Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Triumf Endymiona

Tłumaczenie: Wojciech Szypuła
Cykl: Hyperion (tom 4)
Wydawnictwo: Mag
8,05 (1141 ocen i 74 opinie) Zobacz oceny
10
232
9
272
8
253
7
211
6
102
5
44
4
9
3
12
2
1
1
5
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Rise of Endymion
data wydania
ISBN
9788374801225
liczba stron
928
słowa kluczowe
Hyperion
język
polski

Inne wydania

Kontynuacja Hyperiona, Upadku Hyperiona, i Endymiona. Od upadku Hegemonii większością planet rządzi Kościół katolicki wraz z tajemną organizacją Pax. Okazuje się jednak, że nowej władzy zagraża Enea, która ma się stać nowym mesjaszem ludzkości. Ścigani przez wszechwładny Pax dziewczynka i jej ochroniarz Raul Endymion przemierzają czas i przestrzeń, by w końcu trafić na Ziemię ukrytą poza naszą...

Kontynuacja Hyperiona, Upadku Hyperiona, i Endymiona. Od upadku Hegemonii większością planet rządzi Kościół katolicki wraz z tajemną organizacją Pax. Okazuje się jednak, że nowej władzy zagraża Enea, która ma się stać nowym mesjaszem ludzkości. Ścigani przez wszechwładny Pax dziewczynka i jej ochroniarz Raul Endymion przemierzają czas i przestrzeń, by w końcu trafić na Ziemię ukrytą poza naszą galaktyką przez tajemniczą siłę...

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 238
Derbeth | 2016-03-06
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 03 marca 2016

„Triumf Endymiona” absolutnie mnie zachwycił. Ponad 900 stron, więc gruba książka, którą ciężko nawet trzymać w dłoni, ale przez cały czas nie przestawałem być ciekawy, co jest dalej. Pełno jest zagadek, pozornie bezsensownych wydarzeń, które pod koniec nabierają znaczenia. To czwarta część cyklu, a Simmons wciąż ma nowe pomysły na niezwykłe planety. Zmienna narracja ciągle zwodzi i zaskakuje czytelnika. Naprawdę podziwiam autora za rozmach, pomysłowość i konsekwencję, z jaką potrafił w takim stylu zamknąć ten długi cykl. Nie ma tu mowy o odcinaniu kuponów, sequelach pisanych dla pieniędzy albo by nie rozstawać się z lubianymi bohaterami, poziomie spadającym wraz ze wzrostem ilości tekstu. To w przemyślany sposób zamknięta całość. W sumie miałbym żal, gdyby z tych 900 stron cokolwiek nie znalazło się w książce.

Zazwyczaj nie znoszę, gdy dalsze części książki albo serialu przekreślają coś z poprzednich – gdy bohaterowie okazują się mieć inny charakter, wydarzenia zupełnie inny powód, pojawiają się jakieś tajemnicze spiski, na które nic wcześniej nie wskazywało. U Simmonsa takie przekreślanie pojawia się z umiarem i jest zrobione tak wdzięcznie, w sposób tak splatający się z pomysłem fabuły i świata, że poddałem się – jest to zbyt ładnie skonstruowane, żebym miał krytykować.

Spotkałem się z opinią, że dylogia Endymiona jest mocno odmienna od dylogii Hyperiona, że dwie ostatnie części są bardziej filozoficzne, że akcent nie jest tak mocno położony na rozwój nauki, epickie kosmiczne konflikty, tajemnicę – i zgadzam się z nią. Nie uważam, żeby jedna była przez to gorsza od drugiej – przez dużą część samego „Endymiona” gryzła mnie zmiana konwencji, ale w „Triumfie” ten pomysł rozwija skrzydła – mnie całkowicie przekonał do siebie.

Rozumiem, że wielu osobom nie w smak może być całkiem dalekie odejście od hard science fiction, być może będzie ich irytowało filozofowanie u autora s-f, spotkałem się też z zarzutami, że „Endymion” to żadne s-f, tylko powieść przygodowa i wstyd coś takiego czytać. Moje zdanie – zakończenie „Triumfu” nadaje sens takiej a nie innej konstrukcji poprzedniej części; nie miałem też wrażenia, żeby autor chciał, aby czytelnik wziął do siebie filozofię głoszoną przez bohaterów, więc nie traktowałem jej stuprocentowo serio – w odniesieniu do świata książki jest spójna i to się liczy. Jednocześnie dla mnie poza samą akcją „Triumf” ma też pewien przekaz uniwersalny, skromny i nie tak szeroko zakrojony jak „filozofia” z fabuły, ale przez to można traktować go poważnie – doceniam to.

Niezbyt interesująco wypadają bohaterowie drugoplanowi – tylko kilkoro jest ciekawych, wielu sprawia wrażenie zbyt pośpiesznie nakreślonych. Za to główny bohater przykuwa uwagę - jest postacią targaną gwałtownymi emocjami, książka koncentruje się na nim, rzuca czytelnika w świat jego słabości, wątpliwości i przemyśleń. Mnie wciągnęło to jeszcze mocniej w lekturę – dla innych może być to wada.

Zakończenie zrobiło na mnie ogromne wrażenie i jeszcze długo chodziło mi po głowie. Od razu po doczytaniu książki zabrałem się za przeglądnięcie jej jeszcze raz – żeby lepiej zrozumieć wiele wątków. Trzymam kciuki za wydawnictwo Mag i liczę, że „Triumf” doczeka się poprawionego tłumaczenia tak samo, jak pierwsze części „Hyperiona”.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Chudszy

Muszę przyznać, że ta książka przeraziła mnie najbardziej z tych Kinga, które już przeczytałam. Bo przecież Cyganie żyją między nami, na całym świecie...

zgłoś błąd zgłoś błąd