Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Skye 
https://www.wattpad.com/user/Olivia_Perrin
BARDZO DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKIE PLUSY! :)
19 lat, kobieta, Warszawa, status: Czytelniczka, dodała: 2 cytaty, ostatnio widziana 17 godzin temu
Teraz czytam
  • Zakazane życzenie
    Zakazane życzenie
    Autor:
    Opowiedziana na nowo baśń tysiąca i jednej nocy. Ona jest potężnym dżinnem. On złodziejem z ulicy. Połączyła ich pradawna magia. Kiedy Aladyn odnajduje magiczną lampę, Zahra zostaje przywrócona świat...
    czytelników: 1887 | opinie: 126 | ocena: 7,51 (430 głosów) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności
2017-06-21 14:33:09
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
Cykl: The Forbidden Wish (tom 1) | Seria: Imaginatio [SQN]
 
2017-06-21 14:32:33
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: The Raven Cycle (tom 1)

„Król kruków” czyli biały kruk w mojej biblioteczce

O tym, żeby przeczytać „Króla kruków” Maggie Stiefvater marzyłam od dawna. Książkę upatrzyłam sobie podczas oglądania jednego z filmików na YouTube, w którym dziewczyna opowiadała o swoim TBR. Od samego początku byłam przekonana, że historia Blue i trójki chłopaków w mundurkach z krukiem wciągnie mnie bez reszty, dlatego nie zastanawiałam...
„Król kruków” czyli biały kruk w mojej biblioteczce

O tym, żeby przeczytać „Króla kruków” Maggie Stiefvater marzyłam od dawna. Książkę upatrzyłam sobie podczas oglądania jednego z filmików na YouTube, w którym dziewczyna opowiadała o swoim TBR. Od samego początku byłam przekonana, że historia Blue i trójki chłopaków w mundurkach z krukiem wciągnie mnie bez reszty, dlatego nie zastanawiałam się długo – poszłam do księgarni. I tam, niestety, okazało się, że „Król kruków” jest niedostępny, nie tylko zresztą w księgarniach stacjonarnych, ale i internetowych. Z ciężkim sercem, musiałam pogodzić się z myślą, że nie przeczytam tej książki, chociaż podczas każdej wizyty w Empiku czy Matrasie, zawsze szukałam jej gdzieś ukrytej między półkami.

Tak, na bezowocnych poszukiwaniach, minął bodajże rok. Nie będę Wam już pisać, jak udało mi się w końcu dostać tę książkę, jaka byłam tym faktem zachwycona czy jakie specjalne miejsce na półce dla niej zarezerwowałam. W końcu to recenzja książki, a nie dziennik książkoholiczki. :)

Książka jest GENIALNA! Z opisu spodziewałam się w sumie czegoś innego, wydawało mi się, że książka będzie przypominać nieco „Żelaznego króla” Julie Kagawy czy „Klątwę tygrysa” Colleen Houck. Jednak historia jest oryginalna, wciągająca od pierwszej strony (a od połowy czyta się ją już jednym tchem), pełna zaskakujących zwrotów akcji (Ci z Was, którzy już czytali, pewnie wiedzą, które fragmenty mam na myśli) i do tego wszystkiego zabawna i wzruszająca. Bohaterowie są opisani w tak realistyczny sposób, że czytając książkę miałam wrażenie, że znam ich całe życie, a świat stworzony przez autorkę zaskakuje swoją tajemniczością i złożonością.

„Król kruków”, którego poszukiwania zajęły mi prawie rok, okazał się lepszy niż przypuszczałam. Polecam tę powieść wszystkim z Was, którzy szukają czegoś oryginalnego i zapierającego dech – prawdziwego białego kruka.

pokaż więcej

 
2017-06-09 15:11:24
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Czaroziemie (tom 1)

Prawda o „Prawdodziejce”

Sarah J Mass określiła ją mianem powieści, która ‘wejdzie do kanonu’. Czy na pewno? Będę z Wami szczera: nie doczytałam „Prawdodziejki”. Fakt faktem, czytałam ją przez ponad trzy miesiące. Zaczęłam zaraz po przerwie wielkanocnej, a skończyłam (a raczej próbowałam skończyć) w trakcie trwania sesji egzaminacyjnej. Zazwyczaj, jeśli czytam jedną książkę tak długo, to...
Prawda o „Prawdodziejce”

Sarah J Mass określiła ją mianem powieści, która ‘wejdzie do kanonu’. Czy na pewno? Będę z Wami szczera: nie doczytałam „Prawdodziejki”. Fakt faktem, czytałam ją przez ponad trzy miesiące. Zaczęłam zaraz po przerwie wielkanocnej, a skończyłam (a raczej próbowałam skończyć) w trakcie trwania sesji egzaminacyjnej. Zazwyczaj, jeśli czytam jedną książkę tak długo, to oczywiste jest, że entuzjazm dość mocno słabnie i nie jestem już tak zafascynowana książką jak wcześniej. Z drugiej strony jednak, jeśli książka na maksa mnie wciągnie to nic nie jest w stanie mnie od niej oderwać, nawet maraton kolowiów czy zbliżających się egzaminów w sesji. Dlaczego więc nie doczytałam „Prawdodziejki”?
Być może warto zacząć od tego, dlaczego w ogóle kupiłam tę pozycję. Po pierwsze: ma wspaniałą okładkę. Tak wiem, ‘nie oceniaj książki po okładce’, ale umówmy się: prawie wszyscy to robią. Dzisiaj książki mają tak cudowne okładki, że niektóre po prostu patrzą na nas z półek w Empiku i wręcz błagają, żeby je kupić, nieważne jaką zawartość w sobie skrywają. A zatem tak, poleciałam na okładkę. Po drugie, na tejże właśnie pięknej okładce widniała recenzja samej Sarah J Mass, autorki serii „Szklany tron” – serii, której prawdziwym czytelnikom nie trzeba przedstawiać. I to między innymi Sarah przyczyniła się do tego, że zamówiłam tę książkę przez internet. A po trzecie jej opis i wiele pozytywnych recenzji – dlaczego aż tak wiele? Bardzo Was proszę – nie hejtujcie mnie ode razu, dobrze? Każdy ma prawo do swojej opini, i jeśli części z Was, książka się spodobała i rzeczywiście ma prawo „wejść do kanonu” jak uważa Sarah J Mass – to macie do tego najwyższe prawo. Dla mnie jednak książka jest mocno przereklamowana. Ale dlaczego, spytacie?
Zacznijmy więc od samego początku powieści – pierwsze parę rozdziałów – super! Myślę sobie: zapowiada się coś fascynującego. Lądujemy w samym środku wydarzeń, nie do końca wiadomo o co chodzi, ale spokojnie! Na pewno zaraz wszystko się wyjaśni! Kolejne kilkanaście stron, kolejne rozdziały, nowi bohaterowie… A ja dalej mam wrażenie, że czegoś tu brakuje! Niby wszystko ładnie, pięknie, ale…. Akcja rozgrywa się wręcz za szybko. Czytając „Prawdodziejkę” miałam wrażenie, że ominęłam dość istotny początek książki, że paru kartek brakuje, bo chociaż jestem świadkiem doskonale zarysowanych wydarzeń, to nie jestem w stanie w pełni ogarnąć wszystkiego, co się dzieje wokół głównych bohaterek: Safiyi i Iseult. Będąc mniej więcej w połowie książki (i dalej czekając na to „coś”) byłam zmuszona odłożyć ją na chwilę na półkę i skupić się na zbliżających się zaliczeniach na uczelni. Co, jak chcę Wam przypomnieć, nie powinno mieć miejsca. Jeśli podoba mi się jakaś książka, jestem w stanie przesiedzieć pół nocy, póki nie dowiem się jak się skończyła, a „Prawdodziejkę” odłożyłam na półkę nie tylko ze spokojem ducha, ale wręcz z ulgą.
Wróciłam do tej historii parę tygodni później, pamiętając doskonale na którym momencie skończyłam i na czym zatrzymała się akcja. Przeczytałam kolejne kilka rozdziałów i dopadła mnie… frustracja! Kiedy w końcu zejdą z pokładu tego statku? Kiedy dowiem się o co właściwie chodzi? I przede wszystkim: kiedy odkryję jaki jest główny cel bohaterów i dlaczego zachowują się tak, jak się zachowują? Stwierdziłam, że to chyba nie ma sensu, i odłóżyłam „Prawdodziejkę” na półkę, po raz kolejny, z nieskrywaną ulgą, ale tym razem i z żalem. Nie cierpię zostawiać niedoczytanych książek, ale chyba wielu z nas przeżyło podobną gorycz co najmniej parę razy w swoim życiu (nie licząc oczywiście szkolnych lektur).
Mam nadzieję, że jesteście tutaj ze mną, i nie zniechęciliście się po przeczytaniu całej strony przykrych słów pod adresem tej książki. Jeśli dalej to czytacie, to bardzo się cieszę, ale jeśli jesteście niezadowoleni z tego, co tu widzicie, to pozwólcie mi, że spróbuję to trochę naprostować. Po pierwsze, i chyba najważniejsze, uważam, że pisarstwo autorki jest pierwszorzędne: wspaniale wykreowane postacie, niesamowita zręczność w opisywaniu szybko rozgrywającej się akcji i scen walki oraz dobrze wykreowany magiczny świat. Po drugie: książka na początku bardzo wciągająca, być może właśnie dlatego zyskała tylu czytelników. Niestety, dla mnie nie może się równać z innymi powieściami, które dzisiaj zajmują czołowe miejsce na listach bestsellerów. Mam szczerą nadzieję, że Susan Dennard napisze w przyszłości nową serię, która skradnie moje serce, ponieważ naprawdę jestem ciekawa, na jakie inne pomysły i jakie nowe światy mogłaby wykreować za pośrednictwem swojej wspaniałej wyobraźni. Dzisiaj, niestety, jestem na „nie” i „Prawdodziejka” raczej nie wejdzie do mojego kanonu książek, a wręcz przeciwnie, zostanie przeze mnie dość szybko zapomniana.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
595 48 1469
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (238)

Ulubieni autorzy (19)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (121)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd