Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Belgravia

Tłumaczenie: Anna Bańkowska
Cykl: Belgravia (tom 1-11)
Wydawnictwo: Marginesy
6,95 (302 ocen i 62 opinie) Zobacz oceny
10
15
9
18
8
65
7
99
6
67
5
25
4
7
3
6
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Belgravia
data wydania
ISBN
9788365586070
liczba stron
464
kategoria
historyczna
język
polski
dodała
giovanna

Najnowsza powieść twórcy serialu Downton Abbey i laureata Oscara za scenariusz do Gosford Park Roberta Altmana. Rok 1815. W przededniu bitwy pod Waterloo w Brukseli odbywa się bal na cześć dowódcy wojsk brytyjskich, księcia Wellingtona. Oprócz brytyjskiej arystokracji i oficerów uczestniczy w nim dostawca wojskowy James Trenchard z małżonką oraz córką. Ich obecność, choć dla elit...

Najnowsza powieść twórcy serialu Downton Abbey i laureata Oscara za scenariusz do Gosford Park Roberta Altmana.

Rok 1815. W przededniu bitwy pod Waterloo w Brukseli odbywa się bal na cześć dowódcy wojsk brytyjskich, księcia Wellingtona. Oprócz brytyjskiej arystokracji i oficerów uczestniczy w nim dostawca wojskowy James Trenchard z małżonką oraz córką. Ich obecność, choć dla elit bulwersująca, nie jest przypadkowa. Nim jednak bal się skończy, Sophie przeżyje najstraszliwsze chwile swego życia, a oficerowie ruszą na pole bitwy, gdzie wielu z nich zginie, wciąż w mundurach galowych, w których opuścili bal. Londyn, ćwierć wieku później - stolica zmienia oblicze pod rządami młodziutkiej królowej Wiktorii. Powstają nowe rezydencje, nowe dzielnice elit, takie jak Belgravia, miasto rozkwita. Arystokracja, chcąc nie chcąc, coraz częściej musi przyjmować na salonach coraz bogatszych nuworyszy. Pilnie strzeżona tajemnica łącząca dwie rodziny z tych oddzielonych przepaścią światów tylko czyha, by wywrócić do góry nogami życie bohaterów. Ambicja, zawiść, gniew, chciwość, życzliwość, bezinteresowność - a przede wszystkim miłość - te emocje zawsze kierowały ludzkimi poczynaniami... Ta historia wydarzyła się dwa wieki temu, a mimo to jej bohaterowie nie różnią się tak bardzo od nas.

 

źródło opisu: http://www.marginesy.com.pl/

źródło okładki: http://www.marginesy.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2979
Maromira | 2017-06-22
Przeczytana: 21 czerwca 2017

1815, Bruksela. Kilkadziesiąt kilometrów za miastem rozgrywa się wojna, w stolicy zaś trwa bal na cześć księcia Wellingtona. Większość z uczestniczących na nim żołnierzy zginie następnego dnia w bitwie pod Waterloo. Zwycięstwo okraszone jest tragedią rodzin, w tym Sarah – w bitwie traci życie jej ukochany. Ta śmierć jest początkiem dramatów jej bliskich.

Ćwierć wieku później rodzina Tranchardów mieszka w Londynie. Prowadzi spokojne życie, gdzieś w tle siły nabiera konflikt na linii ojciec-syn, a na życie domownikiem ciągle kładzie się cieniem śmierć Sarah, jednak codzienność toczy się swoim nudnym, powolnym tempem. Aż do dnia, gdy Anna, matka zmarłej dziewczyny, decyduje się wyjawić ciążący jej sekret lady Brockenhurst. Tym samym mimowolnie splata te dwa różne rody, łącząc ich losy.

„Belgravia” to taka soap-opera tyle że z realiami przeniesionymi do czasów wiktoriańskich. Napisana została z rozmachem – jak na taką objętość dziwi ilość wątków, jaką potworzył Julian Fellowes, choć oddając sprawiedliwość autorowi, wszystkie rozwinął i nie pozwolił, aby któryś z nich pozostał jedynie zarysowany. Przypomina nieco „Downton Abbey” – do tego serialu Fellowes pisał zresztą scenariusz – ale jeszcze z czasów zanim w tej produkcji absurd zaczął gonić absurd. A zatem – intrygi, tajemnice, zdrady, miłości, romanse i tragedie, a wszystko to podane w oprawie wytwornych manier, konwenansów i nawiązując do opowieści, w których żyjący w epoce wiktoriańskiej się zaczytywali.

Kto by jednak patrzył na te powiązania „Belgravii” z soap-operą, skoro liczy się, jaki jest efekt końcowy. A ten jest jak najbardziej satysfakcjonujący – powieść Juliana Fellowesa czyta się. W zasadzie to nie czytelnik przekłada strony, to strony płynnie się zmieniają, historia snuje się powoli swoim rytmem i ani się człowiek obejrzy, a wątki zamykają się, losy dopełniają i książka kończy się.

W tej płynności czytania, płynności historii i w zasadzie łatwości zostania pochłoniętym przez lekturę, wielka zasługa jest języka jakim Julian Fellowes się posługuje. Sam wywodzi się z rodziny arystokratycznej, cały tytuł ma z cztery razy dłuższy od nazwiska, który widnieje na jego książkach, zna więc tradycje, zwyczaje, słowem cały świat arystokracji od poszewki. I umie ten świat przekazać – to czuć podczas lektury. Nie wyjaśnia, nie tłumaczy rzeczywistości, do której wrzuca czytelnika, a jednak nie potrzeba żadnych objaśnień, przypisów czy gorączkowego sprawdzania u wujka Google’a, bo odbiorca książki czuje się jak w domu. Jakby wracał z dalekiej podróży do starego, uporządkowanego świata, może trochę przykurzonego, ale nieobcego mu. Większość nazw, jakimi posługuje się Fellowes, może nie są znane czytelnikowi, jednak autor rzuca nimi w taki sposób, że ten ma wrażenie, że rozumie, bo przecież brzmi to jak coś oczywistego, nie jak jakaś czarna magia.

Prócz tego w „Belgravii” wszystko zostało świetnie rozplanowane – a zatem autor z gracją buduje kolejne wątki, część zostawiając na dalszym planie, żadnego jednak w ostatecznym rozrachunku nie gubiąc. Jeśli wspomina jakąś postać, jakieś zdarzenie to z pewnością nie zapomni o tym – czego dowodem jest finał, gdzie wszystkie elementy trafiają na swoje miejsce w układance. Więc może i ma się skojarzenia z operą mydlaną, ale z operą mydlaną przemyślaną, z góry zaplanowaną, tak by nic się nie zgubiło, nic nie pozostało zawieszone w próżni zapomniane lub przemilczane, bo gdzieś po drodze zgubiło swój sens.

„Belgravia” to książka dla tych, którzy tęsknią za dawną, minioną już epoką. Na tym pragnieniu dobrze zarabia cały wielki dział powieści, nawiązujących do fenomenu „Downton Abbey”, ale Julian Fellowes ze swoimi powieściami [prócz „Belgravii” napisał póki co jeszcze dwie inne] wyróżnia się tym, że ową epokę wraz z jej zwyczajami zna. Może nie bezpośrednio te czasy [byłoby to niemożliwością], ale w ich duchu musiał być wychowany, a to w połączeniu z darem opowiadania daje mieszankę jak najbardziej satysfakcjonującą.

Opinia także na: http://recenzjeksiazek.natemat.pl/210943,belgravia

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Początek

Są takie chwile, że oceniam coś na ... i pół. Bo ani nie jest to bardzo dobre w znaczeniu oczyszczonej z brudów poprawności ani rewelacyjne pomimo prz...

zgłoś błąd zgłoś błąd