Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Rubinowe czółenka

Cykl: Vianne Rocher (tom 2)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
6,7 (568 ocen i 68 opinii) Zobacz oceny
10
21
9
43
8
93
7
167
6
139
5
70
4
15
3
15
2
3
1
2
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Lollipop Shoes
data wydania
ISBN
9788374695565
liczba stron
504
słowa kluczowe
czekolada, Francja, miłość
język
polski
dodała
Lemma

Gratka dla wielbicieli „Czekolady” - Vianne powraca! Vianne i Anouk Rocher żyją w Paryżu pod przybranym nazwiskiem, próbując znaleźć swoje miejsce w świecie, gdzie nie ma miejsca na czary. Vianne postanawia nie korzystać ze swojego daru i do jej sklepu z czekoladą przychodzi coraz mniej klientów. Anouk stopniowo oddala się od matki, rozżalona i zawiedziona jej przemianą. Zyskuje nieoczekiwaną...

Gratka dla wielbicieli „Czekolady” - Vianne powraca!
Vianne i Anouk Rocher żyją w Paryżu pod przybranym nazwiskiem, próbując znaleźć swoje miejsce w świecie, gdzie nie ma miejsca na czary. Vianne postanawia nie korzystać ze swojego daru i do jej sklepu z czekoladą przychodzi coraz mniej klientów. Anouk stopniowo oddala się od matki, rozżalona i zawiedziona jej przemianą. Zyskuje nieoczekiwaną sojuszniczkę w osobie tajemniczej Zozie de l'Alba, która uwielbia pracę w chocolaterie i bardzo przypomina Vianne sprzed lat.

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 540
Wicca | 2014-08-15
Przeczytana: 05 kwietnia 2014

Biorąc do rąk "RUBINOWE CZÓŁENKA" niemal od razu poczułam zmieszany zapach wanilii, kardamonu, prażonych ziaren kakowca i gałki muszkatołowej. Objął mnie niczym niewidzialny kochanek, dając rozkosz o jakiej mogłam snuć marzenia, tylko po to aby pozostawić ogromny niedosyt na końcu, a w moim sercu żal i wszechogarniającą pustkę.
Gdzie tym razem na skrzydłach swojej wyobraźni zabiera nas czytelników Joanne Harris?
Do Paryża, miasta artystów i wielkich możliwości. Miasta obfitujacego w liczne restauracje, najwyśmienitsze wina, teatry i butiki.
Akcja powieści zaczyna się w cztery lata po zakończeniu "Czekolady", gdy Vianne prowadzi sklep z czekoladą, ale pralinek nie wykonuje już własnoręcznie, nie korzysta również ze swoich niezwykłych zdolności.....Tym razem w odróżnieniu od poprzedniczki, narracja jest prowadzona z trzech punktów widzenia - Vianne, Anouk oraz Zozie....

Yanne

Vianne Rocher. Kiedy ostatnio nosiłam to imię? Było dla mnie niczym ukochany płaszcz, który rozkosznie grzał i otulał a teraz leży na dnie szafy, dawno porzucony i zapomniany. Tyle razy zmieniałam swoje imię i nazwisko przenosząc się z miejsca na miejsce, iż nie powinnam odczuwać tej tęsknoty i pustki. A jednak....Wiatr zaprowadził mnie tu, do Paryża, miasta wielu możliwości. To tu chcę zacząć na nowo swe życie. Ja, Anouk i Rosette, moja druga ukochana córeczka. Oprócz imiona zmieniłam również wizerunek. Z kobiety motyla przeistoczyłam się w poczwarkę - zabawne, czyż zazwyczaj nie jest na odwrót? Staram się być niewidoczna, zlać się z tłumem, wtopić się w niego. Nie chcę się niczym wyróżniać dlatego mam teraz "czarne, równo przycięte włosy", noszę "sfatygowaną odzież z La Redoute, solidne półbuty i beret".
'Jest dobrze', tak sobie to tłumaczę. Może tutaj nas nie znajdą? Zawsze był ktoś przed kim uciekałam, zawsze. Tak jest i tym razem. Życzliwi, jakże się ich obawiam. Na samą myśl moje ciało drży. Ile czasu mi jeszcze pozostało?
Wynajęłam sklep zmarłej madame Pussin. Doprowadzilam go do porządku i zaczęłam sprzedawać wyroby z czekolady. Kiedyś sama je robiłam, ileż radości mi to sprawiało...może kiedyś...Tutaj poznałam dwie osoby, które są dla mnie bardzo ważne. Jest to Thierry oraz Zozie. Nie jest tajemnicą iż Thierry podkochuje się we mnie, chce abym zostala jego żoną. Sama nie wiem...Zozie z kolei to moja przyjaciółka. Pomaga mi w sklepie, namawia abym wrociła do tego co kochałam najbardziej. Do robienia czekoladek...Gdyby nie Zozie nie wiem co bym zrobiła. Pewnego dżdżystego dnia wiatr przywial ją jak Mary Poppins, tyle że nosi rubinowe czółenka. Tyle jej zawdzęczam, "wobec klientów jest przyjazna, czasem bezposrednia. Doradza, ma dar do skłaniania ludzi do zwierzeń". Jest darem z niebios, jest aniolem w kobiecym ciele....

Annie ( Anouk )

Kojena przeprowadzka. Jak ja ich nienawidzę. Czy tak już zawsze będzie? Czy jesteśmy na taką tułaczkę skazane? Znów nie mam przyjaciół, oprócz Jean Loupa z którym chodzę na cmentarz i fotografujemy cmentarne koty. Jedyna koleżanka Suze odsunęła sie ode mnie, bo jestem inna. W szkole jestem wytykana palcami, szydzą ze mnie jakbym posiadała lód zamiast serca, a ja tak cierpię. Na dodatek ten paskudny Thierry, którego widoku nie jestem w stanie zniesć. Czy mama za niego wyjdzie? Twierdzi, że dzięki niemu odzyskamy bezpieczeństwo, a ja będę mogła się uczyć. Nie jestem tutaj szczęśliwa. Małym promykiem słońca okazuje się być Zozie. Stala się mi bliska, jak przyjaciółka. Jej mogę powierzyć swoje smutki, rozterki, tajemnice. Wiele rozmawiamy, śmiejemy się i......czarujemy. Wiem, nie wolno mi ale tak cudownie jest być sobą. Zaczęło się od niewinnych uroków i tak wciągnęłam się w ten wspaniały świat magii. Tak, magia wciąga i ma nieograniczone możliwości....

Zozie

Jestem kolekcjonerką....nie znaczków, nie kart, nie antyków a....ŻYĆ. Odbieram ludziom życie, tak tak, dobrze czytacie, aniołkiem to ja zdecydowanie nie jestem. Mam na sobie czerwoną spódnicę....z ludzkich serc oczywiście. Ale drodzy czytelnicy, kilka zaklęć, pstryknięcie palcami i jestem nie do poznania. Po to jest magia, czyż nie? Staję przed lustrem i sama nie mogę się nadziwić...Teraz mam "oczy jak bławatki", brązowe włosy przewiązane z tyłu kolorową apaszką, wzorzystą spódnicę z dzwoneczkami u dołu, na nadgarstku brzęcząca bransoletkę z amluletami i na stopach cudowne, lśniące czółenka na wysokich obcasach, migoczace na kolor rubinowy. Wyglądam oszałamiająco. Jak dobrze jest być czarownicą.... Nie rozumiem Yanne. Jak mogła się wyrzec tego? Czy ona nie rozumie, że MY takie jesteśmy? niezywkłe, ot co. Ona woli zaprzepaścić ten dar, głupia, ale ja jej go odbiorę....Tak jak i jej nędzne, nudne życie. Będzie moje, a ja wtedy przywdzieję jej tożsamość. Muszę tylko zdobyc jej zaufanie, wkraść się w jej życie, niczym pajęczyca wić pajeczynę po to aby nim zawładnąć a potem bezlitośnieje odebrać, kawałek po kawałku, nie pozostawiając nic... Do tego potrzebny jest mi czas, dlatego muszę działać powoli, ostrożnie, bez żadnych potknięć. Jeden fałszywy ruch i po mnie. Dlatego staram się byc jak największą pomocą, przyjaciółką, powiernicą. Kiedy moja pozycja ugruntuje się, odbiorę to, co do mnie należy....

"RUBINOWE CZÓŁENKA" to książka, w której przewodnią emocją jest lęk, obawy przed ukazaniem i wyrażeniem siebie, czyli - w tym wypadku - przed czarami. To książka również o miłości, zemście, rodzinie, tesknotach, dorastaniu oraz prawdzie.
Podczas czytania udzielił mi się niepokój tych stronic. Nie był to proces przyjemny. Trudno czytać o tym, jak dziewczynka staje się w klasie ofiarą, jak czuje bezsilność, jak jedyną pomoc stanowić mogą czary, te zrodzone z gniewu, zemsty. Świetnie potrafiłam wczuć się w sytuację Anouk, ponieważ sama jako dziecko doznałam wielu przykrości ze strony rówieśników ze względu na rudy kolor włosów. Wyzwiska, szykanowanie były na porządku dziennym. Ileż nocy przeplakałam, tylko po to aby rano móc stawic czoła demonom i zaciętym wyrazem twarzy udawac, że nic mnie nie rusza. Książkę pomimo 500 stron, przeczytałam w 3 dni i z ręką na sercu przyznaję, że jest bardzo dobra. PRAWDZIWA, choć o magii. Ileż jest osób, które ukrywają swoje zalety, barwność, które boją się zmian (Zmiennego Wiatru), tego, dokąd ich one poniosą? Ileż kobiet ma w swoim życiu okres, kiedy paradują głównie w czarnych butach, a metaforyczne czerwone szpilki chowają głęboko na dnie szuflady?
Przeczytałam i uwierzyłam, że można wyrwać się ze szponów lęku, że Cienie-Opiekunowie nie opuszczą dorastających dziewczynek, że domowa magia matek silniejsza jest niż dzikie, huraganowe czary Pożeraczek Serc...

Zakończenie to promyczek słońca po ciężkiej, huraganowej burzy z piorunami i błyskawicami, oraz paru miesiącach nieustającego dżdżu...

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ojciec nieświęty

Niewygodna prawda której nie akceptują "katolicy". Prawda o wykreowanym naciąganie "autorytecie".

zgłoś błąd zgłoś błąd