Wyzwanie czytelnicze LC

Służące do wszystkiego

Wydawnictwo: Marginesy
7,8 (180 ocen i 28 opinii) Zobacz oceny
10
23
9
24
8
53
7
57
6
21
5
1
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788365973818
liczba stron
416
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
Ag2S

Przejmujące losy „białych niewolnic”, kobiet z najniższego szczebla hierarchii służby domowej. Tych, których w przedwojennej Polsce było najwięcej. Zatrudniane przez mieszczaństwo wiejskie dziewczęta zaczynały służbę mając często 15 lat. Nie miały prawa do urlopu i wypoczynku, pracowały od świtu do nocy za grosze. Joanna Kuciel-Frydryszak zagląda do ich maleńkich pokoików w eleganckich...

Przejmujące losy „białych niewolnic”, kobiet z najniższego szczebla hierarchii służby domowej. Tych, których w przedwojennej Polsce było najwięcej. Zatrudniane przez mieszczaństwo wiejskie dziewczęta zaczynały służbę mając często 15 lat. Nie miały prawa do urlopu i wypoczynku, pracowały od świtu do nocy za grosze.

Joanna Kuciel-Frydryszak zagląda do ich maleńkich pokoików w eleganckich kamienicach, przypatruje się, co robią, gdy mają wychodne, obserwuje je przy kuchennej pracy, współczuje, gdy muszą oddać swoje często nieślubne dzieci.

Ale praca służącej to mimo wszystko awans i dotknięcie lepszego świata. Dla niektórych służba stanie się przygodą życia. Inne w rodzinie chlebodawców znajdą przyjaciół i opiekunów.

W galerii służących pojawiają się zarówno te, które zapisały się w historii: Anna Kaźmierczak, prababcia kanclerz Angeli Merkel, Teosia Pytkówna, żona Stanisława Wyspiańskiego, Aniela „Ciemna”, która wymyśliła końcówkę Ferdydurke, komunistka Etla Bomsztyk, jak i te bezimienne. Zobaczymy je także podczas drugiej wojny światowej, gdy heroicznie będą pomagać swoim chlebodawcom.

Służące do wszystkiego to także opowieść o stosunkach klasowych oraz o potrzebie dominacji lepiej urodzonych nad biedakami. To momentami zabawna, a czasem gorzka lektura. Na pewno zaś ważna.

 

źródło opisu: http://marginesy.com.pl/

źródło okładki: http://marginesy.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
jusola książek: 3575

Zaprenumeruj „Przyjaciela Sług”!

Bo przecież i my dziś korzystamy z pomocy przy prowadzeniu domu. Panie myją okna, okazjonalnie lub regularnie sprzątają, gotują, bawią nasze dzieci, wyprowadzają psy…

Bo przecież i nam się wydaje, że skoro można, to nie musimy – w pracy umyć po sobie kubka, na klatce schodowej zamieść błota, które w słotny dzień przynieśliśmy na butach, zdjąć plecaka z siedzenia w autobusie, gdy inni stoją…

Bo przecież mamy od tego ludzi, a płacąc, możemy wymagać, szanujemy siebie, przebywamy w strefie komfortu i nawet nie przychodzi nam głowy, że to dla kogoś problem…

Ten początek jest nieco dyskusyjny, trochę naiwny, trochę dydaktyczny, trochę (auto)ironiczny, a jednak świadomy. Bo choć rozpoczyna recenzję książki o pewnej grupie zawodowej w czasach nam jednak odległych, to sugeruje, że treści w niej prezentowane całkiem współczesną czkawką mogą się czytelnikowi odbić.

Służące do wszystkiego od czasów dwudziestolecia międzywojennego do okresu tuż po wojnie pracowały przede wszystkim w domach klasy średniej. W prasie zaangażowanej, społecznikowskiej początków wieku nazywane były półniewolnicami, bo odróżniało je od nich tylko to, że same mogły wybrać sobie panów. Zawsze jednak w tym modelu kulturowym były Obcymi, pod każdym względem.

Joanna Kuciel-Frydryszak przygląda się wszelkim aspektom życia służących, dla których – biednych dziewcząt ze wsi, co by nie mówić – służba w mieście była awansem społecznym: pociągiem jechać, po parkiecie drewnianym (choć z przerażeniem) stąpać, potrawy inne niż...

Bo przecież i my dziś korzystamy z pomocy przy prowadzeniu domu. Panie myją okna, okazjonalnie lub regularnie sprzątają, gotują, bawią nasze dzieci, wyprowadzają psy…

Bo przecież i nam się wydaje, że skoro można, to nie musimy – w pracy umyć po sobie kubka, na klatce schodowej zamieść błota, które w słotny dzień przynieśliśmy na butach, zdjąć plecaka z siedzenia w autobusie, gdy inni stoją…

Bo przecież mamy od tego ludzi, a płacąc, możemy wymagać, szanujemy siebie, przebywamy w strefie komfortu i nawet nie przychodzi nam głowy, że to dla kogoś problem…

Ten początek jest nieco dyskusyjny, trochę naiwny, trochę dydaktyczny, trochę (auto)ironiczny, a jednak świadomy. Bo choć rozpoczyna recenzję książki o pewnej grupie zawodowej w czasach nam jednak odległych, to sugeruje, że treści w niej prezentowane całkiem współczesną czkawką mogą się czytelnikowi odbić.

Służące do wszystkiego od czasów dwudziestolecia międzywojennego do okresu tuż po wojnie pracowały przede wszystkim w domach klasy średniej. W prasie zaangażowanej, społecznikowskiej początków wieku nazywane były półniewolnicami, bo odróżniało je od nich tylko to, że same mogły wybrać sobie panów. Zawsze jednak w tym modelu kulturowym były Obcymi, pod każdym względem.

Joanna Kuciel-Frydryszak przygląda się wszelkim aspektom życia służących, dla których – biednych dziewcząt ze wsi, co by nie mówić – służba w mieście była awansem społecznym: pociągiem jechać, po parkiecie drewnianym (choć z przerażeniem) stąpać, potrawy inne niż ziemniaki jeść, do kina (gdy państwo pozwolą) chodzić, nauczyć się czytać. I mimo że prawa służących zostały odziedziczone po zaborach, to niemal tak, jakby ich nie było. A gdy batalia w Sejmie polskim o nie się odbędzie, przepadną i tak.

Służące – takie nieważne, nikt się z nimi nie liczył. Rzadko kto szanował. A przecież stanowiły podstawę domu. Pan butów przed spaniem po nocnych wojażach bez nich by nie ściągnął, a pani obiadu gościom nie podała. Mało tego, kto by posłał łóżka dzieciom, odkurzył wielkie dywany i kamień z imbryków usunął? Panie zawsze wiedziały, co można jeszcze zrobić, bo przecież po co służącej wolne? Co ona mogłaby z nim zrobić?

Smutna to książka. Nie tylko dlatego, że pokazuje ciężką pracę służących, inwigilację, przemoc (w dwie strony skierowaną niekiedy), drobiazgową kontrolę czy wreszcie uprzedmiotowienie, ale też dlatego, że jest ona obrazem wielkiej samotności tych kobiet, społecznej – bo nie miały właściwie wsparcia ze strony instytucji państwowych i kościelnych, i osobistej – bo idąc na służbę, często całkowicie siebie samą poświęcały. Oczywiście, znajdziemy też w książce pełne ciepła wspomnieniowe opowieści o drogich nianiach, ważnych dla dzieci, o służących, dla których znalazło się miejsce w grobowcach pracodawców. Będą przejmujące historie służących, które pamiętały o swoich żydowskich pracodawcach w czasie wojny. Będą i o tych, które weszły do historii. Jednak… to tylko służące. Do wszystkiego. Bardzo polecam.

Justyna Radomińska

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1188)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1013
Mariolka | 2018-12-28
Przeczytana: 28 grudnia 2018

Jakież to jest ciekawe! Od połowy wprawdzie, bo pierwsze pół odbierałam z lekką irytacją, jako pisane pod tezę i przewidywalne. Pojawił się jednak rubikon i po jego przekroczeniu, opowieści są arcyciekawe, bo różnorodne i z życia wzięte, prawdziwe.
Po lekturze pozostaje jednak nieodparte wrażenie, że mentalnie niewiele się przez te sto lat rozwinęliśmy. Wyzysk to nadal jest główny pomysł na biznes polskich elit i ani kroku dalej. Polska pogarda i poczucie, że się Państwu należy, jako synonim życiowego sukcesu, nadal mają się świetnie. Ta książka dobitnie pokazuje skąd się to bierze - Wielkie Państwo, co to samo przed chwilą na służbie było i szło do obowiązku, w swojej masie nie ma innych wzorców kulturowych.

książek: 1667
Renax | 2018-12-14
Przeczytana: 13 grudnia 2018

RECENZENCKA

Polecam na święta

Książka ta uświadomiła mi, że warto jest dać autorce drugą szansę. Jej 'Iłły' nie przeczytałam, gdyż zawiodłam się i wynudziłam 'na Słonimskim'. (Gdybyż to przeczytał....). Książka o służących mnie zaciekawiła. Czytam ostatnio w wielkim pośpiechu, żeby zdążyć z recenzenckimi w starym roku, ale na 'Służących' się zatrzymałam i czytałam ją w spokoju, gdyż książka ta mnie zachwyciła treściowo i sposobem napisania. Treściowo - bo opowiada o służących, o tych niezliczonych kobietach, które pracowały w domach, były niezastąpione, a jednocześnie najczęściej traktowane jak mebel. Z wyjątkami. Z drugiej strony pamiętam te służące w fartuszkach w przedwojennych filmach ze Smosarską.... Zawsze współczuję osobom, które (przecież i dzisiaj) muszą pracować 24/7 w czyimś domu, bez życia prywatnego. A kiedyś było jeszcze gorzej, bo te babinki i dziewuszki nic nie miały, nawet własnego kąta. I autorka opowiada o nich, wyszukuje zdjęcia, szczątki informacji. Serce...

książek: 576
talia44 | 2019-01-09
Przeczytana: 08 stycznia 2019

"Służące do wszystkiego"to bardzo dobra książka,wspaniale napisana,doskonale udokumentowana i tematycznie uporządkowana.Widać,że autorka włożyła dużo pracy w powstanie tej pozycji i zadbała o szczegóły.
Na służbę do miasta szły młode wiejskie dziewczyny,często analfabetki,które chciały wyrwać się z nędzy rodzinnego domu.Tymczasem los polskiej służącej niewiele odbiegał od losu niewolnicy.Sprzątały,prały,prasowały,paliły w piecach,gotowały.Nie miały prawa do urlopu i wypoczynku.Pracowały od świtu do nocy często tylko za wikt i opierunek.Nie miały swojego życia,ich życie to życie "państwa".Pracowały dopóki starczało im sił,potem stare i schorowane trafiały do przytułków.
Książkę świetnie się czyta.Przeczytałam ją prawie jednym tchem,bo nie sposób się od niej oderwać.Jej atrakcyjność i wiarygodność podnoszą stare fotografie i wycinki z dawnych gazet.
Jest ona też jakby hołdem złożonym polskim służącym do wszystkiego,które swoje życie poświęciły pracy dla innych,żyjąc w ciągłej...

książek: 93
Klaudynkara | 2018-10-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 24 października 2018

Bardzo dobra ksiażka, pokazująca przepaść klasową, wzbudza skrajne odczucia do tych biednych ale też tych bogatych. Pokazuje, że w każdej klasie społecznej są i osoby te dobre i te złe, są też potwory i anioły, ale przede wszystkich po prostu ludzie, którzy z pewnych wzgledów zachowują się tak a nie inaczej. Pięknie pokazuje czasy XiX iXX wieku w Polsce.
Mimo że temat cieżki, ksiazka czyta sie dobrze, nie zmęczyła mnie.
Dała do myslenia. Dla mnie na plus.

książek: 3272
Montgomerry | 2018-11-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 listopada 2018

Czytajcie koniecznie, bo wspaniale napisana i w dodatku mnóstwo cytowanych źródeł. Warto.
https://slowemmalowane.blogspot.com/2018/11/joanna-kuciel-frydryszak-suzace-do.html

książek: 91
Smuggler | 2018-11-05
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 05 listopada 2018

Czy w XX wieku w środku Europy było praktykowane niewolnictwo? Wychodzi na to, że tak, w Polsce. Bo „służące” praktycznie nie miały żadnych praw. Pracodawca mógł oczekiwać (i oczekiwał) 14-16 godzinnego dnia pracy przez 7 dni w tygodniu (z ew. wolnym popołudniem raz na dwa tygodnie, a jak był łaskawy to nawet co tydzień). Miał prawo karać „Józię” czy „Marysię” (*) fizycznie (byle lekko, ale plaskacz w twarz czy targanie za włosy jak najbardziej się w tym mieściły), za porzucenie służby groziło więzienie, a w ramach „służby” oczekiwano też często świadczeń seksualnych. Byle jakie wyżywienie, spanie gdzieś w kącie kuchni, zero prywatności, całowanie „państwa” w rękę na powitanie itd…

O tym wszystkim jest ta książka. O „pannach do wszystkiego”. Oczywiście są tam też przykłady zupełnie innego traktowania „Marysi”, która stawała się członkiem rodziny i była traktowana przez kolejne pokolenia jak „babcia” i chowana po śmierci w rodzinnym grobowcu; są też przykłady służących które wraz...

książek: 1024
Kasia | 2018-11-04

Cenię książki, które powstały dzięki temu, że autor wziął pod lupę wydarzenia z przeszłości, wyszukał zapomniane informacje i przedstawił szerokiemu gronu czytelników w postaci wielce ciekawej lektury. Dodatkowo, jeśli odkrył zakurzone i niezbyt chlubne karty historii, to taka literatura jest czymś niezwykle cennym, ważnym i pouczającym.

