Brunatna kołysanka. Historie uprowadzonych dzieci
Wstrząsająca opowieść o polskich dzieciach, porwanych przez nazistów i zniemczanych, w założonych przez Himmlera ośrodkach Lebensbornu.
Jak i skąd wykradano je do Niemiec?
W jaki sposób szukał ich po wojnie Roman Hrabar, który odkrył przed światem zbrodniczą działalność ośrodków hodowli białej rasy?
Czy można mieć dwie matki albo nagle nie mieć żadnej?
Jak pokiereszowane dzieciństwo wpłynęło na dalsze losy dzieci Lebensbornu?
Po latach ofiary tamtych zdarzeń opowiadają autorce swoje zdumiewające, dramatyczne i pełne zaskakujących konsekwencji historie…
Kup Brunatna kołysanka. Historie uprowadzonych dzieci w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Brunatna kołysanka. Historie uprowadzonych dzieci
Wojna wciąż trwa
Druga wojna światowa zawsze budziła i będzie budzić emocje. Analizowana na tysiące sposobów przez niezliczonych historyków, a mimo to wciąż ma w sobie wiele niewiadomych. Wydaje się, że po tylu latach wiemy już o niej wszystko, tymczasem okazuje się, że wciąż skrywa wiele tajemnic. Trudno się temu dziwić, gdy wciąż możemy napotkać w mediach „polskie obozy koncentracyjne”. Skoro tak fundamentalne prawdy wciąż nie potrafią przejść do zbiorowej świadomości, nic dziwnego, że mroki historii ustępują tak niechętnie.
Lebensborn miał być w zamiarze instytucją opiekuńczo-charytatywną. Jednak kiedy wybuchła wojna przekształcił się w ośrodek, który poprzez selekcję kobiet i mężczyzn miał zadbać o jak największą liczbę narodzin dzieci czystej rasy. To jednak tylko jedna strona medalu. Wspomniane działania nie zaspokajały potrzeb i należało coś z tym zrobić. Sposobem na ten niedomiar okazało się porywanie dzieci z terenów ogarniętych konfliktem.
Oczywiście nie mogli być to podopieczni z przypadku. Podstawą były blond włosy i niebieskie oczy. Potem przychodził czas na następne badania i przenosiny do jednego z wielu ośrodków. Tam dzieci były germanizowane i trafiały do niemieckich rodzin. Dzięki książce Anny Malinowskiej możemy poznać wiele historii dzieci, których los zetknął z Lebensbornem. Spojrzeć jak to spotkanie zmieniło ich życie. Czasem w niejednoznaczny sposób, którego mogliśmy się nie spodziewać.
„Brunatna kołysanka” to zbiór niesamowitych opowieści. Ludzi, którzy wbrew własnej woli znaleźli się w zupełnie innej rzeczywistości. Jedni trafili bardzo dobrze, na kochające i często nieświadome ich pochodzenia rodziny. Zachowali z nimi kontakt, nawet po powrocie do Polski. Inni mieli mniej szczęścia. Tułali się przez lata po ośrodkach, bezskutecznie starali się odzyskać swoją tożsamość. Zmiany, na które nie mieli wpływu, zostawiły w nich piętno na lata.
Spektrum osobistości, ale i różnorodnych losów opisywanych na kolejnych kartach jest zdumiewające. To przecież tylko wycinek tego, co Lebensborn wyrządził Polskim obywatelom, a i tak robi ogromne wrażenie. Zaskakuje, wzrusza i smuci. Nie ma dwóch takich samych sytuacji. Każde przeżycia rządzą się swoimi prawami. Autorka z wyczuciem i dużą dozą empatii prezentuje poznane wydarzenia. W przystępny sposób przekazuje wiedzę na temat zbrodniczego procederu. Wprowadza w trudne tematy w taki sposób, że trudno się od nich oderwać, ale nie pozbawia ich przy tym ciężaru gatunkowego.
Jestem w pewien sposób zniesmaczony tym, że wcześniej nie zdawałem sobie sprawy, że takie wydarzenia miały miejsce. Dziwię się, że nie miałem pojęcia o Romanie Hrabarze, wybitnym prawniku, który wielu poszkodowanych odnalazł i uratował. Należał mu się pomnik, a tymczasem wszyscy o nim zapomnieli. Choćby dlatego należy po „Brunatną kołysankę” sięgnąć. Anna Malinowska pokazała, że można pisać o rzeczach niełatwych i istotnych, w sposób, który nie przygniecie czytelnika, ale uświadomi mu, jak wiele jeszcze jest do odkrycia. To mniej znane, ale ważne oblicze nieuświadomionej historii, o której należy pamiętać i zawsze przypominać.
Patryk Rzemyszkiewicz
Opinia społeczności książki Brunatna kołysanka. Historie uprowadzonych dzieci
Kiedy myślimy o wojnie oczami wyobraźni przywołujemy sylwetki żołnierzy, ręce które trzymają ciężki karabin lub rzucają granaty. Widzimy przerażonych ludzi, strach, głód, wszystko jest szare, brudne i zniszczone. Istotnie, wojny wywoływane są przez dorosłych ludzi o różnych motywacjach i pobudkach, zawsze prowadzą do zagłady i rozpadu. Kiedy tysiące żołnierzy niemieckich ginie na froncie wschodnim Himmler wpada na pomysł uzupełnienia III Rzeszy idealnymi, aryjskimi istotami. Mimo podkreślania kultu czystej krwi w obliczu dramatycznego spadku ludności masowo sprowadza na teren Rzeszy dzieci, które wyglądem nie odbiegają od ideału „nordyckiego nadczłowieka”, ale niewiele mają wspólnego z „rasą panów”. Ośrodki Lebensborn, w których przychodzą na świat mali germanie przestają wystarczać, dlatego dzieci sprowadzane są z krajów słowiańskich, jak towar - uprzednio należycie sprawdzony i przygotowany. Anna Malinowska w swojej książce uwypukla sytuację najmłodszych, skomplikowane historie polskich dzieci, misternie poplątane przez los i okrutny czas. Opowieści przedstawione przez autorkę dają dużo do myślenia, często są wstrząsające i okrutne. To książka o dzieciach, które walczyły, często całe swoje życie. Walczyły jednak nie na frontach, a o miłość i akceptację dorosłych w świecie absolutnego chaosu.
Oceny książki Brunatna kołysanka. Historie uprowadzonych dzieci
Poznaj innych czytelników
2195 użytkowników ma tytuł Brunatna kołysanka. Historie uprowadzonych dzieci na półkach głównych- Chcę przeczytać 1 411
- Przeczytane 763
- Teraz czytam 21
- Posiadam 179
- 2018 30
- 2019 24
- Literatura faktu 18
- Historia 16
- Reportaż 14
- Ulubione 11















































OPINIE i DYSKUSJE o książce Brunatna kołysanka. Historie uprowadzonych dzieci
Reportaż o germanizowanych dzieciach i ich powojennych losach.
To jest ta strona wojennej historii, o której chyba nie mówi się zbyt często, a która wiąże się z naprawdę wielkimi ludzkimi dramatami, nieraz trwającymi do dziś. To opowieść o ludziach pozbawionych tożsamości (niektórzy z nich do dziś nie wiedzą kim naprawdę są, nie znają swoich prawdziwych dat urodzenia),dzieciństwa, rodziny, siłą wydartych ze środowiska (i to dwukrotnie),ludziach, którzy wciąż zastanawiają się kim by byli, gdyby nie zostali zabrani. Bardzo poruszająca książka.
Reportaż o germanizowanych dzieciach i ich powojennych losach.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo jest ta strona wojennej historii, o której chyba nie mówi się zbyt często, a która wiąże się z naprawdę wielkimi ludzkimi dramatami, nieraz trwającymi do dziś. To opowieść o ludziach pozbawionych tożsamości (niektórzy z nich do dziś nie wiedzą kim naprawdę są, nie znają swoich prawdziwych dat urodzenia),...
Działania wojenne zakończyły sie wiele lat temu. A skutki zbrodniczej polityki niemieckiej trwają do dziś. Zniszczyły życie całemu pokoleniu, które mialo pecha urodzić się w pierwszej połowie XXw. Kiedy machina totalitaryzmu ruszyła i biła nie tylko na oślep, w przypadkowe ofiary. A także w ofiary dobierane celowo, kradnąc im na zawsze lub na jakiś czas tożsamość. Przeraża to, że nie sposób ustalić, ile osób zmarło, nie wiedząc, kim byli. Bo tak sobie postanowił niespełniony malarz i miliony współwinnych, które pokochały swojego fuehrera. A książka opowiada o nielicznych, których udało się przywrócić na pozór rodzinom. Na pozór, bo szkody poczynione w psychice nie dały się naprawić do końca życia. Książka mocna i bardzo wartościowa.
Działania wojenne zakończyły sie wiele lat temu. A skutki zbrodniczej polityki niemieckiej trwają do dziś. Zniszczyły życie całemu pokoleniu, które mialo pecha urodzić się w pierwszej połowie XXw. Kiedy machina totalitaryzmu ruszyła i biła nie tylko na oślep, w przypadkowe ofiary. A także w ofiary dobierane celowo, kradnąc im na zawsze lub na jakiś czas tożsamość. Przeraża...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpis książki mnie zmylił - spodziewałam się tu więcej o działalności Lebensbornu i porwaniach oraz "zniemczaniu" dzieci, które wyglądały na "aryjskie". Oczywiście ten wątek Malinowska też dość mocno zgłębiła, ale "Brunatna kołysanka" to reportaż o zdecydowanie szerszej tematyce. Dla mnie to jednak zaleta, więc choć dostałam nie do końca to, czego się spodziewałam, to myślę, że książce wyszło to tylko na dobre.
Są tu więc historie dzieci odebranych rodzicom w Polsce i wysłanych do Niemiec w celu wychowania ich na Niemców. Są odebrane dzieci przymusowych robotników wywiezionych do Rzeszy - wcale niekoniecznie polskiego pochodzenia, a pochodzenie niektórych do dziś pozostało nieznane. Niektóre z nich mogły faktycznie urodzić się Niemcami, ale kto by to był w stanie udowodnić w powojennym chaosie? Dla mnie "Brunatna kołysanka" to książka o przymusowo przesiedlanych dzieciach, z którymi nikt się nie liczył. Jedyne, co się liczyło, to polityka - Niemcy wykrwawiający się na froncie wschodnim potrzebowali nowych Niemców, Polacy wykrwawieni latami wojny i okupacji potrzebowali nowych Polaków. Tragedia czy dobro dzieci nikogo nie interesowały. I o ile dziecka szukali zrozpaczeni rodzice i bliscy - miało to wszystko sens, nawet jeśli maluch nie pamiętał ani ich ani języka polskiego. Ale zabieranie niemówiącego po polsku dziecka od kochającej go niemieckiej rodziny na tułaczkę po przemocowych sierocińcach, bo w Polsce nikt bliski nie został...? Niektóre ówczesne decyzje polityczne nie mieszczą się w głowie współczesnemu człowiekowi.
Malinowska opowiada też o katowickim adwokacie Romanie Hrabarze, który po wojnie zajmował się odzyskiwaniem odebranych przez Niemców dzieci. Dowiadujemy się o sytuacji politycznej i trudnościach, z jakimi adwokat musiał się mierzyć. Książka napisana jest bardzo dobrze, płynnie przechodzi się z historii na historię, z tematu na temat, a wszystko tworzy spójną całość. Temat na pewno nie jest wyczerpany, ale autorka zebrała wiele różnorodnych historii i ukazuje czytelnikom ciekawy przekrój problemów: każda sytuacja była indywidualna, każde dziecko było oddzielnym człowiekiem - jedne były przeszczęśliwe, że odnalazły rodziców, inne chciały uciekać z Polski do niemieckiej "Mutti". Nic tu nie było czarno-białe i Malinowskiej świetnie udało się uchwycić kompleksowość tej problematyki. "Brunatna kołysanka" to ciekawy i poruszający reportaż, warto się z nim zapoznać.
Opis książki mnie zmylił - spodziewałam się tu więcej o działalności Lebensbornu i porwaniach oraz "zniemczaniu" dzieci, które wyglądały na "aryjskie". Oczywiście ten wątek Malinowska też dość mocno zgłębiła, ale "Brunatna kołysanka" to reportaż o zdecydowanie szerszej tematyce. Dla mnie to jednak zaleta, więc choć dostałam nie do końca to, czego się spodziewałam, to myślę,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Brunatna kołysanka" to chwytająca za serce historia dzieci uprowadzonych przez nazistów, które w swoim życiu zmagały się z samotnością, odrzuceniem oraz wielką tęsknota. Tęsknota za rodzinnym ciepłem, poczuciem bezpieczeństwa oraz domem do którego mogą zawsze wrócić. To historia pokazująca jak trudno po latach odbudować relacje rozdzielonej rodziny, która jest już sobie całkiem obca. Poznajemy w książce postać katowickiego adwokata Romana Hrabar, który wiele lat spędził na szukaniu zaginionych dzieci zniemczonych w ośrodkach Lebensbornu.
"Brunatna kołysanka" to chwytająca za serce historia dzieci uprowadzonych przez nazistów, które w swoim życiu zmagały się z samotnością, odrzuceniem oraz wielką tęsknota. Tęsknota za rodzinnym ciepłem, poczuciem bezpieczeństwa oraz domem do którego mogą zawsze wrócić. To historia pokazująca jak trudno po latach odbudować relacje rozdzielonej rodziny, która jest już sobie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie ukrywam, że interesuje mnie II wojna światowa - historie ludzi, obozy, losy Żydów i innych mniejszości czy dzieci. Ośrodki Lebensbornu zaciekawiły mnie kilka lat temu. Miałam co prawda kilka książek w ręce - ale głównie naukowych. Publikacja Anny Malinowskiej zawiera w sobie to co lubię najbardziej - relację ludzi, którzy doświadczyli zniemczenia, utraty rodziny, a czasami obu. Jak zawirowania historyczne wpłynęły na ich dalsze życie.
Autorka ukazuje w swej publikacji jak działały ośrodki Lebensbornu przed wojną, a jak sam wybuch wojny i decyzje Himmlera wpłynęły na zmianę ich statusu. Poprzez losy dzieci widzimy zmianę instytucji opiekuńczo-wychowawczej w ośrodek "hodowlany", a następnie parającym się porywaniem dzieci z terenów podbitych, okupowanych.
Opowiedziane historie są dramatyczne, mocne do bólu, prawdziwe i bardzo mocno odciskające się w pamięci. To ten typ książki, którą musisz sobie dawkować, żeby cały czas nie płakać. A jednocześnie nie chce się jej odkładać, bo jesteśmy ciekawi każdej indywidualnej historii, losu dziecka.
Wielki plus dla autorki, że przypomniała jeszcze postać prawnika Romana Hrabara, który zapoczątkował poszukiwanie porywanych dzieci, sprawdzał archiwa, czytał tony dokumentów by móc połączyć na nowo rodziny.
Nie ukrywam, że interesuje mnie II wojna światowa - historie ludzi, obozy, losy Żydów i innych mniejszości czy dzieci. Ośrodki Lebensbornu zaciekawiły mnie kilka lat temu. Miałam co prawda kilka książek w ręce - ale głównie naukowych. Publikacja Anny Malinowskiej zawiera w sobie to co lubię najbardziej - relację ludzi, którzy doświadczyli zniemczenia, utraty rodziny, a...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria dzieci germanizowanych , Janczarów XX wieku., porywanych od rodzin i oddawanych w ręce niemieckie. Ale i trudne losy tych dzieci juz po wojnie. Porywane, odbierane, uprowadzane przechodziły bardzo brutalną germanizację jednak nie zawsze trafiały do złych domów. Po wojnie rozpoczynał się kolejny dramat. Zmienione nazwiska , brak dokumentacji często utrudniał odnalezienie jakiejkolwiek rodziny. Część dzieci po prostu nie miała do kogo juz wrócić. Kolejny dramat- trafiały z kochających domów do domów dziecka lub do dalekich rodzin gdzie musiały na swój byt zapracować. Bardzo dobra, dokumentalna książka . Opisuje losy konkretnych dzieci oraz ich życie juz jako osób dorosłych. Bardzo wielopłaszczyznowa, wielowątkowa, głęboka. Wciąga od pierwszych zdań i zapada na długo w pamięć.
Historia dzieci germanizowanych , Janczarów XX wieku., porywanych od rodzin i oddawanych w ręce niemieckie. Ale i trudne losy tych dzieci juz po wojnie. Porywane, odbierane, uprowadzane przechodziły bardzo brutalną germanizację jednak nie zawsze trafiały do złych domów. Po wojnie rozpoczynał się kolejny dramat. Zmienione nazwiska , brak dokumentacji często utrudniał...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Brunatna kołysanka"
Niebywała lektura. Należy pochłaniać takie, naszpikowane strasznymi faktami pozycje po to, żeby dużo wiedzieć co wyczynia wojna że zwykłymi ludźmi. To nie rządzący wojną ponoszą jej konsekwencje, a zmuszani do działań - zwykli ludzie. Tak cienka jest nić pokoju i tak łatwo ją przerwać.
Czytając historie o porwanych i germanizowanych dzieciach, lepiej rozumiemy bieżącą walkę ukraińskich rodziców o odzyskanie dzieci porwanych przez ludzi Putina - ZANIM - zdążą pozbawić Je tożsamości.
Niezwykłym człowiekiem, którego wieloletnią i bezcenną powojenną działalność poznajemy jest mecenas Roman Hrabar. "(...) Roman Hrabar był jedną z pierwszych osób, która po kapitulacji Niemiec zdemaskowała prawdziwe oblicze organizacji Lebensborn."
Zaciekawiłam? Mam nadzieję bo serdecznie polecam tę lekturę.
"Brunatna kołysanka"
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiebywała lektura. Należy pochłaniać takie, naszpikowane strasznymi faktami pozycje po to, żeby dużo wiedzieć co wyczynia wojna że zwykłymi ludźmi. To nie rządzący wojną ponoszą jej konsekwencje, a zmuszani do działań - zwykli ludzie. Tak cienka jest nić pokoju i tak łatwo ją przerwać.
Czytając historie o porwanych i germanizowanych dzieciach, lepiej...
Temat był mi jakośtam znany ale nigdy wcześniej nie czytałem o nim żadnej dłuższej publikacji. Bardzo ciekawa książka i poruszające są historie, nie tylko dzieci odebranych polskim rodzicom, bo to jest oczywiste, że to dla wielu, zwłaszcza starszych była wielka trauma, ale także, a może zwłaszcza tych podwójnie odebranych - najpierw porwanych z Polski, a potem odebranych niemieckim/austriackim rodzicom adopcyjnym (którzy najczęściej też nie mieli pojęcia, że to dziecko nie jest niemieckie i ma gdzieś tam rodziców). To są dramaty, o których wtedy nikt nie myślał, bo liczyło się tylko to, żeby dziecko wróciło do Polski - nie ważne, że tam gdzieś miało kochający dom, a np. w Polsce było już sierotą i nikt na nie nie czekał... (albo starali się o jego powrót jacyś dalszy krewni, którzy potem nie byli w stanie się nim odpowiednio zaopiekować i "oddawali dalej"). Tak oczywiście być nie powinno, ale to też zostało już niejako zasugerowane w książce - że jednak dziś wiedza psychologiczna jest trochę bardziej rozwinięta i tak by nie postąpiono... Bo to było traktowanie ich jak zasobu, a nie jak ludzi. Dlatego też mam bardzo mieszane uczucia co do działalności Romana Hrabara...
cyt.:
"– Rozumiem, że po wojnie polskie dzieci musiały wrócić z Niemiec. Często przecież czekali na nich prawdziwi rodzice. Ale gdy rodziców nie było, a ci nowi je kochali, dziecko nigdy nie powinno zostać im odebrane. Nie, nie powinnam być zabrana od Rossmannów – dodaje."
(czytana/słuchana: 25-26.01.2024)
5/5 [8/10]
Temat był mi jakośtam znany ale nigdy wcześniej nie czytałem o nim żadnej dłuższej publikacji. Bardzo ciekawa książka i poruszające są historie, nie tylko dzieci odebranych polskim rodzicom, bo to jest oczywiste, że to dla wielu, zwłaszcza starszych była wielka trauma, ale także, a może zwłaszcza tych podwójnie odebranych - najpierw porwanych z Polski, a potem odebranych...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka porusza bardzo trudny i ważny, a jednocześnie często przemilczany temat. Opowiada o procesie germanizowania polskich dzieci w czasie II wojny światowej. Okazuje się, że ośrodki Lebensborn służyły nie tylko rodzeniu czystych rasowo dzieci przez Niemki, ale także germanizowaniu dzieci. Autorka nie podaje suchych faktów, ale przedstawia je za pomocą kilkorga konkretnych ludzi z doświadczeniem germanizacji. Historie te są bardzo zróżnicowane. Zwłaszcza ta ich część, która dotyczy życiu po wojnie. Niektóre dzieci trafiły z powrotem do kochających rodziców. Czasem rodzice- polscy i niemieccy- potrafili współpracować dla dobra dziecka. Ale było wiele tragicznych historii. Były dzieci, które zabrano od jedynych rodziców, jakich znały i kochały po to, aby tułały się po dalekich krewnych lub domach dziecka. Były i takie, które z powodu nie wpisywania się w wyobrażenie rodziców o swoim utraconym dziecku, były przez nich oddawane. Odbieranie dzieci rodzicom i ich wynaradawianie jest zbrodnią wojenną. Dzieci w tej sytuacji nie są ludźmi, a zasobem państwa. Jednak ich "odzyskiwanie" po wojnie trudno jednoznacznie ocenić. Dzieci były bowiem po raz drugi pozbawiane domu. Często jedynego, jaki znały. A w kraju nie zawsze ktoś na nie czekał. Dzieci, których krewni nie żyli lub nie spełniały ich wyobrażeń, były skazane na tułaczkę. Po raz drugi zostały potraktowane jako zasób państwa. Wiele z tych dzieci zostało tak naprawdę powtórnie skrzywdzonych. A nawet bardziej skrzywdzonych tym drugim odebraniem. Książka ukazuje złożoność tej kwestii. Ciężko jednoznacznie ocenić wysiłki Romana Hrabara i jego współpracowników o powrót dzieci do Polski. Łatwo można ocenić z dzisiejszej perspektywy, a to były zupełnie inne czasy. Mam jednak nadzieję, że rzeczywiście jest tak, jak mówi w rozmowie z autorką pracownik IPN. Że dziś, z obecną wiedzą o psychologii dziecka, ze świadomością ich praw, nikt by dzieci w taki sposób nie wyrwał powtórnie z ich środowiska życia. Że dziś psychika dzieci byłaby ważniejsza niż przekonanie rodziców i państwa o prawie do nich. Że dzieci to ludzie, nie zasób. Mam nadzieję. Lektura obowiązkowa, polecam.
Książka porusza bardzo trudny i ważny, a jednocześnie często przemilczany temat. Opowiada o procesie germanizowania polskich dzieci w czasie II wojny światowej. Okazuje się, że ośrodki Lebensborn służyły nie tylko rodzeniu czystych rasowo dzieci przez Niemki, ale także germanizowaniu dzieci. Autorka nie podaje suchych faktów, ale przedstawia je za pomocą kilkorga...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBookalove | Blog o książkach
Kiedy mówimy o zbrodniach nazistów podczas II wojny światowej z reguły pierwsze, co przychodzi nam na myśl to oczywiście masowe ludobójstwo w obozach koncentracyjnych czy eksperymenty medyczne.
Mało niestety wspomina się o uprowadzeniu polskich dzieci przeznaczonych do germanizacji.
Szacuje się, że do Niemiec zostało wywiezionych 200 tysięcy a po wojnie udało się odnaleźć jedynie 30 tysięcy z nich.
Anna Malinowska w swojej książce przytacza historie kilku osób, które podzieliły się z nią swoimi wspomnieniami z tamtego okresu. Niestety są one w większości smutne.
Odebranie i utrata bliskich, adopcja przez niemieckie rodziny, a następnie powrót do Polski nie pozostały dla tych dzieci obojętne.
Wydarzenia te miały ogromny wpływ na ich psychikę i rozwój emocjonalny, co oczywiście przełożyło się na ich dorosłe życie.
Wiele z tych osób nie potrafiło ułożyć sobie życia z drugą osobą. Odnalezieni krewni po tylu latach byli zupełnie obcymi dla siebie ludźmi - oczekiwania i wyobrażenia często zderzały się z rzeczywistością i mimo więzów krwi nie umieli utrzymać ze sobą kontaktów.
Niestety dla tych ludzi wojna nie skończyła się wraz z kapitulacją Niemiec. Wielu nie wie kim tak naprawdę są.
Przejmująca książka o Lebensbornie, o Romanie Hrabarze - człowieku, który wiedział o temacie najwięcej i pomagał w odnajdywaniu dzieci i rodzin, a o którym nikt nie pamięta i o dzieciach, których historie nie są wcale czarno-białe i które nigdy nie powinny być odebrane polskim rodzicom…ani może też tym niemieckim.
Polecam!
Bookalove | Blog o książkach
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKiedy mówimy o zbrodniach nazistów podczas II wojny światowej z reguły pierwsze, co przychodzi nam na myśl to oczywiście masowe ludobójstwo w obozach koncentracyjnych czy eksperymenty medyczne.
Mało niestety wspomina się o uprowadzeniu polskich dzieci przeznaczonych do germanizacji.
Szacuje się, że do Niemiec zostało wywiezionych 200...