Schodów się nie pali

Okładka książki Schodów się nie pali
Wojciech Tochman Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie reportaż
292 str. 4 godz. 52 min.
Kategoria:
reportaż
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Literackie
Data wydania:
2019-05-01
Data 1. wyd. pol.:
2000-01-01
Liczba stron:
292
Czas czytania
4 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788308068632
Tagi:
literatura polska Nagroda Nike reportaż
Inne

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.

Patronaty LC

Książki autora

Mogą Ciebie zainteresować

Oceny

Średnia ocen
7,6 / 10
1127 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
3349
662

Na półkach: ,

Pan Tochman niestety chyba nie zostanie moim ulubionym reportażystą, aczkolwiek widzę u niego pewien potencjał. Reportaże, z których złożona jest ta składanka mają bardzo zróżnicowany poziom i o ile za niektóre dałabym wyższą ocenę, to niestety są w tym zbiorze i takie które oceniłabym dosyć nisko. W związku z tym uśredniając całość, nie mogę dać wyższej oceny niż czwórka, choć to i tak nie jest źle.

Trzeba przyznać, że autor wykazuje dużą wrażliwość w niektórych tematach, gdzie historia opowiedziana jest z dużym wyczuciem, empatią i zrozumieniem, natomiast uważam, że dobór chyba nie do końca jest trafiony. Oczywiście to tylko moja subiektywna ocena, którą nie trzeba się sugerować.

Reasumując, nie jest źle, ale szału też nie ma. Brakuje mi fachowego dziennikarskiego dopracowania w paru kwestiach, a ponieważ sama studiowałam dziennikarstwo(poza historią, która była moim pierwszym kierunkiem), gdzie wymogi były dosyć wysokie, nie mogę z czystym sumieniem polecić tej pozycji, jako w pełni wartościowej.

Przeczytajcie i przekonajcie się sami.

Pan Tochman niestety chyba nie zostanie moim ulubionym reportażystą, aczkolwiek widzę u niego pewien potencjał. Reportaże, z których złożona jest ta składanka mają bardzo zróżnicowany poziom i o ile za niektóre dałabym wyższą ocenę, to niestety są w tym zbiorze i takie które oceniłabym dosyć nisko. W związku z tym uśredniając całość, nie mogę dać wyższej oceny niż czwórka,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
146
35

Na półkach:

Zbiór reportaży Wojciecha Tochmana z lat 90. XX w. Dostrzec w nich można wielką wrażliwość autora na ludzką krzywdę, ogromna empatieę w stosunku do bohaterów przy jednoczesnym wycofaniu postaci reportera z centrum uwagi. Najważniejsi są dla Tochmana ludzie, ich historie i problemy. Nie ocenia ich, tylko wysłuchuje i dzięki swojej literackiej wyobraźni i talentowi, potrafi opisać losy bohaterów tak, że nie sposób się od tych reportaży oderwać. Na pewno na długo zostanie ze mną opowieść o ojcu Mateuszu i Zdzisławie, który marzył by zostać zakonnikiem w Asyżu. Reporter sprawił, że inaczej spojrzałam na historię Wandy Rutkiewicz - w reportażu Tochman skupia się na cierpieniu matki, która nie potrafi się pogodzić ze śmiercią ukochanej córki i wciąż na nią czeka, łapiąc się każdej, nawet najbardziej irracjonalnej nadziei na jej powrót. Poruszył mną także tekst o Barbarze Sadowskiej i jej zakatowanym przez milicję synu Grzegorzu Przemyku. Nie zapomnę historii rodzeństwa, które po kilkudziesięciu latach próbuje skleić rodzinę, którą rozdzieliła kiedyś bezduszna decyzja urzędników.
Dopracowana forma, dopracowany język. Mistrzostwo reportażu.

Zbiór reportaży Wojciecha Tochmana z lat 90. XX w. Dostrzec w nich można wielką wrażliwość autora na ludzką krzywdę, ogromna empatieę w stosunku do bohaterów przy jednoczesnym wycofaniu postaci reportera z centrum uwagi. Najważniejsi są dla Tochmana ludzie, ich historie i problemy. Nie ocenia ich, tylko wysłuchuje i dzięki swojej literackiej wyobraźni i talentowi, potrafi...

więcej Pokaż mimo to

avatar
228
146

Na półkach:

Zdecydowanie uwielbiam pióro i wrażliwość Tochmana na zwykłego-niezwykłego człowieka.

Zdecydowanie uwielbiam pióro i wrażliwość Tochmana na zwykłego-niezwykłego człowieka.

Pokaż mimo to

avatar
270
12

Na półkach:

Bardzo nierówna książka, ale to też nie moja nisza - Tochman piszący o ludobójstwie tak mnie zachwycił, że chciałam przeczytać wszystko, a tu złapałam się na przerzucaniu stron i pomijaniu niektórych historii...

Bardzo nierówna książka, ale to też nie moja nisza - Tochman piszący o ludobójstwie tak mnie zachwycił, że chciałam przeczytać wszystko, a tu złapałam się na przerzucaniu stron i pomijaniu niektórych historii...

Pokaż mimo to

avatar
2182
820

Na półkach: ,

Jedenaście poruszających historii, wypełnionych emocjami. Niektóre już wcześniej znane, niektóre w tematyce, o której ciągle się mówi, ale wszystkie na bardzo wysokim poziomie. Polecam ze szczerego serca!

Jedenaście poruszających historii, wypełnionych emocjami. Niektóre już wcześniej znane, niektóre w tematyce, o której ciągle się mówi, ale wszystkie na bardzo wysokim poziomie. Polecam ze szczerego serca!

Pokaż mimo to

avatar
276
276

Na półkach:

Ważna, potrzebna, godna pieniędzy i spędzonego czasu. Typowa jako zbiór historii. Trudnych, bywa, że nie do uwierzenia. A jednak takich, które zdarzyły się naprawdę.

I na koniec. Tam nie ma słabej historii. Wszystkie nie dające o sobie zapomnieć. Polecam

Ważna, potrzebna, godna pieniędzy i spędzonego czasu. Typowa jako zbiór historii. Trudnych, bywa, że nie do uwierzenia. A jednak takich, które zdarzyły się naprawdę.

I na koniec. Tam nie ma słabej historii. Wszystkie nie dające o sobie zapomnieć. Polecam

Pokaż mimo to

avatar
991
284

Na półkach:

Pokręcone życia, jak te schody. Handel żywym towarem 20 lat temu i do tej pory nic się nie zmieniło. Rozdzielane rodziny, dzieci z domów dziecka i ich trauma. Poruszył mnie temat Postków, gdzie ewidentnie rodzice zawalili sprawę.

Pokręcone życia, jak te schody. Handel żywym towarem 20 lat temu i do tej pory nic się nie zmieniło. Rozdzielane rodziny, dzieci z domów dziecka i ich trauma. Poruszył mnie temat Postków, gdzie ewidentnie rodzice zawalili sprawę.

Pokaż mimo to

avatar
35
15

Na półkach:

Poruszająca, znakomicie napisana książka. Chciałoby się prześledzić dalsze losy bohaterów.

Poruszająca, znakomicie napisana książka. Chciałoby się prześledzić dalsze losy bohaterów.

Pokaż mimo to

avatar
81
34

Na półkach: ,

Kolejna reportażowa perełka. Dzięki takim książkom, wiem że jestem szczęściarzem i to cholernym. Uczy mnie to pokory i w bardzo dosadny sposób pokazuje bańkę, w której się znajduję. Jakie to jest cholernie niesprawiedliwe, że nawet (a zwłaszcza) miejsce w którym się rodzimy już nas determinuje. Decyduje jakie mamy szansę na fajne lub koszmarne życie. Czy to w jakich warunkach będziemy się wychowywali, na jakie wzorce będziemy wystawiani... Nie wspominając o ingerencji osoby trzeciej, która pod płaszczykiem zrządzenia losu lub pecha przewróci nasz świat do góry nogami... Jednak co wybija często z tych opowieści? Jedna, wielka niesprawiedliwość...

Kolejna reportażowa perełka. Dzięki takim książkom, wiem że jestem szczęściarzem i to cholernym. Uczy mnie to pokory i w bardzo dosadny sposób pokazuje bańkę, w której się znajduję. Jakie to jest cholernie niesprawiedliwe, że nawet (a zwłaszcza) miejsce w którym się rodzimy już nas determinuje. Decyduje jakie mamy szansę na fajne lub koszmarne życie. Czy to w jakich...

