Gorzej być (nie) może

Cykl: Mąż potrzebny na już (tom 2)
Wydawnictwo: Videograf SA
6,9 (78 ocen i 32 opinie) Zobacz oceny
10
11
9
5
8
22
7
14
6
7
5
7
4
4
3
3
2
2
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788378355564
liczba stron
376
język
polski
dodała
giovanna

Kontynuacja przygód sześciu zwariowanych przyjaciółek, bohaterek książki "Mąż potrzebny na już". Życie Zosi wydaje się wręcz idealne. Bogata dziedziczka nie ma w zwyczaju się niczym przejmować. Przyziemne problemy zdają się ją omijać szerokim łukiem, jednak los, a w zasadzie bliscy postanawiają to zmienić. Kiedy wydaje się, że gorzej być już nie może, Zosia uświadamia sobie, w jak wielkim jest...

Kontynuacja przygód sześciu zwariowanych przyjaciółek, bohaterek książki "Mąż potrzebny na już". Życie Zosi wydaje się wręcz idealne. Bogata dziedziczka nie ma w zwyczaju się niczym przejmować. Przyziemne problemy zdają się ją omijać szerokim łukiem, jednak los, a w zasadzie bliscy postanawiają to zmienić. Kiedy wydaje się, że gorzej być już nie może, Zosia uświadamia sobie, w jak wielkim jest błędzie. Czy zakochana w sobie bogaczka poradzi sobie z problemami, których nie są w stanie rozwiązać pieniądze jej ojca? Nadeszła pora, aby rozpocząć walkę egocentryzmu, pieczołowicie pielęgnowanego od urodzenia, z uśpionym głęboko ziarnem altruizmu, które chce wykiełkować.

 

źródło opisu: http://www.videograf.pl/zapowiedzi.php

źródło okładki: http://www.videograf.pl/zapowiedzi.php

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 622
Uleczkaa38 | 2017-01-19
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 19 stycznia 2017

Za oknem zima, ciemność i wszech panujący nam smog (gorszy od najstraszliwszego smoka), a do tego perspektywa długich kilku miesięcy do upragnionej wiosny... Prawda, że nie napawa to nazbyt wielkim optymizmem...? Na szczęście, istnieje oto pewien fantastyczny i magiczny wspomagacz, który odgoni ten ponury nastrój daleko wstecz i zastąpi go świetnym humorem, potężną dawką optymizmu i uśmiechem, którego nigdy za wiele! Tym środkiem jest oczywiście literatura, a konkretnie lektura najnowszej powieści Małgorzaty Falkowskiej - "Gorzej być (nie) może", która to ukazała się nakładem Wydawnictwa Videograf. Zasiadamy zatem w wygodnym fotelu, wyłączamy telefon komórkowy, zapominamy o naszych troskach i kłopotach, a następnie udajemy się na czytelnicze spotkanie z pewną wielce oryginalną bohaterką...:)

Niniejsza powieść stanowi luźną kontynuację debiutanckiej książki Pani Małgorzaty - "Mąż potrzebny na już", która to ukazała się latem ubiegłego roku. I tak oto wraz z lekturą tej historii wkraczamy ponownie w życie sześciu zwariowanych i oddanych sobie przyjaciółek, choć tym razem obserwujemy ich życiowe perypetie z zupełnie innej perspektywy. Oto bowiem Berka - główna bohaterka i narratorka poprzedniej książki, ustępuję pola i tę zaszczytną rolę Zosi - bogatej, rozpuszczonej i absolutnie nieprzewidywalnej w swym postępowaniu i sposobie myślenia dziewczynie. Ta oto żyjąca samymi przyjemnościami, zabawą, luksusem i kompletnie oderwanymi od codzienności kwestiami, po raz pierwszy będzie musiała zetknąć się z prawdziwym życiem, a przyjemność tą zafundują jej najbliżsi, chcący dać Zosi ważną lekcję pokory... Od tej chwili na dziewczynę spada cala masa większych lub mniejszych katastrof, i gdy już wydaje się że gorzej być nie może, to dodatkowo na horyzoncie pojawia się bardzo skomplikowana miłość...;)

Powieść "Gorzej być (nie) może" stanowi sobą niezwykle ciepłą, interesującą i kompletnie nieprzewidywalną komedię literacką, której to odkrywanie strona po strona, niesie nam niezapomniane i wyjątkowe przeżycia. Lekturze tej pozycji towarzyszy bowiem niedający się niczym powstrzymać śmiech, wywoływany w nas zawartym tu dowcipem, humorem, żartem, zarówno natury słownej, jak i sytuacyjnej. Śmiejemy się tu ze zwariowanych pomysłów głównej bohaterki, z wielce nieprzewidywalnych i zaskakujących rezultatów wprowadzania ich w życie, jak i również z interpretacji tychże wydarzeń przez Zosię, która to nie uznaje w swym języku znaczenia słowa "porażka". Pola nie ustępują jej tutaj także pozostałe panie z "przyjacielskiej paczki", jak i również absztyfikant Zosi - Sebastian, który jest niespełnionym pisarzem...:) Jednak sam humor to nie wszystko, gdyż opowieść ta oferuje nam także potężną dawkę ciepłych wzruszeń, które to pozwalają spojrzeć nieco piękniej na naszą współczesną rzeczywistość...:)

Tak jak to miało miejsce w debiutanckiej książce Małgorzaty Falkowskiej, tak i tym razem fabuła tej opowieści prezentuje się iście wybornie. Cały czas coś się dzieje, nieustannie jesteśmy czymś zaskakiwani i ani przez moment nie możemy się tu nudzić:) I tak początek stanowi swoiste wprowadzenie w realia tej historii, jak i również przypomnienie, lub też w przypadku czytelników nie znających fabuły "Męża..." - zapoznanie z jej bohaterami. I gdy już wiemy kto jest kim i jakich szaleństw po nim możemy się spodziewać..., wkraczamy w życie Zosi, jej ojca, przyszywanej macochy (wieloletnia przyjaciółka Zosi - długa historia...), kilkuletniej siostry "diablicy", oraz wspominanego już ukochanego mężczyzny - Sebastiana. A życie to jest bardzo barwne, o czym dobitnie informują nas kolejne rozdziały opisujące domowe perypetii Zosi, jej skomplikowany związek z chłopakiem, udział w społecznych pracach w Domu Dziecka, odbywanych przez Zosię za karę za pewne niefortunne wydarzenie w przedszkolu, czy też wreszcie jej próby wspomagania przyjaciółek w ich problemach i kłopotach... Całość zaś puentuje bardzo zaskakujący finał, którego chyba nikt z nas nie mógłby się spodziewać, nawet po Zosi Majer, z TYCH Majerów!;)

Sercem i zarazem mózgiem tej opowieści jest bez wątpienia jej główna bohaterka, której to zinterpretowania charakteru i osobowości nie podjęliby się chyba najznamienitsi z psychoanalityków:) To postać wyjątkowa, niezwykła, nieodgadniona, mająca milion pomysłów na sekundę, i co ciekawsze, wprowadzające je wszystkie w życie:) Piękna, bogata, rozpieszczona córeczka tatusia-milionera, stająca tym razem po raz pierwszy oko w oko z prawdziwym życiem, z problemami zwykłych ludzi, z krzywdą i niesprawiedliwością dotykającą tych najbardziej bezbronnych - czyli dzieci. I choć charakter Zosi jest niezmienny, jak i również jej wyjątkowa umiejętność i talent do tworzenia własnych językowych zwrotów (uwielbiam ja za to!), to pewne jest jedno - wraz z kolejnymi rozdziałami tej opowieści, Zosia dojrzewa, dorasta, staje się lepszym człowiekiem:) I muszę tutaj przyznać, iż czytając debiutancką książkę Pani Małgorzaty nie koniecznie pałałam najcieplejszymi uczuciami do panny Majer, ale po lekturze niniejszej opowieści, moje odczucia względem tej postaci uległy diametralnej zmianie:) Cieszę się, że autorce udało się przedstawić tę bohaterkę w zupełnie innym świetle... Naturalnie, kolorytu tej historii dodają także pozostałe panie, z ciężarną i bardzo przejętą swoim stanem Berką, z postanawiającą diametralnie "odsztywnić" swój wizerunek Mari, z próbującą okiełznać Zosię w okolicznościach wspólnego mieszkania z nią pod jednym dachem i pretendującą do roli jej macochy Basią, oraz z przechodzącymi burzliwe chwile w swoim związku Jolką i Moniką, na czele..:)

Ważną stronę tej historii stanowi wątek społeczny, odnoszący się do losu sierot, realiów ich życia w Domu Dziecka, jak i również potrzeby bliskości i miłości, jaką to odczuwają te dzieci. To, jak autorka buduje i przedstawia nam tutaj relacje Zosi z wychowankami "bidula", stanowi naprawdę bardzo przejmujące, wzruszające i poruszające doświadczenie. I mimo, iż całość podszyta jest potężną dawką humoru i uśmiechu, to i tak gdzieś tam w rogu naszej rzęsy kręci się łza nad tym, jak życie potrafi być okrutne... Cieszę się, iż Pani Małgosia zdecydowała się na zamieszczenie tego wątku w swojej opowieści, gdyż dzięki temu każdy z czytelników może się przekonać i przypomnieć sobie o tym, jak nie wiele trzeba, by móc komuś pomóc, przywołać uśmiech na jego twarzy, dać mu odrobinę ciepła i szczęścia... Brawo, Pani Gosiu!:)

Pani Małgorzata Falkowska, skądinąd człowiek o wielkim sercu dla wszystkich potrzebujących, wyrasta nam na jedną z najciekawszych i najbardziej obiecujących polskich autorek spod znaku literatury obyczajowej, z ukierunkowaniem na tę bardziej komediową:) Potrafi ona bowiem rozweselać, intrygować i zmuszać nas do refleksji swoją twórczością, co już samo w sobie ma wielką wartość. Ponadto coraz lepiej prezentuje się także warsztat pisarski tej autorki, która to jak widać z każdą kolejną książką, nabiera doświadczenia i swojego indywidualnego, dobrego stylu. Intrygująca fabuła, barwni bohaterowie, przekonywające dialogi, perfekcyjna umiejętność wykorzystywania potencjału naszego współczesnego i potocznego języka - wszystko to znajdziemy w tej powieści, którą to czyta się nie tylko z wielką pasją, ale i nie mniejszą przyjemnością:).

Lektura tej opowieści to najwspanialszy, najzdrowszy i najbezpieczniejszy antydepresant na długie, zimowe miesiące, jaki tylko można sobie wyobrazić. To książka pełna humoru, ciepła, miłości, a także ironicznego spojrzenia na nasze życie, otaczającą nas rzeczywistość i nas samych, którzy czasami zachowujemy się gorzej od dzieci:) Naturalnie, siłą rzeczy pozycja ta z pewnością bardziej przypadnie do gustu paniom, choć oczywiście i panowie mogą sięgnąć po nią z wielką ochotą, choćby po to by lepiej zrozumieć kobiecą naturę, a i także nasycić wzrok jakże intrygującą okładką;) Najważniejsze jednak jest to, iż książka ta upiększa naszą rzeczywistość, czyniąc ją zabawniejszą, kolorowszą i zdecydowanie bardziej luźną, nie tak nadętą i poważną do granic wytrzymałości. Takie lektury są potrzebne od czasu do czasu każdemu z nas, gdyż czasami śmiech i humor są jedynym sposobem na to, by dało się żyć na tym naszym świecie...:)

Książka "Gorzej być (nie) może", to idealna propozycja na najbliższe miesiące, zastępująca w pełni swoim ciepłem i humorem, tak bardzo nam potrzebne dziś słońce:) Przednia zabawa, intrygująca fabuła, inteligentny i lekki dowcip, a do tego wzruszające spojrzenie na kwestię niesienia bezinteresowniej pomocy innym - to tylko niektóre z wielu powodów, zachęcających do sięgnięcia po tę pozycję. Polecam lekturę tej książki tym bardziej, iż kolejna - trzecia już odsłona sagi o sześciu zwariowanych przyjaciółkach, z pewnością powstanie szybciej, niż nam się wydaje...;)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Smak szczęścia

"W życiu nic nie jest jednoznaczne. Zachód słońca nie jest tylko grą świateł ani wyłącznie mozaiką cieni. Podobnie szczęście ma wiele odcieni. Cz...

zgłoś błąd zgłoś błąd