Iłła. Opowieść o Kazimierze Iłłakowiczównie

Wydawnictwo: Marginesy
7,2 (46 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
4
8
15
7
14
6
10
5
1
4
0
3
0
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788365780546
liczba stron
464
język
polski
dodała
Sophy

Emancypantka, katoliczka, na pewnym etapie socjalistka. Debiutem poetyckim zrobiła furorę. Zachwycił się nim Stefan Żeromski, a Jarosław Iwaszkiewicz na zawsze pozostał jej wiernym czytelnikiem. Skamandryci odbyli do niej pielgrzymkę, aby przystała do ich grupy. Maria Pawlikowska-Jasnorzewska i Magdalena Samozwaniec nie raz prosiły ją o radę. Jej przekład Anny Kareniny okrzyknięto...

Emancypantka, katoliczka, na pewnym etapie socjalistka.

Debiutem poetyckim zrobiła furorę. Zachwycił się nim Stefan Żeromski, a Jarosław Iwaszkiewicz na zawsze pozostał jej wiernym czytelnikiem. Skamandryci odbyli do niej pielgrzymkę, aby przystała do ich grupy. Maria Pawlikowska-Jasnorzewska i Magdalena Samozwaniec nie raz prosiły ją o radę. Jej przekład Anny Kareniny okrzyknięto kongenialnym, a spory z redaktorami przeszły do legendy. Oprócz tego tłumaczyła z angielskiego, niemieckiego, rosyjskiego, rumuńskiego i węgierskiego.

Dziś jednak najczęściej pamięta się o niej jako o sekretarz Józefa Piłsudskiego. Ona sama także bardziej od wierszy ceniła swoją karierę urzędniczki, dumna, że może służyć Polsce. A była to wielka dama i nietuzinkowa osobowość. „Jest ekscentryczna. Mówi zawsze, co innego, niż się oczekuje, wprost uosobienie przekory”, pisała o niej Maria Dąbrowska.

Iłła to opowieść o niemal stuletnim życiu kobiety niezwykłej, a także zapis czasów i zmagań z przeciwnościami: sieroctwem i samotnością, piętnem nieślubnego dziecka, wolnością i zniewoleniem, namiętnością i wycofaniem.

 

źródło opisu: http://marginesy.com.pl/sklep/produkt/133123/illa?idcat=0

źródło okładki: http://marginesy.com.pl/sklep/produkt/133123/illa?idcat=0

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Róża_Bzowa książek: 6105

Strażniczka słowa i własnego serca

Nieulękła samotniczka zależna od innych, artystka łączącą metafizykę z prostotą słów dziecięcych, wytrwała katoliczka ukrywającą prawie do końca nazwisko swojego ojca, starająca się nie sprawiać innym kłopotu tyranka rygoru, zmysłowa minimalistka przeżywająca z pasją literaturę, ociemniała starsza pani, prowadząca rozległą korespondencję z tuzami polskiej literatury. Te i inne określenia Kazimiery Iłłakowiczówny to z góry skazana na niepowodzenie próba oddania złożoności i licznych niuansów tej skomplikowanej osobowości. Zadania przybliżenia, a może raczej przypomnienia, postaci tej niezwykłej kobiety, nietuzinkowej osobowości polskiej literatury w trzydziestą piątą rocznicę jej śmierci podjęła się Joanna Kuciel-Frydryszak. Z jakim skutkiem?

Z książki wyłania się obraz nieco pomnikowy, a ściślej rzecz ujmując – podręcznikowy. Otrzymujemy fakty z życia Iłły: najpierw rodzinnego, potem twórczego i urzędniczego, wreszcie jako tłumaczki i nauczycielki, czytamy słowa samej poetki oraz ludzi, którzy ją znali. Wciąż jednak czegoś brakuje, zwłaszcza komuś, kto – jak pisząca te słowa – coś już wcześniej wiedział, czytał o tej postaci. Umyka gdzieś istota tej osoby – serce, motywacja, uczucia, chowała się bowiem szczelnie za swoimi słowami i czynami. Wymagająca od siebie i innych, nie lubiła Iłłakowiczówna łatwych wzruszeń ani wszechobecnego dziś nachalnego wpychania się na afisz (ekran). To wielkie i znaczące poetyckie życie zakończyło się cichą walką ociemniałej samotnej starszej...

Nieulękła samotniczka zależna od innych, artystka łączącą metafizykę z prostotą słów dziecięcych, wytrwała katoliczka ukrywającą prawie do końca nazwisko swojego ojca, starająca się nie sprawiać innym kłopotu tyranka rygoru, zmysłowa minimalistka przeżywająca z pasją literaturę, ociemniała starsza pani, prowadząca rozległą korespondencję z tuzami polskiej literatury. Te i inne określenia Kazimiery Iłłakowiczówny to z góry skazana na niepowodzenie próba oddania złożoności i licznych niuansów tej skomplikowanej osobowości. Zadania przybliżenia, a może raczej przypomnienia, postaci tej niezwykłej kobiety, nietuzinkowej osobowości polskiej literatury w trzydziestą piątą rocznicę jej śmierci podjęła się Joanna Kuciel-Frydryszak. Z jakim skutkiem?

Z książki wyłania się obraz nieco pomnikowy, a ściślej rzecz ujmując – podręcznikowy. Otrzymujemy fakty z życia Iłły: najpierw rodzinnego, potem twórczego i urzędniczego, wreszcie jako tłumaczki i nauczycielki, czytamy słowa samej poetki oraz ludzi, którzy ją znali. Wciąż jednak czegoś brakuje, zwłaszcza komuś, kto – jak pisząca te słowa – coś już wcześniej wiedział, czytał o tej postaci. Umyka gdzieś istota tej osoby – serce, motywacja, uczucia, chowała się bowiem szczelnie za swoimi słowami i czynami. Wymagająca od siebie i innych, nie lubiła Iłłakowiczówna łatwych wzruszeń ani wszechobecnego dziś nachalnego wpychania się na afisz (ekran). To wielkie i znaczące poetyckie życie zakończyło się cichą walką ociemniałej samotnej starszej pani z prozą codzienności. Mieszkając z innymi ludźmi w mieszkaniu kwaterunkowym, samotna w swoim pełnym słów pokoiku na Gajowej w Poznaniu, niewidoma słuchaczka zajezdni tramwajowej, żyła wciąż według swoich zasad i reguł – z Bogiem, mistyką, w zasięgu ręki mając wielką literaturę światową, nad której tłumaczeniami pracowała. Dziś chyba niewielu czytelników zdaje sobie sprawę z tego, że to de facto jej słowa czytamy, poznając „Annę Kareninę” Tołstoja czy wiersze Emily Dickinson.

Wciąż się zastanawiam, dlaczego nikt nie nakręcił filmu o tak fascynującym życiu. Kazimiera Iłłakowiczówna była nieślubnym dzieckiem Klemensa Zana, syna Tomasza Zana – przyjaciela Adama Mickiewicza – wcześnie osieroconym, wychowanym przez daleką krewną, arystokratkę Zofię Buyno z rodziny Zyberk-Platerów. Studiowała w Oksfordzie i na Uniwersytecie Jagiellońskim – polonistykę i anglistykę. Od 1918 do 1939 roku pracowała w sanacyjnym Ministerstwie Spraw Zagranicznych, w tym w latach 1926-1935 jako sekretarka Józefa Piłsudskiego. Po wojnie żyła na emigracji w Rumunii, wciąż śląc listy do nowego rządu polskiego z prośbą o posadę, łudząc się, że stanowisko to stanowisko bez względu na panujący układ polityczny. Przed wojną przyjaciółka Tuwima, muza Skamandrytów i bywalczyni salonów, po wojnie klepała biedę – najpierw w Rumunii, zaś po powrocie do kraju w Poznaniu – a jej twórczość została objęta cenzurą. Erudytka i poliglotka – przekładała z angielskiego, niemieckiego, rosyjskiego, rumuńskiego i węgierskiego. Silna kobieta, żyjąca ponad 90 lat, samotniczka, nigdy nie założyła rodziny. Pod surowością i oschłością oraz mówieniem innym prawdy prosto w oczy skrywała wielką wrażliwość, niezwykłą wyobraźnię oraz szacunek do języka.

Żyjąc w biedzie i z obcymi ludźmi za ścianą w Poznaniu przy ulicy Gajowej, nie skarżyła się i chroniła swoją prywatność. Pod koniec życia wymagająca pomocy innych – ostatnie dziewięć lat była ociemniała – wciąż chroniła swoją godność, podpisując się ręcznie (na wyczucie) pod listami pisanymi na maszynie przez pomagające jej studentki lub znajome osoby. Prowadziła rozległą korespondencję, tłumaczyła, pisała wiersze i uczyła się języków obcych, nawet po osiemdziesiątce. W Poznaniu powstały jej najbardziej znane obecnie utwory – najpiękniejsze wiersze, niekiedy bardzo zmysłowe, inne pełne baśniowej wyobraźni, jak u Leśmiana, manifest poznańskich robotników po czerwcu 1956 roku „Rozstrzelano mojej serce w Poznaniu” i inne. Także „na wygnaniu w Poznaniu” (jak pisała poetka) powstało, uważane za kongenialne, tłumaczenie „Anny Kareniny” Lwa Tołstoja – boje autorki przekładu z redaktorką wydawnictwa przeszły do historii, a toczyły się m.in. już o sam tytuł: Iłła nie znosiła tej formy nazwiska głównej bohaterki i proponowała „Annę Karenin”. Była strażniczką słowa i piękna polskiej mowy – zarówno w przekładach, podczas uczenia innych języka czy w trakcie rozmów i pisania listów. Wymagała perfekcji – od innych w kwestii punktualności, od siebie w doborze słów czy minimalizowania własnych potrzeb życiowych: rzeczy, miejsca, jedzenia.

W twórczości tej skrytej samotniczki uderza niekiedy zmysłowość jej wierszy, gwałtowność opisywanych uczuć czy czułość, często podszyta smutkiem. Niewiele wiadomo o jej życiu uczuciowym – kilka faktów o zakończonej relacji, garść sensacyjnych plotek o romansie z samym Marszałkiem, i tyle. Dlaczego zamknęła tak szczelnie swej serce? O czym marzyła? Co dawało jej nadzieję i siłę do życia? Niewiele dowiadujemy się o tym od samej pisarki – choć wydała kilka książek wspomnieniowych – ani od bliskich jej osób. Pozostają domysły i próby rozwiązania zagadki przez wnikliwe oglądanie faktów z jej życia pod lupą czy próby reinterpretacji znaczenia niektórych z nich. Nie znajdziemy też zbyt wiele pożywki w tej materii w samej biografii, która, choć napisane rzetelnie, bogata w fakty czy fragmenty dzieł Iłłakowiczówny, nie daje poczuć prawdziwej fascynacji tą niezwykłą kobietą. Przyznam, że moją wyobraźnię w tym temacie znacznie mocniej zainspirował spektakl „Ćma” w reżyserii Przemysława Prasnowskiego, przygotowany przez Ba-Ku Teatr z Poznania, ze scenariuszem Moniki Chudej, Doroty Słomczyńskiej i Przemysława Prasnowskiego, którego premiera odbyła się w styczniu 2012 roku. Kameralne przedstawienie zrobiło na mnie ogromne wrażenie z uwagi na doskonałe kreacje aktorskie oraz pojawiające się pytania: o czas, sens życia, znaczenie naszych codziennych czynności, ale także pamięć i wpływ ludzi, których spotykamy w swoim życiu. Stanowi ono niezbędne uzupełnienie lektury biografii, bowiem wyłania się z niego żywy człowiek – z obsesjami, lekami, wspomnieniami i uciążliwymi drobiazgami codzienności, z którą wciąż walczy.

Doceniając pracę autorki książki i dziękując wydawnictwu Marginesy za pomysł na jej wydanie, chciałabym wskazać kilka rzeczy, których mi brakuje w publikacji. Po pierwsze, kolor okładki. Mam wrażenie, że Kazimiera Iłłakowiczówna – silna, samodzielna kobieta, twardo stojąca na nogach wojowniczka z absurdami codzienności – nie byłaby zachwycona pastelowo różową okładką, idealną dla podlotka lub na książkę kulinarną czy poradnik. W tomie bardzo brakuje też: kalendarium życia Iłłakowiczówny oraz rzetelnej bibliografii podmiotowej i przedmiotowej zamiast przypisów z podziałem na rozdziały, a także wykazu licznych nagród i odznaczeń, które dostała pisarka. Innymi słowy, czytelnik, który chciałby znaleźć konkretne fakty z życia Iłły, nie będzie miał czasu na czytanie i wertowanie po omacku całego tomu. Sięgnie zatem, niestety, do Wikipedii.

Kazimiera Iłłakowiczówna to postać tak ciekawa, niejednoznaczna i nie do końca poznana, że równie dobrze mogłaby stać się ikoną konserwatywnych patriotów, polskich emigrantów, kobiet pisarek, lojalnych urzędników i feministek. Warto ją poznać – czytając jej utwory, biografię i oglądając „Ćmę”. Mam także nadzieję, że jakiś ambitny polski reżyser zrealizuje biograficzny film fabularny o tej kobiecie, której życie to kawał historii naszego kraju, przemian społecznych i historii polskiej literatury. Czekam z nadzieją.

Jowita Marzec

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (258)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 687
Monika | 2018-01-07
Przeczytana: 07 stycznia 2018

Myślę, że prawdziwą wartością tej książki jest przywrócenie pamięci o Kazimierze Iłłakowiczównie. Bo chyba się nie mylę twierdząc, że dziś to poetka zupełnie zapomniana? Nawet za życia była zawsze obok głównego literackiego nurtu. Przyjaźniła się ze Skamandrytami, ale zawsze była osobna, samodzielna i niezależna. W twórczości i w życiu. Ciekawa osoba z niezwykle ciekawym życiorysem. Oczywiście streszczać jej życia nie będę, zachęcam do sięgnięcia po książkę. Zachęcam, bo to rzetelna biografia...może jak dla mnie zbyt sucha, taka akademicka w stylu, ale to oczywiście nie umniejsza jej wartości.

książek: 224
Arturion | 2017-10-12
Na półkach: Przeczytane

Naturalna wnuczka Tomasza Zana (tak, tego przyjaciela Mickiewicza, arcypromienistego, przywódcy wileńskiej młodzieży akademickiej), córka jego syna Klemensa - co było wiadome wszystkim krewnym, ale do publicznej świadomości dotarło dopiero po jej śmierci.
Gdy wybuchała niepodległość Polski po I wojnie światowej, Kazimiera Iłłakowicz (bo tak się wtedy pisała) była już dość znaną poetką. Oryginalną i bezpretensjonalną. Dla Jarosława Iwaszkiewicza, który wtedy zjechał do Warszawy z Kijowa, była Kimś. Wszyscy Skamandryci ją szanowali jako poetkę, ba, nawet zaprosili do swego grona. I tak panna (do końca życia) Kazimiera została członkinią jednej z najbardziej znanych polskich grup poetyckich wszechczasów. Znacznie wcześniej trafiła na Parnas, niż obecnie bardziej ceniona Maria Kossakówna (primo voto Bzowska, Pawlikowska-Jasnorzewska). Jednakże dość szybko rozeszły się jej drogi z pobrykującymi młodymi buhajami słowa. Atoli - poproszona przez Grydzewskiego - nigdy z grupy nie wycofała...

książek: 2913
BetiFiore | 2018-06-27
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 25 czerwca 2018

Poezją Iłłakowiczówny i jej "rywalki" Jasnorzewskiej zaczytywałam się w liceum, na studiach i później trochę o niej zapomniałam. Ta biografia kusiła mnie od momentu wydania. Kupiłam ją kilka miesięcy temu i w końcu przeczytałam. Nie mogłam się oderwać od lektury - książka napisana bardzo rzetelnie, bez nadmiernego fabularyzowania ale też nie nazbyt "sucho". Znów nabrałam ochoty na powrót do twórczości Iłły - bardzo się z tego cieszę.

książek: 950
Agtama | 2018-03-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 08 lutego 2018

Poruszająca biografia poetki, która sama siebie definiowała poprzez pracę urzędniczki. Mimo ciężkiego życia naznaczonego trudnym dzieciństwem, skomplikowanych relacji rodzinnych i czasów wojny nie straciła pozytywnego podejścia do codzienniej egzystencji i pracy.
Myślę, że mozna ją nazwać prawdziwym państwowcem. Chciała pracować dla dobra Polski również w czassach nowej rzeczywistości politycznej. Tylko, że ta nowa polska władza jej nie chciała. Do Polski wróciła z Rumuni już kilka lat po wojni dzięki staraniom i pomocy Tuwima.
Z opisu autorki poetka jaki się jako osoba mająca w sobie dużo wrażliwości, ze wspomnień innych osób dochodzi jeszcze jej apodyktyczność, wobec siebie i innych.
Z pewnością była to postać nietuzinkowa i warta pamięci.

książek: 786
Moderna | 2017-11-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: listopad 2017

Książka Joanny Kuciel-Frydryszak to historia pokazująca długie życie i złożona osobowość Iłły. Spotkamy tu i siostrę miłosierdzia z frontu wielkiej wojny i damę, która odbywała podróż po Europie, wygłaszając odczyty o marszałku Piłsudskim, mającą w torebce kwiat, gdyby kreacja wymagała szybkiej transformacji. Spotkamy też autorkę prowadzącą spory z redaktorami, albo autorkę będącą adresatką polemiki młodego poznańskiego polonisty (Barańczak się nazywał…). Jest młoda poetka debiutująca "Jabłoniami", jest autorka uznana, czytana przez Żeromskiego i Tuwima, jest tłumaczka złoszcząca się na Annę Karenin (nie Kareninę!), jest wreszcie staruszka, która w swoim mieszkaniu przy ul. Gajowej przyjmuje doktorat honoris causa uniwersytetu w Poznaniu. W tle opowieści pojawia się Wilno, Petersburg, Warszaw, Gruzja, Poznań… Przemykają Piłsudski, Pawlikowska-Jasnorzewska, Wierzyński, Kulmowa.

Kuciel-Frydryszak odmalowuje zmieniające się realia i świat, który ciągle się przekształca,...

książek: 179
d_st | 2018-02-01
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 lutego 2018

Bardzo ciekawa biografia, głównie za sprawą takiego przedstawienia poetki, które nie wybiela, nie poddaje stereotypom, nie szufladkuje. Postać nietuzinkowa i też nietuzinkowego portretu się Iłła doczekała.
Mogą ją bez obaw czytać niezainteresowani poezją ani biografiami poetów, w szczególności miłośnicy historii dwudziestolecia międzywojennego (można się zamyślić, czy w ogóle miała miejsce jakaś kontynuacja tej epoki kulturalnej w Polsce Ludowej). Książka daje dużo pola do refleksji własnych.
Mój ulubiony cytat - "Przestałam się już o to zabijać, żeby wobec wszystkiego zajmować postawę. W dzieciństwie i za młodu zajmowałam ją namiętnie wobec wszystkiego i bardzo się męczyłam. [...] Teraz jestem spokojniejsza i chłodniejsza i wiem, że tylko w rzadkich momentach najważniejszych trzeba "zająć postawę"".

książek: 888
czytankianki | 2018-02-16
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 06 października 2017

Książka Kuciel –Frydryszak nie pozostawia wątpliwości, że jej bohaterka była postacią złożoną, a przez to niezwykle interesującą. Twórczość Iłłakowiczówny pozostaje na drugim planie, co nie dziwi, bo publikacja przeznaczona jest dla szerokiego grona odbiorców. Podczas lektury brakowało mi jednak dokładnego źródła cytatów i indeksu osób – te przydają się nawet laikom. Biografia zdecydowanie warta uwagi, choćby dla rozdziału o powstawaniu przekładu Anny Kareniny pióra Iłły.

Pełny tekst recenzji tu:
http://czytankianki.blogspot.com/2018/01/ia.html

książek: 16989
Miśka | 2018-01-21
Przeczytana: 21 stycznia 2018

Niezwykła i moim zdaniem, niedoceniana obecnie (również przeze mnie) poetka.
Do tej pory znałam niewiele faktów z jej życia, więc dla mnie książka bardzo ciekawa. Bardzo dobrze się ją czyta.

książek: 369
Cynamonka | 2018-07-03
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 02 lipca 2018

Rzetelnie napisana biografia o nietuzinkowej osobie, jaką była Iłłakowiczówna.

książek: 1370
Dotka76 | 2018-05-30
Na półkach: Biografie, Przeczytane
Przeczytana: 24 maja 2018

Bardzo dobrze napisana biografia, wnikliwa, lecz także bardzo wciągająca. Jedna z moich (dwóch) ulubionych poetek.

zobacz kolejne z 248 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd