Czarna

Seria: Na F/Aktach
Wydawnictwo: Od deski do deski
7,37 (851 ocen i 168 opinii) Zobacz oceny
10
57
9
94
8
252
7
263
6
122
5
35
4
12
3
8
2
8
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788365157218
liczba stron
240
język
polski

Jeremi jest zamożnym, przystojnym mężczyzną, wspaniały ojciec i świetny przedsiębiorca. Tylko ma jeden problem – potrafi myśleć o Beacie już tylko jako żonie i matce swoich dzieci. Maryśka miała być dla niego namiętną przygodą tylko na chwilę. Sam Jeremi gubi się w swoich uczuciach, nie przypuszczał też, że kochanka może go pokochać miłością aż do granic obłędu. Czarna jest małą miejscowością,...

Jeremi jest zamożnym, przystojnym mężczyzną, wspaniały ojciec i świetny przedsiębiorca. Tylko ma jeden problem – potrafi myśleć o Beacie już tylko jako żonie i matce swoich dzieci. Maryśka miała być dla niego namiętną przygodą tylko na chwilę. Sam Jeremi gubi się w swoich uczuciach, nie przypuszczał też, że kochanka może go pokochać miłością aż do granic obłędu. Czarna jest małą miejscowością, plotki szybko docierają do rodziny Maryśki i rodziny Jeremiego.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1073
malena | 2017-10-06
Na półkach: Apage, satanas, Przeczytane
Przeczytana: 05 października 2017

"Masz tu fakt... No to fuck!"

Seria na "fuckach" skierowanych w stronę czytelników. Już sama nie wiem, co jest gorsze: fikuśne-majteczki-w-kropeczki vel "Smutek cinkciarza" Sylwii Chutnik, Paranoiczne-Panie-chroń-nas vel "Bestia" Magdy Omilianowicz, czy jestem-spoko-kolo-a-to-zła-kobieta-była vel "I odpuść nam nasze..." Janusza Leona Wiśniewskiego. Teraz dołącza do tego Wojciech Kuczok i jego-stęki-jęki-na-tę-polską -(tu odpowiedni wulgaryzm)-kato-rzeczywistość. W tym pocie wypocin niewypocona, przypięta i pasująca jak kwiatek do kożucha - "Inna dusza" Łukasza Orbitowskiego. Szczęście w nieszczęściu. Śmiech przez łzy. Światełko w tunelu. No ale dobre i to ("Preparatora" Huberta Klimko-Dobrzanieckiego i "Ostatnią wizytę" Jacka Ostrowskiego pomijam, bo nie miałam przyjemności lub nieprzyjemności bliżej poznać).

Po lekturze "Gnoju", po lekturze "Senności" - spodziewałam się ewolucji. Co tam! Spodziewałam się rewolucji. A cóż otrzymałam? Bigos i kotlety schabowe. Wielokrotnie odgrzewane (w tym przypadku zasada kulinarna, że im więcej odgrzewasz, tym lepiej smakuje się nie sprawdza), wielokrotnie przypalone. Trochę soku z kroku i antyreligijnych, antykościelnych pomruków i poburkiwań, a może koleżeńskich, sztubackich poszturchiwań. Żeby była jakaś finezja w tym niezmiernie [ironia moja własna prywatna] obrazoburczym pożal-się-boże przekazie. Ale gdzie tam! Klękajcie narody, bo Kuczok polską rzeczywistość obnaża. Obnaża? Raczej przepoczwarza. W tle pobrzmiewa "Jeszcze Polska" Kazika Staszewskiego", W domach z betonu" Martyny Jakubowicz, "Windą do nieba" 2 plus 1. Do piosenek nic nie mam, lubię je sobie posłuchać, zwłaszcza tę pierwej wymienioną, ale puszczam ją z sobie z rzadka, okazjonalnie, coby mi się płyta nie zdarła. W koncu ileż można słuchać tego samego? Na okrągło? W tej powtarzalności Kuczoka niektórzy upatrują prawdy objawionej. Rzeczywista polska rzeczywistość, najprawdziwsza z prawdziwych. Takie jest opóźnione, a może zapóźnione w rozwoju polskie społeczeństwo. Dwuulicowe. Zakłamane. Splugawione. Wynaturzone. Przepoczwarzone. Przez religię, przez kler. W ogóle i w szczególe. Cała Polska, miasta, miasteczka, wsie. Ciemnota taka, że oko wykol, ciemniej może być już chyba tylko w pewnej części ciała. Ale tego nie wiem, nie zamierzam sprawdzać. Wierzę Kuczokowi na słowo, bo on sprawdził i swym doświadczeniem się z nami podzielił. Jak powiedziałaby moja babcia: "W dupie był i gówno widział". Tylko, że te wyświechtane, ale już niemal zapomniane, przykurzone powiedzonko w tym przypadku trzeba traktować z dosłownością.

Wyzłośliwiam się, wyzłośliwiam się, bo po kim, jak po kim, ale po autorze spodziewałam się znacznie więcej. Miał wyżej postawioną poprzeczkę. Pamiętam, że jego "Gnój" sprawił, że - ja, jak syn marnotrawny, córka marnotrawna powróciłam na łono czytających utwory i twory polskich pisarzy młodego pokolenia, zawarłam niepisane (a raczej pisane) z nimi przymierze, obdarzyłam ich kredytem zaufania po latach nieufności i niewiary. "Gnój" to dla mnie pomost między tym, co było (dawniej równa się zawsze lepiej), a tym, co się wówczas zaczęło, tym, co jest obecnie. Przesadzam? Pewnie tak, ale takie były moje ówczesne odczucia. A teraz? Teraz mam wrażenie, że Kuczok zatrzymał się w swym rozwoju pisarskim. Ba! Po "Czarnej" mam wrażenie, że zaczął się cofać. Owszem, na upartego można by powiedzieć, że pióro ma nadal świetne (akurat to się nie zmieniło). Tylko, co z tego pióra, co z tego rzemieślnictwa słowa wynika? Nic. Fakty zatopione w morzu pięknie sformułowanego bełkotu, z rzadka i luźno się z nimi łączącego? Poza tym Kuczok już nie jest tym jednym, jedynym, który zgłębił i posiadł tajniki sprawnego operowania słowem. Mam wrażenie, że chyba uczą tego na jakichś warsztatach, bo znaczna część pisarzy lub pseudopisarzy młodego pokolenia skrobie w podobnym stylu. Robi się to już dla mnie coraz bardziej trudne do przełknięcia, a po przełknięciu ciężkostrawne. Za tym rzemiosłem zazwyczaj nie podąża głębia. No ale od czterdziestopięcioletniego pisarza chyba już można jej wymagać. Prawda? A może się mylę i faktycznie ze społeczeństwem polskim coś się porobiło i od literatury nie powinno się oczekiwać zbyt wiele... Wystarczy pojęczeć, ponarzekać, pochrumkać i już. Powieść gotowa, można wydawać. Ja tego "nie kupuję". Niestety.

Taaaak. Po ocenach widzę, że mój krytyczny głos będzie osamotniony. Szukam dziury w całym? Nie, raczej całości w dziurze. Wybaczcie, ale jej tam nie znajduję, mimo usilnych starań. Czarę goryczy przelało zakończenie i ostatnie zdanie: "Uchodzą za szczęśliwe małżeństwo" (sic!). Cóż... Powstrzymam słowa, jakie mi się cisną na usta i napiszę tylko, że Wojciech Kuczok uchodzi za dobrego pisarza.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Korona

Po przeczytaniu serii Rywalek niestety muszę stwierdzić, że był to trochę odgrzewany kotlet... Gdy pierwsze trzy tomu dosłownie pochłonęłam, przy dwóc...

zgłoś błąd zgłoś błąd