Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dziś wolałabym siebie nie spotkać

Tłumaczenie: Katarzyna Leszczyńska
Seria: Poza serią
Wydawnictwo: Czarne
7,22 (296 ocen i 23 opinie) Zobacz oceny
10
19
9
52
8
56
7
95
6
27
5
27
4
12
3
5
2
2
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Heute wär ich mir lieber nicht begegnet
data wydania
ISBN
9788375361506
liczba stron
199
słowa kluczowe
Nagroda Nobla
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Koka

Inne wydania

Powieść zaczyna się lapidarnym zdaniem: "Zostałam wezwana. Czwartek, punkt dziesiąta". Jest ranek, bohaterka jedzie na przesłuchanie do siedziby służb bezpieczeństwa. "Dziś wolałabym siebie nie spotkać" to wstrząsający zapis lęku w jego najprzeróżniejszych formach, niszczącej zależności między ofiarą a katem, kronika przyjaźni utrzymującej przy życiu, opis miłości w czasach dyktatury. Wielka...

Powieść zaczyna się lapidarnym zdaniem: "Zostałam wezwana. Czwartek, punkt dziesiąta". Jest ranek, bohaterka jedzie na przesłuchanie do siedziby służb bezpieczeństwa. "Dziś wolałabym siebie nie spotkać" to wstrząsający zapis lęku w jego najprzeróżniejszych formach, niszczącej zależności między ofiarą a katem, kronika przyjaźni utrzymującej przy życiu, opis miłości w czasach dyktatury. Wielka literatura.

 

źródło opisu: http://czarne.com.pl/

źródło okładki: http://czarne.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 7
Bleufille | 2012-07-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 lipca 2012

Niemiecka autorka Herta Muller otrzymała w 2009 roku Nagrodę Nobla jako ta, "która łącząc intensywność poezji i szczerość prozy przedstawia świat wykorzenionych".
Nobel jest zachętą do lektury, przyjemnie jest usiąść przy czymś co nie waży tonę, co nie opasło na siłę, usiąść z uczuciem, że pisał to ktoś, kto pisać umie.

Kobieta, prosta, nie określona bliżej, wzywana na punkt dziesiąta do siedziby służb bezpieczeństwa. Wezwanie jest zegarem, kalendarzem z który decyduje jak wyglądają dni. Kiedy bohaterka będzie przerażona przesłuchaniem, a kiedy przerażona będzie czekaniem na kolejne wezwanie. Narratorka w osobie kobiety prowadzi nas przez swój dzień, w którym to właśnie musi wstawić się na wyznaczoną godzinę. Jemy z nią orzecha w kuchni i wsiadamy do tramwaju, powstaje opis obecnej chwili, każdej napotkanej osoby, między nie wkrada się przeszłość, zostaje budowana historia kobiety. Jej dwa małżeństwa, praca w fabryce z tekstyliami, jej bóle, osobiste dramaty i życie szare, trudne dla innych, i jeszcze bardziej utrudniane przez władzę. Pokazany zostaje nam świat, w którym mało jest szczęścia.

Pierwsze zdania książki oczarowały mnie, wiedziałam już, że autorka posługuje się pięknym językiem, prozą, ale jakby bardziej poezją. Jej styl zachwyca, wszystkie opisy, drobnostki, które potrafi wyłowić z życia i nazwać. Widać w niej miłość do przyrody, do ludzi mniej. Potrafi być taka delikatna, a zaraz po tym brutalnie szczera, szorstka. Dialogów tu nie ma wielu, jednak gdy już są, mogą wprowadzić nawet w zakłopotanie.
Jednak od razu mówię, że tą pozycję trzeba czytać "na siedząco", trzeba zrobić sobie filiżankę gorzkiej herbaty, a najlepiej było by przywołać jesień, bo na pewno lektura ta nie nadaje się na plaże. Przy słońcu, jest za ciężka. I złościła mnie już nawet, bo czytałam ją odchodząc tysiąc razy, bez skupienia, niestety z braku czasu. Dlatego byłam zmęczona tym, że autorka nie wprowadza, żadnych podziałów na czas, przeszłość miesza się z teraźniejszością, w jednej chwili poznajemy bliżej Paula - męża bohaterki, a kilka linijek dalej czytamy o mężczyźnie jej przyjaciółki. Nie ma w tej książce odpoczynku, trzeba znaleźć na nią czas i zrozumieć. Wiem, że podobała by mi się bardziej gdybym naprawdę czytała a nie "poczytywała".

Wszystkim polecałabym zapoznanie się z tą autorką, po przeczytaniu kilku linijek piękno słów zaprasza bardziej, później nie dowierzamy, że tych słów, zdań, linijek może być tak wiele.
Tylko trzeba siąść i pozwolić się wciągnąć, skupić, ja jednak nie zrobiłam tego należycie i nie mogę dać całej ilości punktów za ocenę, bo nie dałam się zakochać.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Kurt Vonnegut: Listy

Drogi Kurcie! Skończyłem czytać Twoje listy. Przewrotnie zrobiłem to zanim poznam Twoją twórczość. Wydajesz się porządnym człowiekiem z więcej niż p...

zgłoś błąd zgłoś błąd