Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Kłania się PRL

Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Latarnik
6,64 (103 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
12
8
13
7
30
6
24
5
16
4
1
3
4
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-60000-26-7
liczba stron
328
język
polski
dodała
Legs

Dokonany przez Marcina Szczygielskiego wybór satyrycznych tekstów Stefanii Grodzieńskiej zamieszczonych w tym tomie obiecuje doskonałą zabawę: pozornie lekkie i zabawne trafiają w cel i wbijają szpilki w najbardziej delikatne "organy" władzy. Grodzieńska - również tancerka - w swoich literackich piruetach ot, niby niechcący, ale z pełną premedytacją rozdaje kopniaki prosto w siedzenia...

Dokonany przez Marcina Szczygielskiego wybór satyrycznych tekstów Stefanii Grodzieńskiej zamieszczonych w tym tomie obiecuje doskonałą zabawę: pozornie lekkie i zabawne trafiają w cel i wbijają szpilki w najbardziej delikatne "organy" władzy. Grodzieńska - również tancerka - w swoich literackich piruetach ot, niby niechcący, ale z pełną premedytacją rozdaje kopniaki prosto w siedzenia prominentów z wzorowym robotniczo-chłopskim rodowodem; rozdętych poczuciem władzy ekspedientek i urzędników. Takie kopniaki - wymierzone stopą obutą w baletkę - choć nie mogły wytrącić z równowagi stołków, na których zasiadały ofiary, to jednak potrafiły boleśnie zranić ich ego.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 907
Agnessa | 2011-10-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 09 października 2011

Stefania Grodzieńska była osobą nietuzinkową, obdarzoną dystansem i świetnym, zgryźliwym poczuciem humoru. Kiedy przytaczam w pamięci "Już nic nie muszę", jest to tym bardziej niesamowite. Życiorys pani Stefanii to doskonały materiał na film, który mam nadzieję powstanie. Do tego czasu nie pozostaje mi nic innego jak chłonąć wszystko co wyszło z umysłu tej drobnej, ale wyrazistej pani i cieszyć się, że pozostawiła po sobie tak wiele. "Kłania się PRL" to zbiór felietonów, humoresek i skeczy powstałych w latach 40., 50. i 60., wyselekcjonowanych przez Marcina Szczygielskiego. Z jednej strony to możliwość zapoznania się z twórczością pani Stefanii, ale przede wszystkim doskonała okazja do posmakowania, choćby powierzchownego, klimatu PRL.

Pierwsze co zwraca uwagę to różnorodność. Wprawdzie całość została podzielona tematycznie, to wewnątrz tego podziału świeci blaskiem wielobarwność i wielowymiarowość pióra pani Grodzieńskiej. W jednej chwili serwowana jest komicznie absurdalna scena, by w następnej przyszpilać pewne typowe zachowanie. Chociaż pióro i zmysł obserwacyjny jest godny pozazdroszczenia, to "Kłania się PRL" nie jest pozycją do czytania ciurkiem. Tak sprawy wyglądają przynajmniej z mojej perspektywy. Nie umiem przyjmować do świadomości zbyt wiele ludzkiej zawiści, wielkopańskości, zakłamania, tumiwisizmu, arogancji i czynienia innym wszystkiego co sobie niemiłe. Nawet teraz, po lekturze wracam do niektórych tekstów i wciąż mam wrażenie, że czyta mi je sama pani Grodzieńska. Inny głos, inny temperament zdają się do nich nie pasować. Tak jak Woody'ego Allena można rozpoznać w dialogach i monologach postaci jego filmów, tak w "Kłania się PRL" nie sposób nie wyobrażać sobie pani Stefanii prezentującej te teksty.

PRL to był dziwny czas. Z pewnością trudny i wynaturzony przez wielkie idee równości itp., ale miał też swój urok. Często zazdroszczę Amerykanom kolorowych lat 50. i 60., ale Polacy też wtedy żyli na swój sposób. Dzięki takim pozycjom jak "Kłania się PRL" wracam z chmur na ziemię i szukam przeszłości tutaj, zamiast hołdować hasłu "lepsze bo zagraniczne". Chętnie poczytałabym o tych czasach bez otoczki martyrologicznej, walki z aparatem i przerysowań z gatunku "Miś" (którego nawiasem już nie mogę oglądać). Gdyby tak dla odmiany potraktować to nieco żartobliwie, złośliwie, lekko, ale z dozą sympatii. To już historia, ale w końcu każdy medal ma dwie strony. Może czas przypomnieć o tej jaśniejszej? Dlatego warto sięgnąć po teksty pani Grodzieńskiej.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Jak zawsze

Kazdy z nas ma autora, ktorego lubi bez wzgledu na gatunek. Ja mam Miloszewskiego. I towarzyszyl mi na wakacjach. Idelana pozycja na wypoczynek.

zgłoś błąd zgłoś błąd