Brunatna kołysanka. Historie uprowadzonych dzieci

Wydawnictwo: Agora SA
7,62 (313 ocen i 52 opinie) Zobacz oceny
10
19
9
40
8
122
7
87
6
37
5
3
4
2
3
0
2
2
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788393212052
liczba stron
360
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
Tania

Wstrząsająca opowieść o polskich dzieciach, porwanych przez nazistów i zniemczanych, w założonych przez Himmlera ośrodkach Lebensbornu. Jak i skąd wykradano je do Niemiec? W jaki sposób szukał ich po wojnie Roman Hrabar, który odkrył przed światem zbrodniczą działalność ośrodków hodowli białej rasy? Czy można mieć dwie matki albo nagle nie mieć żadnej? Jak pokiereszowane dzieciństwo...

Wstrząsająca opowieść o polskich dzieciach, porwanych przez nazistów i zniemczanych, w założonych przez Himmlera ośrodkach Lebensbornu.

Jak i skąd wykradano je do Niemiec?
W jaki sposób szukał ich po wojnie Roman Hrabar, który odkrył przed światem zbrodniczą działalność ośrodków hodowli białej rasy?
Czy można mieć dwie matki albo nagle nie mieć żadnej?
Jak pokiereszowane dzieciństwo wpłynęło na dalsze losy dzieci Lebensbornu?

Po latach ofiary tamtych zdarzeń opowiadają autorce swoje zdumiewające, dramatyczne i pełne zaskakujących konsekwencji historie…

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Silverq21 książek: 590

Wojna wciąż trwa

Druga wojna światowa zawsze budziła i będzie budzić emocje. Analizowana na tysiące sposobów przez niezliczonych historyków, a mimo to wciąż ma w sobie wiele niewiadomych. Wydaje się, że po tylu latach wiemy już o niej wszystko, tymczasem okazuje się, że wciąż skrywa wiele tajemnic. Trudno się temu dziwić, gdy wciąż możemy napotkać w mediach „polskie obozy koncentracyjne”. Skoro tak fundamentalne prawdy wciąż nie potrafią przejść do zbiorowej świadomości, nic dziwnego, że mroki historii ustępują tak niechętnie.

Lebensborn miał być w zamiarze instytucją opiekuńczo-charytatywną. Jednak kiedy wybuchła wojna przekształcił się w ośrodek, który poprzez selekcję kobiet i mężczyzn miał zadbać o jak największą liczbę narodzin dzieci czystej rasy. To jednak tylko jedna strona medalu. Wspomniane działania nie zaspokajały potrzeb i należało coś z tym zrobić. Sposobem na ten niedomiar okazało się porywanie dzieci z terenów ogarniętych konfliktem.

Oczywiście nie mogli być to podopieczni z przypadku. Podstawą były blond włosy i niebieskie oczy. Potem przychodził czas na następne badania i przenosiny do jednego z wielu ośrodków. Tam dzieci były germanizowane i trafiały do niemieckich rodzin. Dzięki książce Anny Malinowskiej możemy poznać wiele historii dzieci, których los zetknął z Lebensbornem. Spojrzeć jak to spotkanie zmieniło ich życie. Czasem w niejednoznaczny sposób, którego mogliśmy się nie spodziewać.

„Brunatna kołysanka” to zbiór niesamowitych opowieści. Ludzi, którzy wbrew własnej...

Druga wojna światowa zawsze budziła i będzie budzić emocje. Analizowana na tysiące sposobów przez niezliczonych historyków, a mimo to wciąż ma w sobie wiele niewiadomych. Wydaje się, że po tylu latach wiemy już o niej wszystko, tymczasem okazuje się, że wciąż skrywa wiele tajemnic. Trudno się temu dziwić, gdy wciąż możemy napotkać w mediach „polskie obozy koncentracyjne”. Skoro tak fundamentalne prawdy wciąż nie potrafią przejść do zbiorowej świadomości, nic dziwnego, że mroki historii ustępują tak niechętnie.

Lebensborn miał być w zamiarze instytucją opiekuńczo-charytatywną. Jednak kiedy wybuchła wojna przekształcił się w ośrodek, który poprzez selekcję kobiet i mężczyzn miał zadbać o jak największą liczbę narodzin dzieci czystej rasy. To jednak tylko jedna strona medalu. Wspomniane działania nie zaspokajały potrzeb i należało coś z tym zrobić. Sposobem na ten niedomiar okazało się porywanie dzieci z terenów ogarniętych konfliktem.

Oczywiście nie mogli być to podopieczni z przypadku. Podstawą były blond włosy i niebieskie oczy. Potem przychodził czas na następne badania i przenosiny do jednego z wielu ośrodków. Tam dzieci były germanizowane i trafiały do niemieckich rodzin. Dzięki książce Anny Malinowskiej możemy poznać wiele historii dzieci, których los zetknął z Lebensbornem. Spojrzeć jak to spotkanie zmieniło ich życie. Czasem w niejednoznaczny sposób, którego mogliśmy się nie spodziewać.

„Brunatna kołysanka” to zbiór niesamowitych opowieści. Ludzi, którzy wbrew własnej woli znaleźli się w zupełnie innej rzeczywistości. Jedni trafili bardzo dobrze, na kochające i często nieświadome ich pochodzenia rodziny. Zachowali z nimi kontakt, nawet po powrocie do Polski. Inni mieli mniej szczęścia. Tułali się przez lata po ośrodkach, bezskutecznie starali się odzyskać swoją tożsamość. Zmiany, na które nie mieli wpływu, zostawiły w nich piętno na lata.

Spektrum osobistości, ale i różnorodnych losów opisywanych na kolejnych kartach jest zdumiewające. To przecież tylko wycinek tego, co Lebensborn wyrządził Polskim obywatelom, a i tak robi ogromne wrażenie. Zaskakuje, wzrusza i smuci. Nie ma dwóch takich samych sytuacji. Każde przeżycia rządzą się swoimi prawami. Autorka z wyczuciem i dużą dozą empatii prezentuje poznane wydarzenia. W przystępny sposób przekazuje wiedzę na temat zbrodniczego procederu. Wprowadza w trudne tematy w taki sposób, że trudno się od nich oderwać, ale nie pozbawia ich przy tym ciężaru gatunkowego.

Jestem w pewien sposób zniesmaczony tym, że wcześniej nie zdawałem sobie sprawy, że takie wydarzenia miały miejsce. Dziwię się, że nie miałem pojęcia o Romanie Hrabarze, wybitnym prawniku, który wielu poszkodowanych odnalazł i uratował. Należał mu się pomnik, a tymczasem wszyscy o nim zapomnieli. Choćby dlatego należy po „Brunatną kołysankę” sięgnąć. Anna Malinowska pokazała, że można pisać o rzeczach niełatwych i istotnych, w sposób, który nie przygniecie czytelnika, ale uświadomi mu, jak wiele jeszcze jest do odkrycia. To mniej znane, ale ważne oblicze nieuświadomionej historii, o której należy pamiętać i zawsze przypominać. 

Patryk Rzemyszkiewicz

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1425)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 4041
zaksięgowana | 2018-02-05
Na półkach: 2018, Przeczytane

Kiedy myślimy o wojnie oczami wyobraźni przywołujemy sylwetki żołnierzy, ręce które trzymają ciężki karabin lub rzucają granaty. Widzimy przerażonych ludzi, strach, głód, wszystko jest szare, brudne i zniszczone. Istotnie, wojny wywoływane są przez dorosłych ludzi o różnych motywacjach i pobudkach, zawsze prowadzą do zagłady i rozpadu.

Kiedy tysiące żołnierzy niemieckich ginie na froncie wschodnim Himmler wpada na pomysł uzupełnienia III Rzeszy idealnymi, aryjskimi istotami. Mimo podkreślania kultu czystej krwi w obliczu dramatycznego spadku ludności masowo sprowadza na teren Rzeszy dzieci, które wyglądem nie odbiegają od ideału „nordyckiego nadczłowieka”, ale niewiele mają wspólnego z „rasą panów”. Ośrodki Lebensborn, w których przychodzą na świat mali germanie przestają wystarczać, dlatego dzieci sprowadzane są z krajów słowiańskich, jak towar - uprzednio należycie sprawdzony i przygotowany.
Anna Malinowska w swojej książce uwypukla sytuację najmłodszych, skomplikowane historie...

książek: 311
mikakeMonika | 2018-02-11
Na półkach: 2018, Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 11 lutego 2018

O rabunku dzieci rasowo cennych... w trakcie II wojny światowej i po. Ale nie tylko. Przerażające, a jednak działo się. Do dzisiaj żyje wiele osób, które nie wiedzą kim są. W jedną i w drugą stronę. Dla mnie porażające było zderzenie z informacjami o bezwzględnym odbieraniu dzieci z kochających rodzin zastępczych, nie patrząc na dobro dziecka, co dzisiaj, być może, nie mogłoby mieć miejsca. Dlaczego tak się działo? Zemsta na Niemcach?
Być może nie w takim samym wymiarze, ale działo się podobnie i w drugą stronę.
Opisywane sceny odrywania dziecka od płaczącej matki zastępczej Niemki po to, by umieścić je w domu dziecka, ale za to polskim, by przez całe swoje dzieciństwo dziecko to było wytykane palcami jako "Niemra" i tak samo bite za mówienie po niemiecku jak odwrotnie za mówienie po polsku...
Może za bardzo patrzę na dobro dziecka, a nie dobro narodu... Ale widzę w tym zapłatę niewinnych dzieci za zabawy dorosłych w wojnę. Bardzo to smutne ale, niestety, prawdziwe.

książek: 519
Jeżynka | 2017-05-08
Na półkach: Przeczytane, Z biblioteki, 2017
Przeczytana: 03 maja 2017

Ostatnimi czasy pojawia się wiele książek które mówiąc o II wojnie światowej dotykają tematów do tej pory przemilczanych.

"Brunatna kołysanka" Anny Malinowskiej to książka która dotyczy właśnie takiej "białej plamy". Autorka w tej publikacji, poprzez opowiedzenie historii kilkorga polskich dzieci siłą wcielonych do programy Labensborn przybliża nam działania tej instytucji która miała "wyhodować nordycką rasę nadludzi".
Do tej pory mówiąc o tej instytucji nie wspominano o tym że prowadziła ona swoja działalność na terenach podbitych przez III Rzeszę.
Dzieci o odpowiednim wyglądzie były zabierane od rodziców i siłą wywożone do Rzeszy w celu ich zniemczenia.

Ta książka to niezwykle przejmujący zbiór kilku takich historii których niestety żadna nie kończy się szczęśliwym finałem. To także opowieść o niezwykłym człowieku, Romanie Hrabarze, który za misję swojego życia postawił sobie odnalezienie po wojnie dzieci wywiezionych siłą do Niemiec i ich sprowadzenie do Polski....

książek: 567
DomowaKsięgarnia | 2017-03-06
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Książka jest świetnie napisana. Dotrzymano wszystkich standardów fachowości i rzetelności. Autorka, co widać na kartach książki, bardzo starała się ująć temat w jak najszerszy i pełnowymiarowy sposób. Jednocześnie warto pamiętać, że ta publikacja jest i będzie jednym z najważniejszych świadectw historycznych na temat Drugiej Wojny Światowej.

więcej na: domowaksiegarnia.blogpot.com

książek: 2368
Biblioteczka Rudej | 2017-05-11
Przeczytana: 11 maja 2017

Trudno mi ocenić tę książkę,bo i temat jest trudny. Nie będe stawiać gwiazdek,bo nie one mają tu znaczenie.Książka wywarła na mnie ogromne wrażenie i musi minąć chwila żeby ochłonąć.
Autorka wykonała kawał dobrej roboty i dotarła do wielu ludzi, którzy podczas wojny stracili swoją tożsamość.
To ważna lektura,bo mimo upływu lat musimy pamiętać.

książek: 3864
Goszarda | 2018-04-22
Przeczytana: 22 kwietnia 2018

ŚWIETNA!!!

Książka o kolejnych dramatach ludzkich w czasie II wojny światowej - germanizowaniu dzieci o jasnoblond włosach i niebieskich oczach, o Lebensbornie, o tragedii rodziców porwanych dzieci, o tragedii samych porwanych dzieci, o ich życiu po wojnie, próbie ułożenia sobie życia z powojenną traumą...

Przede wszystkim autorce należą się brawa za upamiętnienie Pana Romana Hrabara, który doprowadził do ujawnienia prawdy o działalności Lebensborn i przez całe swoje życie zajmował się łączeniem rodzin; ja nigdy wcześniej nie słyszałam tego nazwiska.

POLECAM!!! POLECAM!!! POLECAM!!!

książek: 636
Klaudia Cebula | 2017-01-30
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 30 stycznia 2017

Lebensborn to nazistowskie instytucje opiekuńczo-wychowawcze, które można porównać do naszych Domów Dziecka.
Lebensborn w tłumaczeniu znaczy 'źródło życia' i nie przerażałby mnie ten fakt, gdybym nie sięgnęła po książkę Anny Malinowskiej.

Autorka zebrała historię kilku polskich dzieci, które w czasie wojny zostały porwane do niemieckiego zakładu założonego przez Himmlera.
Porwania dzieci odbywały się gdy czujność rodziców była uśpiona: gdy zostawały pod opieką dziadków, gdy rodzice akurat byli czymś zajęci, jednak najczęściej uprowadzano dzieci podczas badań kontrolnych, gdy rodzice tracili z oczu swoje dzieci - nieraz już na zawsze.

Naziści mieli dokładnie sprecyzowane plany. Potrzebowali tylko jasnych blondynów i blondynki, koniecznie o niebieskich oczach, najlepiej jak najmłodszych. Taki typ urody idealnie wpasował się w ich założenie o wspieraniu rasowych i wartościowych pod względem dziedziczno-biologicznym dzieci. Geny miały też niebagatelne znaczenie, dlatego nie...

książek: 3709
Marta | 2017-06-15
Na półkach: Przeczytane, Historia, 2017 rok
Przeczytana: 14 czerwca 2017

Autorka zwróciła uwagę na coś, o czym należy pamiętać, a o czym wiele osób nie wie. Książka o II wojnie światowej, ale poruszająca problem trochę inny od dotychczas opisywanych.
Szkoda, że w książce, w której mamy kontakt z tymi porwanymi dziećmi, jest tak mało ich psychiki. ,,Brunatna kołysanka", jak dla mnie, jest zasypana suchymi faktami, dużo dat, trochę nazwisk, wszystko mało ważne w porównaniu z tym, czego możnaby dowiedzieć się od tych ludzi.
Książka więcej mówi o samym systemie panującym w ośrodkach Lebensbornu i poszukiwaniach zaginionych ludzi, niż o tych właśnie ludziach, i dlatego jestem rozczarowana tą książką.
Wielkie słowa uznania i szacunek dla Romana Hrabara, człowieka, o którym się nie słyszy, a który wykonał naprawdę wspaniałą pracę pomagając wielu osobom poznać prawdę o nich samych.

książek: 726
EratoCzyta | 2017-04-19
Przeczytana: marzec 2017

Nie zabrzmi to dobrze- zdaję sobie z tego sprawę- ale lubię książki, które są poświęcone temacie II Wojny Światowej i obozom koncentracyjnym, choć- co muszę zaznaczyć- nie jestem znawczynią w tej dziedzinie.
Pragnę zagłębiać temat i wiedzieć co musieli przeżyć nasi dziadkowie i babcie. Dzięki temu jeszcze bardziej ich podziwiam i szanuję- za odwagę, determinację, chęć życia i walkę o ojczyznę i przetrwanie.
„Brunatna kołysanka” to kolejna pozycja, która uświadomiła mi jak wiele złego doświadczyli w przeszłości nasi bliscy.

Książka ta poświęcona jest polskim dzieciom, które zostawały pozyskiwane w różny sposób, m.in. z zakładów opiekuńczych, z obozów, urodzone na terenie Niemiec. Przechodziły one badania rasowe przeprowadzane przez ekspertów, które miały dokonać odpowiedniej selekcji i pozyskać dzieci rasowo wartościowe. Przeprowadzano badania lekarskie i psychologiczne, dokładnie je mierzono, spisywano ich kolor oczu i włosów oraz robiono zdjęcia. Następnie były przekazywane do...

książek: 442
kuzo | 2018-03-01
Przeczytana: 01 marca 2018

Po raz pierwszy w zyciu uslyszalam okreslenie „Lebensborn“ w zachodnioniemieckiej telewizji panstwowej gdzies miedzy 1987-1992, wtedy jeszcze w RFN. Audycja wbila mi sie w pamiec na zawsze. W reportazu byly wywiady z doroslymi w miedzyczasie dziecmi, takze z mojej rodzinnej Lodzi. Byla tez mowa o jedynym w Europie obozie dla dzieci w Lodzi, z ktorego wywozono do Niemiec nadajace sie do zgermanizowania dzieci. Byla tez mowa o innych stronach dzialalnosci Lebensbornu, do czego jeszcze wroce. Pozniej widzialam wiele podobnych audycji w RFN-ie i czytalam sporo artykulow.
Caly czas, kiedy czytalam ksiazke, kolatala mi sie jedna mysl po glowie: dlaczego tak dlugo o tym sie w Polsce nie mowilo? Dlaczego przez tyle dziesiecioleci nie naglasniano tego tematu w Polsce? Przeciez mamy tyle ksiazek o II wojnie swiatowej, oplakalam chyba co druga ofiare powstania warszawskiego, „Dymy nad Birkenau“ Szmaglewskiej. „Medaliony“ Nalkowskiej, „Kolumbowie“ Bratnego weszly do lektur szkolnych, a o...

zobacz kolejne z 1415 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd