Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Powrót Wolanda albo nowa diaboliada

Tłumaczenie: Henryk Chłystowski
Wydawnictwo: Książnica
5,56 (82 ocen i 8 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
1
8
5
7
24
6
12
5
17
4
5
3
12
2
2
1
2
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Возвращение Воланда, или Новая дьяволиада
data wydania
ISBN
9788371328459
liczba stron
364
słowa kluczowe
pierestrojka, Woland, Moskwa
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Witalij Ruczinski, bajkopisarz, autor przemówień Gorbaczowa, twórczo nawiązując do epokowej powieści Michaiła Bułhakowa Mistrz i Małgorzata i czerpiąc wątki z genialnego pierwowzoru, zabiera nas do Moskwy ogarniętej gorączką pierejstrojki. Spotykamy tam Wolanda i cały jego dwór, odnajdujemy ten sam co u Bułhakowa klimat. Z jednej strony ciepło i sympatia dla panopticum postaci, z drugiej...

Witalij Ruczinski, bajkopisarz, autor przemówień Gorbaczowa, twórczo nawiązując do epokowej powieści Michaiła Bułhakowa Mistrz i Małgorzata i czerpiąc wątki z genialnego pierwowzoru, zabiera nas do Moskwy ogarniętej gorączką pierejstrojki. Spotykamy tam Wolanda i cały jego dwór, odnajdujemy ten sam co u Bułhakowa klimat. Z jednej strony ciepło i sympatia dla panopticum postaci, z drugiej duszna atmosfera rosyjskiej stolicy, która mimo, że rozentuzjazmowana zachodzącymi przemianami tak naprawdę niewiele różni się od tej opisanej w Mistrzu i Małgorzacie dekadencka, siermiężna, nieprzyjazna dla każdego, kto przejawia jakąkolwiek wrażliwość.

 

źródło okładki: Zdjęcie autorskie

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (183)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 541
Sławomir | 2013-11-02
Na półkach: Przeczytane

Dlaczego aż arcydzieło? Biorąc do rąk tą książkę moja mina wyrażała jednoznacznie - "Na co się q*** gościu porwałeś" (autor, nie ja:)). Dałbym sobie rękę obciąć, że koleś polegnie. I co? No i byłbym teraz q*** bez ręki:) Myślę, że gdy ktoś ma tak skręcone zwoje mózgowe na Mistrza i Małgorzatę, i jest oczarowany książką Ruczinskiego, czyta mu się świetnie i jest mile zaskoczony, nawet zszokowany wręcz, to jest to arcydzieło. W końcu Ruczinski nie szarpnął się na dalsze losy Wiedźmina, Conana, czy też innego jednowymiarowego bohatera w dwuwymiarowej przestrzeni, a wziął na klatę niebanalne dzieło. Język, styl, akcja, bohaterowie, wszystko to oddane dokładnie w bułhakow'skim klimacie. Wierzcie lub nie. Ja bym nie uwierzył gdybym nie przeczytał.
Ruscy w prozie i międzykontynentalnych rakietach balistycznych są jednak nie do pobicia.

książek: 1232
Pani Akne | 2011-03-25
Przeczytana: 02 marca 2011

Witalij Ruczinski, to kolejny z nowych dla mnie pisarzy, z którym miałam do czynienia ostatnio. Powiem szczerze, że sceptycznie byłam nastawiona do hasła z okładki: "dalsze losy bohaterów Mistrza i Małgorzaty Bułhakowa". Ale nie byłabym sobą, gdybym nie połknęła haczyka i nie kupiła tej książki. A mentalnie byłam przekonana, możecie mi wierzyć, na coś słabego i miałkiego (któż bowiem potrafiłby w iście bułhakowskim stylu napisać na własną rękę dalsze losy tegoż Arcydzieła?).

Zatem ponownie spotykamy się z naszymi bohaterami, lecz tym razem w innych ramach czasowych, bowiem w Moskwie za czasów pierestrojki. Nasi ulubieńcy ponownie zawładną uliczkami stolicy Rosji pojawiając się ni stąd, ni zowąd w srebrnej karecie...

Główną postacią staje się teraz pisarz Jakuszkin, niedoszły literat, którego powieści wciąż nie chcą wydać... Woland, postanawia dopomóc naszemu nieszczęśnikowi, i uchyliwszy drzwi swej karety, postawia go przed wyborem. Jakuszkin, pali więc wszystkie rękopisy (choć...

książek: 1266
paprotkowa | 2013-03-30
Na półkach: Przeczytane, Najlepsze!
Przeczytana: 30 marca 2013

Miłośnicy "Mistrza i Małgorzaty" - tacy jak ja - będą mile zaskoczeni. Ruczinski przedstawia powtórną wizytę Wolanda i jego świty w Moskwie, dodając nowe wątki, a inne powielając z Bułhakowskiego pierwowzoru, co sprawia, że otrzymujemy nieco inną historię, ale przyjemnie oscylującą klimatem wokół "Mistrza i Małgorzaty". Moich oczekiwań nie zawiodła, choć czytało się ją trochę trudniej niż Bułhakowa, głównie ze względu na większą liczbę różnych epizodów, co za tym idzie - większą liczbę bohaterów i mnogość przerażających rosyjskich nazwisk do opanowania ;)

książek: 468
Olena | 2016-03-20
Na półkach: Inne, Przeczytane
Przeczytana: 20 marca 2016

Kiedy sięgnęłam po powieść Ruczinskiego, miałam nadzieję na ciekawie spędzony weekend w Moskwie ze starymi znajomymi - Wolandem i jego ekipą. Oczywiście byłam świadoma, że drugi Bułhakow to nie będzie, a barwne rosyjskie klimaty mogą stracić na intensywności. Jednak takiego niewypału się nie spodziewałam...

Przez pierwsze rozdziały zastanawiałam się, co ja właściwie w tej Moskwie robię. Rozumiem, pierestrojka, chaos i rozgardiasz jak to u Ruskich (tak zwykła mawiać moja babcia), ale autor wcale nie pomaga czytelnikowi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Co więcej, przeskakuje z jednego wątku do drugiego, po drodze wprowadza korowód bohaterów i sam już gubi się w ich nazwiskach.

Co z Wolandem i jego demonami? Przewracałam kartki i czekałam... Tu pojawiali się na chwilę, tam na trochę dłużej,jakby sami nie wiedzieli gdzie i po co. Próżno szukać dawnego humoru, ciętego języka i błyskotliwych dialogów. Czyżby Behemotowi stępiły się pazury?

Chociaż Ruczinski w ślad za...

książek: 823
Buka | 2016-09-29
Przeczytana: 29 września 2016

Powiem szczerze, w moim odczuciu książka ta jakimś wielkim arcydziełem nie jest (mimo niektórych bardzo pochlebnych opinii).
Niemniej nie można zarzucić - czyta się ją nawet przyjemnie, fabuła też nawet ciekawa, a akcja całkiem gładko następuje po sobie. Tylko ciągle to "nawet", "całkiem" - niestety niczego tu nie ma na sto procent.
Do tego uporanie się z końcówką przyszło mi z niejakim trudem, bo chciałam to "już" mieć z głowy ;).
Cóż, wypada powiedzieć, że Mistrz jest tylko jeden.
Dla fanów Bułhakowa jako literatura nawiązująca - jak najbardziej.

książek: 376
Marquee | 2015-03-22
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 22 marca 2015

Woland- bohater, który nie pozwoli o sobie zapomnieć
Dalszy ciąg przygód najbardziej znanego diabła Moskwy, tym razem w wydaniu Rucziskija. Spodziewałam się, iż tekst ten będzie swoistym deserem po lekturze Mistrza i Małgorzaty, jednak czuje zawód. Styl Bułhakowa całkiem powielony, język na siłę wystylizowany. Myślałam, że skoro Woland powraca to pokaże nową swoją odsłonę, a gra ponownie to samo.

książek: 443
Agata | 2012-01-25
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Mocno się rozczarowałam

książek: 102
claudia665 | 2016-03-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 marca 2016

calkiem fajna, naprawde. myslalam ze bedzie nudna i meczaca ale wyjatkowo przyjemnie czytalo sie o karecie jezdzacej po moskwie. ps. jesli bede miec królika to na pewno nazwe go Kuzia :D

książek: 385
Larysa | 2016-10-21
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
książek: 838
fianiebieska | 2016-09-02
Na półkach: Rosja, Przeczytane
zobacz kolejne z 173 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
zgłoś błąd zgłoś błąd