Prawdziwa wojna. Wietnam w ogniu

Tłumaczenie: Rafał Lisowski
Seria: Reportaż
Wydawnictwo: Czarne
6,25 (48 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
2
8
5
7
14
6
12
5
8
4
4
3
2
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Real War: The Classic Reporting on the Vietnam War
data wydania
ISBN
9788380494497
liczba stron
344
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
Ag2S

Ben Suc położone kilkadziesiąt kilometrów od Sajgonu stało się celem ataku w ramach operacji Cedar Falls – największej akcji wojsk amerykańskich w czasie wojny w Wietnamie. Schell był naocznym świadkiem przebiegu i skutków tej interwencji, najpierw obserwując wydarzenia z pokładu wojskowego helikoptera, potem słuchając opowieści jeńców, wreszcie oglądając zniszczenia, które pozostawiły...

Ben Suc położone kilkadziesiąt kilometrów od Sajgonu stało się celem ataku w ramach operacji Cedar Falls – największej akcji wojsk amerykańskich w czasie wojny w Wietnamie. Schell był naocznym świadkiem przebiegu i skutków tej interwencji, najpierw obserwując wydarzenia z pokładu wojskowego helikoptera, potem słuchając opowieści jeńców, wreszcie oglądając zniszczenia, które pozostawiły amerykańskie bomby i czołgi.

Schell napisał tę książkę wiele lat po wojnie, ale spotkała się ona z żywymi reakcjami i weszła do kanonu światowej literatury faktu. Autor nie tylko opowiada o konkretnych wydarzeniach, lecz stara się również znaleźć odpowiedzi na pytania, dlaczego Stany Zjednoczone rozpoczęły wojnę w Wietnamie i dlaczego ją przegrały.

Jego relacja jest jednym z najbardziej przejmujących świadectw o tej wojnie i o wojnie w ogóle.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1107
malena | 2017-08-28
Przeczytana: 27 sierpnia 2017

"Amerika"

"We're all living in Amerika
Amerika ist wunderbar
We're all living in Amerika
Amerika, Amerika"
"Amerika" - Rammstein

Są (wprawdzie niewiele, ale jednak) takie reportaże, które wyczerpują całkowicie poruszaną problematykę. Aby lepiej zobrazować, co mam na myśli, posłużę się puzzlami: dostajemy kompletne pudełko i z poszczególnych elementów jesteśmy w stanie samodzielnie ułożyć dany obraz (kwestię, czy obraz jest zgodny z rzeczywistością na razie pomińmy). Są też takie reportaże, w których pudełka zawierają jedynie część elementów, ale elementy te po złożeniu tworzą spójny jego fragment. Reszta wymaga od nas dalszego zaangażowania, dalszego wysiłku, by skompletować wszystkie elementy i móc ułożyć z nich dany obraz. Myślę, że do takiej właśnie kategorii można zaliczyć reportaże Jonathana Shella. Po zapoznaniu się z nimi będziemy w stanie zrekonstruować jedynie fragment całości, nie mniej jest to dość ważny fragment, bo dotyczy jednej ze stron (wydawałoby się silniejszej), biorącej udział w wojnie. Na samą wojnę, przeciwników, tj. Armię Frontu Wyzwolenia (Wietkong), sam Wietnam Północny też udało mu się rzucić trochę światła, jednak trzeba pamiętać, że celem autora było ukazanie siły i obnażenie słabości Stanów Zjednoczonych i przy okazji także Wietnamu Południowego.

W omawianej książce znajdujemy trzy reportaże Shella: "Prawdziwą wojnę", "Wioskę Ben Suc" i "Wojskową połowę". W pierwszym i moim skromnym zdaniem najlepszym, pisanym post factum, autor dokonuje szczegółowej analizy przyczyn klęski sprzymierzonych sił w wojnie wietnamskiej. Mimo odstraszającego tytułu, sugerującego, że tylko autor uzyskał monopol na prawdę, warto bliżej się z nim zapoznać, gdyż rozważania Shella na temat własnego kraju zdają się po dziś dzień nie tracić nic na aktualności (Stany Zjednoczone nie wyciągnęły lekcji z własnej historii). Co ciekawe, jego zawoalowana krytyka zawarta we wcześniejszych artykułach, negatywne nastawienie do udziału jego kraju w tej wojnie - okazały się słuszne.
"Wioska Ben Suc" i "Wojskowa połowa" pisane były "na gorąco" (dwudziestoczteroletni Shell, u progu dziennikarskiej kariery znalazł się się w Wietnamie i stał się naocznym świadkiem opisywanych wydarzeń). Zobrazował czytelnikom przebieg i konsekwencje operacji: Cedar Falls, Malheur I, Malheur II, Hood River oraz Benten.

Czy reportaż się zdezaktualizował? I tak, i nie. Mogę sobie jedynie wyobrazić siłę oddziaływania tych dwóch reportaży w momencie, gdy ujrzały one światło dzienne. Siłę, której zupełnie już nie można odczuć. Warto w tym miejscu jeszcze raz podkreślić, że ich autor miał jedynie dwadzieścia cztery lata, gdy je napisał. Dwadzieścia cztery! Nie można odmówić mu odwagi. Był naocznym świadkiem opisywanych wydarzeń, odnotował wszystko to, co udało mu się zaobserwować, usłyszeć. Pod całą masą tych szczegółów wyłania się całkiem klarowny obraz (puzzle 3D). Pytanie tylko, czy czytelnik, współczesny czytelnik, wykaże się zrozumieniem i cierpliwością. W końcu na temat wojny w Wietnamie powstało od czasu, gdy Shell pisał swoje reportaże, mnóstwo mniej lub bardziej udanych publikacji. Głos autora stracił moc, jednak odbija się nadal echem we współczesnych odbiorcom czasach. Pewne rzeczy się nie zmieniają, a historia lubi się powtarzać, zwłaszcza gdy mówimy o Stanach Zjednoczonych.

Rozumiem, że trudno się obecnie zachwycać tymi reportażami, więc w tym miejscu mogę zarekomendować je miłośnikom, pasjonatom. Nie czyta się ich z przyjemnością. Przeciwnie, męczą, nużą, wydają się przegadane (mnóstwo istotnych i nieistotnych szczegółów), bezemocjonalne, pozornie bezrefleksyjne (autor zdaje się nie angażować w wydarzenia, które opisuje). Warto jednak zauważyć, że Shell pisał te dwa ostatnie reportaże "na gorąco", opisywał negatywnie swój własny kraj, miał zatem świadomość, że musi posiłkować się konkretami, argumentami, które będzie można łatwo potwierdzić, ale trudniej obalić. Emocjonalny dystans, chłód, rzeczowość, mnóstwo mniej lub bardziej istotnych faktów nadają jego reportażom rys rzetelności (nikt nie mógł mu zarzucić używania taniego chwytu grania na ludzkich emocjach). Pod tą maską zdystansowania, obojętności, nawału mniej lub bardziej istotnych szczegółów ukrywają się prawdziwe emocje, gorzkie, ale niewypowiedziane wprost słowa krytyki, ludzkie dramaty, drugie (mniej znane i niechętnie poruszane) oblicze wojny, wojny, w której - jak mówi powszechnie znane i dość oklepane, ale nadal aktualne afrykańskie przysłowie - "Kiedy walczą słonie, najbardziej cierpi trawa". Reportaże Shella są więc zaproszeniem odbiorców do pośredniego uczestniczenia w wydarzeniach, dokonania samodzielnej interpretacji, wyciągnięcia wniosków. Myślę, że to dobre rozwiązanie, choć anachroniczne (współczesni reportażyści lubują się w narzucaniu odbiorcom swego punktu widzenia - w mniej lub bardziej subtelny sposób).

PS Oceniłam ten reportaż na osiem gwiazdek. Moja ocena dotyczy przede wszystkim świetnego, rzeczowego eseju "Prawdziwa wojna" , oraz jest wyrazem podziwu dla dwudziestoczterolatka, który odważył się stanąć po przeciwnej stronie barykady i mimo tego, że jego głos nie brzmi już tak mocno (czyta się ten reportaż z mozołem i niechętnie), to mogę sobie wyobrazić jego ówczesną siłę. Cóż... Może i forma tego reportażu jest przestarzała, może i problematyka dla niektórych trąci myszką (choć współczesność przeczy temu twierdzeniu) , jednak ma to - dla mnie - swój urok. Kwitesencja wolności słowa. Kwintesencja pracy reporterskiej.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Inne światy

https://zapomnianypokoj.blogspot.com/2018/11/inne-swiaty-recenzja.html Przyznaję się, że zbiorów opowiadań nie czytam zbyt często. Chociaż uważam, że...

zgłoś błąd zgłoś błąd