więcej Pokaż mimo to

avatar
3938
3219

Na półkach: , ,

Podobno za każdym, nawet najbardziej niepozornym człowiekiem, skrywa się niesamowita historia. Będąc po lekturze zbioru reportaży Wojciecha Tochmana „Schodów się nie pali” muszę stwierdzić, że jest to prawda: każde życie jest wyjątkowe i, niestety, na swój sposób tragiczne.
Debiutancki zbiór Tochmana po raz pierwszy został wydany w roku 2000 i od razu pokazał, że jego autor jest reportażystą wybitnym: zawiódł pana Wojciecha do finału Nagrody Literackiej Nike stawiając go na równi z takimi pisarzami, jak: Henryk Grynberg, Jan Tomasz Gross czy wyróżniony wówczas za „Pod Mocnym Aniołem” Jerzy Pilch. Po 22 latach od ukazania się „Schodów” muszę stwierdzić, że każdy z 11 umieszczonych w zbiorze reportaży nadal porusza, zaskakuje i niejednokrotnie szokuje, co jest dowodem na to, jak wysokich lotów są to teksty. Część z reportaży opowiada o ludziach znanych:. o Marii Błaszkiewicz, matce Wandy Rutkiewicz („Siedem razy siedem”), Grzegorzu Przemyku („Pierwsze czereśnie”) „Piotrze Skrzyneckim („Mówię ci, tam była enklawa”) czy ostatniej ukochanej Edwarda Stachury - Marcie Kucharskiej („Narzeczona”), inne o tych, których autor spotkał podczas pracy przy programie telewizyjnym „Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie”: Andrzeju Goleniewskim vel Franciszku Wasiaku („Znalazł się człowiek”) czy bliźniakach jednojajowych Adamie P. i Ryszardzie W. („Nieobecność”), kolejne o ludziach, których historii nigdy byśmy nie poznali, gdybyśmy nie sięgnęli po tę książkę: o niepełnosprawnym Mateuszu („Schodów się nie pali”), samobójczyni Agacie („Outside”), zakonniku Zdzisławie Gislao Borowcu („Przez pragnienie”), uprowadzonych z Litwy do Niemiec i zmuszanych do prostytucji dziewczynach („Czekam pod adresem: Berlin”) czy rodzeństwu Postki z Wojciech koło Bartoszyc („Bracia i siostry”). Każda z zaprezentowanych przez pana Wojciecha historia jest wyjątkowa i na długo pozostaje w pamięci m. in. dlatego, że napisana jest piękną, niestarzejącą się polszczyzną. Każdy z reportaży powstał jeszcze w XX wieku, najstarszy jeszcze w 1994 r., większość w 1999 r., a czyta się je tak, jakby powstały zaledwie wczoraj. Każdy na swój sposób chwyta za serce, bo w piękny i niepowtarzalny sposób opowiada o kimś naznaczonym piętnem tragedii. Raz jest to ból czekającej na córkę matki, innym razem rozpacz rozdzielonych z rodzicami dzieci. Dla mnie, osoby mieszkającej w Bartoszycach, reportaż o rodzeństwie Postków pt. „Bracia i siostry” był i najbardziej poruszający, i najbardziej wciągający. To straszne i fascynujące zarazem, co niemal 40 lat temu działo się w położonych niedaleko mojego miejsca zamieszkania lasach. Wierzyć mi się nie chce w to, w jak łatwy i sygnowany wyrokami sądowymi sposób można było zabawić się losem rodzeństwa z Wojciech! To zastanawiające i podnoszące na duchu, jak Postkowie, mimo tego, co ich spotkało, trzymali się ze sobą i poszukiwali tych, których wydawać by się mogło na zawsze przemieliła adopcyjna machina PRL-u.
Polecam „Schodów się nie pali” każdemu, kto ma ochotę delektować się polszczyzną w jej najpiękniejszym wydaniu lub przeczytać coś poruszającego, ale nie epatującego sensacją. Każdy z 11 umieszczonych w tym zbiorze tekstów jest wyjątkowy, każdy porusza czułe struny i zmusza do rozmyślań nad zawiłością ludzkiej egzystencji, ponieważ przedstawiony jest w niezwykle elegancki i ponadczasowy sposób, który jest znakiem rozpoznawczym Tochmana. Gdyby ktoś miał napisać o mnie reportaż, chciałabym, żeby tą osobą był pan Wojciech.

Podobno za każdym, nawet najbardziej niepozornym człowiekiem, skrywa się niesamowita historia. Będąc po lekturze zbioru reportaży Wojciecha Tochmana „Schodów się nie pali” muszę stwierdzić, że jest to prawda: każde życie jest wyjątkowe i, niestety, na swój sposób tragiczne.
Debiutancki zbiór Tochmana po raz pierwszy został wydany w roku 2000 i od razu pokazał, że jego...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Wojciech Tochman Schodów się nie pali Zobacz więcej
Więcej
zgłoś błąd