Światło

Tłumaczenie: Wojciech Próchniewicz
Cykl: Światło (tom 1) | Seria: Uczta Wyobraźni
Wydawnictwo: Mag
6,42 (165 ocen i 21 opinii) Zobacz oceny
10
6
9
18
8
15
7
50
6
32
5
21
4
10
3
8
2
1
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Light
data wydania
ISBN
9788374801577
liczba stron
296
język
polski
dodał
GeedieZ

Pod rozjarzonym nie do wytrzymania Traktem Kefahuchiego – potężnym, nieprzewidywalnym oceanem promieniującej energii w głębi galaktyki, na jałowej powierzchni asteroidy leżą trzy przedmioty: porzucony statek kosmiczny, coś, co wygląda jak kościane kostki do gry oraz ludzki szkielet. Co oznaczają i czym są – tę tajemnicę rozwikłuje Światło, oszałamiający powrót M. Johna Harrisona na pełen...

Pod rozjarzonym nie do wytrzymania Traktem Kefahuchiego – potężnym, nieprzewidywalnym oceanem promieniującej energii w głębi galaktyki, na jałowej powierzchni asteroidy leżą trzy przedmioty: porzucony statek kosmiczny, coś, co wygląda jak kościane kostki do gry oraz ludzki szkielet. Co oznaczają i czym są – tę tajemnicę rozwikłuje Światło, oszałamiający powrót M. Johna Harrisona na pełen wyobraźni teren fantastyki naukowej. Powieść tworzą trzy przeplatające się wątki narracyjne – jeden współczesny, dwa osadzone w innych częściach galaktyki w roku 2400. Tu i teraz mamy Michaela Kearneya – kiedyś jego udziałem będzie odkrycie, które umożliwi loty międzygwiezdne, ale dziś jest udręczoną postacią stawiającą czoło dziwnej i zapewne obcej istocie znanej jako Shrander. W przyszłości zaś występuje Seria Mau Genlicher, pilotka statku kosmicznego Biała kotka, zintegrowana z nim chirurgicznie i biologicznie, oraz Ed Chianese, włóczykij i poszukiwacz sensacji, obecnie żyjący na marginesie Nowego Wenusportu; wygląda na to, że wszyscy na świecie chcą odebrać od niego długi…

 

źródło opisu: http://www.mag.com.pl/ksiazka/182

źródło okładki: http://www.mag.com.pl/ksiazka/182

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 529
Agnieszka | 2017-07-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 lipca 2017

Światło podobało mi się (znowu) od początku. Zdziwienie tym większe , że zdecydowanie nie da się uciec przed świadomością (a szkoda), że to ten sam pisarz, który napisał Drogę serca.
Światło choć to pierwszy tom cyklu, sprawdza się czytany pojedynczo, bo zamyka pewną historię. U mnie zostawił uczucie niedosytu, ale nie wzięło się ono z clifhangera, tylko z nadmiaru metafizyki.

Mamy 25 stulecie, ludzkość lata w kosmos od 400 lat, 200 lat temu dotarła do największej tajemnicy Galaktyki: Traktu Kefahuchiego. To śmietnisko wymarłych cywilizacji: sztuczne i przemieszczone układy planetarne, gwiazdy i czarne dziury, porzucone miliony lat temu tysiące artefaktów, wszystkie skupione wokół niepojętego centrum: otwartej osobliwości, miejsca gdzie nie obowiązują żadne znane prawa przyrody (ewentualnie obowiązują wszystkie znane i nieznane, i wzajemnie wykluczające się prawa), "obiekt, który był już stary, kiedy w młodym wszechświecie w niepojętej ciemności rozpaliły sie pierwsze wielkie kwazary".

Nie jest to sf, bo Harrison żadnych teorii naukowych tu nie rozwija. Z pewnością jednak jest to opowieść gładko posługująca się językiem fizyki. I wiele jej obrazów, w tym Trakt, jest w swym szaleństwie niezwykle pięknych. "Kosmos był duży i chłopcom z Ziemi mimo woli imponował wszystkim(...). Każda rasa, jaką spotkali, miała napęd międzygwiezdny opierający się na innej teorii. Wszystkie działały, nawet jeśli nawzajem wykluczały swoje fundamentalne założenia. Zaczynało wyglądać na to, że można latać między gwiazdami, założywszy sobie cokolwiek. Jeśli twoja teoria mówi, że trzeba działać w przestrzeni o strukturze piany - i łapać w niej falę - nie wyklucza to, że w tym samym kwadrancie pustej przestrzeni może sobie żeglować inny statek, dla którego jest ona idealnie gładka i eisteinowska.
Bardzo to było obraźliwe odkrycie."

Dostajemy jednak od Harrisona kilka "twardych" motywów sf. Na przykład nowe rasy. Nastykowie są intrygujący, szkoda, że na razie potraktowani ogólnikowo. Nowi Ludzie, moim zdaniem, fenomenalni. Cały wątek tanka Eda Chianese wspaniale dickowski. Świetna, jako obraz, jest Seria Mau -dziewczynka połączona z K-statkiem, międzygwiezdnym pojazdem istniejącym w czternastu wymiarach: dziesięciu przestrzennych i czterech czasowych. Cudowna, niepokojąco pisana z małej litery (budząca pytania o to czym jest świadomość) matematyka. Do tego krawcy genetyczni, operatory cienie, kultywary, nadchodząca wojna między rasami.

Wady:
Niestety żeglujemy w kierunku tłumaczącej wszystko metafizyki. Można próbować poukładać sobie opowieść w logiczną całość, tylko po co, kiedy na koniec autor i tak nas rozbije o (pół)boskie byty i ich nienaruszalną przestrzeń. Dla mnie to pójście na łatwiznę.

Znowu (jak w Drodze serca) mamy tu wstrętny i, co ważniejsze, niepotrzebny motyw kazirodczy. W ogóle ma Harrison skłonność do irytującej, freudowskiej potrzeby tłumaczenia wszystkiego w człowieku jego seksualnością.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Krzyk ciszy

Takiej książki [chyba] szukałam. Pokazanie codzienności szpitala psychiatrycznego od wewnątrz. Bohaterka nie ma takich odchyłów jak jej znajomi, to tr...

zgłoś błąd zgłoś błąd