Maromira 
Maromira (łac. Maromirus Krassus) - gatunek zagrożony wyginięciem. Cechuje go czytanie ogromnych ilości książek, zbieractwo swych ulubionych lektur, tak, że półki lada chwila pękną i oglądanie nadmiernej ilości seriali i filmów. Zbyt wrażliwy jak na ten świat, często chowa się w swojej skorupie. Szuka osoby, z którą mógłby prowadzić blog o książkach, gdyż jego własne jednoosobowe blogi, co chwila dokonują żywota. Wymienia się książkami, pisze do szuflady i marzy o wydaniu własnej powieści. Poszukuje kogoś do rozmów o swych ulubionych książkach, filmach i serialach. Wierzy w Sherlocka.
kobieta, Poznań, status: Czytelniczka, dodała: 1 ksiązkę i 41 cytatów, ostatnio widziana 1 dzień temu
Teraz czytam
  • After. Już nie wiem, kim bez ciebie jestem
    After. Już nie wiem, kim bez ciebie jestem
    Autor:
    Kiedy wydawało się już, że ich związek wkracza na nowy poziom, Tessa dowiaduje się, co naprawdę kierowało Hardinem na początku ich znajomości. Takiego okrucieństwa Tessa nie może wybaczyć nawet jemu....
    czytelników: 5645 | opinie: 228 | ocena: 7,38 (2916 głosów)
  • Alicja w krainie zombie
    Alicja w krainie zombie
    Autor:
    "Żałuję, że nie mogę się cofnąć w czasie i postąpić inaczej w wielu sprawach. Powiedziałabym swojej siostrze: nie. Nigdy nie błagałabym matki, by porozmawiała z ojcem. Zasznurowałabym usta i prze...
    czytelników: 5302 | opinie: 402 | ocena: 7,47 (2102 głosy)
  • Alienista
    Alienista
    Autor:
    Nowy Jork, 1896 rok. Miastem wstrząsają makabryczne zabójstwa chłopców-prostytutek. Skorumpowani policjanci prowadzą oficjalne śledztwo, ale niezależnie od nich działa tajna grupa powołana przez Theod...
    czytelników: 1260 | opinie: 72 | ocena: 7,22 (446 głosów) | inne wydania: 2
  • Amerykanin
    Amerykanin
    Autor:
    Historia podróży do Europy amerykańskiego biznesmena Christophera Newmana. Zakochuje się on w młodej wdowie Claire de Bellegarde. Jej arystokratyczna paryska rodzina, zszokowana manierami biznesmena,...
    czytelników: 273 | opinie: 10 | ocena: 6,66 (47 głosów) | inne wydania: 1
  • Autobiografia Kuby Rozpruwacza
    Autobiografia Kuby Rozpruwacza
    Autor:
    Sensacyjne wspomnienia niejakiego Jamesa Willoughby Carnac’a podającego się za seryjnego mordercę Kubę Rozpruwacza! Spisane w 1920 roku dopiero niedawno ujrzały światło dzienne. Kim był sprawca nigdy...
    czytelników: 519 | opinie: 29 | ocena: 5,84 (196 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-05-25 21:20:36

Alcatraza Smerdy’ego przygód ciąg dalszych. Ledwo wykaraskał się z poprzednich problemów, a już musi stawić czoła nowym – oto Mokia jest zagrożone ze strony Bibliotekarzy. Jeśli upadnie, losy Wolnego Królestwa będą przesądzone, dlatego Alcatraz bez wahania rusza na pomoc. Cóż z tego, jeśli sam nie jest w stanie wiele zdziałać…

Z pomocą soczewek, plecaka pełnego wybuchających pluszowych...
Alcatraza Smerdy’ego przygód ciąg dalszych. Ledwo wykaraskał się z poprzednich problemów, a już musi stawić czoła nowym – oto Mokia jest zagrożone ze strony Bibliotekarzy. Jeśli upadnie, losy Wolnego Królestwa będą przesądzone, dlatego Alcatraz bez wahania rusza na pomoc. Cóż z tego, jeśli sam nie jest w stanie wiele zdziałać…

Z pomocą soczewek, plecaka pełnego wybuchających pluszowych misiów, swojej przyjaciółki Bastylii, a także całej swojej zwariowanej rodzinki Smerdych – razem z ich nietypowymi talentami – rusza Mokii na pomoc. Przed sobą ma trudne zadanie, a sił zaś niewiele, ale za to głowę pełną pomysłów i entuzjastycznego podejścia do misji. Bo niby co może pójść nie tak, pomijając to, że za przeciwników ma gigantyczne roboty bibliotekarskie, a jego drogę po raz kolejny przecina mama?

„Zakon Rozbitej Soczewki” to czwarty tom serii „Alcatraz kontra Bibliotekarze” autorstwa Brandona Sandersona – znanego pisarza powieści z gatunku fantasy. Kolejny tom to następna okazja, by odkryć nowe krainy Wolnych Królestw – tym razem jest to Mokia, małe, ale wierne królestwo, z nieco gapowatym (ale o wielkim sercu) królem i oddanymi poddanymi. Co prawda czytelnik poznaje głownie korytarze mokiańskiego zamku, ale cóż, nie można mieć wszystkiego. Z pewnością jednak nie można odmówić Sandersonowi stałego rozszerzania swojego powieściowego świata – każda przygoda Alcatraza ma miejsce w innym miejscu, całość więc zaczyna powoli przypominać awanturniczą powieść drogi – co nadaje dodatkowego, fajnego odczytania całości, ciekawe więc, czy tym tropem ta seria podąży.

Co jednak póki co najbardziej się wybija, to rozwój głównego bohatera. Alcatraz Smerdy niby już powoli przechodził swoją przemianę, dorastał i dojrzewał za sprawą kolejnych przygód, ale było to czasem tak mocno schowane za ironiczną narracją, że trudno było niekiedy stwierdzić, czy to przypadkiem nie kolejna zagrywka ze strony narratora. Tym razem jednak jest to na tyle wyraźne i tak mocno podkreślane przez samego Alcatraza na każdym kroku, że trudno to przeoczyć. Młody Smerdy wreszcie zaczyna więc dostrzegać problemy, których wcześniej nie zauważał, a także bierze na siebie odpowiedzialność za swoje czyny. Powoli wyrasta na przywódcę, odpowiedzialnego, ale wciąż ze sporym dystansem do samego siebie.

Wydawać, by się mogło, że na etapie czwartego tomu Sanderson wyczerpał już wszystkie możliwości i pomysły związane z założeniem, jakie podjął na początku. Bo w końcu na ile sposobów można żartować z pomysłu samoświadomego narratora, nieustannie docinającemu swoim czytelnikom, narratora, który ciągle łamie czwartą ścianę? I to w taki sposób, by nie stało się to nudne? Najwyraźniej wiele, bowiem nastał tom czwarty, a Sanderson przychodzi z nowymi konwencjami i żartami, w obrębie jednego założenia wciąż zmienia podejścia – jest więc pewna stała, ale i ciągłe zmiany, jak uchwycić temat. Jak jeszcze można obśmiać schematy, czytelników, bohatera i samą historię. I to wszystko sprawdza się doskonale.

To sprawia, że można zacząć poważnie się zastanawiać, do kogo właściwie Sanderson kieruje swoją opowieść. Niby jest to powieść młodzieżowa spełniająca w zasadzie wszystkie założenia, ale poziom językowy, poziom stylu i cały ten ironiczny wydźwięk bijący z historii oraz narracji wskazywałby na raczej starszego (niż założone dwanaście lat plus) czytelnika. Fakt, że w sumie niewiadomo, kto jest tym właściwym czytelnikiem serii „Alcatraz kontra Bibliotekarze”, tylko potwierdza, jak wspaniałymi książkami są te kolejne tomy przygód Alcatraza. Zarówno dla młodszych, jak i dla starszych czytelników znajdzie się tutaj mnóstwo świetnej rozrywki, jest więc po co sięgać.

Opinia także na: http://recenzjeksiazek.natemat.pl/239269,zakon-rozbitej-soczewki

pokaż więcej

 
2018-05-21 23:12:00

Słynna Akademia Ellinghama rzadko pojawia się na łamach gazet, ale kiedy już jej się zdarza, to robi to z hukiem. W 1936 znikają żona i córka założyciela szkoły, zaś on sam otrzymuje list-zagadkę. Mimo zapłacenia okupu, kobiety giną, zaś morderstwo pozostaje nierozwiązane.

Między innymi właśnie ta sprawa przyciąga do Akademii Stevie Bell, pasjonującą się sprawami kryminalnymi nastolatkę,...
Słynna Akademia Ellinghama rzadko pojawia się na łamach gazet, ale kiedy już jej się zdarza, to robi to z hukiem. W 1936 znikają żona i córka założyciela szkoły, zaś on sam otrzymuje list-zagadkę. Mimo zapłacenia okupu, kobiety giną, zaś morderstwo pozostaje nierozwiązane.

Między innymi właśnie ta sprawa przyciąga do Akademii Stevie Bell, pasjonującą się sprawami kryminalnymi nastolatkę, która dzięki swoim zdolnościom dostaje się do tejże elitarnej szkoły. Jest zafascynowana zbrodniami, zaś jej największym marzeniem jest morderstwo, które będzie mogła zbadać. Czasem jednak należy uważać na to, czego sobie człowiek życzy.

„Nieodgadniony” to tom pierwszy najnowszej serii Maureen Johnson. Sama Maureen Johnson w Ameryce jest dość popularną autorką powieści młodzieżowych, mającą na koncie sporo ciekawych tytułów, na co mogą nie wskazywać książki dotychczas ukazane w Polsce. Do niedawna polski czytelnik mógł ją kojarzyć jedynie jako „jedną z tych pisarek, z którymi John Green napisał „W śnieżną noc” lub którą mógł dostrzec wśród autorek opowiadań do świata Nocnych Łowców Cassandry Clare. Jej jedyna samodzielna powieść po polsku ukazała się lata temu, tak więc de facto niemożliwością dla czytelnika nieczytającego po angielsku było poznanie Johnson w pełni. Na szczęście więc, że Maureen Johnson napisała kolejną powieść, którą ktoś mądry dostrzegł i postanowił wydać po polsku.

„Nieodgadniony” jest bowiem dobrze napisanym, wciągającym kryminałem – głównie dla młodzieży, z dobrze rozpisaną intrygą i wyważonymi częściami. Sam wątek kryminalny nie przeszkadza pisaniu o nastoletnim dojrzewaniu, pierwszych miłościach i odkrywaniu własnego celu w życiu, zaś część młodzieżowa nie infantylizuje śledztwa bardziej niż jest to wskazane. Kiedy więc czytelnik wraz ze Stevie mierzy się z zagadką, patrzy na nią jej oczyma – nastolatki, która dorwała się do swojego pierwszego śledztwa, która naczytała się kryminałów i na youtubie oglądała filmiki instruktażowe dla włamywaczy. Jest więc trochę nieporadna, niedoświadczona, ale sam jest sposób radzenia sobie z zagadką, sam jej rozwój i powolne nabieranie wprawy jest stokroć warte obserwowania.

Do tego czytelnik przez cały czas akcji ma wiedzę na poziomie podobnym do Stevie – widzi zatem mnóstwo wątków, które póki co nie mają sensu, ale mogą mieć kiedyś znaczenie. Owszem, wszystko wskazuje na to, że „Nieodgadniony” będzie mieć strukturę klasycznego kryminału (póki co śledztwo trwa, na dalszy jego ciąg będzie trzeba poczekać do tomu drugiego, bo żadna sprawa nie została póki co zamknięta), nie zmienia to jednak faktu, że Johnson świetnie się w tej strukturze odnalazła. Nie można się znudzić, bo wymieszała zagadkę z wątkami typowymi dla powieści młodzieżowej, poza tym Johnson się nie spieszy. Rozwija powoli wątki, buduje relacje między bohaterami, mieszając narrację współczesną z narracją z dramatycznych wydarzeń z 1936 roku.

Może to nudzić, bo wszak przyszło się czytać kryminał, a nie młodzieżówkę, ale w tym powolnym rozwijaniu akcji kryje się pewien sens. Każdy szczegół ma znaczenie, całe wprowadzenie do postaci i historii ma wielkie znaczenie – zwłaszcza wtedy jeśli pisze się klasyczny kryminał, za jaki się prawdopodobnie Johnson wzięła. Innymi słowy to mogą być jedne z najważniejszych fragmentów powieści, których nie należy lekceważyć.

„Nieodgadniony” jest porządnie napisanym kryminałem młodzieżowym, który wciąga od pierwszej strony. Johnson zaprasza do zabawy w detektywa, a że kandydatów na podejrzanych jest mnóstwo, zaś odpowiedzi na chwilę obecną brak, to czemu by się nie przyłączyć i nie spróbować zgadnąć, kto zabił?

Opinia także na: http://recenzjeksiazek.natemat.pl/238859,nieodgadniony

pokaż więcej

 
2018-05-20 01:57:18
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Od wydawnictw, Posiadam, Przeczytane - 2018
Autor:

W domu Sternów panują niepodzielnie trzy zasady – nie zostawiać mieszkania bez opieki, nie wpuszczać nikogo za próg i nigdy nie wspominać o tym, co stało się z ich bliskimi. Reguły dają bezpieczeństwo, aż do chwili gdy jedna ze Sternów łamie ustalony porządek.

Oto Justyna Stern – znana wszystkim jako Dżusti – po trzyletniej nieobecności na prośbę ciotki wraca do Wrocławia, by zaopiekować się...
W domu Sternów panują niepodzielnie trzy zasady – nie zostawiać mieszkania bez opieki, nie wpuszczać nikogo za próg i nigdy nie wspominać o tym, co stało się z ich bliskimi. Reguły dają bezpieczeństwo, aż do chwili gdy jedna ze Sternów łamie ustalony porządek.

Oto Justyna Stern – znana wszystkim jako Dżusti – po trzyletniej nieobecności na prośbę ciotki wraca do Wrocławia, by zaopiekować się mieszkaniem. Ledwo jednak przyjeżdża, a już pakuje w kłopoty siebie, siostrę i ciotkę, wywołując tym samym lawinę zdarzeń. Tajemnica związana z jej rodzicami, podejrzany przybysz i dziwne przedmioty należące do jej ciotki – wszystko to łączy się w jedną, emocjonalną i niebezpieczną przygodę, której stawka jest najwyższa.

„Toń” to najnowsza powieść Marty Kisiel – młodej pisarki polskiej fantastyki, która zasłynęła książkami z cyklu „Dożywocie”. O Kisiel można usłyszeć wiele dobrego – każda jej powieść zgarnia pozytywne recenzje – począwszy od debiutu na łamach jednego z czasopism fantastycznych – kolejne publikowane książki są nominowane do Zajdla bądź innych nagród związanych z fantastyką. Coraz trudniej jest więc nie zetknąć się z jej nazwiskiem, zatem prędzej czy później jakaś jej książka wpadnie w rękę zaciekawionego czytelnika.

Dla mnie taką książką jest właśnie „Toń” – i cóż powiedzieć, już pierwsze strony powiedziały mi, że muszę nadrobić poprzednie jej książki. Kisiel pisze bowiem na tyle swojsko i sugestywnie, że nie sposób się nie wczuć w tok historii. Cała narracja jest naturalna – zarówno na poziomie dialogów, jak i opisów. Nawiązania do popkultury są nienachlane, wywołują uśmiech u tych, którzy je rozpoznają, zaś nieświadomi nawet ich nie zauważą. Czuć, że Marta Kisiel jest polonistką i to polonistką w pełnym tego słowa znaczeniu – dobrze wiedzącą, czym jest język i jak można go najlepiej wykorzystać do swojej historii.

Powieść Kisiel zaczyna się zgodnie z zasada Hitchcocka – od wielkiego trzęsienia ziemi, po to, by później stopniowo potęgować napięcie. Pod płaszczykiem komedii kryminalnej kryje się tu mony thriller fantastyczny – mieszanka tyleż niebezpieczna, co interesująca i intrygująca. W rękach złego lub kiepskiego autora taka mieszanina wytworzyłaby twór dziwny i niedający się czytać. Na szczęście Kisiel jest pisarką dobrą – tak więc można żywić podejrzenia, że czegokolwiek by się podjęła, to wyszłoby z tego coś wspaniałego.

Tak więc wszystkie czynniki i gatunki są dobrze połączone – i fantastyka, i komedia, i kryminał, i część przygodowa nachodząca na thriller – wszystkie są odpowiednio wymierzone, wyważone, tak że nie czuć zgrzytów. Najlepiej świadczą o tym wątki komediowe, które nie niszczą napięcia, ba!, czasem nawet je potęgują. Całość jest idealną mieszanką, co tylko sprawia, że „Toń” jest lekturą świetną.

„Toń” to zapierające dech urban fantasy, rozgrywające się we Wrocławiu. Wciągająca od pierwszej strony – zachwyci miłośników twórczości Marty Kisiel, a tych, dla których „Toń” jest pierwszą lekturą tej autorki, zachęci, by czym prędzej nadrobić jej powieści.

Opinia także na: http://recenzjeksiazek.natemat.pl/238683,ton

pokaż więcej

 
2018-05-18 23:34:05
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Literatura litewska, Posiadam, Przeczytane - 2018
 
2018-05-18 20:25:12
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2018-05-16 21:00:21
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Wojny alchemiczne (tom 1) | Seria: Imaginatio [SQN]
 
2018-05-10 22:37:17
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Od wydawnictw, Posiadam, Przeczytane - 2018
Autor:
Cykl: Komisarz Brunetti (tom 25)

„Woda wiecznej młodości” to najnowszy tom cyklu śledztw prowadzonych przez Brunettiego – włoskiego komisarza, mieszkającego w Wenecji i z wprawą rozwiązującego kolejne zagadki, jakie pojawiają się w tym turystycznym mieście. Tym razem jednak sprawa, którą otrzymuje, nie dotyczy teraz popełnionego przestępstwa, ale możliwej zbrodni sprzed lat.

Oto podczas bankietu dobroczynnego jedna z...
„Woda wiecznej młodości” to najnowszy tom cyklu śledztw prowadzonych przez Brunettiego – włoskiego komisarza, mieszkającego w Wenecji i z wprawą rozwiązującego kolejne zagadki, jakie pojawiają się w tym turystycznym mieście. Tym razem jednak sprawa, którą otrzymuje, nie dotyczy teraz popełnionego przestępstwa, ale możliwej zbrodni sprzed lat.

Oto podczas bankietu dobroczynnego jedna z arystokratek zwraca się do Brunettiego z nietypową prośbą – komisarz miałby zbadać wypadek, do jakiego doszło piętnaście lat wcześniej. Jej wnuczka niemal się nie utopiła, po tym jak wpadła nocą do kanału. Nieszczęśliwe zdarzenie? Może, gdyby nie to, że dziewczyna śmiertelnie bała się wody i nie zbliżała się do kanałów – tak więc wątpliwości kobietą są uzasadnione. Choć niepewnie i głównie z dobrego serca, Brunetti zgadza się sprawdzić tropy, które wkrótce stają się coraz bardziej fascynujące.

Donna Leon swoje kryminały pisze już czas jakiś – ma na koncie już dwadzieścia pięć tomów serii o komisarzu Brunettim, zaś „Woda wiecznej młodości” jest najnowszą częścią tego cyklu. Jej lekkość stylu i umiejętność kreowania fantastycznych i interesujących bohaterów sprawia, że jej powieści czyta się jak za jednym zamachem. Są przyjemne, pełne intrygujących zagadek, do tego zaś jej książki nie skupiają się tylko na zagadkach kryminalnych, ale poruszają tematy obyczajowe czy też obecne problemy i sprawy polityczne [tu, w „Wodzie wiecznej młodości” jest to kwestia migrantów].

Jest w tym wszystkim równowaga, której brakuje wielu kryminałom poruszającym podobne zagadnienia. Spora część pisarzy kryminałów skandynawskich nie umie wyważyć wątków kryminalnych i wątków społecznych, przez co ich książki stają się tomiszczami, a zagadka schodzi na dalszy plan. Tymczasem Donnie Leon nie tylko udało się zachować balans między tymi dwiema sferami, jednocześnie zaś jej książki nie są monstrualnie grube.

I choć Donna Leon pisze dobrze, choć jej zagadki są ciekawe, a bohaterowie intrygujący, zaś kolejne tomy tworzą zwartą linię fabularną [możliwość obserwowania, jak ich życie się zmienia, ich drogę, rozłożoną na kilkanaście tomów, podaną w nienachalny sposób, jest czymś, co zawsze można docenić], choć więc to wszystko jest, to sama Donna Leon na swoje nieszczęście nie jest szerzej znana, a szkoda. Zwłaszcza, że dosyć łatwo zacząć rozwiązywanie zagadek z komisarzem Brunettim – wejście po raz pierwszy w świat stworzony przez Leon rozpoczynając od tomu dwudziestego piątego nie umniejsza rozrywki, nie powoduje konfuzji nowego czytelnika, tak więc łatwo się w śledztwo z nim „wgryźć”.

Zwłaszcza, że główny bohater zdecydowanie na to zasługuje. To nie typ komisarza, który obecnie góruje w kryminałach – nie jest złamany przez życie, nie ma za sobą koszmarów, nie jest uzależniony, już tym jednym więc stanowi całkowite przeciwieństwo większości współczesnych detektywów. Brunetti jest sympatyczny, ma dobre serce, jest takim typowym przedstawicielem dobrego, miłego policjanta. Niemalże od razu można zapałać do niego sympatią, a że dodatkowo nie jest on przypadkiem detektywa-geniusza, to też czytelnik jest na równej stopie podczas rozwiązywania zagadki.

„Woda wiecznej młodości” to idealny kryminał do przeczytania na jeden wieczór. Dobrze zbudowany, poprawny, jednocześnie zaś na tyle oryginalny, że lektura jest interesująca. A po zakończeniu jednej historii, aż chce się sięgnąć po kolejny tom śledztw Brunettiego.

Opinia też na: http://recenzjeksiazek.natemat.pl/237889,woda-wiecznej-mlodosci

pokaż więcej

 
2018-05-09 16:43:05
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, I must have
Autor:
 
2018-05-08 23:33:20
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, I must have
Autor:
 
2018-05-06 19:39:01
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, I must have
 
2018-05-06 00:10:13
Została fanką autorki: Melissa Nathan
 
2018-05-05 14:44:19
 
2018-05-05 13:18:01
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, Literatura litewska, Posiadam
Seria: Meridian
 
2018-05-04 16:22:50
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Od wydawnictw, Posiadam, Przeczytane - 2018

Po brutalnym morderstwie brata i wujka, Kate Bishop niespodziewanie odkrywa, że posiada niezwykłą zdolność – potrafi rozpoznawać zabójców po spojrzeniu im w oczy. Ta umiejętność stała się przyczyną śmierci członków jej rodziny i wszystko wskazuje na to, że teraz to ona jest na celowniku mordercy.

Na szczęście nie jest sama – poznaje Jacka Rainesa, pisarza, który już wcześniej spotkał ludzi ze...
Po brutalnym morderstwie brata i wujka, Kate Bishop niespodziewanie odkrywa, że posiada niezwykłą zdolność – potrafi rozpoznawać zabójców po spojrzeniu im w oczy. Ta umiejętność stała się przyczyną śmierci członków jej rodziny i wszystko wskazuje na to, że teraz to ona jest na celowniku mordercy.

Na szczęście nie jest sama – poznaje Jacka Rainesa, pisarza, który już wcześniej spotkał ludzi ze zdolnością podobną do jej. Autor teorii o superdrapieżcach i aniołach śmierci, które potrafią ich rozpoznawać, jest skryty i ciągle powtarza, że Kate jest w niebezpieczeństwie. Pełna wątpliwości, co do prawdziwych intencji Jacka, Kate rozpoczyna z nim śledztwo, by odkryć prawdę.

„Gniazdo” jest ciekawym przypadkiem. Z jednej strony, nie da się ukryć, wciąga czytelnika, sprawia, że trudno tę powieść odłożyć, bo aż kusi, by się dowiedzieć, co stało się dalej. I w tym może tkwić siła książki Goodkinda, bo jak człowiek weźmie jednego wieczora tę powieść do ręki, tak raczej nie odłoży jej przed końcem. Innymi słowy, możliwe, że dzięki przeczytaniu całej historii na jednym posiedzeniu, nie zauważy jednej rzeczy. Bo jednak z drugiej strony – ta książka jest strasznie głupia.

Terry Goodkind nie jest pisarzem kryminałów. Ani thrillerów. Ani powieści sensacyjnych. Goodkind jest pisarzem fantastyki, w jego dorobku nie było dotychczas chyba żadnych pozycji z innego gatunku, i to czuć, czytając „Gniazdo”. Czuć, że Goodkind eksperymentował z nowym gatunkiem, czuć, że mniej więcej wie, jak jego budowa powinna wyglądać. I w teorii cała konstrukcja jest poprawna – jest śmierć, która otwiera historię, jest śledztwo, które stanowi rozwinięcie opowieści i jest zakończenie, pełne niespodziewanych zwrotów akcji. Ale jednocześnie cała ta historia za bardzo nie ma sensu, zwłaszcza dla kogoś, kto przeczytał ileś kryminałów w życiu.

Bo Goodkind część faktów czytelnikowi oznajmia. Pomijając już kwestie ekspozycji – objaśnianie bohaterce jakby wychowywała się pod kamieniem, jak działa hakowanie czy co to jest darknet, można jeszcze zrzucić na karb ignorancji Kate względem Internetu – to czytelnicy otrzymują mnóstwo poszlak, tropów śledczych, które wypowiadane są jako fakty. Na początku książki policjantka Janek wyjaśnia Kate, do czego dotarła i dlaczego doszła do takich, a nie innych wniosków. I niby wszystko w porządku, tyle że to nie są jedyne rozwiązania, jak sugeruje autor. Czytelnik kryminałów wymyśli na poczekaniu z pięć innych, tymczasem zaś Goodkind nawet nie pozwala swoim bohaterom na niepewność, na sekundę zastanawiania się, czy aby na pewno jest właśnie tak, a nie inaczej. Odgórnie jest powiedziane, że to jedyne wyjście z sytuacji i tylko tak można ją rozwiązać, ale jak się czytelnik zastanowi chwilę, to nagle się okazuje, że albo bohaterowie nie mieli czasu dokładnie przemyśleć sprawy, albo nie są tacy mądrzy, na jakich są kreowani. To trochę przykre i choć rozumiem, że może taki był zamysł autora, że może to miało wzmocnić siłę sytuacji i pozycję bohaterów, ale jednak w odbiorze może działać na szkodę.

Ta cała konstrukcja niestety przysłania koncept, który sam w sobie jest ciekawy. Ludzie potrafiący po oczach rozpoznać, czy ktoś jest przestępcą i nawet dowiadujący się z siatkówek, jakiego rodzaju zbrodnię popełnił? I ludzie, którzy potrafią rozpoznać tamtych stróżów porządku? Z tego mogłaby być fabuła na niezły film, jakby pociągnąć to dobrze, to i starczyłoby pomysłu na jeden sezon jakiegoś serialu kryminalnego. Nawet książkowo nie jest to zły pomysł, trzeba tylko znać się na świecie gatunkowym, w którym tworzy się historię. Inaczej wychodzi coś, co owszem jest ciekawe, ale mogło być o wiele lepsze.

Opinia także na: http://recenzjeksiazek.natemat.pl/237333,gniazdo

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
3142 668 5281
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (30)

Ulubieni autorzy (24)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (886)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd