Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Warszawa literacka w okresie międzywojennym

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,31 (13 ocen i 8 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
4
8
1
7
5
6
1
5
2
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380970878
liczba stron
432
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodała
Ag2S

Lata dwudzieste i trzydzieste w Warszawie to okres niezwykłej erupcji talentów, barwnych historii i przemian samej stolicy. W Warszawie działali najwybitniejsi pisarze. To tutaj toczyło się różnobarwne życie artystyczne. Do dzisiaj krążą powstałe wówczas anegdoty. Autor stara się pokazać pisarzy od strony nie tylko zawodowej, ale i prywatnie, niejako w szlafroku. Warszawscy literaci okresu...

Lata dwudzieste i trzydzieste w Warszawie to okres niezwykłej erupcji talentów, barwnych historii i przemian samej stolicy. W Warszawie działali najwybitniejsi pisarze. To tutaj toczyło się różnobarwne życie artystyczne. Do dzisiaj krążą powstałe wówczas anegdoty. Autor stara się pokazać pisarzy od strony nie tylko zawodowej, ale i prywatnie, niejako w szlafroku.
Warszawscy literaci okresu międzywojennego byli ludźmi o bogatych osobowościach. Każdy z nich miał jakieś dziwactwo, coś go wyróżniało. Irzykowski nie umiał zawiązać krawata. Nosił więc tzw. krawatki, czyli niedbale zasupłane wstążki. Gałczyński i Nałkowska pisali zielonym atramentem, który dawał im natchnienie. Strug pisał na kolorowych kartkach. Boy używał maszyny do pisania i tylko poprawki dodawał ręcznie. Lubił zmieniać swoje teksty także w korektach.

Witkacy, Choromański i Giedroyć zażywali narkotyki, Dąbrowska brała strychninę. Lechoń był lekomanem. Tuwim cierpiał na agorafobię i całymi dniami nie wychodził z domu.
Uniłowski i Słonimski nie mieli matury. Tuwim, Gałczyński i Broniewski nie ukończyli studiów. Broniewski i Sergiusz Piasecki siedzieli w więzieniu. Piasecki i Giedroyć mieli związki z polskim wywiadem.
Witkacy, Słonimski i Jan Nepomucen Miller pojedynkowali się. Słonimski, Dołęga i Nowaczyński brali udział w bójkach. Antoni Słonimski odbił Kazimierzowi Wierzyńskiemu narzeczoną, z którą się potem ożenił. Leśmian jeździł do Warszawy z Zamościa do kochanki, tłumacząc żonie, że jedzie kupić masło warszawskie, bo zamojskie jest gorsze. Po powrocie poety do domu okazywało się, że masło ma etykietkę mleczarni z Zamościa.
Hemara we wrześniu 1939 roku zostawiła żona, Maria Modzelewska. W liście napisała mu: „Jasiu, nie gniewaj się, musiałam, zostawiam ci Józię”. Wspomniana Józia była jej matką.
Takie historie na tle Warszawy międzywojnia przedstawia Piotr Łopuszański w swojej książce.

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/Warszawa_literacka_w_okre...(?)

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/Warszawa_literacka_w_okre...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 88
GosiaZielonoMi | 2017-05-16
Na półkach: Przeczytane

(…) I tłum na ulice wylegnie, 
Z kątów wypełznie, z nor wybiegnie 
Świętować wiosną w mieście, 
Świętować jurne święto. 
I Ciebie się pochwali, 
Brzuchu na biodrach szerokich 
Niewiasto! (…)
Takie oto słowa w 1918 poddawał ostatniej korekcie młody Tuwim. Kiedy jego „Wiosna. Dytyramb” dotarła do licznych odbiorców w społeczeństwie zawrzało. „Zaprotestowali studenci, grzmiała prasa. O młodym poecie zaczęło się mówić w środowisku literackim. I o to chodziło. (…) Cała warszawska prasa komentowała wybryk poety. Redaktor odpowiedzialny pisma, Edward Boyé, ustąpił ze stanowiska. Odszedł również opiekun pisma, profesor Juliusz Kleiner. W kolejnym numerze ukazał się list otwarty byłych współpracowników pisma, którzy napisali: „Nie znamy w poezji utworu bardziej obrażającego estetyczne uczucia czytelnika”. Koledzy studenci pisali, że Wiosna to „ Dzieje grzechu w miniaturze”. (…) Tuwim nie przejął się tą opinią i skandalem. Postanowił dalej „epatować filistra”. Na wykładzie profesora Józefa Kallenbacha oświadczył głośno, że „takie wykłady są zniewagą dla literatury polskiej”. Nie wyjaśnił, co mu się nie podobało. Poza tym sam żadnych studiów nie ukończył” (s. 32). Pełno tego typu opowieści i anegdot w opublikowanej niedawno przez Wydawnictwo Prószyński i S-ka książce „Warszawa literacka w okresie międzywojennym” Piotra Łopuszańskiego. Ale książka nie jest jedynie zbiorem barwnych czy pikantnych opowieści z życia literackiego półświatka (a stanowią one zasadniczy atut tej pozycji), które wyznawało na przykład zasadę, że Pod Picadorem: „Zabraniano wstępu osobom zbyt trzeźwym oraz odgadywania rymów” (s. 45). Bo „Warszawa literacka…” próbuje wykazać liczne związki literatury z modą, gustami, upodobaniami, szerokim rozumieniem słowa „obyczajowość”, z polityką, wielką historią, przemianami społecznymi, teatrem, radiem a przede wszystkim z biurem cenzur. Z książki Łopuszańskiego wynika, że dwudziestolecie to epoka pisarzy modernistycznych oraz twórców średniego i młodego pokolenia, którzy totalnie różnili się manierą mówienia o rzeczywistości, poglądami, usposobieniami, ale jedno jest pewne: potrafili oni wszyscy zająć jasne i wyraziste stanowisko względem zachodzących zmian oraz odbudowującego się kraju. Pracownicy urzędów, wykładowcy, prelegenci, dziennikarze, twórcy kawiarń, teatrów, kabaretów czy autorzy odczytów o roli literatury w wolnym kraju – oni wszyscy próbowali się ustosunkować do otrzymanej wolności, odbudowywania się państwowości, do wcześniejszych okresów rusyfikacji i niemieckiej dominacji, późniejszego przewrotu majowego i sanacji. Imprezowanie Lechonia, wariactwa i romanse Witkacego, pełne powagi uwagi Dąbrowskiej, dygresje Nałkowskiej mieszają się w „Warszawie literackiej…” z licznymi statystykami, opowieściami o codziennych bolączkach, niedostatkach i oczekiwaniach przeciętnych warszawiaków, z czego jasno wynika, jak, mimo trudności w organizacji codzienności, ważne były swoboda twórcza i możliwość wypowiadania się – nawet jeśli treść wypowiedzi nie każdemu przypadała do gustu. Nie mogę powiedzieć, że książka Łopuszańskiego nie ma niedociągnięć, bo ma. Częste przeskakiwanie z wątku-na-wątek, brak spójności, fragmentaryczność, niedopowiedzenia (niedoprecyzowania) (jak na przykład w tym fragmencie: „(...) autor na stronie tytułowej napisał odręcznie wierszyk o córkach Marszałka i książkę z owym wierszem przesłał Józefowi Piłsudskiemu. Marszałek zrewanżował się, przesyłając przez adiutanta „Moje pierwsze boje”. W swojej twórczości poetyckiej nawiązywał do poetów młodopolskich, Langego, Tetmajera oraz do Leśmiana i skamandrytów” - i ja się pytam, kto nawiązywał? Piłsudski?) sprawiają, że ma się wrażenia czytania wersji jeszcze roboczej, bez ostatecznej korekty – co może być prawdą, gdyż ja korzystam z EGZEMPLARZA PRASOWEGO. Mam nadzieję, że wersje premierowe są już doszlifowane i dopieszczone, gdyż autor, który innym zarzuca błędy merytoryczne i niedokładność sam nie może sobie na nie pozwolić. Ale nie ulega wątpliwości, że anegdoty, wycieczki w prywatę i półoficjalność, szczypta pikanterii, intymności i spora dawka humoru oraz ta próba znalezienia wspólnej nici między najbanalniejszą – nawet polityczną - codziennością a potrzebą literackości i sztuki są potężnym walorem „Warszawy literackiej…” Łopuszańskiego.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ludwik II Bawarski. Król rażony szaleństwem

Jean des Cars stworzył bardzo piękny obraz króla, którego szaleństwo dziś nazwalibyśmy to pewnie schizofrenią. Autor wnikliwie bada, no właśnie - nicz...

zgłoś błąd zgłoś błąd