Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Prawdodziejka

Cykl: Czaroziemie (tom 1)
Wydawnictwo: Sine Qua Non
7,27 (829 ocen i 217 opinii) Zobacz oceny
10
67
9
107
8
205
7
223
6
140
5
41
4
21
3
16
2
4
1
5
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Truthwitch
data wydania
ISBN
9788379246953
liczba stron
384
język
polski
dodała
Alicja

Młode wiedźmy Safiya i Iseult mają zwyczaj często wpadać w tarapaty. I przez to teraz muszą opuścić swój dom. Safi jest bardzo rzadką wiedźmą prawdy, która jest zdolna zdemaskować każde kłamstwo. Wielu zabiłoby dla jej umiejętności. Dlatego Safi musi pozostać w ukryciu. Inaczej zostanie wykorzystana w konflikcie między imperiami. Z kolei prawdziwe moce Iseult są tajemnicą nawet dla niej samej....

Młode wiedźmy Safiya i Iseult mają zwyczaj często wpadać w tarapaty. I przez to teraz muszą opuścić swój dom.
Safi jest bardzo rzadką wiedźmą prawdy, która jest zdolna zdemaskować każde kłamstwo.
Wielu zabiłoby dla jej umiejętności. Dlatego Safi musi pozostać w ukryciu. Inaczej zostanie wykorzystana w konflikcie między imperiami. Z kolei prawdziwe moce Iseult są tajemnicą nawet dla niej samej. I lepiej, żeby tak zostało.

 

źródło opisu: http://imaginatio.wsqn.pl/

źródło okładki: http://imaginatio.wsqn.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 610
Skye | 2017-06-10
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 10 czerwca 2017

Prawda o „Prawdodziejce”

Sarah J Mass określiła ją mianem powieści, która ‘wejdzie do kanonu’. Czy na pewno? Będę z Wami szczera: nie doczytałam „Prawdodziejki”. Fakt faktem, czytałam ją przez ponad trzy miesiące. Zaczęłam zaraz po przerwie wielkanocnej, a skończyłam (a raczej próbowałam skończyć) w trakcie trwania sesji egzaminacyjnej. Zazwyczaj, jeśli czytam jedną książkę tak długo, to oczywiste jest, że entuzjazm dość mocno słabnie i nie jestem już tak zafascynowana książką jak wcześniej. Z drugiej strony jednak, jeśli książka na maksa mnie wciągnie to nic nie jest w stanie mnie od niej oderwać, nawet maraton kolowiów czy zbliżających się egzaminów w sesji. Dlaczego więc nie doczytałam „Prawdodziejki”?
Być może warto zacząć od tego, dlaczego w ogóle kupiłam tę pozycję. Po pierwsze: ma wspaniałą okładkę. Tak wiem, ‘nie oceniaj książki po okładce’, ale umówmy się: prawie wszyscy to robią. Dzisiaj książki mają tak cudowne okładki, że niektóre po prostu patrzą na nas z półek w Empiku i wręcz błagają, żeby je kupić, nieważne jaką zawartość w sobie skrywają. A zatem tak, poleciałam na okładkę. Po drugie, na tejże właśnie pięknej okładce widniała recenzja samej Sarah J Mass, autorki serii „Szklany tron” – serii, której prawdziwym czytelnikom nie trzeba przedstawiać. I to między innymi Sarah przyczyniła się do tego, że zamówiłam tę książkę przez internet. A po trzecie jej opis i wiele pozytywnych recenzji – dlaczego aż tak wiele? Bardzo Was proszę – nie hejtujcie mnie ode razu, dobrze? Każdy ma prawo do swojej opini, i jeśli części z Was, książka się spodobała i rzeczywiście ma prawo „wejść do kanonu” jak uważa Sarah J Mass – to macie do tego najwyższe prawo. Dla mnie jednak książka jest mocno przereklamowana. Ale dlaczego, spytacie?
Zacznijmy więc od samego początku powieści – pierwsze parę rozdziałów – super! Myślę sobie: zapowiada się coś fascynującego. Lądujemy w samym środku wydarzeń, nie do końca wiadomo o co chodzi, ale spokojnie! Na pewno zaraz wszystko się wyjaśni! Kolejne kilkanaście stron, kolejne rozdziały, nowi bohaterowie… A ja dalej mam wrażenie, że czegoś tu brakuje! Niby wszystko ładnie, pięknie, ale…. Akcja rozgrywa się wręcz za szybko. Czytając „Prawdodziejkę” miałam wrażenie, że ominęłam dość istotny początek książki, że paru kartek brakuje, bo chociaż jestem świadkiem doskonale zarysowanych wydarzeń, to nie jestem w stanie w pełni ogarnąć wszystkiego, co się dzieje wokół głównych bohaterek: Safiyi i Iseult. Będąc mniej więcej w połowie książki (i dalej czekając na to „coś”) byłam zmuszona odłożyć ją na chwilę na półkę i skupić się na zbliżających się zaliczeniach na uczelni. Co, jak chcę Wam przypomnieć, nie powinno mieć miejsca. Jeśli podoba mi się jakaś książka, jestem w stanie przesiedzieć pół nocy, póki nie dowiem się jak się skończyła, a „Prawdodziejkę” odłożyłam na półkę nie tylko ze spokojem ducha, ale wręcz z ulgą.
Wróciłam do tej historii parę tygodni później, pamiętając doskonale na którym momencie skończyłam i na czym zatrzymała się akcja. Przeczytałam kolejne kilka rozdziałów i dopadła mnie… frustracja! Kiedy w końcu zejdą z pokładu tego statku? Kiedy dowiem się o co właściwie chodzi? I przede wszystkim: kiedy odkryję jaki jest główny cel bohaterów i dlaczego zachowują się tak, jak się zachowują? Stwierdziłam, że to chyba nie ma sensu, i odłóżyłam „Prawdodziejkę” na półkę, po raz kolejny, z nieskrywaną ulgą, ale tym razem i z żalem. Nie cierpię zostawiać niedoczytanych książek, ale chyba wielu z nas przeżyło podobną gorycz co najmniej parę razy w swoim życiu (nie licząc oczywiście szkolnych lektur).
Mam nadzieję, że jesteście tutaj ze mną, i nie zniechęciliście się po przeczytaniu całej strony przykrych słów pod adresem tej książki. Jeśli dalej to czytacie, to bardzo się cieszę, ale jeśli jesteście niezadowoleni z tego, co tu widzicie, to pozwólcie mi, że spróbuję to trochę naprostować. Po pierwsze, i chyba najważniejsze, uważam, że pisarstwo autorki jest pierwszorzędne: wspaniale wykreowane postacie, niesamowita zręczność w opisywaniu szybko rozgrywającej się akcji i scen walki oraz dobrze wykreowany magiczny świat. Po drugie: książka na początku bardzo wciągająca, być może właśnie dlatego zyskała tylu czytelników. Niestety, dla mnie nie może się równać z innymi powieściami, które dzisiaj zajmują czołowe miejsce na listach bestsellerów. Mam szczerą nadzieję, że Susan Dennard napisze w przyszłości nową serię, która skradnie moje serce, ponieważ naprawdę jestem ciekawa, na jakie inne pomysły i jakie nowe światy mogłaby wykreować za pośrednictwem swojej wspaniałej wyobraźni. Dzisiaj, niestety, jestem na „nie” i „Prawdodziejka” raczej nie wejdzie do mojego kanonu książek, a wręcz przeciwnie, zostanie przeze mnie dość szybko zapomniana.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Człowiek z wysokiego zamku

Książka należy do nurtu "książki o książce", choć sceneria jest rodem z koszmaru. USA po przegranej II wojnie światowej znajdują się pod oku...

zgłoś błąd zgłoś błąd