Książka Roku 2018

Wściekły pies

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
7,91 (786 ocen i 78 opinii) Zobacz oceny
10
79
9
193
8
226
7
208
6
54
5
15
4
2
3
2
2
5
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308065532
liczba stron
180
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
Ag2S

Dziewięć mocnych opowieści o samotności w obliczu cierpienia. Wśród wielbicieli reportażu – książka kultowa. Wojciech Tochman, jeden z najlepszych polskich reporterów, zwięzłym i precyzyjnym językiem opisuje ludzkie dramaty, ludzką samotność, ale i podłość, obłudę, nienawiść. Opowieść o katastrofie autobusu maturzystów pielgrzymujących do Częstochowy, historia człowieka, który powstał z torów...

Dziewięć mocnych opowieści o samotności w obliczu cierpienia. Wśród wielbicieli reportażu – książka kultowa.

Wojciech Tochman, jeden z najlepszych polskich reporterów, zwięzłym i precyzyjnym językiem opisuje ludzkie dramaty, ludzką samotność, ale i podłość, obłudę, nienawiść. Opowieść o katastrofie autobusu maturzystów pielgrzymujących do Częstochowy, historia człowieka, który powstał z torów i nie pamięta, kim jest, oraz zapis walki samotnej kobiety z księdzem molestującym dzieci, przywołują najbardziej uniwersalne pytania: o przyczyny zła, sens cierpienia i milczenie Boga.

 

źródło opisu: https://www.wydawnictwoliterackie.pl/

źródło okładki: https://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/4815/...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Silverq21 książek: 605

Rozszarpani

Siedzę w tramwaju. Dzień jak co dzień. Wyrwane miejsce siedzące, otwarta książka i chwila oddechu przed pracą, a przynajmniej tak to powinno wyglądać. Mam przed sobą reportaże Wojciecha Tochmana – „Wściekły pies”. Dopiero zaczynam, ale to wystarczy, bym z trudem powstrzymywał łzy. Gula więźnie mi w gardle. Wyobraźnia galopuje, zmysły są jakby otumanione. To pierwsza opowieść, ale już czuję, że moje serce rozpada się na kawałki, i tak będzie aż do ostatniej strony.

Dalej jest inaczej i chyba dobrze, bo nie wiem, czy zdołałbym wytrzymać taki poziom emocji, operacji na psychice bez znieczulenia. Nie znaczy to, że historie, które następują po „Mojżeszowym krzaku”, są gorsze, w żadnym razie, są po prostu tak różnorodne, że trudno wrzucić je do jednego worka. Jakże przyrównać śmierć uczniów do molestowania, utratę przeszłości i pamięci do niewdzięcznej teraźniejszości z syndromem Tourette’a?

Mimo to gdyby szukać wspólnych cech tych opowieści, należałoby powiedzieć, że bez wyjątku są one trudne. Trudne zarówno do opowiedzenia, jak i do przeczytania, bo przekazują nam prawdę o rzeczywistości, którą rzadko kiedy chcemy poznać. O szykanowaniu słabszego, które jest łatwiejsze od sprzeciwienia się silniejszemu. O przypominaniu sobie o naszej śmiertelności, a przy tym kontrze z widocznym znakiem zapytania – czy życie zawsze jest cenniejsze niż śmierć? O ukazaniu sacrum w okryciu profanum i zawiłości ścieżki wiary, a w zasadzie jej sensu.

Być może pytania te, a zarazem problemy postawione...

Siedzę w tramwaju. Dzień jak co dzień. Wyrwane miejsce siedzące, otwarta książka i chwila oddechu przed pracą, a przynajmniej tak to powinno wyglądać. Mam przed sobą reportaże Wojciecha Tochmana – „Wściekły pies”. Dopiero zaczynam, ale to wystarczy, bym z trudem powstrzymywał łzy. Gula więźnie mi w gardle. Wyobraźnia galopuje, zmysły są jakby otumanione. To pierwsza opowieść, ale już czuję, że moje serce rozpada się na kawałki, i tak będzie aż do ostatniej strony.

Dalej jest inaczej i chyba dobrze, bo nie wiem, czy zdołałbym wytrzymać taki poziom emocji, operacji na psychice bez znieczulenia. Nie znaczy to, że historie, które następują po „Mojżeszowym krzaku”, są gorsze, w żadnym razie, są po prostu tak różnorodne, że trudno wrzucić je do jednego worka. Jakże przyrównać śmierć uczniów do molestowania, utratę przeszłości i pamięci do niewdzięcznej teraźniejszości z syndromem Tourette’a?

Mimo to gdyby szukać wspólnych cech tych opowieści, należałoby powiedzieć, że bez wyjątku są one trudne. Trudne zarówno do opowiedzenia, jak i do przeczytania, bo przekazują nam prawdę o rzeczywistości, którą rzadko kiedy chcemy poznać. O szykanowaniu słabszego, które jest łatwiejsze od sprzeciwienia się silniejszemu. O przypominaniu sobie o naszej śmiertelności, a przy tym kontrze z widocznym znakiem zapytania – czy życie zawsze jest cenniejsze niż śmierć? O ukazaniu sacrum w okryciu profanum i zawiłości ścieżki wiary, a w zasadzie jej sensu.

Być może pytania te, a zarazem problemy postawione przed nami, brzmiałyby zbyt natarczywie. Zdawałyby się prostą drogą szokowania w celu osiągnięcia sukcesu. Mogłoby tak być, ale Tochman jest twórcą świadomym pułapek, które czyhają w takich przypadkach. Dlatego nie próbuje wychodzić na pierwszy plan, lecz woli skrywać się w cieniu. Jest jak dobry słuchacz, który oddaje głos i jedynie w chwilach zwątpienia nadaje kierunek dalszej opowieści. Autor tu jest tylko, kiedy trzeba, głos należy się innym.

Jednak ten głos trzeba umieć wydobyć i sprawić, by stał się wyrazisty, autonomiczny, uporządkowany. W tym objawia się znakomitość reportera, świadomego wagi słów, opowiadanych historii i tego, że każda z nich ma swoją wartość i należy ją odpowiednio przekazać. Trzeba stanąć murem za swoimi bohaterami, ofiarować im siebie, sprawić, że forma literacka będzie współbrzmiała z ich emocjami i prawdą. To sztuka zachowania proporcji, a te we „Wściekłym psie” są idealnie wyważone.

Reportaże, o których mowa, mają już kilka lat, ale nie można powiedzieć, by straciły na wartości. Przekazywane w nich uczucia i poruszane problemy wydają się uniwersalne, towarzyszące nam od zawsze. Wojciech Tochman pokazał, na czym polegają opowieści z życia, które sięgają dalej niż słowa zapisane na kartkach. To one zostawiają w nas swój ślad. Tętnią żywymi, trudnymi do opanowania uczuciami, a przy tym są literacko dopieszczone. Nie pamiętam, by jakikolwiek zbiór reportaży wstrząsnął mną w podobny sposób. Tak jak większość bohaterów czuję się teraz niepewny i zagubiony, ale wdzięczny, że miałem okazję poznać te inne światy – domagające się uwagi i prawdy tam, gdzie wszyscy silą się na kłamstwo, przeciwstawiające się znieczulicy i rezygnacji.

„Wściekły pies” to nie tylko książka z najwyższej półki w ramach swego gatunku, ale także absolutnie wybitna pozycja, którą każdy czytelnik powinien mieć szczęście poznać. Nawet jeśli chwilami będzie odczuwać dyskomfort. Może szczególnie dlatego.

Patryk Rzemyszkiewicz

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (2256)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 394
Łokieć_Pana_D | 2016-03-16
Na półkach: Przeczytane

Śmierć - nagła i niezrozumiała. Ciężkie choroby ciała. Nie tylko te. Choroba małej lokalnej społeczności. Choroba duszy zakonnika. Co łączy te historie? Uczniów, którzy płoną żywcem w drodze na pielgrzymkę? Znieczulicę i wieloletnie przyzwolenie na "zabawy" proboszcza pedofila? Zło w głowie samobójcy Tomka Beksińskiego? Spowiedź księdza homoseksualisty? Powiedzieć, że łączy je "zło" to uproszczenie. Może wątpliwość? Sprzeciw wobec boskich wyroków? Nie wiem. A może każdy znajdzie swój własny szyfr. Swoją odpowiedź - "dlaczego?" Życie zadaje najtrudniejsze pytania. Nawet gdy nie ma odpowiedzi, warto pytać.
Mogę natomiast śmiało napisać, że wszystkie zebrane reportaże łączy wysoki poziom i niepowtarzalny, niepokojący styl Wojciecha Tochmana.

książek: 874
Nina | 2018-12-18
Na półkach: 2018, Przeczytane, Ebook
Przeczytana: 17 grudnia 2018

Wstrząsające, przerażające, prawdziwe, mocne! Zdecydowanie nie powinnam była czytać tych reportaży w przedświątecznym czasie. Zdołowały mnie, do tej pory siedzą mi w głowie i nie dają o sobie zapomnieć. Dziewięć opowieści, każda każe Ci pomyśleć "Co ja bym zrobił/a, jak ja bym zareagował/a, gdybym to ja, moja rodzina znalazła się w takiej sytuacji? Odpowiedź jest jedna - nie wiem! Nie wie nikt, kto tego nie przeżył. Jestem szczęściarą, do tej pory żadne wielkie tragedie nie dotknęły mnie ani mojej rodziny i bardzo, bardzo bym chciała, żeby tak pozostało. Za nic w świecie nie chciałabym się znaleźć w skórze rodziców, których dzieci zginęły w wypadku autokaru wiozącego je na pielgrzymkę, nie chciałabym również być w skórze kobiety odtrąconej przez społeczność, bo odważyła się opowiedzieć głośno swoją historię - historię molestowania przez księdza. Nie chciałabym również znaleźć się w sytuacji, kiedy tracę pamięć, nie wiem nawet jak się nazywam, nie wiem nic o swojej przeszłości,...

książek: 569
Antoniówka | 2018-11-06
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 06 listopada 2018

"Wściekły pies" to zbiór dziesięciu reportaży z Polski. W książce Tochmana nie ma wojny czy spektakularnych kataklizmów, jest za to szara rzeczywistość, w którą co rusz wkrada się cierpienie pojedynczych ludzi. Całość porusza tym bardziej, że większość tych historii niby odległych, mogło przytrafić się każdemu i wszędzie. Jedne teksty wzbudzają współczucie, inne niemy bunt nad niesprawiedliwością, która dotyka bohaterów poszczególnych opowieści.

Zbiór otwierają i zamykają dwa reportaże poświęcone wypadkowi autobusu wiozącego na pielgrzymkę do Częstochowy maturzystów z Białegostoku. Pomiędzy najróżniejsze historie, między innymi o: księdzu, który molestował dzieci, o mężczyźnie cierpiącym na zespół Tourette'a, o porwanej 10-letniej dziewczynce, o mężczyźnie, który stracił pamięć, o Tomku Beksińskim czy o księdzu geju. Choć rozstrzał tematyczny jest wielki, dzięki stylowi pisania Autora wszystko składa się w spójną całość.

Mnie osobiście poruszyły najbardziej dwa teksty. Pierwszy...

książek: 1296
Anna | 2018-11-02
Przeczytana: 01 listopada 2018

„Wściekły pies” Wojciecha Tochmana to zbiór przejmujących reportaży.
Czytanie ich jest niczym innym jak słuchaniem ludzi dotkniętych cierpieniem, zwłaszcza psychicznym. Dzielą się swoim bólem. On nie pozostawia czytającego obojętnym. Historie są prawdziwe i poruszające. Czyta się z gulą w gardle. Nie ocenia, ale przeżywa.
„Wściekły pies” Wojciecha Tochmana to mistrzowsko napisane reportaże, które skłaniają do rozmyślań. Również do stawiania sobie pytań, które nurtują jeszcze długo po przeczytaniu. Historie, których nie sposób zapomnieć. GORĄCO POLECAM!

książek: 602
Justyna | 2014-07-20
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 20 lipca 2014

Wojciech Tochman pisząc swoje reportaże nie idzie na łatwiznę. Opisując tragizm ludzkich przeżyć, swoich bohaterów traktuje z szacunkiem, nie ocenia. Podejmuje tematy, o których większość ludzi zapomniała zaraz po tym jak zniknęły z mediów, a przecież każdy z nas lub ktoś z naszych bliskich potencjalnie może być kiedyś ich uczestnikiem. Pisząc o konkretnych osobach, wymieniając z imienia i nazwiska jeszcze bardziej wpływa na osobisty odbiór książki.
Po przeczytaniu jego tekstów nasuwa się pytanie: Co ja bym zrobiła, gdyby to mnie dotknęło któreś z nieszczęść opisywanych przez autora?

książek: 553
zaczytana | 2018-08-22
Przeczytana: 22 sierpnia 2018

Dziewięć reportaży. Dziewięć odrębnych historii. Garnitur emocji.
Początkiem i końcem, alfą i omegą jest tragedia, która dotknęła maturzystów z Białegostoku.
Tochman nie jest w żadnej opowieści moralistą, nie analizuje, ponieważ ocenę bohaterów - postawy, zachowanie, reakcje - pozostawia czytelnikowi.

Język reportaży - prosty, trafny, zrozumiały, sugestywny.
Bo tak naprawdę... prawda o prawdzie jest taka, że rani.

Hanna Krall: „A trzeba przeżyć wszystko, co jest nam dane. Całą radość i cały smutek. Nie wolno nam się od tego uchylić. Nieprzeżyty smutek, przed którym uciekliśmy, i tak kiedyś nas dopadnie.”

książek: 504
Kaśka | 2019-02-17
Na półkach: Przeczytane

9 reportaży - kilka pełnych emocji, jedno nudne - bezsensowne i jedno irytujące. Każde zdarzenie miało miejsce, każde bohatera raniło, wzmacniało i wywoływało w nich wiele pytań ale czy nie każdy z nas przeżywa swoje tragedie częściej czy rzadziej? Są rzeczy o których się mówi publicznie i takie które przeżywa się w gronie najbliższych nie szukając winnych za płotem - jak to miało miejsce w ostatnim reportażu.
Książka nie wywarła na mnie wrażenia i takich emocji abym musiała odkładać ją co chwilę aby odetchnąć i się uspokoić.

książek: 435
dorsz | 2010-03-06
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2009 rok

Miała rację Hanna Krall, która "czytała jego reportaż na 1,5 strony maszynopisu 1 minutę. Poprawiała 3 min. i w 7 sek. napisała na nim: Natychmiast przyjąć do pracy!".

książek: 263
Anna | 2017-12-30
Na półkach: Przeczytane

Jest to druga książka tego autora, którą przeczytałam, po pierwszej 'Schodów się nie pali' wiedziałam, że na pewno sięgnę po następne reportaże. I nie zawiodłam się, przeczytałam ją jednym tchem. Bardzo przejmujące oraz wstrzącające historie o pojmowaniu i przeżywaniu cierpienia przez ofiary oraz ich najbliższych.
W bardzo zwięzły sposób autor przedstawił kilka historii, w których nie brakuje łez, poczucia wyobcowania, bezradności bohaterów. Najbardziej wzruszył mnie pierwszy reportaż o białostockich maturzystach, kolejnie są równie wciągające oraz zaskakujące.
Jednak dla mnie oprócz nakreślenia ludzkich emocji , jest to również sportretowanie dominujących cech polskiego społeczeństwa. Jesteśmy obłudni i zaściankowi, zamiatamy wiele rzeczy pod dywan, ale tez uwielbiamy szukać winnych i ich linczować.

książek: 1396
Bożena1 | 2019-01-06
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: styczeń 2019

Bardzo mocne poruszające reportaże o takiej naszej polskiej rzeczywistości w nowym stuleciu. Wojciech Tochman to doskonały obserwator. Myślałam, że już nic mnie w życiu nie jest w stanie zaskoczyć, a okazało się, że sromotnie się myliłam. Wierzyć się nie chce, że to wszystko dzieje się w dwudziestym pierwszym wieku w kraju, który leży w środku Europy.

zobacz kolejne z 2246 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Mariacka czyta

15 książek, 15 lektorów, 15 miejsc – w sobotę 1 września ulica Mariacka w Katowicach zamieni się w raj dla książkowych moli.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd