnym kanionie, potrafią biegać na dystansach kilkuset kilometrów. Znamienne jest to, że kontuzje prawie im się nie zdarzają, a Tarahumara biegają w prostych sandałach własnej konstrukcji. Autor poznaje ich tajemnice, przedstawia najwybitniejszych biegaczy i najtrudniejsze, górskie maratony. W końcu staruje w finałowym, morderczym wyścigu. Christopher McDougall, sięgając do początków ludzkości, wyjaśnia, że zosta-liśmy stworzeni do biegania, aby polować. Tłumaczy, jak buty sportowe mogą wywoływać kontuzje i sposoby unikania tych urazów.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Galaktyka, 2010

źródło okładki: www.galaktyka.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1066)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 194
Michał | 2013-07-06
Przeczytana: 03 lipca 2013

Jako, że jestem biegaczem nie było siły abym nie sięgnął po tę książkę. Potem jednak potrzebowałem trochę sił aby ją ukończyć. Ale po kolei.

Wbrew podtytułowi nie jest to książka głównie o ukrywającym sie na pustyni w Meksyku plemieniu Tarahumara, gdyż o tych skądinąd bardzo tajemniczych ludziach jest niewiele informacji. Pisząc o urodzonych biegaczach autor pokazuje piękny świat ultramaratończyków, biegaczy startujących w wyścigach na bardzo dalekie dystanse, często w trudnych rejonach: górach, lasach, pustyniach.

Ultramaratończycy stali się dla mnie niedoścignionym wzorem biegaczy. Pokazują oni najdobitniej prawdziwe piękno biegania: że nie liczą się rekordy i najlepsze czasy. Biega się dla samej przyjemności biegania oraz kontaktu z przyrodą (sam aby wzmocnić ten kontakt podczas moich treningów, zdjąłem słuchawki z uszu). W ultramaratonach nie chodzi o prędkość ale o pokazanie charakteru; siły, wytrwałości i przede wszystkim odporności na trud i ból. Możliwość podziwiania...

książek: 1268
EwaWu | 2015-12-30
Przeczytana: 30 grudnia 2015

Dużym plusem jest fakt, że bieganie nie jest w tej książce traktowane jako sport służący pobijaniu kolejnych rekordów, lecz jako czynność dostarczająca przyjemności przez samo jej wykonywanie. Jako pasja obcowania z naturą, z poczuciem wiatru we włosach i gleby pod stopami. No właśnie - pod stopami. To właśnie problemom obuwia biegaczy autor poświęca sporą część swojej pracy. Możemy się tu zapoznać z teorią, że im bardziej profesjonalne i droższe buty tym... gorsze. Powód? Zbyt dobra amortyzacja redukuje naturalną czujność naszych stóp do minimum, przez co narażamy się na kontuzje. Autor porównał to zjawisko do wyłączania alarmu przeciwpożarowego. Nasze stopy są tak czułe, że same w sobie stanowią system alarmowy, doskonale reagując na specyfikę terenu, z jakim przychodzi nam się zmierzyć.
Tak więc mamy tu romantyczną i idealistyczną koncepcję, że najlepiej biegać boso. Choć rozum mój jest sceptyczny, muszę przyznać, że została ona tu opisana na tyle sugestywnie, że "przed...

książek: 586
anika | 2014-10-08
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2014

Biegać nie lubię i nigdy nie lubiłam, ale książkę kupiłam ze względu na podtytuł „Tajemnicze plemię Tarahumara…” i recenzje obiecujące, że po przeczytaniu książki polubię bieganie. Niestety ani nie polubiłam biegania, ani nie dowiedziałam się niczego o Tarahumara, bo wbrew tytułowi książka prawie o nich nie opowiada.

książek: 1745
Robert | 2010-12-30
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 30 grudnia 2010

Na początku ciężko mi się tę książkę czytało. Myślałem że to wina stylu dziennikarskiego, tak różnego od tego właściwego powieściom, pełnego ozdobników, nadającemu tekstowi sztuczności zazębiającej się z nadęciem. Jednak gdy doszedłem do momentu w którym zaczyna być opisywany świat ultramaratonów, książka mnie wciągnęła, może nawet stało się to poprzez ten dziennikarski styl, który tak mnie raził na początku. Jednak książka nie jest równa, po jakimś czasie znów zaczął mnie jej styl męczyć. Poprzez jej szkatułkową budowę jesteśmy odrywani od głównego wątku, aby poczytać o tematach pobocznych. Rozdział poświęcony butom biegowych był dla mnie bardzo dobry, ale ten poświęcony głównemu tematowi, czyli czy bieganie jest naturalne dla człowieka był już dla mnie męczący.
Mimo tych wad, książkę polecam każdemu biegaczowi, ale też i "zwykłym ludziom". Pokazuje ona piękno biegania i co człowiek traci rezygnując z niego.
Ja osobiście w trakcie jej czytania strasznie się "napaliłem" na...

książek: 88
AnnaM | 2013-12-25
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 25 grudnia 2013

Jeszcze kilka lat temu regularnie biegałam. Pisałam już o tym wcześniej przy okazji książki Scotta Jurka. Nie było dla mnie problemem przebiegnięcie 10 km, lubiłam wstawać wcześniej i biegać po lesie... Niby ok, ale bieganie dawało mi poczucie wolności, pomagało odstresować się i zapomnieć o całym świecie, pozwalało przekraczać woje granice. A potem coś się stało.... i przerodziłam się w kanapowca. Teraz zamiast wyjść pobiegać, czy zwyczajnie pójść na basen, wolę posiedzieć w domu i poczytać... Ale w tym roku, tzn. w przyszłym, bo uda mi się jeszcze zamieścić post w 2013, mam plan. Chcę wrócić do starej wagi, czyli mam 30 kg do zrzucenia, i oczywiście wrócić na ścieżki biegowe. Długo się zbieram, ponad rok, dużo też przetrzymałam ze strony "kochanych" koleżanek... Uśmiecham się i zaciskam zęby, ale komentarze w styl: "nie zmieścisz się w sukienkę", albo "w życiu nie wrócisz do swojej wagi", czy "ty i bieganie, daj spokój i nie bądź śmieszna", wyprowadzają mnie z równowagi. Znam...

książek: 201
sukkubi | 2015-12-23
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2015 rok

„Urodzonych biegaczy…” znalazłam na ostatnich stronach książki „Bez ograniczeń” Chrissie Wellington wśród polecanych lektur. Najbardziej w tytule zainteresowało mnie to tajemnicze plemię Tarahumara bo będąc szczerą biegać nie lubię, nie umiem i szczegółów z nim związanych nie znam. Liczyłam więc na smaczną dawkę etnologii i antropologii z domieszką informacji sportowych i choć proporcje okazały się odwrotne bardzo się cieszę, że ścieżka „Urodzonych biegaczy…” spotkała się z moją.
Książkę czytało mi się niesamowicie przyjemnie - z uwagi na moją ignorancję w temacie biegania większość zawartych w niej informacji była dla mnie nowa (świat ultramaratonu, opis poszczególnych wyścigów, tytułowe plemię) a zdarzało się że i fascynująca (antropologiczne i fizjologiczne wytłumaczenie dlaczego homo sapiens to urodzeni biegacze oraz rozdział o minusach butów do biegania i bieganiu naturalnym).
Wiele osób zarzuca stylowi, w jakim książka została napisana, że zbyt złożony, naiwny, nierówny i...

książek: 21
nutria | 2013-06-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 sierpnia 2012

"...gdy wstaje słońce musisz być gotowy do biegu"

Pierwsze 100 stron to kompletna gehenna. Polski film, nic się nie dzieje. Jak to możliwe, że to barachło ma takie wzięcie. Plączemy się po Ameryce w poszukiwaniu Caballo Blanco, a nuda zabiera radość podróżowania. Na szczęście chłopisko się w końcu znajduje i akcja nabiera tempa (dla biegaczy: przyspiesza z 6:30 do 4:15 kilometr), w którym dobiegamy do mety, żeby podnieść ręce w tryumfalnym geście. A potem już nic nie jest tak samo i co rano, "gdy wstaje słońce musisz być gotowy do biegu".

książek: 286
Bandziorno | 2013-05-05
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 05 maja 2013

Ciężko uwierzyć, że książka opisuje właściwie tylko jeden wyścig wraz z przygotowaniami do niego. Humor autora mi odpowiadał, co bardzo rzadko mi się zdarza. Od pewnego momentu, a konkretnie od przedstawienia ekipy amerykańskich ultrasów, ksiażkę czyta się jak powieść z bardzo dobrymi kreacjami bohaterów. Rozdział o antropologicznych aspektach i ewolucyjnym znaczeniu biegania na długie dystanse jest szczególnie fascynujący. Dla każdego biegacza to praktycznie pozycja obowiązkowa.

książek: 330
herodot83 | 2018-05-20
Przeczytana: 19 maja 2018

Dobrze opowiedziana historia powinna inspirować, przekazywać wiedzę, która wskazuje drogę. Niesamowita opowieść niesiona przez ten tekst pochłania czytającego, niejednokrotnie weryfikuje posiadane wcześniej wiadomości, otwiera umysł. Owo otwarcie umysłu jest największą zaletą tej pozycji. Nie trzeba być biegaczem by zacząć czytać, miłośnik każdej dyscypliny sportowej znajdzie tu mądrość i doświadczenie tych, którzy zechcieli je przekazać dalej.

książek: 10
Adam Ge | 2014-04-02
Na półkach: Przeczytane

Wybrałem gwiazdkę -książka wybitna ponieważ ,materiał w niej zgromadzony jest dość obszerny jeśli chodzi o bieganie długich dystansów. Autor książki i zarówno bohater daje nam wielką przygodę opartą na prawdziwych wydarzeniach ,podczas opowiadania swojej historii przytacza historie innych biegaczy , wracając do określenia wybitna mam na myśli całokształt, dlatego że występują w niej bohaterzy prawdziwi i wybitni ,ludzie którzy nie robią rzeczy (bieganie)po to aby cokolwiek przez to zyskać tylko tak po prostu ,tak po prostu . Bohater opowiada o swojej przygodzie związanej z Białym Koniem i plemieniem Tarahumara. Ludzie Tarahumara to właśnie to coś co nazwałem ''tak po prostu'' ,robią wielkie rzeczy i są heroicznymi biegaczami którzy uważają że bieganie to jest ich natura i każdego człowieka ,bowiem ludzie jako jedyne istoty na ziemi są w stanie za jednym razem przebiec 200-300 czy jak to było w książce ponad 600km . Dużo mógłbym jeszcze napisać, nie czytam dużo*(teraz zaczynam...

zobacz kolejne z 1056 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd