Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Gildia magów

Tłumaczenie: Agnieszka Fulińska
Cykl: Trylogia Czarnego Maga (tom 1)
Wydawnictwo: Galeria Książki
7,18 (12370 ocen i 955 opinii) Zobacz oceny
10
1 174
9
1 662
8
2 310
7
3 513
6
1 882
5
1 091
4
288
3
311
2
58
1
81
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Black Magician Trilogy: The Magicians' Guild
data wydania
ISBN
9788392579601
liczba stron
520
język
polski

Co roku magowie z Imardinu gromadzą się, by oczyścić ulice z włóczęgów, uliczników i żebraków. Mistrzowie magicznych dyscyplin są przekonani, że nikt nie zdoła im się przeciwstawić, ich tarcza ochronna nie jest jednak tak nieprzenikniona jak im się wydaje. Kiedy bowiem tłum bezdomnych opuszcza miasto, młoda dziewczyna, wściekła na traktowanie jej rodziny i przyjaciół, ciska w tarczę kamieniem...

Co roku magowie z Imardinu gromadzą się, by oczyścić ulice z włóczęgów, uliczników i żebraków. Mistrzowie magicznych dyscyplin są przekonani, że nikt nie zdoła im się przeciwstawić, ich tarcza ochronna nie jest jednak tak nieprzenikniona jak im się wydaje. Kiedy bowiem tłum bezdomnych opuszcza miasto, młoda dziewczyna, wściekła na traktowanie jej rodziny i przyjaciół, ciska w tarczę kamieniem - wkładając w cios całą swoją złość. Ku zaskoczeniu wszystkich świadków kamień przenika przez barierę i ogłusza jednego z magów. Coś takiego jest nie do pomyślenia. Oto spełnił się najgorszy sen Gildii: w mieście przebywa nieszkolona magiczka. Trzeba ją znaleźć - i to szybko, zanim jej moc wyrwie się spod kontroli, niszcząc zarówno ją, jak i miasto.

 

źródło opisu: Galeria Książki, 2007

źródło okładki: http://galeriaksiazki.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 139
Maciej Jagaciak | 2012-10-05
Na półkach: Przeczytane, 2012
Przeczytana: 05 października 2012

Z zastrzeżeniem, te 3 gwiazdki - dla wyjadaczy. Dla początkujących - 2 gwiazdki więcej.



Widząc szaloną wręcz popularność prozy Canavan wreszcie po nią sięgnąłem i... srodze się zawiodłem.

Po pierwsze - jest to taki o wiele mniej wciągający Harry Potter.

Zapewne też grupa docelowa książki jest podobna.



Po drugie - fabuła jest bardzo płaska. Pierwszy tom można streścić w jednym zdaniu jednokrotnie złożonym, nie pomijając przy tym żadnych istotnych wydarzeń. Napięcie nie jest stopniowane, kumuluje się w zasadzie jedynie w finale, który na domiar złego jest dość oczywisty. Do tego muszę dodać, że czytałem GM jako jeden plik z całą trylogią - i byłem szczerze zdziwiony, że pierwszy tom skończył się tak nagle!



Po trzecie - sztampowy świat przedstawiony wraz z prostacko przeniesionymi problemami społecznymi naszej rzeczywistości. Coś jak angielski system szkolnictwa w Harrym Potterze - z tą różnicą, u Rowling ten zabieg zagrał i nadał książce ciekawego kolorytu - tutaj napięcia między biedotą, a bogaczami są mało przekonującą kalką, do tego mocno i nieudolnie moralizującą.



I po czwarte wreszcie - styl. Charakterystyczny dla anglosaskich bestsellerów - brak opisów, sama akcja i dialogi, dzięki czemu czytelnik będzie szaleńczo galopował przez kolejne strony opasłego tomiszcza. Wzorcem severskim powinien być dla takiego pisania Kod Leonarda da Vinci - można to lubić lub nie, ale potrafi dostarczyć pewnej dozy rozrywki.



Z prozą Canavan jest taki problem, że ów prosty styl nie chwyta czytelnika za fraki nie pozwalając oderwać się od książki choćby na minutę. Akcja nie galopuje, nie wciąga - ot, po prostu "dzieje się". Widać to w opisie świata, bohaterów, ich motywacji oraz uczuć - wszystko jest wyłożone jak kawa na ławę - brak metafor, rozbudowanych opisów, etc. Do tego znienawidzone przeze mnie zabiegi mające "zaczarować" i ożywić świat - czyli nadawanie egzotycznych (i najczęściej całkowicie wymyślonych) nazw przedmiotom, mającym odpowiedniki w naszej rzeczywistości. Nie wystarczy zamienić czterech słów na obce sformułowania, by nagle świat zmyślony "ożył"! Trzeba w to włożyć naprawdę dużo pracy, by magiczna kraina nie chwiała się w posadach i nie raziła czytelnika fałszem (vide - Tolkien, Herbert, a z naszego podwórza Sapkowski i mistrz Dukaj - to z dobrych przykładów. Ze złych - choćby Piekara i oceniany tu przeze mnie Szamałek).



Reasumując - dla mnie Canavan to niestety tylko strata czasu...

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Minotaur

Niczym w filmie "Hero" Zhanga Yimou otrzymujemy cztery uzupełniające się opowieści, teoretycznie o tych samych wydarzeniach, jednak im wię...

zgłoś błąd zgłoś błąd