7,63 (379 ocen i 86 opinii) Zobacz oceny
10
36
9
73
8
122
7
78
6
38
5
15
4
5
3
6
2
5
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380321922
liczba stron
296
język
polski
dodała
Ag2S

Tego głosu dziecka, mówiącego o Zagładzie, nie da się już zapomnieć. Przejmująca powieść o odkrywaniu własnej tożsamości i mierzeniu się ze stratą. Robert Rient – autor głośnego „Świadka” – powraca z niezwykłą powieścią. „Duchy Jeremiego” to przejmująca narracja dwunastolatka, konfrontującego się z chorobą mamy i własnymi demonami. Nie było w polskiej prozie powieści, która mierząc się z...

Tego głosu dziecka, mówiącego o Zagładzie, nie da się już zapomnieć. Przejmująca powieść o odkrywaniu własnej tożsamości i mierzeniu się ze stratą.

Robert Rient – autor głośnego „Świadka” – powraca z niezwykłą powieścią.

„Duchy Jeremiego” to przejmująca narracja dwunastolatka, konfrontującego się z chorobą mamy i własnymi demonami. Nie było w polskiej prozie powieści, która mierząc się z tematem rodzinnych upiorów, wybrzmiewa głosem tak świeżym i przejmującym. „Duchy Jeremiego” to portret rodziny uwikłanej w historię Zagłady, ale przede wszystkim kameralna, intymna opowieść o nadwrażliwym chłopcu, doświadczającym jednego z najtrudniejszych momentów w życiu każdego człowieka – odchodzenia mamy. Literatura dowodząca pisarskiej dojrzałości i wrażliwości. Napisana niepokojącą, naiwną frazą, nad którą autor ma pełną kontrolę.

Powieść o duchach, które nie pozwalają zasnąć. O tym, że przeszłość jest zamieszkana i ma moc przywoływania zmarłych. O spotkaniu z przodkami i życiu, z którego znika pamięć oraz przyszłość. Pozbawiona fałszywych tonów, bolesna i zatrzymująca na długo historia, którą Robert Rient dowodzi, że jest jednym z najodważniejszych i najciekawszych pisarzy młodego pokolenia.

 

źródło opisu: http://www.wielkalitera.pl/

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Zicocu książek: 1624

To boli. I to boli. I to też. Wszystko boli

„Duchy Jeremiego” są opowieścią o tragedii – czy raczej tragediach, bo te dotykają tytułowego bohatera w liczbie niezwykłej. Robert Rient wystawia współczucie czytelników na próbę wyjątkowo trudną: cierpi dziecko, które z całą pewnością nie jest winne żadnemu złu, a w dodatku już przed przerażającą chorobą matki zmagające się z lawiną rzucanych mu pod nogi kłód. Ojciec w powieści się nie pojawia, babcia zginęła w dramatycznych okolicznościach, chory na Alzheimera dziadek nigdy się z tym nie pogodził, a każdy z członków rodziny próbuje wyrobić własną postawę wobec swojego semickiego pochodzenia. Nie da się tej książki przyjąć na zimno, bez emocji, bo autor postanowił zaatakować właściwie z każdej strony: jednych mocniej poruszy wątek główny, inni wzruszą się losem ofiar żaren historii, jeszcze inni uronią łzę nad prześladowaną innością – każdemu jego krzyż. Tyle jest w „Duchach Jeremiego” fundamentów cierpienia, że zasadne staje się pytanie (szczególnie, kiedy wziąć pod uwagę, że tekst jest stosunkowo krótki): czy Rient nie przesadził? Czy nie spróbował upchnąć w tej opowieści zbyt wiele bólu? Czy raczej bólów, bo o koherencji ciężko w tym przypadku mówić: jedynym wspólnym mianownikiem okazuje się Jeremi. Trudno na te pytania odpowiedzieć jednoznacznie, łatwiej posłużyć się odwołaniem - „Duchy Jeremiego” wypływają z tych samych źródeł, z których zrodziło się hitowe „Małe życie” (które w Polsce sprzedało się lepiej niż w USA); powieść Rienta nie jest tak monumentalna,...

„Duchy Jeremiego” są opowieścią o tragedii – czy raczej tragediach, bo te dotykają tytułowego bohatera w liczbie niezwykłej. Robert Rient wystawia współczucie czytelników na próbę wyjątkowo trudną: cierpi dziecko, które z całą pewnością nie jest winne żadnemu złu, a w dodatku już przed przerażającą chorobą matki zmagające się z lawiną rzucanych mu pod nogi kłód. Ojciec w powieści się nie pojawia, babcia zginęła w dramatycznych okolicznościach, chory na Alzheimera dziadek nigdy się z tym nie pogodził, a każdy z członków rodziny próbuje wyrobić własną postawę wobec swojego semickiego pochodzenia. Nie da się tej książki przyjąć na zimno, bez emocji, bo autor postanowił zaatakować właściwie z każdej strony: jednych mocniej poruszy wątek główny, inni wzruszą się losem ofiar żaren historii, jeszcze inni uronią łzę nad prześladowaną innością – każdemu jego krzyż. Tyle jest w „Duchach Jeremiego” fundamentów cierpienia, że zasadne staje się pytanie (szczególnie, kiedy wziąć pod uwagę, że tekst jest stosunkowo krótki): czy Rient nie przesadził? Czy nie spróbował upchnąć w tej opowieści zbyt wiele bólu? Czy raczej bólów, bo o koherencji ciężko w tym przypadku mówić: jedynym wspólnym mianownikiem okazuje się Jeremi. Trudno na te pytania odpowiedzieć jednoznacznie, łatwiej posłużyć się odwołaniem - „Duchy Jeremiego” wypływają z tych samych źródeł, z których zrodziło się hitowe „Małe życie” (które w Polsce sprzedało się lepiej niż w USA); powieść Rienta nie jest tak monumentalna, ale bardzo mocno odwołuje się do naszej rodzimej lokalności, co z pewnością wielu odbiorcom się spodoba.

Najważniejszym literacko zadaniem, przed jakim Rient stanął w „Duchach Jeremiego”, było stworzenie języka, jakim tytułowy bohater i narrator jednocześnie opowiada o swoich cierpieniach. Kreowanie dziecięcej frazy to rzecz wymagająca wielkiej koncentracji oraz wybitnego słuchu, ale efekty ciężkiej pracy potrafią być oszałamiające, co udowodnili zarówno James Schuyler w swoich klasycznych „Alfredzie i Ginewrze”, jak i Laia Jufresa w zdecydowanie nowszym „Umami”. Rient, na szczęście, także nie ma się czego wstydzić: czasami pozwala Jeremiemu uciec w świat dziecięcej naiwności (szczególnie, gdy przytacza rozmowy dorosłych), ale z reguły stawia na bardzo ciekawe połączenie swobodnej frazeologii i prostoty. Protagonista łączy ze sobą słowa nieoczywiste, często zgrzytające, niedopasowane, ale obrabia je tak długo, że stają się jedynym słusznym wyrazem jego cierpienia. Rient przypomina: to wciąż dziecko, więc nie próbuje zdobywać się na dystans czy zasłaniać ironią – po prostu nazywa swój ból, nazywa nieobecność matki, oddalenie dziadka, histerię ciotki.

Jedynym poważniejszą wadą kreowania Jeremiego jest opis jego ciążenia ku mrocznej stronie. Rient wyraźnie chce chłopca odczarować, zrobić z niego kogoś innego niż bezradną ofiarę – i dobrze! Zresztą formalnie wszystko się zgadza: dzieciak zaniedbuje swoje codzienne życie, z całej siły chce wziąć sprawy w swoje ręce – a przecież nie może – co prowadzi go do zachowań zwyczajnie niemoralnych i autodestrukcyjnych. W czym problem w takim razie? Pisarzowi nie udało się spójnie połączyć dwóch obliczy Jermiego. Banałem byłoby stwierdzenie, że w każdym bohaterze literackim – a pewnie i człowieku – kryje się całe stado „małych ludzi”, ale Rientowi tej mnogości oddać się nie udało. Jego bohater przez przytłaczającą większość swej własnej opowieści jawi się jako małoletnia ofiara (psychologicznie młodsza niż wskazuje metryczka), a kilka nieśmiałych, niepokornych podrygów w nierównej walce z losem to kwestia tylko i wyłącznie konwencjonalna; zgrzyt zamiast harmonijnej współpracy. O to, że Jeremi bój ze światem przegrywa, do Rienta nie można mieć pretensji, ale o to, jak te zapasy przedstawił – jak najbardziej.

„Duchy Jeremiego” bez wątpienia są na polskim rynku wydawniczym wydarzeniem wyjątkowo ważkim, bo udowadniają, że o cierpieniu wciąż można pisać tak, aby odbiorca nie potrafił powstrzymać wzruszenia. I choć czasem zza opowieści bezbronnego dziecka przebija się zachęcająca do eksponowania bólu, żerująca na nim literackość, to jednego nikt książce Roberta Rienta nie odbierze: czytelnicy będą przy niej płakać. A przecież o to chodzi, prawda?

Bartosz Szczyżański

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1414)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 882
adb | 2017-10-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 października 2017

Dziadek stary Sybirak, do tego z "alshajmerem", sąsiadka dziadka - Maria to Żydówka, która cudem przeżyła obóz koncentracyjny, babcia, też Żydówka, z Getta trafiła do polskiego domu i przeżyła, ale straciła całą rodzinę, ciotka Estera to lesbijka, "którą Bóg opętał", a matka umiera na raka. O wszystkim tym opowiada 12 letni Jeremi i to właśnie kreacja narratora umożliwiła wprowadzenie takiej ilości trudnych tematów i zgranie ich w spójną, logiczną i nienużącą całość.

"Duchy Jeremiego" to opowieść o śmierci w wielu odsłonach i wielu odmianach, tyle że dla 12 letniego narratora wszystkie historie dzieją się równocześnie, bo chroniony wcześniej chłopiec o wszystkim dowiaduje się niemal w jednej chwili.
[...]
Rodzinne tajemnice, tematy, o których się nie rozmawia nie tylko irytują, ale i niepokoją, wywołują stałe napięcie i atmosferę oczekiwania na katastrofę. Poszukiwanie prawdy o rodzinie jest też poszukiwaniem prawdy o sobie. [...]

W konfrontacji z traumami bliskich, chorobą...

książek: 424
Katarzyna | 2018-02-27
Przeczytana: 27 lutego 2018

Nastolatek - samo w sobie stworzenie rozchwiane emocjonalne, nie radzące sobie ze zmianami nastrojów, opętane mniemaniem o własnej nieśmiertelności, nieomylności i rzecz jasna dorosłości a jednocześnie mocno jeszcze przywarte na matczynej miłości, dziecięcych zachowań, kompletnie nieracjonalnych odruchów. Ów nastolatek, Jeremi, zostaje przez los obarczony niesamowitą wręcz liczbą tragicznych doświadczeń, skrywanych wcześniej przez rodzinę informacji, nowych wiadomości nie mogących pomieścić się w ciągle niepoważnym rozumie. I nic dziwnego, że w owym natłoku myśli światem Jeremiego rządzi chaos, coraz większe zwątpienie, wiara na zmianę z zaprzeczeniami, agresja, złość i obwinianie samego siebie.

Jesteś zwykłym chłopakiem z podwórka, kopiącym piłkę, biegającym częściej czy rzadziej do szkoły, mającym przyjaciela, sąsiadki, mieszkanie, w którym od zawsze mieszkasz jedynie z mamą. Ot, życie młodego polskiego chłopaka, bicie się o "ideały", czasem lądowanie na dywaniku u...

książek: 803
Pistacia_Vera | 2017-12-21
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 21 grudnia 2017

Narratorem opowieści jest nastoletni chłopak. Bohater mierzy się z chorobą matki a także odkrywa trudną historie swojej rodziny. dziadek to były zesłaniec, jego nieżyjąca już żona to ocalała z holokaustu Żydówka, ciotka to samotna lesbijka, matka to chora na raka ateistka a nieobecny w życiu chłopca ojciec to mężczyzna nieczuły. to opowieść o śmierci, która zbierała i zbiera żniwo w tej rodzinie. o śmierci Żydów w czasie wojny bohater dowiaduje się z opowieści sąsiadki, śmierć matki dzieje się na jego oczach. lekko napisana, traktująca o rzeczach trudnych.

książek: 520
Meszuge | 2018-03-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 marca 2018

Dziwna sprawa z tą książką. Kiedy zacząłem czytać i okazało się, że narratorem jest kilkunastoletni chłopak, przez moment poczułem się rozczarowany, bo przecież ja nie lubię powieści opowiadanych przez dzieci. Jednak „Duchy Jeremiego” czytało mi się na tyle dobrze, że kontynuowałem lekturę. Dopiero ze dwa dni później zadałem sobie pytanie: a skąd mi w ogóle do głowy przyszło, że nie lubię książek z dzieciakami w roli głównej? Zaraz, zaraz… „Zabić drozda” to pozycja genialna. „Ocean na końcu drogi” – znakomita. „Przygody Hucka” – fantastyczna. „Życie przed sobą” – cudowna. Więc o co chodzi? No, cóż… przyznam, że nadal nie wiem, skąd wytrzasnąłem to problematyczne przekonanie.

Jeremi, nastolatek, uczy się średnio, ma jedynego przyjaciela, Augusta, popala marihuanę i trochę nią handluje. Wychowywany jest przez matkę, która umiera na raka. Mieszka w domu dziadka, cierpiącego na Alzhaimera. Dowiaduje się trochę jakby niechcący, że część jego rodziny ma pochodzenie żydowskie, a on nie...

książek: 1718
cymelium | 2018-05-11
Przeczytana: 11 maja 2018

Jak dobrze, że już nie jestem dzieckiem....
Nie można innych traktować jakby byli dziećmi....nawet dzieci. Bo dziecko to mały dorosły. Mały człowiek.
Duchy Jeremiego to tragiczna historia napisana prostym językiem. Prostym, ale pięknym. Prostym i dosadnym.
Czytając uroniłam łzę. Nawet kilka łez.
Czytając śmiałam się, czasami do łez.
Ta książka o życiu. O dorastaniu. O duchach, które są obecne. O milczeniu, które czasami jest potrzebne. O rozpaczy i chwilach szczęścia. O dzieciństwie, które się kończy.....
Opowieść niesamowita, zapadająca w pamięć, zmuszająca do refleksji....
Przyznam się. Kiedy ją przeczytałam, poszłam i zapytałam córkę w jakich sytuacjach traktuję ją jak dziecko, z politowaniem, z brakiem zrozumienia, z pośpiechem, ze zniecierpliwieniem.....
Polecam

książek: 2883
BetiFiore | 2018-03-10
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 10 marca 2018

Najpierw myślałam, że to taka sobie książeczka. W miarę czytania jednak odkryłam, że w bardzo mądry sposób porusza bardzo ważne tematy - Jeremi, młody chłopak, nagle musi całkowicie przewartościować swoje życie - ma chorą na raka mamę, przeprowadza się do na wieś do dziadka, byłego Sybiraka, z którym nigdy nie był w dobrych stosunkach. To dopiero początek.
Książka okazała mi się bardzo bliska, głównie z powodu tematyki związanej ze śmiercią, rakiem, radzeniem sobie z emocjami. Miałam czasami wrażenie, że czytam swoje własne przemyślenia. Wiele fragmentów sobie zaznaczyłam. Warto.

książek: 1394
teresai | 2018-04-16
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 15 kwietnia 2018

Historia Jeremiego trafia w sam środek. W środek serca.
Jeremi opowiada prostymi słowami, nieporadnymi zdaniami o swoim trudnym życiu.
Zdecydowanie za trudnym do udźwignięcia dla dwunastolatka.
Wrażliwy nastolatek tak naprawdę dopiero wkracza w życie i szuka odpowiedzi na egzystencjalne pytania, szuka sensu w życiu, które - z jego punktu widzenia -straciło sens. Odpowiedzi domaga się od ukochanej i umierającej matki, od ekscentrycznej ciotki Estery, od chorego na "alshajmera" dziadka sybiraka, od mądrej sąsiadki pani Marii, od szkolnej pani psycholog, od najlepszego przyjaciela Augusta. I od żydowskiej babci Elzy, której nigdy nie poznał, a która żyje we wspomnieniach wszystkich bliskich mu osób.
Babcia Elza miała swoje duchy. Jeremi ma swoje.

To jest prosta historia.
O życiu i umieraniu.
O miłości i przyjaźni.
O najboleśniejszej z wszystkich strat.
O zagubieniu, żałobie, beznadziei.
O utracie tożsamości i o zyskaniu nowej.
O tragedii i smutku.
O depresji i cierpieniu.
O...

książek: 48
Marcin | 2017-09-25
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: wrzesień 2017

"Nigdy nie zaczynałem od stawiania wielkich pytań, bo zawsze się obawiałem, że udzielę małych odpowiedzi.”

Głównemu, tytułowemu bohaterowi „Duchów Jeremiego” cały świat pęka i obsuwa się spod nóg. Matka choruje na raka, dowiaduje się, że jest Żydem, a żeby tego było mało rodzina odkrywa przed nim sekret samobójczej śmierci babci ocalonej z Zagłady, opowiadając mu o obozach, nazistowskich Niemcach i całej tej grozie wszechczasów na dokładkę. Te dwa zdania zapowiadają prozę ciężką, do bólu smutną – jest jednak zupełnie inaczej, bo Robert Rient wyczarował skandalicznie jasny język i styl, które obejmują nie tylko Zagładę, chorobę, śmierć i bombę dojrzewania, ale też humor, radość i nadzieję, jaką może przynieść tylko opowiadanie najbliższego nam człowieka.

Rient podjął olbrzymie ryzyko kondensując tak wielkie tematy w jednej powieści. Zwłaszcza Zagłada, poruszana w polskiej prozie najnowszej dość często, w takim zamierzeniu narracyjnym mogła skończyć się fiaskiem, jak choćby „Góra...

książek: 1219
Anna | 2017-12-18
Przeczytana: 13 grudnia 2017

„Duchy Jeremiego” Roberta Rienta to powieść, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Wielka Litera.
Narratorem i zarazem bohaterem książki jest dwunastoletni chłopiec, Jeremi. Wychowuje się bez ojca. Silnie związany z mamą, która choruje na raka. Ma dziadka, który jako dziecko był wywieziony na Syberię. Teraz dziadek jest stary i ma Alzheimera. Babcia Żydówka przeżyła zagładę. Za sprawą nawiedzających ją duchów z przeszłości odebrała sobie życie. Gdy chłopiec dowiaduje się, że też jest Żydem, nie może w to uwierzyć. Wiele razy słyszał o tym, że w czasie wojny mordowano Żydów. Boi się, że kiedyś historia może się powtórzyć. Przyjaźni się ze starszym o rok kolegą, Augustem.
Jeremi jest bystry, mądry i zarazem naiwny. Widzi i interpretuje życie i świat po swojemu. Z pewnością jest chłopcem nadwrażliwym. To bohater, który budzi tkliwość u czytelnika. Niezwykle emocjonalnie związany z mamą, która go samotnie wychowuje. Próbuje zmierzyć się z jej śmiertelną chorobą. Jest w tym...

książek: 750
WielkiBuk | 2017-12-09
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: grudzień 2017

Za śmiech przez łzy, za narrację niczym smutnego, przenikliwego, przerażająco życiowego Mikołajka, za śmierć i strach, który przypomina lodowaty, przelatujący przez piersi wiatr.

zobacz kolejne z 1404 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
20 książek nominowanych do Nagrody Nike 2018

Dziś, 17 maja br. na Warszawskich Targach Książki ogłoszono 20 nominacji do najważniejszego wyróżnienia literackiego w Polsce - Nagrody Nike. W finałowej dwudziestce znalazły się: 2 książki biograficzne i 3 reportażowe, 5 powieści, 3 eseje oraz 4 tomy opowiadań i 3 poetyckie. W tym roku Nagroda Nike zostanie wręczona po raz 22. - jej laureata poznamy w niedzielę 7 października br.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd