Spętani przeznaczeniem
- Kategoria:
- literatura młodzieżowa
- Format:
- papier
- Cykl:
- Naznaczeni śmiercią (tom 2)
- Tytuł oryginału:
- The Fates Divide
- Data wydania:
- 2018-05-23
- Data 1. wyd. pol.:
- 2018-05-23
- Data 1. wydania:
- 2018-04-10
- Liczba stron:
- 480
- Czas czytania
- 8 godz. 0 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788376866772
- Tłumacz:
- Michał Zacharzewski
Ona – zabija dotykiem, on – jako jedyny jest na ten dotyk odporny.
Spętani przeznaczeniem to pełna niezwykłych wyobrażeń historia o nadziei, walce i miłości, rozgrywana w kosmicznym uniwersum.
Akos – syn podbitego narodu, jest sługą przeznaczonym księżniczce panującej nacji – Cyrze. Życiem dwojga od narodzin rządzi przeznaczenie, narzucone przez wyrocznie. Raz wypowiedziany los staje się nieodwracalny, a nad rodzącą się miłością ciąży fatum śmierci. W walczący o równowagę świat wkraczają dawne demony. Tyran – ojciec Cyry uważany za martwego – powraca z kosmicznej wędrówki, by zniszczyć życie mieszkańców planety Thuhve.
Po zekranizowanej Niezgodnej i bestsellerze Naznaczeni śmiercią nadchodzi wyczekiwany finał losów Cyry i Akosa. Czy bohaterom uda się obalić bezduszną tyranię? I czy będą w stanie odmienić to, co nieodmienialne?
„Ta seria ma rozmach Gwiezdnych Wojen, intryg Gry o Tron oraz romansu Romea i Julii. Pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji książka Roth sprawia, że ta powieść jest obowiązkowa” USA Today
Seria nagrodzona: New York Times bestseller, Wall Street Journal bestseller, USA Today bestseller, IndieBound bestseller.]
Krótki zwiastun:
https://www.youtube.com/watch?time_continue=12&v=whNidZIwUJg
Kup Spętani przeznaczeniem w ulubionej księgarni Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Spętani przeznaczeniem
Wygrać lub zginąć
Pierwszy tom książki Veroniki Roth zauroczył mnie wizją świata przedstawionego oraz dwojgiem charyzmatycznych bohaterów. Kontynuacja „Naznaczonych śmiercią” to połączenie science fiction z urban fantasty dla młodzieży, które zamyka się w dwóch częściach. Czego możecie się spodziewać? Na pewno szybkich zwrotów akcji, nieprzewidywalnej fabuły i kolejnej dawki skomplikowanego kosmicznego uniwersum.
Akos i Cyra podróżują w stronę planety zamieszkałej przez banitów Shotet. Szukają tam nie tylko schronienia, ale i sprzymierzeńców. A mają z kim walczyć, bo ojciec Cyry tak naprawdę żyje i chce wojny. I nie tylko on, Zgromadzenie również popiera ten pomysł. Jedynie Cyra i Akos pragną zapobiec rozlewowi krwi, a ich głównym celem staje się obalenie tyrana. Nie jest to jednak proste, gdyż odkrywają straszną rodzinną tajemnicę, która zmienia ich pogląd na całe życie. Czym zaskoczy ich los?
Przyznam, że książka ta trochę mnie znudziła. Miałam do niej dwa podejścia i za pierwszym nie mogłam przebrnąć przez początkowe rozdziały. Autorka zaczęła od skomplikowanych opisów, wprowadzając wiele pobocznych wątków oraz nowych miejsc i postaci – nie ma w tym jednak świeżości. Długie opisy pojawiają się też w samym środku akcji, co cały czas wybijało mnie z rytmu podczas czytania i sprawiało, że gubiłam wątek. Zdecydowanie zabrakło tutaj swobody w prowadzeniu fabuły oraz pewnej przestrzeni.
Autorka przedstawia historię z perspektywy kilku bohaterów, ja jednak najbardziej czekałam na rozdziały poświęcone Cyrze i Akosowi. Gdyby Roth skupiła się tylko na tej dwójce, sama historia mogłaby być bardziej dynamiczna i intrygująca. Trzeba jednak przyznać, że Roth zbudowała interesujące uniwersum i sylwetki bohaterów – pełnych sprzeczności, silnych i sprytnych. Cyra to moja faworytka, Akos ma w sobie pewną tajemnicę – jednak postaci zostały przytłumione przez chaotyczny, a zarazem zbyt wykalkulowany styl pisarki. Mam wrażenie, że chciała zaimponować nam precyzją wizji swojego świata, gubiąc przy tym lekkość scen, szczególnie tych, gdy bohaterowie walczą lub podróżują.
Zakończenie nie wbiło mnie w fotel, co nie znaczy, że Roth mnie nie zaskoczyła. Końcówka była pomysłowa i symbolicznie zamykała całą książkę, jednak nagłe przeskoki fabularne sprawiły, że niezbyt ekscytowałam się finałem. Coś się tu zatem nie udało, choć według mnie ta powieść ma spory potencjał. Bardzo podobał mi się na przykład pomysł przypisania bohaterom określonego losu, agresywny i nieprzewidywalny nurt oraz różnorodne planety.
Gdzieś w połowie historia nabrała rozpędu, więc jeśli podobał Wam się pierwszy tom, to dajcie szansę drugiemu – naprawdę wiele się w nim dzieje, a niektóre wątki z pewnością Was zaskoczą. Do każdego czytelnika inaczej przemawia styl pisania. Ja miałam spory problem, żeby wciągnąć się w tę książkę, choć „Naznaczeni śmiercią” było dla mnie ekscytującą lekturą. Kontynuacji zabrakło lekkości, dlatego dla wyrobionych czytelników ta pozycja może być pewnym rozczarowaniem. Jednak fanom autorki polecam tę książkę i jestem ciekawa, jakim światem kolejny raz nas zaskoczy.
Gabriela Rutana
Opinia społeczności książki Spętani przeznaczeniem
„- Dlaczego spodziewasz się, że świat pójdzie Ci na ustępstwa? – skarciła go. – Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo, miło i uczciwie. Pewne są tylko ból i śmierć.” Zakończenie „Naznaczonych śmiercią” zostawia czytelnika z prawdziwą bombą, po której nie sposób nie sięgnąć od razu po kontynuację. Lazmet Noavek – bezwzględny i okrutny ojciec Cyry, od wielu lat uważany za zmarłego – w rzeczywistości nadal żyje. Dotąd przetrzymywany – ucieka z więzienia, w którym umieścił go jego syn i postanawia przejąć władzę nad Shotet. To jednak nie jedyny problem, z jakim będą musieli zmierzyć się Akos i Cyra. W gruncie rzeczy - jest to dopiero wierzchołek góry lodowej. Zgromadzenie, które dotąd nie mieszało się w konflikt na linii Thuvhe-Shotet (uważając go za zwykły „spór cywilny”, który jest kwestią wewnątrzplanetarną) - zaczyna swoją własną grę, w której z pomocą kanclerz Thuvhe - Isae Benesit – chce raz na zawsze wyeliminować problem, jaki stanowi dla nich lud Shotet. Nieubłaganie nadciąga wojna, dla Akosa i Cyry tym trudniejsza, że muszą zmierzyć się z dwoma przeciwnikami jednocześnie. Jak w tej sytuacji poradzą sobie nasi „spętani przeznaczeniem”? O tym już musicie przekonać się sami. ;) „(…)Ale to przeszłość wiedzie nas w przyszłość. Często jednak ukrywa się i kształtuje nasze życia w sposób, którego nie rozumiemy. Niekiedy musi przebić się do teraźniejszości, by zmienić to, co nadchodzi.” Jeśli czytaliście moją opinię o pierwszym tomie – wiecie, że nie potrafiłam wskazać czegoś, co by mi się w nim nie podobało. Tutaj niestety sprawa wygląda inaczej. Tom drugi ma kilka wad, jednak największą z nich jest to, że autorka dodała kolejnych narratorów. Pierwotnie historia była opowiadana tylko z perspektywy Akosa i Cyry, a tutaj dostajemy dodatkowo rozdziały opowiadane między innymi przez Cisi Kereseth. Nie za bardzo rozumiem ten zabieg, ponieważ rozdziały te przez większość czasu nic nie wnosiły i były po prostu nudne. Odnoszę wrażenie, że książka spokojnie mogłaby się obejść bez nich i nic by na tym nie straciła (może z wyjątkiem tego krótkiego momentu, gdy Cisi odwiedzała Othyr). W tym przekonaniu utwierdza mnie również fakt, że z rozdziałami Cisi nieuchronnie pojawiała się Isae Benesit, która irytowała mnie jak mało kto. Nie rozumiem, jak można robić komuś coś złego, a potem być zaskoczonym, że ta osoba odpowiedziała tym samym, zamiast nadstawić drugi policzek… Dla równowagi – wspomnę teraz o największej zalecie tej książki. Otóż – w tym tomie nie ma miejsca na przewidywalność, gdyż dostajemy kilka bardzo nieoczekiwanych zwrotów wydarzeń. Jednym z nich jest ten dotyczący przeszłości Cyry i Akosa. Co prawda od początku zdawałam sobie sprawę, że coś jest na rzeczy, jednak kierunek w jakim autorka to wszystko poprowadziła – bardzo mnie zaskoczył. Co natomiast łączy oba tomy? Zarówno przy pierwszym, jak i przy drugim – pod płaszczykiem powieści fantastycznej – skrywa się sporo ważnych, dających do myślenia kwestii. Dzięki nim mój egzemplarz książki jest kolorowy od karteczek zaznaczających ulubione cytaty. I tak jak w pierwszym tomie, tak i w tym znalazłam coś, co skojarzyło mi się z naszym krajem. Mianowicie: „Nie zawsze mieliśmy własną planetę (…) Ale jako naród cenimy sobie naszą tożsamość, zwłaszcza, że zawsze walczyliśmy o przetrwanie. Walczyliśmy o nasze istnienie. Gdybyśmy oddali jakąś część nas, wkrótce zabraliby nam całą resztę.” Po przeczytaniu pierwszego tomu bardzo liczyłam na to, że w „Spętanych przeznaczeniem” dane nam będzie poznać jakąś inną niż dotychczas planetę. Autorka mnie w tej kwestii nie zawiodła, gdyż akcja powieści w dużej mierze rozgrywa się na Ogrze. Byłam bardzo ciekawa tej planety, o której dotąd wiedziałam tylko tyle, że panują tam wieczne ciemności. Zastanawiałam się: jak wygląda życie w takim miejscu? Ten tom umożliwił mi poznanie odpowiedzi na to pytanie, z czego byłam niezmiernie zadowolona, bo zarówno planeta, jak i jej mieszkańcy – okazali się nadzwyczajni. Podobało mi się również, że podczas trwania zawartej tu historii - Akos i Cyra zmieniali się. Ciężko jednoznacznie stwierdzić czy na lepsze, czy na gorsze, ale jakieś zmiany w nich zachodziły, co czyniło historię bardziej wiarygodną. W końcu dziwnym byłoby, gdyby bohaterowie – tak ciężko doświadczani przez los – nie zaliczali po drodze jakichś wzlotów i upadków. A zarówno jedne, jak i drugie przyczyniły się do tego, że otrzymujemy kilka bardzo emocjonujących momentów, których brakowało mi w tomie pierwszym. „Tak jednak bywało – czasami rany okazywały się zbyt głębokie, by się zabliźnić." Żałuję, że tom drugi jest ostatnim tomem serii, bo jest tu duży potencjał na kontynuację. Jest kilka planet, które moglibyśmy jeszcze „zwiedzić”, a poza tym jak na zakończenie serii – „Spętani przeznaczeniem” zostawiają nas ze zbyt dużą ilością pytań. Dostajemy zwiastun konfliktu między planetami, gdyż zaczynają się one dzielić na te, które ufają wyroczniom i je czczą, oraz na te, które powątpiewają w słuszność ich decyzji i chcą je kontrolować. Jeśli nikt nie ma zamiaru powiedzieć nam jak to się dalej potoczy, to jaki był cel w ogóle o tym wspominać? ;) „Sympatia okazywana przez drugą osobę była darem, czasami dawanym bez oporów, kiedy indziej z wielkim trudem. Nie traktowałam jej jak czegoś, co mi się należy.” Nie potrafię ocenić tej powieści w gwiazdkach, gdyż była ona dla mnie zbyt nierówna. Rozdziały Akosa i Cyry były pełne akcji, wciągały i budziły ogromną ciekawość, natomiast rozdziały Cisi – najzwyczajniej w świecie mnie nużyły. Przez nie również odnosiłam wrażenie, że naszych głównych bohaterów jest tutaj zdecydowanie za mało. Dlatego też, niestety – nie mogę się zgodzić ze stwierdzeniem, że jest to najlepsza książka Veronici Roth. W moim odczuciu – pierwszy tom był lepszy. Jednak jak wiadomo – ile ludzi, tyle opinii, więc na pewno warto sięgnąć po tę książkę chociażby po to, by przekonać się, jakie wrażenie zrobi na Was. Dodatkowo posiadanie tego tomu w swojej biblioteczce będzie na pewno przydatne z uwagi na znajdujący się na końcu słownik, który ułatwi odnalezienie się w tak dużej ilości trudnych nazw. Podsumowując – książkę mogę polecić, gdyż mimo wszystko – więcej w niej zalet, niż wad, a przedstawiony tu świat niewątpliwie wyróżnia się oryginalnością. Za egzemplarz recenzyjny, dzięki któremu mogłam poznać dalsze losy Akosa i Cyry oraz wyrazić swoją opinię o książce – bardzo dziękuję wydawnictwu Jaguar. :) P.S: Zastanawiam się, kiedy osoby piszące rekomendacje zorientują się, że najczęściej ich teksty szkodzą książkom. Weźmy chociażby tę: „Ta seria ma rozmach Gwiezdnych Wojen, intryg Gry o Tron oraz romansu Romea i Julii(…)” - USA Today - „Gwiezdne Wojny” są tak popularne, że nie sądzę, by ich rozmach można było powtórzyć. - „Gry o tron” co prawda jeszcze nie znam, ale po opiniach mam podstawy przypuszczać, że fani tej serii z tym stwierdzeniem by się nie zgodzili. ;) - A książkowy romans niewiele ma wspólnego z tym od Szekspira. Porównywanie jakiejkolwiek książki do takich klasyków nieuchronnie prowadzi do bardzo wysokich oczekiwań. A naprawdę lepiej nie oczekiwać za wiele i pozytywnie się zaskoczyć, niż oczekiwać wiele i później się rozczarować. Takie przynajmniej jest moje zdanie. Dlatego przestrzegam – patrzcie na takie rekomendacje z przymrużeniem oka. ;) „Nie może być mowy o pokoju tam, gdzie nie ma szacunku.”
Oceny książki Spętani przeznaczeniem
Poznaj innych czytelników
3193 użytkowników ma tytuł Spętani przeznaczeniem na półkach głównych- Chcę przeczytać 1 632
- Przeczytane 1 494
- Teraz czytam 67
- Posiadam 578
- 2018 63
- Ulubione 55
- Chcę w prezencie 42
- Fantastyka 30
- Fantasy 17
- 2020 16
Opinia
#spętaniprzeznaczeniem #veronicaroth #najlepszaksiążkaveronikiroth (wątpię)
Zakończenie „Naznaczonych śmiercią” pozostawiło po sobie – w moim przypadku – lekki niedosyt wrażeń, co spowodowało, że czas oczekiwania na kolejny tom dłużył mi się niemiłosiernie. Niestety z przykrością muszę stwierdzić, że kiedy tylko ponownie zagłębiłam się w ten międzygalaktyczny świat, który dał mi się poznać jako brutalny, dość krwisty, gdzie ludzie robią wszystko, byle przetrwać, uświadomiłam sobie bolesną prawdę: Nie tego oczekiwałam! Nie powiem, ponownie zyskująca w moich oczach Veronica Roth zauroczyła mnie przesiąkniętą magią rzeczywistością, gdzie każdy musi pilnować swoich czterech liter, by te za szybko nie przylgnęły do wnętrza trumny, jednak uparcie czułam towarzystwo myśli, że tej historii ewidentnie czegoś brakuje. Zapewne przyczyniły się do tego liczne wędrówki, które – choć pozwalają znacznie lepiej poznać ten świat i odkryć jego zakamarki, nawet te prawie zapomniane przez ludzkość – powodowały znużenie porównywalne do tego, jakie towarzyszyło mi przy wiecznych spekulacjach związanych z przyszłymi atakami na wrogów danej strony. Miałam wtedy nieodparte wrażenie, że „Spętani przeznaczeniem” zaczynają upodabniać się do zupełnie innej książki z dorobku tej pani, a mianowicie „Zbuntowanej”, gdzie nie posiadam z nią zbyt wiele miłych wspomnień. Owszem, zdarzały się spektakularne momenty, gdzie wyniki licznych intryg, źle podjętych decyzji czy też niespodziewanych odkryć wyciskały z gardła te dwa słynne słowa, niegdyś wypowiedziane przez Abelarda Gizę w jednej z produkcji rozwiązanego już kabaretu Limo (mowa oczywiście o tej, gdzie ten pan jest odziany w odświętny, dresowy garnitur), ale to za mało. O wiele za mało, aby mnie porwać bez reszty, skoro przez większość lektury prawie nic się nie działo. To zaowocowało tym, że finał losów Cyry i Akosa okazał się dla mnie przewidywalny, prosty do bólu, a zarazem... nijaki. Autorka nie do końca wykorzystała potencjał drzemiący w tym pomyśle. Może to też wina tego, że wszędzie trąbiono o tym, że to najlepsza powieść w jej dorobku, przez co się nakręciłam. A szkoda, bo pierwszy tom wskazywał, że Veronica Roth dopiero nam pokaże, na co ją stać! Ewentualnie to ja dostałam wybrakowany egzemplarz „Spętanych przeznaczeniem”, przez co nie mogę potwierdzić słów widniejących na licznych rekomendacjach.
„Szczęście... – powiedziała Sifa – ... to tylko prosty konstrukt, dzięki któremu ludzie mogą wierzyć, że kontrolują pewne aspekty swojego przeznaczenia”.
Niewiele brakowało, aby Cyra Noavek wraz z Akosem Kereseth podzielili los Tris Prior oraz Tobiasa ukrywającego się pod imieniem „Cztery”. Dokładniej, chodzi mi tutaj o rosnącą z rozdziału na rozdział irytację na tę dwójkę, gdzie ich waśnie oraz wszelkie przemyślenia dotyczące ich związku nieraz spędzały mi sen z powiek. Na całe szczęście ta dwójka w jakimś stopniu okazała się dojrzalsza od bohaterów słynnej trylogii Niezgodna, co i tak nie zmienia faktu, że powolnymi kroczkami upodobniali się do nich względem podjętych ruchów, co nie było mi na rękę. I jak Akos jeszcze się jakoś wybronił swoim chłodnym i logicznym myśleniem, gdzie nawet odważył się przeciwstawić losowi, tak Cyra (znienawidzona przez większość społeczeństwa) działała zbyt impulsywnie, co w wielu przypadkach nie kończyło się pomyślnie, dzięki czemu jeszcze bardziej ją „kochano”. Jednak warto zwrócić uwagę na to, że oboje – pomimo młodego wieku – niejednokrotnie zostawali wystawiani na ciężkie próby, gdzie przeznaczenie nurtu naprawdę ich nie oszczędzało. Wiele przeżyli, co odcisnęło się na ich psychice, a tym samym na umiejętności radzenia sobie z zaistniałą sytuacją.
Zapewne większość czytelników skupiała swoją uwagę, zaraz po tej parze, na „ukaraną” swym darem Cisi, próbującą okiełznać pogrążoną w rozpaczy po utracie bardzo bliskiej osoby panią kanclerz, Isae, czy też na tej wysoko postawionej damie, ale jak dla mnie Veronica Roth powinna poświęcić więcej czasu Eijehowi, bo to właśnie on wydawał mi się najciekawszy. Wycofany, milczący jak najęty, skrywający mroczny sekret chłopak wręcz zasługiwał na taką szansę. Przypuszczam jednak, że autorka zrobiła to specjalnie, aby nie przyćmił innych bohaterów. A szkoda, bo może dzięki temu więcej by się działo! Ale i tak został łagodniej potraktowany od Lazmeta Noavek, tyrana, a zarazem ojca Cyry, który wypadł dość... blado. Jak na antagonistę, to nie wydaje mi się, aby wyróżniał się czymś szczególnym. Takich jak on było wielu i – mówiąc szczerze – już mi się przejedli. Ma ktoś może tabletki zwalczające zgagę?
Gdyby nie wyrobione przez lata pisania lekkie pióro Veroniki Roth, jej głowa pełna wyczesanych w kosmos pomysłów czy moje drobne przywiązanie do tej autorki (Co jest naprawdę szokujące, patrząc na to, że parę lat wstecz dość często wyklinałam na jej twórczość.), to zapewne ponownie mogłabym ją znienawidzić. Jak już wcześniej mówiłam, ta historia miała przed sobą świetlaną przyszłość, torowaną licznymi pochwałami, jednak ponownie powtórzę – nie wykorzystano do końca drzemiącego w niej potencjału. Całość ratowały niektóre aspekty, ale również to, że tej książki się nie czytało – przez nią się płynęło. Nawet w najnudniejszych chwilach dawałam się ponieść słowom wypowiedzianym przez Roth. Dosłownie nie wiedziałam, kiedy pochłonęłam połowę książki, chociaż dopiero co ją zaczęłam czytać. Także godne uwagi jest wplecenie wątku homoseksualnego, który nie narzuca się swoją „potęgą”. Został ukazany w subtelny sposób, dzięki czemu nie miałam wrażenia, jakby został upchnięty tutaj na siłę, jakby pani Roth kierowała się wszechobecną modą na tego typu relacje miłosne między istotnymi bohaterami. Aczkolwiek, nadal jestem zła na autorkę, bo przecież przy takim „arsenale” mogła wspiąć się wysoko, a nie pozostać w połowie drogi na szczyt.
Podsumowując, nie mogę uznać „Spętanych przeznaczeniem” za kompletny niewypał, ponieważ znalazłam tutaj wiele pozytywnych akcentów, które dawały mi nadzieję na to, że może kolejny rozdział odczaruje złą passę rutyny, jednakże polemizowałabym z tym, że jest to najlepsza książka z dorobku Veroniki Roth. Zapewne fani autorki będą nią zachwyceni, lecz ja, pomimo lekkiego pióra, niebanalnych opisów czy dozy poczucia humoru uważam, że „Naznaczeni śmiercią” wypadają na tle tej książki znacznie lepiej. Tak czy inaczej, nie odradzam lektury, chociaż proszę, byście nie popłynęli nurtem za rekomendacjami, bo możecie się srogo rozczarować. Wiem, co mówię!
#spętaniprzeznaczeniem #veronicaroth #najlepszaksiążkaveronikiroth (wątpię)
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZakończenie „Naznaczonych śmiercią” pozostawiło po sobie – w moim przypadku – lekki niedosyt wrażeń, co spowodowało, że czas oczekiwania na kolejny tom dłużył mi się niemiłosiernie. Niestety z przykrością muszę stwierdzić, że kiedy tylko ponownie zagłębiłam się w ten międzygalaktyczny świat, który...