Czarna

Seria: Na F/Aktach
Wydawnictwo: Od deski do deski
7,36 (901 ocen i 181 opinii) Zobacz oceny
10
60
9
97
8
267
7
280
6
128
5
39
4
14
3
8
2
8
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788365157218
liczba stron
240
język
polski

Jeremi jest zamożnym, przystojnym mężczyzną, wspaniały ojciec i świetny przedsiębiorca. Tylko ma jeden problem – potrafi myśleć o Beacie już tylko jako żonie i matce swoich dzieci. Maryśka miała być dla niego namiętną przygodą tylko na chwilę. Sam Jeremi gubi się w swoich uczuciach, nie przypuszczał też, że kochanka może go pokochać miłością aż do granic obłędu. Czarna jest małą miejscowością,...

Jeremi jest zamożnym, przystojnym mężczyzną, wspaniały ojciec i świetny przedsiębiorca. Tylko ma jeden problem – potrafi myśleć o Beacie już tylko jako żonie i matce swoich dzieci. Maryśka miała być dla niego namiętną przygodą tylko na chwilę. Sam Jeremi gubi się w swoich uczuciach, nie przypuszczał też, że kochanka może go pokochać miłością aż do granic obłędu. Czarna jest małą miejscowością, plotki szybko docierają do rodziny Maryśki i rodziny Jeremiego.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1097
malena | 2017-10-06
Na półkach: Apage, satanas, Przeczytane
Przeczytana: 05 października 2017

"Masz tu fakt... No to fuck!"

Seria na "fuckach" skierowanych w stronę czytelników. Już sama nie wiem, co jest gorsze: fikuśne-majteczki-w-kropeczki vel "Smutek cinkciarza" Sylwii Chutnik, Paranoiczne-Panie-chroń-nas vel "Bestia" Magdy Omilianowicz, czy jestem-spoko-kolo-a-to-zła-kobieta-była vel "I odpuść nam nasze..." Janusza Leona Wiśniewskiego. Teraz dołącza do tego Wojciech Kuczok i jego-stęki-jęki-na-tę-polską -(tu odpowiedni wulgaryzm)-kato-rzeczywistość. W tym pocie wypocin niewypocona, przypięta i pasująca jak kwiatek do kożucha - "Inna dusza" Łukasza Orbitowskiego. Szczęście w nieszczęściu. Śmiech przez łzy. Światełko w tunelu. No ale dobre i to ("Preparatora" Huberta Klimko-Dobrzanieckiego i "Ostatnią wizytę" Jacka Ostrowskiego pomijam, bo nie miałam przyjemności lub nieprzyjemności bliżej poznać).

Po lekturze "Gnoju", po lekturze "Senności" - spodziewałam się ewolucji. Co tam! Spodziewałam się rewolucji. A cóż otrzymałam? Bigos i kotlety schabowe. Wielokrotnie odgrzewane (w tym przypadku zasada kulinarna, że im więcej odgrzewasz, tym lepiej smakuje się nie sprawdza), wielokrotnie przypalone. Trochę soku z kroku i antyreligijnych, antykościelnych pomruków i poburkiwań, a może koleżeńskich, sztubackich poszturchiwań. Żeby była jakaś finezja w tym niezmiernie [ironia moja własna prywatna] obrazoburczym pożal-się-boże przekazie. Ale gdzie tam! Klękajcie narody, bo Kuczok polską rzeczywistość obnaża. Obnaża? Raczej przepoczwarza. W tle pobrzmiewa "Jeszcze Polska" Kazika Staszewskiego", W domach z betonu" Martyny Jakubowicz, "Windą do nieba" 2 plus 1. Do piosenek nic nie mam, lubię je sobie posłuchać, zwłaszcza tę pierwej wymienioną, ale puszczam ją z sobie z rzadka, okazjonalnie, coby mi się płyta nie zdarła. W koncu ileż można słuchać tego samego? Na okrągło? W tej powtarzalności Kuczoka niektórzy upatrują prawdy objawionej. Rzeczywista polska rzeczywistość, najprawdziwsza z prawdziwych. Takie jest opóźnione, a może zapóźnione w rozwoju polskie społeczeństwo. Dwuulicowe. Zakłamane. Splugawione. Wynaturzone. Przepoczwarzone. Przez religię, przez kler. W ogóle i w szczególe. Cała Polska, miasta, miasteczka, wsie. Ciemnota taka, że oko wykol, ciemniej może być już chyba tylko w pewnej części ciała. Ale tego nie wiem, nie zamierzam sprawdzać. Wierzę Kuczokowi na słowo, bo on sprawdził i swym doświadczeniem się z nami podzielił. Jak powiedziałaby moja babcia: "W dupie był i gówno widział". Tylko, że te wyświechtane, ale już niemal zapomniane, przykurzone powiedzonko w tym przypadku trzeba traktować z dosłownością.

Wyzłośliwiam się, wyzłośliwiam się, bo po kim, jak po kim, ale po autorze spodziewałam się znacznie więcej. Miał wyżej postawioną poprzeczkę. Pamiętam, że jego "Gnój" sprawił, że - ja, jak syn marnotrawny, córka marnotrawna powróciłam na łono czytających utwory i twory polskich pisarzy młodego pokolenia, zawarłam niepisane (a raczej pisane) z nimi przymierze, obdarzyłam ich kredytem zaufania po latach nieufności i niewiary. "Gnój" to dla mnie pomost między tym, co było (dawniej równa się zawsze lepiej), a tym, co się wówczas zaczęło, tym, co jest obecnie. Przesadzam? Pewnie tak, ale takie były moje ówczesne odczucia. A teraz? Teraz mam wrażenie, że Kuczok zatrzymał się w swym rozwoju pisarskim. Ba! Po "Czarnej" mam wrażenie, że zaczął się cofać. Owszem, na upartego można by powiedzieć, że pióro ma nadal świetne (akurat to się nie zmieniło). Tylko, co z tego pióra, co z tego rzemieślnictwa słowa wynika? Nic. Fakty zatopione w morzu pięknie sformułowanego bełkotu, z rzadka i luźno się z nimi łączącego? Poza tym Kuczok już nie jest tym jednym, jedynym, który zgłębił i posiadł tajniki sprawnego operowania słowem. Mam wrażenie, że chyba uczą tego na jakichś warsztatach, bo znaczna część pisarzy lub pseudopisarzy młodego pokolenia skrobie w podobnym stylu. Robi się to już dla mnie coraz bardziej trudne do przełknięcia, a po przełknięciu ciężkostrawne. Za tym rzemiosłem zazwyczaj nie podąża głębia. No ale od czterdziestopięcioletniego pisarza chyba już można jej wymagać. Prawda? A może się mylę i faktycznie ze społeczeństwem polskim coś się porobiło i od literatury nie powinno się oczekiwać zbyt wiele... Wystarczy pojęczeć, ponarzekać, pochrumkać i już. Powieść gotowa, można wydawać. Ja tego "nie kupuję". Niestety.

Taaaak. Po ocenach widzę, że mój krytyczny głos będzie osamotniony. Szukam dziury w całym? Nie, raczej całości w dziurze. Wybaczcie, ale jej tam nie znajduję, mimo usilnych starań. Czarę goryczy przelało zakończenie i ostatnie zdanie: "Uchodzą za szczęśliwe małżeństwo" (sic!). Cóż... Powstrzymam słowa, jakie mi się cisną na usta i napiszę tylko, że Wojciech Kuczok uchodzi za dobrego pisarza.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
The Lost Sisters

“You’re awful.” He said it as though he was delighted. “And the worst part is that you believe otherwise.” "The Lost Sisters" to króciutka...

zgłoś błąd zgłoś błąd