Joanna Kuciel-Frydryszak w niebywale interesujący, a zarazem słodko-gorzki sposób w swojej najnowszej książce „Służące do wszystkiego” ukazała losy pomocy domowych w przedwojennej Polsce.

Każdy z nas może ma jakieś wyobrażenie, albo nawet wiedzę przekazywaną z pokolenia na pokolenie, o losie młodych dziewcząt i kobiet, które pracowały jako służące w domach mieszczan. Autorka nie zostawia nas z domysłami i zabiera czytelnika w niezwykłą podróż w przeszłość, w różne rejony Polski. Przyglądamy się codziennym obowiązkom służby oraz jesteśmy świadkami ich relacji z pracodawcą. Obruszamy się patrząc na to jak żyły. Współczujemy ich doli, gdy widzimy...

książek: 279
Bibliotecznie | 2018-12-03
Na półkach: Przeczytane

"Służące do wszystkiego" to rodzaj zbiorowej biografii. Autorka opisuje życie często bezimiennych "białych niewolnic", czyli służących żyjących w Polsce w pierwszej połowie XX wieku. Na treść tej publikacji składają się różnego rodzaju źródła, a także wspomnienia rodzinne i informacje z muzeów.

Podczas lektury napotkamy ryciny, przykłady planów pracy służących, zdjęcia, rysunki przedstawiające ubiór właściwy dla służby, różnego rodzaju porady i przepisy oraz wycinki z ówczesnych gazet.

W treści, w większości poważnej, znalazły się i zabawne akcenty, jak na przykład wycinek z gazety "Głos Poranny" z 1938 roku, w którym czytamy, iż pewna służąca stanęła przed sądem za to, że zagroziła swojemu chlebodawcy zabójstwem za awanturę, którą jej urządził, gdy podczas przyjęcia jedna z pań znalazła w swojej szklance z herbatą karalucha. To musiały być emocje!

Z uwagą prześledziłam, ile czasu na poszczególne obowiązki miała dana służąca i co w ogóle musiała zrobić przez cały dzień. Według...

książek: 1059
Maja | 2018-12-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 grudnia 2018

Służące, kobiety z najniższego szczebla hierarchii służby domowej. Zatrudniane przez mieszczaństwo wiejskie dziewczęta zaczynały służbę mając często 15 lat. Pracowały całymi dniami, często za marne grosze. Najlepiej dla ich pracodawców było, by nie miały narzeczonych. Wtedy nie chciały czasu wolnego, a i nie trzeba było się obawiać o inne nieprzewidziane niemiłe niespodzianki. W galerii służących pojawiają się zarówno te, które zapisały się w historii: Anna Kaźmierczak, prababcia kanclerz Angeli Merkel, Teosia Pytkówna, żona Stanisława Wyspiańskiego, Aniela „Ciemna”, która wymyśliła końcówkę Ferdydurke, komunistka Etla Bomsztyk, jak i te bezimienne.

Co wiemy na temat służących, które pracowały w domach znanych ludzi? Niewiele. A gdyby nie niektóre z nich, historia ich chlebodawców wyglądałaby inaczej i pewne rzeczy nie miałyby miejsca. Joanna Kuciel-Frydyszak pokazuje czytelnikom, jak wyglądało życie służących do wszystkiego. Jakie były ich prawa i obowiązki. Już na początku...

książek: 101
Razdwatrzy | 2018-11-05
Na półkach: Przeczytane

znakomicie napisana, arcyważna książka. Podziwiam warsztat autorki, która nie tylko uniosła, ale i uporządkowała ten rozległy temat tak, że czyta się to jednym tchem. Dla mnie najlepsza, obok Dziecka w śniegu, Włodka Goldkorna, książka tego roku.

zobacz kolejne z 1178 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Patronaty tygodnia

Październik już w połowie, a wydawnictwa nie zwalniają tempa. Kolejna porcja patronatów serwisu lubimyczytac.pl, która musiała zostać brutalnie podzielona na pół. Powoli przestajemy nadążać za premierami. I czasami wydaje nam się, że regały zaczynają lekko skrzypieć. Ale to przecież nic groźnego, prawda?


więcej
Jesienne zapowiedzi wydawnicze

Jesień rozgościła się na dobre - w kalendarzu i za oknem. Krakowskie Targi Książki za pasem - najwyższy więc czas sprawdzić jakie tytuły przygotowały wybrane wydawnictwa. Wśród naszych propozycji odnajdą się zarówno miłośnicy prozy artystycznej, jak i tej rozrywkowej. Czytelnicy poezji i biografii także znajdą coś dla siebie! Nie zabraknie głośnych nazwisk, jak i debiutantów.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd