Zdobywcy oddechu

Wydawnictwo: Novae Res
6,83 (59 ocen i 51 opinii) Zobacz oceny
10
6
9
4
8
8
7
21
6
9
5
4
4
3
3
2
2
2
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380833067
liczba stron
200
język
polski
dodała
Doviko

Wiktor, chociaż od zawsze chciał być pisarzem, pracuje na wyższej uczelni, opiekuje się dorosłym dzieckiem z zespołem Downa i zmaga się z depresją. Dwudziestosiedmioletniego Piotra do opuszczenia rodzinnej wsi i zamieszkania w metropolii skłoniła jego odmienność. „Gdybym zdecydował się na coming out, zafundowałbym matce out, ale z tego świata” – stwierdza pewnej niedzieli w autobusie, jadąc z...

Wiktor, chociaż od zawsze chciał być pisarzem, pracuje na wyższej uczelni, opiekuje się dorosłym dzieckiem z zespołem Downa i zmaga się z depresją.

Dwudziestosiedmioletniego Piotra do opuszczenia rodzinnej wsi i zamieszkania w metropolii skłoniła jego odmienność. „Gdybym zdecydował się na coming out, zafundowałbym matce out, ale z tego świata” – stwierdza pewnej niedzieli w autobusie, jadąc z przyjaciółką do kościoła.

Zbigniew ma dwadzieścia pięć lat i poczucie, że jego życie jest jak wyrób czekoladopodobny: „Łamie się jak czekolada, rozpuszcza się jak czekolada, tylko smakuje jak nieosolony popcorn. […] Wyrób życiopodobny”. Od zawsze czuł się gorszy. Dokucza mu poczucie upływającego czasu i mijających wraz z nim widoków na miłość.

„Zdobywcy oddechu” to zapis fragmentów życia i refleksji trzech mieszkańców Krakowa, których łączy coś więcej niż wspólna podróż.

 

źródło opisu: http://novaeres.pl/katalog/tytuly?szczegoly=zdobywcy_oddechu,druk

źródło okładki: http://novaeres.pl/katalog/tytuly?szczegoly=zdobywcy_oddechu,druk

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 385
Amanda | 2016-10-30
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 30 października 2016

Recenzja pochodzi z bloga: http://amandaasays.blogspot.com/2016/10/zdobywcy-oddechu-przemysaw-piotr.html

TYTUŁ I OPRAWA GRAFICZNA
Trzeba przyznać, że książka jest naprawdę ładnie wydana. Prosta, a jednocześnie urocza okładka wraz z chwytliwym tytułem od razu przyciągnęła moją uwagę. I chociaż opis zapowiadał poważniejszą problematykę, to jednak serce, tak doskonale uwydatnione na rysunku dawało szansę na jakiś pozytywny wydźwięk i nadzieję na lepsze jutro, mimo wszystkich problemów, jakie pojawiają się w naszym życiu. Sam tytuł też dawał nadzieję - na silnych bohaterów, którzy chcą walczyć o każdy oddech, na przekór wszystkim przeciwnościom. Czy moje przewidywania się sprawdziły? Przekonajcie się w dalszej części recenzji.

BOHATEROWIE
Trzech mężczyzn w różnym wieku, trzy różne sytuacje, mnogość problemów i zmęczenie swoim dotychczasowym życiem. Wiktor - uczelniany wykładowca, przytłoczony jest rolą ojca chłopaka z zespołem Downa, Piotr cierpi po rozstaniu z facetem i pragnie znowu odnaleźć miłość, zaś Zbigniew nienawidzi swojej przeciętności. Wydawać by się mogło, że są to problemy, które pozwolą mi się identyfikować z którymś z bohaterów, bo przecież każdy z nas, niezależnie od orientacji, potrzebuje miłości, czy też chciałby czymś się wyróżniać. Niestety, nie udało mi się polubić żadnej z postaci, a wręcz denerwowały mnie one. Chociaż mężczyzn było trzech, ich sylwetki zlały mi się ze sobą w jednego, bardzo irytującego bohatera, który ciągle na wszystko narzekał i miał bardzo pretensjonalne nastawienie do życia. I nawet te malutkie, bardzo rzadkie elemenciki pozytywnych odczuć były zaraz zagłuszane tym powszechnym niezadowoleniem.

STRUKTURA I TREŚĆ
Historia jest podzielona na krótkie rozdziały, a w każdym z nich w rolę narratora wciela się któryś z trzech głównych bohaterów. Jednak na próżno doszukiwać się tu jakiegoś biegu akcji, gdyż "Zdobywcy oddechu" polegają raczej na refleksjach bohaterów, niż na konkretnych wydarzeniach. Mamy pewne namiastki tego, co robią akurat nasze postacie, jednak wszystko skupia się na tym, co dzieje się w ich głowach. Na ich przemyśleniach, obserwacjach, obawach. I jak bardzo lubię takie zabiegi w książkach, tak tym razem miałam wrażenie, że za dużo tu chaosu. Powieść przepełniona była monologami wewnętrznymi, które były nieco ciężkie w odbiorze, gdyż myśli bohaterów były niczym pociski z karabinu maszynowego - bardzo szybkie i nieustannie nowe. Tematy refleksji zmieniały się bardzo szybko i czasami ciężko było nadążyć, jak z tej jednej myśli narrator przechodził w coś zupełnie innego, momentami niespecjalnie powiązanego z poprzednim wątkiem.

DLACZEGO ZDOBYWCY MARNUJĄ ODDECH, CZYLI SŁÓW KILKA O WYDŹWIĘKU KSIĄŻKI
Na początku tego tekstu przyznałam, że miałam nadzieję na jakiś pozytywny wydźwięk, na jakąś iskierkę nadziei na lepsze jutro, mimo wszystkich problemów, jakich wokół jest pełno - w końcu "Zdobywcy oddechu" - to brzmi dumnie, jak walka, a nie poddawanie się i narzekanie, jakie to życie jest okropne. Niestety, mamy to drugie. Dodatkowo, mężczyźni są trudni do polubienia, bo oprócz narzekania na siebie i swoje życie, narzekają też na innych i wszystko wokół. Nie na takie refleksje czekałam, przykro mi. Bardzo wyszukiwałam czegoś, co mogłoby mi się spodobać, ale niestety męczyłam się przy czytaniu i przez to nawet te cytaty, które spodobały mi się u Doroty, gdy recenzowała tę pozycję, gdzieś mi umknęły w tej mojej osobistej walce o dotrwanie do ostatniej strony.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pędzę jak dziki tapir. Bartoszewski w 93 odsłonach

Książka będąca zbiorem anegdot z życia profesora Bartoszewskiego (tak, tak, profesora, wbrew wrzaskom i kalumniom różnych oszołomów). Czyta się z wi...

zgłoś błąd zgłoś błąd