Prawdziwa wojna. Wietnam w ogniu

Okładka książki Prawdziwa wojna. Wietnam w ogniu
Jonathan Schell Wydawnictwo: Czarne Seria: Reportaż reportaż
344 str. 5 godz. 44 min.
Kategoria:
reportaż
Seria:
Reportaż
Tytuł oryginału:
The Real War: The Classic Reporting on the Vietnam War
Wydawnictwo:
Czarne
Data wydania:
2017-03-02
Data 1. wyd. pol.:
2017-03-02
Liczba stron:
344
Czas czytania
5 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380494497
Tłumacz:
Rafał Lisowski
Tagi:
literatura faktu okrucieństwo Wietnam przemoc reportaż reżim USA strach terror trauma wojna wietnamska żołnierz
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,3 / 10
102 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
306
300

Na półkach:

Książka to właściwie trzy całkiem oddzielne prace.

Pierwszą z nich jest tytułowa "Prawdziwa wojna" czyli słowniczek pojęć pojawiających się w debatach na temat wojny w Wietnamie i odpowiednio wyjaśniony przez autora. Jest to najbardziej wyrażający zdanie autora fragment książki.

Następnie mamy obejrzenie wojny z perspektywy jednej wioski. Autor stara się nie oceniać wydarzeń, a jedynie skupić się na samej historii.

Ostatnia praca stanowi trzecie podejście autora do wojny. Fotograficznie przedstawia swoją pracę nad analizą zniszczeń jednego regionu Wietnamu. Opisuje jakie zadawał pytania, jakie były odpowiedzi, jak zachowywali się żołnierze. Wszystko co widział i jak widział.

Dość ciekawe w publikacji jest zestawienie w dwóch ostatnich tekstach wydarzeń mrożących krew w żyłach z całkiem pozbawionym emocji opisem zdarzeń. Bardzo ciekawe podejście do pracy dziennikarza wojennego.

Książka to właściwie trzy całkiem oddzielne prace.

Pierwszą z nich jest tytułowa "Prawdziwa wojna" czyli słowniczek pojęć pojawiających się w debatach na temat wojny w Wietnamie i odpowiednio wyjaśniony przez autora. Jest to najbardziej wyrażający zdanie autora fragment książki.

Następnie mamy obejrzenie wojny z perspektywy jednej wioski. Autor stara się nie oceniać...

więcej Pokaż mimo to

avatar
270
270

Na półkach: , , ,

OCENA – 7/10 BARDZO DOBRA

Jonathan Schell zupełnie nie jest mi znany, dotychczas nie czytałem żadnej jego książki z racji tego że i interesuję się Dalekim Wschodem czy Półwyspem Indochińskim sięgnąłem po reportaż „PRAWDZIWA WOJNA
- WIETNAM W OGNIU” o wojnie w Wietnamie, którą Amerykanie przegrali. Książkę należy zaliczyć do literatury faktu, bowiem opisuje ona wydarzenia w których bezpośrednio uczestniczył autor i był naocznym świadkiem tego o czym tak wnikliwie napisał.

To bardzo trudna i skomplikowana relacja, autor napisał ją wiele lat po wojnie, utrwalił w niej obrazy, które przemawiają do czytelnika i pokazują bezsens wojny oraz jej okrucieństwo i cierpienie ludzi, którzy ją przeżyli. Schell skupił się na konkretnych wydarzeniach oraz próbował znaleźć przyczyny i odpowiedź dlaczego ta wojna została przegrana przez Amerykanów. Czy to mu się udało?, myślę że w pewnym sensie tak, jak pamiętamy z historii, ta wojna podzieliła naród amerykański jak żadna inna, była pożywką dla polityków, zwolenników i przeciwników tej wojny.

Schell z rozbrajającą szczerością napisał to co widział, niczego nie upiększał, nie chwalił Amerykanów, za co był krytykowany, a nawet uznano go za zdrajcę. Dosadnie opisał fakty, które wstrząsnęły opinią publiczną, pisał jak rasowy reporter, nie faworyzując żadnej ze stron konfliktu. Książka szokuje, zmusza do refleksji i pozwala zrozumieć czynniki, które miały decydujący wpływ na to że Amerykanie tę wojnę przegrali.

Narracja na najwyższym, poziomie, zaletą tej publikacji jest prosty nieskomplikowany język, która przemawia do wyobraźni czytelnika. Autor z ogromną fascynacją, rzetelnością a przede wszystkim uczciwie napisał to co widział, byśmy jako czytelnicy mieli prawdziwy niczym nie zmącony obraz tego co wydarzyło się naprawdę. Książka godna polecenia, ale trudna w odbiorze i smutna. Pozdrawiam. Jack_

OCENA – 7/10 BARDZO DOBRA

Jonathan Schell zupełnie nie jest mi znany, dotychczas nie czytałem żadnej jego książki z racji tego że i interesuję się Dalekim Wschodem czy Półwyspem Indochińskim sięgnąłem po reportaż „PRAWDZIWA WOJNA
- WIETNAM W OGNIU” o wojnie w Wietnamie, którą Amerykanie przegrali. Książkę należy zaliczyć do literatury faktu, bowiem opisuje ona...

więcej Pokaż mimo to

avatar
41
29

Na półkach:

Bardzo fajnie opisane historie dziejące się podczas wojny w Wietnamie. Pierwszy rozdział przedstawia szersze znaczenie tej wojny, dwa kolejne to obszerne opisy działań wojsk Amerykańskich na terenie Wietnamu. Autor opisywał tylko to, co widział, a ocenę zostawiał czytelnikowi.

Dla mnie w pewnym momencie ta książka stała się bardzo ciężka do czytania - ale to nie z powodu ciężkiego stylu (wręcz przeciwnie!), ale z powodu rzeczy, które były opisywane i które się działy podczas tej wojny. Moim zdaniem warto przeczytać, nawet (a może zwłaszcza?) jeśli nie mieliśmy wcześniej pojęcia, jak ta wojna wyglądała.

Bardzo fajnie opisane historie dziejące się podczas wojny w Wietnamie. Pierwszy rozdział przedstawia szersze znaczenie tej wojny, dwa kolejne to obszerne opisy działań wojsk Amerykańskich na terenie Wietnamu. Autor opisywał tylko to, co widział, a ocenę zostawiał czytelnikowi.

Dla mnie w pewnym momencie ta książka stała się bardzo ciężka do czytania - ale to nie z powodu...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
119
84

Na półkach:

Drobiazgowe i praktycznie pozbawione emocji relacjonowanie "tu i teraz"; tego, co na miejscu usłyszał i zobaczył dziennikarz - bez oceniania, komentowania i umieszczania tego w szerszym kontekście (poza wstępem) - jest zarówno największą zaletą, jak i największą wadą tej książki. Chciałoby się więcej emocji, więcej refleksji, więcej wojny - nie tylko tego skrawka, który widział Schell. Ale ostatecznie to chyba takie reportaże, czy raczej relacje, są najcenniejszym świadectwem.

Drobiazgowe i praktycznie pozbawione emocji relacjonowanie "tu i teraz"; tego, co na miejscu usłyszał i zobaczył dziennikarz - bez oceniania, komentowania i umieszczania tego w szerszym kontekście (poza wstępem) - jest zarówno największą zaletą, jak i największą wadą tej książki. Chciałoby się więcej emocji, więcej refleksji, więcej wojny - nie tylko tego skrawka, który...

więcej Pokaż mimo to

avatar
523
43

Na półkach: ,

Czy tak naprawdę samymi słowami można opisać ludzkie cierpienie, fanatyzm, szaleństwo...?

W książce uderza fakt, iż autor podszedł do reportażu bardzo obiektywnie. Być może to było przyczyną niezadowolenia elit rządzących oraz decydentów w USA?
Kapitalne podejście do zrelacjonowania działań wojennych, dotyczących jednego z najtragiczniejszych konfliktów w dziejach XX wieku.

Autor nie tylko daje głos szeregowym żołnierzom, dowódcom, ale także przesiedleńcom, rdzennym mieszkańcom Wietnamu, oraz ofiarom amerykańskich ataków. Drobiazgowo opisuje zarówno operacje lądowe jak i powietrzne - z których wyłania się skala cierpienia narodu wietnamskiego.

Z reportażu wyziera obraz krainy nękanej przez najeźdźców od setek lat - Chińczyków, Francuzów i Amerykanów.

Książka dająca do myślenia - ostrzegam - nie dla każdego.
Spokojnie do ogólnej oceny na LC możecie dodać jedną gwiazdkę.
Dla mnie literatura obowiązkowa. Polecam.

Czy tak naprawdę samymi słowami można opisać ludzkie cierpienie, fanatyzm, szaleństwo...?

W książce uderza fakt, iż autor podszedł do reportażu bardzo obiektywnie. Być może to było przyczyną niezadowolenia elit rządzących oraz decydentów w USA?
Kapitalne podejście do zrelacjonowania działań wojennych, dotyczących jednego z najtragiczniejszych konfliktów w dziejach XX...

więcej Pokaż mimo to

avatar
60
57

Na półkach: ,

Nigdy nie czytałem reportaży. Żaden Kapuściński czy inne ikony tego gatunku mnie nie interesowały. Dopiero wygranie "Prawdziwej Wojny" w facebookowym konkursie (pozdrawiam CSPA!) zmieniło ten stan rzeczy i na moją półkę trafił pierwszy reportaż.
Książka dzieli się na trzy części. Mnie wciągnęły tylko dwie z nich. Część pierwsza, czyli analiza tego czym tak naprawdę była Wojna Wietnamska i jakie były przyczyny porażki USA. Dla absolwenta stosunków międzynarodowych była to bardzo ciekawa, dla innych może nieco nudna, lektura. Oraz część trzecia, w której autor opisywał swoje spostrzeżenia z lotów z pilotami wojskowymi naprowadzającymi myśliwce na cel. Obraz wojny jaki maluje się z tych spostrzeżeń jest wręcz sielankowy (dla samych pilotów oczywiście, nie dla bombardowanych przez nich Wietnamczyków). Część druga natomiast, czyli Operacja Cedar Falls, zupełnie mnie nie zainteresowała, miałem problem aby przez nią przebrnąć.
Podsumowując, lektura "Prawdziwej Wojny" była dla mnie całkiem udanym wejściem w świat reportażu. Prawdopodobnie nie ostatnim.

Nigdy nie czytałem reportaży. Żaden Kapuściński czy inne ikony tego gatunku mnie nie interesowały. Dopiero wygranie "Prawdziwej Wojny" w facebookowym konkursie (pozdrawiam CSPA!) zmieniło ten stan rzeczy i na moją półkę trafił pierwszy reportaż.
Książka dzieli się na trzy części. Mnie wciągnęły tylko dwie z nich. Część pierwsza, czyli analiza tego czym tak naprawdę była...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1110
142

Na półkach: ,

"Amerika"

"We're all living in Amerika
Amerika ist wunderbar
We're all living in Amerika
Amerika, Amerika"
"Amerika" - Rammstein

Są (wprawdzie niewiele, ale jednak) takie reportaże, które wyczerpują całkowicie poruszaną problematykę. Aby lepiej zobrazować, co mam na myśli, posłużę się puzzlami: dostajemy kompletne pudełko i z poszczególnych elementów jesteśmy w stanie samodzielnie ułożyć dany obraz (kwestię, czy obraz jest zgodny z rzeczywistością na razie pomińmy). Są też takie reportaże, w których pudełka zawierają jedynie część elementów, ale elementy te po złożeniu tworzą spójny jego fragment. Reszta wymaga od nas dalszego zaangażowania, dalszego wysiłku, by skompletować wszystkie elementy i móc ułożyć z nich dany obraz. Myślę, że do takiej właśnie kategorii można zaliczyć reportaże Jonathana Shella. Po zapoznaniu się z nimi będziemy w stanie zrekonstruować jedynie fragment całości, nie mniej jest to dość ważny fragment, bo dotyczy jednej ze stron (wydawałoby się silniejszej), biorącej udział w wojnie. Na samą wojnę, przeciwników, tj. Armię Frontu Wyzwolenia (Wietkong), sam Wietnam Północny też udało mu się rzucić trochę światła, jednak trzeba pamiętać, że celem autora było ukazanie siły i obnażenie słabości Stanów Zjednoczonych i przy okazji także Wietnamu Południowego.

W omawianej książce znajdujemy trzy reportaże Shella: "Prawdziwą wojnę", "Wioskę Ben Suc" i "Wojskową połowę". W pierwszym i moim skromnym zdaniem najlepszym, pisanym post factum, autor dokonuje szczegółowej analizy przyczyn klęski sprzymierzonych sił w wojnie wietnamskiej. Mimo odstraszającego tytułu, sugerującego, że tylko autor uzyskał monopol na prawdę, warto bliżej się z nim zapoznać, gdyż rozważania Shella na temat własnego kraju zdają się po dziś dzień nie tracić nic na aktualności (Stany Zjednoczone nie wyciągnęły lekcji z własnej historii). Co ciekawe, jego zawoalowana krytyka zawarta we wcześniejszych artykułach, negatywne nastawienie do udziału jego kraju w tej wojnie - okazały się słuszne.
"Wioska Ben Suc" i "Wojskowa połowa" pisane były "na gorąco" (dwudziestoczteroletni Shell, u progu dziennikarskiej kariery znalazł się się w Wietnamie i stał się naocznym świadkiem opisywanych wydarzeń). Zobrazował czytelnikom przebieg i konsekwencje operacji: Cedar Falls, Malheur I, Malheur II, Hood River oraz Benten.

Czy reportaż się zdezaktualizował? I tak, i nie. Mogę sobie jedynie wyobrazić siłę oddziaływania tych dwóch reportaży w momencie, gdy ujrzały one światło dzienne. Siłę, której zupełnie już nie można odczuć. Warto w tym miejscu jeszcze raz podkreślić, że ich autor miał jedynie dwadzieścia cztery lata, gdy je napisał. Dwadzieścia cztery! Nie można odmówić mu odwagi. Był naocznym świadkiem opisywanych wydarzeń, odnotował wszystko to, co udało mu się zaobserwować, usłyszeć. Pod całą masą tych szczegółów wyłania się całkiem klarowny obraz (puzzle 3D). Pytanie tylko, czy czytelnik, współczesny czytelnik, wykaże się zrozumieniem i cierpliwością. W końcu na temat wojny w Wietnamie powstało od czasu, gdy Shell pisał swoje reportaże, mnóstwo mniej lub bardziej udanych publikacji. Głos autora stracił moc, jednak odbija się nadal echem we współczesnych odbiorcom czasach. Pewne rzeczy się nie zmieniają, a historia lubi się powtarzać, zwłaszcza gdy mówimy o Stanach Zjednoczonych.

Rozumiem, że trudno się obecnie zachwycać tymi reportażami, więc w tym miejscu mogę zarekomendować je miłośnikom, pasjonatom. Nie czyta się ich z przyjemnością. Przeciwnie, męczą, nużą, wydają się przegadane (mnóstwo istotnych i nieistotnych szczegółów), bezemocjonalne, pozornie bezrefleksyjne (autor zdaje się nie angażować w wydarzenia, które opisuje). Warto jednak zauważyć, że Shell pisał te dwa ostatnie reportaże "na gorąco", opisywał negatywnie swój własny kraj, miał zatem świadomość, że musi posiłkować się konkretami, argumentami, które będzie można łatwo potwierdzić, ale trudniej obalić. Emocjonalny dystans, chłód, rzeczowość, mnóstwo mniej lub bardziej istotnych faktów nadają jego reportażom rys rzetelności (nikt nie mógł mu zarzucić używania taniego chwytu grania na ludzkich emocjach). Pod tą maską zdystansowania, obojętności, nawału mniej lub bardziej istotnych szczegółów ukrywają się prawdziwe emocje, gorzkie, ale niewypowiedziane wprost słowa krytyki, ludzkie dramaty, drugie (mniej znane i niechętnie poruszane) oblicze wojny, wojny, w której - jak mówi powszechnie znane i dość oklepane, ale nadal aktualne afrykańskie przysłowie - "Kiedy walczą słonie, najbardziej cierpi trawa". Reportaże Shella są więc zaproszeniem odbiorców do pośredniego uczestniczenia w wydarzeniach, dokonania samodzielnej interpretacji, wyciągnięcia wniosków. Myślę, że to dobre rozwiązanie, choć anachroniczne (współczesni reportażyści lubują się w narzucaniu odbiorcom swego punktu widzenia - w mniej lub bardziej subtelny sposób).

PS Oceniłam ten reportaż na osiem gwiazdek. Moja ocena dotyczy przede wszystkim świetnego, rzeczowego eseju "Prawdziwa wojna" , oraz jest wyrazem podziwu dla dwudziestoczterolatka, który odważył się stanąć po przeciwnej stronie barykady i mimo tego, że jego głos nie brzmi już tak mocno (czyta się ten reportaż z mozołem i niechętnie), to mogę sobie wyobrazić jego ówczesną siłę. Cóż... Może i forma tego reportażu jest przestarzała, może i problematyka dla niektórych trąci myszką (choć współczesność przeczy temu twierdzeniu) , jednak ma to - dla mnie - swój urok. Kwitesencja wolności słowa. Kwintesencja pracy reporterskiej.

"Amerika"

"We're all living in Amerika
Amerika ist wunderbar
We're all living in Amerika
Amerika, Amerika"
"Amerika" - Rammstein

Są (wprawdzie niewiele, ale jednak) takie reportaże, które wyczerpują całkowicie poruszaną problematykę. Aby lepiej zobrazować, co mam na myśli, posłużę się puzzlami: dostajemy kompletne pudełko i z poszczególnych elementów jesteśmy w stanie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
704
703

Na półkach:

"Prawdziwa wojna" to drobiazgowy i wstrząsający raport z samego serca wojny w Wietnamie. Wyłączywszy zawartą na początku publikacji wnikliwą analizę przyczyn sromotnej klęski poniesionej przez Amerykanów, Jonathan Schell rzadko prezentuje swoje prywatne stanowisko i poglądy wobec rozgrywających się na jego oczach wydarzeń, wyciąganie wniosków pozostawiając czytelnikom.

Ów dokument z "pola boju" pełen jest podanych w zaskakująco beznamiętny sposób informacji i opisów rutynowych czynności podejmowanych przez amerykańskich marines i pilotów. Jakkolwiek reporterska rzetelność, dbałość o detale i nieunikanie przedstawiania drażliwych faktów, sprawiają iż dzięki tym dwóm obszernym reportażom zyskujemy wstrząsający obraz prowadzonej na absurdalnych warunkach wojny, oraz rozgrywającej się w tle ludzkiej tragedii. Dramatu tysięcy Wietnamczyków, zabijanych - choć po lekturze tej książki nie będzie przesadzonym stwierdzenie 'mordowanych' - zmuszanych do opuszczania swoich domostw, porzucania bliskich i dobytku. Ludzi sprowadzanych do pozycji bezwolnych kukiełek, manipulowanych przez przedstawicieli każdej ze stron konfliktu.

Książka Schella po pewnym czasie zaczyna jednak nużyć a natłok serwowanych tutaj opisów powtarzających się rutynowych i podlegających tym samym schematom operacji przeprowadzanych w kolejnych lokacjach Wietnamu po pewnym czasie sprawia, że przez "Prawdziwą wojnę..." brnie się z niejakim oporem. Cóż, może obok uświadomienia rzeszom czytelników, jak wielki dramat dotknął ludność Wietnamu w okresie konfliktu, chodziło Schellowi również o to, by pokazać im, iż wojna nie ma sobie nic atrakcyjnego. Jakkolwiek - polecam zapoznanie się z tą publikacją - to wciąż porcja solidnej i skrupulatnie spisanej literatury faktu.

"Prawdziwa wojna" to drobiazgowy i wstrząsający raport z samego serca wojny w Wietnamie. Wyłączywszy zawartą na początku publikacji wnikliwą analizę przyczyn sromotnej klęski poniesionej przez Amerykanów, Jonathan Schell rzadko prezentuje swoje prywatne stanowisko i poglądy wobec rozgrywających się na jego oczach wydarzeń, wyciąganie wniosków pozostawiając czytelnikom.

Ów...

więcej Pokaż mimo to

avatar
748
732

Na półkach:

Książka zawiera zbiór kilku reportaży pisanych przez Schella w latach 1967-1988 i podobnie jak Depesze Michaela Herra ukazuje się po polsku dopiero teraz. Herr koncentruj się na ludziach, ich zachowaniach, emocjach, motywacjach. Robi to po mistrzowsku. Schell zaś opisuje szersze tło polityczno-socjologiczne, zwłaszcza w tekście Prawdziwa wojna. Owszem niektóre aspekty są interesujące, choćby to jak politycy i wojskowi amerykańscy brnęli w konflikt w Wietnamie, żeby nie pokazać słabości, ale suchy język całkowicie mi nie odpowiadał.
[...]
całość:
http://www.speculatio.pl/rozczarowania-muzyka-mozg-wietnam/

Książka zawiera zbiór kilku reportaży pisanych przez Schella w latach 1967-1988 i podobnie jak Depesze Michaela Herra ukazuje się po polsku dopiero teraz. Herr koncentruj się na ludziach, ich zachowaniach, emocjach, motywacjach. Robi to po mistrzowsku. Schell zaś opisuje szersze tło polityczno-socjologiczne, zwłaszcza w tekście Prawdziwa wojna. Owszem niektóre aspekty są...

więcej Pokaż mimo to

avatar
346
343

Na półkach: ,

Drogi Czytelniku

Jeżeli jesteś miłośnikiem „zapachu napalmu o poranku”, to ta książka Cię rozczaruje.
Jednak jeżeli należysz do tych, którzy wiedzą, że „Historia magistra vitae est”, ale ludzkość jest in gremio wyjątkową tępą klasą i lekcje trzeba powtarzać, aż do znudzenia, a za każdym razem zamiast „pały” w dzienniku konsekwencją są kolejne tysiące ludzkich istnień – to przeczytasz tę książkę z uwagą i sprawi Ci ona przyjemność.
Bynajmniej nie ze względu na treść, ale na sposób jej napisania.

Nieżyjący już Jonathan Schell był reporterem podczas wojny wietnamskiej, odsądzanym od czci i wiary za między innymi „antypatriotyzm”. Przedstawiany jest jako „lewicowy antytotalitarysta”, co nie ukrywam, lekko mnie początkowo zniechęcało do lektury, gdyż nie jestem miłośnikiem tego punktu widzenia świata.
Na szczęście taka „reklama” nie znalazła potwierdzenia w treści książki, natomiast nasunęła mi na myśl porównania z obecnie prowadzoną wojną koalicji pod wodzą USA w Afganistanie.
Za dowód na powtarzalność amerykańskiej działalności „szerzenia demokracji” i „obrony przed komunistyczną zarazą” posłużyć może sekwencja zdarzeń oraz pewne podobieństwo wietnamskiego i afgańskiego sposobu myślenia a także stosunku amerykańskiego establishmentu do oficjalnych, wspieranych przez siebie władz.
Najważniejszym elementem i słabością polityki amerykańskiej jest brak pomysłu, jak ma wyglądać przyszłość „wyzwolonego kraju”. W sensie – wygramy wojnę, bo tego wymaga „amerykańska wiarygodność” tylko co dalej? W obu przypadkach – zarówno w Południowym Wietnamie w latach 70 XX w. jak i teraz w Afganistanie, popierany przez Amerykanów rząd bez amerykańskiej kroplówki padnie w przeciągu kilku tygodni.
Amerykanie, i wtedy i teraz, nie mają zamiaru przyłączyć danego kraju do Stanów Zjednoczonych. I w obydwu przypadkach obie strony o tym wiedzą. Czas jest tym elementem, który zawsze działa przeciwko Stanom Zjednoczonym.
Ludy Azji - w przeciwieństwie do kultury euroamerykańskiej, która oczekuje spektakularnych sukcesów tu i teraz – mają czas. I podobnie jak w Wietnamie –przewaga militarna, wygrane wszystkie bitwy nie mają i mieć nie będą wpływu na ostateczne zwycięstwo.
Nawet ataki na sąsiednie kraje, jako element zwalczania obozów szkoleniowych partyzantów lub bojowników jest taka sama. Wtedy była to Kambodża – dziś słabo lub wcale nie kontrolowane przez państwo obszary Pakistanu.
Takich podobieństw jest więcej, dlatego warto zapoznać się z tą lekturą i porównać ją z książką, która pojawi się podobnie jak ta – jakieś 10 lat po wyjściu wojsk amerykańskich z Afganistanu.
Różnica jest podstawowa – Afganistan nie posiada charyzmatycznego lidera, odpowiednika Hồ Chí Minha. „Wujaszek Ho” wiedział, że lepsze dla przyszłości jego kraju jest wpuszczenie z powrotem Francuzów, zamiast Chińczyków.
Hồ Chí Minh, na zarzuty towarzyszy, że godzi się na powrót wojsk kolonialnych w zamian za wyjście wojsk Narodowej Armii Chińskiej odpowiedział tak:

„Głupcy ! Czy nie rozumiecie, co oznacza pozostanie Chińczyków? Czy nie pamiętacie własnej historii? Kiedy ostatnio przyszli tu Chińczycy zostali przez 1000 lat. Francuzi to cudzoziemcy. Są słabi. Kolonializm umiera. To już koniec białego człowieka w Azji. Ale jeśli Chińczycy teraz zostaną, to nie pójdą stąd nigdy. Jeśli o mnie chodzi, wolę wąchać francuskie gówno przez 5 lat, niż żreć chińskie do końca życia.”

Amerykanie już długo w Afganistanie nie podziałąją, bo kosztuje to za dużo krwi i pieniędzy, a cierpliwość amerykańskiego podatnika nie jest niewyczerpana.
Poza tym: trasa Pekin – Kabul to 4 182 km, a Waszyngton - Kabul: 11 157 km, a Pakistańczycy są aktualnie bardziej „emocjonalnie” związani z chińskim smokiem niż amerykańskim orłem.

Drogi Czytelniku

Jeżeli jesteś miłośnikiem „zapachu napalmu o poranku”, to ta książka Cię rozczaruje.
Jednak jeżeli należysz do tych, którzy wiedzą, że „Historia magistra vitae est”, ale ludzkość jest in gremio wyjątkową tępą klasą i lekcje trzeba powtarzać, aż do znudzenia, a za każdym razem zamiast „pały” w dzienniku konsekwencją są kolejne tysiące ludzkich istnień – to...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Jonathan Schell Prawdziwa wojna. Wietnam w ogniu Zobacz więcej
Reklama
Więcej

Video

Video
Reklama
Reklama
zgłoś błąd