Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

RockMann, czyli jak nie zostałem saksofonistą

Wydawnictwo: Znak
6,89 (2400 ocen i 278 opinii) Zobacz oceny
10
65
9
203
8
377
7
933
6
521
5
230
4
38
3
27
2
4
1
2
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-240-1459-0
liczba stron
205
słowa kluczowe
Wojciech Mann
język
polski
dodała
Ag2S

Barwne wspomnienia znanego dziennikarza muzycznego i legendy polskiego radia. Na początku był odbiornik radiowy AGA z mnóstwem tajemniczych świecących lamp w środku. Później pojawił się gramofon typu deck i pierwsze płyty odtwarzane z prędkością 33 i 1/3 obrotów na minutę. A wraz z nimi trąbka Louisa Armstronga, głos Elvisa Presleya czy dźwięk organów Hammonda. I tak narodziła się miłość...

Barwne wspomnienia znanego dziennikarza muzycznego i legendy polskiego radia.

Na początku był odbiornik radiowy AGA z mnóstwem tajemniczych świecących lamp w środku. Później pojawił się gramofon typu deck i pierwsze płyty odtwarzane z prędkością 33 i 1/3 obrotów na minutę. A wraz z nimi trąbka Louisa Armstronga, głos Elvisa Presleya czy dźwięk organów Hammonda. I tak narodziła się miłość Wojciecha Manna do muzyki... W tej pełnej ciepłego humoru i nostalgii książce Wojciech Mann opowiada o swoich przygodach z muzyką i muzykami. Dowiemy się z niej, czym były wtyczki typu bananki, jak można było odmłodzić kompletnie zajechane winyle i jak dostać się na koncert Rolling Stonesów w Sali Kongresowej. Poznamy również barwne opowieści o kulisach festiwali i koncertów gwiazd rocka oraz o wizytach w Polsce gigantów światowego jazzu, których Mann był tłumaczem, przewodnikiem, a niekiedy i zaufanym powiernikiem. To pięknie ilustrowana opowieść o niezwykłych, pionierskich dla polskiego rock and rolla czasach: kiedy słuchało się Radia Luxembourg, grupa The Animals bawiła się na warszawskich prywatkach, a sprzęt podczas koncertów podłączano do prądu za pomocą zapałek.

 

pokaż więcej

Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (4372)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1373
PABLOPAN | 2015-11-09
Na półkach: Przeczytane

Chyba nie sposób nie lubić Wojciecha Manna. Jego podszyta humorem inteligencja i ogromny dystans do siebie czynią go wyjątkowym człowiekiem. W książce przedstawia nam opowieść o wybranych epizodach swojego życia. Wszystkie historie przedstawione są w sposób żartobliwy i przykuwający uwagę. Wniosek? Każdy celebryta powinien brać przykład ze skromności i pokory bijącej z Wojciecha Manna. Książka, niestety, stanowczo za krótka, ale godna polecenia!

książek: 642
Jolanta | 2016-01-26
Przeczytana: 26 stycznia 2016

W dniu 25.01.2016 jak zwykle jechałam rano do pracy słuchając radia. Usłyszałam, że właśnie Pan Wojciech Mann ma w tym dnu urodziny. Przypomniałam sobie, że chyba od 5 lat przymierzam się do przeczytania jego książki. Jak to się stało, ze jeszcze jej nie przeczytałam? Pana Wojtka uwielbiam i z przyjemnością słucham jego piątkowych audycji w "trójce". Zawsze się uśmiecham.
W związku z tym postanowiłam po powrocie z pracy wziąć się w końcu do przeczytania właśnie tej książki w dniu urodzin Pana Wojtka . I udało się.
Styl Pana Wojciecha - niepowtarzalny. W sposób osobisty, lekki, przypomina nam własne początki zetknięcia się z muzyką: jazz, swing, rock and roll, itd. Przedstawia ponurą rzeczywistość ubiegłego wieku, trudności z zapraszaniem na koncerty wokalistów z zagranicy, powstanie w Polsce pierwszej niezależnej stacji radiowej. Problemy z drukowaniem tekstów obcojęzycznych, własne początki pracy w radio i telewizji.
Dla starszych : dla przypomnienia,
Dla młodszych : do...

książek: 1423
Wojciech Gołębiewski | 2015-10-13
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 13 października 2015

Lubię Wojciecha Manna (ur.1948), młodszego ode mnie o lat pięć i właśnie ze względu na moje starszeństwo muszę go "zdemaskować". Moje uwagi nie mają na celu zdyskredytowania jego wspomnień, bo czyta je się świetnie i są zbieżne z moimi. Może Mann był genialnym brzdącem, lecz bardziej prawdopodobne, że się postarza (s. 12):
"..Najdobitniej jednak utkwiła mi w głowie kuriozalna radiowa transmisja ze śmierci Józefa Stalina w 1953 roku..."
Wojtuś miał latek pięć. A teraz o Cajmerze, który uciekł z Polski w 1957, gdy Mann miał lat dziewięć (s. 11):
" Ten dyrygent i bandleader zniknął jednak z mojego widnokręgu muzycznego. Zawsze dobrze poinformowany wujek Janek przekazał nam poufną informację, że pan Cajmer uciekł do Izraela ze złotą patelnią....".
Dziewięciolatek miał „widnokrąg muzyczny” - może, przecież Mozart komponował o rok wcześniej. Istotniejsze uwagi ...

książek: 413
Lilian | 2015-03-05
Na półkach: 2_Mann, Przeczytane

Książkę czyta się lekko i przyjemnie. Wojciech Mann z typowym dla siebie poczuciem humoru wspomina swoje pierwsze kontakty z muzyką i radiem , przedstawia kolejne etapy swojej kariery. Z dystansem i skromnością opowiada o swoich przygodach z pisaniem tekstów a także konferansjerką. Zawarł tu także kilka zabawnych historyjek ze swojego życia. Jeśli ktoś chce zrelaksować się i poprawić sobie humor to na pewno warto tę książkę przeczytać

książek: 1245
Luiza | 2015-03-12
Przeczytana: 12 marca 2015

Wojciech Mann.
Ktoś nie zna tego pana?
Okularki, piekielnie inteligentny, z dużym dystansem do siebie i do świata, sylwetka... lekko puszysta ;)

Dla mnie Wojciech Mann to głównie prowadzący show 'Szansa na sukces', podczas której w początkowej fazie oglądania skupiałam się na występach. Później rozsiadałam się wygodnie w fotelu, nie dla doświadczeń w sferze muzycznej, a po to, by wyśmiać uczestników razem z panem Mannem. Wiem, nieładnie.
Teraz audycji w radiowej Trójce z jego udziałem słucham najchętniej.

W swojej książce, nie-książce, pan Wojtek zabiera nas w podróż do przeszłości - jego młodości i fascynacji muzyką. Jest to niesamowite przeżycie. Poczułam klimat tamtych lat (mimo że metryka empirycznie nie pozawala mi ich znać) i poczułam lekką zazdrość. Dostęp do muzyki (tej prawdziwej, a nie faworyzowanej przez władzę ludową) był trudny, ale dzięki temu z determinacją można było oddać się pasji 'muzykowania', choćby nawet 'na przekór', choć to autora nie dotyczy. Teraz mamy...

książek: 168
magda_wu | 2010-11-06
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 06 listopada 2010

Kto lubi słuchać pana Manna w Trójce ten pochłonie tą książkę. Srogo zawiodą się natomiast poszukiwacze sensacji. Wojciech Mann nie bywa na Pudelku i na pewno po wydaniu "RockManna" nie zagości. Brak tu taniej sensacji i pikantnych plotek.
Agnieszka Osiecka powiedziała kiedyś "Pisze się tak jak się mówi" i pan Mann zdaje się korzystać z tej rady. Czytając tą książkę nie sposób zapomnieć, kto jest narratorem - opowieść jest pełna dystansu i humoru. Dowiadujemy się o roli muzyki w życiu Wojciecha M. i o roli Wojciecha M. w polskiej historii muzyki rozrywkowej.
Pochłonęłam to dzieło w 4 godziny, polecam :)
PS - Fantastycznym pomysłem byłoby wydanie audiobooka "RockMann" czytanego przez Manna.

książek: 411
Melancholia | 2014-08-20
Przeczytana: 20 sierpnia 2014

Pierwszy raz tę książkę przeczytałam w 2011 roku podczas wakacyjnego wyjazdu. Przeczytałam bardzo szybko, bo już ustawiła się niecierpliwa kolejka chętnych do lektury. Pozostało mi wówczas wrażenie ogromnego poczucia humoru i przyjemnego gawędziarstwa redaktora Manna.

Teraz miałam już książkę w rękach nieco dłużej, bez dyszących mi nad uchem lekturowych poganiaczy, więc mogłam czytać spokojnie. I owszem, humor i dystans autora do własnej osoby widać i czuć już od pierwszej strony, ale nie to jest najważniejsze. Najważniejsze są wspomnienia pana Wojtka, wspomnienia o życiu muzyką. Od słuchania radia, poprzez kolekcjonowanie płyt, czytanie i pisanie o muzyce, aż do jej prezentowania w radiu, telewizji, na koncertach i festiwalach. Wspomnienia dotyczą też oczywiście muzyków, głównie rockmanów i jazzmanów, bardziej znanych i mniej, bardziej trzeźwych i mniej.

Bije z tych wspomnień i pasja i skromność autora. Bije też dowcip i nostalgia. Nostalgia za czasami siermiężnymi i biednymi,...

książek: 1047
Izabela | 2010-12-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2010 rok

Kto z Nas nie zna Pana Wojtka Mana? Z radia, telewizji,festiwali... Sam jego widok powoduje, że buzia mi się uśmiecha, dlatego też z wielką ochotą sięgnęłam po książkę Jego autorstwa.
"Rockmann" to wspomnienia autora związane z muzyką, od najwcześniejszych lat, poprzez pierwsze radioodbiorniki, skończywszy na największych polskich Festiwalach.
Tak więc poznajemy epizody z życia Pana Wojtka. Spotkania z gwiazdami zarówno polskiej jak i zagranicznej sceny muzycznej, wspólne z nimi imprezowanie, pracę w radiu, najpierw w radiowej trójce, później w stworzonym przez siebie Radiu Kolor. Tym sposobem dowiadujemy się jak hobby jakim od początku była muzyka a głównie Rock And Roll stało się zajęciem na całe życie
Moje osobiste wspomnienia związane z autorem z racji wieku nie sięgały daleko, dlatego ta książka idealnie uzupełniła moją wiedzę na temat Pana Wojtka.
Napisana jest w sposób typowy dla Wojciecha Manna. Z dystansem do własnej osoby i z dużą dawką humoru

Dodatkowym atutem książki...

książek: 2139
adamats | 2011-04-29
Przeczytana: 10 kwietnia 2011

Pan Redaktor Wojciech Mann. Właściwie mógłbym na tym zakończyć pisanie opinii okraszając ją dodatkowo jakąś bliżej nieokreśloną liczbą wykrzykników. Dla mnie Pan Mann to ikona i może bez nabożeństwa, ale z wielką estymą zabrałem się za te wspomnienia. I nie zawiodłem się. W tej książce jest wszystko co zwolenników Pana Manna kręci a przeciwników irytuje. Nienachalny dowcip, dystans do siebie, szacunek dla ludzi, brak litości dla głupoty i wszelkiego rodzaju „przydupasów” i bezgraniczne uwielbienie dla muzyki rockowej. Nic mnie nie zaskoczyło, nic nie zaszokowało, po prostu pozwoliłem pochłonąć się lekturze… i czytałem. Pewnie również dlatego nie wyobrażam sobie piątkowego poranka bez Trójki, bez utworu o wampirach (ale nie o tych ze „Zmierzchu”) i najgłupszej piosenki świata „od czasu do czasu” – słuchacze Trójki wiedzą w czym rzecz. Czekam teraz z niecierpliwością na ciąg dalszy, bo opowieść skończyła się na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku a te kolejne dwadzieścia lat...

książek: 87
anza | 2010-12-08
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 08 grudnia 2010

Uwielbiam słuchać pana Manna w Trójce, ujmuje mnie jego poczucie humoru, inteligencja i poczciwa mądrość. Wojciech Mann w moich oczach należy do gatunku, który powoli wymiera na polskiej scenie rozrywkowej. Jest zabawny, ale niezwykle kulturalny, żartuje z siebie i innych, ale zawsze robi to z klasą, ma niezwykły dystans do siebie i otaczającej rzeczywistości. Gra ze swoimi słuchaczami i widzami w subtelną grę niedomówień i abstrakcyjnego humoru, propaguje inteligentny dowcip i trafia do inteligentnego odbiorcy. Myślę, że właśnie dzięki swojej klasie zyskał grono oddanych fanów, starszych i młodszych, a nawet zupełnie małych. Jest jedną z ostatnich ostoi mądrej rozrywki w czasach "celebrities", kiedy popularność zdobywa się głośno krzycząc, najlepiej o głupotach, najchętniej wulgarnie i świetnie, gdy się kogoś przy okazji obrazi i zmiesza z błotem.
Tym więcej szacunku żywię do tego niemłodego już pana, którego od lat oglądam w nieprzemijającym muzycznym show. To pan ogólnie...

zobacz kolejne z 4362 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd