Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zapomniane bestie z Eldu

Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Wydawnictwo: Mag
6,96 (177 ocen i 8 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
18
8
29
7
73
6
26
5
20
4
3
3
3
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Forgotten Beast of Eld
data wydania
ISBN
8387968579
liczba stron
230
język
polski

Na górze Eld, w zaczarowanym lesie, żyje białowłosa czarodziejka Sybel. Włada ona legionem zapomnianych magicznych bestii o nadludzkiej mocy. Jest tam dzik Cyrin, który zna odpowiedź na wszystkie zagadki poza jedną, śniący o utraconych skarbach smok Gyld, czarny łabędź z Terleth, Gules, lew o oczach z płynnego złota, czarna kocica Moriah z legendarną wiedzą o zaklęciach i tajemnych urokach,...

Na górze Eld, w zaczarowanym lesie, żyje białowłosa czarodziejka Sybel. Włada ona legionem zapomnianych magicznych bestii o nadludzkiej mocy. Jest tam dzik Cyrin, który zna odpowiedź na wszystkie zagadki poza jedną, śniący o utraconych skarbach smok Gyld, czarny łabędź z Terleth, Gules, lew o oczach z płynnego złota, czarna kocica Moriah z legendarną wiedzą o zaklęciach i tajemnych urokach, błękitnooki sokół Ter, który rozerwał na strzępy siedmiu morderców maga Aera. Wspólnie podejmują misję w baśniowej krainie Eldwoldu i poza nią... Biorą udział w dynastycznej wojnie i starciu z groźną magią, podczas której Sybel poznaje potęgę ludzkiej miłości.

 

źródło okładki: http://www.mag.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1751
Moreni | 2010-05-02
Na półkach: Przeczytane

„Zapomniane bestie z Eldu” zwróciły moją uwagę tylko dlatego, że Sapkowski w „Rękopisie znalezionym w smoczej jaskini” wymieniał je jako jedną z pozycji kanonów fantasy. A ponieważ ambitnie postanowiłam kanon ten poznać, w końcu i po „Bestie…” sięgnęłam. Przez 1/3 książki zastanawiałam się, cóż takiego AS w niej dostrzegł, że uznał za stosowne zamieścić ją w kanonie. Teraz już wiem.
Górę Eld zamieszkują od kilku pokoleń potężni magowie. Nie interesuje ich władza nad ludźmi ani sprawy szerokiego świata. Mają natomiast osobliwe hobby, zajmują się bowiem prowadzeniem niezwykłego ogrodu zoologicznego. Wabią na górę mocą swej magii legendarne bestie, których imiona bardowie opiewali w dawnych pieśniach, a zwykli ludzie uważają za mity jeno. Znajdziemy więc na górze Eld złotego lwa Gulesa, zielonoskrzydłego smoka Gylda, wielkiego sokoła Tera i wiele innych. Ostatniej władczyni bestii, czarodziejce Sybel, pozostaje do zwabienia już tylko biały ptak Liralen. Pewnej nocy jednak, gdy go nawoływała, u bram jej domu stanął inny gość. Oto młody rycerz przywiózł niemowlę królewskiej krwi, uratowane z wojennej pożogi, a będące siostrzeńcem czarodziejki. Sybel zgodziła się zaopiekować dzieckiem. Jednak w końcu wielki świat upomni się o królewskiego syna, a dla Sybel już nic nie będzie takie, jak dawniej.
„Zapomniane bestie z Eldu” wyszły spod kobiecego pióra. Trzeba więc powiedzieć, że jest to powieść na wskroś kobieca. Ale nie tylko z racji autorstwa. Kobieca w pełnym i czystym znaczeniu tego słowa. To było dla mnie największą niespodzianką, gdyż po wstępie z ukrywanym księciem spodziewałam się krwawych waśni, opisów bitew i intryg pałacowych, czyli jednym słowie tego, co w powieściach fantasy jest „męskie”. I nie znalazłam takich akcentów. Autorka bowiem, tak jak jej białowłosa czarodziejka, pozostawia sprawy świata ich własnemu biegowi i nie mówi o nich ani słowa. Przecież dworskie plotki nie docierają na odosobniony Eld.
Fabułę powieści wypełnia opis stopniowych przemian bohaterów, ich rozterek i dokonywanych wyborów (czyli tego, co dla mnie stanowi kwintesencję „kobiecości” literatury). Oczywiście głównym obiektem tych zmian jest Sybel, która najpierw dowiaduje się, czym jest miłość do dziecka, potem zaś uczy się miłości do mężczyzny. Musi się też odnaleźć w kraju ogarniętym (uśpioną co prawda, ale do czasu) wojną domową, gdzie po jednej stronie barykady staje chłopiec, którego wychowywała, po drugiej zaś mężczyzna, którego kocha. Obie strony konfliktu jej tego nie ułatwiają, gdyż każdy chce namówić (lub zmusić) ją do zmiażdżenia przeciwnika. Wreszcie musi zdecydować, jak wysoką cenę musi zapłacić za zemstę. I czy w ogóle będzie w stanie ją zapłacić.
Autorka po mistrzowsku radzi sobie z opisami życia wewnętrznego bohaterów, które są najmocniejszą stroną książki. Posługuje się przy tym językiem zrozumiałym dla każdego, pięknym w swej prostocie. Udało jej się uniknąć jednej z pułapek tego typu konstrukcji powieści, a mianowicie dłużących się i niewiele wnoszących monologów wewnętrznych bohaterów. Druga pułapką, jakiej uniknęła, to „przesłodzenie” opowieści (mimo braku krwawych scen, co dla mnie jest nie lada osiągnięciem). Muszę jednak przyznać, że same bestie potraktowała po macoszemu. Większości nadała co prawda jednoznaczny (choć mało rozbudowany) rys charakteru, ale dla mnie tych kilka słów to za mało. Styl wypowiedzi przywodzi mi na myśl jedyne określenie „jedwabisty”, tak bowiem gładko i miękko toczy się opowieść. Warto okazać trochę cierpliwości i przebrnąć przez mało dynamiczny początek.
Na końcu zaznaczę tylko, że czytelnicy lubiący bardziej krwawe książki, gdzie akcja musi toczyć się wartko, a trup ścielić gęsto raczej nie powinny sięgnąć po „Zapomniane bestie z Eldu”. To raczej powieść dla przedkładających „Ziemiomorze” ponad powieści Magdaleny Kozak.

[Recenzja pojawiła się też w BiblioNETce]

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Śmierć z obcej ręki

Moja siódma już lektura autorstwa Nory Roberts z serii o porucznik Eve Dallas. Może nie ma tu dużego rozmachu, nie ma imponującej ilości ofiar, ale na...

zgłoś błąd zgłoś błąd