Zamierające światło

Tłumaczenie: Wojciech Szypuła
Cykl: Logan McRae (tom 2)
Wydawnictwo: Amber
7,04 (304 ocen i 33 opinie) Zobacz oceny
10
25
9
22
8
48
7
110
6
56
5
35
4
4
3
4
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Dying Light
data wydania
ISBN
9788324128990
liczba stron
328
język
polski

Zabite drzwi i okna, żadnej drogi ucieczki, sześcioro ludzi uwięzionych w płonącym domu. Sześć śmiertelnych ofiar szaleńca, który podłożył ogień.

To nie jedyna zbrodnia popełniona tej nocy w Aberdeen. W dzielnicy portowej zostają znalezione zmasakrowane zwłoki prostytutki.

 

źródło opisu: [Amber, 2007]

Brak materiałów.
książek: 700
Paulina | 2013-01-04
Na półkach: Przeczytane, Zrecenzowane
Przeczytana: 25 stycznia 2013

"Zwłoki kobiety. Twarz posiniaczona i zniekształcona, jedno oko prawie całkiem zapuchnięte, nos rozkwaszony, złamana kość policzkowa, pęknięta żuchwa, wybite zęby. Miała na sobie tylko naszyjnik z fioletowoczerwonych siniaków i nic więcej"

Sierżant Logan McRae nadal jest złotym chłopcem policji Aberdeen, pomimo ciążącej na karku grożby zwolnienia. I, choć ostatecznie "Zamierające światło" jest rewelacyjne, to pierwsza połowa książki jest niezwykle irytująca. Miałam wrażenie, że czytam klon "Chłodu granitu". Te same problemy sierżanta, podobne poszlaki, po raz kolejny jakaś przykra nierozwiązana sprawa, po raz kolejny - nagromadzenie morderstw i morderców. W Aberdeen, jak pojawiają się zwłoki, to w parach. Albo trójkątach. Albo wielokątach. A każde zwłoki to inny morderca. W efekcie książka to historia nie jednej sprawy, a kilku - i, zgadliście - złoty chłopiec radzi sobie ze wszystkimi.

Stuart MacBride nadal nie jest delikatny i nadal stosuje nadmierną ilość wykrzykników. Pierwsza połowa książki to ziewanie, wkurzanie i przewracanie oczami, bo przecież to już było. Te same elementy historii, inni bohaterowie.
Zmieniłam zdanie.
Druga połowa książki nadrabia za resztę.

O co chodzi?
Po pierwsze - jakiś walnięty piroman z poważnie przetrąconym kręgosłupem moralnym zabija okna i drzwi pewnego domu, po czym raczy go koktajlami Mołotowa. Stojąc nieopodal, przygląda się, jak dom płonie i przysłuchuje się wrzaskom uwięzionej w nim grupy ludzi, a w międzyczasie - mówiąc językiem Stuarta MacBride, czyli kolokwialnym do bólu - wali gruchę.
Po drugie - ktoś czyści ulice z wyjątkowo szpetnych prostytutek. Szpetnych nie tylko ze względu na obraną profesję, ale dosłownie z twarzy. Brzydule padają jak muchy i zostają znalezione... pobite na śmierć.
Po trzecie - w walizce w środku lasu znaleziono owłosionego trupa. Owłosienie ma tu kluczowe znaczenie, ofiarą bowiem jest labrador.

Czy coś łączy te zbrodnie? Co będzie dalej? Ach, bardzo mnie świerzbi język, ponieważ intryga rozwiązuje się w fajny, spójny sposób, ale oszczędzę Wam paplaniny i po prostu odeślę do książki.

Ale, nim w szale zaczniecie przeczesywać biblioteki i wykupywać egzemplarze z księgarni, doczepię się znów do języka. Tak, jak w "Chłodzie granitu" mieliśmy podwórkową paplaninę, tak i tutaj profesor Miodek by się wzdrygnął. W poście dotyczącym pierwszej książki o sierżancie Loganie wytknęłam cytat o śledziu w majtkach. Wówczas zastanawiałam się - skąd Stuart MacBride wie, jaką minę przybiera ktoś ze śledziem w majtkach? Rozumiem wyrażenie "stał jak oniemiały", "wyglądał, jakby go piorun strzelił" i tak dalej, ale MacBride stosuje bardzo ciekawe związki frazeologiczne.
"Kolumnę wieńczyło jego tradycyjne zdjęcie, na którym gumowata twarz rozciągała się w szerokim uśmiechu, upodabniając Marshalla do zadowolonego z siebie ślimaka"
Podobnie rzecz ma się z pogodą. Nawet nie będę się tu roztkliwiać, po prostu przytoczę cytat:
"Dochodziła dziesiąta i słońce zaczynało zastanawiać się nad tym, czy nie pójść na noc do domu"
Aż ma się ochotę powiedzieć: personifikacja, poziom hard.

I gdzie tutaj ten obiecany ostry policjant? Wiecie, ten, o którym na okładce piszą:
"...z przeszłością, który działa na granicy prawa"?
Chyba sierżant McRae nie jest AŻ TAKIM maczo, skoro:
"Znaleźli trochę przerażających zabawek erotycznych i dwa specjalistyczne pisemka, tak ostre, że Logan aż się speszył"
Za to inspektor Steel, o której w "Chłodzie granitu" dowiadujemy się, że jest psem na baby i jako jedyna z komendy bzyknęła więcej kobiet, niż wszyscy policjanci razem wzięci, to postać... z jajami. Ta kobieta mnie szokowała. Jak nie popuszczała bąków, to wydłubywała tajemnicze znaleziska z zębów.
"Steel w zadumie podrapała się pod pachą"
Kwintesencja kobiecości!

Jeszcze jedna uwaga - jakim cudem Duży Gary i inspektor Insh nie umierają na cukrzycę? Podczas gdy pierwszy wciąż wcina herbatniki, ten drugi nie rozstaje się z landrynkami, żelkami i innymi produktami przemysłu cukierniczego.

Wracając do oceny książki - tak, druga połowa jest nieziemska. Uchylę rąbka tajemnicy i powiem, że pojawiają się tortury. I to opisane w taki sposób, że zagryzałam zęby i mówiłam pod nosem "aua".

To jest dobra książka. Nie arcydzieło. Stuart MacBride mógłby swojemu rodakowi, Simonowi Beckettowi, co najwyżej buty czyścić. Ale na pewno nie poprzestanę na tych dwóch książkach. Niezła rozrywka, a potoczny język to taka - paradoksalnie - wisienka na torcie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pokochawszy. Miłość w języku

Pozytywny wydźwięk ma ta pozycja czytelnicza. Widzimy obraz pięknej, dojrzałej i szanującej się pary. Opowiadają o życiu, języku i miłości. Lekka, szy...

zgłoś błąd zgłoś błąd