Zdobywcy oddechu

Okładka książki Zdobywcy oddechu autora Przemysław Kłosowicz, 9788380833067
Okładka książki Zdobywcy oddechu
Przemysław Kłosowicz Wydawnictwo: Novae Res literatura obyczajowa, romans
200 str. 3 godz. 20 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Format:
papier
Data wydania:
2016-10-27
Data 1. wyd. pol.:
2016-10-27
Liczba stron:
200
Czas czytania
3 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380833067
Średnia ocen

6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zdobywcy oddechu w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Zdobywcy oddechu



książek na półce przeczytane 2167 napisanych opinii 864

Oceny książki Zdobywcy oddechu

Średnia ocen
6,7 / 10
73 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Zdobywcy oddechu

avatar
1114
383

Na półkach:

Książka mnie zmęczyła, a zakończenie zirytowało. Stosowanie języka rodem z poezji do opisu (w większości) prozaicznych przemyśleń uważam za nieuzasadnione, a zestawienie go z wulgaryzmami aż bolało. Gry słowne chyba miały dostarczać rozrywki, ale we mnie wzbudzały podobne odczucia jak suchary prowadzącego Familiadę.
Do pewnego momentu moją uwagę przykuwały przemyślenia ojca Grzesia, jednak to jak się wyraził o własnym synu w rozmowie z pewną panią, odebrało książce resztki autentyzmu, gdyż żaden kochający rodzic nigdy by się tak nie wyraził.

Książka mnie zmęczyła, a zakończenie zirytowało. Stosowanie języka rodem z poezji do opisu (w większości) prozaicznych przemyśleń uważam za nieuzasadnione, a zestawienie go z wulgaryzmami aż bolało. Gry słowne chyba miały dostarczać rozrywki, ale we mnie wzbudzały podobne odczucia jak suchary prowadzącego Familiadę.
Do pewnego momentu moją uwagę przykuwały przemyślenia...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
324
128

Na półkach:

„Zdobywcy oddechu” to w zasadzie trzy historie w jednej. To powieść o mężczyznach, na co dzień mieszkających w Krakowie, choć nie powiem wątek lokalizacji jest dość uniwersalny i z pewnością sprawdziłby się np. w Katowicach.

Jednak wracając do bohaterów- różni ich wiek, różni status społeczny i sytuacja rodzinna. Wspólnym punktem zaczepienia staje się jednak samotność i poszukiwanie własnej tożsamości. Choć otoczeni ludźmi, nie potrafią być sobą. Znajdują się w sytuacji bez wyjścia uwięzieni pomiędzy tym kim są, a kim tak naprawdę chcieliby być. Boją się lub nie mogą pokazać swojej tożsamości. To zawieszenie w próżni, gdzie każda decyzja może nie okazać się tą właściwą, a odwrotu już nie będzie. Zdobycie tytułowego „oddechu” może okazać się niemożliwe. Jednocześnie czuć w tym tekście, u każdego z bohaterów, silną potrzebę miłości i akceptacji. I myślę, że już dla tych fragmentach o uczuciach warto po tę książkę sięgnąć.

Kłosowicz umie w słowa, bryluje w kontekstach kulturowych (zwłaszcza tych współczesnych),bawi ironią, sarkazmem, czarnym humorem, pozostaje przy tym jednak wnikliwym obserwatorem rzeczywistości. W głowach bohaterów przez niego wykreowanych sporo się dzieje jednak nie jest to fabuła wykreowana na siłę, męcząca lecz prawdziwa, często odważna i dająca do myślenia. Tekst to powolne snucie opowieści o życiu, bez niesamowitych zwrotów akcji, ja taką prozę lubię. Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić to chyba samo zakończenie, czegoś mi w nim zabrakło. Dobra, był jeszcze początek i połapanie się kto jest kim, ale zwracam honor, bo na końcu była legenda wszystko obrazowo pokazująca.

Was do „Zdobywców oddechu” zachęcam i zacznijcie od końca czyli legendy 😉

„Zdobywcy oddechu” to w zasadzie trzy historie w jednej. To powieść o mężczyznach, na co dzień mieszkających w Krakowie, choć nie powiem wątek lokalizacji jest dość uniwersalny i z pewnością sprawdziłby się np. w Katowicach.

Jednak wracając do bohaterów- różni ich wiek, różni status społeczny i sytuacja rodzinna. Wspólnym punktem zaczepienia staje się jednak samotność i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
272
272

Na półkach: , ,

"Zdobywcy oddechu" Przemysława Piotra Kłosowicza to bardzo zaskakują książka - tak pod względem fabularnym, jak i po prostu bycia. Jest to opowieść, którą warto poznać, ponieważ wszelkie prowadzone w niej przemyślenia mogą nas nauczyć wielu ważnych życiowych mądrości oraz odwagi w "łapaniu dnia".

Powieść, o której mowa, jest napisana dość specyficznym językiem pełnym metafor, czarnego humoru, porównań oraz zabawą słowem, które z pewnością nie przypadną każdemu do gustu. Sama miałam z początku problem z połapaniem się w tym wszystkim, jednak po pewnym czasie zaczęłam doceniać tę inność, wyróżniającą książkę spośród innych.

Polecam Wam sięgnąć bo "Zdobywców oddechu", ponieważ to twór o naprawdę wielkiej wartości, który ukazuj nam fragmenty dnia codziennego, które nie są wolne ani od zmartwień, ani od trosk, a ukazują nam żywy obraz sytuacji, która spokojnie mogłaby zdażyć się w naszym realnym świecie.

"Zdobywcy oddechu" Przemysława Piotra Kłosowicza to bardzo zaskakują książka - tak pod względem fabularnym, jak i po prostu bycia. Jest to opowieść, którą warto poznać, ponieważ wszelkie prowadzone w niej przemyślenia mogą nas nauczyć wielu ważnych życiowych mądrości oraz odwagi w "łapaniu dnia".

Powieść, o której mowa, jest napisana dość specyficznym językiem pełnym...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

132 użytkowników ma tytuł Zdobywcy oddechu na półkach głównych
  • 77
  • 52
  • 3
37 użytkowników ma tytuł Zdobywcy oddechu na półkach dodatkowych
  • 25
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki #małekroki Alicja Bielawska, Julia Bohr, Emilia Hinc, Agnieszka Kaczmarek, Tomasz Kaluba, Przemysław Kłosowicz, Dagmara Malinowska, Joanna Mann, Alicja Minich, Patrycja Płachecka, Monika Prylińska, Anna Rudnicka, Anna Stelmach, Magdalena Szkwarek, Mikołaj Trunin, Iwona Urbančíková, Joanna Urbańska, Magdalena Wasilewska
Ocena 9,3
#małekroki Alicja Bielawska, Julia Bohr, Emilia Hinc, Agnieszka Kaczmarek, Tomasz Kaluba, Przemysław Kłosowicz, Dagmara Malinowska, Joanna Mann, Alicja Minich, Patrycja Płachecka, Monika Prylińska, Anna Rudnicka, Anna Stelmach, Magdalena Szkwarek, Mikołaj Trunin, Iwona Urbančíková, Joanna Urbańska, Magdalena Wasilewska
Przemysław Kłosowicz
Przemysław Kłosowicz
Pochodzi z gminy Jedlicze. Ukończył pedagogikę społeczno–opiekuńczą na Uniwersytecie Jagiellońskim. Mieszka i pracuje w Krakowie. Ma porażenie mózgowe i adoptowanego ze schroniska kota, choć uważa, że ten drugi fakt ma na jego życie większy wpływ. „Zdobywcy oddechu” to jego debiut literacki. (ur. 1987)
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

I tak dalej Wiktor Orzeł
I tak dalej
Wiktor Orzeł
Jeśli macie ochotę się przekonać, że życie nie zawsze jest usłane różami a czasem dosłownie gówniane to zapraszam do tej książki. Na początek zostaniemy uraczeni cytatem Kurta Vonneguta „Życie do gar gówna” z dopiskiem autora „Smacznego” i tak niestety czasem w życiu bywa… To prosta opowiastka o Karolu, którego porzuciła dziewczyna i stracił pracę… I zamiast się wziąć w garść to stacza się na dno. To mogłoby spotkać każdego z nas, tak tylko nam się wydaje, że jesteśmy silni i byśmy się pozbierali ale tak naprawdę nikt z nas nie wie jakby się jego los potoczył. Takie jednostki jak Karol można spotkać w każdym większym mieście… Podejrzewam, że każdy z nas chociaż jedną taką osobę kojarzy, bez pracy, wiecznie napita czy naćpana, wdająca się w bójki, sypiająca na ulicy... To trochę chaotyczna historia Karola, o tym jak pije, ćpa… i tak leci dzień za dniem, totalna beznadzieja… wdaje się w znajomości ze schizofrenikiem czy bezdomnymi. Momentami nie wiadomo czy to rzeczywistość czy haj bohatera… Obraz stopniowego upadku człowieka. Jego zgnilizna życia na tym ziemskim padole łez. Autor dał mi do myślenia jeśli chodzi o bezdomnych, ludzie traktują ich z pogardą jak zaśmierdłe powietrze a oni też mają uczucia… widząc bezdomnego na ulicy łatwo o stereotyp, nie znamy jego historii, niekoniecznie musi to być narkoman, równie to może być profesor historii, który kupił dzieciom mieszkanie na kredyt, stracił pracę w wyniku redukcji etatów, dzieci się odwróciły i pozostał sam z długami i wylądował na ulicy… nie życzę nikomu takiej historii ale to właściwie może spotkać każdego. Nie jest to jakaś wybitna historia ale warta uwagi, daje do myślenia nad sensem życia. Zakończenie pozostawiło mnie z otwartą buzią i pytaniem „Ale jak to?”.
katooola - awatar katooola
oceniła na65 lat temu
Barszalona Aga Sarzyńska
Barszalona
Aga Sarzyńska
"Barszalona" to słodko-gorzka pocztówka z Ravalu, jednej z najciekawszych, najdziwniejszych, najbardziej kontrowersyjnych, najniebezpieczniejszej, najdziwniejszych (niepotrzebne skreślić) dzielnic stolicy Katalonii. To legendarne miasto, o zobaczeniu którego marzą miliony turystów na całym świecie, w oczach żyjących, a czasami wręcz wegetujących tu imigrantów z Afryki czy z Europy Środkowo-Wschodniej jawi się jako wielki dworzec kolejowy, na którym wszyscy przebywają tymczasowo. Jedni przyjeżdżają, bo szukają swojego miejsca na ziemi, inni - bo uciekają. Dużo tu samotności, efemeryczności, kaprysu, życia chwilą, naskórkowości, pobieżnych związków, dziwnych wydarzeń, intrygujących bohaterów, surrealizmu, cielesności, sarkazmu, humoru i dystansu oraz - co dla mnie stanowi wyjątkowy smaczek - sporo odniesień do literatury, w tym do "Braci Karamazow". "Barszalona" to jednak przede wszystkim rzecz o ludziach. O tych z przeszłością i bez przyszłości, tych próbujących wykroić dla siebie na tym świecie jakiś przyzwoity kąt do życia i tych chcących złapać trochę szczęścia. O tych niedopasowanych, czasami o zwykłych świrach, o nieodkrytych artystach, o tych poszukujących miłości albo uciekających od jej braku. Ot, kolejny kalejdoskop uczuć i kronika wypadków wszelakich. Mało tej książki na insta i ogólnie w necie, a w sumie szkoda, bo to fajna rzecz. Jak ktoś ma chęć na coś szybkiego, lekkiego, ok, czasami może i dziwnego, ale przede wszystkim wciągającego oraz zaskakująco życiowego, do tego podanego w formie wygodnych kilkunastu mini-opowieści, gdzie lektura każdego takiego "felietoniku" zajmuje maksymalnie kilka minut to ... polecam. Po prostu. Jak nie będziecie się nastawiać na jakieś pseudo reportaże, socjologiczne dyrdymały i nadęte analizy rodem z profesorskich wykładów tylko na ludzkie historie (trochę w stylu Almodovara) to nie powinniście żałować poświęconego na to czasu.
Mignatka - awatar Mignatka
oceniła na63 lata temu
Strażnicy światła Abby Geni
Strażnicy światła
Abby Geni
Bardzo ciekawa książka, która jest czymś zupełnie innym, niż obiecuje okładka. Kogoś w wydawnictwie zdecydowanie poniosła fantazja i zapewnił temu tytułowi kiepskie opinie, ponieważ czytelnik oczekujący kryminału musi się rozczarować. Opis na odwrocie książki to zbrodnia, całkowicie wprowadza w błąd. Co nie znaczy, że nie jest to pozycja warta przeczytania. "Strażnicy Światła" to niespieszna opowieść o szukaniu samego siebie, odnajdowaniu wewnętrznej prawdy i próbach zrozumienia własnej przeszłości oraz jej wpływu na życie. Autorka nie biegnie do przodu z akcją, pozwala czytelnikowi na spokojne doświadczanie zmian zachodzących na wyspie i w bohaterce. Pokazuje nam jak ogromny wpływ na życie ma pozwolenie sobie, żeby zwyczajnie żyć i patrzeć na świat takim, jakim on jest - tam, gdzie się go aktualnie doświadcza. Początek książki jest trochę nudnawy, nieco drętwy, ale warto przebrnąć i poczuć klimat Wysp Farallońskich. Ten specyficzny świat tuż obok cywilizacji odgrywa tu bardzo ważną rolę, jest dokładnie tym, co na nowo kształtuje Mirandę. Nawet imię bohaterki ma tu znaczenie, mówi wiele o wyspach i ich mieszkańcach. Ostatecznie książka zmusza do myślenia, porównywania decyzji podjętych przez bohaterow z tymi, które - być może - sami byśmy podjęli. Akceptowania bądź buntowania się przeciwko rzeczywistości. Listy do zmarłej matki, które Miranda co chwilę pisze, na początku odbierałam jako dziwaczny zabieg literacki, który się nie sprawdza. Zbyt proste tłumaczenie czytelnikowi, co dzieje się w jej głowie. Z czasem nabrały więcej sensu, stały się znaczące. Na końcu okazały się udanym zabiegiem, lecz nie wytłumaczę, dlaczego - to zbyt ważny element procesu przemiany, a tym samym fabuły. Pozycja warta przeczytania, choć może nie idealna. Czasem opisy życia zwierząt przysłaniają resztę. Pewne wydarzenia są zbyt proste do przewidzenia, a element zaskoczenia jest tutaj ważny. Jednak najważniejsze są zmiany zachodzące w bohaterce, a te są wyraźne i zmuszające do myślenia. Bardzo udany debiut.
Amelia - awatar Amelia
oceniła na84 lata temu
Córka Stalina Rosemary Sullivan
Córka Stalina
Rosemary Sullivan
Wydawało mi się, że będzie to książka o bajkowym życiu córki Stalina, tymczasem okazuje się, że to życie było ciężkie i siermiężne, jak czasy, w których przyszło jej żyć. I chociaż ojciec Swietłany był „wszechmogący”, to Swietłana nie otrzymała w tym domu od rodziców tego, co dla dziecka jest najważniejsze czyli miłości, ciepła, troski, zainteresowania jej sprawami i problemami. Jedynie niania miała dla niej ciepłe uczucia i zrozumienie. Fakt, przez jakiś czas była ulubienicą ojca, ale gdy podrosła i zaczęła mieć własne zdanie na pewne sprawy, straciła względy ojca i najzwyczajniej zaczęła się go bać. Z czasem zaczęła też dostrzegać, że ojciec to tyran i despota, że z jej otoczenia znikają bliscy jej ludzie czyli ciotki, wujowie a nawet bracia. Zaczęła rozumieć co się dzieje. Do tego nagła (samobójcza?) śmierć matki gdy była 6,5 letnim dzieckiem. Jej związki miłosne nieakceptowane przez ojca, a absztyfikanci zsyłani do obozu czy więzienia. Sytuacja bycia córką Stalina ciążyła jej przez całe życie, o czym świadczy fakt, że uciekła z kraju, wiedząc, że nie będzie mogła kontaktować się z dziećmi. Jak bardzo musiała być zdesperowana aby podjąć taki krok. Często podejmując decyzje, kierowała się po prostu sercem, impulsem: „Jej osobiste motywacje przebijały ważnością jakiekolwiek interesy polityczne”. Obserwujemy jej pobyt w USA, Wielkiej Brytanii, po latach na krótko powrót do ZSRR i znowu wyjazd za granicę: do Francji i Wielkiej Brytanii, gdzie pozostała do śmierci. Nie potrafię jednoznacznie ocenić Swietłany, ale z książki wyłania się obraz osoby zagubionej, skromnej, niedowartościowanej. Nie oczekiwała luksusów czy drogich kreacji albo szczególnych względów z racji tego, kim jest, tylko normalnego, spokojnego życia, ale nosząc piętno córki Stalina, było to zwyczajnie niemożliwe. Postać w jakimś sensie tragiczna, stłamszona przez czasy i miejsce w jakim przyszło jej żyć oraz ojca – despotę i tyrana. Można powiedzieć, że: „ Na myśl przychodziła jej cała trudna przeszłość: jej ojciec, samobójstwo matki, zniknięcia krewnych, cierpienia przyjaciół, porzucenie dzieci... W książce oprócz samego życia Swietłany mamy też wgląd w to jak wyglądał dwór „czerwonego cara” i jego otoczka. Jak wyglądało życie codziennie, relacje Stalina z rodziną, współpracownikami oraz świtą przywódcy czyli Berią, Chruszczowem, Mołotowem i innymi notablami. A sielanki nie było, bo jak tylko ktoś czymkolwiek naraził się wodzowi, to marny jego los. Nie oszczędził nawet syna i innych członków najbliższej rodziny. Jego śmierć również była tragiczna i w pewien sposób groteskowa, bo całe otoczenie widząc, że Stalin jest ciężko chory i potrzebuje natychmiastowej pomocy, bało się wezwać lekarza aby nie narazić się na wybuch wściekłości ze strony wodza. Zresztą większość najlepszych lekarzy ( o ironio!) była uwięziona na rozkaz Stalina za rzekomy spisek. Lektura trudna, ciężka emocjonalnie (jak każda, która dotyczy tego tematu),ale ważna i warta przeczytania. Rzuca światło na to, jak można zgotować piekło na ziemi nie tylko własnej rodzinie, przyjaciołom ale i całemu narodowi. I jak to jest być córką takiego człowieka i dźwigać to brzemię przez całe swoje życie. Do każdego rozdziału książki dodano zdjęcia, więc można śledzić jak Swietłana wyglądała na różnych etapach życia. A życie Swietłany poniekąd trafnie podsumowuje cytat z książki: „ Historia życia Swietłany to wielka kronika przegranych bitew – potyczek toczonych z widmem ojca, (…),którego córka przypominała niestety pod wieloma względami”. Lektura bardzo wzruszająca (szczególnie pod koniec) ,obszerna i bardzo rzetelnie napisana, czyta się szybko, ale długo nie zapomina – Swietłana i jej los odciska piętno na czytelniku a po tej lekturze moje serce mocno krwawi i chcę jeszcze o niej czytać, wspominać ją i zachować pamięć o tej niezwykle dzielnej kobiecie, z którą życie obeszło się bardzo okrutnie.
Agafitness - awatar Agafitness
ocenił na85 lat temu
Dlaczego nikt nie wspomina psów z Titanica? Kuba Wojtaszczyk
Dlaczego nikt nie wspomina psów z Titanica?
Kuba Wojtaszczyk
Pisarstwo Wojtaszczyka jest bardzo w moim guście: impulsywne, niepokojące, gęste od emocji i znaczeń, a także naznaczone irracjonalnymi sytuacjami, które sytuują tę prozę gdzieś pomiędzy jawą a marą. Uwielbiam jego przydługie barokowe tytuły, które groźnie robią miny do czytelnika, niektórych zniechęcając już na wstępie, innych kupując samą okładką. W swej najnowszej powieści wraca do ponurego roku 1945, zaraz po zakończeniu wojny. Prezentuje cały wachlarz dziwnych, pokaleczonych postaci, które czasem budzą lęk, innym razem współczucie i rozpacz. I tu pojawia się zarzut, najpoważniejszy i bodaj jedyny. Brak tu fabuły i trwałej historii, motywu przewodniego, czegoś, co spowodowałoby, że na tę książkę spojrzy się inaczej niż tylko na gabinet osobliwości. Mamy oto cyrk, któremu przewodzi zagadkowy Właściciel. Kolekcjonuje on ludzkie okazy, wśród których na szczególną uwagę zasługuje wróżka Irmina (oślepiona przez wyzwolicieli),Moryc reklamowany jako "ostatni polski Żyd", karzeł Szczepan, który przetrwał piekło obozów koncentracyjnych. Jest także udający niemowę nazista Damiel, terkotliwy Volksdeutch Cassiel oraz Lena, kobieta - guma, której numer pokazowy to prześlizgiwanie się między drutami kolczastymi. I tyle. Poszczególne ustępy powieści zogniskowane są na kolejnych bohaterów, jednak są to solowe występy, a przy braku gry zespołowej, całość pozostawia niedosyt i poczucie, że coś czytelnika ominęło, czyżby historia? Więcej na: https://buchbuchbicher.blogspot.com/2017/07/kuba-wojtaszczyk-dlaczego-nikt-nie.html
BuchBuch - awatar BuchBuch
ocenił na77 lat temu
Najpierw mnie pocałuj Lottie Moggach
Najpierw mnie pocałuj
Lottie Moggach
Boję się. Kurewsko się boję. To napięcie lęku czułem od pierwszych stron tej historii. Tajemnica. Niepewność. Intryga. Świat stworzony przez autorkę pobudzał i wyostrzał wszystkie moje zmysły. ---------- Główna bohaterka, Leila, po śmierci matki praktycznie wycofuje się z życia offline. Świat realny ją przytłacza, natomiast w internecie odnajduje sens i poczucie kontroli. Trafia do elitarnej społeczności online, gdzie zostaje wciągnięta w moralnie dwuznaczny układ: ma przejąć internetową tożsamość Tess, kobiety, która planuje samobójstwo - po jej śmierci ma „udawać”, że wszystko jest w porządku. Od tego momentu książka konsekwentnie zadaje pytanie: czy jesteśmy tym, kim jesteśmy, czy tym, co o nas widać w sieci? ---------- Tajemnice. Niedopowiedzenia. Znalazłem się w świecie przepełnionym samotnością, gdzie łatwo zgubić granicę między prawdziwym „ja” a cyfrową wersją siebie. Poczułem klaustrofobię Życia zamkniętego w czterech ścianach i kilku monitorach. ---------- Lęki. Obsesje. Powoli narastające poczucie winy. Pierwszoosobowa narracja sprawiła, że niemal wniknąłem w umysł głównej bohaterki. Warto tutaj nadmienić, że dialogi w tej książce są mniejszością, więc poznajemy tę historię w formie ciągłej narracji – wiem, że dla niektórych z Was to minus tej książki, nie ukrywam, że również nie jestem fanem takiej formy. W mojej ocenie to jednak nie dyskwalifikuje tej książki. ---------- „Najpierw mnie pocałuj” - mimo że od jej premiery minęło już kilka lat, to powieść nadal jest bardzo aktualna. Tematy, które autorka w niej poruszyła - kreowanie wizerunku online, etyka anonimowości, granice odpowiedzialności w sieci - dzisiaj brzmią może nawet mocniej niż w momencie wydania. To książka, która zostawiła mnie z niekomfortowym pytaniem: czy naprawdę znam ludzi, których „znam” w internecie i czy oni „znają” mnie? ---------- Jeżeli szukasz ciekawej, momentami chłodnej lecz emocjonalnie wymagającej lektury, gdzie nie ma sensacyjnych i wybuchowych momentów, to jest to książka dla Ciebie. Polecam!
krzychu_and_buk - awatar krzychu_and_buk
ocenił na62 miesiące temu

Cytaty z książki Zdobywcy oddechu

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Zdobywcy oddechu