7,08 (13 ocen i 2 opinie) Zobacz oceny
10
1
9
2
8
1
7
6
6
1
5
0
4
2
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Nostalgia
data wydania
ISBN
9788364887376
liczba stron
496
język
polski
dodał
LubimyCzytać

Wczesne dzieło Cărtărescu, składająca się z pięciu obszernych opowiadań, ukazała się w Rumunii najpierw pod innym tytułem: Sen. Tęsknota była w komunistycznym kraju zakazana. Nostagia jest dowodem na to, że pisarz widzi więcej. Z komunistycznego Bukaresztu Cărtărescu stworzył, niczym Alfred Kubin, miasto snu, w którym wszystko jest możliwe: bezdomny mężczyzna wielokrotnie wygrywa w rosyjską...

Wczesne dzieło Cărtărescu, składająca się z pięciu obszernych opowiadań, ukazała się w Rumunii najpierw pod innym tytułem: Sen. Tęsknota była w komunistycznym kraju zakazana. Nostagia jest dowodem na to, że pisarz widzi więcej. Z komunistycznego Bukaresztu Cărtărescu stworzył, niczym Alfred Kubin, miasto snu, w którym wszystko jest możliwe: bezdomny mężczyzna wielokrotnie wygrywa w rosyjską ruletkę nawet wówczas, gdy w magazynku brakuje tylko jednego naboju, architekt projektujący fabryki oleju okazuje się być wirtuozem gry na organkach, a dziewczynka znika w fazie REM. Bukareszt okazuje się nie miejscem, ale portalem.

Pięć historii subtelnie łączy się ze sobą i w sobie odbija. Wszystkie pokazują realistyczny rewers i fantastyczny awers życia. U Cărtărescu nic nie jest oczywiste i, jak u Cortazara czy Borgesa, wszystko może być magiczne. Jeden z amerykańskich krytyków nazwał trafnie rumuńskiego pisarza „Georgem Lucasem sowieckiego romantyzmu” wskazując jednocześnie najważniejsze narzędzia, z których zbudował piękny schron dla swoich wizji: fantazję i nostalgię.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Zicocu książek: 1672

Tęsknota za nierzeczywistością

Powiedzieć, że „Nostalgia” zaczyna się od trzęsienia ziemi, to jak nic nie powiedzieć. Otwierający tom „Ruletkarz” pokazuje wszystko co w tych pięciu mocno powiązanych ze sobą opowiadaniach (czy mikropowieściach, bo „REM” rozmiary ma już całkiem pokaźne) najlepsze: bardzo gęstą, niemal pozbawioną dialogów narrację, kunsztowny opis i, co chyba najważniejsze, skrajnie niepokojącą, hipnotyzującą atmosferę. Mircei Cărtărescu udała się rzecz bardzo trudna, szczególnie dla niedoświadczonego pisarza, jakim był gdy tworzył tę historię: mocno przetworzył rzeczywistość i zakpił z realizmu bezczeszcząc wszelkie założenia rachunku prawdopodobieństwa, ale nawet o jotę nie przesadził. Dzięki temu czyta się „Ruletkarza” z drżeniem, z niepewnością, ze strachem nawet, mimo że chwytów typowych dla klasycznych dreszczowców czy powieści grozy rumuński autor nie stosuje.

Niestety, ten kunsztowny gmach pada w końcu pod własnym ciężarem, bo Cărtărescu w nieodpowiednim momencie postanawia uwikłać odbiorcę w metaliteracką grę. Zaczyna nie tyle pukać w czwartą ścianę, co od razu wjeżdża w nią buldożerem – a w „Ruletkarzu” wydaje się to całkowicie nieuzasadnione, bo ta niepokojąca opowieść broni się sama, bez tego. Wytrącanie czytelnika z immersji okazuje się być jedną z ulubionych technik Rumuna, ale w większości wypadków kończy się podobnie jak w opowiadaniu otwierającym. Za przykład niech posłuży początek „Słabołebskiego”, w którym pisarz zaczyna od krytyki literackich opisów snu, aby do takiego...

Powiedzieć, że „Nostalgia” zaczyna się od trzęsienia ziemi, to jak nic nie powiedzieć. Otwierający tom „Ruletkarz” pokazuje wszystko co w tych pięciu mocno powiązanych ze sobą opowiadaniach (czy mikropowieściach, bo „REM” rozmiary ma już całkiem pokaźne) najlepsze: bardzo gęstą, niemal pozbawioną dialogów narrację, kunsztowny opis i, co chyba najważniejsze, skrajnie niepokojącą, hipnotyzującą atmosferę. Mircei Cărtărescu udała się rzecz bardzo trudna, szczególnie dla niedoświadczonego pisarza, jakim był gdy tworzył tę historię: mocno przetworzył rzeczywistość i zakpił z realizmu bezczeszcząc wszelkie założenia rachunku prawdopodobieństwa, ale nawet o jotę nie przesadził. Dzięki temu czyta się „Ruletkarza” z drżeniem, z niepewnością, ze strachem nawet, mimo że chwytów typowych dla klasycznych dreszczowców czy powieści grozy rumuński autor nie stosuje.

Niestety, ten kunsztowny gmach pada w końcu pod własnym ciężarem, bo Cărtărescu w nieodpowiednim momencie postanawia uwikłać odbiorcę w metaliteracką grę. Zaczyna nie tyle pukać w czwartą ścianę, co od razu wjeżdża w nią buldożerem – a w „Ruletkarzu” wydaje się to całkowicie nieuzasadnione, bo ta niepokojąca opowieść broni się sama, bez tego. Wytrącanie czytelnika z immersji okazuje się być jedną z ulubionych technik Rumuna, ale w większości wypadków kończy się podobnie jak w opowiadaniu otwierającym. Za przykład niech posłuży początek „Słabołebskiego”, w którym pisarz zaczyna od krytyki literackich opisów snu, aby do takiego opisu przejść. Efekt ma być oczywiście ironiczny, ale w tym wypadku Cărtărescu subtelnością typową dla uderzenia młotkiem w twarz, a cały passus sprawia wrażenie marnego asekuranctwa.

Nie oznacza to jednak, że każda wycieczka rumuńskiego autora w stronę zabawiających się z tekstem klasyków kończy się niepowodzeniem. „REM” to właściwie zaprzeczenie tej tendencji: nostalgiczne kawałki z dzieciństwa Nany, które stanowią osnowę tekstu, są całkiem ciekawe, ale całość nabiera odpowiedniej konsystencji dopiero po tym, jak na scenę w pełnej krasie wkraczają wespół w zespół narrator i pisarz (w tym wypadku rozdzieleni). W tym wypadku klasyczny tekst stanowi tylko fundament dla końcowych fragmentów metaliterackich – takie połączenie sprawdza się bardzo dobrze (cóż, może z wyjątkiem tego, iż tekst wydaje się nieco zbyt długi, bo relacja Nany potrafi znużyć).

Co kryje się w „Nostalgii” oprócz lepszych i gorszych przypominajek o tym, że autor jest obecny w wykreowanym przez siebie świecie? Po pierwsze: kilka naprawdę popisowych fragmentów, w których Cărtărescu wyczynia cuda ze swoim piórem. Przykłady? Choćby ustęp poświęcony dziecięcym teoriom na temat rzeczywistości w „Słabołebskim” - jedynym pisarzem, który tak prostymi środkami potrafił zasiać zwątpienie w absolutnie fundamentalne prawdy, jaki przychodzi mi na myśl, jest Philip K. Dick. Majstersztykiem jest także otwierający „Bliźnięta” opis golenia głównego bohatera – tak sugestywnego fragmentu poświęconego całkowicie prozaicznej czynności próżno szukać nawet u najwybitniejszych podglądaczy ludzkiej rutyny. Zresztą całe „Bliźnięta” to perełka – Cărtărescu rozszarpał klasyczny bildungsroman, a swoim ostrzem uczynił głęboki niepokój związany z ludzką seksualnością i tożsamością płciową (problem, który ostatnio zaczyna coraz częściej pojawiać się w rodzimej literaturze, o czym świadczą choćby „Niepełnia” oraz „Kura i zaklinacz deszczu” - a przecież powstały całe dziesięciolecia po „Nostalgii”). Spoczywając wygodnie na jego gruzach stworzył kolejny głęboko niepokojący tekst.

No i w końcu „Architekt”, zamknięcie tomu. Opowiadanie tak niesamowite, że z całą pewnością nie wyparłby się go żaden z twórców latynoskiego realizmu magicznego, a przy tym – co wcale nie jest dla Cărtărescu takie typowe, vide „REM” czy „Słabołebski” - wciągającego z nieskończoną siłą. Brnie się w tę bagnistą nierzeczywistość bez wytchnienia, mimo iż oferuje ona tylko niepokój. Można by tę refleksję odnieść do całej „Nostalgii”. To zbiór bardzo mroczny, wprawiający w rozedrganie, hipnotyzujący. Niepozbawiony wad, bo metaliterackie kiksy i dłużyzny zdarzają się rumuńskiemu pisarzowi regularnie, lecz jedyny w swoim rodzaju.

Bartosz Szczyżański

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (134)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 331
Karma | 2017-08-08

Powyższy zbiór opowiadań Cărtărescu jest napisany z prawdziwym kunsztem - podczas gdy współczesna moda opowiadaczy sugeruje nacisk na dialogi i zwięzłą akcję, żeby nie zanudzić czytelnika (a przy tym formalnie tak upodabniając je do całej reszty) Cărtărescu stawia na klasyczny sposób narracji. Bo i rzeczywiście, choć konwencja tych opowiadań zakrawa na realizm magiczny, to sama narracja przywodzi na myśl klasycznego opowiadacza w fotelu, który powolutku snuje swą opowieść o Rumunii swojego dzieciństwa, a my wszyscy się wokół niego zbieramy.

Każde z pięciu opowiadań jest taką właśnie formą czystej narracji, w której wypowiedzi ewentualnie wywiązują się w mowie zależnej a ich bohaterami są prawie zawsze dzieci lub osoby skrajnie wrażliwe, a gdzieś zza kurtyny wyłania się element magiczny. Świetnie wpasowuje się to w historie o nostalgii, a więc o zniekształconym obrazowaniu swojej przeszłości, pozbawionej znamion rzeczywistych ram historycznych. Mamy tu gracza rosyjskiej ruletki,...

książek: 1460
Irimias | 2017-03-13
Przeczytana: 27 kwietnia 2017

Olśniewająca literatura totalna.

książek: 70
zgrzytak | 2019-04-28
Na półkach: 2019, Przeczytane
książek: 3214
Trithemius | 2019-04-05
Przeczytana: 04 kwietnia 2019
książek: 149
KilgoreColt | 2018-07-02
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
książek: 215
vertigo | 2018-04-23
Na półkach: Przeczytane
książek: 1678
Zicocu | 2017-11-14
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Czytnik, 2017
Przeczytana: 25 listopada 2017
książek: 2054
awita | 2017-10-18
Przeczytana: 23 grudnia 2017
książek: 457
murarz | 2017-09-02
Przeczytana: 01 września 2017
książek: 3406
lazarus | 2017-07-23
Przeczytana: 04 sierpnia 2017
zobacz kolejne z 124 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd