Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Donikąd, byle szybciej

Tłumaczenie: Edyta Skrobiszewska
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
5,89 (85 ocen i 15 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
5
8
8
7
13
6
27
5
11
4
6
3
9
2
0
1
3
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Going Nowhere Faster
data wydania
ISBN
978-83-10-11785-4
liczba stron
264
słowa kluczowe
samoocena, dorastanie
język
polski
dodała
Pistacia

Stan ma wieczny problem z samooceną. I dziewczynami. I swoją zwariowaną rodziną. Jego pasją są filmy, a własne życie wydaje mu się oparte na wyjątkowo dziwacznym scenariuszu… Chociaż niektórzy krytycy wspominali, że wolą "Braci Karamazow", debiutujący w roli autora Sean Beaudoin napisał wciągającą opowieść o dorastaniu w stylu "Buszującego w zbożu" oraz filmów "Buntownik z wyboru" i "Clerks –...

Stan ma wieczny problem z samooceną. I dziewczynami. I swoją zwariowaną rodziną. Jego pasją są filmy, a własne życie wydaje mu się oparte na wyjątkowo dziwacznym scenariuszu…
Chociaż niektórzy krytycy wspominali, że wolą "Braci Karamazow", debiutujący w roli autora Sean Beaudoin napisał wciągającą opowieść o dorastaniu w stylu "Buszującego w zbożu" oraz filmów "Buntownik z wyboru" i "Clerks – Sprzedawcy". Zmusi cię ona do głośnego śmiechu i odkrycia, że Stan Smith tkwi w każdym z nas.

[opis wydawcy]

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
swita77 książek: 274

Młodzież z przypadłościami i inne upiory dorastania

Najgorszy Telemarketer Świata postanowił coś zmienić w swoim życiu i napisał książkę. Niewykluczone, że o wiele lepszą niż praca, za którą otrzymał ten chwalebny tytuł. Debiut Seana Beaudoina (bo o nim tu mowa) bywa porównywany do „Buszującego w zbożu”, „Buntownika z wyboru” czy „Wierności w stereo”. Trzeba przyznać, że mierzyć się z klasyką to duże wyzwanie nawet dla doświadczonych pisarzy, a co dopiero dla debiutanta.

W życiu bohatera powieści, nastoletniego Stana Smitha, próżno szukać większych wstrząsów i niespodzianek. Jeśli nie liczyć kłopotów z dziewczynami, monotonnej pracy, problemów z rodzicami (czyli tradycyjnych dylematów wieku dojrzewania), to właściwie nie byłoby o czym pisać. Obdarzony wysokim ilorazem inteligencji chłopak pracuje w wypożyczalni Happy Video, a w międzyczasie próbuje pisać scenariusz filmu. Sława geniusza ciągnie się za nim od najmłodszych lat, kiedy to pokonał rywali w turnieju szachowym. Stan potrafi też wykonywać w pamięci skomplikowane działania matematyczne a kinematografia nie ma dla niego tajemnic.

Tłem wydarzeń jest małe miasto Millville w USA. W takich mieścinach zazwyczaj czas mija leniwie, dzień jest podobny do dnia i życie tak zwyczajne jak to tylko możliwe jest na prowincji. Cień mnie dogonił (…) opadł na mnie płaszcz potu, grawitacji i obojętności, niczym nieróżniący się od stanu towarzyszącego mi w każdej minucie każdego dnia. Oczywiście w takich małych, zamkniętych społecznościach wszyscy się znają i właściwie wszystko o...

Najgorszy Telemarketer Świata postanowił coś zmienić w swoim życiu i napisał książkę. Niewykluczone, że o wiele lepszą niż praca, za którą otrzymał ten chwalebny tytuł. Debiut Seana Beaudoina (bo o nim tu mowa) bywa porównywany do „Buszującego w zbożu”, „Buntownika z wyboru” czy „Wierności w stereo”. Trzeba przyznać, że mierzyć się z klasyką to duże wyzwanie nawet dla doświadczonych pisarzy, a co dopiero dla debiutanta.

W życiu bohatera powieści, nastoletniego Stana Smitha, próżno szukać większych wstrząsów i niespodzianek. Jeśli nie liczyć kłopotów z dziewczynami, monotonnej pracy, problemów z rodzicami (czyli tradycyjnych dylematów wieku dojrzewania), to właściwie nie byłoby o czym pisać. Obdarzony wysokim ilorazem inteligencji chłopak pracuje w wypożyczalni Happy Video, a w międzyczasie próbuje pisać scenariusz filmu. Sława geniusza ciągnie się za nim od najmłodszych lat, kiedy to pokonał rywali w turnieju szachowym. Stan potrafi też wykonywać w pamięci skomplikowane działania matematyczne a kinematografia nie ma dla niego tajemnic.

Tłem wydarzeń jest małe miasto Millville w USA. W takich mieścinach zazwyczaj czas mija leniwie, dzień jest podobny do dnia i życie tak zwyczajne jak to tylko możliwe jest na prowincji. Cień mnie dogonił (…) opadł na mnie płaszcz potu, grawitacji i obojętności, niczym nieróżniący się od stanu towarzyszącego mi w każdej minucie każdego dnia. Oczywiście w takich małych, zamkniętych społecznościach wszyscy się znają i właściwie wszystko o sobie wiedzą. A czego nie wiedzą - o to bezczelnie zapytają. Na tym pospolitym tle rodzina Stana z pewnością się wyróżnia: ekscentryczna matka (plus jej dziwaczny znajomy) i introwertyczny ojciec - wynalazca.

Akcja toczy się niespiesznie, miejscami nawet monotonnie, ale nie oczekujmy na prowincji sensacji na miarę lądowania aliantów w Normandii. Oczywiście błędem byłoby sądzić, że ten stan rzeczy nie ulegnie zmianie, gdyż w życiu Stana pojawi się parę wstrząsów rzutujących na jego dalsze losy. I przez nie między innymi zakończenie może być zaskakujące, przynajmniej dla niektórych czytelników.

Właściwie nie dzieje się nic nadzwyczajnego a jednak powieść czyta się całkiem przyjemnie. Bohater od początku budzi sympatię nie dlatego, że jest ofiarą losu ale dlatego, że jest po prostu sympatyczny. I chwilami przypomina Kevina Arnolda z „Cudownych lat” albo Adriana Mole’a. Pozostałe postaci również są dobrze skonstruowane: wiarygodne, oryginalne i niewydumane. Jeśli dodamy do tego humor słowny i sytuacyjny, ironię, dystans do pokręconego świata dorosłych, zabawę popkulturą i filmowe cytaty, otrzymamy nieźle napisaną powieść dla młodzieży. Na szczęście bez męczącego stylizowania języka na młodzieżowy (ta sztuka rzadko się udaje) i przede wszystkim dobrze przetłumaczoną.

Nadużyciem jednak będzie porównanie książki Beaudoina do „Buszującego w zbożu”. Po takich deklaracjach czytelnik ma prawo oczekiwać czegoś więcej, czegoś, co po odłożeniu książki na półkę będzie kazało do niej wracać. Zabrakło w powieści kilku elementów: większego zaskoczenia, może bardziej wartkiej akcji i niespodziewanych zwrotów. Kolejny mankament to nieobecność refleksji o moralności, rozważań o dojrzewaniu, głębszych wniosków. Pojawi się za to oskarżenie rzucone w kierunku filmów z „nastoletniego Hollywood” oraz zabawna lista 16 filmowych gniotów wszechczasów według Stana. I dobrze oddany senny klimat małych miasteczek, nie tylko zresztą w Ameryce.

Na okładce widnieje informacja, że to najprawdopodobniej najlepsza powieść, jaką czytaliście. To odważne wyznanie a priori zmusza do bycia podejrzliwym wobec książki. Nie będzie to może najlepsza, ale całkiem przyjemna lektura. Z jednym zastrzeżeniem: najpierw należy przeczytać „Buszującego...” Miejscami błyskotliwa, ale czy ma szanse stać się godnym drugim następca Salingera? W końcu krytykom (zwłaszcza tym, którzy wolą braci Karamazow) nie musi się podobać. Ma się spodobać tym do których jest adresowana, czyli młodzieży z podobnymi co Stan przypadłościami.

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (146)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 242
claudlez | 2016-03-17
Na półkach: 2016, Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 14 marca 2016

Człowiek, który w ciągu dziewięciu dni przeszedł do historii jako Najgorszy Telemarket Świata napisał książkę. Książkę, którą niektórzy porównywali do "Buszującego w zbożu" czy "Buntownika z wyboru" co już na wstępie wydaje się być wręcz absurdalne. Ale czy na pewno? Czy "Donikąd, byle szybciej" faktycznie ma prawo mierzyć się z klasykami?

Stan ma siedemnaście lat i problemy z zaakceptowaniem swojego życia, imienia i w ogóle wszystkiego co staje na jego drodze. Mieszka w Millville wraz ze swoją dziwną i pokręconą rodzinką- o dziwo normalną siostrą, matką obłąkaną na punkcie wszystkiego co zdrowie i ojcem szalonym wynalazcą. Pracuje w wypożyczalni video o nazwie Happy Video, która na marginesie wcale nie jest taka Happy i ogląda 12 filmów dziennie. W międzyczasie piszę scenariusze i uważa by Chad Chilton go nie dopadł.

Fantastyczna na poprawę humoru! Klasa sama w sobie jeśli masz ochotę na coś co rozbawi cię do granic możliwości. Chociaż książka z pewnością nie należy do...

książek: 26
Książę | 2015-04-14
Na półkach: Przeczytane

Super sprawa na poprawę humoru. Rozbawiła mnie do tego stopnia, że teraz, kiedy już skończyłem, mam emocjonalnego kaca. Jak to napisano na okładce - Stan Smith jest w każdym z nas. I ja też odkryłem w sobie "Stana" podczas lektury.
Napewno lepiej by się czytało będąc rówieśnikiem bohatera. No i wtedy łatwiej też przełknąć dość przewidywalne i przesadnie cukierkowe zakończenie. Jak to już ktoś tu napisał - brak jakiejś większej refleksji. Nie mniej jednak bawiłem się świetnie, więc z czystym sumieniem daję "bardzo dobra".

książek: 360
Edik | 2010-10-01

Trudno jest nie polubić Stana Smitha, głównego bohatera powieści. Chłopak jest inteligentny, a jego poczucie humoru jest soczyście ironiczne. Otaczający go ludzie to iście wybuchowa mieszanka: matka - kwintesencja eko-świra, ojciec - ekscentryczny wynalazca, Miles - przyjaciel, zawsze gotów służyć dobrą radą ("Napij się." ;)), Ellen - śliczna i niedostępna, Prarash - dzielnie prezentujący kolejne tuniki z prześcieradeł i Sekator - czworonożna fabryka gazów bojowych.

Sporo już wody upłynęło odkąd sama byłam nastolatką (nastolatkiem, z przyczyn niezależnych ode mnie, być nie mogłam), ale czytając kolejne strony książki czułam się, jakbym wróciła do czasów, gdy miałam tych naście lat.
Dialogi są super-zabawne, nawiązania do popkultury liczne, a sama fabuła i jej rozwiązanie - zaskakujące.
"Donikąd, byle szybciej" jest doskonałą książką na jesienną i zimową chandrę, wiosenny wypad do parku czy wakacyjne byczenie się na plaży.
I nie, nie jest to książka tylko dla nastolatków - to...

książek: 164
Pani_Uporządkowana | 2016-02-20
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 20 lutego 2016

Zgodnie z oceną książka była przeciętna. Jest to raczej historia z serii dla zagubionych i zbuntowanych nastolatków, aczkolwiek bez większego potencjału. Miejscami można się było naprawdę uśmiechnąć z powodu trafionego tekstu ale ostatecznie uznałam, że główny bohater i jego wydumane problemy są raczej irytujące.

książek: 50
Ania | 2013-07-14
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Niestety spodziewałam się czegoś innego po tej książce. Może dlatego, że nie jestem chłopakiem jak główny bohater i już nie jestem nastolatką, a wydaje mi się, że głównie do takich odbiorców jest skierowana ta książka. Chociaż jest kilka zabawnych sytuacji, które poprawiają humor.

książek: 335
letsplaytennis | 2011-08-25
Na półkach: Przeczytane

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Gdy patrzę na okładkę, mam uczucie deja vi. Prawdopodobnie już gdzieś takową książkę już widziałam, ale gdzie? No, to nie ważne. Do książki podchodziłam dość sceptycznie, sama nie wiem czemu. Lecz od pierwszych stron wiedziałam, że źle robiłam.



Już od samego początku Stan zdobył moją sympatię i wywoływał uśmiech na mojej twarzy, gdy zatapiałam się w lekturze. Bardzo polubiłam sposób bycia bohatera, jego zachowanie i humor. No i oczywiście tą ironię i sarkazm w nim :) Spodobała mi się postać Olivii, młodszej siostry Stana, oraz Sekatora, podopiecznego, który niespodziewanie produkuje gazy. Nie przypadł mi do gustu Miles. Po prostu nie cierpię, gdy nazywał Stana osobami związanymi z czynnościami, które właśnie wykonywał. Raz, maksymalnie dwa razy to można przełknąć, ale potem jest gorzej i to irytuje (przynajmniej mnie).



Prarash wzbudził we mnie tylko i wyłącznie gniew oraz nienawiść w stosunku do jego osoby. Od początku, ale jednak najbardziej je czułam, gdy "napadł" na Stana i...

książek: 147
Barneyo | 2015-04-22
Na półkach: Przeczytane

Stan ma siedemnaście lat i jest raczej niezadowolony z życia. Rodzice notorycznie wpędzają go w zażenowanie, na pracy w wypożyczalni filmów trudno się dorobić, a studia nie wydają się czymś tak interesującym, żeby się na nie zdecydował. Kiedy dołożyć do tego problemy, których napytał sobie w szkole oraz fakt, że nigdy nie miał dziewczyny – mamy obraz przegranego nastolatka.

Trudno powiedzieć, o czym tak naprawdę jest Donikąd, byle szybciej. O chłopaku, który chciałby zdobyć dziewczynę. O marzeniach. O problemach z dogadywaniem się wewnątrz rodziny.

Podczas lektury nie mogłem oprzeć się skojarzeniom z Sekretnym życiem Waltera Mitty oraz Scott Piligrim kontra świat. Stan ani nie wyobraża sobie, co by było gdyby, ani nie konwertuje świata w grę komputerową. Żyje jednak głęboko we własnej pokręconej głowie, przez co opisywana przez niego rzeczywistość zdaje się czasem równie abstrakcyjna co w przywołanych filmach.

Prawdopodobnie za miesiąc zapomnę, że w ogóle coś takiego czytałem....

książek: 106
augustynka1607 | 2011-10-28
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Książka ,,Donikąd, byle szybciej” jest debiutancką powieścią Seana Beudoina wydaną w 2007 roku. Ciekawostką jest to, iż wśród szerokiej gamy zawodów wykonywanych przez autora, dorobił się on miana Najgorszego Telemarketera Świata. Choć tytuł książki jest dość intrygujący (by nie rzec głęboki), to daleko jej do filozoficznej rozprawy. Powieść opisuje życie przeciętnego nastolatka brnącego przed siebie… właśnie donikąd, byle szybciej. Opowiedziana w książce historia udowadnia, że nawet zdolne dzieciaki mogą mieć problem z odpowiednią oceną własnej osoby i podejmowaniem życiowych decyzji.
Książka ,,Donikąd, byle szybciej” jest to dobra lektura dla młodzieży, której nie obcy jest pierwszy zawód miłosny czy obciach ze strony rodziców. Autor w powieści wymienia co jakiś czas, w podpunktach, wolne skojarzenia do danej sytuacji np.:
,,Ból nadgarstka to ekwiwalent
1 Podpalonego nosa
2 Bycia połamanym na trzy kawałki” itd. Te dowcipne wstawki urozmaicają powieść, czyniąc ją bardziej...

książek: 166
iaintnogood | 2012-09-14
Na półkach: Przeczytane, Mam, Pierdoły
Przeczytana: 14 września 2012

Książka jednego wieczora. Przeczytać- zapomnieć.
Fabuła przeciętna. Gdyby nie humor autora to pewnie ocena byłaby jeszcze niższa. Książka właściwie dość przyjemna kiedy chcemy po prostu zająć czymś myśli, ale nic poza tym. Może to kwestia wieku. Młodszym czytelnikom, pewnie spodoba się bardziej. Generalnie to ocena pozytywna, ale raczej już do niej nie wrócę.

książek: 361

Czyta się dość przyjemnie i chwilami jest bardzo zabawnie. Jednak ta książka potwierdza moją tezę, że literatura "młodzieżowa" to chyba nie moja bajka.

zobacz kolejne z 136 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
zgłoś błąd zgłoś błąd